|
oficjalna strona
Mistrzostw Europy nowe! radiowy wywiad z Jerzym Grycanem 22:10 mp3 wywiad ze Zbigniewem Nęckiem 42:48 mp3 wywiad z Zygmuntem Sutkowskim 32:34 mp3 wywiad z Wojciechem Waldowskim 22:27 mp3 - wywiad z Michałem Dziubańskim 04:35 |
|
galeria VIP-ów |
|
Li QIAN i Ryszard
WEISBRODT
Zbigniew NĘCEK, Li
QIAN i Ryszard WEISBRODT
Od lewej: Jerzy DACHOWSKI,
Ryszard WEISBRODT, Adam GIERSZ, Stefano BOSI i szef firmy GELFLOR |
|
UWAGA! wywiad z… |
|
Naszym celem Igrzyska Olimpijskie!
mp3 - wywiad ze Zbigniewem
Nęckiem 42:48
Od lewej: Barbara
TERESZKIEWICZ-STACH, Jerzy DACHOWSKI, Zbigniew NĘCEK i Prezes Zarządu
PZTS Ryszard WEISBRODT |
|
UWAGA! wywiad z… |
|
42 lata pasji Zygmunta
Sutkowskiego!
Prezes
Dolnośląskiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego Pan Zygmunt SUTKOWSKI mp3 - wywiad z Zygmuntem
Sutkowskim 32:34 |
|
UWAGA! wywiad z… |
|
Wrażenia Wojciecha Waldowskiego!
Prezes Śląskiego
Związku Tenisa Stołowego Pan Wojciech WALDOWSKI mp3 - wywiad z Wojciechem Waldowskim 22:27 |
|
16 października 2011 roku - godz.
19:23 |
|
Adam Giersz: organizacja na najwyższym poziomie
"Są
to mistrzostwa Europy o najwyższym standardzie, poczynając od hali, bazy
hotelowej, transporcie i wielu innych ważnych sprawach organizacyjnych. Nie
pamiętam z czasów, gdy jeździłem na ME, zawodów w piękniejszej hali i lepiej
zorganizowanych" - przyznał oglądający niedzielne spotkania o medale w singlu
i deblu minister Giersz, w przeszłości trener reprezentacji Polski, a później
prezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego. "W
europejskim tenisie stołowym mamy jednego wielkiego zawodnika - Timo Bolla.
Tylko on może prowadzić skuteczną walkę z koalicją chińską. Wśród kobiet
dominują Chinki, zwyciężyła grająca w barwach Holandii Li Jiao, ale w
kontekście igrzysk olimpijskich w Londynie nie widzę żadnej zawodniczki z
naszego kontynentu, która mogłaby zagrozić Azjatkom" - stwierdził
minister sportu i turystyki. "Za
czasów Andrzeja Grubby i Leszka Kucharskiego była znacznie szersza grupa
znakomitych europejskich pingpongistów - Szwedów, Francuzów, Jugosłowian,
którzy o walczyli o najwyższe, światowe trofea z Chińczykami jak równy z
równym. Teraz jedynym, który ma z nimi szanse, jest Boll" ocenił. O
występie Polaków Adam Giersz powiedział: "Kobiety zaprezentowały się na
swoim poziomie, czyli miejsce na podium Li Qian, ćwierćfinał debla
Natalia/Partyka, Xu Jie oraz drużyny (6. miejsce) jest odzwierciedleniem
obecnych możliwości. Przy zawodniczkach chińskich mamy dobrą drużynę i przy
nich trenując coraz bardziej rozwija się i lepiej gra Partyka. Z kolei wśród
mężczyzn nadzieje należy wiązać z nową grupą młodych zawodników. Nie sądzę
aby obecni kadrowicz byli w stanie istotnie lepiej grać. Oni powinni spełnić
swoją ważną rolę w rozwoju następnej generacji". PZTS; fot. Ireneusz
Kanabrodzki (PZTS) |
|
16 października 2011 roku - godz.
17:00 |
|
Li Jiao i Timo Boll mistrzami Europy!
fot.
Ireneusz Stosik (PZTS) Holenderka
Li Jiao i Niemiec Timo Boll zostali mistrzami Europy w tenisie stołowym. Dla
30-letniego zawodnika Borussii Duesseldorf to piąty tytuł w karierze. Najwyżej
sklasyfikowany Europejczyk na liście światowej, w finale turnieju
rozgrywanego w ERGO ARENIE na granicy Gdańska i Sopotu, pokonał swojego
rodaka Patricka Bauma 4:1. Identycznym wynikiem zakończył się finał w
Ostrawie w 2010 roku. 30-letni Niemiec już po raz piąty został najlepszym
graczem na Starym Kontynencie. Wcześniej triumfował w 2002, 2007, 2008 i 2010
roku. Swój
drugi złoty medal na INTERSPORT mistrzostwach Europy zdobyła Li Jiao.
Holenderka do złotego medalu w turnieju drużynowym dorzuciła krążek z
najcenniejszego kruszcu w zawodach singlistek. W finałowym spotkaniu
rozstawiona z numerem jeden Li pokonała rewelację mistrzostw - Irenę Ivancan
4:3. Brązowe
medale w ERGO ARENIE zdobyli: Aleksandar Karakasevic (Serbia) i Bojan Tokic
(Słowenia) wśród mężczyzn oraz Li Qian (Polska) i Margaryta Pesotska
(Ukraina) w gronie kobiet. Polska
po raz pierwszy w historii była organizatorem mistrzostw Europy w tenisie
stołowym. Zawody w ERGO ARENIE trwały od soboty, a zakończyły się dziewięć dni
później. Wyniki
finałów: kobiety:
Li
Jiao (Holandia) - Iren Ivancan (Niemcy) 4:3 mężczyźni:
Timo
Boll (Niemcy) - Patrick Baum (Niemcy) 4:1 PZTS |
|
16 października 2011 roku - godz.
16:58 |
|
Przebojem były... polskie
ziemniaczki
W Ergo
Arenie rywalizowało ponad 400 pingpongistek i pingpongistów z 43 krajów.
Drugie tyle osób stanowili trenerzy, działacze, sędziowie, wolontariusze,
organizatorzy, dziennikarze itd. -
Wydaliśmy 2875 litrów zup, a ulubioną okazał się bogracz wołowy. Smakowało
też mięsko - piersi z kurczaka było 540 kg, a wieprzowiny i wołowiny 650 kg.
Do tego 200 kg ryb, głównie dorsz i pstrąg, 410 kg makaronów i 300 kg ryżu (w
wielu reprezentacjach, w tym polskiej, grają zawodnicy i pracują szkoleniowcy
azjatyckiego pochodzenia - PAP) - dodała Bogacka. Sportowcy
pochłaniali ogromne ilości surówek i sałatek, przede wszystkim z warzyw. Było
ich 1680 kg. Z owoców najwięcej zjedli jabłek (1000 kg), a także pół tony
pomarańczy, melonów i gruszek. -
Ciastek zjedzono 550 kg. To były desery, np. galaretki owocowe, desery
kremowe, czekoladowe i śmietankowe, ale też po 750 mufinek i pączków oraz
około 1000 babeczek - przyznała menedżerka z Gdyni. Uczestnicy
trójmiejskich zawodów kulinarne smakołyki popili 15 tysiącami litrów wody
mineralnej niegazowanej. Stołówka
była zlokalizowana na ostatnim, szóstym piętrze. To przeszklone
pomieszczenie, z którego doskonale widać całą halę i można obserwować
poszczególne gry tenisistów. Z kolei z tarasu widokowego goście mistrzostw
podziwiali Morze Bałtyckie. PAP |
|
16 października 2011 roku - godz.
13:42 |
|
Powtórka sprzed roku w finale singla mężczyzn
Patrick Baum fot. Ireneusz Stosik (PZTS) Patrick
Baum będzie miał okazję zrehabilitować się Timo Bollowi za ubiegłoroczną
porażkę w finale mistrzostw Europy w Ostrawie. Obydwaj tenisiści zagrają w
finale singla tegorocznego czempionatu w ERGO ARENIE. Mistrz
i wicemistrz z Ostrawy nie mieli większych problemów z pokonaniem swoich
półfinałowych przeciwników. Rozstawiony z numerem jeden Boll 4:0 pokonał
Bojana Tokica, a Baum w identycznym stosunku rozprawił się Aleksandarem
Karakasevicem. W
finale singla kobiet zmierzą się Li Jiao i rewelacyjna Niemka Irene Ivancan.
Ta pierwsza w 1/2 finału wyeliminowała z turnieju Polkę - Li Qian, a Ivancan
ograła Ukrainkę Margarytę Pesotską 4:1. Finał
singla kobiet rozpocznie się o godzinie 14, a mężczyzn o 15. Najważniejsze
momenty tegorocznych mistrzostw na żywo będzie można zobaczyć na antenie TVP
Sport. Wyniki
półfinałów: kobiety:
Li
Jiao (Holandia) - Li Qian (Polska) 4:1 (11:9, 11:7, 11:7, 8:11, 11:6) Irene
Ivancan (Niemcy) - Margaryta Pesotska (Ukraina) 4:1 (2:11, 11:7, 12:10, 11:4,
13:11) mężczyźni:
Timo
Boll (Niemcy) - Bojan Tokic (Słowenia) 4:0 (11:5, 11:2, 11:5, 11:5) Aleksandar
Karakasevic (Serbia) - Patrick Baum (Niemcy) 0:4 (4:11, 7:11, 7:11, 8:11) PZTS |
|
16 października 2011 roku - godz.
13:30; 11:44 |
|
Medal po 19 latach
Li Qian fot.
Ireneusz Kanabrodzki (PZTS) Po 19
latach przerwy Polska znów ma medal w singlu. W INTERSPORT mistrzostwach
Europy brąz wywalczyła Li Qian. W półfinale przegrała z inną Chinką, ale
grającą w barwach Holandii - Li Jiao 1:4. W 1992
roku w Stuttgarcie po brąz sięgnął Andrzej Grubba. Wcześniej dwa razy
docierał do finału ME - w 1984 i 1990 roku, ale złota nie zdobył. Łącznie
Polacy mają na koncie już 29 medali w ME - 2 złote, 11 srebrnych i 16
brązowych. Jako
pierwsi na podium, jego najniższym stopniu, stanęły Danuta Calińska i
Czesława Noworyta w grze podwójnej w Moskwie w 1970 roku. Po 12 latach
pierwsze złoto wywalczył Andrzej Grubba, który w stolicy Węgier, wraz z
Holenderką Bettine Vriesekoop, triumfował w grze mieszanej. Dopiero w 2002
roku dorównał mu Lucjan Błaszczyk, zwyciężając w Zagrzebiu w mikście z Ni Xia
Lian z Luksemburga. Pierwsze
srebro polscy pingpongiści zdobyli w Moskwie w 1984 roku. Andrzej Grubba był
drugi w turnieju singla oraz zawodach drużynowych, z Leszkiem Kucharskim,
Stefanem Dryszelem, Andrzejem Jakubowiczem. Trenerem kadry był wtedy Adam
Giersz, późniejszy prezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego, a obecnie
minister sportu i turystyki. Złote: 1982
rok Budapeszt Andrzej
Grubba (gra mieszana, z Holenderką Bettine Vriesekoop) 2002
Zagrzeb Lucjan
Błaszczyk (gra mieszana, z Ni Xia Lian z Luksemburga) Srebrne: 1984
Moskwa Andrzej
Grubba (gra pojedyncza) Polska
(Andrzej Grubba, Leszek Kucharski, Stefan Dryszel, Andrzej Jakubowicz,
turniej drużynowy) 1986
Praga Leszek
Kucharski (gra pojedyncza) 1988
Paryż Andrzej
Grubba (gra mieszana, z Bettine Vriesekoop) 1990
Goeteborg Andrzej
Grubba (gra pojedyncza) 1996
Bratysława Andrzej
Grubba, Lucjan Błaszczyk (gra podwójna) 1998
Eindhoven Polska
(Lucjan Błaszczyk, Tomasz Krzeszewski, Piotr Skierski, Michał Dziubański,
Marcin Kusiński, turniej drużynowy) 2002
Zagrzeb Lucjan
Błaszczyk, Tomasz Krzeszewski (gra podwójna) 2007
Belgrad Lucjan
Błaszczyk (gra podwójna, z reprezentantem Chorwacji Tan Ruiwu) 2009
Stuttgart Polska
(Li Qian, Xu Jie, Natalia Partyka, Magdalena Szczerkowska, Katarzyna
Grzybowska, turniej drużynowy) Wang
Zeng Yi, Lucjan Błaszczyk (gra podwójna) Brązowe: 1970
Moskwa Danuta
Calińska, Czesława Noworyta (gra podwójna) 1980
Berno Jolanta
Szatko, Małgorzata Urbańska (gra podwójna) 1984
Moskwa Andrzej
Grubba (gra mieszana, z Bettine Vriesekoop) 1986
Praga Andrzej
Grubba (gra pojedyncza) Polska
(Andrzej Grubba, Leszek Kucharski, Stefan Dryszel, Andrzej Jakubowicz, Piotr
Molenda, turniej drużynowy) 1988
Paryż Andrzej
Grubba i Leszek Kucharski (gra podwójna) 1992
Stuttgart Andrzej
Grubba (gra pojedyncza) 1994
Birmingham Lucjan
Błaszczyk (gra mieszana, z Belgijką Els Bilen) 1996
Bratysława Lucjan
Błaszczyk (gra mieszana, z Rumunką Emilie Ciosu) Polska
(Andrzej Grubba, Lucjan Błaszczyk, Piotr Skierski, Tomasz Krzeszewski, Piotr
Szafranek, turniej drużynowy) 2000
Brema Polska
(Lucjan Błaszczyk, Tomasz Krzeszewski, Michał Dziubański, Marcin Kusiński,
turniej drużynowy) 2003
Courmayeur Lucjan
Błaszczyk (gra mieszana, z Rumunką Otilią Badescu) 2007
Belgrad Polska
(Lucjan Błaszczyk, Daniel Górak, Bartosz Such, Jakub Kosowski, Paweł Chmiel) 2008
Sankt Petersburg Natalia
Partyka i Xu Jie (gra podwójna) 2010
Ostrawa Polska
(Li Qian, Xu Jie, Natalia Partyka, Magdalena Szczerkowska, Katarzyna
Grzybowska, turniej drużynowy). 2011
Gdańsk, Sopot Li
Qian (gra pojedyncza) Brązowy medal Li Qian Li Qian
zdobyła brązowy medal INTERSPORT mistrzostw Europy w grze pojedynczej. Na
drodze do złota Polce stanęła Li Jiao. Niedzielny
półfinał obiecująco rozpoczął się dla podopiecznej Zbigniewa Nęcka, która w
pierwszym secie objęła szybko prowadzenie 8:4. Holenderka odrabiała jednak
mozolnie straty i zdołała wygrać tą partię do 9. Bardzo podobny przebieg
miały kolejne dwa sety, które również padły łupem najwyżej rozstawionej
zawodniczki w turnieju. Li Qian przełamała się w czwartym secie, którego
wygrała 11:8. Kolejna partia, to ponownie dominacja Holenderki, która
wygrywając 11:6 zapewniła sobie awans do finału turnieju w ERGO ARENIE. Li Qian
wywalczyła w tegorocznych mistrzostwach brązowy medal. Dla zawodniczki KTS-u
Zamek Tarnobrzeg było to pierwsze podium w europejskim czempionacie. Przebieg
spotkania: Li Qian
(Polska) - Li Jiao (Holandia) 1:4 (9:11, 7:11, 7:11, 11:8, 6:11) Nęcek: Trudno wygrać z defensorką -
Bardzo trudno wygrać z defensorką o takiej skali technicznej trudności -
powiedział trener Zbigniew Nęcek po półfinałowej porażce Li Qian z Li Jiao. - Li
Jiao praktycznie każdą piłkę, od serwisu, przez przebicia, zagrywa z inną
rotacją, uderzenie jest w inne miejsce, zmienia parabolę. Ale nie mogę
powiedzieć, że nie można jej pokonać. Należy wykorzystać pewne elementy w
grze, jak np. gdy Mała prowadziła 8:4 w pierwszym secie, także w drugim i
trzecim secie. Faktem jest, że Li Qian przegrała z zawodniczką lepszą.
