archiwum aktualności - sierpień 2012

31 sierpnia 2012 roku – godz. 20:09

Druga wygrana Partyki

Natalia Partyka, dwukrotna złota medalistka igrzysk paraolimpijskich, uczyniła kolejny w kierunku odniesienia kolejnego sukcesu. Polka odniosła drugie zwycięstwo na igrzyskach paraolimpijskich w Londynie.

W piątek Partyka pokonała Chinkę Qian Yang 3:0 (11:4, 11:7, 11:9). Dzień wcześniej Polka wygrała w fazie eliminacyjnej z Turczynką Umran Ertis.

W sobotę rywalką naszej zawodniczki, która dwukrotnie startowała też w igrzyskach olimpijskich, będzie Egipcjanka Anghram Maghraby.

PAP

30 sierpnia 2012 roku – godz. 14:01

Igrzyska paraolimpijskie Londyn 2012

Natalia Partyka jak Oskar Pistorius

Trzeci złoty medal z rzędu chce przywieźć z paraolimpiady w Londynie Natalia Partyka. Urodzona w Gdańsku tenisistka stołowa jest główną faworytką do triumfu w startującym w czwartek turnieju.

Pierwsze złoto na paraolimpiadzie Partyka zdobyła osiem lat temu w Atlancie. Bezkonkurencyjna była również w 2008 r., w Pekinie. Na obu tych imprezach zdobywała również srebro w drużynie.

Gdańska tenisistka stołowa, która uprawia tę dyscyplinę pomimo braku prawego przedramienia, wystąpiła również podczas XXX Igrzysk Olimpijskich w Londynie, które odbywały się na przełomie lipca i sierpnia. Tam doszła do 1/16 finału. Poza Partyką drugim sportowcem, który wystąpi zarówno na igrzyskach, jak i paraolimpiadzie w Londynie jest sprinter z RPA Oskar Pistorius.

Gdańszczanka wróciła do stolicy Anglii po kilku tygodniach przerwy, aby tym razem zdobyć medal. Mierzy oczywiście w trzecie złoto, bo w swojej dyscyplinie powinna być bezkonkurencyjna.

Turniej zaczyna się w czwartek. W eliminacjach 23-letnia Partyka zmierzy się z Turczynką Umran Ertis. Początek spotkania wyznaczono na godz. 14.40, ale godzina może ulec zmianie.

Dalszy ciąg eliminacji odbędzie się 31 sierpnia i 1 września. Półfinały zaplanowano na 1 września, a finał 3 września.

PAP

30 sierpnia 2012 roku – godz. 14:01

Poradnik rachunkowości

W trakcie kampanii wyborczej często słyszę, że MOZTS nie musi mieć własnego rachunku bankowego. I byłaby to prawda, gdyby nie różne zdarzenia zachodzące w przestrzeni nazywającej się rachunkowością, i obrotem finansowym.

Rachunek bankowy.

Stowarzyszeni faktycznie nie muszą mieć własnego rachunku bankowego wtedy i tylko wtedy, gdy:

są zwolnione z obowiązku podatkowego, i nie prowadzą działalności gospodarczej. Oczywiście dla pewności interpretacyjnej lepiej zapytać się właściwego urzędu skarbowego co do właściwej interpretacji. Organizacje prowadzące działalność sportową jak wynika z ustawy o podatku dochodowym są zwolnione z podatku dochodowego, jeżeli przychody powstały nie wyniku działalności gospodarczej, a statutowej i zostały w całości wykorzystane na cele statutowe.

Jednak obowiązek posiadania własnego rachunku bankowego powstaje dla takich organizacji już wtedy, gdy:

Zachodzą transakcji o dużej wartości powyżej 15 tys. euro (na dzień dzisiejszy)

Przyjmują darowizny, które mają być podstawą do odliczenia podatkowego u darczyńcy (ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych i prawnych),

Zapłaty zobowiązań podatkowych.

Zatrudniają osoby na etacie, umowach „śmieciowych”, czy korzystają z wolontariatu

Otrzymują dotację, subwencję kierowaną bezpośrednio do stowarzyszenia przez organy państwa, samorządy

Spełnienie chodź jednego z tych warunków nakłada na stowarzyszenie obowiązek posiadania własnego rachunku bankowego.

Jak widać stowarzyszenie jednak powinno posiadać własny rachunek bankowy, szczególnie gdy chce korzystać z pomocy samorządowej, czy państwa, a już gdy otrzymuje jakakolwiek dotacje, darowiznę, nawet pośrednio np.  przez fundacje pożytku publicznego.

Oczywiście posiadanie własnego rachunku bankowego to także transparentność prowadzonej gospodarki finansowej.

Innym obowiązkiem stowarzyszenia to jest posiadanie REGON i NIP-2.

Każde stowarzyszenie zarejestrowane w KRS  musi mieć Numer Identyfikacji Podatkowej. Nie ma tu znaczenia czy organizacja prowadzi działalność czy też to, że nie zatrudnia pracowników. NIP służy do identyfikacji podmiotów prowadzących działalność gospodarczą i musimy go mieć nawet, jeżeli dochody organizacji pochodzą tylko ze składek członkowskich lub przez jakiś czas nie mamy żadnych dochodów. NIP jest potrzebny organizacji w kontaktach z różnymi urzędami i instytucjami np. przy wypełnianiu wniosku o dotację, przy podpisywaniu umów z różnymi kontrahentami.

Rozliczenie dochodów organizacji pozarządowych przed urzędem skarbowym

Zeznania roczne:

Art. 27 ust. 1 ustawy z dnia 15 lutego 1992r. o podatku dochodowym od osób prawnych( tj.  Dz. U. z 2000r. Nr 54 poz. 654 ze zmianami )

Podatnicy są obowiązani składać urzędom skarbowym zeznania, według ustalonego wzoru, o wysokości docho-du (straty) osiągniętego w roku podatkowym do końca trzeciego miesiąca i w tym terminie wpłacić podatek należny albo różnicę między podatkiem należnym od dochodu wykazanego w zeznaniu a suma należnych zali-czek za okres od początku roku.

Obowiązek złożenia zeznania rocznego dotyczy wszystkich organizacji również tych, które uzyskały tylko do-chody przedmiotowo zwolnione. ( zwolnienia przedmiotowe art. 17 ust.)

Organizacje pozarządowe, jako podatnicy podatku dochodowego od osób prawnych rozliczają swoje dochody składając zeznanie na formularzu CIT-8.

Do zeznania dołączamy załącznik CIT-8/O a także CIT?D w razie przekazania lub otrzymania darowizny.

Termin złożenia -do końca trzeciego miesiąca po roku podatkowym, w tym terminie wpłacamy należny podatek.

Organizacja, która wybrała rok podatkowy pokrywający się z rokiem kalendarzowym, zeznanie składa do 31 marca roku następującego po roku podatkowym.

Zeznanie muszą składać podatnicy, z wyjątkiem podmiotowo zwolnionych od podatku. W związku z tym, że organizacje pozarządowe nie zostały zwolnione z tego obowiązku, muszą składać zeznanie niezależnie od tego, jaki wynik finansowy uzyskały.  Sam fakt uzyskiwania dochodów wyłącznie przedmiotowo zwolnionych od podatku ( art. 17 ust. 1 ustawy ) nie zwalnia od obowiązku złożenia CIT-8.

Ważne! Zeznanie CIT-8 podpisuje osoba odpowiedzialna za obliczenie podatku, osoba lub osoby, które zgodnie ze statutem są uprawnione do zarządzania organizacją ? zwykle członkowie zarządu. Zeznanie może podpisać także pełnomocnik. Pełnomocnictwo do podpisywania deklaracji oraz zawiadomienie o odwołaniu tego pełno-mocnictwa składa się właściwemu naczelnikowi urzędu skarbowego

Sprawozdanie finansowe

Sprawozdanie finansowe składa się z: bilansu; rachunku zysku i strat (w przypadku organizacji nieprowadzących działalności gospodarczej zwany rachunkiem wyników), informacji dodatkowej

Podstawowe wzory tych dokumentów zawiera ustawa o rachunkowości z dnia 29 września 1994r. ( tj. Dz. U. Nr 152 poz.1223 z 2009r. ze zm. ) Organizacje nieprowadzące działalności gospodarczej mogą zastosować formula-rze uproszczone.

Organizacje pozarządowe a podatek dochodowy od osób prawnych:

Organizacje pozarządowe podlegają ustawie  z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób fizycz-nych ( tj. Dz. U. z 2000r. Nr 54 poz. 654 ze zmianami).

Art. 17 ust. 1 pkt 4 w/w ustawy

- wolne od podatku są : dochody podatników, z zastrzeżeniem ust. 1c, których celem statutowym jest działalność naukowa, naukowo - techniczna, oświatowa, w tym również polegająca na kształceniu studentów, kulturalna, w zakresie  kultury fizycznej i sportu, ochrony środowiska, wspierania inicjatyw społecznych na rzecz budowy dróg i sieci telekomunikacyjnej na wsi oraz zaopatrzenia wsi w wodę, dobroczynności, ochrony zdrowia i pomo-cy społecznej, rehabilitacji zawodowej i społecznej inwalidów oraz kultu religijnego - w części przeznaczonej na te cele ?

dalej art. 17 ust.1 pkt 6c

- dochody organizacji pożytku publicznego, o których mowa w przepisach o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie  - w części przeznaczonej na działalność statutową, - z  wyłączeniem działalności gospodarczej,

Dla organizacji pożytku publicznego zakres  zwolnienia poszerzony  o zakres wszelkich celów realizowanych przez te organizacje  a wynikających ze sfery zadań publicznych wymienionych w art. 4 ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie.

dalej art. 17 ust.1 pkt 16

- dochody z tytułu prowadzenia loterii fantowych i gry w bingo fantowe na podstawie zezwolenia wydanego na mocy odrębnych przepisów?,

dalej art. 17 ust.1 pkt 23

- dochody uzyskane przez podatników od rządów państw obcych, organizacji międzynarodowych lub międzyna-rodowych instytucji finansowych pochodzących ze środków bezzwrotnej pomocy

dalej art. 17 ust.1 pkt 40

- składki członkowskie członków organizacji politycznych, społecznych i zawodowych - w części nieprzezna-czonej na działalność gospodarczą,

dalej art. 17 ust.1 pkt 47

- dotacje otrzymane z budżetu państwa lub budżetu jednostki samorządu terytorialnego,  z wyjątkiem dopłat do oprocentowania kredytów bankowych w zakresie określonym w odrębnych ustawach,

dalej art. 17 ust1 pkt 48

- kwoty otrzymane od agencji rządowych, jeżeli agencje otrzymały środki na ten cel z budżetu państwa, ?  ( np. NFOŚ,  PREON,)

Ważne!

Art.16 ust. 1 pkt 58 ustawy o pdop nie uważa się za koszty wydatków i kosztów bezpośrednio sfinansowanych z dochodów zwolnionych. Co oznacza że otrzymane z tych źródeł środki są dla organizacji dochodem, ale dochodem zwolnionym z opodatkowania.

Organizacje pozarządowe a działalność gospodarcza.

Art. 2 ustawy  z dnia 2 lipca 2002 roku o swobodzie działalności gospodarczej ( Dz. U. Nr 220 poz. 1447 z 2010 r.) stwierdza - działalnością gospodarczą jest zarobkowa działalność wytwórcza, budowlana, handlowa, usługowa oraz poszukiwanie, rozpoznawanie i wydobywanie kopalin ze złóż, a także działalność zawodowa, wykonywana w sposób zorganizowany i ciągły.

Aby mieć możliwość prowadzenia działalności gospodarczej konieczne jest zarejestrowanie  organizacji w rejestrze przedsiębiorców w KRS. Z chwilą dokonania wpisu organizacja  staje się przedsiębiorcą z wszelkimi tego konsekwencjami.

I teraz ważne pytanie, często słyszę, że MOZTS nie musi mieć własnego rachunku bankowego, że może korzy-stać z rachunku powierzonego, jednak na rachunku powierniczym mogą być gromadzone wyłącznie środki pieniężne powierzone posiadaczowi rachunku - na podstawie odrębnej umowy - przez osobę trzecią.

Stronami umowy rachunku powierniczego są bank i posiadacz rachunku (powiernik). Umowa ta, określa warunki, jakie powinny być spełnione, aby środki pieniężne osób trzecich wpłacone na rachunek mogły być wypłacone posiadaczowi rachunku lub aby jego dyspozycje w zakresie wykorzystania tych środków mogły być zrealizowane.

Gdy powierzenie środków pieniężnych nastąpiło w wykonaniu umowy z datą pewną.

- w razie wszczęcia postępowania egzekucyjnego przeciwko posiadaczowi rachunku powierniczego - środki znajdujące się na rachunku nie podlegają zajęciu.

- w razie ogłoszenia upadłości posiadacza rachunku powierniczego - środki pieniężne znajdujące się na tym rachunku podlegają wyłączeniu z masy upadłości.

Oznacza to tyle, że środki z rachunku np. MOZTS mogą być przelane na rachunek powierniczy np. WMFS.

Jestem ciekawy, czy istniała umowa o rachunku powierniczym pomiędzy MOZTS i WMFS, bo dziwne wydaje się tłumaczenie Prezesa MOZTS o zablokowaniu środków MOZTS przez komornika który wszedł na konto WMFS. Jeżeli jednak takiej umowy nie było, to jest to szczególny rodzaj frasobliwości okazanej przez Zarząd MOZTS i Komisje Rewizyjną MOZTS w sprawie gospodarki finansowej prowadzona przez nasze stowarzyszenie.

Pomijam sam fakt, że od wielu lat MOZTS nie prowadzi sprawozdania CIT-8 co pozbawia członków stowarzyszenia kontroli nad finansami stowarzyszenia.

I na samo zakończenie, co tak naprawdę kryje się za ta frasobliwością i utrudnianiem wglądu w rachunek bankowy?

Krzysztof Piwowarski

były doradca podatkowy 

29 sierpnia 2012 roku – godz. 11:19

Szkolenie, Marek i i inne...

Polski tenis stołowy: zawodnik - trener, czy działacz - prezes?

Pytanie raczej retoryczne, bo degrengolada polskiego sportu jest faktem.

Winny nie jest tylko sam system(w-f w szkołach, zerowy status zawodu trenera w Polsce, inwestowanie pieniędzy w związki sportowe itd).

Winni są sami ludzie pchający się do władz w sporcie.

Ich szumne deklaracje o zmianach, inwestowaniu w szkolenie, trenerów i zawodników z reguły szybką giną.

Okazuje się bowiem szybko po dojściu do władzy, że są inne korzyści.

Jakoś nie idą one w parze z dobrem dyscypliny.

Okazuje się np, że na MŚ juniorek nie ma pieniędzy, by po paru miesiącach panowie w garniturach przyznali sobie premie wielokrotnie przekraczające koszt wysłania ekipy na wspomniane zawody.

Jak donosił Marek Przybyłowicz nasz związek dostanie nowe samochody w użytkowanie.

Pytam się: kto z nich będzie korzystał?

Trener wiozący zawodników na zawody, czy prezes, albo inny dyrektor?

Kto tu do jasnej ch....... jest ważniejszy?

Mierzi mnie korzystanie z państwowych pieniędzy dla prywatnych korzyści.

Nawet jeśli jest to zakamuflowane dziesiątkami wątpliwych argumentów.

Kogo interesuje zwołanie konferencji szkoleniowej z udziałem najtęższych głów pt: Przyczyny kryzysu polskiego tenisa stołowego?

Czy w ogóle taka myśl komuś kołacze?

Ja już parę razy zawierzyłem paru osobom, którzy później sprawowali władzę w tenisie stołowym w Polsce.

Adamowi Gierszowi, któremu tenis stołowy pomógł w zrobieniu kariery biznesowo-politycznej choć tak naprawdę o tenisie stołowym nie ma za dużo pojęcia.

Mirosławowi Kłysowi, który doprowadził tenis stołowy do ruiny finansowej umaczając przy okazji wiele przyzwoitych osób np. Marka Przybyłowicza.

Andrzejowi Kawie, który robiąc szybko karierę po powrocie ze Szwecji szybko zapomniał o ideałach, a będąc przy władzy nie potrafił (nie mógł?) stworzyć własnej ekipy. Piszę to niechętnie, bo darzę Andrzeja mimo wszystko dużym szacunkiem, bo to pasjonat tenisa stołowego i moja młodość trenerska.

Ryszardowi Weissbrodtowi, który chce teraz tylko trwać i toleruje wszystko.

Mam nadzieję, że dobrym sternikiem polskiego tenisa stołowego może być Marek Przybyłowicz, który realizuje konsekwentnie założoną strategię powrotu do dyscypliny.

Marek skoncentrował wokół siebie grupę wielu osób - autorytetów i daje nam jasny, czytelny program.

Jest transparentny i przy uczciwości jego zamiarów (w co wierzę) jest chyba na dzień dzisiejszy jedną z najważniejszych osób w dyscyplinie w kraju.

Przy okazji dowiódł potęgi internetu i wolności słowa.

Popieram w całej rozciągłości jego osobę na wejście do władz PZTS.

Tylko też wiem: Marek będę Ciebie z każdego Twojego słowa rozliczał publicznie.

Tak też powiedziałem w naszej niedawnej, długiej rozmowie telefonicznej.

Wiem też coś innego.

Marek na pytanie postawione w pierwszym zdaniu odpowie zawodnik - trener i zrobi wszystko, by tak było.

Tego nie dokonał z żadnych dotychczasowych prezesów...

Zbyszek STEFAŃSKI  www.time-out.pl 

Sport bez barier

Pierwsze rekordy zostały pobite jeszcze przed startem. Ponad dwa miliony sprzedanych biletów, cztery tysiące sportowców biorących udział. Teraz czas na resztę. 29 sierpnia rozpoczną się igrzyska paraolimpijskie.

Zaczyna się całkiem normalnie. Mamy basen, turlającą się po parkiecie piłkę, w końcu na ekranie pojawia się wychodzący z szatni zawodnik. Zaskoczenie przynoszą dopiero kolejne sekundy. Pływaczka bez ręki, koszykarze na wózkach, piłkarze, którzy kontrolują piłkę mimo utraty wzroku. – Poznaj superludzi – głosi napis reklamówki promującej igrzyska paraolimpijskie. Igrzyska, gdzie droga sportowców jest zwykle jeszcze bardziej zakręcona i wyboista niż u ich zdrowych rówieśników. Najpierw udowadniasz sobie i innym, że możesz uprawiać sport, potem dopiero przystępujesz do walki o podium.

– Nie lubię porównań do standardowych igrzysk olimpijskich. To nie jest ten sam sport. Mamy oczywiście wspólne elementy, ale nie szukałbym tu na siłę wspólnego mianownika. Sportowcy niepełnosprawni, żeby zdobyć medal muszą tak samo ciężko trenować. Przez dwa lata trzeba zdobywać minimum olimpijskie. Sito jest więc bardzo szczelne – mówi Robert Szaj, wiceprezes Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego.

Pół wieku historii

Zaczęło się ponad pół wieku temu. Na igrzyskach olimpijskich w Londynie w 1948 roku szpitalny neurochirurg sir Ludwik Guttmann zorganizował zawody łucznicze dla przebywających w ośrodku inwalidów wojennych. Oczywiście trudno mówić tu o jakiejkolwiek imprezie, o medalach itd. Był to po prostu pewien początek, zwrócenie uwagi, że niepełnosprawni poprzez sport mogą walczyć ze słabościami i realizować marzenia. Potem był kolejny krok (Rzym 1960 r.) i kolejny, w Seulu w 1988 roku, gdy po raz pierwszy paraolimpizm stał się formalnie częścią ruchu olimpijskiego. W ten sposób niepełnosprawni sportowcy zaczęli rywalizować na tych samych obiektach, co ich zdrowi koledzy.

Polacy po raz pierwszy przystąpili do imprezy w 1972 roku w Heidelbergu. W klasyfikacji medalowej zajęliśmy relatywnie wysokie, szóste miejsce. Jeszcze lepiej było osiem lat później. 75 złotych medali, 60 srebrnych i 52 brązowe – ten wynik dał nam drugie miejsce, tuż za Stanami Zjednoczonymi. Dziś mało, kto o tym wspomina. Mówi się, że ruch paraolimpijski przestał być niszowy, że coraz częściej się o nim wspomina – może jest w tym trochę prawdy, ale generalnie zmagania niepełnosprawnych sportowców wciąż są niejako zmarginalizowane. Na wyjście z cienia jeszcze trochę poczekamy.

Podstawowy problem – telewizja. Na oglądanie "na żywo" najbliższych zmagań naszych sportowców nie ma co liczyć. TVP, która dwa tygodnie temu poświęciła kilkaset godzin na relacjonowanie igrzysk olimpijskich w Londynie, paraolimpijczyków pokaże zaledwie w migawkach. Działacze polskiego komitetu zdążyli się już do tego przyzwyczaić. Robert Szaj usłyszał kiedyś od jednego z przedstawicieli telewizji, że niepełnosprawni sportowcy są… "mało elastyczni", że niby trudno jest ich odpowiednio pokazać.

– Nasze główne problemy to w tej chwili tak naprawdę problemiki. Było kiepsko, jak nie mieliśmy środków na szkolenie. Mniejsze wpływy z Totalizatora Sportowego oznaczały jednocześnie mniejsze środki na sport. Przez to nie odbyło się kilka zgrupowań. Ale to problem zażegnany, sprzed kilku miesięcy – mówi Szaj.

Kilka dni temu dużo mówiło się o tym, że LOT odmówił przewiezienia części sportowców wózków inwalidzkich. Jako argument podano, że przepisy wewnętrzne firmy, państwowe i międzynarodowe, nie pozwalają liniom przewozić bagażu rejestrowanego, czyli przypisanego do konkretnej osoby, bez pasażera na pokładzie tego samego samolotu. Gdy rozmawiamy z osobami z polskiego komitetu, wszyscy powtarzają, że wszystko zostało już rozwiązane, a sprawa niepotrzebnie została nagłośniona do rangi problemu narodowego.

– Każdy problem, jaki się pojawia, od razu rozwiązujemy. W prasie pisano o kosmicznym cenniku firmy 4F (ubierała olimpijczyków – przyp. red) dla paraolimpijczyków. To też nie do końca była prawda, rozdmuchano tę sprawę. Mogę tylko zdradzić, że prezes 4F zadeklarował, że od igrzysk w Soczi będzie ubierał nas na zasadach preferencyjnych – mówi Szaj.

Przełamywanie barier

W Londynie polska ekipa liczyć będzie 101 sportowców i 43 osoby towarzyszące. Nasi reprezentanci wystartują w lekkoatletyce, pływaniu, tenisie stołowym, łucznictwie, strzelectwie, wioślarstwie, tenisie na wózkach, kolarstwie, koszykówce na wózkach, podnoszeniu ciężarów i szermierce na wózkach. – Nie chcę mówić o pewniakach do medali, nie ma sensu wywierać ciśnienia. Liczę na niespodzianki. Liczbę krążków szacuję w granicach 20-30 – przyznaje Szaj.

Eksperci, ludzie ze środowiska aż tak bardzo asekuranccy nie są. Według nich problemu ze zdobyciem medalu nie powinni mieć Joanna Mendak i Katarzyna Pawlik w pływaniu, Mateusz Michalski w biegu na 100 m (10,82 s) oraz Maciej Lepiata, który jest rekordzistą w skoku wzwyż.

Faworytką jest też Natalia Partyka, po ostatnich igrzyskach olimpijskich w Londynie jedna z najbardziej rozpoznawalnych sportsmenek w Polsce. Od urodzenia boryka się z niepełnosprawnością. Przyszła na świat z niewykształconym prawym przedramieniem. Z tego powodu jej droga do zawodowego sportu była trudniejsza niż innych zawodników. – Nie jest dla mnie kłopotem łączenie mnie z ruchem paraolimpijskim i osobami niepełnosprawnymi – mówi nasza tenisistka stołowa. W zawodach pełnosprawnych nieraz rywalizowała też Justyna Kozdryk, srebrna medalistka mistrzostw świata oraz igrzysk paraolimpijskich w Pekinie w podnoszeniu ciężarów. W 2009 roku została też mistrzynią świata sportowców pełnosprawnych.

Szans jest jeszcze więcej, tradycją stało się, że niepełnosprawni sportowcy przywożą więcej medali od występujących dwa tygodnie wcześniej olimpijczyków. Trenerzy na każdym kroku podkreślają jednak, że aż tak różowo nie jest. – Świat nam ucieka – powtarzają, zaznaczając, że w niektórych dyscyplinach właśnie dokonują się zmiany pokoleniowe i minie trochę czasu zanim znowu będziemy święcić triumfy.

Póki co słabo wygląda polski goalball, gra drużynowa dla osób niewidomych i słabo widzących oraz rugby na wózkach. Polaków w tych dyscyplinach w Londynie niestety nie zobaczymy. Honoru bronić będą koszykarze na wózkach – pierwsza reprezentacja drużynowa od igrzysk w Sydney w 2000 roku.

Dla niepełnosprawnych sportowców na pewno dobrą wiadomością jest fakt, że wszystkie medale przełożą się na pieniądze i późniejszą emeryturę. Przywilej ten został wywalczony dopiero pięć lat temu. Ustalana stawka dla olimpijczyków i paraolimpijczyków wynosi 2380 zł brutto (ok. 1800 zł netto). Medaliści otrzymają świadczenia po ukończeniu 40. roku życia. – Na jego wysokość nie ma wpływu liczba zdobytych medali ani kolor – zaznacza Robert Szaj.

W Londynie odliczanie już trwa. Do kupienia zostało jeszcze ok. 400 tys. wejściówek. Organizatorzy nie zdradzają, jak wyglądać będzie ceremonia otwarcia, ale już teraz można ze stuprocentową pewnością powiedzieć, że świecidełek rodem z niedawno zakończonych igrzysk raczej nie zobaczymy. – Liczy się przełamywanie barier – mówi cierpiący na stwardnienie rozsiane Stephen Hawking, światowej sławy brytyjski fizyk, który już teraz został zapowiedziano jako gwiazda otwarcia imprezy.

Paweł Grabowski; fot. AFP www.eurosport.onet.pl

29 sierpnia 2012 roku – godz. 11:17

MASTERS ALIGATOR CUP

Komunikat nr 10, sezon letni, rok 2012, Wieczór MASTES ALIGATOR CUP, turniej tenisa stołowego, KS ATS, Solec 71.

28 sierpnia 2012, godzina 19.30, już 10 turniej z cyklu ALIGATOR CUP, wystartowało 25 zawodników.

W dalszym ciągu dostaję słowa poparcia dla idei otwarcia klubu olimpijczyka „RIO 2016”, dla zawodników z ogromnym doświadczeniem sportowym.

Przypominamy wszystkim zainteresowanym, że 1 września 2012 r wielki FINAŁ wakacyjnego turnieju deblowego, gdzie będziemy rywalizować o najlepsza parę LATA 2012, listy uprawnionych szukaj na stronach agamaru.

Wielkim faworytem wtorkowego turnieju był nasz Wicemistrz Świata Andrzej Bernatowicz, i nie zawiedliśmy się, po ostatniej wtorkowej porażce, teraz nasz mistrzunio nie dał szansy innym pretendentom do zwycięstwa. Okazuje się jednak, ze gdzie indziej nasz mistrz tak sobie ładnie nie radzi, dlaczego?  Paweł Życki wraca do formy sprzed wakacji, a jak wróci, to będzie ciekawie. Janusz Waszelewski po powrocie z piasków Sahary nie może sobie poradzić z huśtawką formy, mamy nadzieje, że to wróci ona szybko do Janusza. Podobnie jest z Piotrkiem Szablewskim wyprawa do tatry słowackie, i zawrotne wysokości słowacki tatr, troszkę namieszały mu z ciśnieniem, i to widać było przy stole. Wrócił mój ulubiony hr, lubię ludzi z tytułami, bo sam je mam i na nic tumult proleteryatu  by zabrać prawa nabyte od dziesiątków pokoleń. Wróćmy jednak do zawodnika z tytułem, testuje nowa okładkę, i deskę, i obnosi się z tym po całej sali, i jak to czyni, z jaka gracją, z jakim majestatem, to jest klasa, choć nie ma ona wiele wspólnego z wynikiem sportowym, ale i na to przyjdzie czas, tak myślę. Arek Grzegorzewski, wakacje zrobiły mu dobrze, gra pełen świeżości i radości, tak trzymać. O innych zawodnikach innym razem, będzie już po wakacjach.

Przypominamy o środowym, i piątkowym turnieju na Solcu, oraz sobotnich turniejach PAR. Zapraszamy!!!

tabela 10 turnieju masters

ranking po 10 turniejach

Krzysztof PIWOWARSKI

29 sierpnia 2012 roku - godz. 08:45

KLUB SSCK HALS WARSZAWA

OGŁASZA NABÓR DZIECI W WIEKU

6-9 LAT (ROCZNIK 2003-2006)

Oferujemy dogłębne zapoznanie się z tajnikami tenisa stołowego oraz przygotowanie ogólnorozwojowe niezbędne do prawidłowego rozwoju dziecka. Naszym celem jest nie tylko rozwijanie cech fizycznych, ale także umysłowych. Zajęcia będą prowadzone przy pomocy programu „FUNdamenty od marzenia do mistrzostwa”, więcej na  www.integralnytenisstolowy.com  .

Zajęcia prowadzone będą w salach sportowych OSiR Praga Południe przy ul. Siennickiej 40.

Treningi będą odbywać się w środy w godzinach 15-18  i w soboty w godzinach 11-14 (z podziałem na grupy). Pierwszy trening już 12 września.

TRENINGI ODBYWAJĄ SIĘ BEZPŁATNIE

ZAPISY DO 16 WRZEŚNIA !!!

