|
Żegnamy Cię Drogi Andrzeju ! Pozostajemy w ogromnym żalu i nie rozumiemy jak to możliwe… |
|
||
|
27 marca 2009 roku –
23:15 |
||||
|
Xu Wenliang lepszy od Artura Daniela w II Ogólnopolskim Turnieju im. Andrzeja Grubby w Jeżewie !
Żona Lucyna i brat Wielkiego
Mistrza Andrzeja Michał Markowski
urwał Mistrzowi Polski 1 seta !
Chociaż Xu Wenliang okazał się najlepszy to i tak fanklub Artura
Daniela był o wiele liczniejszy ! Wyniki rozegranego w dniu 28 marca 2009 roku w Jeżewie II Ogólnopolskiego Turnieju im. Andrzeja
Grubby: open (27 zawodników) 1. XU WENLIANG - KS BOGORIA Grodzisk
Mazowiecki 2. DANIEL Artur - KS BOGORIA Grodzisk
Mazowiecki 3. ŁAŻEWSKI Kamil - UKS Bednary 4. WAWRZYNIAK Andrzej - SKS FORTUNA
Iłów 5. SUSZYCKI Rafał - AZS SGH Warszawa 6. KAMIŃSKI Piotr – Warszawa 7-8. SKOWROŃSKI Dariusz – RKS MARYMONT
Warszawa MARKOWSKI Michał - RKS MARYMONT
Warszawa 9-12. SANKOWSKI Marcin - KS BOGORIA
Grodzisk Mazowiecki ZATÓWKA Patryk - KS BOGORIA
Grodzisk Mazowiecki OKRUCH Jarosław - Wołomin POSĘDEK Piotr - Łowicz 13-18. PODSĘDEK
Mateusz - Łowicz DRACZKA Daniel – KS SPÓJNIA
Warszawa WINNICKI Damian - Łowicz ŚWIERCZEK Damian - UKS VICTORIA
Płock OGRODNICZAK Michał – SLKS OLIMPIJCZYK
Jeżewo NOWAKOWSKI Daniel - SLKS
OLIMPIJCZYK Jeżewo 19-24. CELMER Tomasz
- Włocławek MICHNOWSKI Krzysztof - KS SPARTA
Nasielsk KAMIŃSKI Marek - SLKS OLIMPIJCZYK
Jeżewo ZATÓWKA Marcin - KS BOGORIA Grodzisk
Mazowiecki MIELCZAREK Waldemar - Płońsk ZALEWSKI Krzysztof – KS SPARTA
Nasielsk 25-27. SADOWSKI Filip
– MLUKS NADWIŚLANIN Płock STASIAK Radosław - Sierpc KURAK Kamil – Jabłonna. Podziękowania dla
Pana Andrzeja NADROWSKIEGO. (mp) |
||||
|
27 marca 2009 roku –
21:37 |
||||
|
IM. ANDRZEJA GRUBBY- JEŻEWO 2009
W dniu 27 marca 2009
roku w Jeżewie rozegrano II
Ogólnopolski Turniej im. Andrzeja Grubby oraz rozstrzygnięto konkurs
wiedzy i konkurs plastyczny o Andrzeju Grubbie. W turnieju startowało 43
zawodników i 22 zawodniczki z Wąsewa, Dąbrowy, Płocka, Zawidza, Gójska,
Krajkowa, Wiązowny, Grąbca, Grodziska, Ożarowa, Nadarzyna, Piaseczna i
Jeżewa. Mecze były na bardzo wysokim poziomie. Wielu obserwatorów uważało, że
poziom był wyższy jak na turniejach WTK młodzików. Wiele meczy skończyło się
sensacyjnie. Faworytki w kategorii dziewcząt wygrały. Natomiast w kategorii
chłopców było wiele sensacji. Pierwszą z nich była porażka Aleksandra
Wereckiego z Markiem Ogrodnikiem 2:3, a następnie z Arkiem Joachimowiczem
0:3, kolejną niespodzianką była wygrana Joachimowicza z Rafałem Zajkowskim. Wyniki: kategoria młodzik: 1. DĘBSKI Cezary -
Piaseczno 2. JOACHIMOWUICZ Arek
- Jeżewo 3. BADOWSKI Cezary -
Piaseczno 4. ZAJKOWSKI Rafał -
Wiązowna 5. STĘPIŃSKI Piotr -
Ożarów Mazowiecki kategoria młodziczka: 1. LAU Aleksandra -
Płock 2. KLIMCZAK Monika -
Piaseczno 3. PIĘTKA Patrycja -
Wiązowna 4. BAGROWSKA
Katarzyna - Płock 5. SZELKOWSKA Sylwia
- Płock turnieju plastyczny: 1. WITKOWSKI
Wojciech Sierpc, LASKOWSKI Michał - Działdowo 3. JANKOWSKI Patryk
- Sierpc 4. MITEK Magdalena -
Sierpc 5. GÓRKA Magdalena -
Szczutowo konkurs wiedzy: 1. KALISZ Arek -
Jeżewo - 18 pkt. na 38 pkt. możliwych 2. JOACHIMOWICZ Arek
- Jeżewo 3. KOWALSKA Paulina
- Krajkowo 4. WYSOCKA Marlena -
Krajkowo 5. NOWAKOWSKA Magda
- Goleszyn Podczas otwarcia
turnieju organizatorzy pokazali 15 minutową prezentację ukazującą najważniejsze
osiągnięcia Andrzeja Grubby oraz fragmenty meczy z Waldnerem i Perssonem. W
konkursie plastycznym dostarczono 60 prac, a w konkursie wiedzy startowało 13
osób. Pozdrawiam
serdecznie Andrzej NADROWSKI |
||||
|
25.03.2009 – 22:40;
17.03.2009 – 08:52; 11.03.2009– 09:22, 23:15 |
||||
|
W TENISIE STOŁOWYM -
JEŻEWO 2009 1. CEL
TURNIEJU: Przybliżenie młodzieży sylwetki Andrzeja Grubby. Popularyzacja tenisa stołowego. Promowanie zasad i wartości olimpizmu
oraz zasady fair play. 2.
ORGANIZATOR: Szkolny Ludowy Klub Sportowy
„Olimpijczyk” Jeżewo 3. PATRONAT NAD TURNIEJEM: Marszałek Województwa
Mazowieckiego. Polski Związek
Tenisa Stołowego Polski Komitet
Olimpijski Wójt Gminy
Zawidz, Starosta Sierpecki 4.
PATRONAT MEDIALNY: „Życie Płocka”, „Tygodnik Płocki” 5. SĘDZIA
GŁÓWNY: Grzegorz Bor 6. TERMIN I MIEJSCE: 27 marca 2009 r. kategoria młodzik i młodziczka oraz konkurs wiedzy i
rozstrzygnięcie
konkursu plastycznego „ Andrzej
Grubba-wybitny Polski sportowiec” 28 marca
2009 r. kategoria open Hala im. Andrzeja Grubby przy Szkole
Podstawowej w Jeżewie
7. ZGŁOSZENIA: Prace plastyczne przysyłać na adres szkoły do dnia 27.03
lub dostarczyć w dniu zawodów. Konkurs wiedzy
odbędzie się w dniu 27.03 w trakcie trwania zawodów. Zgłoszenia w dniu rozgrywania
turniejów do godziny 9.30 Początek turniejów w dniach 27.03
i 28.03 o godz. 10.00 8. SYSTEM ZAWODÓW Uzależniony od liczby startujących 9.
STOŁY Turniej zostanie rozegrany na 7 stołach- Donic Persson
25, piłeczki butterfly *** białe 10.
NAGRODY W kategorii młodzik i młodziczka za miejsca I-V dyplomy i
nagrody rzeczowe, a za miejsca I-III puchary. W konkursie wiedzy i
plastycznym za miejsca I-V dyplomy i nagrody rzeczowe. W kategorii OPEN za
miejsca I-III dyplomy i nagrody rzeczowe w postaci sprzętu RTV. Za miejsce I telewizor LCD
i specjalny puchar. Za miejsca IV-V dyplomy i nagrody w postaci sprzętu sportowego. Wszelkie informacje o turnieju można uzyskać u Nadrowskiego
Andrzeja tel. 504209692 11.
WPISOWE W kategorii młodzik i młodziczka nie pobieramy wpisowego.
W kategorii OPEN- 20zł Serdecznie zapraszamy do udziału w turnieju !!!! NAGRODY II Ogólnopolski Turniej im. Andrzeja Grubby- Jeżewo
27-28.03.2009r. Kategoria młodzik 27.03.09r.: 1m. Kurtka Nivalis Butterfly,MP4 , 2m. Koszulka
Papilo,okładzina sriver 2,1, 3m. Torba midi II Butterfly, 4 i 5m. Koszulki
Tay shirt. Za miejsca I-III puchary. Kategoria młodziczka 27.03.09r.: 1m. Bluza Spiris Butterfly, MP4, 2m. Koszulka Papilo, okładzina
challenger, 3m.Torba midi II Butterfly, 4-5m. Koszulki Tay shirt. Za miejsca
I-III puchary. Kategoria OPEN 28.03.09r. : 1m. Telewizor LCD Samsung Konkurs wiedzy o Andrzeju Grubbie 27.03.09r.: Pytania ułożone na podstawie książki pt.”Andrzej Grubba-ostatnia piłka”
1m. Odtwarzacz MP4, książka, 2m. Odtwarzacz MP3, książka, 3m.
Odtwarzacz MP3, książka, 4m. Koszulka, książka, 5m. Koszulka, książka Konkurs plastyczny o Andrzeju Grubbie- rozstrzygnięcie 27.03.09r.: Praca o dowolnej technice i formacie ma przedstawiać Andrzeja Grubbę.
Dostarczenie prac i rozstrzygnięcie konkursu w pierwszym dniu zawodów.
1m. DVD Player LG, 2m. DVD Philips, 3m. Radiomagnetofon Grundig, 4m. Torba ,
5m. Polar Można startować w konkursach i turnieju. Pierwszy etap konkursu
wiedzy(test) ZAPRASZAMY DO WZIĘCIA UDZIAŁU W TURNIEJU I KONKURSACH. |
||||
|
15
sierpnia 2007 roku - godz. 17:39 |
|
|||
|
Europejska Unia
Tenisa Stołowego (ETTU) przedstawiła nowy program stypendialny dla
najbardziej uzdolnionych zawodników w wieku do 18 lat. Co roku 1 junior i 1
juniorka otrzymają dofinansowanie w wysokości 6 tys. Euro. Idea przyznania
stypendium im. Andrzeja Grubby powstała w 2006 roku przed Pro Tourem w
Warszawie. Wówczas władze Polskiego Związku Tenisa Stołowego i ETTU wspólnie
uzgodniły, że dla najlepszych zawodników w turnieju U-21 zostanie ufundowana
nagroda pieniężna (na Polish Open wywalczyli ją Hiszpanka Galia Dvorak i
Niemiec Patrick Baum). Krzysztof
BLUJ źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego (mp) |
|
|||
|
21
czerwca 2007 roku - godz. 23:51 |
|
|||
|
Nadanie imienia Andrzeja
Grubby sali sportowej w Jeżewie Uroczystą mszą w kościele
parafii jeżewskiej rozpoczęły się uroczystości nadania imienia Andrzeja
Grubby nowej sali sportowej w Szkole Podstawowej im Witosa w Jeżewie.
Wydarzenie zgromadziło wielu przedstawicieli sportu, polityki i biznesu. Wstęgę przecinali
między innymi Marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik, Prezes
Polskiego Związku Tenisa Stołowego Jerzy Dachowski oraz Lucyna Grubba, która
odsłoniła również tablicę ku czci Andrzeja Grubby. W samej sali odbyło się
wiele interesujących wydarzeń. Przemówienia i podziękowania przerywane
popisami orkiestry dętej z Jeżewa trwały ponad 3 godziny. W kulminacyjnym
momencie rozstawiono stół do tenisa stołowego. Trener w pionie kobiet Xu Kai
wraz z Antoniną Szymańską oraz Mają Krzewicką (specjalnie na tę okazję
przyjechali z Krakowa) zaprezentowali szereg ćwiczeń, zagrań oraz sztuczek w
tenisie stołowym. Ponad 300 osobowa publiczność nagradzała brawami
uśmiechniętego trenera. Całość komentował Tomasz Krzeszewski, były
olimpijczyk a obecnie komentator telewizyjny i trener klubu ekstraklasy MLKS
Ostródzianka Ostróda. Wyrazy uznania należą się działaczom klubu tenisa
stołowego z Jeżewa za skuteczne propagowanie tego sportu w wymiarze lokalnym,
wojewódzkim i ogólnopolskim. Właśnie dzięki nim imię Andrzeja Grubby na
trwale związane będzie z historią sportową Jeżewa. Ireneusz
KANABRODZKI źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego (mp) |
|
|||
|
17
czerwca 2007 roku - godz. 00:25 |
|
|||
|
I Memoriał Andrzeja Grubby W nowoczesnej sali Prokomu
w Sopocie odbył się I Memoriał
Andrzeja Grubby. W turnieju udział wzięło 15 drużyn ze szkół podstawowych
z całej Polski. Wygrała drużyna Szkoły Podstawowej nr 5 z Chełmna (Dzikowski
Mateusz, Dziamba Robert, Szczuka Kamil) pokonując w grze finałowej Szkołę
Podstawową z Żółtnicy (Kiljanek Kamil, Kornak Michał, Obłoza Przemysław) 3:1.
Gratulujemy! Klasyfikacja 1. SP 4 CHEŁMNO (Dzikowski Mateusz,
Dziamba Robert, Szczuka Kamil) 2. SP ZÓŁTNICA (Kiljanek Kamil, Kornak
Michał, Obłoza Przemysław) 3. SP 5 GDAŃSK (Puchalski Kamil,
Szamańska Marta, Karczmarek A., Jachowicz Alan) 4. SP 49 BIAŁYSTOK (Doroszko Patryk,
Wołosowicz Łukasz, Dudziński Jakub) 5. SP 3 ŁOWICZ (Podsędek Piotr,
Podsędek Mateusz, Grzegorek Kamil)
6. SP ISKRZYNIA (Pojnar Michał, Furmankiewicz Sebastian, Pelczar
Kamil) 7. SP 105 KRAKÓW (Komenda Kamil, Smuga
Mariusz, Kurowski Rafał) 8. SP 54 POZNAŃ (Nowak Michał, Nowak
Jakub, Nowak Grzegorz) 9-10. SP NIECHANOWIE (Chmielewski K.,
Trzaskawka Karol, Poradka Hanna, Konicki Filip) SP DRZONKÓW (Bortnowski Radosław,
Sroczyński Oskar, Trubiłowicz Kamil) 11-12. SP
GOŚCIERADOWIE (Stepuch Dominik, Stepuch Radosław, Młynarczyk Kamil) PSP 3 BRZEG (Bajor Patryk, Franczek
Jarosław, Bajor Natalia) 13-14. SP SKARŻYN
(Łuba Radosław, Krzyżanowski Łukasz, Milewski Kamil) SP SANNIKI (Domański Arkadiusz,
Kotowicz Adam, Grochowski Damian) 15. SP 8 SOPOT (Skokowski Mateusz, Ewert
Szymon, Brzoska Michał, Ewart Marta) Ireneusz
KANABRODZKI źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego (mp) |
|
|||
|
7
czerwca 2007 roku - godz. 21:52 |
|
|||
|
II Mistrzostwa Gminy Wiązowna w Tenisie Stolowym im.
Andrzeja Grubby Turniej został rozegrany
2 czerwca 2007r. w SP Wiązownie w kategoriach dziewcząt, szkoły podstawowe,
gimnazja i OPEN. Zgłosiło się 64 zawodników (tylko mieszkańcy Gminy
Wiązowna). Turniej otworzyli
Pani Dyrektor Agata Łęgowska i przedstawiciel władz Gminy Pan Janusz Budny.