Gratuluję jej, bo obie są po ciężkich zawodach drużynowych, a przecież Li
Jiao ma już swoje lata (38 - dop. red.) - dodał szkoleniowiec KTS-u Zamek Tarnobrzeg.
Nęcek
przyznał, że Holenderkę można ograć. Wystarczy tylko grać szybko i
zdecydowanie. - Li Jiao nawet w układzie defensywnym jest do ogrania, jeśli
ktoś gra szybko, zdecydowania. Jej pomaga ta właśnie defensywa, kiedy z
założenia piłka jest wolniejsza. Mała bardzo chciała zdobyć pełną pulę,
awansować do finału, jednak kłopot w tym, że za... dużo atakowała. Nic nie
wygrywała na atakach, bowiem rywalka była na nie przygotowana. Ale i tak
cieszę się z dużego sukcesu, pierwszego indywidualnego dla Polski po 19
latach przerwy - mówi. Niedzielna
porażka była dla Li Qian czwartą z rzędu, której doznała z Li Jiao. Po raz
ostatni Polka ograła Holenderkę w 2010 roku. - Li Qian wygrała z Li Jiao
przed dwoma laty w finale drużynówki w Stuttgarcie w ME. Ja wtedy zagrałem va
banque, ustawiając ją na dwójkę, czyli pierwszą grę. Zaskoczona Li Jiao nie
spodziewała się tego wariantu, nie sądziła, że przyjdzie jej od razu walczyć
z Małą i jej uległa - zakończył szkoleniowiec KTS-u Zamek Tarnobrzeg. PZTS |
|
16 października 2011 roku - godz.
11:44 |
|
Bałkańska ofensywa w singlu To
jest turniej Słoweńca Bojana Tokicia i Serba Aleksandara Karakasevicia!
Zdobyli już brąz w deblu, a teraz awansowali do półfinału singla INTERSPORT
mistrzostw Europy w Ergo Arenie. W
ćwierćfinałach obaj pokonali wyżej notowanych Niemców: Tokić wygrał z
Dmitrijem Ovtcharovem 4:3, a Karakasević zwyciężył Bastiana Stegera 4:2. W
najlepszej czwórce są sami zawodnicy z niemieckiej Bundesligi, bowiem oprócz
pingpongistów z Serbii (Tokić gra w Saarbruecken) i Karaksevicia (występuje w
byłym klubie Jakuba Kosowskiego - Pluederhausen), awansowali obrońca tytułu
Niemiec Timo Boll i jego rodak Patrick Baum (obaj Borussia Duesseldorf). 30-letni
Boll, podobnie jak rok temu w Ostrawie, nie oddał ani jednego seta Francuzowi
Adrienowi Mattenetowi. Nie udał się też rewanż Białorusinowi Władimirowi
Samsonowi, który znów został pokonany 4:3 przez Bauma. Warto
przypomnieć, że 12 miesięcy temu w ME Tokić odpadł w 2. rundzie po porażce
z... Danielem Górakiem. Fenomenem
jest 36-letni Karakasević, który jako jedyny w tym roku wywalczył trzy medale
ME - we wrześniu sięgnął po srebro w mikście z Litwinką Rutą Paskauskiene. Wyniki
ćwierćfinałów singla mężczyzn: Bojan
Tokić (Słowenia) - Dmitrij Ovtcharov (Niemcy) 4:3 (11:8, 7:11, 11:9, 11:5,
5:11, 6:11, 12:10) Timo
Boll (Niemcy) - Adrien Mattenet (Francja) 4:0 (11:8, 11:4, 11:9, 12:10) Aleksandar
Karakasević (Serbia) - Bastian Steger (Niemcy) 4:2 (11:3, 6:11, 12:10, 11:5,
8:11, 13:11) Patrick
Baum (Niemcy) - Władimir Samsonow (Białoruś) 4:1 (11:6, 11:9, 1:11, 11:9,
11:8) PZTS |
|
uwaga, konkurs! |
|
Torbę - nagrodę
firmy ANDRO wygrał Pan Bartosz Gajek
Od lewej: Katarzyna
GIERSZ (z domu), Wojciech WALDOWSKI, Lucyna GRUBBA i Agnieszka KUCHARSKA
Torbę – nagrodę konkursie firmy ANDRO prezentowaną przez
Pana Wojciecha WALDOWSKIEGO szefa firmy
AGA-SPORT z Gliwic wygrał Pan Bartosz GAJEK. Gratulujemy! |
|
16 października 2011 roku – godz.
02:55; 15 października 2011 roku – godz. 18:46 |
|
Mamy medal! Li Qian w półfinale!
Li Qian z trenerem Zbigniewem Nęckiem… fot. Ireneusz Stosik (PZTS)
…i wśród tłumu wielbicieli fot. (mp) Życiowy
sukces w ERGO ARENIE osiągnęła Li Qian. Polka po raz pierwszy w swojej
karierze awansowała do półfinału INTERSPORT mistrzostw Europy w tenisie
stołowym. W
ćwierćfinale podopieczna Zbigniewa Nęcka pokonała Niemkę Zhengi Barthel 4:2,
mimo, że przegrywała już 0:2. Dzięki temu zwycięstwu, zawodniczka KTS-u Zamek
Tarnobrzeg zapewniła sobie co najmniej brązowy medal. W
półfinale rywalką Li Qian będzie Li Jiao. Holenderka to najwyżej rozstawiona
zawodniczka w turnieju, mistrzyni Europy z 2007 roku z Belgradu. W drugim
spotkaniu 1/2 finału, Ukrainka Margaryta Pesotska zmierzy się z Niemką Irene
Ivancan. Pojedynki
półfinałowe odbędą się w niedzielę. Wyniki
ćwierćfinałów: Li
Jiao (Holandia) - Georgina Pota (Węgry) 4:3 (11:7, 3:11, 7:11, 11:7, 11:7,
8:11, 11:8) Li
Qian (Polska) - Zhengi Barthel (Niemcy) 4:2 (6:11, 8:11, 13:11, 11:7, 11:7,
11:3) Krisztina
Toth (Węgry) - Irene Ivancan (Niemcy) 2:4 (13:11, 9:11, 11:4, 5:11, 9:11,
8:11) Margaryta
Pesotska (Ukraina) - Elizabeta Samara (Rumunia) 4:2 (11:7, 11:13, 11:7, 6:11,
11:9, 11:8). Nęcek i Li Qian o meczu z Barthel Li
Qian awansowała w sobotni wieczór do półfinału INTERSPORT mistrzostw Europy w
grze pojedynczej. Po ćwierćfinałowym pojedynku, zarówno zawodniczka jak i jej
trener byli bardzo zadowoleni. Powiedzieli
po meczu ćwierćfinałowym: Li
Qian: Mimo że jestem chora, mocno przeziębiona, byłam pozytywnie nastawiona.
Mówiłam sobie, że wszystko mogę i obojętnie jak będzie ze zdrowiem, to będę walczyła.
Nie mogę odpuścić takiej wielkiej szansy. Dziś przy stole spotkałam
odmienioną Barthel, cierpliwą i precyzyjną w dwóch setach. To ja zdecydowanie
więcej atakowałam, ale niestety nie szło mi najlepiej, dlatego z trenerem
zmieniliśmy taktykę. Trzeba było pracować na stole, grać cierpliwie i czekać
aż Barthel się pospieszy. Jak grała mocno, to już wiedziałam, że zaczyna się
spieszyć. Stąd jej pomyłki. Nie wytrzymała psychicznie. Opóźnienie spotkania
o kilkadziesiąt minut, ze względu na długie wcześniejsze gry, nie miało dla
mnie znaczenia. Jestem do takich sytuacji przyzwyczajona i na nie gotowa,
liczyłam się z tym. Gram spokojnie, nie mam stresu, głowa jest
"czysta". W niedzielę będę pracowała tak ciężko, jak dziś. Mogę
powiedzieć, że mecz z Li Jiao będzie takim przedwczesnym finałem. Chcę z nią
wygrać i zdobyć złoty medal. Ona jest najtrudniejszą rywalką i mówię tak
nawet mimo tego, że nigdy nie grałam z Ivancan i Pesocką. Li Jiao jest
najmocniejsza z nich". Zbigniew
Nęcek (trener): "Próbowaliśmy zastosować wariant częstego ataku, aby
Barthel nie mogła ustawić Małej w obronie. Przez ostatnie dwa lata, od ich
ostatniej gry, bardzo rozwinęła się w grze przeciwko defensorkom. Nie
zdobywaliśmy punktów atakując, wręcz przeciwnie - traciła je, bo doskonale przygotowanie
taktycznie niemiecka zawodniczka wiedziała, gdzie spodziewać się ataków.
Właśnie tak pracuje się w dzisiejszym sporcie, Mała jest rozpracowana,
rozrysowana. Li Qian się zdeprymowała, że nie może zdobyć punktów, tylko je
traci, bo kilka piłek nie trafiła. Jedyną szansą przy stanie 0:2 było
wymyślenie innej strategii, takiej, która mogła doprowadzić do sukcesu. Mała
miała atakować tylko pewne piłki i z pewnością od trzeciego seta statystyki w
ataku miała na poziomie co najmniej 90 proc. Wielkie brawa dla niej. Ale ja
znam tę dziewczynę, do Polski przyjechała mając 14,5 roku, zżyła się z
Polską, chce grać w biało-czerwonych barwach, w turnieju drużynowym miała
same wygrane. Li Qian marzyła o medalu mistrzostw Europy, a teraz jak już go
ma, obciążenie z niej zejdzie. Najbardziej ten stres było widać w meczu ze
Szwedką Ekholm. Niedzielna rywalka Li Jiao jest inteligentną, doświadczoną
zawodniczką, w ogóle nie będzie pomagała Małej nieprzemyślanymi atakami. Li
Qian zaskoczyła ją raz, przed dwoma laty, w finale drużynówki w
Stuttgarcie". PZTS |
|
16 października 2011 roku – godz.
02:50 |
|
Freitas/Gacina oraz Paskauskiene/Fadeeva mistrzami Europy w deblu!
fot. Ireneusz
Kanabrodzki (PZTS) Freitas/Gacina oraz Paskauskiene/Fadeeva mistrzami
Europy w deblu! Portugalsko-chorwacki
duet: Marcos Freitas i Andrej Gacina wśród mężczyzn oraz litewsko-rosyjska
para: Ruta Paskauskiene/Oksana Fadeeva w gronie kobiet zostali triumfatorami
INTERSPORT... ...mistrzostw
Europy w grze podwójnej. Złotych medalistów wyłoniono podczas ósmego dnia
turnieju. Finał
debla mężczyzn przebiegał pod dyktando Freitasa i Gaciny, którzy wygrali
szybko i gładko 4:0. Paskauskiene i Fadeeva w decydującym o złotym medalu
spotkaniu, pokonały mistrzynie Starego Kontynentu z 2009 roku - Elizabetę
Samarę i Danielę Dodean 4:2. Litewsko-rosyjski duet obronił tym samym tytuł
sprzed roku z Ostrawy. Brązowe
medale w Ergo Arenie zdobyli: Bojan Tokic/Aleksandar Karakasevic
(Słowenia/Serbia) i Mikhail Paykov/Alexey Liventsov (Rosja) wśród mężczyzn
oraz Li Jie/Elena Timina (Holandia) i Krisztina Toth/Georgina Pota (Węgry) w
gronie kobiet. Najlepsza
para z naszego kraju - Xu Jie i Natalia Partyka, odpadła w 1/4 finału. Polki
uległy Li Jie i Elenie Timinie 0:4. Wyniki
finałów: kobiety:
Ruta
Paskauskiene/Oksana Fadeeva (Litwa/Rosja) - Daniel Dodean/Elizabeta Samara
(Rumunia) 4:2 (8:11, 2:11, 12:10, 11:7, 11:9, 11:8) mężczyźni:
Marcos
Freitas/Andrej Gacina (Portugalia/Chorwacja) - Alexander Shibaev/Kirill
Skachkov (Rosja) 4:0 (11:3, 11:8, 11:7, 12:10) PZTS |
|
15 października 2011 roku – godz.
14:22 |
|
Oddali hołd
Andrzejowi Grubbie
Lucyna Grubba i Ryszard Weisbrodt fot. Ireneusz Stosik (PZTS) Oddali hołd Andrzejowi Grubbie Prezydent
ETTU Stefano Bosi i przedstawiciele PZTS oddali hołd Andrzejowi Grubbie,
najwybitniejszemu polskiemu tenisiście stołowemu. Skwer
imienia Andrzeja Grubby i miejsce spoczynku wielkiego mistrza celuloidowej
piłeczki w Sopocie odwiedzili w sobotę jego najbliżsi: żona Lucyna i starszy
syn Tomasz oraz szef Europejskiej Unii Tenisa Stołowego Stefano Bosi, obecny
prezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego - Ryszard Weisbrodt, i jego
poprzednicy - Jerzy Dachowski (honorowy prezes PZTS) i Wojciech Waldowski
(prezes Śląskiego Związku Tenisa Stołowego). Obecni
byli również prezesi związków z okręgów: dolnośląskiego (Zygmunt Sutkowski),
kujawsko-pomorskiego (Andrzej Jesiołowski) i wielkopolskiego (Tadeusz Nowak),
a także Wanda Kołodyńska z biura PZTS i Joanna Tracińska, rzecznik prasowy
INTERSPORT mistrzostw Europy 2011 w Ergo Arenie w Gdańsku i Sopocie. "Są
to miejsca, z których będziemy czerpać siłę do dalszego działania. Stworzyłeś
nam ojczyznę tenisa stołowego. Dopóki starszy nam sił, będziemy podążali
Twoją drogą" - mówił nad grobem słynnego zawodnika prezes PZTS i
przewodniczący komitetu organizacyjnego ME 2011 Ryszard Weisbrodt. Andrzej
Grubba, wielokrotny medalista mistrzostw świata, Europy i Polski, zmarł 21
lipca 2005 roku w Sopocie. Żył 47 lat. Triumfatorki dwóch ostatnich mistrzostw w
finale debla! Wciąż
jeszcze aktualne mistrzynie Europy: Ruta Paskauskiene i Oksana Fadeeva
zmierzą się ze złotymi medalistkami europejskiego czempionatu sprzed dwóch
lat: Danielą Dodean i Elizabetą Samarą... ...w
finale INTERSPORT mistrzostw Europy w grze podwójnej. Litewsko-rosyjski duet w półfinale pokonał
Li Jie i Elenę Timinę 4:2, a Rumunki okazały się lepsze od Krisztiny Toth i
Georginy Poty 4:3, mimo, że przegrywały już 1:3. W
finale debla mężczyzn zmierzą się Alexander Shibaev i Kirill Skachkov oraz
Marcos Freitas i Andrej Gacina. Ci pierwsi w meczu o finał w imponującym
stylu wyeliminowali z zawodów Bojana Tokica i Aleksandara Karakasevica, a
portugalsko-chorwacki duet ograł Mikhaila Paykova i Alexey'a Liventsova. Finałowe
mecze turnieju gry podwójnej odbędą się w sobotę. Transmisję na żywo będzie
można obejrzeć na łamach TVP Sport. Początek o godzinie 16:15. Wyniki
półfinałów: kobiety:
Ruta
Paskauskiene/Oksana Fadeeva (Litwa/Rosja) - Li Jie/Elena Timina (Holandia)
4:2 (11:5, 12:10, 6:11, 11:9, 7:11, 11:8) Krisztina
Toth/Georgina Pota (Węgry) - Daniela Dodean/Elizabeta Samara (Rumunia) 3:4
(7:11, 12:10, 11:6, 14:12, 7:11, 7:11, 7:11) mężczyźni:
Bojan
Tokic/Aleksandar Karakasevic (Słowenia/Serbia) - Alexander Shibaev/Kirill
Skachkov (Rosja) 2:4 (6:11, 11:9, 11:7, 13:15, 8:11, 9:11) Marcos
Freitas/Andrej Gacina (Portugalia/Chorwacja) - Mikhail Paykov/Alexey
Liventsov (Rosja) 4:1 (13:11, 11:13, 11:7, 11:4, 16:14). PZTS |
|
15 października 2011 roku – godz.