Zapisy bądź jakiekolwiek pytania prosimy kierować do trenera odpowiedzialnego za nabór:

Paweł Szeliński tel. 0-795-593-320  e-mail: pawelszelinski@wp.pl

więcej info: www.halswarszawa.pl

28 sierpnia 2012 roku – godz. 14:40; 27 sierpnia 2012 roku – godz. 21:28

23 Andro Kids Open Talent

W turniejach indywidualnych najwyższe miejsce z Polaków - 2. zajęła Diana WRZOSEK zamieszkała w Rawie Mazowieckiej reprezentująca obecnie GLKS Nadarzyn. 2 medale brązowe w drużynie jak i w singlu zdobyła jej 8-letnia siostra Wiktoria WRZOSEK.

HALS na turnieju w Dusseldorfie

W dniach 24-26.08.2012 roku sześcioro zawodników z HALS-a wyjechało do Dusseldorfu na największy w Europie turniej tenisa stołowego dla dzieci pod nazwą 23 Andro Kids Open Talent, w którym wzięło udział ponad 1500 zawodników i zawodniczek.

HALS pomimo iż po raz pierwszy brał udział w tej imprezie zdobył w sumie 3 medale:

- I miejsce w turnieju drużynowym chłopców rocznik 2000/2001 zdobyli Jakub MISZKURKA i Mikołaj SZALIŃSKI,

oraz dwa brązowe w grach pojedynczych:

- w kategorii dziewcząt rocznik 1996 Patrycja PIĘTKA

- w kategorii chłopców rocznik 2000 Mikołaj SZALIŃSKI.

Gratulacje dla zawodniczek, zawodników, trenerów, rodziców oraz Prezesa klubu HALS.

28 sierpnia 2012 roku – godz. 14:42

MASTERS, OPEN, PAR - ALIGATOR CUP

Komunikat nr 9, sezon letni, rok 2012, Dwa wieczory i jedno przedpołudnie, Cykl Turniejowy ALIGATOR CUP, turnieje tenisa stołowego, KS ATS, Solec 71.

21, 22 i 26 sierpnia 2012, godzina 19.30, i poranek o godzinie 10.00 już 9 turniej z cyklu ALIGATOR CUP, wystartowało nas dużo i trochę mało, jak to bywa czasem latem.

Kampania wyborcza do władz MOZTS zaczęła się na dobre, powstają jawne i tajne komitety wyborcze, co jakiś czas odbywa się jakieś konklawe, i wszyscy mówią jak to będzie dobrze, ba jak będzie lepiej niż dobrze. Co za czasy, na jaw wychodzą różne sprawy do tej pory skrywanej mocnej niż tajne przez poufne, „Temida” zrzuca przepaskę bo już nie może być ślepa na toczącą organizm gangrenę. Wyrok wydaje się prosty amputować, by przeżyć, nie da się uratować, na szczęście to nie głowa.

Ciekawe czasy nadchodzą na Mazowszu jeżeli chodzi o turnieje, oby się udało, bo to przyszłość, nowa jakość, to takie EPO dla tych turniejów.

Przypominamy wszystkim zainteresowanym, że 1 września 2012 r FINAŁ wakacyjnego turnieju deblowego. Turniej ten zorganizowałem na prośbę niektórych uczestników tej rywalizacji. Frekwencyjnie to był niewypał, co nie znaczy, że jakościowo (poziom sportowy) był słaby. Po prostu nie ma chętnych do tej rywalizacji. Może jeszcze raz spróbuję to zrobić, ale myślę, że teraz zapisy zrobimy internetowo, nie ma odpowiedniej liczby zgłoszeń po prostu nie będziemy robić. Zgodnie z regulaminem po 4 turniejach pula do podziału wynosi 320 zł pomiędzy 4 pierwsze pary, według „wag”: 40%, 30%, 20%, 10%. Uprawnionych do startu jest 17 zawodników, czyli max 8 par. Ranking i lista uprawnionych w załączeniu.

Wtorek, MASTERS CUP

Po cichu liczyłem na naszego Wicemistrza Świata Andrzej Bernatowicz (nie na każdym turnieju startuje autentyczny wicemistrz świata), w 2 rundzie spotkał się z naszym „upadającym” tytanem stołu Darkiem Skowrońskim. I to był mecz, naprawdę, obydwaj zawodnicy pokazali to co potrafią najlepiej. Z tego pojedynku wyszedł zwycięsko Darek, który okazał się mistrzem koncentracji, a przecież momentami przegrywał 6 punktami. Warto było obejrzeć. Obydwaj zawodnicy w nadchodzącym sezonie będą grać w naszej 2 lidze, ciekawe jak wyjdzie ta konfrontacja w meczu ligowym. Janusz Waszelewski po powrocie spod piramid, pełen słońca południa, rozluźniony, uśmiechnięty gromił swych przeciwników jakby jadł kebaba, podobnie czynił Krzysztof Kostoń, nasz „night taxi driver” szedł jak burza, by zatrzymać się na cichym i skromnym Marku Laskowskim. Ponieważ otrzymuję zapytania dotyczące nauki gotowania podaję powtórnie ścieżkę komunikacyjną z „akademią gotowania Kurta Schellera”:  http://www.schelleracademy.pl/kursy-jednodniowe.

Prawdopodobnie od sezonu 2012/2013 czyli naszego jesiennego cyklu, zamiast turniejów podsumowujących po każdym cyklu, będziemy nagradzać najwyżej notowanych czterech zawodników (po uwzględnieniu współczynnika frekwencyjnego), zaś turniej podsumowujący po trzech cyklach będziemy organizować w pierwszą niedzielę lata. Cykl letni zaś jak zawsze jest rozrywkowym, zabawowym. Jako nagrodę specjalną wprowadzamy od cyklu jesiennego zwolnienie z wpisowego do następnego turnieju 3 czołowych zawodników, inaczej byłeś jednym z 3 pierwszych na 4 turnieju, to w 5-ątym jesteś zwolniony z wpisowego, jednak gdybyś nie przyszedł na 5 turniej, to zwolnienie z wpisowego przepada.

Środa, OPEN CUP.

To był turniej, Zenek Jabłoński jak „Batman” wrócił z mroków by wnieść płomień świeżości, co on zrobił z Darkiem Skowrońskim, to był pokaz, gdzie maestro poucza swego ucznia, że jeszcze musi dużo popracować by zdać do następnej klasy. Tak było, i nikt temu nie zaprzeczy. Tuszyński Piotr, mistrz ogniomistrz, zamiast tłumić żar, roznieca go coraz bardziej tłumiąc przytomność umysłu, aż prosi się o kurtynę wodną na głowę. Jacek Kisiel, zawodnik wielkich umiejętności, jednak jakoś nie może przepchać się do no 1.

Cykl letni na koniec sezonu rozkręca się, i jeszcze będzie się działo.

Przypominamy o wtorkowym i środowym, i piątkowym turnieju na Solcu, oraz sobotnich turniejach PAR. Zapraszamy!!!

tabela 9 turnieju open

tabela 9 turnieju masters

ranking zbiorczy

Krzysztof PIWOWARSKI

28 sierpnia 2012 roku – godz. 21:28

Grand Prix Mazowsza w Szydłowcu

Dnia 26 sierpnia 2012 roku na Hali Sportowej przy Zespole Szkół Jana Pawła II, przy ul. Wschodniej 57, spotkało się kilkudziesięciu pasjonatów tenisa stołowego, którzy z wielkim zaangażowaniem wzięli udział w II Letnim Grand Prix Mazowsza w Tenisie Stołowym Amatorów Szydłowiec - 2012. Zawody rozegrano w kategorii open. Sędziami głównymi byli: Rafał Kiljanek i Marcin Ziętkowski – animatorzy szydłowieckich Orlików.

Turniej otworzył Burmistrz miasta Szydłowca Andrzej Jarzyński oraz prezes STS pan Marek Zdziech, którzy serdecznie powitali przybyłych na turniej zawodników oraz kibiców, życząc sportowej rywalizacji i zwycięstwa najlepszym .

II Letnie Grand Prix Mazowsza w Tenisie Stołowym Amatorów Szydłowiec – 2012, zostało zorganizowane przez Szydłowieckie Towarzystwo Sportowe, przy dofinansowaniu środków Samorządu Województwa Mazowieckiego. W turnieju uczestnicy zostali podzieleni na pięć drużyn. Z każdej grupy do finału A awansowało po dwóch zawodników ( miejsca od 1- 10 ), pozostali rywalizowali w finale B (miejsca od 11-21).

Zwycięstwo i I miejsce w II Letnim Grand Prix Mazowsza w Tenisie Stołowym Amatorów Szydłowiec – 2012, zajął Piotr Odelski z Kielc, który w finale pokonał Cezarego Krupę z STS . Trzecie miejsce zajął Adam Niemiec STS , po zaciętej i wyrównanej walce stosunkiem setów 3:2.

Klasyfikacja po I Turnieju przedstawia się następująco:

  1. Piotr Odelski – 30 pkt.- Kielce

  2. Cezary Krupa – 29 pkt. - STS Szydłowiec

  3. Adam Niemiec – 28 pkt. - STS Szydłowiec

  4. Wiesław Mazurek – 27 pkt - Skarżysko

  5. Dominik Zarzycki – 26 pkt. - Rzuców

  6. Tomasz Ruzik – 25 pkt. - STS Szydłowiec

  7. Kamil Świercz – 24 pkt. - STS Szydłowiec

  8. Arkadiusz Radek – 23 pkt. - STS Szydłowiec

  9. Grzegorz Majewski – 22 pkt. - STS Szydłowiec

10. Piotr Łyjak – 21 pkt. - STS Szydłowiec

11. Marek Zdziech – 20 pkt. - STS Szydłowiec

12. Ryszard Bogdał – 19 pkt. - Skarżysko

13. Michał Barczyński – 18 pkt. - STS Szydłowiec

14. Mateusz Gąciarski – 17 pkt. - STS Szydłowiec

15. Łukasz Cichocki – 16 pkt. - Skarżysko

16. Roman Świercz – 15 pkt. - Skarżysko

17. Damian Tamioła – 14 pkt. - Rzuców

18. Bartosz Cichoń – 13 pkt. - Rzuców

19. Mateusz Zawistowski – 12 pkt. - Sadek

20. Dawid Ruzik – 11 pkt. - Rybianka

21. Krzysztof Barczyński – 10 pkt. - Rybianka

Na zakończenie turnieju, pamiątkowe dyplomy wręczał Burmistrz Andrzej Jarzyński oraz prezes STS pan Marek Zdziech , którzy gratulując zawodnikom, podkreślali wysoki poziom i umiejętności uczestników. Organizatorzy zapraszają na II Turniej z cyklu Grand Prix, który odbędzie się: 09.09.2012 - niedziela, w Hali Sportowej przy Zespole Szkół Jana Pawła II ul. Wschodnia 57.

Marek ZDZIECH

wyniki końcowe

27 sierpnia 2012 roku – godz. 09:01

7 Letnie Grand Prix KS SPÓJNIA

Wyniki rozegranego w dniu 25 sierpnia 2012 roku 8 Letniego Turnieju Grand Prix Amatorów KS SPÓJNIA Warszawa (hala sportowa, ul. Wybrzeże Gdyńskie 2):

wyniki 8 letniego turnieju

Ostatni letni turniej zgromadził dużą ilość zawodników, badających przed sezonem swoją i rywali formę. W finale kategorii oldboy młodszy Marcin Ratajczyk wygrał z Zdzisławem Orzechowskim 3:0 [ 11:6, 11:9, 11:8 ]. W grze o drugie miejsce Zdzisław Orzechowski pokonał Pawła Michalskiego 3:0. W finale "B" niespodziewanie Janusz Waszelewski wygrał z Markiem Laskowskim 3:2.

W finale kategorii oldboy starszy Leszek Pęda wygrał z Wojciechem Stańczukiem 3:2[ 11:7, 9:11, 12:10, 8:11, 11:9 ]. W grze o drugie miejsce Zdzisław Orzechowski pokonał W. Stańczuka 3:0 (walkower). W finale "B" Wojciech Cieślicki wygrał z Pawłem Murawskim 3:1.

W finale kategorii open zasłużone zwycięstwo Kamila Smolińskiego, który  wygrał z Łukaszem Naperty 3:1[ 11:6, 11:9, 5:11, 11:5 ], dając sygnał rywalom przed sezonem, że już jest w wysokiej formie. Był o ciut szybszy, dokładniejszy, a top spiny forhendowe, również z kontry, siały spustoszenie po stronie przeciwnika  W grze o drugie miejsce Ł. Naperty po ciężkim boju pokonał Jarka Okrucha 3:2.W finale "B" Jerzy Kosewski wygrał z Grzegorzem Pławskim 3:0.

Kategorię Open sponsoruje Biuro Podróży TRAVEL EXPERT.     

Szczegółowe rozpisanie gier, wyniki punktowe i aktualna klasyfikacja po każdym turnieju znajdują się na stronie: www.pingbook.pl

Jednocześnie zaręczam, że ogólne założenia turnieju nie zmienią się tj. gra grupowo-pucharowa.

Zapraszamy na następne turnieje, gdzie gwarantujemy, że nikt nie wyjdzie nie nagrawszy się do woli. Kawa i herbata gratis! Istnieje również możliwość zamówienia dowolnej pizzy i makaronów z wszelakimi sosami.

Zmiany: według Regulaminu MOZTS w sezonie 2012/2013 - kategorie wiekowe:

 - 40-49 lat, urodzeni w latach 1964-1973

 - 50-59 lat, urodzeni w latach 1954-1963

Terminy następnych turniejów:

- 1, 8, 15, 22 i 29 września 2012 roku.

UWAGA!!!

Informujemy uczestników grających w turniejach Grand Prix, że ze względu na rosnące koszty utrzymania hali: światło, woda, ogrzewanie oraz utrzymanie czystości w pomieszczeniach sanitarnych i hali, zmuszeni jesteśmy do podniesienia wpisowego od 1 września o 2 zł. Wpisowe, które będzie obowiązywało: 12 złotych.

Letnie Grand prix Amatorów K.S. Spójnia Warszawa

- 18 i 25 sierpnia 2012 roku

Informacje: Włodzimierz RYFCZAK tel. tel. kom. 510-237-939, tel. Hala Sportowa KS SPÓJNIA 22-839-66-52 oraz Mirosław KUBISIAK tel. kom. 607-290-904.

Mirosław KUBISIAK

26 sierpnia 2012 roku – godz. 20:02

Kiedy dogonimy  Chińczyków?

Jak donosi światowa prasa, Brazylia, gospodarz najbliższych Igrzysk Olimpijskich, przez kolejne 4 lata wyda wyłącznie na swoich najlepszych lekkoatletów 700 mln USD, czyli 3 razy więcej niż na przygotowania do igrzysk w Londynie (por. np. Joe Leahy, „Brazil raises medal sights for Rio”, „Financial Times” z 20 sierpnia). Znaczący udział w tej kwocie będą mieć wpływy z krajowej loterii.

Ten model finansowania sportu staje się standardem, bo sport stał się jedną z istotnych dziedzin gospodarek narodowych. Nie mam danych ekonomicznych, by ocenić wpływ sportu na PKB poszczególnych państw, ale na pewno ma istotny wpływ na budowanie tożsamości narodowej.

Igrzyska Olimpijskie to forum, na którym potwierdza się swoje miejsce w nowożytnym świecie. Przynależność do G7 czy G20 to ważne kryterium, ale bardziej czytelnym jest ranking olimpijski, bo jest czytelny dla każdego. Masz medal, to jesteś ważniejszy, a im bardziej błyszczący medal, tym jesteś ważniejszy.

XXX IO w Londynie były dla polskich decydentów nieudane, po nieudanym EURO 2012 przydałby się przecież sukces dla potwierdzenia autorytetu.

Dokładne sumy wydane na przygotowania olimpijskie i mistrzostwa piłkarskie, a generalnie na polski sport, nie są jeszcze znane opinii publicznej. Zaczynają powoli docierać pierwsze szacunki, a te wydają się ogromne (patrz np. artykuł „Kasa nasza, klęska wasza” Macieja Mikołajczaka w „Nie” z 24 sierpnia).

Minister Sportu, uprzedzając możliwość wybuchu awantury politycznej z pytaniem o środki finansowe, przy których afera z Amber Gold blaknie, bo chodzi o miliardy publicznych pieniędzy wydane bez przetargu, bez kontroli społecznej, proponuje „Nowy Ład” w polskim sporcie. Zapomina niestety o rozliczeniu się ze starego bałaganu. Stosuje starą zasadę „zasłoń starą aferę nową”, bo nic tak nie pobudza społeczeństwa jak świeża awantura.

Czy potrafimy rozliczyć okres przygotowań między 2008 a 2012 r.? Czy starczy nam determinacji, by zrobić uczciwy audyt polskiego ministerstwa sportu, polskich związków sportowych, klubów sportowych, zawodników? Czy to jest proste? Prawie 20 lat temu kultura fizyczna w szkołach, uczelniach została zepchnięta na tor boczny. Wiele autorytetów sprzeciwiało się temu, jednak zwyciężyła inna opcja. Dzięki temu dorobiliśmy się początków syndromu otyłości szybciej niż kraje wysoko rozwinięte, a i poziom zdrowotności narodu obniża się w zastraszającym tempie (nie zapominajmy, że regularne uprawianie sportu sprzyja zachowaniu wysokiej sprawności intelektualnej). Dokonaliśmy sabotażu na narodzie. Teraz, ukrywając wstydliwe prawdy o naszej kondycji fizycznej, czynimy szum, grzmiąc: będą nowe igrzyska, szukamy gladiatorów!!! A naród bez prostego WF głupieje, bo nie ma większej łatwizny jak rządzić przygłupami.    

Szybko i podstępnie zbiera się nad polskim sportem chmara „znawców”, którzy mają uzdrowić polski sport wyczynowy. Gdy się słyszy te nazwiska, szczęka opada: medaliści olimpijscy, mistrzowie świata, intelektualiści polskiego sportu wyczynowego, awangarda. Podbudowani wiedzą praktyczną, doświadczeniem ze stadionów, torów wioślarskich, akwenów morskich, wybiegów, wsparci nowoczesnością, analizami statystycznymi, modelami matematycznymi zbudują polską domenę sportową, Polskę olimpijską. Być może powszechność sportu okaże się zbędna, bo każdy obywatel naszego państwa zostanie poddany badaniom DNA, by określić jego przydatność do „Polski olimpijskiej” (patrz artykuł Radosława Leniarskiego „Wytropić przyszłego mistrza” w „Gazecie Wyborczej” z 25 sierpnia)? Jak będzie brakowało naszego, to adaptujemy medal, przecież to nie wstyd, tak robią wszyscy. Ciekawe, że chyba żaden żurnalista ani analityk sportu nie przeprowadził badań, ilu medalistów było „adaptowanymi” reprezentantami swych nowych ojczyzn.

Polska ma podobne tendencje, być może zacznie się zachowywać jak nowe kraje powstałe z byłych republik radzieckich. Gonitwa do mocarstwowości nie zna granic.

Gdzie w tym ideały olimpizmu?

Polscy sportowcy zostaną - mane, tekel, fares – policzeni, zważeni, podzieleni i każdemu nada się „wagę”, by dać odpowiednią kasę.

Na XXX IO w Londynie państwo przeznaczyło kilkaset milionów złotych. Nie problem w tym, że daliśmy sportowcom, ale że daliśmy im w oczekiwaniu, że oni z kolei dadzą coś od siebie. I jak to bywa w życiu, wiele ze złożonych przez nich obietnic okazało się na wyrost. Nie było potu, nie było krwi, nie było naszej „Somosierry”.

Miało być tak pięknie i wyszło inaczej, nawet nie byle jak, po prostu inaczej.

Decydenci, żądni sukcesów, ogłosili tragedię. Trudno się dziwić, przegrane EURO 2012, IO - miało być tak wspaniale, a było jak przedtem. Czy to źle? Tak musiało być. Chciejstwo mocarstwowe było podsycane przez działaczy sportowych, którzy nie bacząc na rzeczywistość, głosili triumf przed zachodem słońca, czy też przez komentatorów sportowych, którym usta się nie zamykały. Bajdurzyli, jakby nie zauważali, że ostatni nie jest pierwszym.

Sport to biznes, to gałąź gospodarki i to jedna z tych znaczących. To miliardy złotych zwolnione z podatku dochodowego. Do kogo idą te pieniądze? Kto zarabia na sporcie powszechnym? Być może ten wielki strumień „kasiory”, który bez kontroli poszedł do sportu, oślepił.

Finansowanie polskiego sportu to piramida finansowa, w której społeczeństwo daje swoje ciężko zarobione pieniądze na skakanie i bieganie, lecz zostało pozbawione kontroli, jak biegają i jak skaczą. Ministerstwo Sportu stojące na straży również moich pieniędzy nagle oświadcza, że nie jest w stanie kontrolować na bieżąco, jak związki sportowe wydają społeczne pieniądze. Granda, a może AMBER SPORT, zmowa urzędników z działaczami związków sportowych? Nie rozumiem, jak można nie sprawdzać ksiąg na bieżąco? Przepraszam, z moich doświadczeń z PZTS wiem, że nie da się ksiąg sprawdzić na bieżąco. Czy to nie jest złamaniem ustawy o rachunkowości? Czy to nie jest podważenie zaufania do związku, gdy mówimy „sprawdzam”, a kasy nie ma, ale ma być? Ministerstwu od Sportu po prostu jest wygodnie nie sprawdzać. Stworzono za publiczne pieniądze iluzję polskiego sportu.

W tej niemocy ministerstwa sportu jest dziwna sprawa: mijają 2 lata od obowiązywania ministerialnych „Zasad rozliczania środków publicznych otrzymanych na realizację zadania”, a pani minister mówi, że nie może rozliczyć tych pieniędzy. To może rozliczyć ministerstwo, dlaczego pozbyło się ludzi, którzy potrafili i chcieli rozliczać związki sportowe z otrzymanych publicznych środków? Czy przypadkiem nie było zmowy w tej materii, bo przecież „publiczne”, czyli nikogo, jakoś tak się utarło od ponad 50 lat. Czas z tym skończyć, bo publiczne to przecież moje i także Twoje, Czytelniku, więc pytaj i żądaj odpowiedzi.

Polski sport leży, kultura fizyczna leży, dzieci uciekają od wychowania fizycznego ze strachu, że niekompetentny nauczyciel WF zrobi im krzywdę. Martwimy się, że zdobyliśmy tylko 10 medali, a to sukces i jeszcze raz sukces, jeśli uwzględnimy to, co zrobiono z polskim sportem.

Jak plotka niesie, mają wybrać 10 dyscyplin sportowych, w których biało-czerwoni mają dominować, błyszczeć złotem.

Jakie dyscypliny są bliskie tajemniczym kryteriom, być może chodzi o:

lekkoatletykę (tylko co z tego wybiorą), pływanie (co wybiorą), kajakarstwo (co wybiorą), żeglarstwo (co wybiorą), podnoszenie ciężarów, zapasy, judo, strzelectwo, kolarstwo, siatkówka, tenis ziemny, badminton, kobieca piłka nożna, gimnastykę sportową... Czy coś dojdzie, coś wyleci? Polska nie potrafi znaleźć swojej niszy sportowej, ale czy to jest takie ważne, czy nie ważniejsze jest „dalej, wyżej, szybciej”.

Tak, na tej liście chyba nie ma tenisa stołowego, a czy powinien być? Polski tenis stołowy kończy się na Europie, kończy się na juniorach, dalej nie sięga. Lata zaniedbań, brak poszukiwań, jak przezwyciężyć dominację Azji doprowadziły do sytuacji, że zostało nam chciejstwo i wspomnienia. Dla ratowania reputacji asymilowaliśmy Azjatów, licząc na sukces i to też okazało się pudłem, nie wyłączając rankingu „małej”.

Odezwą się głosy, że to nieprawda, że mamy uzdolnioną młodzież, że są rokujące nadzieję dziewczyny. Być może to racja, ale fakty w dorosłym tenisie stołowym mówią tak: jak nie jesteś w pierwszej „8”, to nie masz żadnych szans na medal, nawet w Europie.

PZTS otrzymał 1,3 mln zł na przygotowanie do XXX IO w Londynie. Jak je wydał, jestem ciekaw, przecież to środki publiczne, ale pewnie jak zwykle dowiem się, że jeszcze nie rozliczono, że czegoś tam nie ma.

Toczy się kampania wyborcza. Tu, na Mazowszu zdecydowano się prowadzić ją otwarcie, pokazując, gdzie związek okręgowy chce iść. Być może niektórym te reformy nie są w smak, jednak nie chcą się włączyć do dyskusji, tylko wolą zza węgła opluwać niosących kaganek rewolucji.

Bez dogłębnych reform w każdej sferze związanej z tenisem stołowym w naszym okręgu nie ruszymy podstawami, nie zbliżymy się do czołówki Europy. Jeżeli wspólnie wypracujemy kierunki tych zmian, tym szybciej je przeprowadzimy, a i sukces będzie szybszy.

Reformy dotykają wszystkich, od klubowego tenisa stołowego po formy rekreacyjne, od wyczynowców po amatorów, od pełnosprawnych po niepełnosprawnych.

Wszyscy nam się przyglądają, jesteśmy awangardą wobec innych okręgów, rozpoczęliśmy marsz ku innej przyszłości. Nie znamy mety, ale mamy nadzieję, że idziemy w dobrym kierunku, w kierunku sukcesu.

„Jak dogonić Chiny?”, stawia pytanie prezes DOZTS Zygmunt Sutkowski. Ja je odwrócę i zapytam przewrotnie: kiedy dogonimy Chiny? Odpowiedź leży w nas samych. Czy potrafimy podjąć wyzwanie, zmienić nasz pogląd na tę dyscyplinę, pozbyć się chciejstwa? Czy otworzymy się na fantazję i  nowoczesność? Antykwariat to dobra droga do zdobywania doświadczenia, jak otworzyć się na nową wiedzę, a nie jak trwać w świecie minionym.

Nie dogonimy Chin bez pieniędzy na szkolenie i na rywalizację, ale by je zdobyć, trzeba mieć produkt atrakcyjny dla każdego, przede wszystkim dla widza. Musimy znaleźć i zaprezentować ofertę godną szacunku widza. Szukajmy i proponujmy, bo to, co mamy obecnie, nie jest warte niczego. Jesteśmy zamkniętym zakonem, który nie dopuszcza do siebie nikogo, wręcz zniechęca tych z zewnątrz. Dlaczego zamykamy się przed światem? Nie jestem wizjonerem, ale gdy parę lat temu pewien uzdolniony trener z czołowego klubu polskiego pytał mnie, dlaczego mamy olewać TV powiedziałem, że przyszłość popularyzacji tenisa stołowego leży nie w TV, ale w sieci. I to staje się faktem, wystarczy zajrzeć na strony ITTF czy ETTU, klubów niemieckich czy rosyjskich – wszędzie pełno zapisów elektronicznych. TV w obecnej formie zostanie już niedługo zapomniane, dlatego trzeba mościć sobie gniazdko w „sieci”. Wracając do klasycznej TV: ileż to nadziei miałem, gdy Robert Korzeniowski obejmował funkcję dyrektora programowego stacji sportowej publicznej TV. Skończyło się tylko na nadziei, zamiast powszechnego sportu dostaliśmy papkę bylejakości. Niepokonany olimpijczyk ostatecznie okazał się słabym menadżerem.

Potrzebujemy zmian, i tu, i teraz, bo inaczej każde z wyżej postawionych pytań pozostanie retorycznym. Cały świat tenisa stołowego musi się zjednoczyć, bo inaczej wypadniemy nie tylko z mitycznej 10, ale mitycznej 49. No chyba że adaptujemy całą czołową „4” mistrzów Chin w obydwu kategoriach, a wtedy „iniemamocnych" na Polskę (a oni jak zwykle wyjmą inną „4” jeszcze lepszą od naszej i co wtedy?).

Ps. W Singapurze odezwały się głosy, że medal na XXX IO zdobyty przez  Feng Tianwei, jak też medal drużyny kobiecej, nie jest ważny, gdyż został zdobyty dla Singapuru przez imigrantów, a nie przez autochtonów [wszystkie reprezentantki Singapuru to Chinki urodzone w Chinach].

Krzysztof Piwowarski

przy współpracy MB, fot. Oded Balilty/AP

Harmony China Open

22-26.08 Suzhou, Chiny

Porażka N. Partyki w ćwierćfinale!

 

IV Onko-Olimpiada

25.08 Warszawa

przepisy gry  lista  tabele: K4  M2  M3  M4

 

 

25 sierpnia 2012 roku – godz. 22:01

Paralympic Games 2012:

Wywiad z Elżbietą Madejską

Wczoraj Zapraszamy do lektury wywiadu z trenerką kadry paraolimpijskiej tenisa stołowego Elżbietą Madejską.

- Na początek proszę o kilka słów o Pani, a także czym się Pani zajmuje na co dzień.

Elżbieta Madejska, trener 1 klasy w tenisie stołowym. Przygodę z tenisem stołowym rozpoczęłam wiele lat temu w warszawskiej Spójni, gdzie mogłam z bliska podziwiać najlepszych w Polsce. Jestem absolwentką Wydziału Wychowania Fizycznego AWF w Warszawie, Podyplomowych Studiów Trenerskich w AWF Gdańsk i Podyplomowych Studiów Organizacji i Zarządzania w Kulturze Fizycznej w AWF Warszawa. Od 10 lat jestem trenerem kadry niepełnosprawnych w tenisie stołowym. Jednocześnie jestem trenerem tenisa stołowego w Integracyjnym Klubie Sportowym AWF w Warszawie. Od wielu lat jestem również związana z ruchem Olimpiad Specjalnych, gdzie od 2000 roku uczestniczę jako doradca i delegat techniczny we wszystkich imprezach europejskich i światowych, w tenisie stołowym.