Nagrody, medale i puchary ufundował Wójt Gminy Pan Marek Jędrzejczak, a
poczęstunek z grilla mieszkańcy Wiązowny. gra pojedyncza dziewcząt: 1. Iza Kąkol; 2.
Klaudia Szewczak; 3. Paulina Witan; gra pojedyncza chłopców - szkoły
podstawowe: 1. Michał Tomaszewski;
2. Rafał Zajkowski; 3. Damian Krawczyk; 4. Michał Murawski; 5. Krystian
Gwóźdź; 6. Jaś Bobrowski; 7. Dominik
Gutaszewski; 8. Krzysiek Truszewski; gra pojedyncza chłopców -
gimnazja: 1. Tomek Purwin; 2.
Sebastian Kąkol; 3. Mateusz Stawikowski; 4. Damian Woźniak; 5. Piotr
Murawski; 6. Marcin Jobda; gra pojedyncza open: 1. Kamil Sitek; 2.
Tomasz Grzybowski; 3. Tomasz Purwin; 4. Damian Krawczyk; 5. Mateusz
Stawikowski; 6. Sebastian Kąkol; 7. Marek Piwko; 8. Przemek Kąkol. Nawet sami organizatorzy
nie spodziewali się tak dużej ilości zawodników (turniej zakończył się przed
godz. 18-tą). Turniej okazał się wielkim sukcesem sportowym, organizacyjnym i
doskonałą promocją tenisa stołowego w Gminie Wiązowna. PODZIĘKOWANIA dla:
RADY GMINY, zastępcy wójta Barłomieja Tkaczyka, pani dyrektor Agaty
Łęgowskiej, Jana Zientary i Andrzeja Dobrowolskiego. Pozdrawiam Tomek GRZYBOWSKI |
|
|||
|
||||
|
||||
|
10 maja
2007 roku - godz. 11:15 |
|
|||
|
Memoriał
Andrzeja Grubby 2007 – Finał Województwa Mazowieckiego Organizatorzy:
Fundacja im. Andrzeja Grubby, firma Gasport i Ciechanowski Szkolny Związek
Tenisa Stołowego zapraszają do wzięcia udziału w finale województwa
mazowieckiego Memoriału Andrzeja
Grubby 2007, który odbędzie się w dniu 23 maja 2007 roku w hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji
w Ciechanowie, ul. 17 Stycznia 60A. Początek zawodów
godz. 10:00, losowanie 9:30. Zgłoszenia przyjmuje
Roman SOLIŃSKI do dnia 18 maja 2007 roku: e-mail: c.szs.ciechanow@wp.pl tel. 023-6724161, tel. kom. 0-512222868 szczegóły: komunikat
organizacyjny (mp) |
|
|||
|
27
kwietnia 2007 roku - godz. 23:26 |
|
|||
|
W dniu 27 kwietnia w
Urzędzie Miasta w Białymstoku odbyła się konferencja prasowa poświęcona
organizacji mistrzostw Polski 2008. W konferencji udział wzięli m.in.
Prezydent miasta Tadeusz Truskolaski, wiceprezydent – Tadeusz Arłukowicz oraz
Prezes PZTS Jerzy Dachowski, wiceprezes PKOL – Adam Giersz oraz Prezes
podlaskiego Związku – Mariusz Baruch. W czasie spotkania Prezes J. Dachowski
przekazał informację, że na organizatora mistrzostw Polski w 2008 roku został
wybrany Białystok. Na ręce Prezydenta
Białegostoku przekazany został list z prośbą o objęcie patronatem mistrzostw.
Przy okazji Prezes Dojlid – Mariusz Baruch został uhonorowany pamiątkową
paterą i listem gratulacyjnym za awans do ekstraklasy. Obecny na spotkaniu
Adam Giersz poinformował o rozpoczęciu I Memoriału Andrzeja Grubby. Pierwszy
turniej odbędzie się właśnie na ziemi podlaskiej już w tą niedzielę. Po udzieleniu
wywiadów delegacja PZTS udała się na "oględziny" kończonej hali
sportowej na której odbędą się mistrzostwa. Przewodnikiem po obiekcie był
Prezes Klubu UKS Doilidy WSFiZ - Wiesław Joszczyk. Inwestycja wywarła
wrażenie na Prezesie Dachowskim. Ireneusz
KANABRODZKI źródło: Polski Związek
Tenisa Stołowego (mp) |
|
|||
|
26
kwietnia 2007 roku - godz. 02:19 |
|
|||
|
Fundacja im. Andrzeja Grubby we
współpracy z PZTS i SZS organizuje ogólnopolski turniej drużynowy szkół
podstawowych w ramach Memoriału
Andrzeja Grubby. Celem turnieju jest promowanie wartości edukacyjnych
sportu związanych z postawą życiową i karierą
sportową Andrzeja Grubby. Turniej finałowy rozegrany zostanie w
Sopocie w czerwcu z udziałem szkół reprezentujących poszczególne
województwa oraz miasto Sopot. Prawo udziału w finale mają te szkolne
zespoły, które zwyciężą w turniejach wojewódzkich oraz zwycięzcy Igrzysk
Młodzieży Szkolnej z województw, w których nie zostały rozegrane turnieje
eliminacyjne. /-/ Lucyna GRUBBA Prezes Fundacji Kalendarz
turniejów wojewódzkich źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego (mp) |
|
|||
|
26
kwietnia 2007 roku - godz. 02:13 |
|
|||
|
W hali GOSiRu w Gniewnie odbędzie
się kolejny turniej poświęcony pamięci Andrzeja Grubby. Tym razem
organizatorzy – UKS „Tenisista” Rudno i GOSiR w Gniewkowie zapraszają
uczestników w każdym wieku. Komunikat zawodów znajduje się tutaj.
Krzysztof BLUJ źródło: Polski Związek
Tenisa Stołowego (mp) |
|
|||
|
28 marca
2007 roku - godz. 18:25 |
||||
|
Szkoła Podstawowa im.
Andrzeja Grubby zaprasza chłopców ze szkół podstawowych do uczestnictwa w II Ogólnopolskim Memoriale im. Andrzeja
Grubby, który odbędzie się 24 kwietnia 2007 w Kąkolewie. Patronat nad
zawodami objął Polski Związek Tenisa Stołowego, Polski Komitet Olimpijski
oraz Burmistrz Grodziska Wielkopolskiego. Ireneusz
KANABRODZKI źródło: Polski Związek
Tenisa Stołowego (mp) |
||||
|
17
lutego 2007 roku - godz. 00:35 |
|
|||
|
Będziemy co jakiś
czas wracać do tej postaci, bo przecież inaczej nie można. Kiedy oglądamy zdjęcia
z uroczystości 75-lecia PZTS musi Andrzej stanąć przed oczami. On na tych
uroczystościach być powinien. Los, Bóg zdecydował jednak inaczej.
Zaprezentowano ciekawy film, gdzie umieszczono m.in. fragmenty jego gier. Tak na marginesie:
myślę, że warto ten film rozpropagować wśród środowiska tenisa stołowego. Sam
chętnie bym jeden egzemplarz zakupił. Wracając jednak do
Andrzeja – o nim trzeba i warto pisać. Dziś chciałbym się
zastanowić nad fenomenem jego postaci. Jego gry, motoryki, charakteru. Jest
to na pewno spojrzenie subiektywne i pewnie wyrywkowe. Wiele wniosków i
obserwacji czerpię z własnych przemyśleń i opowiadań innych. Ale od czegoś
trzeba zacząć. Zachęcam też osoby, które go znały lepiej do dzielenia się
swoimi spostrzeżeniami i historiami, których byli świadkami, a które wiążą
się z Andrzejem. 1. Fenomen „Gry
Andrzeja” Miałem to szczęście,
że przez parę lat trenowałem na jednej sali z Andrzejem Grubbą. Pamiętam
takie jedno zdarzenie: to chyba był mój pierwszy kontakt z jego grą. Graliśmy
najprostszy pod słońcem element: wymianę półwolejową bekhend po przekątnej.
Jakież było moje zdziwienie kiedy zauważyłem, że Andrzej nie gra zwykłej,
bezmyślnej klepanki bekhendowej z małą rotacją i charakterystycznym głośnym
odgłosem. On wszystko zwracał z rotacją. Każdy półwolej był grany z lekkim
górnym spinem. Było to nieprzyjemne i trudniejsze w odegraniu. Prekursorem tego
grania w Europie był jak wiadomo Tibor Klampar. I pewnie dlatego już jako pan
z brzuszkiem w 1988 roku na pierwszych IO w Seulu zagrał jeszcze w półfinale.
Andrzej w tym sposobie grania wyprzedził o około 15 lat swoją epokę. Dziś jak
wiadomo jest to już obowiązujący trend. Wystarczy spojrzeć na grę np. Timo
Bolla. A na wszystkich sympozjach, we wskazaniach treningowych (patrz artykuł:
wskazówki treningowe Niemieckiego Związku Tenisa Stołowego DTTB – dział
poradnik) podkreśla się znaczenie nadawania piłce górnej rotacji w zagraniach
takich jak półwolej bekhend czy blok bekhend. Andrzej Grubba nie
porażał przeciwnika siłą gry. Wiedząc o tym, w swojej grze koncentrował się
na dokładnym umiejscawianiu piłek tam gdzie przeciwnik się tego najmniej
spodziewał. Stąd bardzo duża liczba zagrań po prostej, gdzie przeciwnik ma
mniej czasu na reakcję. Jednak chyba
największą zaletą jego gry było fenomenalne czucie piłki. Z tego powodu grał
bardzo dobrze nad siatką. A jego krótkie świetne techniki przebicia i flipy
czyniły go też bardzo dobrym partnerem w deblu. Zresztą swoją wielką
międzynarodową karierę rozpoczął od wielu zwycięstw w parze z Leszkiem
Kucharskim. Szkoda tylko, że ci wielcy zawodnicy nie potrafili siebie
wzajemnie zaakceptować. A wzajemna rywalizacja ich rozdzieliła i być może
przeszkodziła w zdobywaniu najwyższych laurów. Andrzej bardzo
czysto uderzał piłkę i miał świetny timing, czyli optymalny moment uderzenia
piłki. Można było z innymi zawodnikami na rozgrzewce przy półwolejowych
elementach popełniać masę błędów, podchodziło się do stołu z Andrzejem Grubbą
i w tych samych elementach błędów było jak na lekarstwo. Tak dokładnie i
czysto odgrywał piłki. Andrzej był
zawodnikiem wszechstronnym, nie miał w swojej grze słabych punktów. Grał
obustronną rotacją, szczególnie znany był jego niezapomniany topspin bekhend.
Przez spory okres czasu miał kłopoty z topspinem forhend. Ale i to uderzenie
w końcu bardzo dobrze opanował. Potrafił wygrywać wymiany kontratopspinowe z
najlepszymi na świecie. Grał świetnie blokiem, potrafiąc łączyć klasyczny
pasywny blok z aktywnym (grany z lekką górną rotacją), by następnie przejść
do kontrataku. Był świetnym
singlistą i deblistą, grał świetnie w miksta, (jego jedyny zresztą złoty
medal z ME to pierwsze miejsce w turnieju mikstowym z 1982 roku z Bettine
Vriesekop), dlatego w swojej kolekcji medali ma krążki we wszystkich
konkurencjach.Wygrywał wielokrotnie klasyfikację na najlepszego zawodnika
turnieju drużynowego na ME, czy MŚ. Z tego też powodu
wielokrotnie stawał do turnieju singlowego po tygodniu zmagań w drużynówce.
Pewnie to było też jedną z przyczyn nie zdobycia upragnionego złota w singlu.
Bardzo dobrze
zmieniał rytm gry. I znowu staje mi przed oczyma zdarzenie na sali
treningowej: Andrzej grał z Leszkiem Kucharskim jeden ze słynnych pojedynków
treningowych. Doszło w pewnym momencie do wymiany kontratospinowej. Obydwoje
grali w 2 - 3 strefie na przemian kontratopspiny, ale w pewnym momencie
Andrzej szybko podbiegł do stołu i odegrał piłkę lekkim blokiem forhendowym
po prostej. Leszek ani drgnął przygotowując się do kolejnego kontratopspina.
Moim zdaniem ta jedna piłka jak w soczewce odbija różnice w grze i klasie,
sposobie i filozofii gry tych dwóch wspaniałych zawodników. Andrzej, będąc
klasycznym samoukiem, bardzo szybko się uczył nowych umiejętności. Będąc już
na szczycie przegrał finał Pucharu Świata ze znakomitym obrońcą z Chin Chen
Xinhuą. W finale, wiedząc, że nie ma praktycznie szans, zagrał chyba jedną z
najwspanialszych, a na pewno najbardziej widowiskową grę wszech czasów. Potem
w wywiadach podkreślał, że był to jedyny sposób wyjścia z twarzą z tego
pojedynku, bo jak sam twierdził, Chen w tamtych czasach był jedynym
zawodnikiem na świecie, z którym Grubba nie miał szans. Gry na obronę nauczył
się dopiero później, ogrywając potem bezlitośnie Chena wiele razy. Ale słaba gra na
obronę zahamowała na pewno rozwój tego wspaniałego zawodnika. A na pewno
opóźniła o parę lat jego awans do czołówki. Tym bardziej dziwi wtedy i
później lansowana przez ówczesnego trenera kadry Adama Giersza groteskowa
teoria, że obrońca nie ma szans rozwoju i może być tylko sparingpartnerem. Te „kanapowe“
przemyślenia pokutują do dziś w niektórych środowiskach trenerskich w Polsce.
I są przyczyną zastoju i porażek naszych najlepszych zawodników z
przedstawicielami stylu defensywnego. Ale miało być o
Andrzeju Grubbie. Jakim talentem w moim pojęciu (patrz artykuł: „Talent w
tenisie stołowym” dział felietony) musiał być nasz mistrz rodem ze Starogardu
Gdańkiego, skoro potrafił mimo wielu ograniczeń – często niezależnych
przecież od niego – okazać się w latach późniejszych prawdziwym ekspertem w
grze przeciwko najlepszym obrońcom na świecie. Miało być jeszcze o
charakterze i motoryce Andrzeja Grubby. Ale temat jego gry -
co teraz już wydaje mi się oczywiste - tak mi się rozrósł, że napiszę o tym
następnym razem. Zbyszek
STEFAŃSKI źródło: niezależny portal
o zawodowym tenisie stołowym www.time-out.pl (mp) |
|
|||
|
9
listopada 2006 - godz. 15:02 |
|
|||
|
Tak wielkiej imprezy
ping-ponga jeszcze w Polsce nie było. W rozpoczynającym się w środę Liebherr
Polish Open 2006 wystąpi rekordowa liczba ponad 400 zawodników i zawodniczek
z 41 państw. Tegoroczny turniej
Polish Open będzie już piątym w historii ITTF Pro Tour w Polsce i czwartym w
Warszawie. Odbywająca się co dwa lata impreza będzie ostatnią, szesnastą, z
tego cyklu w tym roku. Tydzień po niej odbędzie się turniej finałowy w
Chinach. – Prawdopodobnie to
największy na świecie turniej w tym roku. Zdecydowaliśmy się przyjąć tylu
uczestników, gdyż po prostu mamy taką możliwość – mówi prezes PZTS Jerzy
Dachowski. Boll obroni tytuł? W tym roku rekordowa
będzie także pula nagród. Wyniesie ona 100 tys. dolarów. Większość tej kwoty
zapewni firma budowlana Liebherr, po raz pierwszy sponsorująca imprezę mającą
rangę międzynarodowych mistrzostw Polski. – W tym roku związek
obchodzi 75-lecie. Taki turniej jest świetną promocją ping-ponga – dodaje
prezes. Dwa lata temu w
zawodach triumfował Niemiec Timo Boll. Nazywany cudownym dzieckiem z Erbach
25-latek będzie faworytem także w tym roku. Do stolicy przyjadą
też m.in. finalista sprzed dwóch lat Chorwat Zoran Primorac, Białorusin
Władimir Samsonow oraz Duńczyk Michael Maze. Niestety, tym razem
nie będzie można zobaczyć najlepszych graczy z Chin, gdyż w tym samym czasie
będą się odbywały bowiem mistrzostwa tego kraju. Nasza nadzieja w
„Lucku” Polscy kibice
największe nadzieje wiążą z 26. w rankingu światowym Lucjanem Błaszczykiem.