08:56 |
|
Czterech Niemców gra o medale
Joergen Persson
fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS) Czterech Niemców gra o medale Czterech
niemieckich pingpongistów awansowało do ćwierćfinałów INTERSPORT mistrzostw
Europy w Gdańsku i Sopocie. W tym gronie jest broniący tytułu Timo Boll. W
ósemce są też: Dimitrij Ovtcharov, Bastian Steger i Patrick Baum. Wszyscy,
poza Baumem, swoje mecze w 1/8 finału wygrali bez straty seta. Wcześniej
odpadł m.in. Zoltan Fejer-Konnerth, pokonany w drugiej rundzie przez Wanga
Zeng Yi. Dla
Niemców mogło być jeszcze lepiej, gdyby w turnieju mógł wystąpić
kontuzjowanych Christian Suess. Rok
temu w Ostrawie złoto wywalczył Boll, srebro Baum, a brąz Suess (oraz
Austriak Werner Schlager). Wyniki
1/8 finału: mężczyźni: Timo
Boll (Niemcy) - Daniel Habesohn (Austria) 4:0 (11:6, 11:6, 11:7, 11:6) Adrien
Mattenet (Francja) - Alfredo Carneros (Hiszpania) 4:1 (11:8, 15:17, 11:7,
11:4, 11:7) Bojan
Tokic (Słowenia) - He Zhi Wen (Hiszpania) 4:3 (11:8, 9:11, 11:4, 11:7, 10:12,
5:11, 11:9) Dimitrij
Ovtcharov (Niemcy) - Robert Gardos (Austria) 4:0 (12:10, 11:5, 11:6, 11:9) Bastian
Steger (Niemcy) - Joergen Persson (Szwecja) 4:0 (11:6, 11:9, 11:9, 11:4) Aleksandar
Karakasevic (Serbia) - Ivan Juzbasic (Chorwacja) 4:0 (11:7, 11:7, 11:5, 11:5) Patrick
Baum (Niemcy) - Zoran Primorac (Chorwacja) 4:2 (11:8, 11:7, 6:11, 7:11, 11:6,
11:8) Władimir Samsonow (Białoruś) - Marcos
Freitas (Portugalia) 11:3, 11:4, 10:12, 11:4, 14:12) Czas na nową mistrzynię... Wykruszają
się mistrzynie Europy z ostatnich lat. Po Białorusince Wiktorii Pawłowicz
(złoto 2010), z INTERSPORT mistrzostw Europy w Ergo arenie odpadła
triumfatorka sprzed dwóch sezonów Niemka Wu Jiaduo. Wu
Jiaduo po pasjonującym, siedmiosetowym pojedynku, w którym prowadziła już
3:1, przegrała z kreowaną na nową gwiazdę Rumunką Elizabetą Samarą 3:4.
22-letnia Samara w ten sposób obroniła honor Rumunii, bowiem kilkadziesiąt
minut wcześniej jej koleżanka Daniela Dodean uległa Li Qian (Polska). Jeszcze
wcześniej wyeliminowana została złota medalistka ME 2008 Litwinka Ruta
Paskauskiene. Dobrze trzyma się natomiast triumfatorka z 2007 roku Holenderka
Li Jiao. W 1/8 finału wygrała z Niemką Kristin Silbereisen. Z Li Qian może
spotkać się w półfinale, o ile wcześniej "Mała" pokona Niemkę
Zhenqi Barthel, a Li Jiao upora się z Georginą Potą. Węgierka odesłała na
trybuny przeżywającą drugą, a może trzecią młodość 48-letnią Ni Xia Lian z
Luksemburga. Wyniki
1/8 finału: kobiety: Li
Jiao (Holandia) - Kristin Silbereisen (Niemcy) 4:1 (11:5, 9:11, 11:8, 11:6,
11:6) Georgina
Pota (Węgry) - Ni Xia Lian (Luksemburg) 4:3 (7:11, 12:10, 4:11, 11:6, 11:1,
8:11, 13:11) Li
Qian (Polska) - Daniela Dodean (Rumunia) 4:1 (11:5, 13:11, 11:8, 9:11, 11:9) Zhenqi
Barthel (Niemcy) - Oksana Fadiejewa (Rosja) 4:2 (11:8, 11:4, 6:11, 11:5,
10:12, 11:8) Krisztina
Toth (Węgry) - Renata Strbikova (Czechy) 4:1 (11:6, 11:4, 12:14, 13:11, 11:9) Irene
Ivancan (Niemcy) - Hu Melek (Turcja) 4:2 (11:8, 10:12, 11:6, 12:10, 7:11,
11:6) Margarita
Pesocka (Ukraina) - Petra Lovas (Węgry) 4:1 (11:8, 12:10, 11:7, 6:11, 11:4) Elizabeta
Samara (Rumunia) - Wu Jiaduo (Niemcy) 4:3 (11:6, 3:11, 7:11, 7:11, 11:7,
11:5, 11:7). PZTS |
|
14 października 2011 roku – godz.
20:23 |
|
Li Qian w ćwierćfinale!
Li Qian fot.
Ireneusz Kanabrodzki (PZTS) Li Qian w ćwierćfinale! Li
Qian awansowała do ćwierćfinału INTERSPORT mistrzostw Europy w grze
pojedynczej. Rywalką Polki w starciu, którego stawką będzie awans do strefy
medalowej, będzie Zhengi Barthel. W 1/8
finału złota medalistka ostatnich mistrzostw Polski z Białegostoku pewnie
pokonała Danielę Dodean 4:1, która podczas tego turnieju poprowadziła
reprezentację Rumunii do srebrnego medalu w turnieju drużynowym. - Li
Qian znów pokazała, że gra coraz bardziej nowoczesny tenis stołowy. Jej
statystyki dotyczące ataków są coraz lepsze, zresztą z taką rywalką
musieliśmy ryzykować i grać szeroko, odważnie atakować. Naprawdę dziś Mała
rozegrała kapitalny pojedynek. Wielkie słowa też dla Rumunki, którzy przy
stanie 0:3 wykrzesała siły i wygrała dwa sety. Dodean pokazała jak wspaniałą
jest zawodniczką i jak duże możliwości ma w grze na defensywnej. Trzy
ostatnie mecze z Małą wygrała, m.in. rok temu w drużynówce w ME w Ostrawie i
niedługo później w Pro Tourze w Warszawie, a później jeszcze w jednym
turnieju tego cyklu. Dlatego nie do końca byliśmy faworytem. Takie są fakty,
a z nimi trudno dyskutować. Mała jest tylko człowiekiem, zobaczymy jak się
będzie jutro czuła, bo jako obrończyni musi włożyć w każde spotkanie dużo
więcej sił niż atakujące zawodniczki, a poza tym ma kłopoty zdrowotne - w
meczu ze Szwedką Ekholm doznała kontuzji nogi, jest też przeziębiona. Z
Barthel do tej pory zawsze wygrywała, ale od dwóch lat nie grały, a w tym
czasie Niemka poczyniła postępy w grze na defensywę - powiedział zadowolony
trener Li, Zbigniew Nęcek. W
sobotę rywalką "Małej" w ćwierćfinale będzie Zhengi Barthel. Niemka
zajmuje obecnie 68. miejsce na liście światowej. Podczas ubiegłorocznych
mistrzostw Europy w Ostrawie, Barthel odpadła w trzeciej rundzie, po porażce
z Elizabetą Samarą. Przebieg
spotkania: Li
Qian (Polska) - Daniela Dodean (Rumunia) 4:1 (11:5, 13:11, 11:8, 9:11, 11:9). Karlssonowie bez medalu Szwedzi
Mattias i Kristian Karlssonowie nie zdobędą medalu w deblu w INTERSPORT mistrzostwach
Europy w Ergo Arenie. W
ćwierćfinale Skandynawowie przegrali z rosyjską parą Aleksandr Szibajew/Kirił
Skaczkow 3:4. To był najbardziej dramatyczny mecz w 1/4 finału. Karlssonom
jeszcze daleko do dawnych sukcesów gwiazd szwedzkiego pingponga w deblu w ME.
Startujący w Gdańsku i Sopocie Joergen Persson ma na koncie dwa tytuły w
deblu: w 1992 roku w Stuttgarcie zdobył go z Erikiem Lindhem, a w 1996 roku w
Bratysławie z Janem-Ove Waldnerem. Wyniki
ćwierćfinałów debla mężczyzn: Bojan
Tokić/Aleksandar Karakasević (Słowenia/Serbia) - Janos Jakab/Daniel Kosiba
(Węgry) 4:1 (11:9, 11:7, 11:4, 5:11, 11:5) Mattias
Karlsson/Kristian Karlsson (Szwecja) - Aleksandr Szibajew/Kirił Skaczkow
(Rosja) 3:4 (11:9, 7:11, 13:11, 10:12, 9:11, 12:10, 8:11) Michaił
Paikow, Alieksiej Liwiencow (Rosja) - Kou Lei, Jewhen Priszcziepa (Ukraina)
4:0 (11:6, 11:5, 17:15, 11:1) Marcos
Freitas/Andrej Gacina (Portugalia/Chorwacja) - Władimir Samsonow/Pawel
Płatonow (Białoruś) 4:1 (11:9, 11:7, 11:6, 7:11, 12:10) Toth blisko czwartego złota Fenomenalna
Węgierka Krisztina Toth jest bliska czwartego w karierze złotego medalu w
grze podwójnej mistrzostw Europy. 37-letnia
Toth wraz z Georginą Potą awansowały już do półfinału w Ergo Arenie i
zapewniły sobie brązowy medal. Ale Węgierki mierzą wyżej i chcą powtórzyć
wynik sprzed trzech lat z Sankt Petersburga, kiedy triumfowały w ME. Wcześniej
w mistrzostwach Europy Toth odnosiła sukcesy z legendą tenisa stołowego
Csillą Batorfi. Pierwsze złoto wywalczyły w 1994 roku w angielskim
Birmingham, a później w 2000 roku w niemieckiej Bremie. Wyniki
1/4 finału kobiet: Xu
Jie/Natalia Partyka (Polska) - Li Jie/Elena Timina (Holandia) 0:4 (8:11,
8:11, 6:11, 9:11) Ruta
Paskauskiene/Oksana Fadejewa (Litwa/Rosja) - Kristin Silbereisen/Zhenqi
Barthel (Niemcy) 4:1 (8:11, 11:8, 11:6, 13:11, 11:7) Krisztina
Toth/Georgina Pota (Węgry) - Wiktoria Pawłowicz/Swietłana Ganina
(Białoruś/Rosja) 4:0 (13:11, 11:7, 11:7, 11:8) Wu
Jiaduo/Irene Ivancan (Niemcy) - Daniela Dodean/Elizabeta Samara (Rumunia) 1:4
(12:10, 5:11, 7:11, 5:11, 3:11). PZTS |
|
14 października 2011 roku – godz.
17:00 |
|
Polki nie zdobędą medalu
Trener Michał Dziubański i Natalia Partyka fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS) Natalia
Partyka i Xu Jie nie zdobędą medalu w turnieju gry podwójnej INTERSPORT
mistrzostw Europy w tenisie stołowym. Polki przegrały w ćwierćfinale z
Holenderkami Li Jie i Eleną Timiną 0:4. -
Sądziłam, że damy sobie radę, niestety, od pierwszej piłki gra zupełnie się
nam nie układała. Nie wyglądało to tak, jak powinno. Holenderki zagrały
bardzo dobrze, a u nas szwankowało przede wszystkim wykończenie piłki, takie
podstawowe elementy, o których trzeba myśleć chcąc wygrać na obronę. Nie
grałyśmy nerwowo, tylko że w takich meczach z defensorkami jest tak że piłka
wraca z różną rotacją, ale już w deblu szczególnie, bo gra się ustawieniem na
zmianę. Nasze błędy brały się z nieuwagi, czasem z braku czucia. Dziś nie
grałam jak potrafię forhandem, dlatego to wyglądało tak troszkę jednostajnie.
I tak zaraz po meczu powiem, że czuję wielki niedosyt z odpadnięcia w
ćwierćfinale, bo mierzyłyśmy w medal, ale już emocje opadną zapewne docenię i
ten wynik, przecież miejsce w ósemce w Europie jest niezłym osiągnięciem,
chociaż stać było nas na jeszcze więcej - powiedziała tuż po meczu Natalia
Partyka. Porażka
w ćwierćfinale z Holenderkami sprawiła, że Polki zakończyły udział w
mistrzostwach na pozycjach 5-8. Przebieg
spotkania: Li Jie/Elena
Timina (Holandia) - Natalia Partyka/Xu Jie (Polska) 4:0 (11:8, 11:8, 11:6,
11:9). PZTS |
|
14 października 2011 roku – godz.
15:53 |
|
Sensacyjna wygrana Strbikovej
Renata Strbikova
fot. Ireneusz Stosik (PZTS) Sensacyjna wygrana Strbikovej Występująca
w polskiej ekstraklasie Czeszka Renata Strbikova (Zamek OWG Tarnobrzeg)
pokonała faworyzowaną Holenderkę Li Jie 4:1 w 1/16 finału INTERSPORT mistrzostw
Europy w Ergo Arenie. W
najlepszej "16" jest też, co najbardziej ucieszyło polskich
kibiców, inna zawodniczka z tarnobrzeskiego klubu Li Qian. W piątek o godz.
18.20 spotka się z Rumunką Danielą Dodean. Nie ma
broniącej tytułu Białorusinki Wiktorii Pawłowicz, która już w czwartek
niespodziewanie uległa młodej Rosjance Janie Noskowej, a w ogóle do
Trójmiasta nie przyjechała ubiegłoroczna wicemistrzyni Austriaczka Liu Jia. Są za
to finalistki z 2009 roku: Niemka Wu Jiaduo i Ukrainka Margarita Pesocka.