- Jest to Pani druga Paraolimpiada. Pierwsza zakończyła się wielkim sukcesem Natalii Partyki. Proszę przypomnieć dobre wyniki innych naszych tenisistów na poprzedniej Paraolimpiadzie.

Jest Pani w błędzie. To będą moje 3-cie Igrzyska. Pierwsze rzeczywiście były ogromnym sukcesem Natalii, bo w wieku 15 lat zdobyła w Atenach złoty medal w singlu i srebrny z koleżankami (Grzelak, Jagodzińska, Turowska) w drużynie. Cztery lata później, w Pekinie występowała już w roli faworytki i świetnie sobie poradziła, powtarzając wynik z Aten. W 2004 roku, w Atenach, poza kobietami, srebrny medal zdobyli Adam Jurasz i Mirek Kowalski w drużynie 6-7, a w Pekinie, również srebro wywalczył Piotrek Grudzień w singlu w klasie 8.

- Jaki jest skład naszej kadry na turniej w Londynie?

Już wcześniej informowałam, że jedziemy do Londynu z dziesiątką zawodników z klas 1-10 czyli z dysfunkcją narządu ruchu i 2 z klasy 11, czyli z niepełnosprawnością intelektualną. W kolejności klas: Dorota Bucław (klasa1), Katarzyna Marszał i Alicja Eigner (klasa 6), Piotr Grudzień i Marcin Skrzynecki (klasa 8), Małgorzata Jankowska i Karolina Pęk (klasa 9), Natalia Partyka, Patryk Chojnowski i Sebastian Powroźniak (klasa 10) oraz Krystyna Siemieniecka i Paweł Olejarski (klasa 11).

- Jak przebiegały przygotowania do tego turnieju?

Po zakończeniu okresu startowego w połowie czerwca i tygodniowym "oddechu" rozpoczęliśmy cykl zgrupowań w Wiśle, gdzie pracowaliśmy nad poprawą przygotowania ogólnego, a w zakresie przygotowania techniczno-taktycznego, nad regularnością i dokładnością uderzeń. Kolejne 2 zgrupowania odbyły się w Ostródzie, gdzie szlifowaliśmy formę w zakresie sprawności specjalnej, oraz pracując bardzo indywidualnie nad poprawą silnych stron zawodników i niwelowaniem braków w umiejętnościach techniczno-taktycznych. We wszystkich akcjach szkoleniowych wzięła udział psycholog Ola Piechnik, która jest odpowiedzialna za trening mentalny naszych zawodników.

Oczywiście według innego planu przebiegały przygotowania Natalii i Patryka.

W przygotowaniach bardzo cenni byli sparingpartnerzy, którzy poświęcili swój czas i energię aby nam pomóc. Na ogromne słowa uznania zasłużyli zawodnicy z Pogoni Siedlce, Spójni Warszawa, Nadarzyna, Ostródy oraz Kadry Narodowej Juniorów. Szczególne podziękowania kieruję pod adresem trenerów Tomka Krzeszewskiego i Marcina Kusińskiego !!!

Paraolimpijczycy bardzo sumiennie przepracowali zaplanowane szczegółowo zgrupowania i z wiarą szykują się do wyjazdu.

- Jakie są zadania wynikowe i kto będzie Pani pomagał w prowadzeniu naszej ekipy podczas zawodów w Londynie?

Do Londynu, w zdecydowanej większości jadą zawodnicy, którzy już zdobywali medale na Mistrzostwach Europy i Świata, więc zgodnie z zasadą "apetyt rośnie w miarę jedzenia" mamy nadzieję na poprawę naszego dorobku medalowego. Jednocześnie mamy pełną świadomość, że poziom tenisa stołowego niepełnosprawnych stale się wyrównuje na wysokim poziomie. Stąd nie będzie łatwo powtórzyć zdobyczy medalowych z ostatnich Mistrzostw Świata w 2010 roku. Zadania wynikowe określone dla poszczególnych zawodników wskazują, że powinniśmy wrócić do kraju co najmniej z 4 medalami.

- Jak zakończyła się historia problemów Polskich Linii Lotniczych LOT w związku z przewozem sprzętu (wózków) odnośnie polskich tenisistów stołowych?

Problemy transportowe nas ominęły, bo jedzie tylko jedna osoba na wózku, więc dodatkowy sportowy wózek poleci z nami, ale koszykarze i szermierze, którzy muszą zabrać duże ilości dodatkowych wózków, kół i innego niezbędnego sprzętu, wysyłają wszystko transportem lądowym – samochodem.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Magdalena SIKORSKA www.pzts.pl

24 sierpnia 2012 roku – godz. 21:54

Jak dogonić Chińczyków?

 Wczoraj pisaliśmy o tym, że napływ sporej liczby obcokrajowców hamuje rozwój zdolnych polskich koszykarzy. Dziś zajmiemy się kolejną olimpijską dyscypliną, w której prym w naszym kraju wiodą urodzeni za granicą zawodnicy. W drugiej rundzie w tenisie stołowym podczas igrzysk w Londynie emocjonowaliśmy się pojedynkiem polsko-hiszpańskim (Wang Zengyi - He Zhiwen). Na twarzach wielu obserwatorów pojawiało się lekkie zakłopotanie, bowiem żaden z graczy nie przypominał urodą (ani nazwiskiem) Europejczyka i ich narodowość można było rozpoznać dopiero po stroju.

- Nasza dyscyplina jest mocno krytykowana za to, że dla wyników naturalizuje się obcokrajowców. W pełni to rozumiem. O ile na miejscu może być sprowadzenie do klubu zagranicznego zawodnika, o tyle powołanie go do reprezentacji już nie - mówi prezes DOZTS Zygmunt Sutkowski.

Nawet pojawienie się kilku chińskich nazwisk w polskiej kadrze niespecjalnie poprawiło jej wyniki. - Ostatni medal mistrzostw Europy nasza reprezentacja wywalczyła w 2007 roku. M.in. występował niej wówczas Bartosz Such z Brzegu Dolnego. Na ostatnich mistrzostwach, które odbyły się w Polsce, nasza kadra zajęła dopiero 13. miejsce, lepiej spisały się panie. Były 6. - mówi. - Aby poprawić wyniki, trzeba zmienić system szkolenia, a właściwie to go budować, bo on nie istnieje. Wrocław starał się o to, by ministerstwo stał się centralnym ośrodkiem szkolenia. Mieliśmy ciekawą ofertę w szkole na ul. Powstańców Śląskich. Jednak Ministerstwo Sportu odrzuciło propozycję i nie wybrało żadnej z ofert. I tak w naszym kraju jedynym dużym ośrodkiem tenisa stołowego pozostaje Gdańsk. W tej kwestii zawinił PZTS, który nie dostarczył ministerstwu odpowiednich dokumentów - dodaje.

Co należy zmienić? - Wszystko zaczyna się od szkół. Tam muszą by specjaliści, a nie tak, że wuefy prowadzi nauczyciel geografii. Potrzeba też zmian w związkach. Potrzebni są ludzie młodzi, z pomysłem, a nie osoby dbające tylko o własne sprawy. W urzędach też jest za dużo biurokracji. Przykładem jest Natalia Bajor, która od wielu lat promuje wrocławskie kluby, wygrywając kolejne turnieje. Dziewczyna dziennie pokonuje dziesiątki kilometrów, aby trenować we Wrocławiu, a stypendium nie otrzymuje, bo jest zameldowana w innym województwie - tłumaczy.

Mimo trudności, Dolny Śląsk okazuje się silnym ośrodkiem. W ekstraklasie kobiet ma dwie ekipy (MKSTS DWSPiT Polkowice i AZS UE Wrocław), a o męską Superligę ociera się Odra Miękinia. Ponadto młodzieżowcy z naszego regionu to ścisła czołówka. - Można powiedzieć, że z podium nie spadamy. Drużynowo AZS UE wygrał ostatnią olimpiadę młodzieży, a nasze województwo wywalczyło 11 medali na tej imprezie opowiada prezes. Przypomnijmy: olimpiada młodzieży to nieoficjalne mistrzostwa Polski (w młodszych kategoriach oficjalnych MP się nie rozgrywa).

Kiedy najlepiej rozpocząć przygodę z tenisem stołowym? - Andrzej Grubba zaczął w wieku 14 lat i zdobył Puchar Świata, jednak to był wyjątkowy talent. Najlepiej zabawę z tenisem zacząć w 1-2 klasie podstawówki. Zawodnicy w wieku 13-14 lat powinni być już w pełni ukształtowani. Powinni już ćwiczyć po dwa razy dziennie - tłumaczy Sutkowski. Na Dolnym Śląsku istnieje kilkadziesiąt placówek, gdzie można posłać swoje dziecko po naukę grę w ping-ponga. Treningi w większych ośrodkach to koszt 90-100 zł miesięcznie. Rakietki dla początkujących można kupić w cenie 40-90 zł. Profesjonalne są już droższe (400-500 zł).

Na zdjęciu: Marta Chrabąszcz (z lewej) i Natalia Bajor z AZS-u UE Wrocław

Paweł Witkowski / Polska Gazeta Wrocławska

24 sierpnia 2012 roku – godz. 21:52

Przedsezonowe spotkanie klubów

W podgrodziskich Książenicach spotkali się przedstawiciele klubów występujących we Wschodzący Białystok Superlidze tenisa stołowego. Na spotkaniu roboczym ustalono omówiono warunki organizacji spotkań w nadchodzącym sezonie oraz terminarz transmisji telewizyjnych w TVP.

Podczas spotkania omówiono najpilniejsze sprawy dotyczące zbliżającego się sezonu ligowego, jak również warunki techniczno-organizacyjne meczów w rozgrywkach superligi. To drugie zagadnienie jest z pewnością wprowadzeniem do zasad licencyjnych, które w przyszłości kluby występujące w superlidze będą zobligowane spełnić. Przypomnijmy, że tegoroczny sezon rozgrywkowy rusza 10 września spotkaniem .

Przedstawiciele klubów Superligi dyskutowali również o planach rozwoju rozgrywek na najbliższe lata. Między innymi o nowym przepisie, który ma być wprowadzony już od 1 kolejki nowego sezonu, a więc wielu piłeczkach do gry. Ustalono również wstępny harmonogram "gier telewizyjnych", który niebawem zostanie opublikowany na oficjalnej stronie Superligi.

Absolutną nowością w tym sezonie będą transmisje telewizyjne ze spotkań ligowych w Internecie. Juz w pierwszej kolejce internauci będą mogli zobaczyć spotkanie "internetowe". Informacja o spotkaniach w Internecie pojawi się w najbliższym czasie.

Po raz kolejny przed sezonem ukaże się okazjonalny biuletyn ligowy zawierający skarb kibica klubów superligi na nadchodzący sezon. Skarb kibica opublikuje również Przegląd Sportowy - 10 września w poniedziałkowym wydaniu dziennika w dzień inauguracji sezonu ligowego.

www.superliga.com.pl

23 sierpnia 2012 roku – godz. 22:24

Niepełnosprawna misja

telewizji publicznej

TVP nie pokaże na żywo zmagań naszych reprezentantów z paraolimpiady w Londynie

Igrzyska paraolimpijskie w Londynie rozpoczną się 29 sierpnia i potrwają do 9 września. W 18 dyscyplinach wystartuje 4200 sportowców ze 166 krajów. Co Polacy zobaczą ze zmagań naszych reprezentantów? Niewiele.

Telewizja publiczna, która wydaje się powołana do  jak najszerszego relacjonowania tego rodzaju wydarzeń (bo jak nie ona to jaka?!), pokaże zmagania niepełnosprawnych sportowców zaledwie w migawkach. Jak donosi „Rzeczpospolita", TVP nie planuje transmisji na żywo z walk polskich paraolimpijczyków o medale. W odróżnieniu od telewizji publicznych innych krajów, które w relacjach "live" pokażą jak walczą w Londynie ich reprezentanci.

Tak jak to było w latach minionych, również i w tym roku nie będzie transmisji zawodów paraolimpijskich. Koncentrujemy się na stronie społecznej imprezy - informują pracownicy Centrum Informacji TVP.

Tymczasem sami paraolimpijczycy w rozmowie z "Rz" podkreślają, że to nieprawdziwa informacja. TVP rzeczywiście nie pokazywała zmagań niepełnosprawnych sportowców w Pekinie, ale relacjonowała igrzyska w Atenach. No i pojawia się pytanie o misyjność telewizji.

Gdy na igrzyskach w Pekinie grała swój mecz Natalia Partyka, dostałem telefon „oglądam mecz, pięknie walczy". Zapytałem „polska telewizja pokazuje?" I usłyszałem „polska nie, włoska publiczna" - opowiada „Rz" Longin Komołowski, prezes Komitetu Paraolimpijskiego.

Co na to TVP? Ponoć dostrzega wagę sportu osób niepełnosprawnych i stara się „poświęcać temu jak najwięcej uwagi". Ale, jak dowiedziała się „Rz", do Londynu  wyśle zaledwie jednego dziennikarza i operatora. Zamiast transmisji zawodów paraolimpijskich TVP pokaże na Jedynce specjalne Kroniki.

Kiedyś podczas jednego ze spotkań z przedstawicielami TVP dotyczącego w ogóle pokazywania niepełnosprawnych w telewizji, usłyszałem prywatnie takie zdanie: „wiesz, niepełnosprawni są mało estetyczni, trudno ich ciekawie pokazać". Może i w tym przypadku jest to powód? - zastanawia się wiceprezes Komitetu Paraolimpijskiego, Robert Szaj.

A "Rzeczpospolita" zauważa:

Im bliżej igrzysk paraolimpijskich, tym mocniej widać, że zapowiadane przez premiera Donalda Tuska wsparcie dla tzw. wykluczonych to fikcja. Zamiast pomocy i promocji ludzi, którzy dzielnie stawili czoła chorobie i własnym ułomnościom, spotykają ich kolejne przykrości.

Choćby takie jak odmowa przewiezienia do Londynu wózków inwalidzkich i sportowych przez państwowego przewoźnika PLL LOT. Pozostaje ubolewać, że nasi paraolimpijczycy muszą przezwyciężać nie tylko własną niepełnosprawność.

JKUB/"Rzeczpospolita"; fot. PAP/EPA

LOT odmówił przewozu polskich

paraolimpijczyków i ich sprzętu.

Czy w ogóle pojadą na paraolimpiadę?

LOT odmówił przewiezienia części sportowych wózków inwalidzkich i zawodników na Igrzyska Paraolimpijskie w Londynie. Przez to część polskich niepełnosprawnych sportowców może mieć problem nie tylko z wystartowaniem w zawodach, ale nawet z normalnym funkcjonowaniem.

PLL LOT, który w najbliższą sobotę 25 sierpnia ma odpłatnie dwoma rejsowymi lotami przewieźć polską ekipę do Londynu, odmówił zabrania części wózków startowych, osobistych oraz sprzętu medycznego i rehabilitacyjnego. Jak jednak ustaliła „Rzeczpospolita", część polskich niepełnosprawnych sportowców może mieć problem nie tylko z  wystartowaniem w  zawodach, ale nawet z  normalnym funkcjonowaniem. Powód? Państwowy przewoźnik PLL LOT, który w  najbliższą sobotę  25 sierpnia ma odpłatnie dwoma rejsowymi lotami przewieźć polską ekipę do  Londynu, odmówił zabrania części wózków startowych, osobistych oraz sprzętu medycznego i rehabilitacyjnego

Jako argument LOT podaje, że przepisy wewnętrzne firmy  państwowe i międzynarodowe, nie pozwalają liniom przewozić bagażu rejestrowanego, czyli przypisanego do konkretnej osoby, bez pasażera na pokładzie tego samego samolotu.

LOT zaproponował Komitetowi nadanie sprzętu na cargo po specjalnej, niższej cenie na przewóz. Jest to aktualnie jedyna możliwość, by dostarczyć sprzęt do Londynu - poinformowało nas biuro prasowe tej firmy. Ale to nie rozwiąże kłopotu. Bo przepisy bezpieczeństwa wioski paraolimpijskiej stanowią, że sprzęt cargo mógł do niej zostać dostarczony najpóźniej do... 25 lipca. Oznaczałoby to, że sportowcy przez miesiąc byliby pozbawieni sprzętu niezbędnego do normalnego funkcjonowania na co dzień.

Trudno o większa kompromitację polskich linii lotniczych. Jeżeli to nie jest dowód na opóźnienie cywilizacyjne "zielonej wyspy", to co nim jest?

Ł.A/Rzeczpospolita

23 sierpnia 2012 roku – godz. 22:21

Co dalej z finansami, szkoleniem,

federacja do likwidacji?

Już po kilku niepowodzeniach na początku igrzysk olimpijskich w Londynie w kraju rozgorzała dyskusja na temat przyczyn porażek polskich sportowców. Zdrowo myślący człowiek, mający choć trochę pojęcia o sporcie i znający polską rzeczywistość, z góry mógł przewidzieć taki właśnie scenariusz.

Podobnie było w czasie trwania igrzysk w Atenach, a następnie w Pekinie. Od tego czasu zarówno system szkolenia, jak i również sposób zarządzania sportem się nie zmienił. Wbrew opinii twórców, program Klubu Londyn 2012 nie wypalił skoro tylko ośmiu reprezentantów Polski spośród blisko 160 osób objętych tym programem zdobyło medale olimpijskie. Trudno, stało się. Polacy wypadli zdecydowanie poniżej oczekiwań, najgorzej od 1948 roku. Nie czas na uszczypliwości, krytykowanie Radwańskiej za fatalną postawę na korcie i zachowanie niegodne reprezentantki Polski. Dyskusja po igrzyskach na temat, że reprezentacja Polski była liczebnie za duża jest nieracjonalna i na pewno nie odwróci bardzo złej sytuacji w jakiej tkwi od kilku lat polski sport. Szybko zareagowała minister Joanna Mucha zapowiadając rewolucyjne zmiany w systemie finansowania i modelu szkolenia. Ministerstwo Sportu i Turystyki proponuje m.in. by skupić się tylko na 10 dyscyplinach sportu. Ma to przynieść po 16, a może po 8 latach wymierny efekt w postaci większej liczby medali olimpijskich i znaczącej pozycji polskiego sportu na świecie. Po tej wypowiedzi zapewne rozpoczął się ostry bój o względy pani minister, wszak kandydatów do dziesiątki będzie co najmniej dwukrotnie więcej.

Nie ma systemu szkolenia

Chciałbym się mylić, ale wdrożenie nowego systemu finansowania, a co za tym idzie rewolucja w systemie szkolenia, nie nastąpi szybko. Teraz przed związkami sportowymi kampania wyborcza i walka o stołki. Mimo klęski większość szefów związków nie poczuwa się do winy i wcale nie zamierzają się odspawać od stołków. Jeśli ma przyjść nowe to na pewno nie z tymi ludźmi. Konieczne są zmiany personalne na wszystkich szczeblach władzy sportowej. Zanim zostanie ustalona nowa strategia warto skorzystać z doświadczeń krajów, które odniosły na igrzyskach największe sukcesy. Wszędzie tam przeprowadzono gruntowne reformy, ale przede wszystkim klarowne są zasady finansowania sportu. Opracowano bardzo dobry program szkolenia od dzieci i młodzieży do reprezentacji olimpijskiej. We wszystkich potęgach sportowych postawiono na masowość. Powstały nowoczesne specjalistyczne ośrodki w różnych dyscyplinach. Stworzono komfortowe warunki do treningów. W Stanach Zjednoczonych na sukcesy sportowe pracuje się przede wszystkim w szkołach i wyższych uczelniach. Te ośrodki skupiają najwybitniejszych sportowców. Na przykład do olimpijskiej reprezentacji siatkówki trafili najlepsi siatkarze grający w klubach na całym świecie, ale wcześniej siatkówki się uczyli w colledgach. W USA nie ma nawet ligi siatkówki. Od lat w tym kraju system kwalifikacji na igrzyska jest bardzo przejrzysty i sprawiedliwy, np. w lekkiej atletyce czy w pływaniu. Jadą najlepsi z mistrzostw kraju. Chiny, wielka potęga sportowa na świecie nie jest może państwem, z którego należy czerpać wzory, ale podejście władz, zaangażowanie społeczeństwa, a przede wszystkim ogromne fundusze mogą budzić wielki podziw. Jeszcze kilka lat temu nikt nie słyszał na świecie o świetnych pływakach, szermierzach czy lekkoatletach z Chin. Na sport postawiła też Korea Południowa. A w Europie? W dobie kryzysu nie widać biedy, oczywiście poza Polską. Po fatalnym występie Atlancie gremium wybitnych fachowców złożonych z przedstawicieli różnych środowisk, w tym również znanych naukowców i ekonomistów stworzyło strategię na miarę trzeciej potęgi światowej w sporcie. W Wielkiej Brytanii doskonale poradzono sobie z finansowaniem sportu. Premier wydał zarządzenie, że wszystkie dochody z gier liczbowych będą przeznaczone na sport. U nas ogranicza się działalność takich firm, zamykając im możliwość chociażby reklamowania się na imprezach sportowych, nie mówiąc już o prowadzeniu działalności, z której wielkie korzyści mogły by czerpać wszystkie federacje sportowe.

W klubach piszczy bieda i rozkwita oszustwo

Fatalny, nieżyciowy system finansowania klubów sportowych spowodował, że te z konieczności ograniczyły swoją działalność z powodu braku pieniędzy. Za godziwą płacą wyjechała z Polski duża grupa świetnych szkoleniowców. Znikomy procent absolwentów AWF specjalizacji trenerskiej nie podejmuje pracy w zawodzie, ponieważ nie ma dla nich w klubach pieniędzy. Ci, którzy jeszcze nie podjęli decyzji o wyjeździe za granicę, muszą imać się innego zajęcia. I tutaj pytanie do decydentów, jaki sens mają uczelnie o tym profilu skoro absolwenci mają niewielką szansę sprawdzenia swoich umiejętności jako trenerzy? Fatalny system finansowania działalności sportowej polegający na przyznawaniu marnych dotacji z różnych źródeł spowodował, że w klubach trzeba kombinować na różne sposoby. Przykład z życia i recepta na nieco większe pieniądze na działalność. Otóż kryterium przyznawania dotacji np. w ramach Akademickiego Centrum Sportowego jest co najmniej medal mistrzostw Polski. Tak więc im więcej zaszczytnych tytułów, tym szansa na większe pieniądze. Co w tej sytuacji robią zawodnicy, działacze i trenerzy? Pierwsza drużyna, której reprezentanci mają prawie zapewnione jakieś tam niewielkie pieniądze podkładają się swoim kolegom i pomagają im zdobyć medal mistrzostw Polski. Dzięki temu klub czy sekcja ma szanse na przetrwanie, przynajmniej w następnym sezonie. Warto dodać, że z marnych dotacji trzeba też zapłacić głodowe apanaże kadrze trenerskiej. Cuda się dzieją w kadrach wojewódzkich. Dotacje są przyznawane m.in. zawodnikom, którzy spełnili kryteria, a w następnym sezonie nie potwierdzili wysokiej formy lub w ogóle zrezygnowali z uprawiania sportu. Nieuczciwym działaczom i trenerom stwarza możliwość fałszowania dokumentów i wyciągania z kasy klubowej pieniędzy. Między innymi z tego powodu widnieją na arkuszach sprawozdawczych fikcyjne zawody i obozy sportowe. Niektórzy kombinatorzy fałszują nawet podpisy zawodników i wystawiają lipne delegacje…

Federacja Sportu nie ma racji bytu

Od wielkiego sportu przechodzimy na nasze lokalne podwórko. Pieniędzy na sport młodzieżowy jest coraz mniej. Trzeba przyznać, że jeszcze sytuację ratuje Dolnośląski Urząd Marszałkowski, ale miasto Wrocław coraz mniej pieniędzy przeznacza na sporty młodzieżowe oraz wszystkie dyscypliny poza piłką nożną. Z tego powodu zlikwidowano we Wrocławiu kilka sekcji o dużych tradycjach. To, że od czasu do czasu, ale już bardzo rzadko możemy się cieszyć z sukcesów dolnośląskich sportowców jest zasługą przede wszystkim entuzjastów. Jeden brązowy medal igrzysk w Londynie świadczy o naszym marnym potencjale. Tak źle jeszcze nie było! Zmiany są konieczne w samorządach. Nie mam wątpliwości, że w dzisiejszej rzeczywistości Dolnośląska Federacja Sportu zupełnie nie spełnia zadania i powinna być zlikwidowana. Natomiast wszystkie środki przeznaczone na pensje dla dyrektora, szefa szkolenia i innych osób z administracji powinny być rozparcelowane na związki sportowe. Dyrektor biura nie jest żadnym autorytetem dla klubów sportowych, chyba że chodzi o przyznanie dodatkowych pieniędzy, no to wtedy inna bajka. Prezes Dolnośląskiej Federacji Sportu, funkcja polityczna, w dodatku wojewoda dolnośląski. Jeśli ma to służyć dobremu wizerunkowi tej instytucji, to cel spełniony. Natomiast rzeczywistość jest taka, że pan wojewoda, którego szanuję, ma ważniejsze sprawy pozasportowe i w DFS jest figurantem. Federacja owszem tak, ale z prezesem, czy dyrektorem o wyjątkowych zdolnościach menedżerskich, przede wszystkim skutecznym w pozyskiwaniu środków. Kto wie, może warto się zastanowić nad likwidacją tej instytucji? Przecież i tak pieniądze na federacje przyznaje marszałek województwa. Wystarczy wzmocnić kadrowo sprawny organizacyjnie i kadrowo wydział sportu i wówczas relacje ze związkami sportowymi i klubami byłyby bardziej klarowne, a i kontrola działalności związków dużo lepsza.

ANDRZEJ SZUMSKI www.slowosportowe.pl

22 sierpnia 2012 roku – godz. 22:24

Talent razy pieniądze

równa się medale

Wysoki rangą urzędnik sportowy z jednego z państw europejskich siedzi w Cafe Nero w Londynie, ubrany w koszulkę reprezentacji swojego kraju. Państwa Europy są wciąż wylęgarnią uczestników igrzysk olimpijskich, ale ów urzędnik spodziewa się zmian. Tak jak większość Europy, także jego kraj jest pogrążony w kryzysie. Urzędnik z zazdrością patrzy na Argentynę, która wprowadziła opłatę od abonamentów na telefony komórkowe, aby w ten sposób finansować sport na najwyższym poziomie. Przyszłość igrzysk olimpijskich może należeć do wschodzących gospodarek, emerging markets.

Zachodnia Europa i USA wciąż zajmują 5 z 9 czołowych miejsc rankingu medalowego IO w Londynie. W Rio w 2016 r. więcej krajów rozwijających się powinno jednak podążyć w ślady Chin i dołączyć do sportowej elity. Stefan Szymański, ekonomista sportu na uniwersytecie w Michigan, mówi: “Będzie tak jak w światowej gospodarce: PKB tych krajów idzie w górę, więc będą mogli przeznaczać więcej środków na sport i w efekcie awansują w rankingu”.

Tylko w biegach – gdzie triumfy święcą ubogie kraje: Kenia, Etiopia, Jamajka – pieniądze wydają się niemal bez znaczenia dla powodzenia. Generalnie jednak podstawowa formuła na olimpijski sukces brzmi: talent razy środki równa się medale. Brytyjski lekkoatleta, były uczestnik IO i anonimowy autor książki “Tajemniczy olimpijczyk” (“Secret Olympian”), przypomina, że w Atlancie w 1996 r. niedofinansowani brytyjscy sportowcy zakończyli udział w igrzyskach na 36. miejscu w rankingu medalowym.

Potem brytyjski sport zasilony został przez krajowy monopol loteryjny i inne źródła. Pojawił się lepszy sprzęt i trenerzy. “W ciągu jednej nocy brytyjscy najlepsi sportowcy stali się zawodowcami”, pisze ten brytyjski sportowiec i wspomina, jak wzrosła liczba jego godzin treningowych: z 18 do 32 tygodniowo. “Moje wyniki raptownie podskoczyły”, dodaje. Trzecie miejsce Wielkiej Brytanii na tegorocznych igrzyskach to historia talentu pomnożonego przez pieniądze.

Kryzys gospodarczy nie wywarł wcale dużego wpływu na sport w Europie czy USA. Mogą minąć lata, zanim wskutek kryzysu spadnie finansowanie ze strony państwa, jak i sponsorów, a nawet jeszcze więcej czasu potrzeba, żeby zmniejszone środki przełożyły się na mniejszą liczbę medali. Dzisiejsi olimpijczycy są przecież sportowcami od wielu lat. Nie wydaje się na przykład, żeby pozycja Włochów już ucierpiała wskutek tegorocznych cięć w budżecie włoskiego komitetu olimpijskiego: Włochy znalazły się na 9. miejscu w tabeli medalowej. Chyba tylko w Grecji – 62. lokata w tabeli – sport zaczął odczuwać skutki kryzysu. Grecja wysłała na IO najmniejszą ekipę od 20 lat.

Jednak do 2016 r. cięcia budżetowe z pewnością staną się dotkliwe dla europejskiego sportu. Wielka Brytania już ograniczyła finansowanie wychowania fizycznego w szkołach. Na Zachodzie spadek funduszy dla sportowców stanie się powszechny.

Tymczasem wschodzą nowe potęgi. Indie, które przed IO w Pekinie nigdy nie zdobyły złotego medalu olimpijskiego w sportach indywidualnych, przeznaczają na sport największe w historii środki publiczne i prywatne. W Londynie Indie mają jak dotąd 4 medale (ostatecznie: 6), ale w Rio powinno być lepiej.