On jako jedyny Polak ma jeszcze szanse zagrania w wielkim finale w Chinach. Nieźle powinni
zaprezentować się także nasi młodzi zawodnicy: Bartosz Such i Daniel Górak.
Objawieniem może być 18-letni Szymon Malicki. – Liczymy też na
dobry występ debla Błaszczyk – Wang Zeng – mówi szef wyszkolenia PZTS Marek
Rzemek. Nasze panie mają
mniejsze szanse niż panowie. Najdalej powinna zajść naturalizowana Chinka Xu
Jie, a po raz kolejny swój talent może potwierdzić 18-letnia Natalia Bąk z
GLKS Nadarzyn. Pamięci Grubby Podczas turnieju organizatorzy
uczczą pamięć najlepszego polskiego tenisisty wszech czasów, zmarłego w
ubiegłym roku Andrzeja Grubby. W kraju odbywa się wiele inicjatyw
upamiętniających Jego pamięć. Na Torwarze zostanie rozegrany turniej Jego
imienia. Zagrają w nim zawodnicy i zawodniczki do lat 21. – Chcemy, aby takie
zawody odbywały się cyklicznie, na każdym Pro Tourze, który zostanie
zorganizowany w Polsce – mówi Dachowski. Bilety po 10 i 5
złotych W przyszłą środę i
czwartek odbędą się eliminacje. Turniej główny potrwa od piątku do niedzieli.
Normalny bilet będzie kosztował 10 zł, a ulgowy 5. Zorganizowane grupy, które
zgłoszą się do PZTS, będą mogły wejść za darmo. Nad imprezą patronat medialny
objęło Życie Warszawy. Krzysztof
SROGOSZ źródło: Życie
Warszawy (mp) |
|
|||
|
30
sierpnia 2006 - godz. 21:59 |
|
|||
|
chłopcy: 1. kategoria rocznik
do 1994; 2. kategoria rocznik
1993-1990; 3. kategoria rocznik
1989-1971; 4. kategoria rocznik
1970 i starsi; dziewczęta: 1. kategoria rocznik
do 1990; 2. kategoria rocznik
1989 i starsze. (…) Szczegóły: Komunikat
Organizacyjny Podziękowania dla
Czesława KAMIŃSKIEGO. |
|
|||
|
30
sierpnia 2006 - godz. 21:25 |
|
|||
|
Grzegorz Adamiak i
Irna Rieznikowa zostali zwycięzcami najbardziej prestiżowych kategorii II Memoriału im. Andrzeja Grubby w
tenisie stołowym, który w ostatni weekend odbył się w Starogardzie Gdańskim. Klasyfikacje: żaczki: 1. Kiedrowska Joanna
- TTKF Rafineria Gdańsk; 2. Kamińska
Marcelina - KS "Agro Kociewie" Starogard Gdański; 3. Sampolska Natalia
- UKS Przejazdowo; 4. Witkowska Julia -
MRKS Gdańsk; żacy: 1. Ogrodnik Marek -
Ostrowia; 2. Tylkowski Szymon
- KS "Agro Kociewie" Starogard Gdański; 3. Szczuka Kamil -
LUKS Chełmno; 4. Ogrodnik Piotr -
Ostrowia Ostrów Mazowiecki; młodziczki: 1. Janeczek
Katarzyna - LUKS Chełmno; 2. Dziadkowiec
Martyna - LUKS Chełmno; 3. Szymańska Marta -
MRKS Gdańsk; 4. Kaczmarek
Agnieszka - MRKS Gdańsk; młodzicy: 1. Dzikowski Mateusz
- LUKS Chełmno; 2. Dziamba Robert -
LUKS Chełmno; 3. Leśniak Łukasz -
TKKF Rafineria Gdańsk; 4. Adamczyk Paweł -
Olimpia Grudziądz; kadetki: 1. Kocoń Anita -
LUKS Chełmno; 2. Janeczek Joanna -
LUKS Chełmno; 3. Zdrowowicz Agata
- KS "Agro Kociewie" Starogard Gdański; 4. Szeligowska
Barbara - LUKS Chełmno; kadeci: 1. Jastrzębowski
Michał - KS "Agro Kociewie" Starogard Gdański; 2. Wiśniewski Tomasz
- MRKS Gdańsk; 3. Witkowski Mikołaj
- MRKS Gdańsk; 4. Marczak Stanisław
- KS "Agro Kociewie" Starogard Gdański; juniorki: 1. Ściblak Joanna -
MRKS Gdańsk; 2. Okoń Paulina -
MRKS Gdańsk; 3. Leszczyńska -
Michalina UKS Kosynier Sobowidz; 4. Sampolska Anna -
UKS Przejazdowo; juniorzy: 1. Gołębiowski
Mateusz - Olimpia Grudziądz; 2. Perzyński
Przemysław - MRKS Gdańsk; 3. Nowaliński Maciej
- Olimpia Grudziądz; 4. Dąbrowski Michał
- MRKS Gdańsk; seniorki: 1. Rieznikowa Irna -
Kaliningrad (Rosja); 2. Chrząszcz
Agnieszka - LUKS Chełmno; 3. Kocoń Anika -
LUKS Chełmno; 4. Składanek Sylwia
- GLKS Nadarzyn; seniorzy: 1. Adamiak Grzegorz
- CEVTA GABITEC (Hiszpania); 2. Prądzyński Marek
- Tęcza Poltarex Nowa Wieś Lęborska; 3. Piński Krzysztof
- GKS Sierakowice; 4. Prus-Strowski
Karol - PKS Opoka Trzebinia. Paweł
GĄSIORSKI Szczegóły: Polski Magazyn Tenisa Stołowego |
|
|||
|
5
czerwca 2006 - godz. 12:24 |
|
|||
|
Skwer
przy zbiegu ulic Władysława Syrokomli oraz Króla Jana Kazimierza w Sopocie, oficjalnie
od 2 czerwca będzie nosił imię najwybitniejszego polskiego tenisisty
stołowego Andrzeja Grubby. Przy tej
okazji po uroczystościach zostanie rozegrany turniej tenisa stołowego. Miejsce
pod plac znanego sportowcy zostało wybrane nie przypadkowo. "Andrzej
Grubba niedaleko mieszkał, tutaj mieszkają jego synowie i żona. Był w sposób
specjalny i osobisty związany z Karlikowem, był także wielkim patriotą i
sopocianinem" - powiedział prezydent Sopotu Jacek Karnowski, także
pomysłodawca przedsięwzięcia. Od
dłuższego czasu trwają przygotowania placu do oficjalnego otwarcia. Punkt
kulminacyjny będzie miał miejsce w piątek 2 czerwca o godzinie 14, kiedy to
nastąpi odsłonięcie tablicy informacyjnej. Andrzej Grubba zmarł 21 lipca
ubiegłego roku. Miał 47 lat. (PAP) |
|
|||
|
20 maja
2006 - godz. 11:56 |
|
|||
|
Szkoła
Podstawowa w wielkopolskim Kąkolewie nosi od wczoraj imię najsłynniejszego
polskiego tenisisty stołowego. Kąkolewo
to wieś pod Grodziskiem Wlkp. Uczniowie i nauczyciele mieszczącej się tutaj
podstawówki mają za sobą niezwykły dzień - wczoraj szkoła, jako pierwsza w
Polsce, otrzymała imię Andrzeja Grubby. Na uroczystości pojawiła się też
najbliższa rodzina nieżyjącego już sportowca. Najsłynniejszy
polski tenisista stołowy zmarł w lipcu ubiegłego roku. Przegrał walkę z
nowotworem. Przez lata mogliśmy go podziwiać, gdy zdobywał medale mistrzostw
świata i Europy. Szkoła Podstawowa w Kąkolewie wybrała sobie Grubbę na
patrona, bo wielu jej uczniów może poszczycić się sukcesami w grze w
ping-ponga. Wielokrotnie wygrywali ze swoimi rówieśnikami z innych miejsc
Wielkopolski. Gazeta Wyborcza 2006.05.19 Pierwsza szkoła im. Andrzeja Grubby Szczycąca
się ponad 150-letnią historią szkoła podstawowa w Kąkolewie pod Grodziskiem
Wielkopolskim będzie nosić imię wybitnego tenisisty stołowego Andrzeja
Grubby. To pierwsza szkoła w Polsce, której patronem będzie zmarły w tym roku
sportowiec. - Mamy zgodę rodziców uczniów, samych uczniów i rady
pedagogicznej. Jutro na sesji kropkę nad "i" powinna jeszcze
postawić Rada Miasta Grodziska - mówi dyrektor szkoły Andrzej Paszkier. -
Zawsze chcieliśmy mieć patrona sportowca, bo odnosimy spore sukcesy w wielu
dyscyplinach, w tym w tenisie sportowym - dodaje. Uroczystość nadania szkole
imienia Andrzeja Grubby odbędzie się 14 maja 2006 r., w rocznicę urodzin
sportowca. Gazeta Wyborcza 2005.11.28 (mp) |
|
|||
|
17
stycznia 2006 - godz. 20.38 |
|
|||
|
W minioną niedzielę
rozegrane zostały pierwsze Mistrzostwa
Gminy Wiązowna w tenisie stołowym im. Andrzeja Grubby. To pierwsza tego
typu impreza w województwie mazowieckim, która rozegrana została pod imieniem
znanego tenisisty. W turnieju
spodziewano się udziału 80 zawodników. Jednak do zawodów przystąpiło ok. 50
tenisistów. - Błędem było
organizowanie tej imprezy w pierwszy weekend ferii. Dużo dzieci wyjechało. – twierdzi Tomasz Grzybowski, trener UKS
„Wiąz” Wiązowna. – W przyszłym roku z pewnością będzie to inny termin. Na imprezie
sportowej nie zabrakło przedstawicieli miejscowej władzy. Poczynania graczy
bacznie obserwowali Stanisław Bogucki – wójt gminy Wiązowna, Paweł Zemło –
przewodniczący Rady Gminy, oraz Jerzy Pokrewczyński – prezes GS „SCH”. - Bardzo cieszę się,
że nasza akcja dotycząca rozwoju sportu w gminie, a w szczególności tenisa
stołowego, idzie w dobrym kierunku. Zawdzięczamy to wszystkim ludziom, którzy
są fanatykami tej dyscypliny – twierdzi Stanisław Bogucki, wójt gminy
Wiązowna.
Wśród uczestników
byli również amatorzy i dorośli, którzy niegdyś uprawiali ten sport, a w
niedzielę chcieli sprawdzić swoje możliwości.
- Ważne jest ogromne
zainteresowanie tym sportem wśród młodzieży. To pozwala im zagospodarować
wolny czas w zdrowy i sportowy sposób – dodaje Bogucki. – Cieszy mnie też
czynny udział dorosłych w tej imprezie.
Na turnieju to
jednak młodzież była górą i świetnie radziła sobie w bezpośrednich starciach
z dużo bardziej doświadczonymi graczami. - Jestem bardzo
zadowolony z postawy młodych zawodników. Świetnie zaprezentowali się Kamil Sitek
i Sebastian Kąkol – chwali swoich podopiecznych Tomasz Grzybowski, trener UKS
„Wiąz” Wiązowna. – To oznacza, że nasza praca z młodzieżą odnosi spodziewane
rezultaty. Widać, że starsi zawodnicy mają już godnych następców. Dużą niespodzianką
była też postawa jedynej przedstawicielki kobiecego ping-ponga. Iza Kąkol po
kolei rozprawiała się ze swoimi przeciwnikami, aż w finale zatrzymał ją jej
brat Sebastian. - Jeszcze nie
widziałem Izy tak grającej. To zdecydowanie najlepszy występ mojej
podopiecznej – dodaje Grzybowski.
W kategorii Open nie
było niespodzianki. Wszystkich konkurentów odprawił z kwitkiem Tomasz
Grzybowski, któremu najwięcej problemów sprawił Kamil Sitek. - Wiedziałem, że po
tym turnieju ktoś będzie płakał. Przed zawodami obawiałem się tylko Kamila,
ponieważ jego występy na ostatnich turniejach, pokazały wysoką formę – dodaje
Grzybowski. – Ten zawodnik jest w tej chwili drugą rakietą Wiązowny. Wygląda na to, że
przez najbliższe kilka lat nikt nie będzie w stanie zdetronizować obecnego
mistrza. - Bardzo bym chciał
mieć poważnego konkurenta, ale w przyszłym roku jeszcze nie przewiduję, żeby
ktoś był w stanie mi zagrozić – uważa trener „Wiązu”. – Ja też cały czas się
rozwijam. Grzybowski
zakwalifikował się ostatnio do mistrzostw województwa mazowieckiego, gdzie
występować będzie tylko 32 tenisistów. Oprócz niego, z naszego powiatu na
tych zawodach będzie grał Adam Marczak – trener CKS Celestynów. Potrzebna hala Największym
zmartwieniem zespołu jest brak specjalnej hali, na której mogłyby być
rozgrywane podobne turnieje na szerszą skalę. - Cały czas będę
starał się o wybudowanie hali przeznaczonej tylko do ping-ponga. Wtedy nasza
sekcja urosłaby do potężnych rozmiarów – deklaruje trener „Wiązu”. Inicjatywę popierają
władze gminy, choć jak zawsze brakuje na to pieniędzy. - Na pewno przydałby
się nam cały ośrodek rekreacyjny. Mamy ogromne chęci, miejsce pod tą
inwestycję i pozostaje zorganizowanie tak drobnego szczegółu, jak fundusze –
mówi ze śmiechem Bogucki. Podobne zdanie
wyraża prezes UKS „Wiąz” Wiązowna. - To jest bardzo
duże przedsięwzięcie, ale konieczne. Na tej sali nie mieszczą się wszyscy
chętni, którzy chcieliby u nas grać. Poza tym nie miejsca na widownię.
Zachęcamy widzów do dopingu, ale musimy ich gdzieś zmieścić – uważa Grażyna
Kilbach. Sponsorami imprezy
byli: Gasport – generalny przedstawiciel firmy „Butterfly” i „Yasaka” na
Polskę, zarząd GS „SCH” w Wiązownie, firma Biurotex oraz Polski Związek
Tenisa Stołowego. Marcin
CHOLEWIŃSKI kategoria szkoły
podstawowe: 1. Mateusz
Stawikowski; 2. Damian Krawczyk; 3. Tomasz Purwin; 4. Damian Woźniak; 5.