Wylosowane zostały w jednej ćwiartce, więc któraś z nich tym razem nie
zdobędzie medalu... Wyniki
1/16 finału singla kobiet: Li
Jiao (Holandia) - Kelly Sibley (Anglia) 4:0 (11:6, 11:5, 11:8, 11:7) Kristin
Silbereisen (Niemcy) - Ruta Paskauskiene (Litwa) 4:1 (11:6, 11:7, 11:7, 5:11,
13:11) Georgina
Pota (Węgry) - Alice Abbat (Francja) 4:0 (12:10, 11:9, 11:5, 11:7) Ni Xia
Lian (Luksemburg) - Dana Hadacova (Czechy) 4:3 (11:6, 11:7, 11:7, 3:11,
10:12, 11:13, 14:12) Li
Qian (Polska) - Matilda Ekholm (Szwecja) 4:1 (8:11, 13:11, 11:7, 11:6, 14:12) Daniela
Dodean (Rumunia) - Gana Gaponowa (Ukraina) 4:3 (11:6, 10:12, 4:11, 2:11,
11:8, 11:2, 11:6) Oksana
Fadiejewa (Rosja) - Iveta Vacenovska (Czechy) 4:2 (11:7, 15:13, 8:11, 8:11,
11:9, 11:7) Zhenqi
Barthel (Niemcy) - Weronika Pawłowicz (Białoruś) 4:1 (10:11, 11:6, 11:8,
11:6, 14:12) Renata
Strbikova (Czechy) - Li Jie (Holandia) 4:3 (9:11, 11:9, 11:9, 12:10, 7:11,
8:11, 11:8) Krisztina
Toth (Węgry) - Gabriela Feher (Serbia) 4:2 (11:9, 11:8, 5:11, 5:11, 11:7,
11:6) Irene
Ivancan (Niemcy) - Carole Grundisch (Francja) 4:2 (5:11, 11:8, 11:9, 7:11,
11:9, 12:10) Hu
Melek (Turcja) - Swietłana Ganina (Rosja) 4:3 (7:11, 14:12, 11:8, 5:11,
10:12, 11:9, 11:4) Margarita
Pesocka (Ukraina) - Jana Noskowa (Rosja) 4:1 (9:11, 11:2, 11:3, 11:7, 11:7) Petra Lovas (Węgry) - Brigitte Eerland
(Holandia) 4:2 (9:11, 6:11, 11:2, 11:4, 11:2, 11:5) Elizabeta
Samara (Rumunia) - Alena Dubkowa (Białoruś) 4:0 (11:4, 11:8, 11:3, 11:5) Wu
Jiaduo (Niemcy) - Elena Timina (Holandia) 4:0 (11:8, 11:9, 11:9, 11:5) Boll zmierza po kolejny tytuł Timo
Boll pewnie zmierza po swój kolejny tytuł indywidualnego mistrza Europy w
tenisie stołowym. 30-letni Niemiec w 1/16 finału ograł Portugalczyka Joao
Monteiro 4:1. Problemów
z awansem do czołowej "16" turnieju w gdańskiej ERGO ARENIE nie
miał również Vladimir Samsonov. Białorusin w trzeciej rundzie pewnie pokonał
niżej notowanego Rumuna Constanina Cioti 4:1. Do 1/8 finału awansowali
również zaliczani do grona faworytów Niemcy: Bastian Steger, Dimitrij Ovtcharov
i Patrick Baum. Bliski
odpadnięcia z turnieju był w trzeciej rundzie Zoran Primorac. Chorwacki
weteran po siedmiosetowym i dramatycznym pojedynku okazał się lepszy od
młodego Mattiasa Karlssona. Za
niespodziankę można uznać brak awansu do kolejnej rundy Tiago Apolonii.
Portugalczyka w 1/16 finału wyeliminował Austriak Robert Gardos, który we
wcześniejszej fazie turnieju pokonał m.in. Jakuba Dyjasa. Wyniki
1/16 finału: mężczyźni: Timo
Boll (Niemcy) - Joao Monteiro (Portugalia) 4:1 (7:11, 11:9, 11:8, 11:3, 11:8)
Daniel
Habseohn (Austria) - Peter Sereda (Słowacja) 4:2 (13:11, 11:5, 9:11, 13:11,
6:11, 11:7) Alfredo
Carneros (Hiszpania) - Par Gerell (Szwecja) 4:2 (6:11, 13:15, 11:8, 11:5,
11:6, 11:9) Konstantinos
Lagogiannis (Grecja) - Adrien Mattenet (Francja) 0:4 (3:11, 0:11, 5:11, 8:11)
Liam
Pitchford (Anglia) - He Zhi Wen (Hiszpania) 3:4 (6:11, 3:11, 11:8, 11:8,
6:11, 11:9, 8:11) Dimitrij
Prokopcov (Czechy) - Bojan Tokic (Słowenia) 3:4 (12:10, 8:11, 4:11, 8:11,
11:9, 15:13, 11:13) Tiago Apolonia (Portugalia) - Robert
Gardos (Austria) 0:4 (8:11, 6:11, 9:11, 8:11) Jens Lundqvist (Szwecja) - Dimitrij
Ovtcharov (Niemcy) 0:4 (7:11, 7:11, 4:11, 6:11) Bastian Steger (Niemcy) - Fedor Kuzmin
(Rosja) 4:2 (11:9, 10:12, 11:3, 11:3, 8:11, 11:8) Gavin Rumgay (Szkocja) - Jorgen
Persson (Szwecja) 2:4 (12:10, 5:11, 11:9, 6:11, 7:11, 6:11) Lubomir
Pistej (Słowacja) - Aleksandar Karakasevic (Serbia) 0:4 (1:11, 2:11, 5:11,
5:11) Darius Knight (Anglia) - Ivan Juzbasic
(Chorwacja) 2:4 (11:8, 5:11, 7:11, 7:11, 14:12, 9:11) Patrick Baum (Niemcy) -
Alexander Shibaev (Rosja) 4:2 (11:9, 11:5, 11:13, 9:11, 11:7, 11:7) Mattias
Karlsson (Szwecja) - Zoran Primorac (Chorwacja) 3:4 (11:7, 3:11, 6:11, 16:14,
5:11, 11:6, 6:11) Marcos Freitas (Portugalia) - Wang
Zeng Yi (Polska) 4:1 (11:13, 11:9, 11:5, 11:9, 11:7) Constantin Cioti (Rumunia) - Vladimir
Samsonov (Białoruś) 1:4 (11:9, 13:15, 3:11, 5:11, 9:11). PZTS |
|
14
października 2011 roku – godz. 15:42 |
|
Wang odpadł z turnieju
singlistów
Wang Zeng
Yi fot. Ireneusz
Kanabrodzki (PZTS) Wang
Zeng Yi przegrał z Portugalczykiem Marcosem Freitasem 1:4 w 1/16 finału i
odpadł z INTERSPORT mistrzostw Europy w tenisie stołowym. Piątkowe
spotkanie świetnie rozpoczęło się dla "Wandżiego", który wygrał
pierwszego seta, a w drugim prowadził już 8:1. Niestety, od tego momentu przy
stole dominował już tylko Portugalczyk, który zdobył osiem punktów z rzędu. W
wyrównanej końcówce więcej szczęścia miał Freitas, który doprowadził najpierw
do remisu 1:1 a następnie wygrał kolejne trzy sety i zapewnił sobie awans do
najlepszej "16" turnieju. - Do
pewnego momentu mecz układał się po mojej myśli. Przy stanie 8:1 w drugim
secie, jedną piłkę zagrałem nieuważnie i od tego momentu zacząłem popełniać
proste błędy. Przegrałem tego seta i nie mogłem już wejść w swój rytm gry.
Cały czas myślałem o tym przegranym secie i myślę, że to była główna
przyczyna mojej porażki. Była to moja czwarta gra w karierze z Freitasem i pierwsza
porażka - powiedział po meczu Wang Zeng Yi. W
turnieju gry pojedynczej pozostała już tylko jedna Polka. Dziś wieczorem w
meczu 1/8 finału Li Qian zagra z Rumunką Danielą Dodean. Przebieg
spotkania: Wang
Zeng Yi - Marcos Freitas (Portugalia) 1:4 (13:11, 9:11, 5:11, 9:11,
7:11). PZTS |
|
14 października 2011 roku – godz.
12:37 |
|
Li Qian w 1/8 finału
singla!
Li Qian
fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS) Li Qian w 1/8 finału singla! Li
Qian awansowała do 1/8 finału gry pojedynczej INTERSPORT mistrzostw Europy w
tenisie stołowym, które rozgrywane są w ERGO ARENIE położonej na granicy
Gdańska i Sopotu. W trzeciej
rundzie aktualna mistrzyni Polski w grze pojedynczej okazała się lepsza od
Szwedki Matildy Ekholm, pokonując swoją przeciwniczkę 4:1. Przeciwniczką
"Małej" w meczu, którego stawką będzie awans do ćwierćfinału,
będzie sklasyfikowana na 50. miejscu na świecie Rumunka Daniela Dodean. Dzięki
wygranej nad Ekholm, Li Qian powtórzyła swój występ z ubiegłorocznych
mistrzostw w Ostrwie. Wówczas Polka w /18 finału uległa późniejszej
triumfatorce całych zawodów - Viktorii Pavlovich (Białoruś). Wyniki: Li Qian
(Polska) - Matilda Ekholm (Szwecja) 4:1 Xu i Partyka w ćwierćfinale! Xu Jie
i Natalia Partyka są na dobrej drodze do powtórzenia sukcesu sprzed trzech
lat z Sankt Petersburga, kiedy to wywalczyły brązowy medal mistrzostw Europy
w grze podwójnej. W
rozgrywanym w gdańskiej ERGO ARENIE europejskim czempionacie, Xu i Partyka
awansowały do ćwierćfinału, w którym zmierzą się z Holenderkami: Li Jie i
Eleną Timiną. Wcześniej, bo w 1/8 finału Polki okazały się lepsze od
Węgierek: Petry Lovas i Szandry Pergel. Do
ćwierćfinałów nie udało się awansować trzem innym polskim deblom. Na 1/8
finału swoją przygodę z INTERSPORT mistrzostwami Europy zakończyli: Katarzyna
Grzybowska i Kinga Stefańska, Wang Zeng Yi i Jakub Kosowski oraz Daniel Górak
i Robert Floras. Mecze
ćwierćfinałowe odbędą się w piątek. Powiedzieli: Daniel
Górak: "Zaskoczyliśmy przeciwników w pierwszym secie, którego udało nam
się wygrać. Na pewno spodziewaliśmy się, że nie będzie to łatwy pojedynek.
Jak było widać, nasi rywale narzucili później swój styl gry i zasłużenie
wygrali. Wydaje mi się, że zagraliśmy trochę zbyt zachowawczo. Xu
Jie: "Najważniejszy był trzeci set, w którym przegrywałyśmy 4:8, a
jednak dobrą grą, mimo że przeciwniczki nie odpuszczały, wyrównałyśmy 8:8 i
wygrałyśmy do 9. To była bardzo ważna partia, w czwartej było trochę łatwiej,
choć przy 7:3 rywalki doszły na 7:7. Kiedyś już grałyśmy z Węgierkami na
którymś Pro Tourze, one wówczas tak średnio walczyły i nasze zwycięstwo było
bardzo pewne. W Ergo Arenie jesteśmy blisko medalu, ale nie myślimy o tym,
chcemy co mecz pokazywać dobry tenis". Kinga
Stefańska: "Bardzo dobrze zagrałyśmy przeciwko obrończyniom tytułu, choć
jak już podkreślałam gramy z Kasią Grzybowską razem po raz pierwszy. I na
treningach z koleżankami z reprezentacji nie wyglądało to najlepiej. Szkoda,
bo po dwóch wczorajszych zwycięstwach, dziś też wysoko postawiłyśmy
poprzeczkę rywalkom, miałyśmy kilka swoich okazji, których po prostu nie
wykorzystałyśmy. W drugim secie przy 9:9 rozgrywana była długa akcja,
dostałam piłkę w zasadzie na "zabicie" backhandem, taką lekko
podniesioną i już ją w stole widziałam... Niestety, minimalnie minęła, może
za bardzo chciałam. Chcemy
dalej grać z Kaśką debla, ale czy otrzymamy taką możliwość, to już nie do nas
pytanie. Lubię właśnie takie partnerki w grze podwójnej, inteligentne,
dokładne". Wyniki
Polek w 1/8 finału: Ruta
Paskauskiene/Oksana Fadeeva (LTU/RUS) - Katarzyna Grzybowska/Kinga Stefańska
(POL) 3:1 (9:11, 11:9, 11:9, 11:7) Natalia
Partyka/Xu Jie (POL) - Petra Lovas/Szandra Pergel (HUN) 3:1 (8:11, 11:5,
11:9, 11:8) Wyniki
Polaków w 1/8 finału: Robert
Floras/Daniel Górak (POL) - Bojan Tokic/Aleksandar Karakasevic (SVN/sRB) 1:3 Wang
Zeng Yi/Jakub Kosowski (POL) - Kou Lei/Yevhen Pryschepa (UKR) 0:3 (8:11,
3:11, 6:11). PZTS |
|
13 października 2011 roku – godz.
23:39 |
|
Oni bronią honoru Polski!
Li
Qian
Wang Zeng Yi fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS) |
|
13 października 2011 roku – godz.
23:30 |
|
Wang Zeng Yi w trzeciej rundzie
singla!
Wang Zeng Yi
fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS) Wang
Zeng Yi pokonał Niemca Zoltana Fejer-Konnertha 4:2 i awansował do 1/16 finału
gry pojedynczej INTERSPORT mistrzostw Europy w tenisie stołowym. Sukcesu
Wanga nie zdołali powtórzyć pozostali trzej biało-czerwoni. Daniel Górak
uległ w czterech setach Szwedowi Par Gerellowi, a Robert Floras w
identycznych rozmiarach przegrał z Anglikiem Dariusem Knightem. Czwarty z
Polaków - Jakub Kosowski musiał uznać wyższość He Zhi Wena. Wypowiedzi
zawodników: Wang
Zeng Yi: "Po raz pierwszy rywalizowałem z tym niemieckim zawodnikiem. Z
ich kadry do tej pory nie wygrałem jeszcze z Timo Bollem i Bastianem
Stegerem. Zacząłem od 0:2 w setach, ale później grałem konsekwentnie w ataku,
już nie tak mocno, zmieniłem miejsce ataku. To przyniosło efekty". Daniel
Górak: "Przed meczem słyszałem, że ma specyficzny, dla niektórych mocno
niekorzystny, styl grania. Na początku czułem, że to ja prowadzę grę, miałem
swoje piłki, wydawało się, że są do trafienia, a jednak się nie udawało. Nie
mogłem poradzić sobie z jego serwisem, albo nie odbierałem albo oddawałem za
łatwo. Bardzo dobrze biegał z tyłu na odrzuty, trafiał z
kontratopspinów". Wyniki
1/32 finału: Daniel
Górak - Par Gerell (Szwecja) 0:4 (4:11, 3:11, 8:11, 8:11) Jakub
Kosowski - He Zhi Wen (Hiszpania) 2:4 (11:9, 9:11, 11:13, 7:11, 11:9, 9:11) Robert Floras - Darius Knight (Anglia)
0:4 (7:11, 7:11, 5:11, 6:11) Wang Zeng Yi - Zoltan Fejer-Konnerth
(Niemcy) 4:2 (8:11, 7:11, 11:7, 11:8, 11:7, 11:5). PZTS |
|
13 października 2011 roku – godz.
20:39 |
|
Li Qian w 1/16 finału
singla!