“W przyszłości medale będą trafiać do coraz większej liczby państw”, mówi Szymański. “Biorąc pod uwagę dużą liczbę dyscyplin olimpijskich, łatwo jest podzielić przygotowania do zawodów na proste elementy i wyszkolić sportowców, którzy zdobędą złote medale. Chiny są tu klasycznym przykładem”.

Co więcej, jak twierdzi Światowe Forum Gospodarcze (World Economic Forum), rozwojowi gospodarczemu towarzyszy zjawisko łożenia coraz większych sum na sport pań. Igrzyska w Londynie są pierwszymi, w których kobiety są członkami wszystkich narodowych reprezentacji. Coraz więcej państw zachęca dziewczęta do udziału w sporcie. Brazylijska dżudoczka Sarah Menezes ukrywała treningi przed rodzicami. “Mówili, że judo to nie jest sport dla dziewczyny”, wspomina. W Londynie Menezes została zaledwie drugą Brazylijką, która zdobyła olimpijskie złoto w sportach indywidualnych. W Rio z pewnością będzie tych medali więcej, a tabela medalowa powinna wówczas lepiej odzwierciedlać nowy układ sił na świecie.

Tłumaczenie MB

dziękujemy za przesłany artykuł

Komentarz:

Bez pieniędzy nie ma wyników, choć są przykłady przeczące tej regule. W toczącej się kampanii wyborczej do MOZTS jednym z najważniejszych, a może i najważniejszym powinien być temat jak sfinansować tenis stołowy na Mazowszu, jak znaleźć źródła jego finansowania. Inaczej pozostanie nam jak zawodnikom z Kenii, Etiopii, Ugandy bieganie długodystansowe.

KP

22 sierpnia 2012 roku – godz. 22:05

Dąbrowski: Stawiam na rozwój

Dla Michała Dąbrowskiego sezon 2012/2013 będzie wyjątkowy. 21-latek zdecydował się bowiem na zmianę klubu i podpisał kontrakt z brązowym medalistą drużynowych mistrzostw Polski - SPAR AZS Politechniką Rzeszów.

- Na zmianę klubu zdecydowałem się dlatego, że SPAR AZS Politechnika Rzeszów to profesjonalny klub, w którym mam zapewnione dobre warunki treningowe. Dodatkowo będę studiował na tamtejszej Politechnice - mówi Dąbrowski, który ostatnie sezony spędził w 1-ligowym Treflu Zamość.

Brązowemu medaliście młodzieżowych mistrzostw Polski w grze podwójnej będzie jednak niezwykle trudno przebić się do podstawowego składu akademików z Rzeszowa. Przypomnijmy, że kontrakty z Politechniką na kolejny sezon przedłużyli Tomasz Lewandowski, Paweł Chmiel i Pavel Platonov. - Na początku trudno będzie mi się "załapać do składu. Wierzę jednak, że ciężką pracą na treningach "dogonię" moich starszych kolegów i będę mógł dzięki temu zdobywać punkty we Wschodzący Białystok Superlidze - dodaje popularny "Dąber".

Głównym celem, jakim kierował się Dąbrowski przy zmianie klubu, a co za tym idzie klasy rozgrywkowej, była chęć podnoszenia swoich umiejętności. - Stawiam przede wszystkim na rozwój. Chcę ciężko i solidnie przepracować ten czas, który spędzam w Rzeszowie, by z miesiąca na miesiąc, z sezonu na sezon grać coraz lepiej - tłumaczy nowy nabytek klubu ze stolicy Podkarpacia.

Gra w rzeszowskim zespole umożliwia Michałowi Dąbrowskiemu rywalizację z najlepszymi tenisistami stołowymi w naszym kraju. Warto jednak dodać, że dla 21-latka nie będzie to debiut w najwyższej klasie rozgrywkowej. W sezonie 2007/2008 Dąbrowski rozegrał swój jedyny jak dotychczas pojedynek w ekstraklasie, pokonując Mateusza Moczko 3:1.

Mateusz PRZYBYŁ www.superliga.com.pl  fot. Archiwum Trefl Zamość

21 sierpnia 2012 roku – godz. 23:08

Złote słowa

Nawet jak nie wymagają od Ciebie czegoś inni to sam wymagaj od samego siebie.

Czy ktoś zna autora tych słów?

To cecha prawdziwego mistrza i człowieka kreatywnego.

Poza nielicznymi wyjątkami (właściwie poświadczającymi regułę) nigdy nie słyszałem, by autentyczny sukces przyszedł łatwo.

Za tym magicznym słowem kryją się litry potu, w efekcie ciężkiej, mozolnej pracy.

Dzisiaj czytałem w polskiej prasie problem młodych zawodników, którzy po zarobieniu pierwszych pieniędzy bardzo często osiadają na laurach, bo już jest dobrze.

Słyszałem, że niektórzy nasi młodociani reprezentanci kraju nie zagrają z amatorem bez paru złotych do kieszeni.

Swojego czasu jeden z poważnych trenerów kadry w naszej dyscyplinie motywował kadetów i młodzików mirażami wspaniałych samochodów i domów, które dzięki tenisowi będą mogli kupić.

To mógłby, by być jeden z pobocznych motywów do uprawiania sportu, ale chyba w przyszłości.

Problemem w polskim sporcie, w polskim tenisie stołowym jest nie dbanie o motywację wewnętrzną w uprawianiu sportu.

Ileż motywacji wewnętrznej musiał mieć nasz świeżo upieczony mistrz olimpijski Adrian Zieliński w podnoszeniu ciężarów skoro wbrew swojemu macierzystemu związkowi zdecydował się na swój koszt przygotowywać do IO?

Ileż w nim i w jego trenerze musiało być odwagi i samozaparcia, by się na to zdecydować.

Możemy się tylko domyślać jakie konsekwencje z taką niesubordynację wyciągnąłby związek.

Dochodzimy tutaj do sedna sprawy.

Po pierwsze mamy jak na lekarstwo zawodników, którzy wymagają od siebie więcej i więcej.

Po drugie kreujmy i wspierajmy tych trenerów, którzy potrafią to znaleźć, bądź zaszczepić wśród zawodników.

Tu znowu wracamy do stwierdzenia, że najważniejszym ogniwem w sporcie jest tandem zawodnik - trener i wokół tego duetu powinien być stworzony nowoczesny system.

Historia większości sukcesów w sporcie zaczyna się mniej więcej od słów: był sobie trener i zawodnik...

Jakoś nie słyszy się słów: prezes, dyrektor, działacz, księgowa, sędzia itd.

Czapki z głów panowie prezesi, dyrektorzy, działacze, księgowe przed duetem trener - zawodnik, bo z nich żyjecie.

A najwięcej z tych, którzy wymagają od siebie więcej, niż wymagają tego od nich inni.

Tymczasem polski sport to zwykle kraina prezesa i działacza,  nie zawodnika i trenera.

Może się to wreszcie zmieni przy okazji nowych wyborów.

Wiążę naprawdę duże nadzieje z nowymi wyborami i mam nadzieję, nowymi standardami.

Przygotowuję cykl kilku artykułów przy okazji nowych wyborów opisujących i oceniających dzisiejsze realia w naszej dyscyplinie.

Zbyszek STEFAŃSKI   www.time-out.pl

21 sierpnia 2012 roku – godz. 21:04

GNIEWEK Table Tennis zaprasza!

GNIEWEK Table Tennis ma przyjemność zaprosić wszystkie zainteresowane kluby oraz zawodników biorących udział w rozgrywkach I ligi oraz Ekstraklasy do wspólnych sparingów z Kadrą Emiratów Arabskich seniorów oraz drużynami ze Słowackiej Ekstraligi.

Zgrupowanie będzie miało miejsce w Nowym Targu w dniach od 31 sierpnia  do 10 września.

 

Wspólne springi są znakomitą  okazją do sprawdzenia formy  przed rozpoczynającym się sezonem.

Organizator pokrywa koszty zakwaterowanie oraz wyżywienia.

Dodatkowe informacje udziela: Wiktor GNIEWEK 504 993 733

21 sierpnia 2012 roku – godz. 09:37

7 Letnie Grand Prix KS SPÓJNIA

Wyniki rozegranego w dniu 18 sierpnia 2012 roku 7Letniego Turnieju Grand Prix Amatorów KS SPÓJNIA Warszawa (hala sportowa, ul. Wybrzeże Gdyńskie 2):

 

wyniki 7 Letniego turnieju

W kategorii oldboy młodszy sypnęło niespodziankami. W finale Krzysztof Kostoń wygrał z Jerzym Sikorskim 3:1 [ 4:11, 11:7, 11:9, 11:7 ]. Po drodze rozprawił się w ósemce z M. Słomkowskim, w czwórce z M. Kubisiakiem. Zaś J. Sikorski analogicznie z Z. Orzechowskim i J. Markiewiczem. Lecz w grze o drugie miejsce po lewej przegrał z Mariuszem Regulskim 0:3. W finale "B" Zbigniew Antczak wygrał z Henrykiem Kalickim 3:1.

W finale oldboy starszy Mirosław Kubisiak wygrał z Zdzisławem Orzechowskim 3:0 [ 11:8, 11:9, 11:9 ]. W grze o drugie miejsce Z. Orzechowski pokonał Jana Markiewicza 3:1. W finale "B" Jerzy Sikorski wygrał z Januszem Mrowińskim 3:0.

W finale kategorii open Mateusz Stawikowski wygrał z Danielem Mortką 3:2 [ 7:11, 9:11, 11:9, 11:3, 12:10 ]. Bardzo trudny pojedynek Mateusza, który długo nie mógł sobie poradzić z perfekcyjną grą czopem Daniela, który to w piątym secie cuda wyczyniał nim na stole, kiedy to po bardzo mocnych atakach Mateusza blokował delikatnie za siatkę! Drogi pary finałowej od szestnastki: Stawikowski: Pławski, Kudryk, Dejnarowicz; Mortka: Życki, Okruch, Kurak. W grze o drugie miejsce Jarek Okruch pokonał swego pogromcę o czwórkę po prawej D. Mortkę 3:0. W finale "B" Andrzej Kosewski wygrał z Piotrkiem Kutkiem 3:1..     

Szczegółowe rozpisanie gier, wyniki punktowe i aktualna klasyfikacja po każdym turnieju znajdują się na stronie: www.pingbook.pl

Jednocześnie zaręczam, że ogólne założenia turnieju nie zmienią się tj. gra grupowo-pucharowa.

Zapraszamy na następne turnieje, gdzie gwarantujemy, że nikt nie wyjdzie nie nagrawszy się do woli. Kawa i herbata gratis! Istnieje również możliwość zamówienia dowolnej pizzy i makaronów z wszelakimi sosami.

Zmiany: według Regulaminu MOZTS w sezonie 2012/2013 - kategorie wiekowe:

 - 40-49 lat, urodzeni w latach 1964-1973

 - 50-59 lat, urodzeni w latach 1954-1963

Terminy następnych turniejów:

- 25 sierpnia 2012 roku - 8 Letnie Grand Prix Amatorów K.S. Spójnia Warszawa

SEZON 2O12/2013:

- 1, 8, 15, 22 i 29 września 2012 roku.

UWAGA!!!

Informujemy uczestników grających w turniejach Grand Prix, że ze względu na rosnące koszty utrzymania hali: światło, woda, ogrzewanie oraz utrzymanie czystości w pomieszczeniach sanitarnych i hali, zmuszeni jesteśmy do podniesienia wpisowego od 1 września o 2 zł. Wpisowe, które będzie obowiązywało: 12 złotych.

Letnie Grand prix Amatorów K.S. Spójnia Warszawa

- 18 i 25 sierpnia 2012 roku

Informacje: Włodzimierz RYFCZAK tel. tel. kom. 510-237-939, tel. Hala Sportowa KS SPÓJNIA 22-839-66-52 oraz Mirosław KUBISIAK tel. kom. 607-290-904.

Mirosław KUBISIAK

18 sierpnia 2012 roku – godz. 20:24

Pozdrawiamy z Chin! :)

Natalia i Kasia :)

OBEJRZYJ pozdrowienia!

otwórz film w nowym oknie!

20 sierpnia 2012 roku – godz. 19:29

12. reprezentantów Polski zagra w Londynie

Aż 12. polskich tenisistów i tenisistek stołowych weźmie udział w igrzyskach paraolimpijskich w Londynie. Największe szanse na medal mają oczywiście Natalia Partyka i Patryk Chojnowski.

Zarówno Partyka jak i Chojnowski z powodzeniem rywalizują w zawodach dla pełnosprawnych sportowców. Przypomnijmy, że zawodniczka SKTS Sochaczew kilkanaście dni temu brała udział w igrzyskach olimpijskich dla osób pełnosprawnych. Polka odpadła jednak w trzeciej rundzie, ulegając po dramatycznym spotkaniu Holenderce Li Jie.

O najwyższe laury w Londynie powinien walczyć również Patryk Chojnowski. Szyki zawodnikowi Condohotels Morliny Ostróda może jednak pokrzyżować Chińczyk Gang Ye, który znalazł wcześniej sposób na pokonanie Polaka.

W "ostatnim momencie" na igrzyska paraolimpijskie załapał się Sebastian Powroźniak. Początkowo reprezentant Polski był pierwszym rezerwowym, jednak po rezygnacji jednego z zawodników otrzymał przepustkę na występ w Londynie.

Najmłodszą zawodniczką w naszej reprezentacji będzie zaledwie 14-letnia Karolina Pęk.

Zmagania tenisistów stołowych w Londynie rozpoczynają się 29. sierpnia, a zakończą 9. września.

Skład reprezentacji Polski na igrzyska paraolimpijskie:

mężczyźni:

Marcin Skrzynecki (klasa 8), Sebastian Powroźniak (klasa 10), Paweł Olejarski (klasa 11), Piotr Grudzień (klasa 8), Patryk Chojnowski (klasa 10)

kobiety:

Małgorzata Jankowska (klasa 9), Natalia Partyka (klasa 10), Krystyna Siemieniecka (klasa 11), Katarzyna Marszał (klasa 6), Alicja Eigner (klasa 6), Dorota Bucław (klasa 1-2), Karolina Pęk (klasa 9)

Mateusz PRZYBYŁ www.e-pingpong.pl

20 sierpnia 2012 roku – godz. 11:12

regulamin

19 sierpnia 2012 roku – godz. 19:29

Gwiazda Bogorii zagra w Pucharze Świata

Tianyi Jiang (Bogoria Grodzisk Mazowiecki) weźmie udział w Pucharze Świata, który w dniach 28-30. września zostanie rozegrany w miejscowości Liverpool.

Dla reprezentanta Hongkongu będzie to debiut w tej prestiżowej imprezie. Co prawda nowy nabytek grodziskiej Bogorii startował przed rokiem w Pucharze Świata, ale była to rywalizacja drużynowa. Wówczas zawodnicy z Hongkongu uplasowali się na piątej pozycji.

O sukces w Liverpoolu gwieździe Wschodzący Białystok Superligi z pewnością będzie bardzo trudno. Głównymi faworytami do zwycięstwa są Zhang Jike (mistrz świata i mistrz olimpijski) oraz jego kolega z reprezentacji - Xu Xin. "Chrapkę" na zdobycie Pucharu Świata mają również Timo Boll, Jun Mizutani, Joo Saehyuk czy Vladimir Samsonov. Ten ostatni w przeszłości aż trzykrotnie triumfował w tych zawodach.

Udział w tegorocznej edycji Pucharu Świata Tianyi Jiang zawdzięcza wysokiej pozycji w rankingu Międzynarodowej Federacji Tenisa Stołowego (Jiang plasuje się na 17. miejscu).

W ponad 30-letniej historii Pucharu Świata mieliśmy również polskie akcenty. W 1988 roku zwyciężył Andrzej Grubba, który w finale pokonał Chińczyka Chen Longcana.

Mateusz PRZYBYŁ www.superliga.com.pl

18 sierpnia 2012 roku – godz. 22:07

Trzecie koty za płoty

Trzecie koty za płoty, sobota 18 sierpnia 2012 [cdn] DEBEL ALIGATOR PAR, a w nim 5 par:

Białkowski / Jabłoński

Kutek / Świerczek

Ratyński / Zieliński

Dąbrowski / Markowski

Barańczak / Piwowarski.

Pani Minister „straszy”, można by rzec. Po rewelacyjnych naradach, toczących się od rana do rana, grono znanych byłych sportowców wespół zespół z panią minister wymyśliło sposób na medale, na większą liczbę medali z następnych Igrzysk Olimpijskich. DYWERSYFIKACJA słowo CUD, słowo klucz. Gdy zajrzymy do Wikipedii to na hasło - Dywersyfikacja otrzymamy taką o to definicję - różnicowanie asortymentu produkcji lub usług w celu zmniejszenia ryzyka w prowadzeniu działalności gospodarczej.

Dywersyfikacja może dotyczyć:

produktów i usług, rynków zbytu, technologii, dostawców, odbiorców, źródeł finansowania, bazy B+R, struktury działalności (produkcji), inwestycji (portfel inwestycyjny), ryzyka

Rodzaje dywersyfikacji według Ansoffa: horyzontalna, wertykalna, koncentryczna, konglomeratowa

Rodzaje dywersyfikacji według Wrigley'a: pokrewna, niepokrewna

Jest w czym wybierać, jednak mam inną propozycję, a czy nie lepiej „adaptować sobie medal” wyjdzie taniej, lepiej (bo gwarancja uzyskania medalu większa). Wzorce już mamy, naśladownictwo ze wszech miar wskazane.

Tylko jedno dodatkowe pytanie, a co z Olimpiadami Dzieci i Młodzieży, o których jakoś milczy MSiT, PKOL, tam też zdywersyfikujemy.

Wracajmy do naszego turnieju, frekwencja słaba, co nie oznacza niskiego poziomu, wygląda na to, że nikt nie gra debla, szkoda, a w lidze byłoby jak znalazł.

Rozbłysła nowa supernowa Para, Białkowski/Jabłoński, a blask bił  tak mocno, że oślepiło pozostałe pary, które padały do nóg zwycięzcom.

Para Barańczak/Piwowarski mimo ponoszonych klęsk, prowadzi w rankingu par, czy nie potwierdza to, że ostatni będą pierwszymi.

Ps. Staram się pisać poprawnie, dysleksja daje mi w kość dosyć często daje, ale świadom swej ułomności jeżeli mogę daję tekst do korekty, jednak lubię być czasem złośliwy i znajduję kwiatki „ortograficzne” wybitnych dziennikarzy internetowych i o to próbka takiego kwiatka:

Chińyczy najlepsi w Londynie! link do tego oryginału !!!!!

 Dlatego zapraszamy na najlepsze kiełbaski w USA na wschodnim wybrzeżu, smacznego (po 3 USD)

Zapraszamy na następny turniej w sobotę 26 sierpnia 2012 r.

Rankingi po 3 turniejach:

rankingi po 3 turniejach

Zapraszamy

Krzysztof PIWOWARSKI

18 sierpnia 2012 roku – godz. 21:07

Sparingi reprezentacji paraolimpijczyków

z LUKS Warmia Lidzbark Warmiński

Podziękowania dla Marka JACHURA

17 sierpnia 2012 roku – godz. 17:44

Torunianie z nową nazwą

Beniaminek Wschodzący Białystok Superligi tenisistów stołowych z Torunia, w sezonie 2012/2013 występował będzie pod nową nazwą - KST Energa-Manekin Toruń.

Przypomnijmy, że torunianie do najwyższej klasy rozgrywkowej awansowali po wygraniu dwumeczu barażowego z Edbarem 23 Lublin. W pierwszym spotkaniu zespół z Kujaw wygrał na wyjeździe 7:3, a w rewanżu we własnej hali zremisował 5:5.

O sile Energa-Manekin w nadchodzącym sezonie ma decydować trio: Wang Chen, Jakub Dyjas i Konrad Kulpa. Dla dwóch ostatnich będzie to już kolejny sezon spędzony w toruńskim zespole. Chińczyk natomiast do beniaminka Wschodzący Białystok Superligi przeszedł z Armady Silesii Miechowice.

- Naszym celem jest utrzymanie. Liczymy "po cichu", że uda nam się sprawić kilka niespodzianek i "urwiemy" punkty faworytom - mówi Krzysztof Piotrowski. - Mamy młody skład. Z pewnością naszym liderem będzie Wang Chen, który już kilka razy pokazał, że potrafi ogrywać najlepszych zawodników w naszym kraju - dodał opiekun drużyny z Torunia.

Początek rozgrywek 11. września.

Mateusz PRZYBYŁ www.superliga.com.pl

16 sierpnia 2012 roku – godz. 21:03

herb-rywala-gwiazdabydgoszcz1999_14

Grand Prix Bydgoszczy

w Tenisie Stołowym

sezon 2012/2013

komunikat organizacyjny

16 sierpnia 2012 roku – godz. 18:42

OPEN - ALIGATOR CUP

Komunikat nr 5, sezon letni, rok 2012, Wieczór OPEN ALIGATOR CUP, turniej tenisa stołowego, KS ATS, Solec 71.

15 sierpnia 2012, godzina 19.30, wystartowało 21 zawodników.

Tu w sprawozdaniu z turnieju ALIGATOR CUP chciałbym poinformować, że wczoraj poczuliśmy ulgę widząc wchodzącego na nasza salę Rafała Suszyckiego. Uśmiech na twarzy Rafała znamionował dobre nowiny, i tak było w rzeczywistości, przebyta operacja, dobre gonienie, i za parę miesięcy powrót na salę. Rafał zdrowiej szybko i wracaj.

Tydzień temu pisałem „Czy mija epoka Skowrona?”, być może tak jest, bo o to rodzi się nowa legenda mazowieckiego tenisa stołowego, mimo złego „PESL-a”, ale dzięki swej pracy udowadnia, że i w tym sporcie można odnosić sukcesy, w tym z młodymi gwiazdorami. Andrzej Bernatowicz bo o nim to mowa, wczoraj udowodnił, że niestraszni są mu „drapieżnicy” z II ligowych klubów. W finale po fenomenalnym meczu pokonał 3/1 Mateusza Legata. Nasz pan doktor, mistrz polski lekarzy, a od niedawna też wicemistrz świata wyznawców Asklepiosa przedstawił w finale receptę jak wygrać z takimi młodymi „geniuszami Józefowskiego klubu”. Patrzyliśmy i nie wierzyliśmy, gdy dwukrotnie starszy od swego przeciwnika doktor, biegał szybciej, dynamiczniej, a na stole robił co chciał. Wojownik, kurdemol, naprawdę.

Piotrek Tuszyński fantastycznie gra, ale przegrywa, cóż takiego mu brak, by wreszcie ziścił swe marzenie by wygrać turniej na Solcu. Zenek Jabłoński miał meczową piłkę z Piotrkiem Sudołem, i nie wykorzystał tego bonusa, szkoda. Piotr Szablewski jak on fajnie gra, co turniej lepiej, i o to chodzi.

Na Solcu  nie ma łatwo, ale właśnie chodzi o to, żeby nie było łatwo!!!

Przypominamy o wtorkowym, piątkowym i sobotnim turnieju na Solcu. Zapraszamy!!!

ZAPRASZAMY NA SOBOTNI TURNIEJ PAR, start godzina 10.00!!! (regulamin w załączeniu)

tabela 8 turnieju

Ranking po 8 turniejach:

ranking po 8 turnieju

Krzysztof PIWOWARSKI

16 sierpnia 2012 roku – godz. 18:30

MASTERS - ALIGATOR CUP

Komunikat nr nr 6, sezon letni, rok 2012, Wieczór MASTES ALIGATOR CUP, turniej tenisa stołowego, KS ATS, Solec 71.

14 sierpnia 2012, godzina 19.30, już 8 turniej z cyklu ALIGATOR CUP, wystartowało 17 zawodników.

I coś się zaczęło dziać w świecie sportu, kiepscy mentorzy medialni, co to nie jedno głupstwo wypisywali na stronach swych gazet, pieprzyli na ekranie TV, czy pluli do mikrofonu radiowego, wespół z administracją państwową będą naprawiać polski sport. Podchodzą do sportu jak do biznesu, nowocześnie, dywersyfikacja to nowe hasło, to nowy przebój, ciekawe co pozostanie po ich pomysłach. Pisze list do Pani minister Muchy i ja też mam pomysł na dywersyfikacje sportu, zlikwidować te ministerstwo, przecież udowodnili, że nie potrafią, ba nie potrafią dozorować turystyką, tylu bankructw co za obecną Pani minister to dawno nie było.

W dalszym ciągu dostaję słowa poparcia dla idei otwarcia klubu olimpijczyka „RIO 2016”, dla zawodników z ogromnym doświadczeniem sportowym.

Przypominamy wszystkim zainteresowanym, że 18 sierpnia 2012 r już TRZECI wielki wakacyjny turniej deblowy, gdzie jeszcze przez trzy kolejne soboty będziemy walczyć o miano najlepszej pary pingpongowej. Szczegóły i regulamin dostępny na stronach agamaru. Nagrody to podział 50% wpływu z wpisowego pomiędzy 4 pierwszych par. Regulamin turnieju w załączeniu!!!!

Wielkim faworytem wtorkowego turnieju był nasz Wicemistrz Świata Andrzej Bernatowicz, szedł jak burza, istny tajfun, by nagle w półfinale natrafić na Mariusza Regulskiego. I tu zaczęły się dziać rzeczy, bo o to, nasz mistrz odbijał się jak od przysłowiowej ściany, wiał, wirował, grzmiał, i jak w tej przysłowiowej piosence „świnki trzy” płuca rozrywał, by ostatecznie ulec 2/3. To był mecz, finał pomiędzy wspomnianym Mariuszem Regulskim, a Zenkiem Jabłońskim to zupełnie inna bajka, 3/0 dla Zenka i zanim się spostrzegliśmy było po finale. Nieoczekiwany sukces zanotował Jerzy Sikorski który może zanotować w swym pamiętniku 3 miejsce. Dla zainteresowanych podajemy powtórnie ścieżkę komunikacyjną z  „akademią Kurta Schellera” podajemy adres:  http://www.schelleracademy.pl/kursy-jednodniowe.

Opowiadam na proste pytania: nowy system punktacji wprowadzono z powodu zastraszenia organizatora przez jednego z uczestników, który chce udowodnić, że to lepszy system niż poprzedni, poczekamy do końca lata i zobaczymy.

Prawdopodobnie od sezonu 2012/2013 czyli naszego jesiennego cyklu, zamiast turniejów podsumowujących po każdym cyklu, będziemy nagradzać najwyżej notowanych czterech zawodników (po uwzględnieniu współczynnika frekwencyjnego), zaś turniej podsumowujący po trzech cyklach będziemy organizować w pierwszą niedzielę lata. Cykl letni zaś jak zawsze jest rozrywkowym, zabawowym.

Przypominamy o środowym, i piątkowym turnieju na Solcu, oraz sobotnich turniejach PAR. Zapraszamy!!!

Ranking po 8 turniejach:

ranking po 8 turnieju

Krzysztof PIWOWARSKI

16 sierpnia 2012 roku – godz. 18:28

Drugie koty za płoty

Drugie koty za płoty, sobota 11 sierpnia 2012 [cdn] DEBEL ALIGATOR PAR, a w nim 6 par, i to jakich.

Zanim przejdę do opisu tego wydarzenia, muszę wspomnieć o smutnym wydarzeniu, niedawno odszedł od nas na zawsze Piotr Zarzecki, zaskoczenie, niedowierzanie, bo przecież nie tak dawno pisaliśmy pracę trenerskie, zdawaliśmy egzaminy trenerskie, to było tak niedawno. Spędziliśmy parę miesięcy razem, pilnie studiując zawiłości fachu trenerskiego, i z każdym zjazdem Piotr rozkwitał, miał coraz więcej pomysłów, konsultował, szukał wsparcia, uczył się. Chciał być trenerem nie tylko z nazwy, ale i z praktyki. Prowadził klub w Surażu, najmniejszym z najmniejszych miast polskich, łączył pingpong i piłkę nożną, udawało mu się. Piotr był ponad miarę aktywnym, grupa weteranów pamięta być może jego GPW, ze wszech miar udane jak na pierwszoklasistę, teraz miał zorganizować coś dla amatorów. Zabraknie go, zabraknie człowieka który coś chciał, nie gadał po próżnicy, on po prostu to robił, zabraknie mi jego telefonów z prośba o poradę, o pomoc, przykro i smutno, zostało puste miejsce.

ZAPRASZAMY NA SOBOTNI TURNIEJ PAR, start godzina 10.00!!! (regulamin w załączeniu)

Ranking par deblowych po 2 turniejach:

ranking po 2 turnieju

Krzysztof PIWOWARSKI

15 sierpnia 2012 roku – godz. 17:05

Pozdrowienia z Kabulu

od mjr Pawła Bielunkiewicza

Otrzymaliśmy pozdrowienia od majora Pawła BIELUNKIEWICZA z Kabulu w Afganistanie.

Przebywający na misji w Afganistanie major Paweł BIELUNKIEWICZ jako zapalony tenisista-amator z Bydgoszczy (z "Orla" od Henia GLURY), postanowił na początku września zorganizować turniej tenisa stołowego dla wszystkich nacji. Dla swego pomysłu uzyskał duże poparcie.

Żołnierze dysponują trzema stołami, na których grają: Bułgarzy, Amerykanie, Słowacy, Czesi, Francuzi, Niemcy oraz przedstawiciele jeszcze kilku innych narodów. Wśród nich jest też kilku Polaków, z których dwóch udało się już wciągnąć do grania.

Trzymamy kciuki! Czekamy na wyniki oraz obiecany fotoreportaż!

(mp)

15 sierpnia 2012 roku – godz. 12:11

Chińska inwazja

Jeśli kazali im coś brać, to brali

To żadna tajemnica, że chcemy być najlepsi, najmocniejsi, najszybsi. I produkujemy takich właśnie sportowców - mówi mi jeden z chińskich dziennikarzy, z którym w Londynie próbuję porozmawiać o "chińskiej inwazji".