Maksymilian Kąkol kategoria
gimnazjum: 1. Sebastian Kąkol;
2. Iza Kąkol; 3. Paweł Szopa; 4. Karol Izdebski; 5. Jarosław Dróżdż; 6.
Mateusz Boguc kategoria open: 1. Tomasz
Grzybowski; 2. Kamil Sitek; 3. Tomasz Stańczuk; 4. Marek Piwko; 5. Sebastian
Kąkol; 6. Robert Jasiczek Odkrywam swoich uczniów na nowo Po zakończeniu I
Mistrzostw Gminy Wiązowna w Tenisie Stołowym im. Andrzeja Grubby, rozmawiamy
z prezes UKS „Wiąz” Wiązowna – Grażyną Kilbach. - To pierwsza
rocznica powstania sekcji tenisa stołowego w Wiązownie. Jakie wrażenia z
imprezy? - To przedsięwzięcie
jest godne wszelkiego wsparcia. Tenis stołowy jest dosyć młodą sekcją w
naszym klubie, ale świetnie sobie radzi. Sam klub istnieje już od ośmiu lat,
przy szkole podstawowej i gimnazjum w Wiązownie. Od początku jego istnienia
działa u nas sekcja lekkoatletyczna, która głównie stawia na biegi na
orientację. Bardzo prężnie działa również sekcja kolarska. - To jednak
ping-pong cieszy się największym zainteresowaniem. - Nasz klub przede
wszystkim stawia na kolarstwo i tenis stołowy. Myślę, że te dwie sekcje dalej
będą się rozwijały. Zależy to przede wszystkim od ludzi którzy się w to
angażują. Nie są oni zainteresowani pieniędzmi, a wynikami naszej młodzieży. - Jednak wiele
zależy również od pieniędzy. - Nie ukrywam, że
wiele zależy także od sponsorów, ponieważ bez pieniędzy niewiele jesteśmy w
stanie zorganizować. Będziemy poszukiwać wsparcia finansowego, oraz
materialnego tzn. fundowania nagród, pośród różnych organizacji, które
mogłyby nam pomóc. W niedzielnym
turnieju udział wzięli tylko mieszkańcy Wiązowny. Natomiast na zawody
kolarskie przyjeżdżają już zawodnicy z całej Polski. Musimy więc jakoś
przyciągnąć potencjalnych uczestników naszych imprez i staramy się o
atrakcyjne nagrody. - Jak na gminę macie
wielu zawodników. Jak udało się przyciągnąć tyle młodzieży? - Młodzi ludzie są
głodni sportu. Tak naprawdę to mają niewielki wybór, jeśli chodzi o
zagospodarowanie wolnego czasu. Od Warszawy dzieli nas spora odległość i
musimy organizować takie rzeczy na miejscu, ponieważ młodzież jest do tego
bardzo chętna. Uczę w miejscowej szkole i niektórych uczniów odkrywam tutaj
na nowo. W szkole to są zupełnie inni chłopcy. Tutaj, w luźniejszej
atmosferze, mam z nimi lepszy kontakt. Okazuje się, że Ci którzy są słabsi
np. z matematyki, tutaj są wyróżniającymi się postaciami. Mogą się tutaj
wykazać w czymś, co lubią. Okazuje się też, że mamy zawodników, którzy
świetnie radzą sobie w kolarstwie i w tenisie jednocześnie. Nieprawdą jest,
że dzieci ciężko jest w weekend wyciągnąć z domu. Jeżeli zaoferuje im się coś
ciekawego i interesującego, a przy wyrabia się u nich sportowego ducha walki,
to sami do nas przychodzą. W większym stopniu
zapraszamy jednak rodziców naszych zawodników. Ich obecność na pewno
zdopingowałaby moich uczniów. Rozmawiał
Marcin CHOLEWIŃSKI |
|
|||
|
3
listopada 2005 - godz. 17.59 |
|
||
|
Odsłonięcie obelisku im. A. Grubby
Obelisk im. Andrzeja Grubby Rodzina Andrzeja
Grubby i Marek Wnuk
Wystąpienie Jerzego
Dachowskiego J. Kusiński,
W. Waldowski, K. Wyrzykowski i A. Person Mecz Polska – Niemcy
Wielkie
podziękowania dla Zbigniewa LISZEWSKIEGO z Gdańska. (mp) |
|
||
|
1
listopada 2005 - godz. 19.36 |
|
||
|
Odsłonięcie obelisku przed halą
im. A.Grubby O godzinie 18.30
przed halą im. Andrzeja Grubby prezes PZTS Jerzy Dachowski i wiceprezes
PKOL-u Andrzej Giersz w towarzystwie żony i synów zmarłego Andrzeja Grubby
dokonali oficjalnego odsłonięcia obelisku. W uroczystościach
udział wzięło wiele znanych osobistości ze świata sportu i polityki. Krzysztof BLUJ źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego (mp) |
|
||
|
20
października 2005 - godz. 12.29 |
|
||
|
Od pierwszego
listopada Centrum Szkolenia Polskiego Związku Tenisa Stołowego w Gdańsku
będzie nosiło imię Andrzeja Grubby. Tego dnia zostanie odsłonięty obelisk
słynnego zawodnika, zmarłego 21 lipca. Wieczorem rozegrany
zostanie mecz Polska - Niemcy w eliminacjach mistrzostw Europy mężczyzn. "Pierwszego
listopada, o godzinie 18.30, odbędzie się uroczyste odsłonięcie obelisku i
nadanie Centrum Szkolenia PZTS w Gdańsku imienia Andrzeja Grubby - powiedział
trener polskiej reprezentacji, Stefan Dryszel. - Próbowaliśmy
zmienić termin eliminacyjnego spotkania z Niemcami. Nikt w Europie nie
obchodzi Święta Zmarłych tak jak my, Polacy. Niestety, brak wolnych terminów
spowodował, że mecz rozegrany zostanie 1 listopada. Później odbędą się trzy z
rzędu turnieje Pro Tour na Starym Kontynencie, a wcześniej planowane są
rozgrywki pucharowe, grają poszczególne ligi krajowe. Rok temu
rywalizowaliśmy z Białorusią w Gdańsku 2 listopada, a w dzień poprzedzający
normalnie trenowaliśmy" - dodał szkoleniowiec. Na inaugurację el.
ME 2007 Polska pokonała we wtorek na wyjeździe Węgry 3:1. 29 listopada
zmierzy się, prawdopodobnie w Bukareszcie, z Rumunią. Andrzej Grubba,
najwybitniejszy polski tenisista stołowy, zmarł 21 lipca, w wieku 47 lat. Od
kilku lat zmagał się z chorobą nowotworową. Urodził się 14 maja
1958 roku w Brzeźnie Wielkim koło Starogardu Gdańskiego, w rodzinie
nauczycielskiej. Zaczynał karierę w klubie Neptun Starogard, w którym grał
rok (1872-73). Potem przeszedł do AZS Uniwersytet Gdański (1973-76), a w
latach 1976-85 reprezentował barwy AZS AWF Gdańsk. W 1985 roku trafił do
niemieckiego TTC Zugbruecke Grenzau, gdzie występował dwa lata. Na
zakończenie kariery zawodniczej wrócił do AZS-AWF Gdańsk, w 1998 roku
zakończył występy przy stole pingpongowym. W sumie Grubba
zdobył 15 medali mistrzostw świata i Europy, był zwycięzcą turnieju Europa
TOP 12 w roku 1985 oraz zdobywcą Pucharu Świata w roku 1988 i dwukrotnie
finalistą tych rozgrywek. Trzy razy występował w igrzyskach olimpijskich. 26
razy był mistrzem Polski. Zwyciężył w plebiscycie "Przeglądu
Sportowego" na Sportowca Roku 1984. (PAP) |
|
||
|
|
|||
|
|
|||
|
17
sierpnia 2005 - godz. 19.47 |
|
||
|
W dniach
27.08-28.08.2005 w Starogardzie Gdańskim odbędzie się X Międzynarodowy Otwarty Turniej Tenisa Stołowego poświęcony pamięci
Andrzeja Grubby. Turniej odbędzie się
w hali Klubu Sportowego "Agro - Kociewie" (ul. Hallera 19a) w
kategoriach żak (rocznik 95' i młodsi), młodzicy (93'-94') oraz kadeci (90'-92'),
juniorzy (pow. 90'), seniorzy i "old-boy" (1965r. i starsi). We wszystkich
kategoriach wiekowych, za miejsca 1-3 przewidziane są puchary i medale, a dla
najlepszych seniorów ufundowano atrakcyjne nagrody pieniężne. Więcej informacji na
temat turnieju można uzyskać u organizatorów - tel. (058) 5623074 lub (058)
7754291. Krzysztof
BLUJ (PZTS) |
|
||
|
8
sierpnia 2005 - godz. 22.03 |
|
||
|
Zasługa żony Stanowisko trenera reprezentacji
Polski objąłem w lipcu 1982 roku. Andrzej był już wtedy bardzo dobrym
zawodnikiem. Wcześniej, w latach 1971-75, prowadziłem reprezentację juniorów,
ale Grubba wtedy w ogóle się nie liczył. Wówczas brylowali Leszek Kucharski,
Andrzej Jakubowicz i Stefan Dryszel. Później wyjechałem za granicę, a
reprezentację juniorów przejęła moja żona. To ona zrobiła dość istotny
manewr, gdyż ze składu wycofała takich zawodników jak Rysiek Czochański czy
Andrzej Baranowski, a wprowadziła nikomu nie znanego Andrzeja Grubbę. Wydaje
mi się, że późniejsze sukcesy Andrzeja i Leszka można w co najmniej 50%
przypisać mojej żonie Pech w finale Kiedy jechaliśmy na
mistrzostwa Europy do Moskwy (1984r.) o Andrzeju mówiło się, że jest
najlepszy w Europie. I faktycznie. W drużynówce brylował, podobnie jak w
turnieju indywidualnym. Do finału grał rewelacyjnie, w finale zresztą też,
ale to co zrobił Bengsston przeszło najśmielsze oczekiwania. Grał jak
nawiedzony, aż wszyscy łapaliśmy się za głowę. Szwedowi pomogło pewnie to, że
mało grał w drużynie, bo po prostu nie mieścił się w składzie. W tym finale
Andrzej miał dużo pecha. W końcówce Bengsston zagrał jakiś kant, jakąś siatkę
i wygrał. Nawet Szwedzi byli mocno zaskoczeni. Człowiek z miasteczka Czy Andrzej mógł
osiągnąć więcej? Pewnie tak, ale jak to w sporcie bywa, jedni mają więcej
szczęścia, inni mniej. Andrzejowi w tych najważniejszych imprezach zawsze
czegoś brakowało, żeby postawić kropkę nad "i". Miał też trochę
pecha, ale może brało się to z tego, że jak raz coś nie poszło, to potem
pozostał uraz. Grubba był
człowiekiem bardzo skomplikowanym, a nawet zakompleksionym. On zawsze miał w
głowie to, że pochodzi z małego miasteczka i to powodowało u niego brak
pewności siebie. Te kompleksy były nieuzasadnione, ale może to z nich
wynikało to, że Andrzej nie osiągnął tego co mógłby osiągnąć. Z Andrzejem
pracowało mi się bardzo dobrze, bo poddawał się wszystkim założeniom. Nie
było czegoś takiego, że mówił, że coś mu nie pasuje. On zawsze wykonywał
każde ćwiczenie do samego końca, a jak coś mu nie pasowało to zgłaszał to
dopiero w czasie przerwy i razem uzgadnialiśmy rozwiązanie. Był konsekwentny
w tym co robił. Nie uznawał obijania się. Był uzdolniony wszechstronnie,
grywał w piłkę ręczną i nożną. Był solidny, pracowity, skończył uczelnię.
Pamiętam, że kiedy jeździliśmy na zawody to brał ze sobą książkę i notatki. Grubba - Kucharski Rywalizacja była od
samego początku. Zaczęli ze sobą współzawodniczyć już w wieku juniora. Prasa
w tej rywalizacji zawsze doszukiwała się jakiś cudów, nienawiści czy Bóg wie
czego. Tego w ogóle nie było. Co prawda byli skazani na siebie, ale bardzo
dobrze to znosili. Spotykali się nawet wtedy, kiedy nie było ku temu
potrzeby, odwiedzali się w swoich domach. Rywalizacja sportowa była zacięta,
ale nie było tam żadnej złośliwości. Przygotowaliśmy
nawet fajny numer na Bal Mistrzów "Przeglądu Sportowego". Przed
rozpoczęciem balu w Bristolu ustaliliśmy, że do pierwszego tańca, po
ogłoszeniu wyników plebiscytu [Grubba w 1984 roku został wybrany najlepszym
sportowcem Polski], Andrzej poprosi Leszka. To byłby cyrk, zwłaszcza, że
wtedy wszyscy mówili o tej nienawiści. Pomysł spalił na panewce, bo
dziennikarze go podsłuchali, plotka się rozeszła i w końcu nic z tego nie
wyszło. Roman
KOWALSKI |
|
||
|
4
sierpnia 2005 - godz. 9.37 |
|
||
|
"Andrzej ciężko znosił każdą porażkę, obojętnie czy
to były mecze tenisa stołowego czy piłki nożnej. Zawsze był głodny sukcesu, nawet
w meczach o nic. Zawsze przeżywał swoją porażkę i stąd wydaje mi się, że jego
ambicją było bycie najlepszym, na samym szczycie i wszystko w tym kierunku
robił." - Andrzeja Grubbę wspomina Stefan Dryszel. Ciężka przeprawa Z Andrzejem po raz
pierwszy spotkałem się będąc juniorem. Miałem wtedy 14 lat i grałem z nim na
jednym z turniejów juniorskich. Pamiętam, że byłem bardzo mocno zdziwiony jak
na turniej przyjechał gość, którego w ogóle nie znałem i w I rundzie sprawił
mi tyle kłopotów. Cały mecz co prawda wygrałem, ale po ciężkiej walce. Wtedy
wszyscy najlepsi siebie znali i w pierwszych rundach nie mieliśmy problemów
ze zwycięstwami. Później Leszek Kucharski powiedział mi, że Andrzej
przyjechał z Gdańska i jest to duży talent oraz, że ma niesamowite "czucie"
z bekhendu. To wszystko się sprawdziło. W naszej grupie byli wtedy Andrzej
Jakubowicz (pseudonim "Dżolo"), który później udanie kontynuował
karierę w seniorach, Jacek Milewczyk, który zdobył tytuł mistrza Polski,
Leszek Kucharski i Tadeusz Klimkowski. Andrzej deblista Grałem również z
Andrzejem w deblu, jednak wynikało to bardziej z konieczności niż z koncepcji
trenera. Normalnie grałem z Andrzejem Jakubowiczem, ale kiedy Leszek miał
jakieś kłopoty zdrowotne to go zastępowałem. Andrzej był zawodnikiem
wybitnym, więc w deblu też był bardzo dobry. Z Leszkiem wygrywali medale na
mistrzostwach świata i Europy, a na koniec swojej kariery zdobywał też medale
z Lucjanem Błaszczykiem. Grało mi się z nim dużo lepiej i łatwiej niż z
innymi moimi partnerami, bo Andrzej umiał po prostu więcej od innych. Z Andrzejem grałem w
Grenzau w sezonie 91/92. Wtedy w drużynie grało 4 zawodników, a on grał w
silniejszej dwójce. Jego partnerem deblowym był Geroge Bem. Perfekcjonista w każdym calu Andrzej ciężko
znosił każdą porażkę, obojętnie czy to były mecze tenisa stołowego czy piłki
nożnej. Zawsze był głodny sukcesu, nawet w meczach o nic. Zawsze przeżywał
swoją porażkę i stąd wydaje mi się, że jego ambicją było bycie najlepszym, na
samym szczycie i wszystko w tym kierunku robił. Mówiło się, że Andrzej nie
odnosił sukcesów w wieku juniorskim, a liczył się w seniorach. To prawda, ale
nie wzięło się to z nikąd. Przypominam sobie niektóre zgrupowania, na których
Andrzej zostawał po zajęciach. Inni kończyli, a on nadal trenował. Wiedział,
że żeby nadrobić swoje zaległości musiał więcej pracować od innych. Jego talent objawiał
się w postaci łatwości gry bekhendem. Nie należał do zawodników, którzy mieli
łatwość gry z forhendu. Jego technika w tym elemencie pozostawiała wiele do
życzenia i wiedział, że nad tym elementem musi się poważnie skupić. W efekcie
poprawił go na tyle, że nie miał już tu "dziury", gdzie przeciwnicy
mogli grać i wiedzieli, że zdobędą punkt. Pamiętam pewien znaczący moment z
jego kariery. Gramy mecz w superlidze na poznańskiej arenie z Niemcami. Jest
wynik 3:3 i do gry wychodzi Andrzej na defensora Engelberta Huginga, z którym
notabene Leszek Kucharski łatwo sobie poradził. Wtedy stało się coś, czego
kibice się nie spodziewali. Andrzej przegrał ten mecz z kretesem, a wszyscy
na sali zaczęli gwizdać, bo podejrzewali, że Andrzej celowo oddał ten mecz
Niemcowi. On jednak nie potrafił wtedy wygrać, bo nie miał czym. Po tym przeżyciu
Andrzej spędził mnóstwo godzin na hali trenując grę na defensorów. Na każde
zgrupowanie przyjeżdżał do nas Jurek Florczak i Andrzej z nim doskonalił ten
element. Na tyle się wyćwiczył, że zaczął wygrywać większość meczy z
defensorami. Był więc perfekcjonistą w każdym calu, ale równocześnie ciężko
nad tym pracował... Stefan
DRYSZEL |
|
||
|
26 lipca
2005 - godz. 16.31 |
|
||
|
Pogrzeb Andrzeja
Grubby odbył się na cmentarzu komunalnym w Sopocie w poniedziałek Jeden z
najwybitniejszych w historii polskich sportowców zmarł w ubiegłym tygodniu. Pożegnały
go tysiące osób – rodzina, przyjaciele i mieszkańcy Trójmiasta. Tomasz Krzeszewski
niesie Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia
przyznany pośmiertnie Andrzejowi Grubbie (fot. PAP) Prezydent Aleksander
Kwaśniewski odznaczył pośmiertnie Andrzeja Grubbę Krzyżem Komandorskim Orderu
Odrodzenia Polski. Mszę świętą żałobną
odprawiono w Kościele Świętego Michała Archanioła. Arcybiskup Tadeusz
Gocłowski podkreślił w homilii, że „odszedł człowiek, który szanował życie,
człowiek sprawiedliwy i uczciwy”. Rok temu Andrzej
Grubba, po dziesięciu latach spędzonych w Niemczech, powrócił do kraju.