Li Qian
fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS) Li Qian w 1/16 finału singla! Li
Qian jako jedyna Polka zagra w trzeciej rundzie gry pojedynczej podczas
INTERSPORT mistrzostw Europy w tenisie stołowym. Najwyżej
sklasyfikowana Polka w rankingu Międzynarodowej Federacji Tenisa Stołowego w
1/32 finału pokonała gładko Monikę Molnar z Serbii 3:0. Do
czołowej "32" nie udało się awansować dwóm innym reprezentantkom
naszego kraju: Katarzynie Grzybowskiej i Antoninie Szymańskiej. Przeciwniczką
Li Qian w 1/16 finału będzie Matilda Ekholm ze Szwecji. Wyniki
Polek w 1/32 finału: Katarzyna
Grzybowska - Kristin Silbereisen (Niemcy) 1:4 (4:11, 14:12, 1:11, 3:11, 3:11)
Antonina
Szymańska - Ni Xia Lian (Luksemburg) 0:4 (12:14, 3:11, 8:11, 5:11) Li
Qian - Monika Molnar (Serbia) 4:0 (11:7, 11:4, 11:3, 11:5) Xu Jie: Chcemy powtórzyć sukces z 2008 roku -
Widać, że wszystko idzie w dobrym kierunku i będziemy chciały powtórzyć
sukces z 2008 roku - mówiła po awansie do 1/8 finału gry podwójnej INTERSPORT
mistrzostw Europy reprezentantka Polski Xu Jie. W
drugiej rundzie Xu Jie i Natalia Partyka pokonały Polinę Mikhailovą i Yanę
Noskovą 3:0. - Widać, że wszystko idzie w dobrym kierunku i będziemy chciały
powtórzyć sukces z 2008 roku z Sankt Petersburga, gdzie zdobyłyśmy brązowy
medal. Teraz lepiej się prezentujemy niż przed trzema laty, choć i
konkurentki są mocne. Coraz lepiej gra Natalia, na pewno lepiej od meczu
porannego. Szkoda tylko, że tak rzadko razem pojawiamy się przy stole. Wtedy
szanse na podium byłyby jeszcze większe - mówiła Xu Jie. Oprócz
Xu i Partyki, do czołowej "16" mistrzostw udało się również
awansować Katarzynie Grzybowskiej i Kindze Stefańskiej. Bardzo szczęsliwa z
dobrej gry była pingpongistka MKSTS Polkowice - Obawiałyśmy się, czy sobie
poradzimy, bo Erdelji jest obrończynią, a Feher atakującą. Ze względu na
ustawienie rywalek punkty zdobywałyśmy na zmianę. Ja na Feher grałam trochę
za mało rotacji, więcej jej wprowadzała Kinga. Piątego seta zaczęłyśmy od
tego dobrego ustawienia i już poszło znakomicie do końca. Jesteśmy bardzo
zadowolone, bo awans do "16" duetu, który występuje razem pierwszy
raz, to spory sukces - powiedziała Grzybowska, która w turnieju singla odpadła
w drugiej rundzie. Sukcesu
swoich starszych koleżanek nie powtórzyły Magdalena Szczerkowska i Klaudia
Kusińska. Młodsza o rok Kusińska po przegranym spotkaniu z Anną Tikhomirovą i
Veroniką Pavlovich była trochę załamana. - Wygrałyśmy dwa sety po trudnej
walce, zaś dwa kolejne oddałyśmy gładko. W piątej partii było już 5:10,
wygrałyśmy cztery akcje z rzędu, ale piątej się nie udało. To była dobra gra,
tylko co z tego, skoro to my odpadłyśmy - dodała "Kusa". PZTS |
|
13 października 2011 roku – godz. 20:30 |
|
Świetna gra polskich
debli!
Robert Floras i Daniel Górak
fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS) Cztery
polskie deble awansowały do 1/8 finału gry podwójnej INTERSPORT mistrzostw Europy
w tenisie stołowym. O awans do ćwierćfinałów biało-czerwoni walczyć będą w
piątkowy poranek. Świetnie
w 1/16 finału spisali się szczególnie mężczyźni. Reprezentanci grodziskiej
Bogorii: Daniel Górak i Robert Floras ograli wyżej notowanych Portugalczyków:
Tiago Apolonię i Marcosa Freitasa 3:2. Identyczne zwycięstwo zanotowali Wang
Zeng Yi i Jakub Kosowski, którzy wyeliminowali Christopha Legout i Abdela
Kadera Salifou. Ponadto
w 1/8 finału zagrają Xu Jie i Natalia Partyka oraz Katarzyna Grzybowska i
Kinga Stefańska. Te pierwsze w drugiej rundzie ograły Polinę Mikhailovą i
Yanę Noskovą 3:0, a drugie okazały się lepsze od serbskiej pary: Gabriela
Feher/Ana Maria Erdelji. Wyniki
Polek w 1/16 finału: Katarzyna
Grzybowska/Kinga Stefańska (POL) - Gabriela Feher/Ana Maria Erdelji (SRB) 3:2
(11:7, 7:11, 11:8, 6:11, 11:5) Natalia
Partyka/Xu Jie (POL) - Polina Mikhailova/Yana Noskova (RUS) 3:0 (11:8, 13:11,
11:8) Anna
Tikhomirova/Veronika Pavlovich (RUS/BLR) - Magdalena Szczerkowska/Klaudia
Kusińska (POL) 2:3 (9:11, 11:13, 11:3, 11:8, 11:9) Wyniki
Polaków w 1/16 finału: Robert
Floras/Daniel Górak (POL) - Tiago Apolonia/Joao Monteiro (POR) 3:2 (11:7,
6:11, 4:11, 11:6, 11:7) Wang
Zeng Yi/Jakub Kosowski (POL) - Christophe Legout/Abdel-Kader Salifou (FRA) 3:2
(11:8, 6:11, 12:10, 8:11, 11:4) Rywalki
Polek w 1/8 finału: Ruta
Paskauskiene/Oksana Fadeeva (LTU/RUS) - Katarzyna Grzybowska/Kinga Stefańska
(POL) (piątek, godz. 10:00) Natalia
Partyka/Xu Jie (POL) - Petra Lovas/Szandra Pergel (HUN) (piątek, 10:00) Rywale
Polaków w 1/8 finału: Robert
Floras/Daniel Górak (POL) - Bojan Tokic/Aleksandar Karakasevic (SVN/sRB)
(piątek, godz 10:35) Wang
Zeng Yi/Jakub Kosowski (POL) - Kou Lei/Yevhen Pryschepa (UKR) (piątek, godz.
10:35) PZTS |
|
13 października 2011 roku – godz.
16:41 |
|
Czterech Polaków w 1/32
finału singla!
Robert Floras fot.
Ireneusz Kanabrodzki (PZTS) Daniel
Górak, Wang Zeng Yi, Jakub Kosowski i Robert Floras awansowali do 1/32 finału
w grze pojedynczej podczas INTERSPORT mistrzostw Europy. Zawody od soboty
odbywają się w Ergo Arenie, która położona jest na granicy Gdańska i Sopotu. Jako
pierwszy awans do drugiej rundy zapewnił sobie Daniel Górak. Był indywidualny
mistrz Polski z Sosnowca w sześciu setach uporał się z Chińczykiem z
austriackim paszportem - Feng Xiaoquan. Większych problemów z awansem do
kolejnej rundy nie mieli również Jakub Kosowski i Wang Zeng Yi. Ten pierwszy
pokonał o kilka lat młodszego Kristiana Karlssona ze Szwecji 4:1, a
"Wandżi" w czterech setach odprawił z kwitkiem Jesusa Cantero,
który podobnie jak zawodnik Bogorii trzyma rakietkę stylem piórkowym. Sporą
niespodziankę w 1/64 finału sprawił Robert Floras. 19-latek z Grodziska
Mazowieckiego dość nieoczekiwanie ograł indywidualnego mistrza Francji -
Christopha Legout 4:2. Do
1/32 finału nie udało się awansować pozostałym Polakom. Na pierwszej rundzie
udział w turnieju zakończyli: Bartosz Such, Patryk Chojnowski, Jakub Dyjas i
Mateusz Gołębiowski. Wypowiedzi
zawodników: Daniel
Górak: "W czwartym secie miałem dwa meczbole, zagrałem dobre piłki, ale
rywal takie, że wprost nie do uwierzenia. Zacząłem za bardzo myśleć o tej
sytuacji, przegrałem tę partię i następną. Austriak zza wielkiego muru zaczął
trafiać i grał coraz lepiej. Na szczęście szósty set należał do mnie. Tak w
ogóle to obawiałem się tego spotkania, bo kiedyś trenowaliśmy z Fengiem w
Austrii i wiem, że jest nieobliczalnym graczem". Patryk
Chojnowski: "Rubcow jest 51. na liście światowej, około 16. w Europie, a
ja 250. na ITTF. Ale aż takiej różnicy przy stole nie było. Pierwszego seta
wygrałem, drugiego on dość gładko, zaś trzy następne zwyciężył do 9. W
trzecim prowadziłem już 7:4, w czwartym miał 9:8 i dość łatwą, wysoką piłkę,
jednak jej nie trafiłem. W ostatnim goniłem do 9:10 i była akcja, którą
powinienem wygrać. Ale cóż, piłka poszła po kancie i stało się, porażka. Nie
miałem czym go zaskoczyć, Rosjanin to bardzo dokładny zawodnik". Jakub
Kosowski: "Pierwszego seta trochę przespałem, sądziłem, że łatwo
pójdzie, a tymczasem trzeba było się pobudzić i wziąć się do pracy. Musiałem
zacząć grać dużo aktywniej, więcej ruszać się przy stole, bo gdybym nic nie
zmienił, to bym się obudził po 0:4. Zawsze ciężko mi się wchodzi w 1. rundę,
a tutaj nie ma mowy o swobodzie, bo młodzi nacierają. Leworęcznemu
Karlssonowi jeszcze brakuje do dawnych gwiazd szwedzkiego tenisa stołowego,
zwłaszcza doświadczenia, ale jest groźny, nieźle serwuje". Wang
Zeng Yi: "Grałem bardzo dobrze. W drugim secie Cantero trochę zaskoczył
mnie serwisem. Generalnie to przez cały mecz miałem problem z jego podaniem.
Trzeba przyznać, że świetnie zagrywa. Hiszpan ma problem z szybkością przy
stole a ja to skrzętnie wykorzystałem. W trzecim secie zrobiło się w końcówce
"gorąco", bo prowadziłem 10:2 i rywal doprowadził do stanu 10:8. Na
szczęście udało mi się wygrać, z czego jestem bardzo zadowolony". Jakub
Dyjas: "Mój przeciwnik to bardzo dobry zawodnik. Ciężko się z nim gra,
bo świetnie operuje forhandem i backhandem. To Gardos miał przy stole
inicjatywę i zasłużenie wygrał. Znacznie lepiej ode mnie zagrywa i odbiera
serwis. Jestem jednak zadowolony, że mogłem zagrać z tak dobrym zawodnikiem.
Na pewno wyciągnę wnioski z tej lekcji." Robert
Floras: "Dziś bardzo ciężkie spotkanie za mną, miałem pięć piłek
meczowych, lecz wykorzystałem dopiero szóstą. Wcześniej za bardzo chciałem,
skupiałem się na tym aby za wszelką cenę zdobyć ten ostatni punkt, a nie na
tym aby rozegrać dobrą akcję. Z tej klasy przeciwnikiem nie można liczyć, że
on popełni błąd. Cały czas się motywowałem, motywował mnie trener Tomasz
Redzimski i w szóstym secie przy 11:10 zdobyłem decydujący punkt. Ważny był
pierwszy set, wygrany przeze mnie. W drugim zbyt długo o nim rozmyślałem i
zrobiło się 0:6, a potem 3:9. Jednak to ja zwyciężyłem w tej partii, bo
walczyłem o każdy punkt". Bartosz
Such: "Bardzo niewygodny stylowo, bardzo regularny zawodnik, dobrze
trzyma backhandem i kontruje z forhandu. W pewnym momencie nie wiedział już
gdzie mam zagrać aby zdobyć punkt. Już sam nie wiem, czego mi brakuje żeby
wygrywać z takimi zawodnikami, jak Machado, który jest 71. na świecie. Ja
plasuję się na 151. pozycji, bo mało mam startów zagranicznych i nie zdobywam
punktów do rankingu. Bardzo mi szkoda tej przegranej, bo znów najbliższa
rodzina, w tym żona, głośno mnie dopingowali. Sądziłem, że po udanej
drużynówce, w której miałem bilans 5-0, zdołam więcej ugrać w singlu. W
drugim secie miałem dwie szanse na wygranie. Niestety, przegrałem i zrobiło
się 0:2 w meczu, a inaczej gra się przy 1:1". Wyniki
1/64 finału: Bartosz
Such - Carlos Machado (Hiszpania) 1:4 (8:11, 14:12, 6:11, 9:11, 7:11) Wang
Zeng Yi - Jesus Cantero (Hiszpania) 4:0 (11:7, 14:!2, 11:8, 11:4) Daniel
Górak - Feng Xiaoquan (Austria) 4:2 (11:4, 12:10, 11:8, 10:12, 11:13, 11:9) Jakub
Kosowski - Kristian Karlsson (Szwecja) 4:1 (4:11, 11:9, 11:8, 11:8, 11:5) Mateusz
Gołębiowski - Niagoł Stoyanov (Włochy) 3:4 (5:11, 11:7, 6:11, 11:13, 11:9,
11:9, 7:11) Robert Floras - Christophe Legout
(Francja) 2:4 (11:9, 14:12, 6:11, 12:10, 10:12, 12:10) Patryk
Chojnowski - Igor Rubsow (Rosja) 1:4 (11:8, 9:11, 6:11, 8:11, 9:11) Jakub Dyjas - Robert Gardos (Austria)
1:4 (3:11, 7:11, 4:11, 11:9, 2:11) Pary
1/32 finału: Daniel
Górak - Par Gerell (Szwecja) (czwartek, 20:30) Jakub
Kosowski - He Zhi Wen (Hiszpania) (czwartek, 20:30) Robert Floras - Darius Knight (Anglia)
(czwartek, 21:15) Wang
Zeng Yi - Zoltan Fejer-Konnerth (Niemcy) (czwartek, 21:15) PZTS |
|
13 października 2011 roku – godz.
16:41 |
|
Porażka Partyki. Li,
Szymańska i Grzybowska w 2. rundzie singla
Trener Michał
Dziubański i Natalia Partyka
fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS) Tylko
trzy z ośmiu Polek zdołały przebrnąć pierwszą rundę turnieju głównego
INTERSPORT mistrzostw Europy w grze pojedynczej. W 1/32 finału honoru
gospodarzy turnieju bronić będą: Li Qian, Antonina Szymańska i Katarzyna
Grzybowska. Li,
Szymańska i Grzybowska nie miały większych problemów z pokonaniem swoich
przeciwniczek. "Mała" wygrała swój pojedynek 4:1, a pozostałe dwie
nasze reprezentantki odniosły zwycięstwa 4:0. Na
1/64 finału przygodę z INTERSPORT mistrzostwami Europy zakończyło aż pięć
Polek. Wypowiedzi
zawodniczek: Katarzyna
Grzybowska: "Wygrałam dzięki lepszej taktyce, grałam rywalce przez
środek, a potem zmieniałam, bo się słabo ruszała, więc uderzałam piłkę
szeroko. Serwowałam jej tylko przez forhand, ponieważ słabo odbierała, grała
mi długo bądź flipowała, ale lekko. Więc grało mi się przyjemnie.