Są oczywiście uprzejmi i mili, ale rozmawiać o swoich zawodnikach, o źródłach ich sukcesów nie chcą. Trzymają się razem i rzadko kiedy znają angielski. – Dla Chińczyka to trudny język. Poza tym mamy tylu własnych sportowców z sukcesami, że nie potrzebujemy rozmawiać z nikim obcym. A zresztą, niedługo to wy będziecie się uczyć naszej mowy – śmieje się wysłannik wielkiej chińskiej gazety.

Made in China

Stoimy w kolejce w biurze prasowym. Razem z nami mnóstwo innych dziennikarzy z całego świata, z podartymi plecakami, które kilka dni wcześniej wręczano wszystkim akredytowanym. Mają metkę „made in China" i logo londyńskich igrzysk. Po krótkim użytkowaniu wiele z nich całkiem się rozleciało, więc organizatorzy, póki mogli, wymieniali je na nowe. Zapasy szybko jednak się skończyły. – Nasze były lepsze – śmieje się mój nowy kolega. Mówi oczywiście o plecakach sprzed czterech lat, rozdawanych podczas igrzysk w Pekinie. Też produkowanych w Chinach. Były jednak praktyczniejsze i, przede wszystkim, służą wielu z nas do dzisiaj. Igrzyska w Pekinie miały jednak pokazać wielkie Chiny pod każdym względem, nie tylko sportowym, ale i generalnie – jako kraj, gdzie liczy się przede wszystkim najlepsza jakość. Przekonaliśmy się o tym już podczas ceremonii otwarcia igrzysk w Pekinie, kiedy okazało się, że Lin Miaoke, czyli dziewczynka, która śpiewała na stadionie, tak naprawdę tylko poruszała ustami. Głos, który słyszeliśmy, należał do siedmioletniej Yang Peiyi. Tej ostatniej nie pokazano publicznie, bo... była za brzydka.

W Pekinie wszystko było rozdmuchane do granic absurdu, gigantyczne, a pojęcie „koszty" nie istniało. Dziś na obiektach, które w 2008 roku błyszczały, rośnie trawa, ale nikomu to nie przeszkadza. Ważne, że Chińczycy pokonali wtedy Stany Zjednoczone w klasyfikacji medalowej, złotych krążków zdobyli o 15 więcej. W Londynie oba kraje długo szły łeb w łeb, ale w pewnym momencie „chińska maszyna" się zacięła, chociaż już nie tylko ich pingpongiści czy gimnastyczki szaleją na arenach igrzysk. Kiedy na olimpijskiej pływalni 400 metrów zmiennym wygrała Shiwen Ye, świat był w szoku. Nie chodziło tylko o to, że zaledwie 16-letnia dziewczyna pobiła rekord świata o ponad sekundę. Ostatnie 50 metrów Chinka przepłynęła w 28.93 s, czyli szybciej od triumfatora wyścigu na tym samym dystansie mężczyzn Ryana Lochtego (29.10)! – Rozmawiałem o tym przy kolacji. To imponujące, jak jest szybka. Gdyby płynęła ze mną, to kto wie, może by wygrała – skomentował to beznamiętnie Amerykanin.

Skóry ropuchy i ptasie gniazda

Oczywiście natychmiast pojawiły się podejrzenia o doping. Nie bez powodu. Skandali dopingowych z Chińczykami w roli głównej było wiele. Także na pływalni. Po mistrzostwach świata w 1994 roku chińscy trenerzy twierdzili, że niezwykła moc ich zawodników ma źródło w jedzonych przez nich skórach ropuch i ptasich gniazdach. Testy antydopingowe wykazały, że w menu 11 pływaków przeważał jednak testosteron.

Teraz mówi się o dopingu genetycznym. – To wyczyn niepokojący, podejrzany i po prostu niemieszczący się w głowie. A historia pokazuje, że za każdym razem, gdy zawodniczka sprawiała wrażenie superkobiety, okazywało się, że brała środki dopingujące – ostrzega cytowany przez „Daily Mail" dyrektor Międzynarodowego Stowarzyszenia Trenerów Pływackich John Leonard. „Ten przejmujący grozą komentarz jednego z najbardziej renomowanych trenerów na świecie może być zwiastunem sportowców-frankensteinów, niemożliwej do pokonania rasy superzawodników, obdarzonych bardziej wydajnymi płucami, większą siłą mięśni lub innymi cechami, umożliwiającymi im wyrywanie medalu za medalem z rąk uczciwych konkurentów" – napisała gazeta, ale Chińczycy tylko się śmieją. – Shiwen Ye zarzucają, że ma za duże dłonie i stopy. Dlaczego nikt nie zarzuca tego Phelpsowi? Bo jest Amerykaninem? Przecież też nie wygląda jak przeciętny człowiek – mówią.

Są jak roboty

Chińczycy starannie strzegą tajemnicy sukcesów. Chętnie zapraszają na swoje treningi Europejczyków, ale i tak nie pokazują wszystkiego. Działa to raczej na takiej zasadzie, że sami biorą więcej, niż dają. Wiedzą o tym choćby nasi tenisiści stołowi. – Kiedyś byłam z kilkoma Europejkami na obozie ich pierwszej kadry. Dziesięć z nich startowało w turniejach, a drugie dziesięć było sparingpartnerkami. Do tej pierwszej grupy nas jednak nie dopuszczono – opowiada Natalia Partyka.

– Chińczycy przyjeżdżają do europejskiej ligi na sezon lub na pół roku, nabierają doświadczenia w grze z Europejczykami i wracają szkolić się do siebie. Są otwarci na to, co najlepsze z Zachodu, ale swoje metody pracy trzymają w tajemnicy – potwierdza Lucjan Błaszczyk.

Przy stole do tenisa stołowego nie sposób wygrać bez skośnych oczu.

– W głównych imprezach Chińczycy zdobywają złote medale, resztę krążków zresztą też. To efekt ich systemu. Tam cztero- czy pięciolatki są już świetnie wyszkolone, a siedmiolatkowie często umieją więcej niż piętnastolatkowie u nas. Do tego ogromny wybór. Do reprezentacji nie trafiają perełki, lecz diamenty. Grają miliony i jeśli komuś się nie powiedzie, to na jego miejsce czeka kilkunastu innych. Są jak roboty! Grasz z nimi życiową piłkę, a nie masz żadnej gwarancji, że zdobędziesz punkt – opowiada Natalia Partyka.

Wie o tym Lucjan Błaszczyk, który w Pekinie przegrał z Wang Liqinem. – W drugim secie uderzyłem raz, drugi i trzeci, zagoniłem go do rogu i zagrałem szeroko. Myślałem, że już po piłce, bo w Europie nikt by się nawet nie ruszył. A ten? Wygiął się w jakimś matriksie i piłka wraca do mnie. Naprawdę, Chińczyk biegał niesamowicie. Nie ma rzeczy, których oni nie umieją. W końcu od małego spędzają przy stole po osiem czy dziesięć godzin dziennie – opowiadał Błaszczyk w Pekinie. – Pamiętajmy, że tam władza ciągle może dużo nakazać. Zmusić do cięższej pracy i większego wysiłku. Oni są też inaczej wychowani. Są w stanie poświęcić całe swoje życie dla jednego celu. Poza tym mają nieograniczony budżet i dostęp dosłownie do wszystkiego. Do tego dochodzi wiedza i trenerzy. W Chinach jest 50 tysięcy trenerów tenisa stołowego! Doping? Powiem tak – jeżeli kazali im coś brać, to brali. Tak są wychowani. Tam sportowiec nie ma zbyt wiele do powiedzenia – twierdzi Błaszczyk.

Nie ma granic

Za kulisy chińskiego sportu mieli okazję zajrzeć zagraniczni trenerzy, angażowani dość licznie zwłaszcza przed igrzyskami w Pekinie. Australijczyk Tom Maher, który poprowadził chińskie koszykarki, zdradził, że najwięcej wysiłku kosztowała go próba zmiany mentalności jego szefów. – Uważali, że jeśli dwie godziny treningu dają dobry wynik, to trzeba ćwiczyć cztery godziny i będzie jeszcze lepiej. Pracujesz osiem godzin? Rób to samo przez dwanaście – opowiadał Maher.

Michael Bastian, który prowadził chińskich szermierzy, mówił, że jego szefów interesowało tylko złoto. Kiedy zdobył je Zhong Man, było dobrze. Ale już po srebrze drużyny kobiet nie usłyszał nawet słowa. – Oni nie rozumieją sportu – denerwował się z kolei Josef Capousek, który zajmował się kajakarzami. Opowiadał, że młodzi Chińczycy nie zostają koszykarzami, gimnastykami czy kajakarzami z własnego wyboru, ale dlatego, że ktoś uznał, że się akurat do tego sportu nadają.

Mistrzyni – babcią klozetową

Nawet jeśli tak jest, że ktoś wybiera chińskim dzieciom dyscyplinę sportu, nie można im zarzucić braku chęci do pracy. Pracy ponad ludzkie siły. Jaką płacą za to cenę? „China Sports Daily" twierdzi, że ponad 300 tysięcy byłych sportowców z tego kraju ledwo wiąże koniec z końcem. Podawany jest przykład Zhou Chunlan, która jako 13-latka opuściła szkołę i skoncentrowała się na sporcie. Zdobyła mistrzostwo Chin w podnoszeniu ciężarów, ale później była słabsza od rywalek i pracowała jako babcia klozetowa. Teraz ponoć otworzyła jednak własną pralnię. Chiński dziennikarz tylko się uśmiecha, kiedy o tym mówimy.

Najgłośniejszy przykład z Chin to chyba jednak Shangwu Zhang. W 2001 roku zdobył dwa złote medale uniwersjady w gimnastyce, ale po zerwaniu ścięgna Achillesa nie wrócił do sportu. Wykonywał sztuczki akrobatyczne w stolicy Państwa Środka i tak zarabiał na życie. – Próbowałem znaleźć pracę, ale miałem tylko oferty dla pracownika fizycznego, a temu bym nie podołał – tłumaczył w jednym z wywiadów. Państwo widziało to jednak inaczej. – Wyrzucono go z reprezentacji za łamanie regulaminu. Dostał odszkodowanie i liczne propozycje pracy, ale nie ma jednak czasu jej podjąć, bo zajmuje się udzielaniem wywiadów – krytykuje sportowca oficjalna agencja prasowa Chin Xinhua.

KAMIL WOLNICKI z Londynu

fot. Jack GUEZ - AFP/East News

15 sierpnia 2012 roku – godz. 11:55

Kosmiczny cennik dla

paraolimpijczyków

Jechałem do domu i słuchałem radiowej Trójki. Usłyszałem (wiedziałem to zresztą), że niedługo startują londyńskie igrzyska paraolimpijskie - dla niepełnosprawnych. Od jakiegoś czasu odbywają się one na tych samych obiektach sportowych, co poprzedzające je igrzyska, organizuje je ten sam komitet, są takim samym świętem sportu, a zdobycie medalu w szermierce na wózku, pływaniu czy koszykówce kosztuje tyle samo wysiłku, co potwierdzają zawodnicy i trenerzy, nie tylko niepełnosprawni.

Polska wysyła nań około setki zawodników. Jeśli zrobią to samo, co w Pekinie, zdobędą około trzydziestu medali. Czyli - trzy razy więcej niż polska reprezentacja olimpijska, co najmniej dwa razy liczniejsza. Trzy razy więcej! Kłopot w tym, że to "tylko" igrzyska paraolimpijskie.

Zapewne z tego powodu na pytanie, czy reprezentanci Polski będą ubrani w te same stroje, co startujący wcześniej w "zwykłych" igrzyskach, padła odpowiedź: - Nie.

A za chwilę tłumaczenie, że firma, ubierająca dziesiątki sportowców, którzy en bloc (bez dziesięciu wspaniałych wyjątków) osiągnęli jeden z najgorszych wyników w historii polskiego sportu, nie ubierze tych, którzy od lat osiągają wspaniałe rezultaty. Albo - ubierze za kasę. Lecz - cytując Trójkę - firma zażyczyła sobie za to "kosmicznych pieniędzy".

Może dlatego, że igrzyska paraolimpijskie nie przekładają się na czas reklamowy, a tylko świadczą o tym, że sport jest fajny?

Firma - wiem z telewizji - nazywa się 4F. Wedle napisów pojawiających się na ekranie podczas sportowych transmisji, ubierała gratis nawet telewizyjnych prezenterów. Dla sportowców światowej klasy, tyle że na wózkach lub z krótszą ręką, miała wyłącznie cennik. "Kosmiczny".

Gratulacje dla firmy 4F.

Zrobiło mi się lekko obrzydliwie. Gdybym był olimpijczykiem, nie nosiłbym już nigdy ubrań 4F. Ani za darmo, ani za pieniądze. Nawet niekosmiczne.

Paweł SMOLEŃSKI / Gazeta Wyborcza

oficjalna strona: Paralympic Games – London 29.08-9.09.2012

14 sierpnia 2012 roku – godz. 21:25

MOCAK: Sport w sztuce

Sport w sztuce to – po Historii w sztuce – druga wystawa z cyklu prezentującego to, jak artyści postrzegają sprawy, którymi żyje człowiek.

Sport to niezwykle ważny terapeuta, zdejmujący z człowieka męczące warstwy zwierzęcości i agresji. Wymyśliliśmy sposób na to, aby walczyć i zwyciężać, nie robiąc nikomu realnej krzywdy. Ten świat sztucznych zachowań i precyzyjnych reguł jest kopalnią symboli i świetnie nadaje się do analizowania tajnych zakamarków ludzkiej egzystencji. Nic dziwnego, że w sztuce sport pojawia się dość często i ma bardzo różne „zastosowania”.

Sport w sztuce jest międzynarodową wystawą prezentującą prace kilkudziesięciu artystów i mającą ambicje ukazania jak najszerszej – zarówno od strony problemowej, jak i medialnej – interpretacji tematyki sportowej. Pokażemy na niej dzieła klasyków malarstwa, twórców filmów i obiektów oraz artystów ryzykujących życiem w konfrontacji z ekstremalnymi wyczynami sportowymi.

Celem wystawy – podobnie jak całego cyklu – jest pokazanie ścisłego związku pomiędzy życiem a sztuką, udowodnienie, że sztuka wspiera zrozumienie kondycji ludzkiej, oraz ujawnienie, że w każdej zabawie kryje się powaga, a jak już się uchwyci powagę, to można się nią pobawić.

Wśród artystów, których prace zostaną pokazane na wystawie, znaleźli się: Kuba Bąkowski, Andrea Bender, Olaf Breuning, Roderick Buchanan, Paolo Canevari, Leon Chwistek, Josef Dabernig, Simone Demandt, Edward Dwurnik, Margret Eicher, Harun Farocki, Richard Fauguet, Massimo Furlan, Wolfgang Gärber, Volker Hildebrandt, Vlastimil Hoffman, Pravdoliub Ivanov, Rafał Jakubowicz, Zuzanna Janin, Assa Kauppi, Justyna Koeke, Katarzyna Kozyra, Kamil Kuskowski, Robert Kuśmirowski, Antal Lakner, Sigalit Landau, Zbigniew Libera, Ulrike Lienbacher, Ingeborg Lüscher, Marcin Maciejowski, Olaf Nicolai, Jerzy Nowosielski, Agnieszka Polska, Kathrin Rabenort, Leni Riefenstahl, Sławomir Rumiak, Katarzyna Sagatowska, Janek Simon, Zdzisław Sosnowski, Beat Streuli, Leon Tarasewicz, Timm Ulrichs, Wunderteam.

źródło: www.mocak.pl

14 sierpnia 2012 roku – godz. 21:25

Potencjał polskiego sportu

spada, potrzebne zmiany

Minister sportu i turystyki Joanna Mucha oceniając występ narodowej reprezentacji w igrzyskach w Londynie podkreśliła, że potencjał polskiego sportu spada. "Jeśli nie zaproponujemy zmian w systemie szkolenia, ta tendencja będzie trwała" - zaznaczyła.

Biało-czerwoni zdobyli nad Tamizą tyle samo medali - dziesięć, jak w Pekinie i Atenach, to jednak ich kolor - tylko dwa złote - sprawia, że - zdaniem minister - ocena tego startu musi być niższa niż poprzednich. W związku z tym zamierza wprowadzić plan naprawczy wzorem innych krajów.

"Przez ostatnie miesiące prześledziłam plany naprawcze krajów, które są potęgami sportowymi. Przyjrzałam się szczególnie Wielkiej Brytanii oraz Australii i zamierzam wprowadzić podobny plan w Polsce. Oceniam, że mamy przed sobą 16 lat pracy, może 12. W super sprinterskim tempie pierwsze wyniki mogą być widoczne już po ośmiu latach" - powiedziała Mucha.

Wielka Brytania w 1996 roku w Atlancie zdobyła 15 medali, w tym tylko jeden złoty (Polska siedem), zaś w Londynie - aż 65 i 29 złotych. "Wszystko za sprawą ogromnych nakładów" - podkreśliła.

Jednak pozytywnych efektów planu naprawczego nie należy się spodziewać po olimpiadzie w Rio de Janeiro w 2016 roku.

"Zawodnicy, którzy wystartują w Rio będą już ukształtowani. Naszym celem jest wychowanie zawodników najwcześniej na igrzyska za osiem lat i kolejne. Zaprosiłam kilku ludzi do tzw. zespołu wsparcia. Zapraszam też wszystkie osoby, które chcą uczestniczyć w tych wielkich zmianach, które muszą być przeprowadzone systemowo. Chcę zaproponować takie zmiany, które będą się układały jak puzzle. Dlatego propozycji będzie sporo" - zadeklarowała.

W skład zespołu wejdą m.in. utytułowani byli zawodnicy, w przeszłości wioślarz Kajetan Broniewski, wieloboista Sebastian Chmara, płotkarz Paweł Januszewski, kajakarz Grzegorz Kotowicz, skoczek wzwyż Artur Partyka, siatkarz Witold Roman, a także dyrektor departamentu sportu wyczynowego MSiT Jerzy Eliasz i szef zespołu wsparcia Paweł Słomiński.

"Przede wszystkim musimy postawić na sport powszechny. Od września przeprowadzę 16 spotkań we wszystkich województwach. Zamierzam rozmawiać z władzami lokalnymi, trenerami i nauczycielami wychowania fizycznego. Będę chciała namówić samorządy, aby przesunęły środki wydawane na infrastrukturę. Według mnie niedoszacowana jest praca trenerów. Będę również rozmawiała o udostępnianiu obiektów sportowych. Sport powszechny to priorytet" - przedstawiła podstawowe założenie swojego planu minister.

Mucha zamierza również doprowadzić do zmian w związkach sportowych. "Potrzeba nam operatora, który spowoduje wyciąganie ze sportu powszechnego utalentowanych zawodników. Tym operatorem są związki i w nich będzie się dużo działo. Chodzi też o weryfikację kadr juniorskich, bo to nasza przyszłość. Nowo wybrane władze muszą być świadome, że od tej pory finansowanie będzie projektowe. Jeśli projekty nie będą realizowane, finansowanie będzie zmniejszane" - zaznaczyła.

W najbliższym czasie zostanie wybranych kilka dyscyplin, które będą traktowane w szczególny sposób pod względem finansowania, ale oczekiwania wobec zawodników również będą bardzo duże.

"Nasz zespół postara się wypracować dyscypliny strategiczne. Musimy skończyć z fikcją finansowania wszystkiego. W ten sposób nic nie jest finansowane odpowiednio. Określenie dyscyplin strategicznych będzie wywoływało kontrowersje. Jednak bez tego ruchu nie zdołamy postawić sportu wyczynowego na nogi. Nie oznacza, że dyscyplina, która nie znajdzie się w tym gronie, wypada z naszego finansowania. Nad kryteriami wyboru musimy się jednak bardzo głęboko pochylić. Chodzi o potencjał, tradycję, zasięg i plan przygotowany przez dany związek. Do końca roku chcemy określić konkretne kryteria" - powiedziała Mucha.

Plan minister zakłada również stworzenie szans na znalezienie pracy dla sportowców po zakończeniu kariery.

"Ten plan zakrojony jest na 12-16 lat. Wówczas zobaczymy wymierne wyniki naszego zespołu. Peleton nam ucieka, bo najlepsi w czołówce mocno się rozpychają. Mam świadomość, że ta zmiana będzie przyjmowana jako trudna i będzie kontestowana. Przed nami trudny czas, ale jestem przekonana, że z tymi osobami damy radę i damy początek czemuś nowemu. Mam przygotowane konkretne rozwiązania i pomysły, które nie są kosztowne" - zakończyła Mucha.

Do igrzysk w Londynie sportowcy po raz pierwszy przygotowywali się w oparciu o utworzony przez MSiT program "Klub Polska - Londyn 2012". Objęci nim zostali najlepsi sportowcy, medaliści poprzednich igrzysk olimpijskich oraz mistrzostw świata.

PAP, fot. Piotr Charchuła/Edytor.net

13 sierpnia 2012 roku – godz. 23:27

Gorzej niż w Atenach i Pekinie

- Choć w igrzyskach olimpijskich w Londynie zdobyliśmy tyle samo medali - dziesięć, jak w Pekinie i w Atenach, to jednak ich kolor, tylko dwa złote, sprawia, że ocena tego startu musi być niższa niż poprzednich - uważa minister sportu i turystyki Joanna Mucha.

W opracowaniu dotyczącym startu w Londynie minister stwierdza, że polska reprezentacja ma najsłabszy dorobek medalowy spośród ekip liczących powyżej 200 zawodników. Po raz kolejny duża część polskiego zespołu odpadła na pierwszym etapie rywalizacji sportowej.

Polscy zawodnicy zdobyli 10 medali. Liczba zajętych miejsc od 4. do 8. wyniosła 28, od 9. do 24. – 75. Ekipa lekkoatletów licząca 60 osób zdobyła zaledwie dwa medale. Żaden z pływaków nie poprawił swojego rekordu życiowego, szermierka po raz pierwszy od 1976 roku nie wywalczyła żadnego medalu. Słabe wyniki zanotowano także w tenisie, kajakarstwie, wioślarstwie - ocenia minister.

Do igrzysk w Londynie sportowcy po raz pierwszy przygotowywali się w oparciu o utworzony przez MSiT program „Klub Polska Londyn 2012”. Objęci nim zostali najlepsi polscy sportowcy, medaliści poprzednich igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata. Zdaniem szefowej resortu założenia projektu należy uznać za właściwe.

Aby jednak poprawić pozycję Polski podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 roku - zaznacza Joanna Mucha - koniecznym wydaje się zastosowanie wyższych kryteriów kwalifikacyjnych. Na pewno będzie to wymagało podjęcia wielu odważnych i niepopularnych decyzji, ale na takie rozwiązania resort jest przygotowany.

Obecnie 160 milionów złotych rocznie trafia do 36 polskich związków sportowych olimpijskich i 33 nieolimpijskich. Finansowanie i wspieranie wszystkich oznacza w rezultacie niefinansowanie i niewspieranie niczego - podkreśla Mucha, zapowiadając, że w ciągu najbliższego roku ministerstwo opracuje zasady finansowania na wyraźnie i ściśle określone zadania i po spełnieniu określonych warunków. Pierwszym z nich dla niektórych związków sportowych będzie opracowanie planu naprawczego.

Konieczne będą duże zmiany w systemie szkolenia. Przygotowania olimpijskie i sam start nie może być oderwanym elementem od całego systemu szkolenia sportowego. Szczególnej uwagi ze strony związków sportowych będzie wymagał system wyszukiwania i identyfikacji talentów, a później pracy z nimi na etapie sportu szkolnego, akademickiego, w klubach.

Minister sportu uważa, że dotychczasowe działania w zakresie wsparcia naukowego sportu są niewystarczające i nie dają gwarancji poprawy wyników w przyszłości. Diagnostyka procesu szkoleniowego musi być nieodzownym elementem przygotowań do kolejnych igrzysk.

Ważnym problemem dotyczącym polskiego sportu jest zapobieganie dopingowi. Resort będzie chciał przeznaczyć więcej środków finansowych zarówno na działania komisji do zwalczania dopingu, jak i na laboratorium antydopingowe.

Szerszą ocenę startu w Londynie i propozycje zmian minister Joanna Mucha przedstawi podczas wtorkowej konferencji.

PAP

13 sierpnia 2012 roku – godz. 22:14

Pozdrowienia z Lidzbarka W.

Rodzina Kucharskich na obozie

 

Podziękowania dla Zbigniewa PIETKIEWICZA

13 sierpnia 2012 roku – godz. 19:33

Zmarł Piotr ZARZECKI

W Łapach 10.08.2012r. odbyły się  uroczystości  pogrzebowe św. pamięci Piotra Zarzeckiego - nauczyciela i wychowawcy Szkoły Podstawowej w Surażu oraz trenera II kl. tenisa stołowego UKS "ZNICZ" w Surażu.

Św. pamięci Piotr Zarzecki był inicjatorem i założycielem UKS "ZNICZ" oraz twórcą rozwijającej się sekcji tenisa stołowego. Dzięki jego zaangażowaniu sekcja tenisa stołowego pozyskała profesjonalny sprzęt do treningów i organizowania wojewódzkich i krajowych turniejów.

W jego ostatniej drodze uczestniczyli zawodnicy, trenerzy i działacze Podlaskiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego.

CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI!

13 sierpnia 2012 roku – godz. 19:58

Obóz w Brzegu Dolnym

Obóz w Brzegu Dolnym - podsumowanie       

W obozie w dniach 22.07 - 01.08.2012 uczestniczyło 26 osób z Polski i z Niemiec. To zawsze dla mnie duże wydarzenie.

Wyjechałem z kraju już ponad 14 lat temu nie widząc dla siebie perspektyw pracy w tym zawodzie w Polsce.

Byłem też w opozycji do ówczesnych władz w PZTS-ie na czele z Adamem Gierszem.

Nie podobały mi się też dyktatorskie zapędy szefa OZTS - Gdańsk pana Weissbrodta.

Wynikiem była całkowita izolacja mojej osoby i wyjazd za granicę.

Piszę o tym nie dlatego, by coś udowodnić lecz, by uzmysłowić, co znaczą dla mnie obozy organizowane w moim ojczystym kraju.

Tak na marginesie w tym czasie wyjechało masę polskich trenerów różnych dyscyplin jak się teraz dowiaduję z polskiej prasy.

Obóz w Polsce to zawsze dla mnie szczególny czas rozmów z pasjonatami i osobistościami polskiego tenisa stołowego.

W rozmowach przebija obraz dyscypliny opanowanej w większości przez nieodpowiednie osoby pisząc bardzo dyplomatycznie.

Nie wiem nawet, czy potrafiłbym pracować na jakimś stanowisku związkowym, czy trenerskim firmując własnym nazwiskiem istniejące realia?

Także wolny jestem od jakichkolwiek oczekiwań od środowiska i to czyni mnie także wolnym (choć na pewno często subiektywnym) w wypowiadanych słowach.

Jednak słysząc jednocześnie w słowach innych tyle pasji i przywiązania do pingponga, stwierdzam, że nie sposób po raz kolejny powiedzieć sobie, że może było warto, że może jednak warto...

Odkrywam też inną prawdę.

Mianowicie fakt, że można kochać i tworzyć tenis stołowy bez tabunu związków, prezesów, okręgów itd.

Tacy ludzie jak ja pewnie nigdy nie staną na czele związku, czy innej tego typu instytucji.

Za dużo tu fałszywej uprzejmości, godzenia się na kompromisy i karierowiczostwo.

Z dnia na dzień możesz zostać opluty, bądź wypluty, bo raptem nie pasujesz do układu.

Osoby śmiące mieć własne zdanie są tępione i systemowo izolowane.

Ja jestem człowiekiem pracy i z takimi chcę przestawać.

Tacy ludzie jak ja powinni uzbrajać w wiedzę, kontrolować władzę i tępić prywatę na hałdach publicznych pieniędzy.

Wracając do obozu:

- dziękuję Staszkowi za ciekawe rozmowy i pole do rozmyślań, a twoją pasją do gry powinni zarazić się najlepsi

- dziękuję Filipowi za jego pasję odkrywania ts na nowo

- dziękuję Radkowi za to, że był dobrą duszą naszego obozu, za jego zaangażowanie w trening, mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy

- dziękuję Adamowi za rzeczowe rozmowy i jego radość z gry

- dziękuję Andrzejowi za jego zjedzony kalafior i za to, że z problemami próbował wychowywać Nilsa...

- dziękuję pani Mecenas za jej historię o domu i stole do tenisa stołowego, życzę też założenia w przyszłości stroju sędziowskiego

- dziękuję Markowi Chrabąszczowi za to, że był...

- dziękuję jego tacie za jego czas, jego historię i pasję do tenisa stołowego

- dziękuję Monice Leonowicz za wzorcowy przykład zawodniczki, dla której ts znaczy może nawet wszystko? Już się cieszę na obóz w Niemczech.

- dziękuję kierownictwu obiektu za pomoc we wszystkim

- dziękuję paniom w stołówce za super jedzenie i rodzinną atmosferę

- dziękuję chłopakom z Olsztyna, że pokazują koniec końców, że polska młodzież to jest coś...

Cytaty uczestników:

Wszystko na swoim miejscu, wszystko poukładane...

Przyjadę tutaj za rok...

Jedzenie wyśmienite...

Każdy trening był omówiony, przygotowany, to robi wrażenie...

Nie wiedziałem, że od amatorów tak dużo można się nauczyć...

Chcę, by Brzeg Dolny był znany jako ośrodek do tenisa stołowego

To był zaszczyt pracować w takim gronie...

Zbyszek przepraszam, chyba przesadziłem...