Jeszcze w maju kierował polską ekipą na Mistrzostwach Świata w tenisie
stołowym w Chinach. W ostatnich
miesiącach jego stan zdrowia pogarszał się z dnia na dzień. Zmarł w czwartek
w swoim sopockim mieszkaniu. Miał 47 lat. (IAR) |
|
||
|
26 lipca
2005 - godz. 15.59 |
|
||
|
Setki kibiców,
rodzina i przyjaciele pożegnali jednego z najwybitniejszych polskich
sportowców. Wielokrotny medalista mistrzostw świata i Europy w tenisie
stołowym został wczoraj pochowany na cmentarzu komunalnym w Sopocie.
O Podczas
uroczystości pogrzebowej Andrzeja Grubbę odznaczono pośmiertnie Krzyżem Komandorskim
Orderu Odrodzenia Polski. W tłumie
zgromadzonym na sopockim cmentarzu stali wczoraj m.in. trener i przyjaciel
Adam Giersz, Leszek Kucharski, Lucjan Błaszczyk, Joergen Person. Wcześniej w
wypełnionym do ostatniego miejsca kościele pod wezwaniem św. Michała
Archanioła odprawiona została msza w intencji zmarłego. Homilię wygłosił
arcybiskup Tadeusz Gocłowski. Andrzej Grubba zmarł
22 lipca, po walce z chorobą nowotworową. Miał 47 lat, zostawił żonę Lucynę i
dwóch synów, Tomasza i Macieja. p.w. (PAP) |
|
||
|
26 lipca
2005 - godz. 00.32 |
|
||
|
Andrzej był człowiekiem, który widział cel i wiedział jak
do niego dojść. Oprócz tego miał talent ruchowy. Gdybyśmy dzisiaj wymyślili jakąś
konkurencję i kazali Andrzejowi w niej występować, to za tydzień byłby 3 razy
lepszy od kogoś innego. - Andrzeja Grubbę wspomina Marek Rzemek Pierwsze zauroczenie Andrzeja poznałem w
1975 roku. To był lipiec i trwały akurat przygotowania do mistrzostw Europy.
Pracowałem już wówczas w PZTS jako asystent trenera i zajmowałem się sprawami
ogólnorozwojowymi. Pamiętam, że pierwszy raz zobaczyłem Andrzeja na
zgrupowaniu kadry i pierwsze co rzuciło mi się w oczy, jako świeżemu
absolwentowi AWF, to było jego wspaniałe przygotowanie fizyczne. Andrzej w
każdym niemal ćwiczeniu, czy to były biegi, wieloskoki czy ćwiczenia siłowe
był najlepszy w grupie. W pamięci nie utkwiła mi sama gra, bo ta była
niewyraźna, mało siłowa i zbyt miękka, ale jego przygotowanie fizyczne. Pierwszych lat jego
kariery nie śledziłem zbyt uważnie, ale też nie był jakimś wybitnym juniorem.
W swoim ostatnim roku w kategoriach juniorskich na ME juniorów zajął miejsca
9-16, więc nie był to jakiś wielki wynik, zwłaszcza, że zaraz potem Leszek
Kucharski zdobył tytuł mistrza Europy w grze pojedynczej. W następnych latach
zrobił niesamowity postęp, zmienił trening, przeszedł do Gdańska, gdzie
pomagało mu wielu trenerów, m.in. Madzia Kucharska, która traktowała go jak
syna. Włączył się też dr Adam Giersz. Andrzej sam zauważył, że praca
treningowa daje efekty. Po 2,3 latach dobijał się do czołówki europejskiej
seniorów, co w świetle wyników w juniorach było sensacją. Tytan pracy Andrzej był
człowiekiem, który widział cel i wiedział jak do niego dojść. Oprócz tego
miał talent ruchowy. Gdybyśmy dzisiaj wymyślili jakąś konkurencję i kazali
Andrzejowi w niej występować, to za tydzień byłby 3 razy lepszy od kogoś
innego. Bardzo rozsądnie trenował. Preferował trening szybkościowy, w przeciwieństwie
np. do Leszka, który miał zazwyczaj dokładnie odwrotne pomysły na treningi. Z
perspektywy czasu wygląda chyba, że to Andrzej miał nowocześniejsze
spojrzenie na trening. Jego badania
fizjologiczne wykazywały, że miał niemal idealny organizm Mógł wysiąść z
samolotu i od razu grać w turnieju i to na rewelacyjnym poziomie. Tak było
kiedy dzwonił jakiś milioner z Bahama i skrzykiwał wszystkich najlepszych
zawodników na świecie na jednodniowy turniej. Andrzej wygrywał ze wszystkimi
na 5 fory. Słaba psychika? W 1984 roku przed
mistrzostwami świata grał w międzynarodowych mistrzostwach Niemiec z
Waldnerem. W dwóch pierwszych setach wygrał do 12 i 13, po czym w 3 secie
zaczął grać jakieś cyrki, przegrywa 3-go seta i następnie 4-go i zaczyna
robić się nerwowo. Podchodzę do niego i mówię "Andrzej przecież ty masz
głowę, która go ośmieszy", no i Andrzej wygrał 3:2. Nie jest prawdą, że
był słaby psychicznie. Wygrał więcej końcówek niż przegrał, natomiast kilka
końcówek przegrał bardzo ważnych, np. na ME w Moskwie w 1984 roku, gdzie było
po 20:20 w decydującym secie i kolejne 2 piłki wygrał Szwed. Był jednak mocny
psychicznie. Pamiętam jak w początkowych latach swoich startów
międzynarodowych bardzo męczył się z obrońcami. W jednym meczu w Superlidze
został niemal ośmieszony prze obrońcę, który dał mu ugrać 9 piłek w całym
meczu. Andrzej zawziął się wtedy i po 2 latach treningu i wnikliwej analizy
gry obrońców stał się profesorem w tej materii. Przestał przegrywać z
obrońcami i to od niego uczyli się gry na defensywę. Pamiętam mecz na MŚ
w Tokyo w 1983 roku. Gramy z ZSRR, wynik bardzo chybotliwy, Rosjanie obejmują
prowadzenie w meczu i do gry wychodzi Andrzej na zawodnika Igora Solopowa.
Obrońca. Andrzej przegrywa 18:20, ale dochodzi i wygrywa, w następnym secie
sytuacja ta sama. Przy tym duży spokój. Po tym meczu wszyscy w drużynie
poczuli się mocni. Miał silny organizm
i silną psychikę. Był oparciem dla drużyny, wiadomo było, że jak Andrzej
będzie grał to wszystko będzie dobrze. Bez pieniędzy już nie tak łatwo... Z Andrzejem
współpracowałem 31 lat, więc mogę powiedzieć, że go znałem. Wymagał dużo od
siebie, nie lubił partactwa. Jak widział, że coś jest niedopracowane - dene
rwował się. Był jednak człowiekiem o dużym poczuciu humoru. Razem przeżyliśmy
wiele sytuacji humorystycznych. Pamiętam jak na turnieju w Holandii po ME w
Moskwie oczekiwał narodzin syna. Pewnego dnia po telefonie od żony szczęśliwy
zaprosił mnie na szampana. W hotelowej recepcji hucznie zamówił 3 szampany z
górnej półki, ale jak sprzedawczyni podała nam rachunek to Andrzej pobladł.
Okazało się, że nie miał przy sobie wystarczająco dużo pieniędzy. Całą
sytuację skwitował stwierdzeniem, że "na świecie bez pieniędzy nie jest
już tak łatwo..." Marek
RZEMEK |
|
||
|
25 lipca
2005 - godz. 15.35 |
|
||
|
Setki ludzi
towarzyszyły Andrzejowi Grubbie w jego ostatniej drodze na sopockim cmentarzu
komunalnym. Zmarły w czwartek wybitny polski tenisista stołowy został
pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Na pogrzeb przybyli
m.in. Stefan Paszczyk, Adam Giersz, Lucjan Błaszczyk, Joergen Persson,
przedstawiciele niemieckiego TTC Grenzau, gdzie grał Andrzej Grubba,
przedstawiciele Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu z Gdańska oraz
lokalne władze. Pożegnanie Andrzeja Grubby W sopockim kościele
pod wezwaniem św. Michała Archanioła odprawiona została w poniedziałek msza
święta w intencji zmarłego w ubiegłym tygodniu Andrzej Grubby. Nabożeństwo, w kościele
wypełnionym do ostatniego miejsca, odprawił arcybiskup metropolita gdański
Tadeusz Gocłowski. Przypominając w
homilii osobę Andrzeja Grubby podkreślił między innymi, że był on osobą
niezwykle uczciwą i sprawiedliwą. W południe, na
sopockim cmentarzu komunalnym rozpoczął się pogrzeb przedwcześnie zmarłego
wybitnego sportowca. Rok temu Andrzej
Grubba, po dziesięciu latach spędzonych w Niemczech, powrócił do kraju.
Jeszcze w maju kierował polską ekipą na Mistrzostwach Świata w tenisie
stołowym w Chinach. W ostatnich
miesiącach jego stan zdrowia pogarszał się z dnia na dzień. Andrzej Grubba
zmarł w czwartek w swoim sopockim mieszkaniu. Miał 47 lat. (PAP) |
|
||
|
23 lipca
2005 - godz. 9.35 |
|
||
|
Choć od kilku lat walczył
ze straszliwą chorobą nowotworową, trudno uwierzyć, że nie ma go już wśród
nas. Wczoraj nad ranem zmarł Andrzej Grubba, najwybitniejszy polski tenisista
stołowy, jeden z najlepszych sportowców lat osiemdziesiątych. Miał 47 lat. Przygodę z tenisem stołowym
rozpoczął roku 1972 w klubie Neptun Starogard. Miał wtedy 14 lat, wielkie
marzenia i całą karierę przed sobą. Wspaniałą - jak się później okazało. Był
pierwszym polskim pingpongistą, który wdarł się do światowej czołówki,
odnosił sukcesy, zwyciężał najlepszych. Trzykrotnie zdobył brązowy medal
mistrzostw świata - w 1989 r. w grze pojedynczej, w 1987 w niezapomnianym
deblu z Leszkiem Kucharskim i w 1985 w turnieju drużynowym. W 1982 r. został
mistrzem Europy w grze mieszanej, razem z Holenderką Bettiną Vriesekoop. Jego
największym marzeniem było stanąć na najwyższym podium MŚ bądź ME w turnieju
indywidualnym. Był blisko, nawet bardzo, być może za bardzo. Aż cztery razy
walczył w finale mistrzostw Europy, za każdym razem lepsi okazywali się
rywale. Miał w kolekcji i 7 medali ME i aż 26 (!) złotych mistrzostw Polski.
Trzykrotnie występował na igrzyskach olimpijskich, największym sukcesem było
szóste miejsce w Seulu (1988) w grze deblowej z Kucharskim. W 1985 roku wygrał
prestiżowy turniej TOP 12, trzy lata później zdobył Puchar Świata. Był
międzynarodowym mistrzem Anglii, Danii, Holandii, Jugosławii, RFN, Rumunii,
Walii, Włoch i dwukrotnie Skandynawii. Zyskiwał sympatię nie tylko piękną,
techniczną grą, wysokimi umiejętnościami, ale i bardzo sympatycznym, otwartym
sposobem bycia. Od kilku lat walczył
z chorobą nowotworową. Jak podkreślali jego przyjaciele, zawsze prowadził
niezwykle sportowy tryb życia, nigdy nie zapalił papierosa, dlatego rak płuc
był tak ogromnym zaskoczeniem. Nie poddawał się, wierzył, że wróci do
zdrowia. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że wszystko zmierza ku
lepszemu. Wczoraj zmienił
adres zamieszkania z ziemskiego na niebieski.... Piotr
SKROBISZ |
|
||
|
23 lipca
2005 - godz. 9.30 |
|
||
|
Jest smutno. W
poniedziałkowe południe na sopockim cmentarzu pożegnamy Andrzeja Grubbę. Był
wielkim i rozpoznawalnym wszędzie sportowcem, chociaż nigdy przecież nie
został medalistą olimpijskim, championem świata, a w mistrzostwach Europy
triumfował tylko raz; w 1982 roku w grze mieszanej mając za partnerkę
Holenderkę Bettine Vriesekoop. W sporcie (od tenisa
stołowego po każdy inny) jest bowiem tak, iż miarą sukcesu i popularności
niekoniecznie musi być worek pełen najcenniejszych trofeów. Oprócz talentu, pracy,
szczęścia liczy się osobowość, kultura, inteligencja, przychylność światu,
komunikatywność i zainteresowanie mediów także. Grubba posiadał te przymioty
i doskonale wiedział kim jest. Ale nic nie było za darmo. Najtrafniej ujął to
Adam Giersz (jego trener w AZS AWF Gdańsk i w reprezentacji Polski): „Kiedy
zaczynaliśmy współpracę w latach siedemdziesiątych nie było tak jednoznacznie
określone, czym jest profesjonalna kariera sportowa. Andrzej to rozumiał od
początku. Był zawodowcem. Prowadził regularny, wręcz higieniczny tryb życia,
był bardzo systematyczny. Miałem szczęście, że mogłem z nim pracować, ale nie
chciałem być stróżem Andrzeja, Leszka Kucharskiego, Stefana Dryszela i
Andrzeja Jakubowicza. Tłumaczyłem im, że oni sami muszą wziąć odpowiedzialność
za swoje kariery, tak jak za swoje życie. Grubba żył w poczuciu wielkiej
odpowiedzialności, czasem wręcz nadmiernej. Martwił się, że Leszek za późno
wstał, a Stefan nie tak przykleił okładzinę… On ciągle żył w stresie i nie
zawsze z nim potrafił sobie radzić. Nie wiem, czy to nie odbiło się na jego
zdrowiu… Nigdy nie był zadowolony ze swoich wyników, Cały czas czuł niedosyt
i to go napędzało. Ale to my byliśmy jednymi z pierwszych w Europie, którzy
zaczęli ogrywać Chińczyków. Lata osiemdziesiąte, to był wspaniały okres
tenisa stołowego”. „W latach
osiemdziesiątych rozgrywki europejskiej Superligi były dla polskich kibiców
czymś w rodzaju obecnej Ligi Światowej w siatkówce. Mecze ze Szwecją,
Francją, Holandią, Węgrami czy Czechosłowacją przyciągały tłumy widzów do sal
w Płocku, Gnieźnie, Poznaniu, Siedlcach… Po zakończonym spotkaniu Andrzej
zwykle przez godzinę cierpliwie rozdawał autografy” – wspomina Jerzy
Dachowski, prezes PZTS. Bo wspaniały okres danej dycypliny sportu jest zawsze
wtedy, gdy ma ona takiego lidera jak Grubba. Wszyscy podkreślają, iż Andrzej
wyprowadził pingpong ze świetlic na salony. I to jest prawda, tak samo jak
to, że z chwilą gdy siedem lat temu zakończył karierę, polski „celuloid”
zaczął do świetlicy wracać. Tak będzie także z narciarskimi skokami, gdy
Małysz pożegna się z progiem, tak jest z lekkoatletycznym chodem od chwili
gdy „Korzeń” zajął dyrektorski gabinet przy Woronicza. Na fali jest zawsze
tylko piłka nożna (zwykle bez sukcesów i gwiazd), ale to podobno nie jest już
sport, tylko zjawisko społeczne połączone z biznesem. Andrzej Grubba miał
wielu wypróbowanych przyjaciół. Szczególnie wśród dziennikarzy. Towarzyszyli
mu na całym świecie, pisali o nim książki, kręcili telewizyjne reportaże.