Niebezpiecznie zrobiło się tylko w czwartym secie, gdy z mojej przewagi 8:2
zrobiło się 8:7. W porę się obudziłam i zdołałam wygrać". Antonina
Szymańska: "Wynik jest mylny, bowiem wszystkie partie były bardzo wyrównane,
a w pierwszej przegrywałam nawet 7:10. Dosyć mocno grała Portugalka w
pierwszym secie, z kolei ja za bardzo się spieszyłam. Kiedy trochę zwolniłam,
moje piłki były lepszej jakości, mogłam lepiej się ustawić i zagrywać w dobre
miejsce. W kolejnej rundzie czeka na mnie dużo silniejsza przeciwniczka:
Dvorak lub Ni Xia Lian. Więc mogę powiedzieć: wielki szacunek dla ich klasy,
zapowiada się ciężka walka". Li
Qian: "Pergel nie jest zawodniczką super grającą na obronę, ale na pewno
prezentowała się solidnie. W wielu momentach grałam za spokojnie, a wynikało
to z tego, że dobrze odbierała moje piłki, więc aż tak dużo nie atakowałam,
tylko próbowałam zmienić taktykę: m.in. grałam puste cięte". Kinga
Stefańska: "Po raz pierwszy grałam z Ivancan i przyznaję, że przegrałam
z lepszą od siebie zawodniczką. Pierwszego seta uległam do 9, w drugim od
razu mi odskoczyła. W trzeciej odsłonie goniłam wynik i doszłam do 8:9. Wtedy
miała dwie takie piłki, które powinnam trafić. Ale nie udało się wygrać
żadnej z tych akcji. Potem przeciwniczka już się rozluźniła i spisywała się
coraz lepiej". Klaudia
Kusińska: "Zaczęło się od 0:3 w setach, ale ten wynik nie odzwierciedlał
przebiegu meczu. W pierwszym było 9:9, w drugim to ja prowadziłam 9:7, zaś do
trzeciego podeszłam jakoś bez głowy. W czwartym znów było 9:9, ale tym razem
do mnie należała końcówka. Piątego, a drugiego z rzędu, znów wygrałam.
Niestety, w szóstym niepotrzebnie zmieniłam taktykę, zmieniłam serwis, co
było błędem. Szkoda, że już odpadłam z ME, może miałam za małą wiarę w siebie
i w to, że można ugrać więcej? Chociaż z drugiej strony grałam takie piłki
jakich jeszcze nie potrafię, a jednak wchodziły". Wyniki
- 1. runda - 1/64 finału: Li
Qian - Szandra Pergel (Węgry) 4:1 (12:10, 11:3, 8:11, 11:5, 11:5) Natalia
Partyka - Aliena Dubkowa (Białoruś) 2:4 (9:11, 6:11, 12:10, 9:11, 11:4, 9:11) Xu Jie
- Tamara Boros (Chorwacja) 2:4 (11:4, 12:10, 10:12, 9:11, 5:11, 5:11) Kinga
Stefańska - Irene Ivancan (Niemcy) 1:4 (11:9, 5:11, 8:11, 6:11, 5:11) Katarzyna
Grzybowska - Polina Trifonowa (Ukraina) 4:0 (11:8, 11:9, 11:4, 11:8) Magdalena
Szczerkowska - Zhu Fang (Hiszpania) 1:4 (7:11, 11:7, 4:11, 5:11, 11:13) Klaudia
Kusińska - Renata Strbikova (Czechy) 2:4 (9:11, 9:11, 5:11, 11:9, 11:6, 5:11)
Antonina
Szymańska - Mariana Goncalves (Portugalia) 4:0 (13:11, 11:7, 11:6, 11:8) Rywalki
Polek w 1/32 finału: Katarzyna
Grzybowska - Kristin Silbereisen (Niemcy) (czwartek, 19:00) Antonina
Szymańska - Ni Xia Lian (Luksemburg) (czwartek, 19:00) Li
Qian - Monika Molnar (Serbia) (czwartek, 19:00) PZTS |
|
13 października 2011 roku – godz.
13:23 |
|
Kosowski/Wang i Górak/Floras w 1/16 finału debla!
Daniel Górak i Robert Floras fot. Ireneusz Stosik (PZTS) Jakub
Kosowski i Wang Zeng Yi oraz Daniel Górak i Robert Floras wygrali swoje mecze
w 1. rundzie turnieju głównego i awansowali do 1/16 finału INTERSPORT
mistrzostw Europy w grze podwójnej. Kosowski
z Wangiem w czterech setach rozprawili się z bośniackim deblem: Admir
Duranspahic/Srdan Milicevic, a zawodnicy grodziskiej Bogorii 3:1 ograli
Duńczyków: Allana Bentsena i Tobiasa Stemanna Lau. Pierwsza
runda turnieju głównego nie była udana dla Jakuba Dyjasa i Konrada Kulpy.
Zawodnicy Elektryka Toruń w 1/32 finału ulegli szwedzkiej parze: Mattias
Karlsson/Kristian Karlsson 0:3. Wypowiedzi
zawodników: Jakub
Dyjas: "Dużo silniejsi rywale niż w pierwszej rundzie, bardzo dobrze się
znają, bo to przecież bracia. Nie mogliśmy dojść do swojej gry, czyli
atakować, bo cały czas grali krótko. Chyba najbardziej wyrównany był drugi
set, w którym doszliśmy na 6:6. Niestety, dwie kolejne piłki były dla Szwedów
i nam odskoczyli. Pozostaje nam dalej ciężko trenować w Gdańsku i wygrywać w
lidze w barwach drużyny z Torunia. Jesteśmy zadowoleni, że udało się wystąpić
w turnieju głównym". Konrad
Kulpa: "Od początku przewagę mieli bracia Karlssonowie, byli lepsi od
nas. Trzeba podkreślić ich większe doświadczenie i taktykę, polegającą na
krótkiej grze. To oni znacznie częściej przejmowali inicjatywę. Mojego
debiutu w ME nie oglądał nikt z rodziny, bo pochodzę z Lublina, niestety
obowiązki zawodowe nie pozwoliły najbliższym na przyjazd do Gdańska. Ale cały
czas byliśmy w kontakcie telefonicznym". Wang
Zeng Yi: "Rozegraliśmy bardzo dobre spotkanie. Dawno nie graliśmy razem
z "Kosą", fajnie gra się z Jakubem. Jest bardzo szybki przy stole,
a dzięki temu ja mam więcej miejsca. W starciu z Bośniakami w drugim secie
uciekła nam koncentracja, bo wysoko prowadziliśmy i straciliśmy kilka punktów
z rzędu. W trzecim i czwartym secie na szczęście zagraliśmy na wysokim
poziomie i cieszymy się w wygranej. Nasi rywale są silnymi przeciwnikami,
gdyż grają wspólnie już od kilku lat." Jakub
Kosowski: "Jak na pierwszy raz, to zagraliśmy całkiem nieźle. Przeciwnik
nie był łatwy. Cieszę się, że bez większych problemów udało nam się przejść
pierwszą rundę. Teraz czeka nas spotkanie z Francuzami i to z pewnością
będzie dużo trudniejszy rywal. Mam jednak nadzieję, że i ten mecz uda się nam
wygrać. Chciałbym z "Wandżim" tworzyć debel również po tych
mistrzostwach." Daniel
Górak: "Cieszę się z wygranej. Przez cały mecz czuliśmy, że jesteśmy
lepsi. Udało się łatwo wygrać i to na pewno jest pozytyw. Trochę zeszło z nas
powietrze po turnieju drużynowym, ale musimy o tym zapomnieć. Teraz przed
nami zawody indywidualne, czyli zupełnie nowa karta. Wyniki
1/32 finału: Robert Floras/Daniel Górak (POL) -
Allan Bentsen/Tobias Stemann Lau (DEN) 3:1 (11:6, 11:4, 7:11, 11:5) Jakub Dyjas/Konrad Kulpa (POL) -
Mattias Karlsson/Kristian Karlsson (SWE) 0:3 (3:11, 6:11, 9:11) Wang Zeng Yi/Jakub Kosowski (POL) -
Admir Duranspahic/Srdan Milicevic (BIH) 3:1 (11:7, 10:12, 11:4, 11:4) Rywale
Polaków w 1/16 finału: Robert
Floras/Daniel Górak (POL) - Tiago Apolonia/Joao Monteiro (POR) (czwartek,
18:20) Wang
Zeng Yi/Jakub Kosowski (POL) - Christophe Legout/Abdel-Kader Salifou (FRA)
(czwartek, 18:20) PZTS |
|
13 października 2011 roku – godz.
12:02 |
|
Trzy polskie pary w drugiej rundzie debla
Natalia Partyka i Xu Jie
fot. Ireneusz Stosik (PZTS) Trzy
polskie deble awansowały do 1/16 finału gry podwójnej kobiet podczas INTERSPORT
mistrzostw Europy w tenisie stołowym. Pierwszej rundy nie przebrnęła tylko
jedna para. W
drugiej rundzie zagrają Kinga Stefańska/Katarzyna Grzybowska, Natalia
Partyka/Xu Jie oraz Magdalena Szczerkowska/Klaudia Kusińska. Porażkę w 1/32
finału zanotowały natomiast Monika Pietkiewicz i Daria Łuczakowska. Spotkania
1/16 finału odbędą się w czwartek o godzinie 17:45. Wypowiedzi
zawodniczek: Monika
Pietkiewicz: "Pierwszy mecz i od razu trafiłyśmy na wymagające
zawodniczki. Poza tym z Darią (Łuczakowską - dop. red.) nie gramy zbyt
często. Ostatnio wspólnie grałyśmy na mistrzostwach Polski oraz na Pro Tourze
w Cetniewie. Robiłam dziś dużo błędów. Po zagraniach angielskiej defensorki
często się myliłam. Zabrakło przede wszystkim cierpliwości. " Xu
Jie: "Dobrze zagrałyśmy. Nasze przeciwniczki były dobre, więc zwycięstwo
tym bardziej cieszy. Mam nadzieję, że z pojedynku na pojedynek nasza gra
wyglądała będzie jeszcze lepiej. Na pewno nie jesteśmy faworytkami w tym
turnieju, ale będziemy chciały sprawić niespodziankę." Natalia
Partyka: "Poradziłyśmy sobie całkiem nieźle. Od początku grałyśmy
spokojnie i kontrolowałyśmy przebieg meczu. Teraz czeka nas trudna przeprawa
z Rosjankami. Marzymy z "Ksenią" o powtórzeniu sukcesu sprzed
trzech lat, kiedy to wywalczyłyśmy brązowy medal w turnieju deblowym. Póki co
koncentrujemy się jednak na kolejnej rundzie, a co będzie dalej to
zobaczymy." Katarzyna
Grzybowska: "Rywalki z Finlandii były może i mało wymagające, ale my do
każdego meczu podchodzimy z nastawieniem, że czeka nas ciężka gra. Nie
zamierzamy nikogo lekceważyć. Trochę nie lubię tych porannych gier, choć
byłam optymalnie rozgrzana i udało się dobrze zaprezentować. Przeciwniczki
nie zagroziły nam w żadnym z setów. Naszym zadaniem było pewnie uderzać na
stół, to wystarczyło do zwycięstwa". Kinga
Stefańska: "Po raz pierwszy gram z Kaśką w oficjalnych zawodach i
jeszcze widać pewne niedociągnięcia. Wcześniej obie miałyśmy partnerki
deblowe leworęczne, ja też występowałam z obrończynią Li Qian, więc musimy
się przestawić na inne poruszanie. Początek niezły, jedna z Finek miała
problem z odebraniem mojego serwisu, sześć razy uderzyła piłkę w aut. Duety,
które grają ze sobą dłużej, mają nad nami przewagę, ale my jesteśmy bardzo
nastawione na walkę. Kaśka do każdego meczu podchodzi z ogromną wolą
zwycięstwa, a ja przecież nie podejdę do stołu z kawą aby się
przyglądać". Klaudia
Kusińska: "Pierwszego seta przegrałyśmy wysoko, bo byłyśmy lekko
zestresowane, ja ze względu na debiut w seniorskich ME. Szybko udało się
opanować sytuację, bo przecież, mimo młodego wieku, jesteśmy doświadczonym i
zgranym deblem. Występujemy razem od siedmiu lat. I jak jedna zaniemoże, to
jej druga pomoże. Zawsze się wspieramy. W drugiej rundzie czeka na nas
wymagający białorusko-rosyjski debel Pawłowicz/Tichomirowa. Nie ma znaczenie,
czy z takimi rywalkami walczymy w 2. czy 3. rundzie, gdyby to było o medal
albo ćwierćfinał, to mogłybyśmy się zastanawiać, a tak to mniej ważne. Magdalena
Szczerkowska: "Musiałyśmy zobaczyć, co tak naprawdę grają Estonki,
dlatego pierwsza partia wyglądała tak słabo. Obie miały czopy na backhandzie,
jedna leworęczna, więc stylowo nie były łatwe i takie małe zaskoczenie.
Później już grałyśmy lepiej, stąd nasze trzy wygrane sety". Wyniki
1/32 finału: Katarzyna
Grzybowska/Kinga Stefańska (POL) - Pinja Eriksson/Sannamari Bolenius (FIN)
3:0 (11:7, 11:5, 11:6) Natalia
Partyka/Xu Jie (POL) - Alexandra Privalova/Ina Karahodzina (BLR) 3:0 (11:2,
11:8, 11:7) Monika
Pietkiewicz/Daria Łuczakowska (POL) - Joanna Parker/Kelly Sibley (ENG) 1:3
(11:9, 7:11, 9:11, 5:11) Tatjana
Tsistjakova/Karin Lindmae (EST) - Magdalena Szczerkowska/Klaudia Kusińska
(POL) 1:3 (11:6, 9:11, 8:11, 11:13) Rywale
Polek w 1/16 finału: Katarzyna
Grzybowska/Kinga Stefańska (POL) - Gabriela Feher/Ana Maria Erdelji (SRB)
(czwartek, 17:45) Natalia
Partyka/Xu Jie (POL) - Polina Mikhailova/Yana Noskova (RUS) (czwartek, 17:45)
Anna
Tikhomirova/Veronika Pavlovich (RUS/BLR) - Magdalena Szczerkowska/Klaudia
Kusińska (POL) (czwartek, 17:45) PZTS |
|
13 października 2011 roku – godz.