Do zobaczenia

Zbyszek Stefański

13 sierpnia 2012 roku – godz. 09:10

6 Letnie Grand Prix KS SPÓJNIA

Wyniki rozegranego w dniu 11 sierpnia 2012 roku 6 Letniego Turnieju Grand Prix Amatorów KS SPÓJNIA Warszawa (hala sportowa, ul. Wybrzeże Gdyńskie 2):

 

wyniki 6 Letniego turnieju

Marek Kamiński ustrzelił dublet turniejowy! W obydwu kategoriach weteranów nie znalazł pogromcy. W finale kategorii oldboy młodszy Marek Kamiński wygrał z Jackiem Dzięgielewskim 3:1 [ 11:7, 11:8, 5:11, 11:9 ]. W grze o drugie miejsce Leszek Pęda pokonał J. Dzięgielewskiego 3:1. W finale "B" Antoni Białobrzeski pokonał Mirka Kubisiaka 3:1.

W finale kategorii oldboy starszy Marek Kamiński wygrał z Jerzym Sikorskim 3:0 [ 11:4, 12:10, 11:6 ]. W grze o drugie miejsce Antoni Białobrzeski pokonał J. Sikorskiego 3:1. W finale "B" Ziółek Krzysztof wygrał z Bogdanem Michałowskim 3:0.

W finale kategorii open Maciej Pietrzykowski wygrał z Mariuszem Regulskim 3:1 [ 11:4, 11:4, 10:12, 11:7 ]. W grze o drugie miejsce M. Regulski pokonał Kamila Kuraka 3:2. W finale "B" Artur Kozak wygrał z Radosławem Jurzykiem 3:2.     

Szczegółowe rozpisanie gier, wyniki punktowe i aktualna klasyfikacja po każdym turnieju znajdują się na stronie: www.pingbook.pl

Jednocześnie zaręczam, że ogólne założenia turnieju nie zmienią się tj. gra grupowo-pucharowa.

Zapraszamy na następne turnieje, gdzie gwarantujemy, że nikt nie wyjdzie nie nagrawszy się do woli. Kawa i herbata gratis!

Istnieje również możliwość zamówienia dowolnej pizzy i makaronów z wszelakimi sosami.

UWAGA!!!

Informujemy uczestników grających w turniejach Grand Prix, że ze względu na rosnące koszty utrzymania hali: światło, woda, ogrzewanie oraz utrzymanie czystości w pomieszczeniach sanitarnych i hali, zmuszeni jesteśmy do podniesienia wpisowego od 1 września o 2 zł. Wpisowe, które będzie obowiązywało: 12 złotych.

Letnie Grand prix Amatorów K.S. Spójnia Warszawa

- 18 i 25 sierpnia 2012 roku

Informacje: Włodzimierz RYFCZAK tel. tel. kom. 510-237-939, tel. Hala Sportowa KS SPÓJNIA 22-839-66-52 oraz Mirosław KUBISIAK tel. kom. 607-290-904.

Mirosław KUBISIAK

12 sierpnia 2012 roku – godz. 20:17

Chciwość i chciejstwo

Tak podobne do siebie, choć jakże inne... Chciwość: «nieuporządkowana chęć posiadania posiadłości lub bogactw». Chciejstwo: «branie za rzeczywistość faktów istniejących tylko w sferze własnych marzeń».

XXX Igrzyska Olimpijskie w Londynie dobiegają końca. Zdobyliśmy 10 medali - czy jest się z czego cieszyć albo martwić? Dla jednych to utrzymanie poziomu z Pekinu, dla innych upadek. Dla mnie ten wynik potwierdza, że w polskim sporcie dzieje się źle. Igrzyska, a ciut wcześniej przygotowania i przebieg mistrzostw Europy w piłce nożnej były w polskim wykonaniu nacechowane i chciwością, i chciejstwem.

Z chciwości zorganizowaliśmy EURO 2012, a na drodze do mistrzostw pobudowaliśmy bogate stadiony i „Orliki”. Na tej podstawie karmiliśmy nasze chciejstwo: są piękne stadiony, to i drużynę mamy piękną. Prawda czy fałsz? Stadiony są piękne, ale puste, polscy piłkarze niby również, tylko bez osiągnięć. EURO 2012 dowiodło nam, że nie mamy nic. „Orliki” nie są dla dzieci, lecz dla tych, którzy mają kasę. Być może już niedługo będziemy oglądać place po „orlikach”, z których ktoś wywiózł „trawę”, kontener szatniowy, a ogrodzenie sprzedał na złom. Podejrzewam, że to kwestia czasu.

Piłka nożna miała być polskim sportem narodowym, a okazała się wydmuszką o niskiej wartości profesjonalizmu, za to z nadmuchanym ego. Przewartościowana, bezkrytyczna wobec siebie, natomiast emocjonalnie wrośnięta w stadion. Polskie media pełne „kibolstwa” i relacji z meczów kiepskiej piłki nożnej kreują mocarstwo, mówią o sile gry. Nie dostrzegają, że polscy piłkarze poza nielicznymi wyjątkami to sportowcy, którzy nigdzie indziej nie daliby rady, ale w piłce słabość jest ich siłą.

Igrzyska Olimpijskie miały potwierdzić „polski sen o potędze”. Mimo specjalnych programów finansowych i przywilejów król okazał się nagi. Nestor polskiego dziennikarstwa Bohdan Tomaszewski mówił niedawno dla „Sportu”: „Agnieszka Radwańska niestety nie zrozumiała, co to jest olimpiada. Ona nie zdawała sobie sprawy, że jedzie na olimpiadę, że niesie sztandar. Ona nie wie, co to znaczy nieść polski sztandar, że to zaszczyt, że nieśli go ludzie wybitni, jak Waldemar Baszanowski, Teodor Kocerka. Ona tego nie zrozumiała. Mam szacunek dla słowa publicznego, nie chciałbym mówić nieprzemyślanych rzeczy. I dlatego też nie rozumiem, dlaczego w telewizji, radiu, prasie mówiło się, że siatkarze jadą po złoty medal, że Radwańska jedzie po złoty medal, że Małachowski rzuca po medal. Co zapowiedź - to ma być medal. Myśmy chyba oszaleli. Krzywdzi się w ten sposób zawodników, ogłupia społeczeństwo sportowe. To jakiś chory patriotyzm”.

Jak się nie zgodzić z redaktorem Tomaszewskim? Chciejstwo nas „załatwiło” i propaganda sukcesu - uprawiana nie tylko przez żurnalistów, władze państwowe, ale też i działaczy sportowych, i samych sportowców. Nie było skromności, była buta chciwych i pazernych. Czy to dotyczy też naszego pingponga? Trochę nie, gdy myślimy o świecie, trochę tak, gdy myślimy o Europie. Czy mamy podstawy, czy tylko chciejstwo naszych działaczy każe nam myśleć „jesteśmy potęgą” i przywoływać wyniki sprzed 30 lat jak sen o „śpiących rycerzach”?

Tenis stołowy to gra wojowników. I jak w zamierzchłych czasach, bogaci zatrudniają zaciężnych, by za nich walczyli. Bogate kraje z Europy - z chciwości, by być najlepszymi na kontynencie - kupiły sobie, „adoptowały” trzecie córki, piątych synów z Kraju Środka. Polska, „papuga narodów” również adoptowała córę i syna z Kraju Środka. Jednak nie z potrzeby niesienia pomocy, ale z chciwości, chęci bycia bogatszym. Czy to jest przywara, jakaś wstydliwa rzecz?

Roztoczono przed Związkiem iluzję, jak będzie wspaniale, jakie wyniki dzięki nim zostaną osiągnięte, którymi Związek i Państwo błyszczeć będą. Czy na igrzyskach odnieśliśmy z tego tytułu wymierne korzyści, które przełożyłyby się na sukces promocyjny dyscypliny albo szkoleniowy, nie mówiąc o potędze narodu? Trzecia córka, piąty syn rzadko odnoszą sukces nad swymi starszymi siostrami i braćmi i to już nam wyznacza właściwe miejsce w szyku.

Polski tenis stołowy zaistniał na igrzyskach, nie mogę mieć pretensji do wyniku, bo nie mogło być lepszego, mogę mieć pretensję, tylko - no właśnie, o co? O brak woli walki, o słabość psychiczną, brak identyfikacji narodowej? Mogę mieć pretensję, że mimo że można było przewidzieć porażkę w grze drużynowej kobiet, nie wystawiono samych „naszych” dziewczyn. Byłoby uczciwiej, bo przecież „adoptowana córa” nie identyfikuje się z drużyną, ćwicząc oddzielnie, nie pije z nimi kawy, jest obca, mimo że nosi barwy biało – czerwone.

Chcąc mieć wyniki, powodowani chciwością zmierzamy na skróty. Mamieni przez niektórych chciejstwem, budujemy „potęgę”. Nic nie osiągnęliśmy w polskim tenisie stołowym, tak w męskim, jak i kobiecym od dobrych kilkunastu lat. I to mimo trenera, który podobno 40 razy odwiedził kraj - lidera tej dyscypliny, ale, jak świadczą wyniki, jego wiedza jest taka sama, jak przed wyjazdami. Dlaczego, mając utalentowanych zawodników musimy posiłkować się adopcją, która nie przybliża nas do niczego, a wręcz cofa w rozwoju?

W klubach mamy wręcz potop zawodników chińskich, jednak nie przekłada się to na wzrost poziomu wyszkolenia. Czy są tak słabi, a może trenerzy są tak mizerni, że nie potrafią wyciągnąć nic z zawodników? Może jedno i drugie.

Polski sport leży, na chciwość jesteśmy za słabi, za ubodzy, zostaje nam chciejstwo oparte na legendzie czasów, gdy Polska była sportowym liderem. Odchodzą bezpowrotnie starzy mistrzowie, na ich miejsce nie ma nikogo. W polskich szkołach, od podstawowej do najwyższej, wychowanie fizyczne to lekcja niechciana. Kultura fizyczna to nieznana dziedzina życia, stadion narodowy to pustostan, który zamiast cieszyć kibiców, raduje fanów muzyki i „kiboli”.

Upadła szkoła polskiego boksu, upada polska szkoła lekkoatletyki, powoli zamierają: kolarstwo, ciężary, zapasy, judo. Brak następców, brak trenerów, brak pieniędzy. Sport wyczynowy to ciężki kawałek chleba, a nie zdrowie, jak twierdzi pewien mistrz sportu, zaprzeczając statystyce i faktom. Polski sport to nagminne zwolnienia z lekcji wychowania fizycznego, to niedostrzeganie, że regularne, najprostsze ćwiczenia fizyczne sprzyjają utrzymaniu sprawności mózgu.

W Polsce wyrzuca się pieniądze w błoto, lecz minister sportu - dr nauk ekonomicznych - nie dostrzega, że sport jest ważnym czynnikiem ekonomii społecznej, którego nie można zaniedbywać, a budowanie stadionów narodowych nie jest miernikiem sportu. To nie wystarczy, chyba że zostaniemy przy naszym polskim chciejstwie.

[Ze sprawozdania z wykonania budżetu państwa za rok 2011 - od strony 109 do strony 113 - możemy się dowiedzieć, jak wyglądał „sen o potędze” w roku 2011, warto przeczytać.

Krzysztof PIWOWARSKI

11 sierpnia 2012 roku – godz. 23:03

Pozdrowienia z Nowego Targu

Pozdrowienia ze zgrupowania w Nowym Targu przesyłają zawodnicy i trenerzy KS Spójnia Warszawa.

W przygotowaniach do nowego sezonu mamy możliwość wspólnych treningów oraz sparingów z zawodnikami z Białegostoku oraz Nowego Targu.

Michał WOJDECKI

11 sierpnia 2012 roku – godz. 19:13

Szukamy Talentów na Mazowszu

11 sierpnia 2012 roku w Jeżewie w hali im. Andrzeja Grubby rozegrano pierwszy turniej tenisa stołowego z cyklu "Szukamy Talentów na Mazowszu".

Cykl turniejów odbywa się pod patronatem Urzędu Marszałkowskiego w Warszawie. Turniej rozegrano w kategorii żak, młodzik i open. Poziom turnieju był bardzo wysoki. Wiele meczów było zaciętych i kończyło się wynikami 3:2.

A oto wyniki turnieju:

kategoria żak:

1. Miastowski Maksymilian - Sochaczew

2. Cendrowski Daniel - Stropkowo

3. Igielski Krystian - Skoczkowo

kategoria młodzik:

1. Walaszek Przemek - Bobrowniki

2. Baranowski Mateusz - Lubartów

3. Kobyliński Dawid - Mordy

kategoria open:

1. Joachimowicz Arek - Stropkowo

2. Nowak Adrian - Sielice

3. Nowak Michał - Sielice

Andrzej NADROWSKI

11 sierpnia 2012 roku – godz. 10:05

Pozdrowienia z Ostródy

Mamy za sobą bardzo dobrze przepracowaną 1 część pobytu w Ostródzie. Kolejny raz okazuje się, że wielu osobom "ze środowiska" zależy na podnoszeniu poziomu gry wszystkich zawodników. Wystarczył jeden telefon do Marcina Kusińskiego i Paraolimpijczycy korzystali z pomocy zawodników z Nadarzyna. Również zawodnicy Kadry Narodowej Juniorów, przebywający w Ostródzie, dołożyli swoją cegiełkę w budowaniu formy niepełnosprawnych kolegów!!!

W poniedziałek 13-go "wracamy na jeziora" i będziemy kolejny tydzień szlifować formę. Znów pomoże nam Tomek Krzeszewski, Piotrek Szafranek i ich ludzie, więc jestem pełna optymizmu.

Forma sportowa rośnie, nastroje dobre, oby tak dalej :-)

Dziękujemy za nieocenioną pomoc !!!!!

Z Ostródy wracamy 21-go, 24-go pożegnanie ekipy i wręczenie nominacji w Hotelu Courtyard Marriott, a następnego dnia w dwóch grupach wylot do Londynu.

Losowanie turnieju indywidualnego odbędzie się 27 sierpnia, a gry rozpoczniemy 30.08 o godzinie 9:00

3majcie kciuki !!!

Pozdrawiam Ela Madejska

10 sierpnia 2012 roku – godz. 20:04

Nowi gracze superligi:

Kolarek, Vrablik i Nekhviadovich

Aż 13 nowych zawodników zza granicy zagra w sezonie 2012/2013 we Wschodzący Białystok Superlidze. Na początek prezentujemy krótkie sylwetki Tomislava Kolarka, Jiri Vrablika i Vitaliya Nekhviadovicha.

Tomislav Kolarek - Chorwacja, 24 lata, Olimpia-Unia Grudziądz

Reprezentant Chorwacji do drużynowego mistrza Polski z 2011 roku przeszedł z chorwackiego klubu Dr. Casl Zagrzeb, z którym zdobył mistrzostwo kraju i zadebiutował w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Kolarek w światowym rankingu zajmuje obecnie 138. miejsce. W kwietniu br. zajmował najwyższą w karierze pozycję w tym zestawieniu - 125. Największe sukcesy jak dotąd odniósł jako junior - w 2005 roku najpierw zdobył mistrzostwo Europy w grze podwójnej, a następnie zajął drugie miejsce w prestiżowym turnieju World Junior Circuit Finals. Tomislav Kolarek na swoim koncie ma cztery występy w mistrzostwach świata (indywidualnych i drużynowych). W 2011 roku w IMŚ odpadł w 1/64 finału singla i 1/32 finału debla, natomiast rok wcześniej wraz z reprezentacją zajął 18. miejsce w DMŚ.  Najlepszy wynik w turnieju z cyklu ITTF Euro Africa Circuit - ćwierćfinał w grze pojedynczej - Chorwat osiągnął w kwietniu br. w Zagrzebiu. Kolarek to aktualny brązowy medalista indywidualnych mistrzostw Chorwacji.

Jiri Vrablik - Czechy, 29 lat, Armada Silesia Miechowice

Poprzednim klubem reprezentanta Czech była Lokomotiva Vrsovice, z którą wywalczył w rozgrywkach ligowych brązowy medal, a także występował w Lidze Mistrzów. Vrablik na światowej liście aktualnie jest 186., lecz jego najwyższe w karierze miejsce to 122. w lutym ub. roku. Czech to brązowy medalista drużynowych mistrzostw Europy z 2010 roku i indywidualny wicemistrz swojego kraju. Najlepszy wynik w turnieju z cyklu ITTF World Tour osiągnął na Węgrzech w 2010 roku (1/8 finału w singlu) oraz w Słowenii cztery lata wcześniej (ćwierćfinał w deblu). W 2010 roku w DMŚ zajął z reprezentacją Czech dziewiąte miejsce. W 1997 roku został mistrzem Europy kadetów w grze podwójnej i mieszanej.

Vitaly Nekhviadovich - Białoruś, 36 lat, Kolping Jarosław

Białorusin występy w Polsce ma już za sobą - w minionym sezonie wraz z PKS Kolping Jarosław awansował do Wschodzący Białystok Superligi, mając w pierwszej lidze imponujący bilans 37-3. W światowym rankingu Białorusin jest 241, a jego najwyższa lokata to 156. z listopada 2008 roku. Nekhviadovich jest dwukrotnym wicemistrzem Europy w drużynie (2010 i 2008) i czwartym zawodnikiem ostatnich indywidualnych mistrzostw Białorusi. W zawodach ITTF World Tour trzykrotnie dotarł do 1/8 finału gry pojedynczej i raz do półfinału debla (2010). Jest również siedmiokrotnym uczestnikiem mistrzostw świata - najlepszy wynik to siódme miejsce w DMŚ w 2010 roku oraz 1/16 finału w grze podwójnej w IMŚ 2009 i 2007.

źródło zdjęć: hsts.hr, ping-pong.cz, table-tennis-omsk.ru

Dawid SZAJNA www.superliga.com.pl

9 sierpnia 2012 roku – godz. 20:33

Wang Zengyi: przepraszam za pomyłkę

- Pomyliłem koszulki przy pakowaniu, dlatego w pierwszym meczu igrzysk zagrałem w niewłaściwej - przyznał Wang Zengyi. Polski Związek Tenisa Stołowego zapowiedział postępowanie wyjaśniające wobec zawodnika i trenera Tomasza Krzeszewskiego.

Z informacji uzyskanych przez PAP chodzi o spotkanie z Brazylijczykiem Hugo Hoyamą, do którego doszło 28 lipca w hali ExCeL. Reprezentant Polski wygrał 4:3 w setach, ale w mocno kontrowersyjnym stroju.

- Wang wystąpił w koszulce niezgodnej z wymogami MKOl i ITTF (międzynarodowej federacji). Logotypy zostały przez sędziów pooklejane taśmą, ale wizerunkowo wyglądało to fatalnie. Odpowiedni sprzęt miał przez nas zabezpieczony - poinformowano PAP w biurze związku.

29-letni Wang, indywidualny i drużynowy mistrz Polski, przyznał, że błąd popełnił przy... pakowaniu na olimpiadę.

- Koszulki w kolorze czerwonym przeznaczone na igrzyska były łudząco podobne do tych z tegorocznych mistrzostw świata drużyn w Dortmundzie. Włożyłem je wszystkie do torby i zabrałem do Londynu. Podczas losowania przed spotkaniem z Hoyamą okazało się, że będę musiał włożyć czerwony strój. I w wyniku mojej nieuwagi ubrałem się w tę niewłaściwą. Przepraszam za pomyłkę - wyjaśnił "Wandżi", który niedawno przeszedł z Bogorii Grodzisk Mazowiecki do PKS Kolping Frac Jarosław.

PZTS zapowiedział, że zajmie się incydentem; o złożenie wyjaśnień poproszeni zostaną pingpongista i selekcjoner reprezentacji Krzeszewski.

W olimpijskim debiucie Wang dotarł do drugiej rundy, w której przegrał z reprezentującym Hiszpanię He Zhi Wenem 3:4. Co ciekawe, ten 50-letni zawodnik od nowego sezonu będzie grał w... Bogorii.

Przypadek urodzonego w Chinach "Wandżiego" nie był odosobniony w polskiej ekipie w IO 2012. Tenisistka Agnieszka Radwańska w przegranym meczu z Niemką Julią Georges nie miała na stroju ani orzełka ani polskiej flagi. Jedynie z tyłu widniał napis "Poland".

Z Londynu Radosław Gielo

PAP

9 sierpnia 2012 roku – godz. 19:36

OPEN – ALIGATOR CUP

Komunikat nr 4, sezon letni, rok 2012, Wieczór OPEN ALIGATOR CUP, turniej tenisa stołowego, KS ATS, Solec 71.

8 sierpnia 2012, godzina 19.30, wystartowało 20 zawodników.

W wczorajszym wstępie do komunikatu z turnieju MASTERS ALIGATOR CUP pisałem o tragedii greckiej”, dziś akt 2 tej tragedii, bo „podobno’ aktor główny został ukarany karą 5 000 zł, za to że pozbył się swojego stroju olimpijskiego. Rodzą się pytania: czyją własnością jest strój olimpijski, czy uprzedzona „aktora” o zakazie „darowania, oddawania, sprzedaży” stroju, i fundamentalne, czy PZTS ma w ogóle prawo do nakładania takiej kary. Zupełnie inną sprawą zostaje zachowanie naszego olimpijczyka, być może potraktował ten występ na Igrzyskach tak jak zwykły turniej klasy tur, gdzie nikt nie zwraca uwagi na takie duperele jak strój. Być może to też problem słabej identyfikacji i osłabionej adaptacji narodowościowej, a może brak właściwej opieki ze strony klubu, związku w zakresie wychowania obywatelskiego. Nieświadomość „złego czynu”, bo jak ten przemiły skądinąd zawodnik miałby wiedzieć „że jest zły”, odbije się wielkim echem w środowisku, gdzie władze PZTS wykażą się wielką czujnością obywatelską, i szybkością działania, z drugiej strony środowisko wtula uszy pod siebie jak zbite psy, gdy ta „władza” łamie wszelkie zasady praworządności. Jak to nazwać „prostytuowaniem”, to delikatne określenie, znam mocniejsze, ale czy warto je tu wymieniać? 

Tydzień temu pisałem „Czy mija epoka Skowrona?”, być może tak jest, choć wygrana w 7 turnieju z cyklu OPEN ALIGATOR CUP, jakby temu zaprzeczała. Jednak jak widziałem, te ledwo, ledwo przepchnięte zwycięstwa to będę nadal stawiła pytanie „ czy mija epoka Skowrona?”. Piotrek Tuszyński przegrana w finale ze Skowronem nie przynosi mu ujmy, raczej należy mówić o wielkim pechu, bo był zawodnikiem z inicjatywą, grającym nowoczesny defensywny tenis stołowy, a tych paru akcji, gdzie zabrakło milimetrów mogli by pozazdrościć wielcy tego sportu.

Zenek Jabłoński zadziwia wielką huśtawką formy, i to jest smutne, zachowuje się jak nasi siatkarze na IO LONDYN 2012.

Przypominamy o wtorkowym, i piątkowym turnieju na Solcu. Zapraszamy!!!

ZAPRASZAMY NA SOBOTNI TURNIEJ PAR, start godzina 10.00!!! (regulamin w załączeniu)

Ranking po 7 turniejach:

ranking po 7 turnieju

Krzysztof PIWOWARSKI

8 sierpnia 2012 roku – godz. 21:40

Tenisiści stołowi Chin złotymi

medalistami igrzysk olimpijskich

Tenisiści stołowi Chin zdobyli złoty medal w rywalizacji drużynowej mężczyzn podczas igrzysk olimpijskich w Londynie. W finale pokonali oni Koreę Południową 3:0.

W pierwszym meczu Long Ma stosunkowo łatwo uporał się z Seongminem Ryu, wygrywając swój pojedynek 3:1. Drugie spotkanie, w którym spotkali się Jike Zhang i Sahyuk Joo, równiez zakończyło się zwycięstwem zawodnika z Chin 3:1 i Chińczycy prowadzili już 2:0.

W trzeciej serii gier rywalizowały ze sobą deble obu krajów. Hao Wang i Jike Zhang nie dali żadnych szans Sangeunowi Oh oraz Seungminowi Ryu, pokonując ich 3:0. Tym samym cały mecz zakończył się zwycięstwem Chin 3:0.

Brązowe medale zdobyła drużyna Niemiec, która pokonała Hongkong 3:1.

źródło: Onet fot. PAP/EPA

turniej drużynowy mężczyzn - mecz o złoty medal:

CHINY - KOREA 3:0 szczegóły

turniej drużynowy mężczyzn - mecz o brązowy medal:

NIEMCY - HONGKONG 3:1 szczegóły

turniej drużynowy kobiet - mecz o złoty medal:

CHINY - JAPONIA 3:0 szczegóły

turniej drużynowy kobiet - mecz o brązowy medal:

KOREA- SINGAPUR 0:3 szczegóły

8 sierpnia 2012 roku – godz. 15:41

MASTERS – ALIGATOR CUP

Komunikat nr 7, sezon letni, rok 2012, Wieczór MASTES ALIGATOR CUP, turniej tenisa stołowego, KS ATS, Solec 71.

7 sierpnia 2012, godzina 19.30, już 7 turniej z cyklu ALIGATOR CUP, wystartowało 25 zawodników.

Żyjemy w świecie plotek, teraz po sieci chodzi ta najnowsza, o tym, że adaptowany reprezentant naszego kraju zachował się jakoś nie tak w trakcie Igrzysk Olimpijskich. Istna tragedia „grecka”. Jestem ciekaw czy to plotka, czy pomówienie, ale coś w tym jest, bo niemrawy jak zawsze zarząd PZTS nagle dostał przyspieszenia w tej dziwnej sprawie.

Dostałem słowa poparcia dla idei otwarcia klubu olimpijczyka „RIO 2016”, dla zawodników z ogromnym doświadczeniem sportowym. Pierwszym klubowiczem poza mną jest Wojtek „misio” Węgrowicz. Już w najbliższym czasie wystąpimy do pani minister Joanny Muchy o specjalne wsparcie, myślę, że 200 000 zł rocznie wystarczy nam, by przebrnąć 1 rundę w dowolnych IO, w razie czego zawsze możemy dostać kontuzji.

Po sobotnim opisie turnieju deblowego dostałem propozycje nie do odrzucenia, by opisać inne zagrania pingpongowe „kaszpirowskiego” warszawskiego tenisa stołowego. Jednak będąc odważnym człowiekiem odrzuciłem tą propozycję. Co tam kasa, ważna jest niezależność.

Pozostając przy promowaniu dyscypliny, dokonam opisu pewnego serwisu, wam pozostaje rozpoznać kto tak serwuje, a o to opis:

nogi proste, w lekkim rozkroku, tułów pochylony, głowa wyprostowana, oczka świdrujące przeciwnika, pozycja czatująca. Międli w lewej ręce piłeczkę, jakby chciał zmienić jej kształt, a przecież już nie jest doskonała, przecież była setki razy, a może tysiące razy uderzana, sama uderzała, wgniatana, wycierana przez pęd powietrza, nie mówiąc o wycieraniu w ręcznik, czy strój zawodnika, a jednak mimo tego zmaltretowania zachowała swoje zdolności mechaniczne. I teraz musi też wytrzymać, naciski, zaklęcia wypowiadane przez tego zawodnika nie mają takiej mocy by jej zaszkodzić i zrobić jej coś złego. I nagle, ruch, prawa ręka w ruch, lewa lekko ku górze, w otwartej dłoni leży nieruchomo biała kula, i gdy się spodziewamy, że biały pocisk wystartuje w górę jak rakieta, to .... . Tak, paletka trzymana w prawej dłoni, twardo, sztywno, w bezruchu, siłą i mocą przedramienia uderza w piłeczkę spoczywającą na szeroko rozpostartej dłoni. I leci, szybko i prosto, w brzuch przeciwnika, który wypatrywał jej na „nieboskłonie”, i cóż, oszukał się, zapomniał, że pingpong to sport walki, stracił punkt. Tak bywa.

Przypominamy wszystkim zainteresowanym, że 11 sierpnia 2012 r już DRUGI wielki wakacyjny turniej deblowy, gdzie przez trzy kolejne soboty będziemy walczyć o miano najlepszej pary pingpongowej. Szczegóły i regulamin dostępny na stronach agamaru. Nagrody to podział 50% wpływu z wpisowego pomiędzy 4 pierwszych par. Regulamin turnieju w załączeniu!!!!

Adam Molenda zmierzał do finału, nie było silnego na niego, a jednak bohater ostatnich turniejów Zenek „jabłuszko” Jabłoński swym „kocim pingpongiem” powstrzymał marsz zwycięstwa Adama. Andrzej Piesio nie przeląkł się legendy stylu „kociego pingponga” i w grze finałowej próbował poskromić Zenka, i zrobić szarlotkę. No cóż i jemu się nie udało, choć zaczął obiecująco, proponujemy Andrzejowi kurs pieczenia ciast w „akademii Kurta Schellera” podaję adres:  http://www.schelleracademy.pl/kursy-jednodniowe.

Zdobywcą 3 miejsca okazał się Wicemistrz Europy, Świata* (niewłaściwe skreśl) Bernatowicz Andrzej, który w małym finale pokonał Mariusza Regulskiego.

Wszystkim tego dnia dobrze się grało, nawet przegranym, to był dobry dzień na fajne zagrania, i o to chodzi w tym sporcie. Pozdrawiamy tych wszystkich, którzy przebywają na urlopach, a szczególnie tych co to są w obcych stronach, gdyż ich powrót może być zagrożony przez kolejne bankructwo. Tak na marginesie co to się dzieje w tej turystyce?!

Opowiadam na proste pytania: nowy system punktacji wprowadzono z powodu zastraszenia organizatora przez jednego z uczestników, który chce udowodnić, że to lepszy system niż poprzedni, poczekamy do końca lata i zobaczymy.