Wczoraj czytałem wzruszające i tak bolesne wspomnieniowe słowa Krzysztofa
Wyrzykowskiego, Krzysztofa Miklasa i Andrzeja Persona. Mój stary druh Person
napisał dla „Przeglądu Sportowego”, „Gazety Wyborczej” i „Faktu”. W tym
ostatnim znalazłem takie zdanie o Grubbie: „Dzięki niemu w telewizji mogliśmy
nie tylko patrzeć na twarz generała Jaruzelskiego, ale pasjonować się tenisem
stołowym”. Czy to był jedyny wybór tamtych czasów? Jacek
KORCZAK-MLECZKO „Gruby”
Wczoraj nad ranem w
swoim domu w Sopocie w wieku 47 lat zmarł ANDRZEJ GRUBBA –
najwybitniejszy w historii polski tenisista stołowy, wzór sportowca. „To
niewiarygodne, że ktoś kto prowadził tak zdrowy tryb życia, w dodatku nigdy
nie zapalił papierosa, zachorował na raka płuc. Kiedy się dowiedziałem o Jego
chorobie długo nie mogłem zrozumieć jak mogło do tego dojść. Andrzej wiele
razy powtarzał, że nie wszystko da się w pełni wytłumaczyć i dlatego bardzo
wierzył, że skomplikowane leczenie pozwoli mu wyzdrowieć. Niestety nie udało
się”, powiedział Leszek Kucharski, jego przyjaciel i wieloletni partner z
reprezentacji Polski. Andrzej Grubba
urodził się w Brzeźnie Wielkim koło Starogardu Gdańskiego, był magistrem
wychowania fizycznego. Karierę zaczynał w Neptunie Starogard, w latach
1976-85 reprezentował barwy dowodzonego przez trenera Adama Giersza AZS-AWF
Gdańsk, aby przenieść się do niemieckiego Zugbruecke Grenzau (zdobył z tą
drużyną Puchar Europy) i w 1998 roku zakończyć występy przy pingpongowym
stole. Wywalczył 26 tytułów mistrza Polski i 15 medali mistrzostw świata i
Europy. Był zwycięzcą turnieju Europa TOP 12, zdobywcą Pucharu Świata i
trzykrotnym olimpijczykiem. Jego osiągnięcia zostały docenione w plebiscycie
czytelników „Przeglądu Sportowego”, którzy uhonorowali Go tytułem Sportowca
Roku 1984. Do końca swych dni pełnił funkcję dyrektora sportowego PZTS, był
członkiem władz federacji ITTF. Pozostawił Żonę Lucynę i dwóch synów, Tomasza
i Macieja. „Był to człowiek z
klasą, obdarzony wielką inteligencją, patriota, kochał rodzinę i był przez
wszystkich lubiany. Jako jeden z nielicznych sportowców z Polski przebił się
na światowe wyżyny. W lipcu 2004 roku spotkaliśmy się we
Władysławowie-Cetniewie, gdzie nasze nazwiska umieszczono w Alei Gwiazd
Sportu. Bawiliśmy się, żartowaliśmy. Ceniłem Andrzeja za dowcip. To jest
straszne, że już Go nie ma”, powiedział jego serdeczny druh, Wojciech Fibak.
„Mówi się, że Andrzej wyprowadził tenis stołowy ze świetlicy na światowe
salony. Bo to prawda! Był niezwykle pracowity, zaprowadzał w drużynie ład i
porządek. Był motorem naszych zwycięstw”, wspomina prezes PZTS, Jerzy
Dachowski i nic już nie wypada dodawać… Znaliśmy się od 28
lat, od dnia gdy zaczynał wielką przygodę ze światem. W lutym tego roku
rozmawialiśmy długo podczas zjazdu PKOl. Także o idei powołania ministerstwa
sportu i związanych z tym Jego planach. Byłeś człowiekiem
bez skazy. Żegnaj „Gruby”! Jacek
KORCZAK-MLECZKO |
|
||
|
22 lipca
2005 - godz. 20.10 |
|
||
|
Przegrał walkę ze
śmiertelną chorobą, choć wierzył do końca, że wyjdzie z niej zwycięsko. Tak jak zwycięsko
wychodził z najtrudniejszych pojedynków przy stole. Był czarodziejem, więc my
też wierzyliśmy, że mu się uda. O chorobie
dowiedział się jesienią ubiegłego roku. Dokładnie 4 października. "Ten
dzień będę pamiętał do końca życia" - powie w wywiadzie dla
"Rz" kilka miesięcy później. "Żona, słysząc mój kaszel,
namówiła mnie, bym zrobił rentgen klatki piersiowej. Słowa lekarzy zabrzmiały
jak wyrok. Z kilkoma groźnymi przeciwnikami grałem, ale z takim jeszcze nie
walczyłem" - mówił z niepokojem, ale i nadzieją w głosie. Gdy
rozmawialiśmy, wydawało się, że wychodzi na prostą. "Napełniam się
optymizmem i czekam na lepsze czasy" - powtarzał. To był okres, kiedy
wracał do zdrowia. Czasami zakładał dres i starał się w gdańskim ośrodku
przekazać swą wiedzę młodzieży. Trenerzy powitali go z zadowoleniem. Nie
ukrywał, że to było bardzo miłe. Jeździł na zebrania zarządu i prezydium
Polskiego Związku Tenisa Stołowego (był dyrektorem sportowym) z Sopotu do
Warszawy, wizytował ośrodki w Krakowie i Zielonej Górze. Na zjeździe PKOl był
delegatem. "Trzeba stawiać sobie określone cele, by nie czuć w tym
wszystkim pustki. Nie można myśleć tylko o chorobie, bo to jest najgorsze
rozwiązanie". W kwietniu pojechał
jako kierownik ekipy na mistrzostwa Europy pingpongistów do Danii, w maju na
mistrzostwa świata do Chin. Wybrano go do władz międzynarodowej federacji
tenisa stołowego. Kiedy wrócił z Szanghaju, jego stan wyraźnie się pogorszył.
Kilkadziesiąt razy
był mistrzem Polski, dwukrotnie wicemistrzem Europy w grze pojedynczej,
zdobył brązowy medal mistrzostw świata, stawał na podium największych imprez
w deblu, w parze z Holenderką Bettine Vriesekoop był mistrzem Europy w
mikście, wygrał Puchar Świata w Chinach. - Andrzej
wyprowadził nasz sport ze świetlicy na salony, to on zmienił wizerunek
pingpongisty - zwykł mawiać Adam Giersz, wieloletni prezes Polskiego Związku
Tenisa Stołowego, wcześniej kolega klubowy i trener Grubby. - Jako jeden z
pierwszych rozumiał, czym jest profesjonalna kariera sportowa. Prowadził regularny,
wręcz higieniczny tryb życia. Ojciec, Alojzy, był
nauczycielem historii, matka, Ludomira, prowadziła młodsze klasy i lekcje WF.
"Andrzej od dziecka miał talent do sportu. Szczególnie do piłki ręcznej.
We wszystkim musiał być najlepszy. Rzucał oszczepem, mam zapisany rekord
życiowy - Grubba pytany, kto
wywarł największy wpływ na jego sportowe życie, mówił bez wahania, że pewna
piłkarka ręczna, która od lat jest jego żoną. Lucyna Galus zagrała 75 razy w
reprezentacji Polski, ale przyszedł taki moment, że któreś z nich musiało
zrezygnować z wyczynowego sportu. "Padło na nią, bo ja mogłem więcej
zarobić" -mówił Grubba w jednej z rozmów z "Rz". Przez wiele lat
zarabiał na życie w Niemczech. Miał w tym czasie dwa domy. Jeden w Sopocie,
drugi w Ransbach-Baumbach, o rzut kamieniem od Grenzau, gdzie był trenerem
jednej z najlepszych drużyn w Europie. Nie przyjął obywatelstwa niemieckiego,
chociaż miał takich propozycji wystarczająco dużo, by się złamać.
"Mieszkamy w Sopocie, tam jest nasz dom. W Grenzau jesteśmy tylko na
długiej delegacji" - żartował z nostalgią w głosie. Gdy kończył
czterdziestkę przyznał, że nie wie, co będzie w życiu robił. "Chciałbym
wszystkiego popróbować. Mam doświadczenie w biznesie, lubię pograć na
giełdzie. Kiedyś chciałem kupić gdańską popołudniówkę "Wieczór
Wybrzeża", ale nie wyszło. Najważniejsze, że nie czuję pustki wokół
siebie. Mam wspaniałą rodzinę, mam dla kogo żyć". W maju skończył 47
lat. Ostatni raz grał zawodowo w ping-ponga w grudniu 2003 roku w Sankt
Petersburgu. To była pokazówka ze Szwedem Joergenem Perssonem. "Właśnie
wtedy postanowiłem z tym skończyć. Stwierdziłem, że nie można wiecznie biegać
w krótkich spodenkach". Od roku mieszkał z
rodziną w Polsce. Janusz
PINDERA |
|
||
|
22 lipca
2005 - godz. 20.08 |
|
||
|
Wczoraj rano po
długiej chorobie zmarł w swoim mieszkaniu w Sopocie Andrzej Grubba. Miał 47
lat Jeśli tenis stołowy
kiedykolwiek był w Polsce naprawdę popularny, to właśnie w czasach
największych triumfów Grubby - najwybitniejszego polskiego pingpongisty. To
jego sukcesy i popularność w latach 80. sprawiły, że polski tenis stołowy
wyszedł ze świetlic na salony. W 1984 r. czytelnicy "Przeglądu
Sportowego" wybrali go najlepszym sportowcem Polski. Nigdy przedtem ani
potem tenis stołowy nie gościł tak często w telewizji. Ale i było co
pokazywać. Grubba był liderem drużyny AZS AWF Gdańsk, która w 1985 roku
zdobyła Puchar Mistrzów, przez dwa kolejne lata triumfował z reprezentacją
Polski w europejskiej Superlidze. Wywalczone przez niego 12 tytułów
singlowego mistrza Polski to do dziś niepobity rekord. Podobnie jak
jedenastokrotny udział w prestiżowym turnieju Europa Top-12. Grubba
trzykrotnie wystąpił także na igrzyskach olimpijskich. Po wyjeździe z
Polski Grubba grał w austriackim Stockerau, z którego przeszedł do czołowej
drużyny niemieckiej Bundesligi TTC Zugbruecke Grenzau. Najpierw był tam
zawodnikiem, a potem trenerem i w tej roli w 2000 r. wywalczył klubowy Puchar
Europy. Przez wiele lat był nie tylko jednym z najlepszych (doszedł do 3.
miejsca w światowym rankingu - najwyżej z Polaków), ale i najbardziej
szanowanych zawodników na świecie. Dowodem zaufania, jakim darzyli go
koledzy, było powierzenie funkcji przewodniczącego związku zawodowego
pingpongistów. W zeszłym roku Andrzej
Grubba po kilkunastu latach wrócił do Polski i został dyrektorem sportowym w
PZTS, a niedawno wybrano go do władz Międzynarodowej Federacji Tenisa
Stołowego. - Śmierć Andrzeja to
dla mnie ogromny wstrząs - mówi czołowy obecnie polski pingpongista Lucjan
Błaszczyk. - Kiedy ostatnio widziałem go na MŚ w Szanghaju mówił, że czuje
się dobrze i wydawało się, że wraca do zdrowia. Andrzej był perfekcjonistą,
zawsze chciał wygrywać. Dlatego każda porażka tak bardzo go bolała - dodaje
Błaszczyk. Wstrząśnięty
odejściem kolegi jest także jego wieloletni partner deblowy Leszek Kucharski.
- Miałem nadzieję, że zagramy jeszcze razem w turnieju weteranów. To
niewiarygodne, że ktoś, kto prowadził tak zdrowy tryb życia i nigdy nie
zapalił papierosa, zachorował na raka płuc i to od razu tak poważnie. Kiedy
się dowiedziałem o jego chorobie, długo nie mogłem zrozumieć, jak mogło do
tego wszystkiego dojść - powiedział Kucharski, który w 1987 r. zdobył z
Grubbą brązowy medal MŚ w deblu. Andrzej Grubba
zostawił żonę i dwóch synów. Wojciech
OSIŃSKI |
|
||
|
22 lipca
2005 - godz. 20.05 |
|
||
|
Zmarłego po ciężkiej
chorobie Andrzeja Grubbę wspomina dziennikarz Krzysztof Miklas Wyjątkowo ciężko
zebrać myśli po takiej wiadomości, choć wszyscy wokół wiedzą przecież, że rak
płuc to wyjątkowo wredna, śmiertelna choroba. Jedno wiem, o Andrzeju powinno
się pisać tylko dużymi literami. Nie tylko po śmierci. Również za Jego, o
ileż za krótkiego życia! Miałem to szczęście
towarzyszyć ANDRZEJOWI GRUBBIE od początku do samego końca Jego kariery, gdy
nastoletni jeszcze ANDRZEJ i Leszek Kucharski przebojem wchodzili do
reprezentacji Polski, rozgrywając mecze superligi w warszawskim Pałacu
Młodzieży. To był wzór Byłem też, gdy
kończył karierę, w nowo otwieranej hali gdańskiej Akademii Wychowania
Fizycznego, której ANDRZEJ był absolwentem. I to jakim absolwentem! W terminie, ze
wspaniałym indeksem, choć przecież, gdy studiował, był już u szczytu sławy i
mógłby to wykorzystywać. Ale to nie byłoby w Jego stylu. On był zawsze
correct, pod każdym względem. Wspaniale mówił po angielsku, potem też po
niemiecku, bo przecież TTC Zugbruecke Grenzau, maleńki klub, który dzięki
ANDRZEJOWI dominował w Europie, stał się po jakimś czasie Jego drugim domem. To był lider Ale do Grenzau
przeniósł się dopiero po zdobyciu z AZS AWF Gdańsk Pucharu Europy. Gdy już
zadomowił się w Grenzau, zaprosił Andrzeja Persona i mnie na tydzień do siebie.