10:47 |
|
Kosowski zagra z weteranem
Jakub Kosowski
fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS) Czwartek
to najważniejszy dzień dla polskich tenisistów stołowych w mistrzostwach
Europy w Trójmieście. Wszyscy
czterej Polacy przeszli kwalifikacje singla i dołączyli do kolegów, którzy
mieli zapewniony udział w dzisiejszej 1/64 finału mistrzostw Europy. Najmniej
musiał się napracować Patryk Chojnowski, który wygrał walkowerem z Belgiem
Benjaminem Rogiersem, zaś najbardziej – Mateusz Gołębiowski. Zawodnik Olimpii
Unii Grudziądz rzutem na taśmę pokonał Greka Dimitrosa Papadimitriou. – Za
szybko uwierzyłem, że wygrałem. Prowadziłem 2:0 w setach i 4:0 w trzeciej
partii. Rywal mnie dogonił i to mnie usztywniło. Potem trudno było odzyskać
właściwy rytm. Trener w przerwach powtarzał mi, żebym przestał myśleć o
wyniku i skoncentrował się na grze. Na szczęście udało mi się zwyciężyć –
mówił 21-letni Gołębiowski, który po zwycięstwie eksplodował radością. W
pierwszej rundzie turnieju głównego zmierzy się z Niagolem Stoyanovem. Gdyby
ograł Włocha, w kolejnym starciu czeka na niego wicemistrz Europy Niemiec
Patrick Baum. Dzisiaj
zostaną rozegrane dwie rundy singla i debla mężczyzn oraz kobiet i wiele
wskazuje na to, że dla sporej części Polaków będzie to ostatni dzień
mistrzostw. Wszyscy oprócz Li Qian zmierzą się z lepszymi albo dużo lepszymi
zawodnikami od siebie i jeśli dotrwają w turnieju do piątku, będzie to
niemała niespodzianka. Najciekawiej
zapowiada się pojedynek Jakuba Kosowskiego z 49-letnim Hiszpanem chińskiego
pochodzenia He Zhiwenem. Byłby to rewanż za majowe MŚ. Polak przegrał wówczas
2:4, co tak go rozwścieczyło, że kopniakiem rozwalił reklamę. Kosztowało go
to wyrzucenie z turnieju (miał jeszcze grać w deblu z Wangiem Zeng Yi). Aby
jednak do tego rewanżu na hiszpańskim weteranie doszło, „Kosa" powinien
najpierw pokonać Szweda Kristiana Karlssona (nr 261 ITTF). Nieźle wylosowała
Natalia Partyka. Jeśli nie nastąpi żadna katastrofa, Polka w 1/16 finału
trafi na Rumunkę Elizabetę Samarę, którą miała na widelcu w turnieju
drużynowym. Zmagania
zespołowe już czwarty raz z rzędu wygrały Holenderki w składzie: Li Jiao, Li Jie,
Elena Timina. W finale pokonały Rumunki 3:0. Wojciech OSIŃSKI |
|
13 października 2011 roku – godz.
09:58 |
|
Osiemdziesięciu sprawiedliwych
fot. (mp) |
|
12 października 2011 roku – godz.
19:30 |
|
Większe szanse ma Boll
Władimir Samsonow
fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS) - Marzę
o czwartym tytule mistrza Europy, ale obiektywnie oceniając sytuację, większe
szanse na złoto ma Niemiec Timo Boll - przyznał w wywiadzie jeden z
najlepszych tenisistów stołowych na świecie Białorusin Władimir Samsonow. PAP:
Po ubiegłorocznym srebrnym medalu, w Ergo Arenie na granicy Gdańska i Sopotu
Białoruś zajęła w turnieju drużynowym dziesiąte miejsce. To wielka porażka? Władimir
Samsonow: Nie odbieram tej pozycji w kategoriach niepowodzenia. Decydujący
okazał się ostatni mecz grupowy z Węgrami, którym ulegliśmy 2:3. Gdyby było
odwrotnie, a mogło, znaleźlibyśmy się w ćwierćfinale i - kto wie - może znów
na podium. PAP:
Jakie były okoliczności porażki z Węgrami? W.S.:
Zabrakło nam szczęścia w końcówkach, w szczególności w trzecim pojedynku
między Pawłem Płatonowem i Adamem Pattantyusem. Mój kolega prowadził w piątej
partii 7:4, a wtedy rywal raz zagrał po siatce, raz na kant stołu i
ostatecznie Paweł przegrał 10:12. Moje dwa punkty nie wystarczyły do awansu
do ósemki. Szkoda, bo znów chcieliśmy walczyć o medal. PAP:
Dla pana ten turniej rozpoczął się nieudanie, od niespodziewanej porażki z
18-letnim Anglikiem Liamem Pitchfordem. W.S.:
Takie przykre sytuacje się zdarzają. Cóż mogę powiedzieć, mocno się starałem,
a jednak przegrałem z tym młodym chłopakiem. Jak widać, w tenisie stołowym
wszystko może się wydarzyć. PAP:
Najważniejszy w mistrzostwach Europy jest singiel. Wśród ekspertów i
zawodników zdania są podzielone, część stawia na pana, część na Timo Bolla.
Więcej jednak jest za Niemcem. W.S.:
Bardzo prawdopodobne, że po piąty tytuł w karierze sięgnie Boll. Mówię tak na
podstawie tego, co widzę przez ostatnie dwa lata. Ja marzę o czwartym złocie,
ale wiem, że będzie o nie bardzo trudno. Timo ma większe szanse. PAP:
Jaki jest bilans bezpośrednich pojedynków? W.S.:
Nie jestem pewny, ale chyba 17:15 na korzyść Bolla. Na pewno wygrał ode mnie
dwa, trzy razy więcej. PAP:
Boll nie miał latem przerwy, ponieważ występował w lidze chińskiej. Kiedyś
zmęczenie musi dać o sobie znać... W.S.:
Nie wiem, w jakiej jest formie fizycznej. Ale jeśli w bardzo dobrej, to i
przy stole będzie znakomity. PAP:
Kto występuje w silniejszym klubie - pan w Gazpromie Orenburg, czy Boll w
Borussii Dortmund? W.S.:
Niemiecki zespół jest bardzo utytułowany, już parę razy z rzędu triumfował w
Lidze Mistrzów. Nasz jest młody, stosunkowo niedawno utworzony. Czekamy na
wielki sukces w Champions League. Borussia ma przewagę właśnie w postaci
Bolla, który w każdym meczu może zdobyć dwa punkty, a przy tym systemie, do
trzech dużych punktów, to oznacza prawie pewne zwycięstwo. PAP:
Niekoniecznie, bo z Bollem w składzie Borussia niedawno przegrała w Grodzisku
Mazowieckim. W.S.:
Znam ten wynik, oczywiście można być zaskoczonym wygraną Bogorii, ale
pamiętajmy, że wzmocnił ją Koreańczyk Oh Sang Eun, a on potrafi pokonać
Bolla. Wygrywał z nim już wcześniej. Druga sprawa, to brak w Borussii
kontuzjowanego Christiana Suessa. PAP:
Władze Bogorii zapowiadają awans do finału Ligi Mistrzów? W. S.:
Polski zespół jest groźny, ale najwięcej będzie zależało, w jakiej formie do
Europy będzie przyjeżdżał Oh Sang Eun. PAP:
Co sprawia, poza pieniędzmi, że tak wielu świetnych zawodników, jak pan,
Dimitrij Ovtcharov, Michael Maze, Zoran Primorac, podpisuje kontrakty z
rosyjskimi klubami? W.S.:
Bardzo istotny jest system gry w lidze rosyjskiej. Nie ma pojedynczych
kolejek ligowych, tylko turnieje. Cztery razy w roku na cztery-pięć dni
spotyka się osiem zespołów i walczy ze sobą przy 3-4 tysiącach kibiców.
Zawodnicy mają więcej czasu na treningi, mniej przeznaczają na podróże. Poza
tym ważne są profesjonalna organizacja w klubach oraz możliwość trenowania z
najlepszymi. PAP: W
Ergo Arenie graliście z Rosją w grupie. To było prestiżowe spotkanie dla
Białorusinów? W.S.:
Nie było jakieś wyjątkowe, ale trudne ze względu na to, że musiałem
rywalizować z Aleksiejem Smirnowem. Przed laty grałem z nim w belgijskim
Charleroi, teraz w Orenburgu. Jesteśmy kolegami, znamy się doskonale.
Aleksiej wygrał ze mną 3:0, a Rosja całe spotkanie 3:1. PAP:
Polacy, bez Lucjana Błaszczyka, nie zachwycili, zajmując 13. miejsce. Pamięta
pan swoje porażki z polskimi zawodnikami? W.S.:
Rok temu w Lidze Mistrzów przegrałem z Błaszczykiem, wówczas jeszcze
występującym w Grenzau. Kiedyś w tych samych rozgrywkach pokonał mnie też
Wang Zeng Yi. PAP:
Biało-Czerwoni mają dużo słabszy zespół, niż ten sprzed dziesięciu lat? W.S.:
Może troszkę słabszy niż na przełomie wieków, co nie oznacza, że nie stać go
na zdobywanie medali mistrzostw Europy. Stawka jest tak wyrównana, dużo
zespołów o podobnych umiejętnościach, że przy dobrym układzie można wskoczyć
na podium. PAP:
Pan od lat należy do światowej czołówki, ale w mistrzostwach Białorusi kibice
pana nie oglądają. W.S.:
Ja już się tytułów nazdobywałem... Po pierwsze złoto w seniorach sięgnąłem
mając 16 albo 17 lat. Od wielu lat nie przyjeżdżam, bo brakuje mi czasu. Na
stałe mieszkam w Hiszpanii. PAP: W
jakim języku rozmawia się w domu Władimira Samsonowa? W.S.:
Żona jest Serbką, więc w jej języku, także po rosyjsku i hiszpańsku. Synowie
troszkę słabiej znają rosyjski, ale mówią w trzech innych: hiszpańskim,
serbskim i angielskim. PAP:
Gdzie jeździcie na wakacje? W.S.:
Jest wiele pięknych miejsc w Hiszpanii, więc nie musimy nigdzie daleko się
ruszać. Przyjeżdżamy również na Białoruś, do ojca, siostry, kuzynów. Oni też
nas odwiedzają w Grenadzie. PAP:
Synowie grają w ping-ponga? W.S.:
Ja jestem wysoki (ponad 1,90 - PAP), a żona też pochodzi z wysokiej rodziny,
jej brat ma dwa metry. Nasz starszy, 10-letni syn już jest wysoki, jak na
swój wiek, i sądzę, że mnie przerośnie. Dlatego trenuje koszykówkę. A młodszy
ma dopiero pięć lat. PAP:
Jaki jest prywatnie mistrz celuloidowej piłeczki? W.S:
Chyba jak każdy człowiek sprzątam w domu, jak trzeba pomogę żonie w kuchni,
choć sam nie gotuję. Rozmawiał: Radosław
Gielo (PAP) |
|
12 października 2011 roku – godz.
18:12; 17:23 |
|
Holenderki
mistrzyniami Europy!
fot. Ireneusz
Kanabrodzki (PZTS) Holenderki najlepsze w Europie! Holenderki
po raz czwarty w historii zostały drużynowymi mistrzyniami Europy. "Pomarańczowe"
w finale pokonały Rumunki 3:0. Zawody rozgrywane są w ERGO ARENIE, która jest
położona na granicy Gdańska i Sopotu. Finałowe
starcie rozpoczęło się od pewnej wygranej Li Jiao nad 50. rakietą świata -
Danielą Dodean 3:0. W kolejnej partii bliska doprowadzenia do remisu była
Elizabeta Samara. Rumunka prowadziła 2:1 i 10:8 w czwartym secie. Ambitnie
grająca Li Jie zdołała jednak rozstrzygnąć tą część meczu na swoją korzyść, a
w tie breaku pewnie wypunktowała dwukrotną wicemistrzynię Europy juniorek.
Zwycięstwo Holenderek przypieczętowała Elena Timina. Najstarsza zawodniczka w
ekipie "Pomarańczowych" pokonała o 26 lat młodszą Bernadette Szocs,
mimo że przegrywała 0:2. Brązowe
medale w Gdańsku i Sopocie wywalczyły Węgierki i Białorusinki. Obsada
tegorocznego finału INTERSPORT mistrzostw Europy była identyczna jak przed
rokiem. W Ostrawie reprezentacja Holandii wygrała 3:1. Holandia - Rumunia 3:0 Li
Jiao - Daniela Dodean 3:0 Li Jie
- Elizabeta Samara 3:2 Elena
Timina - Bernadette Szocs 3:2. PZTS |
|
12 października 2011 roku – godz.
12:46 |
|
Polacy w komplecie w turnieju głównym
Jakub Dyjas
fot. Ireneusz Stosik (PZTS) Polacy w komplecie w turnieju głównym Reprezentanci
Polski: Patryk Chojnowski, Jakub Dyjas, Mateusz Gołębiowski i Robert Floras w
komplecie przebrnęli przez rundę kwalifikacyjną do turnieju głównego
INTERSPORT mistrzostw Europy w grze pojedynczej. Najbardziej
zacięty bój w eliminacjach stoczył Mateusz Gołębiowski. Zawodnik
grudziądzkiej Olimpii Unii potrzebował aż siedmiu setów, aby wygrać z Grekiem
Dimitriosem Papadimitriou. Pozostali biało-czerwoni nie mieli większych
problemów z pokonaniem swoich rywali. Floras ograł Stefano Tomasiego 4:1, Dyjas
bez straty seta rozprawił się z Rustamem Aliyevem (Azerbejdżan), a Chojnowski
wygrał walkowerem z Benjaminem Rogiersem. Belg skręcił kostkę i zakończył
swój udział w tegorocznych mistrzostwach. W 1/64
finału wystartuje ośmiu Polaków. Początek turnieju głównego w czwartek. Powiedzieli
po kwalifikacjach: Mateusz
Gołębiowski: "Trochę obawiałem się debiutu w ME, bo w superlidze mam
wyraźnie słabszy początek niż rok temu. Mój bilans wynosi 0-3, więc widać, że
moja gra nie jest najlepsza. Liczę, że zdecydowanie lepiej zaprezentuję się w
Ergo Arenie. Do meczu z Papadimitriou podszedłem troszkę zdenerowowany, a na
koniec sam sobie zgotowałem niepotrzebne nerwy. Przecież zacząłem dobrze,
wygrałem dwa sety, a w trzecim było już 4:0. Wydawało mi się, że Grek pogodził
się z porażką. Tymczasem zamiast dalej grać swoje i po akcjach zdobywać
punkty, zacząłem liczyć tylko na jego pomyłki. To była zła decyzja.
Przeciwnik poczuł szansę, wykorzystał moje słabości i zwyciężył w trzech
kolejnych setach. A poza tym coraz mocniej wywierał presję. W szóstym secie
było już bardzo ciężko, bo przegrywałam 6:7. Na szczęście wygrałem, a w
siódmym, będącym loterią, znów zacząłem słabo i zrobiło się 4:7. Końcówka
należała do mnie i teraz trafiam na Włocha Stoyanova, z którym jeszcze nie
rywalizowałem". Jakub
Dyjas: "Pierwszy dzień na duży plus, bo wygrałem i singla, i debla.
Rywal nie okazał się zbyt wymagający, z mocniejszymi miałem okazję grać w
kadetach. Zresztą oni też są na tych mistrzostwach, jak np. Włoch Mutti i
Węgier Lakatos. Cieszę się, że w pierwszej rundzie trafiam na Austriaka
Gardosa. To pingpongista z europejskiej czołówki, a ja chcę z takimi się
sprawdzać, i takich ogrywać. Taki stawiam sobie cel, myślę bardzo pozytywnie
i wierzę w powodzenie. Nie mam nic do stracenia, tylko do zyskania. Podejdę
do tego meczu bez żadnych kompleksów. Nie będę zbyt oryginalny i powiem, że
złotym medalistą zostanie Niemiec Boll, po zwycięstwie w finale nad
Duńczykiem Maze lub Białorusinem Samsonowem". Wyniki kwalifikacji: Stefano
Tomasi (ITA) - Robert Floras (POL) 1:4 (11:8, 3:11, 8:11, 7:11, 8:11) Jakub
Dyjas (POL) - Rustam Aliyev (AZE) 4:0 (11:7, 11:6, 11:2, 11:4) Patryk
Chojnowski (POL) - Benjamin Rogiers (BEL) 4:0 (walkower) Mateusz
Gołębiowski (POL) - Dimitrios Papadimitriou (GRE) 4:3 Rywale Polaków w 1/64 finału: Bartosz
Such - Carlos Machado (Hiszpania) Wang
Zeng Yi - Jesus Cantero (Hiszpania) Daniel
Górak - Feng Xiaoquan (Austria) Jakub
Kosowski - Kristian Karlsson (Szwecja) Mateusz
Gołębiowski - Niagoł Stoyanov (Włochy) Robert Floras - Christophe Legout
(Francja) Patryk
Chojnowski - Igor Rubsow (Rosja) Jakub Dyjas - Robert Gardos (Austria). PZTS |
|
12 października 2011 roku – godz.