Przypominamy o środowym, i piątkowym turnieju na Solcu, oraz sobotnich turniejach PAR. Zapraszamy!!!

tabela 7 turnieju

Ranking po 7 turniejach:

ranking po 7 turnieju

Krzysztof PIWOWARSKI

7 sierpnia 2012 roku – godz. 20:26

Chinki znów bezkonkurencyjne

Reprezentacja Chin wywalczyła olimpijskie złoto w drużynowym turnieju tenisa stołowego kobiet. Chinki w składzie Li Xiaoxia, Ning Ding i Yue Guo nie dały szans Japonkom i w finałowym starciu pewnie wygrały 3:0.

Ekipa Chin od początku była uznawana za faworyta tego spotkania, nic dziwnego przecież w jej składzie grały zarówno złota, jak i srebrna medalistka w singlu. Właśnie aktualna mistrzyni olimpijska Li Xiaoxia rozpoczęła spotkanie. Pierwszego gema Chinka wygrała 11:6, ale w drugim musiała uznać wyższość Japonki Ai Fukuhary. Potem jednak pewnie zwyciężyła 11:2 i od tego czasu Chinki oddały rywalkom już tylko jednego gema. Tym samym Chinki obroniły mistrzostwo z Pekinu i potwierdziły swoją dominację w światowym tenisie stołowym.

Brązowy medal zdobyła reprezentacja Singapuru w składzie Tianwei Feng, Jawei Li i Yuegu Wang. Tenisistki pokonały 3:0 reprezentację Korei Południowej. Polki odpadły już w pierwszej rundzie turnieju. Natalia Partyka, Qian Li i Katarzyna Grzybowska uległy 1:3 właśnie brązowym medalistkom.

źródło: Onet fot. PAP/EPA

7 sierpnia 2012 roku – godz. 20:15

Szkółka Tenisa Stołowego TRIO Rzeszów

7 sierpnia 2012 roku – godz. 20:13

Chcemy walczyć o medale

Jeden z najlepszych polskich tenisistów stołowych - Bartosz Such pieczołowicie przygotowuje się do sezonu 2012/2013. Oprócz kilku obozów przygotowawczych, "Suszi" planuje start w Czech Open (zawody z cyklu World Tour) oraz meczu międzypaństwowym.

- Mam za sobą dwa obozy kadry, na których głównie staraliśmy się pomoć "Wandżiemu", aby jak najlepiej przygotował się do igrzysk olimpijskich w Londynie. Aktualnie przebywam na zgrupowaniu w Drzonkowie. Kolejny obóz rozpoczynam 20. sierpnia, a bezpośrednio po nim wystartuje w zawodów World Tour Czech Open - mówi Such. Start w czeskich zawodach nie będzie jedynym "przetarciem przed ligą" dla mistrza Polski seniorów w grze pojedynczej z 2011 roku. We wrześniu Such wraz ze swoimi kolegami z reprezentacji zmierzy się z Włochami w eliminacjach do przyszłorocznych mistrzostw Europy.

Przed rozpoczęciem nowego sezonu klub Bartosza Sucha - Olimpia-Unia Grudziądz solidnie się wzmocnił. Do zespołu dołączyli Chorwat Tomislav Kolarek oraz Tajwańczyk Huang Sheng Sheng. Jak skład grudziądzan ocenia popularny "Suszi"? - Moim zdaniem mamy silny skład. Przede wszystkich chcemy powalczyć o medale, a nawet o tytuł. Zresztą ja zawsze mam prywatne ambicje, żeby wygrywać - dodaje wicemistrz Europy juniorów z 1999 roku. Such przyznaje, że z dwójki nowych graczy Olimpii-Unii zna tylko Chorwata. - Z Huangiem nigdy nie rozmawiałem, widziałem tylko jak gra. Z Kolarkiem natomiast kilka razy zamieniłem kilka zdań.

Oprócz gry we Wschodzący Białystok Superlidze tenisistów stołowych, klub z Grudziądza wystąpi również w rozgrywkach Pucharu ETTU, gdzie należy do ścisłego grona faworytów. - Jesteśmy jednym z faworytów tych rozgrywek. Każdy z nas chce wygrywać, dlatego też będziemy chcieli się jak najlepiej zaprezentować w tym pucharze - obiecuje 29-letni Such.

Krajowy lider Olimpii-Unii z pewnością będzie chciał się odrodzić w nowym sezonie, po tym jak w ostatnich miesiącach nękały go kontuzje. To właśnie problemy zdrowotne sprawiły, że Bartosz Such nie mógł obronić tytułu indywidualnego mistrza Polski seniorów w singlu. - Jeśli będę zdrowy i w formie, to będę chciał po raz kolejny zostać najlepszym tenisistą stołowym w Polsce - kończy zawodnik ósmej drużyny ubiegłego sezonu.

Mateusz PRZYBYŁ www.superliga.com.pl

7 sierpnia 2012 roku – godz. 20:00

Szukamy talentów na Mazowszu

CYKL TRZECH TURNIEJÓW TENISA STOŁOWEGO

Miejsce rozegrania: Hala im. Andrzeja Grubby w Jeżewie

Organizator: Urząd Marszałkowski w Warszawie, SLKS ”Olimpijczyk” Jeżewo

Termin: pierwszy turniej będzie rozegrany 11 sierpnia 2012 roku.

 kolejne turnieje: 21.09 i 19.10.2012 r.

Początek turnieju: godzina 9.00

Kategorie wiekowe: żak, młodzik, open

Nagrody: za zajęcie miejsc I - III puchary i dyplomy, a po trzech turniejach nagrody rzeczowe.

Punktacja: Im. - 20 pkt, IIm  - 18 pkt, IIIm - 17 pkt, IVm. - 16 pkt, Vm. - 15 pkt, VIm. - 14 pkt, VIIm. - 13 pkt, VIIIm. - 12 pkt, IXm - 11 pkt, Xm - 10 pkt, XIm. - 9 pkt, XIIm. - 8 pkt, XIIIm. - 7 pkt, XIVm. - 6 pkt, XVm. - 5 pkt, XVIm. - 4 pkt, XVIIm. - 3 pkt, XVIIIm. - 2 pkt, XIXm. - 1 pkt i niżej

System rozgrywania turnieju: uzależniony od liczby startujących

Sprawy różne: uczestnicy przyjeżdżają na własny koszt; za rzeczy pozostawione w szatni organizator nie ponosi odpowiedzialności.

Organizator nie ubezpiecza uczestników.

Andrzej NADROWSKI

7 sierpnia 2012 roku – godz. 15:45

Zmarł Dariusz Bielas

6 sierpnia późnym popołudniem w szpitalu zmarł nasz przyjaciel, Dariusz Bielas. Miał 55 lat.

Darek był czynnym zawodnikiem Amatorskiej Ligi Tenisa Stołowego w Częstochowie. Darek od lat kochał tenis stołowy, podczas sezonu był praktycznie na każdym treningu. Był również współzałożycielem drużyny Grupa "Żelazny". Był bardzo serdecznym i niezwykle sympatycznym człowiekiem. Zapamiętamy go z pewnością, jako osobę dowcipną i zawsze uśmiechniętą.

W imieniu swoim, Zarządu ALTS w Częstochowie, jak i całego środowiska składam wyrazy głębokiego współczucia Rodzinie i Bliskim.

Darku spoczywaj w pokoju.

źródło: www.pingpong.com.pl

7 sierpnia 2012 roku – godz. 15:36

Informacja z posiedzenia Zarządu

KOMUNIKAT Z POSIEDZENIA ZARZĄDU PZTS w dniu 04.08.2012

W dniu 04.08.2012 roku obradował w Warszawie Zarząd Polskiego Związku Tenisa Stołowego. Podczas obrad:

1. Zarząd PZTS podjął uchwałę w sprawie zwołania na dzień 24 listopada 2012 Walnego Sprawozdawczo-Wyborczego Zgromadzenia Delegatów PZTS, skrócenia kadencji Zarządu i wszystkich ciał doradczych do dnia 24.11.2012 oraz podziału mandatów wyborczych pomiędzy poszczególne Wojewódzkie Związki Tenisa Stołowego . Jednocześnie pragniemy przypomnieć, że uchwałą nr 169/Z/2012 z dnia 11.02.2012, Zarząd PZTS wyznaczył termin 20.10.2012 jako ostateczną datę przeprowadzenia zjazdów sprawozdawczo-wyborczych w Wojewódzkich Związkach Tenisa Stołowego i wyboru delegatów na Walne Sprawozdawczo-Wyborcze Zgromadzenie Delegatów PZTS.

2.  Zarząd powołał Komisję Zjazdową (w składzie R. Weisbrodt i B. Tereszkiewicz-Stach), której zadaniem będzie opracowanie materiałów zjazdowych oraz zatwierdził harmonogram czynności związanych z przygotowaniami do Walnego Zgromadzenia Delegatów PZTS:

- do 05.09.2012 – sprawozdania Komisji,

- do 05.10.2012 – projekt sprawozdania Zarządu,

- do 25.10.2012 – przyjęcie przez Zarząd PZTS materiałów zjazdowych,

- do 30.10.2012 – dostarczenie materiałów zjazdowych delegatom.

3.  Zarząd powołał Komitet Organizacyjny zawodów ITTF GAC WORLD TOUR – POLISH OPEN 2012 w składzie:

- Ryszard WEISBRODT – Przewodniczący,

- Wojciech KLIMASZEWSKI – Dyrektor Turnieju,

- Ewa BĄK – Dyrektor Wydziału Sportu UM w Poznaniu,

- Tadeusz NOWAK – Prezes Wielkopolskiego ZTS,

- Piotr PIELACIŃSKI,

- Sylwester MAŁECKI,

oraz zapoznał się z informacją o aktualnym stanie przygotowań do imprezy i wstępnym budżecie zawodów.

4. Zarząd zatwierdził składy kadr narodowych w kategoriach juniorów i młodzieżowców na II półrocze 2012 roku.

5. Zarząd zatwierdził Regulaminy Rozgrywek na sezon 2012/2013 dla:

- Weteranów,

- Turnieju o Puchar PZTS i Przeglądu Sportowego,

- Mini Olympic Games,

- Turnieju UKS,

- Festiwalu Tenisa Stołowego.

6. Zapoznał się z informacją Komisji Dyscyplinarnej o trwających aktualnie postępowaniach dyscyplinarnych (m.in. incydent podczas OOM w Krakowie) oraz zawnioskował o wszczęcie przez Komisję Dyscyplinarną postępowania wyjaśniającego wobec zawodnika Wang Zeng Yi, w związku z jego zachowaniem podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie.

7. Rozpatrzył pisma i wnioski skierowane w ostatnim okresie do Zarządu.

Dyrektor Biura PZTS

Wojciech Kilmaszewski

6 sierpnia 2012 roku – godz. 13:51

Plebiscyt na działacza 65-lecia

Wrocław, 6 sierpnia 2012r.

Redakcja

„Słowa Sportowego”

Dolnośląski Okręgowy Związek Tenisa Stołowego we Wrocławiu zgłasza kandydaturę Pana Zygmunta Sutkowskiego do plebiscytu „Złota dziesiątka działaczy 65-lecia na Dolnym Śląsku”. Swoją działalność w sporcie rozpoczął w 1958 roku jako kierownik sekcji tenisa stołowego WKS Jowisz Gliwice, brał udział w rozgrywkach A-klasowej drużyny tego klubu i jednocześnie pełnił zawodową służbę wojskową. W 1959 został członkiem Wydziału Gier i Dyscypliny Śląskiego Związku Tenisa Stołowego w Katowicach oraz zadał egzamin na sędziego tenisa stołowego.

Aktywną działalność jako sędzia rozpoczął od 1964r. na terenie Dolnego Śląska po przeniesieniu służbowym do Wrocławia. Tam też w 1969 roku na Wlanym Zgromadzeniu Wyborczym Delegatów DOZTS została powierzona mu funkcja Prezesa, którą nieprzerwalnie pełni do dnia dzisiejszego. Pierwsze lata jego pracy były okresem budowania siły dolnośląskiego tenisa stołowego od podstaw (brak rozgrywek ligowych, niski poziom rozgrywek indywidualnych). Zaowocowało to wzrostem poziomu sportowego i coraz lepszymi wynikami we wszystkich kategoriach wiekowych, a przede wszystkim młodzieżowych. W okresie prezesury Z. Sutkowskiego na terenie Dolnego Śląska odbyło się wiele imprez międzynarodowych (Międzynarodowe Mistrzostwa Polski, mecze Superligi i Ligi Mistrzów) oraz setki ogólnopolskich. Nasz Okręg wielokrotnie wygrywał współzawodnictwo PZTS oraz dzieci i młodzieży Ministerstwa Sportu w tenisie stołowym, od kilkunastu lat nie spada poza pierwszą trójkę w/w klasyfikacjach. Reprezentanci naszego województwa w tym okresie zdobyli wiele medali na Mistrzostwach Świata i Europy we wszystkich kategoriach młodzieżowych. Z. Sutkowski kilkukrotnie pełnił funkcję Kierownika Reprezentacji na wyjazdach międzynarodowych, m. in. Mistrzostwach Europy Kadetów i Juniorów.

Prezes Zygmunt Sutkowski był wielokrotnie wyróżniany i nagradzany przez m. in. MKOL, PKOL, PZTS i władze sportowe województwa dolnośląskiego, w tym m. in 2001 Krzyżem Kawalerskim Odrodzenia Polski za całokształt działalności w sporcie, nagrodą Ministra Sportu pierwszego stopnia. W 1997r. został wybrany najlepszym działaczem roku na Dolnym Śląsku. Dał się poznać jako wybitny działacz sportowy, w latach 1980-2008 był we władzach PZTS. Obecnie oprócz pełnienia funkcji Prezesa DOZTS został wybrany w 2008 Wiceprezesem Dolnośląskiej Federacji Sportu, a w 2009 z okazji 40-lecia pełnienia funkcji Prezesa DOZTS wyróżniony nagrodą na najlepszego działacz na Dolnym Śląsku za całokształt działalności w sporcie. Należy podkreślić, że Z. Sutkowski cały czas pełni powierzone mu funkcje i stanowiska społecznie.

Z poważaniem

Sekretarz DOZTS we Wrocławiu

Kamil Skrzypczak

6 sierpnia 2012 roku – godz. 11:17

5 Letnie Grand Prix KS SPÓJNIA

Wyniki rozegranego w dniu 4 sierpnia 2012 roku 5 Letniego Turnieju Grand Prix Amatorów KS SPÓJNIA Warszawa (hala sportowa, ul. Wybrzeże Gdyńskie 2):

 

wyniki 5 Letniego turnieju

Trochę chłodniej i od razu nastąpiło pospolite ruszenie na halę tenisa stołowego klubu Spójnia Warszawa. W kategorii open pierwszy raz w lecie wystąpiło osiemnastu zawodników ! czyli około 40% całej grupy, a w młodszych weteranach sześciu nowych uczestników.

W finale kategorii oldboy młodszy  wracający do dużej formy, Zdzisław Orzechowski zakwestionował legalność okładzin przeciwnika. Jednak zgodził się zagrać i wygrał z Wojciechem Stańczukiem 3:0 [11:4, 11:9, 11:7]. W grze o drugie miejsce W. Stańczuk pokonał Dariusza Radeja 3:1. W finale "B" Brylak Włodzimierz wygrał z Edwardem Zgudką 3:0.

W finale kategorii oldboy starszy Marek Zawadzki wygrał z Antonim Białobrzeskim 3:1 [11:6, 5:11, 11:3, 11:6]. W grze o drugie miejsce Zdzisław Orzechowski pokonał A. Białobrzeskiego 3:1. W finale "B" zwyciężył ten żwawszy tj. Stanisław Janiszewski, który wygrał z Wiesławem Jagniątkowskim 3:0.

W finale kategorii open duża niespodzianka, Paweł Życki wygrał z Marcinem Starczyńskim 3:2 [11:8, 10:12, 11:9, 7:11, 11:4] ! W grze o drugie miejsce Dariusz Skowroński pokonał M. Starczyńskiego 3:2. Był to rewanż za półfinał po prawej, gdzie padł odwrotny wynik. Wprawdzie Marcin przed pojedynkiem odgrażał się, że pokaże Darkowi gdzie jest miejsce dziadka, lecz nie udało Mu się to udowodnić i musiał przełknąć gorycz porażki. W finale "B" Radosław Jurzyk wygrał z Pawłem Łąckim 3:0.     

Szczegółowe rozpisanie gier, wyniki punktowe i aktualna klasyfikacja po każdym turnieju znajdują się na stronie: www.pingbook.pl

Jednocześnie zaręczam, że ogólne założenia turnieju nie zmienią się tj. gra grupowo-pucharowa.

Zapraszamy na następne turnieje, gdzie gwarantujemy, że nikt nie wyjdzie nie nagrawszy się do woli. Kawa i herbata gratis!

Istnieje również możliwość zamówienia dowolnej pizzy i makaronów z wszelakimi sosami.

UWAGA!!!

Informujemy uczestników grających w turniejach Grand Prix, że ze względu na rosnące koszty utrzymania hali: światło, woda, ogrzewanie oraz utrzymanie czystości w pomieszczeniach sanitarnych i hali, zmuszeni jesteśmy do podniesienia wpisowego od 1 września o 2 zł. Wpisowe, które będzie obowiązywało: 12 złotych.

Letnie Grand prix Amatorów K.S. Spójnia Warszawa

- 11, 18 i 25 sierpnia 2012 roku

Informacje: Włodzimierz RYFCZAK tel. tel. kom. 510-237-939, tel. Hala Sportowa KS SPÓJNIA 22-839-66-52 oraz Mirosław KUBISIAK tel. kom. 607-290-904.

Mirosław KUBISIAK

6 sierpnia 2012 roku – godz. 11:12

Pierwsze koty za płoty

W sobotę 4 sierpnia wystartował DEBEL ALIGATOR PAR, a w nim 7 par, i to jakich:

Białkowski/Tylski, Dąbrowski/Markowski, Kisiel/Jabłoński, Legat/Pigłowski, Molenda/Stoklas, Kwaśniewski/Tomasik i Barańczak/Piwowarski.

Zanim przejdę do opisu tego niesamowitego wydarzenia, poruszymy trzy sprawy.

Włączyłem w weekend „gadające głowy” w TVN24. Takiego pieprzenia o kondycji polskiego sportu dawno nie słyszałem. Najmądrzejsi byli: wybitny były minister sportu Drzewiecki i były doskonały chodziarz Korzeniowski, zdobywca wszystkiego, co można w sporcie, ale najgorszy dyrektor sportowy TVP, gdy chciał się sprawdzić jako manager. Do tego garnituru został przyklejony redaktor Żukowski z Rzeczpospolitej i nasz były doskonały sprinter Urbaś. I tylko ten ostatni wykazał się zdrowym rozsądkiem, pozostali nie zauważali złego uroku, jaki roztaczali nad polskim sportem. Powiem tylko tak: Panowie, sport zaczyna się od przedszkola, w najgorszym przypadku od szkoły podstawowej. Jeżeli oni tej prostej prawdy nie rozumieją, to nietrudno dojść do przekonania, że na sporcie się nie znają. Jeżeli już od najmłodszych lat zniechęca się do ćwiczeń fizycznych, jeżeli traktuje się edukację w wychowaniu fizycznym jako 5. koło u wozu, jeżeli początkowe wychowanie sportowe pozostawia się tylko klubom sportowym, to ostateczny wynik sportowy kończy się na kibolstwie. Na tonach zjedzonych czipsów i tysiącach wypitych butelek piwa przed domowym TV – w naszej standardowej strefie kibica.

Brytyjczycy po 100 latach zdobyli medal w tenisie ziemnym: dla Zjednoczonego Królestwa medal zdobył Szkot. Być może to jest ten przekaz, który każe nam szukać polskiej szansy w tenisie stołowym za 100 lat, bo być może wtedy POLSKA otrzyma szansę organizacji Igrzysk Olimpijskich. Tylko czy tenis stołowy będzie jeszcze istniał jako dyscyplina sportowa...

Związki sportowe, Ministerstwo Sportu i dziennikarze wbrew zdrowemu rozsądkowi dmuchali balon sukcesomanii, podczas gdy rzeczywistość była bardzo prozaiczna: po prostu nie ma polskiego sportu na żadnym poziomie, jest atrapa, którą nazywamy sportem. Czy kogoś obrażam taką diagnozą? Chyba tylko cwaniaczków, którzy żyli z mamienia wynikami sportowymi i wyłudzali bezkarnie publiczne pieniądze, by wzbogacić się na oszukanym społeczeństwie.

Start przedstawicieli polskiego sportu na Igrzyskach Olimpijskich dowodzi, że niektórzy z nich pojechali tam, by „odfajkować” swą obecność. By, gdy ktoś zapyta o kasę, jaką otrzymali na przygotowania, o sposób jej wydania, zawsze mogli odpowiedzieć: staraliśmy się, ale nie wyszło.

Igrzyska Olimpijskie to szczególny rodzaj mistrzostw sportowych. Te nowożytne odbywają się dopiero niewiele więcej niż ponad 100 lat, te starożytne – miały miejsce milenia temu, jednak zdobywców laurów znamy do tej pory. Mimo upływu tysięcy lat ich nazwiska wciąż są znane. Dlatego dziwi ignorancja polskiej chorążyni, gdy mówi, że woli start w wiosce „Kanada” niż walczyć o ten laur. „Walić” taki sport i dlatego wracamy do naszej pięknej rzeczywistość, gdzie zawodnik walczy do upadłego i nie szuka wioski „Kanada”.

 

lp

para

1

2

3

4

5

6

7

 

 

 

1

Białkowski/Tylski

 

1/3

0/3

0/3

1/3

3/2

0/3

8/14

2/4

VI

2

Dąbrowski/Markowski

3/1

 

3/1

3/0

3/0

3/1

3/0

18/3

6/0

I

3

Kisiel/Jabłoński

3/0

1/3

 

2/3

3/2

2/3

3/0

14/11

3/3

IV

4

Legat/Pigłowski

3/0

0/3

3/2

 

3/0

1/3

3/0

11/8

4/2

III

5

Molenda/Stoklas

3/1

0/3

2/3

0/3

 

0/3

3/0

8/13

2/4

V

6

Kwaśniewski/Tomasik

2/3

1/3

3/2

3/1

3/0

 

3/0

15/9

4/2

II

7

Barańczak/Piwowarski

0/3

0/3

0/3

0/3

0/3

0/3

 

0/18

0/6

VII

Wyniki nie mówią wszystkiego, sety były zażarte, żaden z przegranych nie sprzedał swojej skóry za darmo. Turniej był fantastyczny, zwycięzcy Dąbrowski/Markowski to para, która ma być etatowym zestawieniem drugoligowego Marymontu (choć chodzą słuchy, że z Marymontu przeprowadzają się do Ursusa), pokazywała nam, że stanowią rozumiejącą się parę jak „ojciec i syn”. To wróży im wiele sukcesów w 2. lidze. Druga para to Kwaśniewski/Tomasik, stworzona tylko na ten turniej, jednak pokazali, jaka siła gry w nich drzemie. Mają wielki potencjał, ale nie zostanie chyba wykorzystany do końca w tym sezonie. Legat/Pigłowski zdobyli „tylko” 3. miejsce dlatego, że przegrali bezpośrednio walkę z Kwaśniewskim/Tomasikiem, ale to mocna para i może siać postrach wśród przeciwników.

Zainspirowany stylem komentarzy, które zasłyszałem w trakcie Igrzysk, postaram się skomentować jedno zagranie które widziałem, pary X przeciw parze Y.

Zagranie: serwis wychodzący w głęboki fh, odbiór do bh, odegranie do przekątnej bh, topspin fh po prostej, koniec.

I, proszę Państwa, do serwisu ustawia się potężnie zbudowany zawodnik, który znany jest ze swego doskonałego podejścia do płci przeciwnej, do odbioru szykuje się znany warszawski specjalista od uzależnień. Biała piłeczka w rękach naszego przystojnego zawodnika nagle wysoko podrzucona do góry, powoli wznosi się wysoko, wysoko ponad głowy zawodników, gdzieś tam w pobliżu lamp, nagle się zatrzymuje, i zaczyna opadać, nabierając szybkości, zbliża się coraz bardziej do blatu stołu. I oto nagle gdzieś z tyłu, zza pleców naszego potężnie zbudowanego zawodnika wyskakuje ręka uzbrojona w paletkę, by dynamicznie spotkać się ze spadającą piłeczką, by nadać jej kręcenie, zmienić jej kierunek. I jest ruch, odbicie, pierwszy kozioł tuż przy krawędzi stołu i leci. Widać jej rotację, znaczek się obraca szybko, coraz szybciej, zbliża się siatka dzieląca pole gry na pół (czy na pewno na równe połowy). Górna granica siatki coraz bliżej, i bliżej, zaraz ta szalona piłeczka przeleci na drugą stronę. Po drugiej stronie siła skupienia, oczy lekko przymrużone, ręka z paletką wyczekuje, ciało pochylone do przodu, ile w tym „siły skupienia”, ile mocy. I przeleciała, odbija się jakieś 25 cm od siatki i gwałtownie skręca w lewo, a jej kozioł jest jakiś taki niski, karłowaty. „Kaszpirowski pingponga” nagle ruszył. Cały czas był ustawiony jak przyczajony tygrys, czekający na okazję do skoku, obserwujący smakowitą łanię, która niczego nieświadoma skubie kąski smakowitej trawy. Teraz skoczył, a widząc gwałtowną zmianę kierunku ruchu piłeczki, zachował się tak jakby owa łania szukała ratunku w rozlicznych zmianach kierunków, a on - pan życia i śmierci - chciał dopełnić jej przeznaczenia. Odbił dziwnie, tak jak się nie powinno, wbrew regułom, ale trafił, a ona leci tam, gdzie nie powinna. To chyba ta wykoślawiona ręka nadała piłeczce ten kierunek, ale co się dzieje z jej rotacją, z jej kręceniem? To niemożliwe, już nie kręci się w lewo, ona się kręci w prawo. Jak to się stało, co tak może zmienić, odwrócić kręcenie, co??? Ten biały „ball” leci po prostej bh, a tam stoi zawodnik znany ze swego miękkiego sprężystego ruchu, którym zaskakuje wielu przeciwników. Teraz jednak sam zaskoczony, by nie stracić punktu, ratuje się odbiciem tak zwanym balonikiem, tzn. odbija piłeczkę po przekątnej, nadając jej wysoki lot. Piłka leci długo na sam koniec przeciwległego rogu stołu, odbija się. Ale ma wysoko kozioł i jaką rotację! Partner naszego „Kaszpirowskiego” nawet nie zdążył się ruszyć, gdy ona odbija się tuż przed nim i gwałtownie skręca w prawo. Instynktownie uderza, jego ruch podobny jest do klasycznego topspina. Ręka z paletką rozpoczyna na wysokości stołu ruch ku lecącej piłce, linia styku będzie gdzieś na wysokości 60 cm na stołem. Widać w powietrzu te niewidoczne linie ruchu, jak się stykają, jak się przecinają. I zaraz nastąpi zetknięcie, zaraz nastąpi uderzenie, a tam po drugiej stronie stołu potężnie zbudowany zawodnik niesiony instynktem przemieszcza się do strony bh, by czekać w spokoju na lecącą w jego stronę piłeczkę. Bo jak może być inaczej, nie może być inaczej, on - mistrz wie o tym. I co się dzieje? Ale zmiana, tamen zawodnik, który dopiero niedawno nauczył się odbijać piłeczkę, który dopiero poznał podstawowe tajniki pingponga, zagrał niby topspin, niby smecz, a piłka leci inaczej i wcale nie tam, gdzie czeka przeciwnik. Ten, który rozpoczął, próbuje naprawić swój błąd, ale potyka się o swego partnera i nie ma żadnej szansy, by odebrać tak zagraną przez przeciwników piłkę.

Skrócona relacja, nie wszystko opisane, brak wiadomości o sprzęcie zawodników, itp. newsy. Mamy nadzieje, że następna sprawozdanie będzie bogatsze, i pełne informacji dodatkowych, np. o typie obuwia i numerze jaki noszą zawodnicy, waga, wzrost, nic co zawodnicze nie jest nam obce.

Na następne zawody i relacje po turniejowe zapraszamy za tydzień, na godzinę 10.00 w sali na Solcu 71.

Dziękujemy wszystkim nieobecnym za gorący doping naszym zawodnikom.

I ja tam byłem i też grałem.

Krzysztof PIWOWARSKI

6 sierpnia 2012 roku – godz. 10:37

komunikat organizacyjny

turniej drużynowy mężczyzn - ćwierćfinały:

JAPONIA - HONGKONG 2:3 szczegóły

CHINY - SINGAPUR 3:0 szczegóły

PORTUGALIA - KOREA 2:3 szczegóły

AUSTRIA - NIEMCY 0:3 szczegóły

turniej drużynowy kobiet - półfinał:

SINGAPUR - JAPONIA 0:3 szczegóły

turniej drużynowy kobiet - ćwierćfinały:

NIEMCY - JAPONIA 0:3  szczegóły

CHINY - HOLANDIA 3:0  szczegóły

SINGAPUR - KOREA PÓŁNOCNA 3:0  szczegóły

HONGKONG - KOREA POŁUDNIOWA 0:3  szczegóły

3 sierpnia 2012 roku – godz. 19:34

Polskiej drużynie nie pomogła

wygrana Li Qian z medalistką igrzysk

Li Qian pokonała brązową medalistkę igrzysk w singlu Feng Tianwei 3:2 w setach w meczu olimpijskiego turnieju drużynowego tenisistek stołowych. Później już tak dobrze nie było i Polki przegrały z Singapurem 1:3 w 1/8 finału.