To był niezwykły pobyt. Jakże inny od wyjazdów na mistrzostwa świata, Europy,
turnieje Grand Prix czy mecze superligi. Mogliśmy naocznie
się przekonać, że i w Grenzau nazwisko GRUBBA otwiera wszystkie drzwi. On był
niezwykłym ambasadorem polskiego sportu i polskości. Nie mógł się doczekać,
kiedy wróci na stałe do Polski. Był też
niekwestionowanym liderem wszystkich czołowych pingpongistów świata. Tworzył,
na wzór tenisa ziemnego, związek graczy profesjonalnych i był jego szefem. To był sportowiec ANDRZEJ początkowo
troszkę się obruszał, gdy o ich dyscyplinie mówiło się: ping-pong. Chciał,
żeby mówić poważniej: tenis stołowy. Ale gdy już wzniósł się na światowe
wyżyny tego sportu, sam wspominał te małe irytacje z rozbawieniem. Dokonali
przecież rzeczy niezwykłej: z dyscypliny uważanej za świetlicową i
peryferyjną uczynili zjawisko, którym interesowała się cała Polska. Sława ANDRZEJA w
latach jego kariery dorównywała tej, którą od paru lat cieszy się Małysz. Nie
tylko wygrał plebiscyt na najlepszego polskiego sportowca dokładnie 20 lat
temu, ale - po podliczeniu - okazało się, że był najlepszym i
najpopularniejszym polskim sportowcem całej dekady lat osiemdziesiątych. Andrzej Grubba Ur. 14 maja 1958 w
Brzeźnie Wielkim 3-krotny brązowy
medalista mistrzostw świata (1989 - w grze pojedynczej, 1985 - w turnieju
drużynowym, 1987 - w deblu z Leszkiem Kucharskim) Zdobywca Pucharu
Świata w 1988 i 2-krotny finalista PŚ W 1982 mistrz Europy
w grze mieszanej z Holenderką Bettiną Vriesekoop 11-krotny medalista
mistrzostw Europy (4 medale srebrne i 7 brązowych) 26-krotny mistrz
Polski Krzysztof
MIKLAS |
|
||
|
22 lipca
2005 - godz. 8.46 |
|
||
|
Polski Związek Tenisa Stołowego
informuje, że msza żałobna za śp. Andrzeja Grubbę zostanie
odprawiona w dniu 25 lipca 2005 roku o
godzinie 10.00 w kościele św. Michała przy ul. 3
Maja w Sopocie, po czym o godzinie 12.00 odbędzie
się pogrzeb na Cmentarzu Komunalnym w Sopocie
przy ul. Malczewskiego. |
|
||
|
21 lipca
2005 - godz. 23.27 |
|
||
|
Very sad
news. I will always cherish the most recent time I saw
Andrzej, which was in For so many of us, sadness will take over as we
reflect on the loss of many more years of friendship denied to us by his
cancer. In We enjoyed visiting about his new role as an ITTF
Board member. We started talking about
all of his experiences and how he could uniquely contribute in this new
position. He said that he was so
pleased to be a an ITTF Board member, but that he had intentionally not
participated in the discussions because he wanted to take a meeting just to
see how things were run and get the feel for the group dynamics. Then we started talking about the role of
former athletes and how the sport is changing. He wanted to tell me about something that
he had been involved in years ago. It
will be my favorite story of his that I will forever remember. He and another player (who it was slips my mind
today -- maybe Kim Taek Soo?) were selected to demonstrate the sport of table
tennis for Juan Antonio Samaranch in connection with table tennis being
selected as an Olympic sport. After
the exhibition, the group was sharing dinner with then-ITTF President
Ogimura. Over the dinner discussion,
Mr. Samaranch, Grubba recalled, bluntly stated, "Green tables don't look
very good. Have you ever considered
using a different color?" And Mr.
Ogimura responded, "I never really thought about that before. What color do you think would look
good?" "Blue," was the
reply. As Grubba was telling me the
story, he said that Mr. Ogimura was very deferential and said that he would
look into this right away. And, he
said, "I just sat there laughing to myself and thinking, 'Mr. Ogimura is
doing such a fine job of diplomacy, just listening so well and being so
agreeable.'" He said some time
passed after that. Then he said,
"All of the sudden, everywhere I went, all of the tables were blue! I couldn't believe it." So, he recalled, as he wrapped up the
story, I was there for what turned out to be a historical turn in our sport. Later, so charmed by Grubba's story, I was
recounting it for Koji Kimura. He
said, "Yes, after that meeting, Mr. Ogimura came back and announced that
we should look into the color of tables.
We tried many different colors on tables. There were pink ones and all of the
colors. But finally we settled on blue
as being the best looking color. Mr.
Samaranch was right." Surely we will all miss Andrzej! What a charming and utterly sweet man. Best regards to all, Sheri wiadomość ze strony internetowej International
Table Tenis Federation |
|
||
|
21 lipca
2005 - godz. 23.14 |
|
||
|
Andrzej Grubba nie żyje - wspomnienie Chociaż był tylko
sportowcem, który w dodatku śmiesznie podskakiwał w krótkich spodenkach,
dodawał nam wszystkim wiary i czynił dumnymi. Sprawiał ogromną radość -
wspomina Andrzej Person, dziennikarz, bliski znajomy Grubby. Całym swoim życiem
udowadniał, że sport nie sprowadza się wyłącznie do wyników i medali. Można
ich zdobyć worek i odnotują to wyłącznie kroniki sportu. Grubba nie wygrał
mistrzostw świata ani igrzysk olimpijskich, tylko chwilę był na czele
światowych rankingów. Mimo to dla milionów
ludzi był Małyszem tamtych lat. Ikoną i nadzieją, że oprócz smutnych twarzy
na ulicach można przeżyć radość i wzruszyć się, że Polska wygrywa. Więc
jechał z końca Europy przez całe noce samochodem na mecze Polski. Za swoje -
co wtedy znaczyło roczną pensję tego kibica, który siedział na trybunach. Superliga tenisa
stołowego to taka obecna Liga Światowa w siatkówce. Ale tutaj stoi 12
drągali, a tam był jeden za stołem. Teraz jest 100 programów telewizji, a
wtedy był jeden, w którym mówili, że generałowi rośnie popularność. Andrzej był dla
ludzi ważniejszy od generała. Więc dawali mu benzynę bez kartki i
przepuszczali przez kontrolę przepustek na szosie, gdy wracaliśmy w nocy z
meczu. Najbardziej wymagający wobec siebie, trenował jak nikt wcześniej, ale
wiedział, że trudno będzie pokonać trzech kolejnych Szwedów czy czterech
Chińczyków, żeby sięgnąć po złoto. Kochał wygrywać. Był
jednak zbyt inteligentny, żeby z roku na rok coraz bardziej nie wątpić w
osiągniecie celu. Ten dżentelmen po przegranej w Delhi z Teng Yi rozbił ze
złości szybę w pokoju. Był wtedy w najwyższej formie. Ale Chińczycy byli
jeszcze lepsi. Bali się jednak Grubby tak bardzo, że mieli swojego
"Grubbę" - zawodnika, który naśladował grę Andrzeja. Jednak Andrzej nie
mógł być mistrzem świata także dlatego, że trzeba jeszcze na dodatek mieć
mnóstwo szczęścia i coś, co dzisiaj nazywają instynktem zabójcy. Tego
pierwszego nie miał w nadmiarze, a z drugim się nie urodził. - Wiesz, jak
jest 20:20, to Waldner zagra lepiej, niż potrafi, a ja wtedy przypominam
sobie, że pochodzę z małej wsi na Kaszubach i powinienem się cieszyć, że w
ogóle jestem tutaj, w Hongkongu, czy Tokio - mówił tak często, zastanawiając
się nad swoją grą. Mimo to ludzie kochali go do szaleństwa, przede wszystkim
dlatego, że walczył dla nich do utraty tchu. Błyskawicznie się
uczył. Języków, biznesu, giełdy. Mógł być ministrem albo profesorem. Wolał
być pingpongistą. Ten chuderlak rzucał oszczepem i grał w piłkę ręczną. Był
fantastycznym piłkarzem. Znakomicie grał w tenisa i w golfa. Tak naprawdę
wszystko zaczęło się Słupsku. Graliśmy w Superlidze z Austrią. Trener
powiedział do Leszka Kucharskiego i Andrzeja: wy, młodzi, tylko wygrajcie
debla, a Marek Skibiński (ówczesny mistrz) dołoży dwa single i po sprawie.
Marek nie wygrał, ale oni wygrali singla i debla. I związek postawił na
młodych, a oni nie bali się wyruszyć z Polski, aby podbijać świat. Andrzej
nie był wybitnym juniorem. Może dlatego grał aż tak długo i tak pięknie... Kończyła się pewna
szkoła: Appelgren, Secretin i on. Rywale pozwalali na tego jego firmowe loby
spod bandy, stojąc Grubba był
nowoczesnym profesjonalistą. Poza Fibakiem i Bońkiem takich wtedy nie było.
Dbał o każdy szczegół. Dzisiaj mówimy, że sprawdzał swój wizerunek. Miał
wyjątkowe kontakty z mediami, ale ważny był też masaż, dieta, psycholog i
wszystko inne. Wcześniej w świetlicy dieta tenisowa to była oranżada i
pączki. Dlatego najpierw patrzyli na niego jak na dziwoląga, a potem, gdy
przeniósł ich sport z piwnicy do salonów, jak na pół-Boga. Jakże to okrutna
ironia losu, że on - perfekcjonista zdrowego życia, wróg nikotyny, zapadł na
raka płuc. Do ostatnich chwil walczył o życie i myślał o polskim tenisie
stołowym. Chciał, żeby w naszym celuloidzie było tak jak kiedyś. Był zbyt skromny,
żeby zrozumieć, że tak już nigdy nie będzie. Bo nie będzie już takiego
Grubby. Andrzej
PERSON "Dlaczego Pan Bóg zabiera dobrych ludzi?" Krzysztof
Wyrzykowski, dla którego Andrzej Grubba był jak najbliższy członek rodziny,
nie może pogodzić się z Jego śmiercią. Dlaczego Pan Bóg zabiera dobrych
ludzi? - pyta ceniony dziennikarz. "Andrzeja
poznałem w Drzonkowie gdy miał 17 lat - mówi Krzysztof Wyrzykowski, który
debiutował jako dziennikarz w Telewizji Polskiej w 1971 roku i pracował w
niej do 1983 roku. - Z upływem lat zbliżaliśmy się do siebie, zwłaszcza na
emigracji - On w Niemczech, ja we Francji. I zbliżyliśmy się na taką
odległość, że już bliżej nie można było. Nie tylko my, ale nasze rodziny.
Byliśmy spleceni więzami najpiękniejszej przyjaźni. My nie witaliśmy się
przez podanie sobie dłoni, my musieliśmy się pocałować, jak kochający się
bracia. Mieszkając w
Niemczech Andrzej pokazał, co znaczy patriotyzm. Kiedy proponowano mu
obywatelstwo tego kraju odrzucił ofertę tak, że już więcej do tego tematu nie
wracano. U niego w domu mówiło się tylko po polsku, a swoich synów wychowywał
w duchu miłości do ojczyzny. On nigdy nie rozważał ewentualności pozostania w
Niemczech. Po dwudziestu latach wrócił do Sopotu. Miałem się z nim spotkać 10
dni temu. Jednak żona uznała, że nie jest to dobry czas. Zrozumiałem wówczas,
że Andrzeja już nie zobaczę. On wierzył, że tak
jak Armstrong, pokona chorobę. Nie wiedział jednak, że wyrok już zapadł.
Dlatego mój protest jest dziś tak silny. Buntuję się... Czy Pan Bóg nie mógł
zostawić nam Andrzeja, wyjątkowego człowieka, który chciał zrealizować
jeszcze tyle planów? Każda śmierć bliskiej osoby jest ciosem. Taki cios, jak
grom z jasnego nieba, spadł dziś rano na mnie, kiedy zadzwonił Adam Giersz. W
ciągu pół roku straciłem dwóch najbliższych przyjaciół - Andrzeja
Łozowskiego, cenionego dziennikarza, teraz Andrzeja, który z końca świata
dzwonił do mnie, pytając co słychać, a moja droga z Francji do Polski zawsze
prowadziła przez dom Andrzeja w Niemczech. Tak bliskie relacje
zawodnik-dziennikarz zdarzają się rzadko. Nie mam sobie nic do zarzucenia, że
ucierpiała na tym dziennikarska rzetelność. Chociaż Andrzej nie dawał
zazwyczaj powodów do negatywnej oceny jego gry, ale gdy czułem, że muszę
powiedzieć kilka krytycznych słów - wypowiadałem je, a on nie miał o to
pretensji. Tak może zachowywać się wielki sportowiec i wielki człowiek. Takim
też jest jeden z najlepszych tenisistów stołowych lat osiemdziesiątych,
Patrick Birocheau. Objechałem go kiedyś na łamach L'Equipe, że swoją grą,
chociaż miał 34 lata, przynosi wstyd Francji. Ten krytyczny artykuł oprawił w
ramki i do dziś wisi na ścianie jego domu. Nie wszystkim dane
było poznać wnętrze Andrzeja Grubby. Mówiło się o nim i pisało na podstawie
tego, co się widziało, słyszało. Ja widziałem jednak coś więcej - Jego serce
i duszę. I znów zapytam, dlatego że jestem rozżalony, zbuntowany - dlaczego
Panie Boże zabrałeś Go do siebie" - powiedział Krzysztof Wyrzykowski,
dziennikarz sportowy TVP, francuskiego "L'Equipe", obecnie
komentator Eurosportu. Krzysztof
WYRZYKOWSKI (PAP) |
|
||
|
21 lipca
2005 - godz. 13.05, 16.50 |
|
||
|
Andrzej Grubba nie żyje Jak poinformował
serwis TVN 24, zmarł Andrzej Grubba, najlepszy w historii polski tenisista
stołowy, trzykrotny olimpijczyk. Miał 47 lat. Od kilku lat walczył z chorobą
nowotworową. Po zakończeniu
kariery sportowej pełnił funkcję dyrektora sportowego Polskiego Związku
Tenisa Stołowego. Był także członkiem władz międzynarodowej federacji tenisa
stołowego. Andrzej Grubba
urodził się 14 maja 1958 roku w Brzeźnie Wielkim koło Starogardu Gdańskiego,
w rodzinie nauczycielskiej. W 1977 roku ukończył III Liceum Ogólnokształcące,
w 1987 roku otrzymał tytuł magistra gdańskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Karierę tenisisty
stołowego zaczynał w klubie Neptun Starogard, w którym grał rok (1972-73).
Potem przeszedł do AZS Uniwersytet Gdański (73-76), a w latach 1976-85
reprezentował barwy klubu AZS-AWF Gdańsk. W 1985 roku rozpoczął występy w
niemieckim TTC Zugbruecke Grenzau, gdzie występował dwa lata. Na zakończenie
kariery zawodniczej wrócił do AZS-AWF Gdańsk, w 1998 roku zakończył występy
przy stole pingpongowym. Na arenie
międzynarodowej święcił triumfy jako zdobywca 15 medali mistrzostw świata i
Europy, był zwycięzcą turnieju Europa TOP 12 w roku 1985 oraz zdobywcą
Pucharu Świata w roku 1988 i dwukrotnie finalistą tych rozgrywek. Jego
osiągnięcia zostały docenione w plebiscycie "Przeglądu Sportowego",
który uhonorował go tytułem Sportowca Roku 1984. Był bez wątpienia
najlepszym zawodnikiem w historii polskiego tenisa stołowego. Trzykrotnie
zdobywał brązowy medal mistrzostw świata (1989 w grze pojedynczej, 1985 w
turnieju drużynowym, 1987 w deblu z Leszkiem Kucharskim). W 1982 roku został
mistrzem Europy w grze mieszanej z Holenderką Bettiną Vriesekoop. W sumie
zdobył 11 medali mistrzostw Europy (4 srebrne i 7 brązowych). 26 razy był
mistrzem Polski. Trzy razy występował
na igrzyskach olimpijskich. W Seulu w 1988 w grze pojedynczej odpadł w 1/8
finału, w grze deblowej wraz z Leszkiem Kucharskim zajął szóste miejsce. W
Barcelonie, w 1992 roku, w turnieju indywidualnym powtórzył osiągnięcie
sprzed czterech lat, w deblu z Kucharskim odpadł w eliminacjach. Na ostatnich
swoich igrzyskach, w 1996 w Atlancie, zarówno w singlu, jak i w deblu z
Lucjanem Błaszczykiem nie zakwalifikował się do rundy pucharowej. Przed chorobą
Andrzej Grubba był trenerem klubu TTC Zugbruecke Grenzau - wielokrotnego
mistrza Niemiec, z którym jako grający trener zdobył Puchar Europy. Było to
powtórzenie podobnego sukcesu, kiedy jako zawodnik zdobył Puchar Europy,
grając w barwach AZS AWF Gdańsk. Andrzej Grubba był
żonaty, miał dwóch synów. Żona Lucyna była 75-krotną reprezentantką Polski w
piłce ręcznej. Starszy syn Tomasz z zamiłowania jest informatykiem. Młodszy
Maciek chciałby zostać sportowcem. Sukcesy: 26-krotny mistrz
Polski: gra pojedyncza (1979, 1981, 1982, 1983, 1984, 1985, 1986, 1988, 1989,
1990,1991, 1992), gra podwójna (1979, 1980, 1981, 1983, 1984, 1986, 1988,
1989, 1990), gra mieszana (1982, 1985,
1986, 1987, 1988). Trzykrotny medalista MŚ: brązowy 1989 Dortmund (gra
poj.), 3- Zdobywca PŚ 1988
Wuhan i dwukrotny finalista tego Pucharu (1985 i 1989). Mistrz Europy
1982 Budapeszt (gra mieszana z
Holenderką Bettiną Vriesekoop).
11-krotny medalista ME: srebrny 1984 Moskwa (gra poj., gra podw.), 1988 Paryż (gra mieszana
z B. Vriesekoop), 1990 Goeteborg (gra pojedyncza), 1996 Bratysława (gra
podwójna z L. Błaszczykiem), brązowy:
1984 Moskwa (gra miesz.
z B. Vriesekoop), 1986 Praga
(gra pojedyncza i w drużynie), 1988
Paryż (gra podw. z L. Kucharskim), 1992 Stuttgart (gra pojedyncza), 1996 Bratysława (w drużynie). Był też zwycięzcą
turnieju TOP12: 1985 Barcelona.
| 2-krotny zdobywca
Klubowego Pucharu Europy Giersz: Miałem szczęście, że mogłem pracować z Grubbą Miałem szczęście, że
mogłem pracować z kimś takim jak Andrzej Grubba - powiedział były trener
klubowy i reprezentacyjny najwybitniejszego polskiego tenisisty stołowego
Adam Giersz. "Kiedy
zaczynaliśmy współpracę w latach siedemdziesiątych nie było tak jednoznacznie
określone czym jest profesjonalna kariera sportowa - powiedział Adam Giersz.
- Andrzej to rozumiał od początku. Prowadził regularny, wręcz higieniczny
tryb życia, był bardzo systematyczny. Miałem szczęście, że mogłem z nim
pracować." Adam Giersz dodał,
że "nie chciał być stróżem Andrzeja Grubby, Leszka Kucharskiego, Stefana
Dryszela i Andrzeja Jakubowicza." "Tłumaczyłem
im, że oni sami muszą wziąć odpowiedzialność za swoje kariery tak jak za
swoje życie - powiedział Adam Giersz. - Ja byłem tylko po to, żeby im pomóc,
wskazać kierunki." Adam Giersz
powiedział "o wielkiej odpowiedzialności Andrzeja Grubby, czasem wręcz
nadmiernej." "Martwił się,
że Leszek za późno wstał, a Stefan nie tak przykleił okładzinę - dodał Adam
Giersz. - On ciągle żył w stresie i nie zawsze z nim potrafił sobie radzić.
Nie wiem czy to nie odbiło się na jego zdrowiu." Były trener
reprezentacji podkreślił, że "Andrzej Grubba był wielką osobowością w
polskim sporcie, jakich cały czas brakuje." "On nigdy nie
był zadowolony ze swoich wyników - powiedział Adam Giersz. - Cały czas czuł
niedosyt i to go napędzało." Przy tenisowym stole
Andrzej Grubba słynął przede wszystkim z backhandowego topspinu, o którym
Japończycy mówili, że był "jak błysk samurajskiego miecza." "Uderzenie to
wymyślili co prawda Węgrzy, ale udoskonalili Polacy - powiedział Adam Giersz.
- Potem tego uczyli się Szwedzi. Byliśmy jednymi z pierwszych w Europie,
którzy zaczęli ogrywać Chińczyków. Lata osiemdziesiąte, to był wspaniały
okres tenisa stołowego." Kowalska: Nie godzę się z tą śmiercią SMS-a z wiadomością
o śmierci Andrzeja Grubby przysłał mi Leszek Kucharski i od tej chwili chodzę
otępiała w miejscu pracy i nie godzę się z tą śmiercią - powiedział Barbara
Kowalska. "Rozumiem gdy
jest ona biologiczna i człowiek ma 90 lat. Przeleciało mi jak szybki film
kilkanaście lat życia, związanych z Andrzejem Grubbą, Leszkiem Kucharskim,
Stefanem Dryszelem, Andrzejem Jakubowiczem. Jadę w sierpniu na turniej
tenisowy do Sopotu i pomyślałam, że wpadnę przy okazji do Andrzeja" -
powiedziała Kowalska, która pod koniec lat 70. była kierownikiem wyszkolenia
w Polskim Związku Tenisa Stołowego i wraz z jego kierownictwem dokonywała
odmłodzenia reprezentacji, wprowadzając do niej m.in. Grubbę. Kowalska dodała, że:
"cały czas jest oszołomiona i jedyne myśli jakie jej przychodzą to te,
co w tej chwili czują dzieci, żona, matka i ojciec". Dachowski: Grubba wyprowadził tenis stołowy na salony Przez długie lata
mówiło się, że Andrzej Grubba wyprowadził tenisa stołowego ze świetlicy na
światowe salony i tak było - powiedział prezes Polskiego Związku Tenisa
Stołowego Jerzy Dachowski. "W latach
osiemdziesiątych rozgrywki europejskiej Superligi były czymś w rodzaju
obecnej Ligi Światowej w siatkówce - powiedział Jerzy Dachowski. - Mecze ze
Szwecją, Francją, Holandią, Węgrami czy Czechosłowacją przyciągały tłumy
widzów do sal w Płocku, Gnieźnie, Poznaniu, Siedlcach i wielu innych
miejscowościach. Po zakończonym spotkaniu Andrzej zwykle przez godzinę
cierpliwie rozdawał autografy." Mecze rozgrywano do
czterech zwycięstw. "Często przy stanie 3:3 w meczu do ostatniego
pojedynku stawał Andrzej Grubba, a na przeciwko siebie miał któregoś z
czołowych graczy świata - wspomina Jerzy Dachowski. - Przy stanie 1:1 w
setach i 20:20 w trzecim decydującym dochodziło do pięknej, emocjonującej
końcówki tak jak w Poznaniu czy Łodzi ze Szwedem Erikiem Lindhem. I Andrzej
wychodził z tej rywalizacji zwycięsko." Jerzy Dachowski
podkreślił, że Andrzej Grubba "był niezwykle pracowity i zaprowadzał w
drużynie ład oraz porządek. Był motorem napędowym zwycięstw. Martwił się
niepowodzeniami." "Pierwsze ważne
zwycięstwo zanotował w międzynarodowych mistrzostwach Czechosłowacji w 1976
roku - powiedział Jerzy Dachowski. - W walce o awans do 1/8 finału pokonał
czarnoskórego Brytyjczyka Desmonda Douglasa. Od tego momentu zaczął się piąć
w górę w międzynarodowych rankingach." Prezes PZTS
przypomniał, że "gdy polski tenis stołowy trafił na światowe salony
Andrzej Grubba nie zapomniał o świetlicy." "Poproszony
nigdy nie odmówił wyjazdu gdzieś w Polskę - powiedział Jerzy Dachowski. -
Odwiedzał uczniowskie kluby sportowe, turnieje gminne i powiatowe. Powtarzał,
że robi to dla polskiego pingponga. Miał wiele planów. Został członkiem
międzynarodowych władz." Fibak: Grubba to był człowiek z klasą Był to człowiek z
klasą, obdarzony wielką inteligencją, patriota, kochał rodzinę i był przez
wszystkich lubiany - powiedział o zmarłym w czwartek pingpongiście Andrzeju
Grubbie najwybitniejszy polski tenisista Wojciech Fibak. Jak przypomniał, z
Andrzejem Grubbą znał się bardzo długo. "Andrzej bywał
na turniejach tenisowych organizowanych przeze mnie - powiedział Wojciech
Fibak. - Wiedziałem o jego chorobie. Tylu rzeczy w życiu dokonał. Wierzyłem,
że pokona chorobę. Opuścił nas za szybko. Mógł jeszcze wiele zrobić dla
Polski i polskiego sportu." Wojciech Fibak
podkreślił, że "jako jeden z nielicznych sportowców z Polski przebił się
na światowe wyżyny. Na jego szybkiej, giętkiej i pewnej ręce poznali się
wszyscy najlepsi tenisiści stołowi świata." "W lipcu 2004
roku spotkaliśmy się w Cetniewie, gdzie nasze nazwiska oraz kilku innych
sportowców m.in. Mariusza Czerkawskiego umieszczono w Alei Gwiazd Sportu -
wspomniał Wojciech Fibak. - Bawiliśmy się, żartowaliśmy. Ceniłem Andrzeja za
dowcip. To jest straszne, że już go nie ma." Kucharski: Andrzej odszedł za szybko Życie nie jest
sprawiedliwe, bo Andrzej trochę za szybko odszedł od nas - stwierdził po
śmierci Andrzeja Grubby jego partner deblowy Leszek Kucharski, przebywający
na mistrzostwach Europy juniorów i kadetów w Pradze. "To wszystko
stało się o wiele za wcześnie. Chociaż obydwaj zakończyliśmy już dawno
kariery, to zawsze miałem nadzieję, że będziemy mieli jeszcze okazję zagrać
kiedyś razem w deblu w jednym z turniejów dla weteranów. Kiedyś rozmawialiśmy
na ten temat, ale te plany musieliśmy odłożyć przez chorobę Andrzeja" -
powiedział Kucharski, który w 1987 roku z Grubbą zdobył brązowy medal
mistrzostw świata w deblu. "Trudno jest
opanować emocje w tej sytuacji, w dodatku jestem teraz w Pradze z kadetami i
właśnie tutaj, nad ranem, dotarła do nas wiadomość o jego śmierci. To
odejście jest wielką stratą dla naszego środowiska, bo Andrzej nie tylko
zajmował wysokie stanowiska w Polskim Związku Tenisa Stołowego, ale i był
ważną i szanowaną osobą, z której zdaniem liczono się w europejskich i
światowych władzach" - dodał Kucharski, który jest głównym trenerem
pionu kobiecego w PZTS. Grubba,
najwybitniejszy polski tenisista stołowy, zmarł w czwartek, w wieku 47 lat,
po długiej chorobie nowotworowej. Po zakończeniu kariery sportowej pełnił
funkcję dyrektora sportowego PZTS. Był także członkiem władz międzynarodowej
federacji tenisa stołowego. "To
niewiarygodne, że ktoś kto prowadził tak zdrowy tryb życia, w dodatku nigdy
nie zapalił papierosa, zachorował na raka płuc i to od razu tak poważnie.
Kiedy się dowiedziałem o jego chorobie długo nie mogłem zrozumieć jak mogło
do tego wszystkiego dojść - powiedział Kucharski. - Andrzej wiele razy
powtarzał, że nie wszystko da się w pełni wytłumaczyć i dlatego bardzo
wierzył, że skomplikowane leczenie pozwoli mu wyzdrowieć. Niestety nie udało
się". Błaszczyk: Przeżyłem ogromny wstrząs Do końca wierzyłem,
że Andrzej wyjdzie z tego, że pokona chorobę. To był bardzo mocny, silny
człowiek. Prowadził sportowy tryb życia i do ostatnich dni walczył z chorobą
- powiedział Lucjan Błaszczyk Błaszczyk był
partnerem deblowym, a później podopiecznym zmarłego w czwartek Andrzeja
Grubby. "Przeżyłem
ogromny wstrząs. Ostatni raz spotkałem Andrzeja podczas mistrzostw świata w
Szanghaju. Wydawało się, że wraca do zdrowia, że jest z nim coraz lepiej. Był
w dobrej formie i sam przyznawał, że czuje się dobrze. Wiadomość o jego
śmierci była dla mnie szokiem" - przyznał Błaszczyk. "Był znakomitym
zawodnikiem, który odnosił wspaniałe sukcesy - i za to trzeba go pamiętać.
Przez lata współpracowaliśmy ze sobą - graliśmy w deblu, byliśmy
wicemistrzami Europy, mistrzami Polski, graliśmy na olimpiadzie w Atlancie.
Później był moim trenerem, menedżerem i zawsze mieliśmy dobry kontakt" -
dodał Błaszczyk. "Andrzej był
perfekcjonistą, zawsze chciał wygrywać. Dlatego każda porażka tak bardzo go
bolała. Potrafił wygrywać ze wszystkimi, choć czasami brakowało mu luzu. Był
jednym z najlepszych tenisistów stołowych świata" - skwitował Błaszczyk. Przyjaciel Grubby: Andrzej walczył do końca Andrzej Grubba,
najwybitniejszy polski tenisista stołowy, zmarł w swoim mieszkaniu w Sopocie
w czwartek nad ranem. Andrzej Grubba do
końca walczył z ciężką chorobą i nie poddawał się, choć stan jego zdrowia
pogorszył się po powrocie z Szanghaju, gdzie uczestniczył w kongresie
Międzynarodowej Federacji Tenisa Stołowego - powiedział przyjaciel zmarłego w
czwartek sportowca, Marek Formela. Dodał, że o śmierci
przyjaciela dowiedział się od Adama Giersza. - Jestem w szoku. Trudno mi się
z tym pogodzić. Jeszcze w ubiegłym roku rozgrywaliśmy wspólnie mecze
piłkarskie i tenisowe - wspomina Marek Formela, autor biografii tenisisty
zatytułowanej "Ostatnia piłka". Pacelt: Ceniłem Andrzeja Grubbę Ceniłem Andrzeja
Grubbę przede wszystkim za spokój, rozwagę, osobistą kulturę, pracowitość i
solidność we wszystkim co robił - powiedział wiceprezes Polskiej Konfederacji
Sportu Zbigniew Pacelt. Jak przypomniał, z
Grubbą znał się ponad 20 lat. "Nasz pierwszy
kontakt miał miejsce w Drzonkowie. Byliśmy zawodnikami. Ja trenowałem
pięciobój, Andrzej tenis stołowy. Obie te dyscypliny miały swoje ośrodki
właśnie w Drzonkowie. Potem zostałem trenerem, zaś Andrzej jeszcze grał. Na
igrzyskach w Seulu byłem jako delegat techniczny międzynarodowej federacji, a
w Barcelonie jako trener olimpijskiej kadry. Miałem więc z Grubbą częsty
kontakt wówczas i w następnych latach, kiedy zakończył już zawodniczą
karierę". "Zapamiętam
Andrzeja jako wspaniałego zawodnika, niezwykle pracowitego, człowieka o
wielkiej kulturze osobistej oraz inteligencji, skromnego i szanowanego przez
wiele osób. Przegrał walkę z chorobą. Ogromna to strata nie tylko dla
polskiego sportu" - powiedział Zbigniew Pacelt. (PAP) |
|
||