- Kiedyś wygrałam z Fang, ale przez ostatnia cztery lata zawsze górą była rywalka. Dlatego trochę straciłam wiarę w zwycięstwo nad nią, zresztą dużo lepszą ode mnie. Ale dziś zagrałam świetnie, przecież to igrzyska, czyli wielkie święto. Zrehabilitowałam się za singiel, w którym spisałam się katastrofalnie i nie awansowałam do ćwierćfinału - powiedziała Li Qian, brązowa medalistka ubiegłorocznych mistrzostw Europy w Gdańsku.

26-letnią pingpongistkę kompletowali szkoleniowiec kadry Michał Dziubański i trener klubowy z Zamku Tarnobrzeg Zbigniew Nęcek. W rankingu światowym Feng Tianwei zajmuje ósme miejsce, a Li Qian jest 30.

- Rewelacyjny występ i wygrana z medalistką IO pokazała wielkie możliwości Li Qian. Udało się trafić z ustawieniem i zaskoczyć Singapur, ale po wymarzonym początku później nie było już tak dobrze. Wszystkie rywalki są w najlepszej "15" listy światowej, do tego w deblu są też bardzo mocne. Nie mogę odmówić dziewczynom ambicji, bo próbowały, ale przeciwniczki były lepsze o trzy-cztery punkty. Z takim przeciwnikiem trzeba zagrać życiówkę, dołożyć 20 procent i tak nie ma pewności, czy się wygra - powiedział Dziubański.

- Prowadzę "Małą" od 11 lat i to był jej jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy pojedynek w karierze. Kilka tygodni temu podczas turnieju w Brazylii jeszcze uległa Fang, ale już wówczas ją +napoczęła+. Pokonanie brązowej medalistki igrzysk po wielkiej grze, to wielka sprawa. Potwierdza również drogę współpracy, którą idziemy z Li Qian. Myślę już o tym, co będzie za rok, gdy po przerwie na macierzyństwo, bo taki ma plan z mężem, wróci do tenisa stołowego. Nie wolno pozwolić, aby się nie rozwijała - stwierdził Nęcek, asystent Dziubańskiego, a wcześniej samodzielny selekcjoner.

Na wyżyny możliwości nie udało się wspiąć pozostałym reprezentantkom Polski. Natalia Partyka i debiutująca Katarzyna Grzybowska poniosły porażki w grze pojedynczej i podwójnej. Skład Singapuru tworzą zawodniczki, które jako jedyne na świecie są w stanie zagrozić Chinkom; przed dwoma laty zdobyły nawet złoty medal drużynowych mistrzostw świata, a kilka miesięcy temu wywalczyły srebro.

- Starałyśmy się jak mogłyśmy w potyczce z zespołem numer dwa na świecie. Bardzo dobrze rozpoczęła Li Qian, szkoda, że nie udało się nic więcej "wyszarpnąć". Wynik nie jest taki, jaki sobie wymarzyłyśmy - stwierdziła Partyka, zaś Grzybowska dodała: "wczoraj rozmawiałyśmy z Natalią, że nasz zespół musi zdobyć choć punkt, żebym dostała szansę nie tylko w deblu, lecz i w singlu. Feng dominowała, ale ze swojej postawy jestem zadowolona. Wiem, że muszę się dalej rozwijać i podnosić umiejętności".

W olimpijskiej hali ExCeL bez powodzenia Li Qian, Partyka i Wang Zeng Yi rywalizowali w singlu. Męski zespół nie zakwalifikował się na igrzyska. Ale były inne polskie akcenty w Londynie, m.in. pozyskany przez Bogorię Grodzisk Mazowiecki reprezentant Hongkongu Jiang Tianyi dotarł do ćwierćfinału. Przegrał z późniejszym mistrzem IO 2012 i złotym medalistą MŚ 2011 Chińczykiem Zhangiem Jike.

PAP fot. AFP

3 sierpnia 2012 roku – godz. 19:33

Polskie tenisistki stołowe

pożegnały się z turniejem

Polskie tenisistki stołowe przegrały drużynowo w pierwszej rundzie igrzysk olimpijskich 1:3 z reprezentantkami Singapuru. Qian Li jako jedyna z naszych zawodniczek odniosła zwycięstwo, pokonując w pierwszym secie Tianwei Feng 3:2 (11:8, 13:15, 9:11, 11:9, 11:8).

Słabo spisała się Natalia Partyka, która przegrała z Yuegu Wang drugiego seta 3:0 (11:6, 11:9, 11:6). W trzecim deblowym secie Yuegu Wang i Jiawei Li nie dały szans Katarzynie Grzybowskiej i Natalii Partyce, pokonując polski debel 3:0 (11:7, 11:6, 11:9).

Ostatni czwarty set również należał do reprezentantek Singapuru. Tianwei Feng gładko ograła Katarzynę Grzybowską 3:0 (11:8, 11:6, 11:6), nie pozostawiając złudzeń komu w tym spotkaniu należał się awans.

źródło: Onet

turniej drużynowy kobiet - 1 runda:

SINGAPUR – POLSKA 3:1  szczegóły

3 sierpnia 2012 roku – godz. 19:32

Szerokie składy drużyn

na sezon 2012/2013

Wielkimi krokami zbliża się kolejny sezon Wschodzący Białystok Superligi tenisistów stołowych. Na kilka tygodni przed rozpoczęciem rozgrywek, prezentujemy szerokie składy poszczególnych zespołów.

Mistrzowskiego tytułu w sezonie 2012/2013 bronić będą zawodnicy Bogorii Grodzisk Mazowiecki. Podopieczni Tomasza Redzimskiego w finałowej batalii rozegranej na początku czerwca okazali się lepsi od ZKS-u Drzonków.

Składy drużyn:

ARMADA BTTS SILESIA Miechowice

Jarosław Tomicki, Martin Pavlica, Jiri Vrablik, Grzegorz Iwaniuk, Mateusz Kalinowski, Grzegorz Felkel, Marcin Balcerzak

PKS KOLPING FRAC Jarosław

Wang Zeng Yi, Vitali Nekhviadovich, Marek Klasek, Kamil Dziukiewicz

CONDOHOTELS MORLINY Ostróda

Karol Szarmach, Patryk Chojnowski, Anthony Amalraj, Adrian Więcek, Jacek Karcz

GKS GORZOVIA Gorzów

Szymon Kulczycki, Tomasz Lubik, Radek Mrkvicka, Martin Olejnik, Marcin Rystwej, Tang Yu, Zhao Wei Jing

SPAR AZS Politechnika Rzeszów

Pavel Platonov, Paweł Chmiel, Tomasz Lewandowski, Michał Dąbrowski

KST ELEKTRYK-MAXIMUS BROKER Toruń

Wang Chen, Jakub Dyjas, Konrad Kulpa, Grzegorz Adamiak, Paweł Piotrowski, Tomasz Kotowski, Damian Węderlich, Marcin Marchlewski, Szymon Polaszek, Zhao Yang, Han Zheng

KS BOGORIA Grodzisk Mazowiecki

Jiang Tianyi, He Zhiwen, Daniel Górak, Robert Floras, Paweł Fertikowski, Marcin Sankowski

ZKS PALMIARNIA Zielona Góra

Lucjan Błaszczyk, Daniel Bąk, Mateusz Gołębiowski, Tomasz Rakowski, Łukasz Dzikowski, Paweł Sroczyński, Adrian Spychała, Jakub Masłowski

UKTS ALFA BANK SPÓŁDZIELCZY Radzyń Podlaski

Michał Wierzchowski, Anton Sopeleu, Łukasz Nadolski, Mykola Telnoy

ASTS OLIMPIA-UNIA Grudziądz

Bartosz Such, Wojciech Maćkowiak, Piotr Szafranek, Tomislav Kolarek, Huang Sheng Sheng

www.superliga.com.pl

22-23.09 Drzonków Mini Cup - 2012

2 sierpnia 2012 roku – godz. 21:57

OPEN - ALIGATOR CUP

Komunikat nr 6, sezon letni, rok 2012, Wieczór OPEN ALIGATOR CUP, turniej tenisa stołowego, KS ATS, Solec 71.

1 sierpnia 2012, godzina 19.30, wystartowało 32 zawodników.

Trwają Igrzyska, dziwne, bo jak napisał redaktor Rafał Stec, to rywalizacja narodowych komitetów, nie w wynikach sportowych, ale kogo jaki komitet zakontraktował sobie by te wyniki mu dostarczył. Istne targowisko próżności, gdzie próżne Komitety Narodowe zamiast skupić się na swych obywatelach, sprzedają obywatelstwo by mieć wynik. To co wyprawiają krajowe federacje tenisa stołowego, kupujące hurtem zawodników chińskich to już przeradza się w PARANOJE. Najbardziej śmieszy to, że te federacje i tak nie ugrały nic więcej niż gdyby były pozbawione desantu chińskiego. Średniej klasy Chińczycy, średniej klasy wyniki. Ciekawe kiedy zdadzą sobie z tego sprawę, i że czas zaprzestać tego importu.

Ucieszyłbym się, gdyby to było możliwe by w turnieju drużynowym wystąpiły tylko nasze dziewczyny, o prostych nazwiskach, jasnych włosach. To nie wpłynie na nasz wynik i osiągnięcia. Czas powiedzieć różnym szarlatanom od importu, by zajęli się praca od podstaw, tu na miejscu, a nie szukali ratunku w adopcji sportowej.

Nasz 6 turniej - OPEN ALIGATOR CUP – dałem ciała, pierwszy raz zdarzyło mi się nie skończyć turnieju, zostały mi do rozegrania dwie gry, o 3,4 i 5 miejsce, wstyd. Postanowiłem wszystkim trzem zawodnikom przyznać trzecie miejsce egzekwio, uznając, ze to sprawiedliwe rozwiązanie. Dlaczego tak się stało, nie wiem, i analizuje problem, może coś za tydzień.

Wygrał Michał Markowski, w finale pokonał Jacka Kiśla 3/2, i był to naprawdę fajny mecz, pełen ruchu, zaskakujących zagrań, długich wymian. Pewnym zaskoczeniem jest wynik Adama Władysiuka, i nie chodzi o jego mecz z Michałem Markowskim, ale zastanawia przegrana z Markiem Laskowskim. Trzeba zaznaczyć, że Marek nie przegrał żadnego pojedynku na stole nr 2. Krystian Marek wygrywa ze Skowronem w zażartym pojedynku, wcześniej a wcześniej Skowrona ogrywa Zenek Jabłoński. Czy mija epoka Skowrona?

Mija półmetek naszej letniej edycji, ale nie zakończyliśmy jeszcze finału wiosennego dla którego szukam dogodnego terminu, jak znajdę powiadomię zainteresowanych.

Przypominamy o wtorkowym, i piątkowym turnieju na Solcu. Zapraszamy!!!

ZAPRASZAMY NA SOBOTNI TURNIEJ PAR, start godzina 10.00!!! (regulamin w załączeniu)

regulamin turnieju gier podwójnych

tabela 6 turnieju

Kolejność na 6 turnieju, i ranking po VI turniejach:

 

LP

Imię, Nazwisko

I

II

III

IV

V

VI

RAZEM

1

Kisiel Jacek

95

80

100

95

60

95

525

2

Skowroński Dariusz

90

95

80

80

 

70

415

3

Tylski Krzysztof

85

35

70

80

85

60

415

4

Życki Paweł

100

50

60

60

80

50

400

5

Pławski Grzegorz

60

60

85

70

60

60

395

6

Władysiuk Adam

 

 

95

90

100

80

365

7

Krystian Marek

 

70

60

70

70

90

360

8

Łapkiewicz Klaudiusz

 

70

50

60

80

70

330

9

Nowicki Ryszard

60

60

50

60

60

35

325

10

Jerome Jonah

80

80

80

 

60

 

300

11

Trąbiński Paweł

 

85

35

85

35

 

240

12

Białkowski Ryszard

70

35

35

50

 

35

225

13

Kozak Artur

35

50

20

50

 

60

215

14

Markowski Michał

 

 

 

100

 

100

200

15

Laskowski Marek

 

 

50

 

50

90

190

16

Troszczyński Arkadiusz

50

35

20

50

35

 

190

17

Regulski Mariusz

 

90

 

 

95

 

185

18

Wiśniewski Artur

 

 

70

 

50

50

170

19

Suszycki Rafał

 

100

60

 

 

 

160

20

Kamiński Wojciech

60

 

 

50

35

 

145

21

Szablewski Piotr

 

50

35

35

20

 

140

22

Świderski Grzegorz

 

35

20

 

35

50

140

23

Tuszyński Piotr

80

 

 

 

 

60

140

24

Purwin Tomasz

 

 

35

 

90

 

125

25

Bitner Piotr

 

 

 

35

50

35

120

26

Janiszewski Stanisław

50

 

 

 

35

35

120

27

Kaczanowski Stanisław

50

 

35

35

 

 

120

28

Świderski Wojciech

 

60

50

 

 

 

110

29

Molak Jan

70

 

35

 

 

 

105

30

Baran Robert

 

 

90

 

 

 

90

31

Jabłoński Zenon

 

 

 

 

 

90

90

32

Ziółek Krzysztof

 

 

35

 

35

20

90

33

Zawadzki Wojtek

 

60

 

 

 

20

80

34

Ząbkowski Adrian

 

 

20

60

 

 

80

35

Kudryk  Tadeusz

 

35

 

 

35

 

70

36

Radej Dariusz

50

 

 

 

 

20

70

37

Waszelewski Janusz

 

 

20

 

 

50

70

38

Zalewski Krzysztof

 

 

 

 

70

 

70

39

Pęda Leszek

 

 

60

 

 

 

60

40

Wiewiór Marek

60

 

 

 

 

 

60

41

Bialik Andrzej

 

 

 

35

20

 

55

42

Grzegorzewski Arek

 

 

20

35

 

 

55

43

Lewandowski Maciej

35

 

20

 

 

 

55

44

Chojnacki Marcin

 

 

 

 

50

 

50

45

Molenda Adam

 

50

 

 

 

 

50

46

Sobczynski Grzegorz

 

 

10

 

 

35

45

47

Piotrowski Andrzej

 

 

20

 

 

20

40

48

Białek Andrzej

 

35

 

 

 

 

35

49

Guba Paweł

 

 

 

 

 

35

35

50

Jóźwiak Mateusz

 

 

 

 

 

35

35

51

Lipiński Mariusz

 

 

35

 

 

 

35

52

Murawski Paweł

 

35

 

 

 

 

35

53

Oleksy Artur

 

 

 

 

35

 

35

54

Ostrowski Marcin

 

 

 

 

 

35

35

55

Gajdek Grzegorz

 

 

 

 

 

20

20

56

Gruchal Grzegorz

 

 

 

 

 

20

20

57

Menich Jarek

 

 

 

 

20

 

20

58

Truszewski Krzysztof

 

 

 

 

20

 

20

59

Walasek Joanna

 

 

 

 

 

20

20

60

Wróblewski Irek

 

 

 

 

 

20

20

Krzysztof PIWOWARSKI

mecz o złoty medal:

Jike ZHANG (CHN) - Hao WANG (CHN)

4:1 (16 5 6 -10 11) szczegóły

mecz o brązowy medal:

Dimitrij OVTCHAROV - Chih-Yuan CHUANG (TPE)

4:2 (10 -9 -8 5 11 12) szczegóły

półfinały:

Chih-Yuan CHUANG (TPE) - Hao WANG (CHN)

1:4 (11 -2 -10 -6 -9) szczegóły

Jike ZHANG (CHN) - Dimitrij OVTCHAROV (GER)

4:1 (8 3 -5 9 8) szczegóły

2 sierpnia 2012 roku – godz. 09:22

O FUNdamentach z trenerem Tomaszem Redzimskim

Zaraz po obozie Jeżewo 2012 rozmawialiśmy z trenerem Tomaszem Redzimskim o FUNdamentach... 

Jerzy Grycan: Tomek, przez cały obóz w Jeżewie 2012 pracowaliśmy zazwyczaj od 6 rano do 2 w nocy...

Tomasz Redzimski: Pracowałem tak z własnej woli. Bardzo się cieszę, że w tym uczestniczyłem.

Jerzy Grycan: Z czym wracasz do domu po tym obozie?

Tomasz Redzimski: Wracam z przekonaniem, że uczestniczyłem w czymś wartościowym i ważnym. Wracam też z obrazem jak praca z taką grupą może być zorganizowana, zaplanowana, przeprowadzona i zanalizowana, a potem znowu zaplanowana na kolejny dzień.  Tam był cały czas przepływ informacji, cały czas obserwowanie co się dzieje i planowe realizowanie punkt po punkcie kolejnych kroków z programu. Wyjeżdżam z obrazem, jak można wykonywać pracę trenera jeszcze lepiej i z tego się cieszę, bo na tym obozie bardzo dużo się nauczyłem. Dużo skorzystałem.

Zobaczyłem też, jak ważna jest taka szczegółowa wiedza młodych ludzi, jak dokładnie mają grać, jak mają wykonywać poszczególne uderzenia. Zobaczyłem jak te wszystkie diagramy, które nam przygotowywałeś przed każdym następnym dniem, działają na wyobraźnię zawodników  i jak oni wracając do tych diagramów, lepiej sobie radzą, szybko przywołując prawidłowe obrazy.

Widzę też skuteczność pewnego porządku treningowego: najpierw prezentacja na początku treningu, gdzie w szczegółach omawiane są techniki, których będziemy się uczyć i doskonalić, potem w połączeniu z diagramami i imitacjami, dalej z treningiem wieloma piłkami, potem treningiem w parach, jak to przynosi szybki rezultat, jak dzieci się szybko uczą. Wyjeżdżam z dużą wiedzą jak możemy znacznie lepiej organizować nasze klubowe obozy, jak możemy to robić znacznie lepiej. Ale wyjeżdżam też z takim przekonaniem, że wszyscy trenerzy pracujący w naszym klubie powinni przystąpić w pełnym zakresie do programu FUNdamenty - od marzenia do Mistrzostwa. Myślę, że to jest bardzo dobry program, który da nam znacznie szybszy postęp, dzieci będą się znacznie lepiej rozwijać i tym samym możemy zaproponować  dzieciom lepszą ofertę.

Widziałem tu bardzo wysoką jakość pracy dzieci, ich zaangażowanie, ich pracowitość, dzieci zasługują na to, aby mieć ofertę najwyższej jakości. Dlatego zależy mi na tym, abyśmy w pełnym zakresie przystąpili do programu FUNdamenty.

Jerzy Grycan: Dlaczego FUNdamenty?

Tomasz Redzimski:  Dlatego, że istnieje pewien porządek w dochodzeniu do Mistrzostwa, porządek, którego się trzymają najlepsi na świecie, jest to porządek, który został sprawdzony, który jest na bieżąco doskonalony, i który ty na bieżąco monitorujesz.

Jestem przekonany co do tego, że dobrą pracę można robić w zespołach. Osobiście mam też zaufanie co do tego, że twoja wiedza o tym, jak się dochodzi do mistrzostwa jest pełna.

Według mnie program FUNdamenty jest szansą na wprowadzenie w Polsce pewnego porządku, że na etapie Fundamentów 1 muszą być zrobione pewne rzeczy, na etapie FUNdamentów 2, 3 czy 4 - kolejne. Zdaję sobie sprawę, że na etapach, na których ja pracowałem, czyli FUNdamentów 3 i 4, powinno być już zrobionych wiele rzeczy na etapach wcześniejszych, i wtedy mamy szanse na osiągnięcie znacznie wyższego poziomu, wtedy możemy zrobić duży skok do przodu.

Osobiście nie widzę siebie w pracy w obecnym systemie, to stałe mielenia tego samego, ta oferta jest znacznie bogatsza i znacznie lepiej przygotowana i opracowana, i widząc to, chcę jak najszybciej przystąpić do takiego planu, i dlatego też tu przyjechałem i cieszę się, że wspólnie pracowaliśmy przez te 10 dni.

Jerzy Grycan: Jak Ci się współpracowało z całą ekipą?

Tomasz Redzimski: Jeśli chodzi o dzieci, to dzieci są bardzo wdzięczne.

Dzieci, gdy widzą zainteresowanie i zaangażowanie dorosłych, gdy zaczynają czuć uderzenia z którymi miały do tej pory kłopoty, i gdy widzą postęp w swojej grze, to 'rosną', stają się bardziej umotywowane i rośnie w nich entuzjazm. To jest bardzo fajne w pracy. Znaczący efekt może być osiągnięty tylko przez zaplanowany porządek w treningu, to dzięki temu dzieci robią takie szybkie postępy.

Bardzo podobało mi się to, w jaki sposób pracowaliśmy jako zespół, jak rozmawialiśmy, jak ustalaliśmy między sobą pewne zasady, jak negocjowaliśmy pewne zasady. Podobało mi się to, jak w każdym kącie sali była realizacja planu, że na całej sali panowała atmosfera pracy i skupienia, to mobilizowało wszystkich.

Zespół trenerski z którym tu pracowałem to jest zespół ludzi zmobilizowanych, umotywowanych, którzy chcą wnieść do tenisa stołowego pewną wartość, i to wysoką wartość. W takim zespole też się fajnie pracuje, to jest coś co przynosi satysfakcję, mi ta praca przyniosła dużą satysfakcję, i chyba właśnie szczególnie to rodzi takie poczucie sensu, to daje energię do pracy. Pracowaliśmy tu dużo i czuje pewne zmęczenie, ale jest to zupełnie inne zmęczenie, czuję trochę zmęczenia fizycznego, które szybko ustąpi. Ale jednocześnie taka praca daje poczucie sensu, wiarę, a z tego płynie siła, że tak można dłużej i efektywniej pracować, to mnie cieszy.

Jerzy Grycan: A gdybyś miał po tym doświadczeniu tego obozu sformułować w prosty sposób i krótko, dla osób, które nie maja pojęcia o tym co my tu robimy, co byś powiedział?

Tomasz Redzimski: Myślę, że robimy tu mądrą pracę, która szybko przynosi efekty. Myśmy tutaj budowali nową jakość. To jest wnoszenie do tenisa stołowego nowej jakości.

Jerzy Grycan: A co jest istotą tej nowej jakości?

Tomasz Redzimski: Istotą jest we wszystkich procesach tworzenia "wiedzieć jak". To jest wiedza na o wiele bardziej zaawansowanym poziomie. Istotą jest "know-how", to co jest kluczem do postępu. I to jest silna strona tego programu – wiedza jak się rozwijać, jaka droga prowadzi do mistrzostwa sportowego. Myślę, że nie jesteśmy w niczym gorsi od innych narodów, aby realizować taki wymagający program, stać nas na to. Po prostu trzeba to robić. FUNdamenty są dla nas ogromną szansą.

Jerzy GRYCAN www.integralnytenisstolowy.com

1 sierpnia 2012 roku – godz. 22:13

Ćwierćfinałowa porażka Jianga

Jiang Tianyi (Bogoria Grodzisk Mazowiecki) w turnieju singlistów igrzysk olimpijskich w Londynie zajął miejsce 5-8. Reprezentant Hong Kongu przegrał w ćwierćfinale z Chińczykiem Zhangiem Jike 1:4.

Wcześniej w zawodach Jiang pokonał Alexeya Smirnova z Rosji 4:1 i reprezentanta Korei Północnej Kim Hyok Bonga 4:3. Z racji wysokiego rozstawienia azjata londyńskie zmagania rozpoczął od 1/16 finału.

Zawodnik grodziskiej Bogorii i reprezentacji Hong Kongu w igrzyskach olimpijskich wystąpi jeszcze w turnieju drużyn. W starciu o ćwierćfinał imprezy Hong Kong podejmie Brazylię. Początek rywalizacji zespołowej zaplanowano na 3 sierpnia.

W turnieju olimpijskim singlistów rywalizowali jeszcze dwaj inni gracze Wschodzący Białystok Superligi - He Zhiwen (Bogoria) i Wang Zeng Yi (PKS Kolping Jarosław). Pierwszy z nich odpadł w 1/16 finału po porażce z Rumunem Adrianem Crisanem 2:4, natomiast "Wandżi" uległ w 1/32 finału... He Zhiwenowi 3:4.

Wynik 1/4 finału gry pojedynczej mężczyzn:

Zhang Jike (Chiny, 1) - Jiang Tianyi (Hong Kong, 11) 4:1 (11-4, 8-11, 11-4, 11-9, 11-6)

Dawid Szajna www.superliga.com.pl

1 sierpnia 2012 roku – godz. 18:48

Xiaoxia Li najlepszą tenisistką stołową

Xiaoxia Li pokonała Ning Ding 4:1 (11:8, 14:12, 8:11, 11:6, 11:4) w finale gry pojedynczej kobiet w tenisie stołowym podczas Igrzysk XXX Olimpiady Londyn 2012.

Skład finału turnieju tenisa stołowego podczas igrzysk olimpijskich nie był wielkim zaskoczeniem. Zmierzyły się w nim dwie reprezentantki Chin, które rywalizowały ze sobą również w finale mistrzostw świata w 2011 r.

Wtedy w Rotterdamie górą była Ning Ding, tym razem to jednak Xiaoxia Li okazała się lepsza. Li po dwóch zaciętych setach wygranych do 8 i na przewagi do 12, w trzecim przegrała do 8, ale był to jedyny słaby moment chińskiej wicemistrzyni świata.

Dwie kolejne partie wygrała pewnie do sześciu i do czterech - sięgając po swoje pierwsze olimpijskie "złoto".

Brązowy medal przypadł zawodniczce z Singapuru - Tianwei Feng. W turnieju gry pojedynczej kobiet występowały także reprezentantki Polski. Li Qian odpadła w czwartej rundzie, Natalia Partyka poległa w trzeciej.

Xiaoxia Li

urodzona 16 stycznia 1988 roku

wzrost: 174 cm

waga: 65 kg

największe sukcesy indywidualnie:

igrzyska olimpijskie:

1. miejsce (2012)

mistrzostwa świata:

2. miejsce w grze pojedynczej (2007, 2011)

3. miejsce (2009)

źródło: onet.pl fot. PAP/EPA

1 sierpnia 2012 roku – godz. 17:00; 16:21

2 sierpnia 2012 roku – godz. 09:22

MASTERS - ALIGATOR CUP

Komunikat nr 6, sezon letni, rok 2012, Wieczór MASTES ALIGATOR CUP, turniej tenisa stołowego, KS ATS, Solec 71.

31 lipca 2012, godzina 19.30, już 6 turniej z cyklu ALIGATOR CUP, wystartowało 19 zawodników.

Igrzyska, Igrzyska i po Igrzyskach, kilka refleksji igrzyskowych: pompujemy się emocjami bardziej niż zawodnicy, wymuszamy naszym chciejstwem od nich wyniku którego nie są w stanie osiągnąć. W ten sposób sami sobie szkodzimy. Piękno sportu, a w szczególności start w Igrzyskach polega na tym, że liczą się niespodzianki, liczy się występ, jednak my swym chciejstwem skomercjalizowaliśmy te Igrzyska, a sport w ogóle. Te Igrzyska dowiodły też innej prawdy, co niektórym małolatom w niesmak, że każdy może w nich wystartować, młody, stary, duży, mały, liczą się tylko umiejętności, a nie PESEL. I dlatego będę popierał ze wszech miar takich zawodników jak Wojtek „Miś” Węgrowicz którzy widza swoją szansę na występ w Igrzyskach Olimpijskich w RIO 2016.

Przypominamy wszystkim zainteresowanym, że od 4 sierpnia 2012 r ruszamy na Solcu z wielkim wakacyjnym turniejem deblowym, gdzie przez cztery kolejne soboty będziemy walczyć o miano najlepszej pary pingpongowej. Szczegóły i regulamin już w przyszłym tygodniu. Nagrody to podział 50% wpływu z wpisowego pomiędzy 4 pierwszych par. Regulamin turnieju w załączeniu!!!!

Jak się okazuje upały warszawskie nie szkodzą naszym mastersom, o czym pisałem 2 tygodnie temu, przyzwyczaili się, i jest dobrze. Finał co, tydzień ci sami, tylko zwycięzca się zmienia, teraz górą było „Jabłuszko”, a przegranym był „Miś”. Zenek zwany „Jabłuszko” Jabłoński skomentował swoje zwycięstwo: zawdzięczam je dobremu treningowi z panem „X”,  który przygotowuje mnie do nowego sezonu sportowego, w którym chcę być najlepszym na Mazowszu!!!!

Paweł Życki jak on pięknie podcina, gra te swoje siekierki serwisowe jednak to za mało dla tych najlepszych, Paweł musi coś zmienić w swym stylu by znowu być na TOPIE. Janusz Krzycholik jak sam mówił przyjechał rozprostować kości, a tu 4 miejsce i to w takim gronie.

Staś Kaczanowski mistrz małych finałów, swym szczególnym stylem gry zdołował Krzysia Tylskiego i to jest piękne.

I tak można o każdym, ale panujący upał nie nastraja do fajerwerków erudycyjnych.

Opowiadam na proste pytania: nowy system punktacji wprowadzono z powodu zastraszenia organizatora przez jednego z uczestników, który chce udowodnić, że to lepszy system niż poprzedni, poczekamy do końca lata i zobaczymy.

Przypominamy o środowym, i piątkowym turnieju na Solcu, oraz sobotnich turniejach PAR. Zapraszamy!!!

regulamin turnieju gier podwójnych

Ranking po 6 turniejach:

LP

Imię, Nazwisko

IV

V

VI

RAZEM

1

Życki Paweł

95

90

90

560

2

Laskowski Marek

80

80

80

465

3

Węgrowicz Wojtek

90

100

95

455

4

Tylski Krzysztof

60

70

60

380

5

Jabłoński Zenon

100

95

100

375

6

Kostoń Krzysztof

70

70

60

360

7

Kozak Artur

50

60

70

320

8

Zawistowski Adam

70

 

 

295

9

Krzycholik Janusz

85

 

85

290

10

Szablewski Piotr

35

60

 

285

11

Waszelewski Janusz

35