12:36 |
|
Zagramy o awans z Challenge Division
Trener Tomasz
Krzeszewski i Jakub Kosowski fot.
Ireneusz Kanabrodzki (PZTS) Zagramy o awans z Challenge Division Polki
- w Championship Division, Polacy - w Challenge Division. Tak wygląda sytuacja
biało-czerwonych w eliminacjach do drużynowych mistrzostw Europy, które w
2013 roku odbędą się w austriackim Schwechat. "Obradujący
w AWFiS w Gdańsku kongres ETTU zatwierdził zmiany w kwalifikacjach do
kolejnych mistrzostw Starego Kontynentu. Turniej będzie rozgrywany wciąż co
roku, ale w parzyste lata - gry indywidualne: single i deble, a w nieparzyste
- drużynówka. Kończący się w Ergo Arenie turniej zespołowy był swego rodzaju
rozstawieniem do kolejnych ME" - powiedział selekcjoner męskiej reprezentacji
Polski Tomasz Krzeszewski. "Zajęliśmy
13. miejsce, więc nie utrzymaliśmy się w pierwszej dywizji i spadamy do
drugiej. Utrzymały się natomiast Polki, które uplasowała się na 6. miejscu. Z
obecnego turnieju po 10 drużyn kobiecych i męskich zagra w najwyższej dywizji
w kwalifikacjach do ME 2013. Stawkę uzupełniają najlepsi z drugiej ligi,
czyli Challenge Division - Hiszpanie i Serbowie oraz Angielki i Francuzki. 12
ekip będzie podzielonych na dwie grupy po sześć, a jedynie ci, którzy zajmą
ostatnie lokaty nie zagrają o medale w Austrii" - dodał. Polki
w el. DME-2013 zagrają w Championship, zaś Polacy jako spadkowicze w
Challenge. "Sytuacja jest podobna, będą dwie grupy po sześć zespołów.
Naszym celem jest wygranie grupy i awans do grona 12 zespołów, które walczyć
będą za dwa lata o podium" - stwierdził Krzeszewski. W
dywizjach każda drużyna rozegra po pięć meczów, nie ma rewanżu. Terminarz
ustalony zostanie na podstawie losowania. "Dwie
bardzo ważne kwestie - ME znów zyskają na randze, bo granie co roku osłabiało
prestiż, a po drugie mecze międzypaństwowe będę miały duże znacznie.
Natomiast obecna formuła Ligi Europejskiej, trwająca trzy lata, nie była
najlepsza. W finale tzw. drugiej ligi zagramy 25 października (wyjazd) i 27
listopada (u siebie) z Hiszpanią. Gdybyśmy za dwa lata byli w tej dwójce, to
mamy awans do elity, a teraz niewielką premię finansową od ETTU" -
wyjaśnił czterokrotny medalista ME. Podczas
Kongresu ETTU rozważana była też możliwość zastąpienia turnieju TOP 12
zawodami pod nazwą TOP 6. "Argumenty ekonomiczne nie przekonały
większości delegatów i ten temat został odłożony do posiedzenia w duńskim
Herning, gdzie w 2012 roku odbędą się ME w singlu i deblu" -
poinformował wiceprezes do spraw sportowych w Polskim Związku Tenisa Stołowego
Tadeusz Szydłowski. Razem z nim w obradach europejskiej federacji
uczestniczył prezes PZTS i przewodniczący komitetu organizacyjnego ME 2011
Ryszard Weisbrodt. Honorowym gościem był Jerzy Dachowski, wieloletni szef
związku. PZTS |
|
12 października 2011 roku – godz.
12:28 |
|
Dyjas i Kulpa w turnieju głównym
Piotr Chodorski i Tomasz Wiśniewski fot. Ireneusz Stosik (PZTS) Dyjas i Kulpa w turnieju głównym Brązowi
medaliści ME juniorów Jakub Dyjas i Konrad Kulpa awansowali do turnieju
głównego gry podwójnej mistrzostw Europy w Ergo Arenie. Odpadli Tomasz
Wiśniewski i Piotr Chodorski. 17-letni
Kulpa i 16-letni Dyjas pokonali bez straty seta Łotyszy Reinisa Burgisa i Olegsa
Kartuzovsa. W ostatnim biało-czerwoni wygrali 11:0 (!). "Nawet nie
kusiło nas aby oddać rywalom jeden punkt, bowiem jest taki przesąd, że po
oddaniu piłki sytuacja na stole może się odwrócić... Nie chcieliśmy
ryzykować" - mówili zawodnicy pierwszoligowego klubu Elektryk-Maximus
Broker Toruń. "Wcześniej
wspólnie wygraliśmy w MP juniorów i Pro Tourze juniorów czeskim Hodoninie. W
mistrzostwach Europy seniorów debiutujemy, więc najważniejsze będzie
zbieranie doświadczenia, aby w kolejnych latach móc powalczyć w deblu.
Dlatego startujemy w Gdańsku i Sopocie bez żadnego obciążenia, naszym
zadaniem jest nauka i podglądanie najlepszych, co nie oznacza, że nie
postaramy się o niespodzianki" - dodali. Nie
powiodło się trochę starszym polskim zawodnikom: 20-letniemu Chodorskiemu i
18-letniemu Wiśniewskiemu. "Pierwotnie miałem grać w singlu, ale po
wycofaniu Patryka Zatówki trener uznał, że w tej sytuacji to ja zagram z
Tomkiem w deblu, a w grze pojedynczej wystąpi zamiast mnie Jakub Dyjas. Nie
mogę powiedzieć, że jestem zadowolony, bo mocno nastawiłem się na singla, co
nie oznacza, że nie chcę grać z Tomkiem. Po prostu po raz pierwszy
wystąpiliśmy w grze podwójnej i zabrakło nam ogrania, zabrakło taktyki,
szczególnie na końcówki" - stwierdził Chodorski, który na co dzień broni
barw beniaminka superligi Odry Głoski. "Cieszę
się, że debiutu w seniorskim ME i mam nadzieję, że w przyszłości
zaprezentujemy się lepiej. Od tego sezonu gram w drugiej lidze niemieckiej, w
TTS Borsum i uważam, że podpisanie rocznego kontraktu byłoby bardzo dobrym
posunięciem. Trenuję na zmianę w Gdańsku i Bremie, z pingpongistami z
Bundesligi grającymi w Werderze Brema, m.in. Rumunami Crisanem, Ciotim i
Dodeanem oraz Szwedem Lundqvistem. Warunki do rozwoju mam bardzo dobre"
- dodał Wiśniewski. gra podwójna - kwalifikacje: Jakub
Dyjas/Konrad Kulpa (Polska) - Reinis Burgis/Olegs Kartuzovs (Łotwa) 3:0
(11:6, 11:7, 11:0) Tomasz
Wiśniewski/Piotr Chodorski (Polska) - Benedek Olah/Roope Kantola (Finlandia)
2:3 (5:11, 11:7, 11:4, 6:11, 9:11) program 1. rundy - czwartek (13.10): Wang
Zeng Yi/Jakub Kosowski (Polska) - Admir Duranspahic/Srdan Milicevic (Bośnia i
Hercegowina) Robert Floras/Daniel Górak (Polska) -
Allan Bentsen/Tobias Stemann Lau (Dania) Jakub Dyjas/Konrad Kulpa (Polska) - Mattias
Karlsson/Kristian Karlsson (Szwecja) PZTS |
|
11 października 2011 roku – godz.
23:59 |
|
Bartek! Tak trzymaj!
Symboliczne gratulacje Prezesa PZTS
Ryszarda Weisbrodta dla Bartosza Sucha
fot. (mp) Wymęczone zwycięstwo Polaków! Biało-czerwoni na
13. miejscu Na
trzynastym miejscu zakończyli udział w INTERSPORT mistrzostwach Europy męska
reprezentacja Polski. W swoim ostatnim meczu biało-czerwoni pokonali po
3-godzinnym horrorze Rumunię 3:2. Polacy
zwycięstwo zawdzięczają przede wszystkim wyśmienitej grze Bartosza Sucha.
Pingpongista Olimpii Unii Grudziądz w starciu z Rumunią zapisał na swoim
koncie dwa punkty. "Suszi" najpierw ograł Hunora Szocs 3:0, a
następnie Andreia Filimon 3:2. Trzeci punkt dla polskiej ekipy zdobył Daniel
Górak po zwycięstwie nad Constantinem Cioti. Warto
dodać, że Such rozegrał w Ergo Arenie cztery pojedynki singlowe i wszystkie
je wygrał. Powiedzieli
po meczu: Tomasz
Krzeszewski (trener): "Zawodnicy jako drużyna do takich zawodów
podchodzą z wielka wolą walki, z myślą o medalu. Bo naprawdę stawka była
wyrównana, nie ma wielu zespołów lepszych od nas, a decyduje lepsza
dyspozycja dnia. Na przykład Czesi w tamtym roku zdobyli medal, a teraz nie
wygrali spotkania. Nasze nastroje są lepsze, bo wygraliśmy dwa razy po
czterech kolejnych porażkach, ale liczyliśmy na więcej. Mogę powiedzieć, że w
bardzo dobrej dyspozycji jest Bartek Such, który nie tylko pokazał ping-pong
na bardzo dobrym poziomie, ale i wykazał się niezwykłą odpornością
psychiczną. Jakub Kosowski dopiero dziś w pojedynku z Czechem Konecnym
pokazał takie umiejętności, które niewątpliwie posiada. W przypadku Wandżiego
taką najlepszą grą była ta z Niemcem Stegerem. Dziś odnalazł się też Daniel
Górak - w pojedynku z Ciotim. Szkoda, że tego wszystkiego nie było wcześniej.
Robert Floras po raz pierwszy gra w drużynówce w takiej imprezie i brakuje mu
doświadczenia. W następnych startach będę oczekiwał od niego więcej, innego,
lepszego ping-ponga, w którym poprawi jakość uderzenia i zagra odważniej, a
nie tylko będzie czekał na błędy rywala. Przebieg
spotkania: Polska - Rumunia 3:2 Robert
Floras - Andrei Filimon 1:3 (3:11, 8:11, 11:8, 10:12) Bartosz Such - Hunor Szocs 3:0 (12:10,
11:8, 11:8) Daniel Górak - Constantin Cioti 3:2
(11:8, 8:11, 7:11, 11:7, 11:8) Robert Floras - Hunor Szocs 2:3 (5:11,
11:8, 13:11, 11:13, 9:11) Bartosz Such - Andrei Filimon 3:2
(6:11, 12:10, 11:7, 8:11, 11:7) PZTS |
|
11 października 2011 roku – godz.
23:55 |
|
Wielki triumf Perssona
Joergen
Persson fot.
Ireneusz Kanabrodzki Wielki triumf Perssona W
wieku 45 lat Joergen Persson poprowadził Szwedów do finału INTERSPORT
mistrzostw Europy w Gdańsku i Sopocie. W środę Skandynawowie zagrają w finale
z broniącymi tytułu Niemcami. W
półfinałach Szwecja pokonała Austrię 3:1, a decydujący punkt, w potyczce
byłych mistrzów świata w singlu (Persson - 1991, Schlager - 2003), zdobył
właśnie Persson. Wygrał z Wernerem Schlagerem 3:0. Po raz
piąty z kolei w finale zagrają Niemcy. Od 2007 roku są niepokonani w ME. W
półfinale nie dali im rady świetnie grający w Trójmieście Portugalczycy. Znów
wielką klasę pokazał Timo Boll. Wyniki
półfinałów: Portugalia - Niemcy 1:3 Tiago Apolonia - Bastian Steger 3:0
(14:12, 11:7, 11:5) Joao Monteiro - Timo Boll 1:3 (9:11,
7:11, 11:9, 10:12) Marcos Freitas - Patrick Baum 1:3
(7:11, 11:9, 9:11, 6:11) Tiago Apolonia - Timo Boll 0:3 (8:11,
7:11, 2:11) Szwecja - Austria 3:1 Joergen Persson - Robert Gardos 0:3
(5:11, 13:15, 13:15) Paer Gerell - Werner Schlager 3:2
(7:11, 11:4, 5:11, 11:5, 13:11) Jens Lundqvist - Daniel Habesohn 3:0
(11:9, 12:10, 11:4) Joergen Persson - Werner Schlager 3:0
(11:8, 11:7, 11:8) PZTS |
|
11 października 2011 roku – godz.
23:45 |
|
Polacy poznali rywali w turnieju indywidualnym
fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS) Polacy poznali rywali w turnieju indywidualnym R
Polacy poznali przeciwników w grze pojedynczej i podwójnej INTERSPORT mistrzostw
Europy. W sali konferencyjnej Ergo Areny na granicy Gdańska i Sopotu odbyło
się losowanie par. Runda
kwalifikacyjna odbędzie się w środę, 13 października, a turniej główny singla
i debla od czwartku 14 października. Wyniki
losowania: kobiety: gra pojedyncza: 1. runda - 1/64 finału: Li
Qian - Szandra Pergel (Węgry) Natalia
Partyka - Aliena Dubkowa (Białoruś) Xu Jie
- Tamara Boros (Chorwacja) Kinga
Stefańska - Irene Ivancan (Niemcy) Katarzyna
Grzybowska - Polina Trifonowa (Ukraina) Magdalena
Szczerkowska - Zhu Fang (Hiszpania) Klaudia
Kusińska - Renata Strbikova (Czechy) Antonina
Szymańska - Mariana Goncalves (Portugalia) gra podwójna: 1. runda - 1/32 finału: Katarzyna
Grzybowska/Kinga Stefańska - Pinja Eriksson/Sanna Boelenius (Finlandia) Natalia
Partyka/Xu Jie - Aleksandra Priwałowa/Inna Karahodzina (Białoruś) Magdalena
Szczerkowska/Klaudia Kusińska - Egle Sadikovic/Vinita Schlink (Luksemburg) Monika
Pietkiewicz/Daria Łuczakowska - Joanna Parker/Kelly Sibley (Anglia) mężczyźni: gra pojedyncza: kwalifikacje - 1/128 finału: Robert Floras - Stefano Tomasi
(Włochy) Mateusz
Gołębiowski - Dimitrios Papadimitriou (Grecja) Patryk
Chojnowski - Benjamin Rogiers (Belgia) Jakub
Dyjas - Rustam Aliew (Azerbejdżan) 1. runda - 1/64 finału: Bartosz Such - Carlos Machado
(Hiszpania) Wang Zeng Yi - Jesus Cantero
(Hiszpania) Daniel Górak - Feng Xiaoquan (Austria) Jakub Kosowski - Kristian Karlsson
(Szwecja) Mateusz
Gołębiowski lub Dimitrios Papadimitriou - Niagoł Stoyanov (Włochy) Robert Floras lub Stefano Tomasi -
Christophe Legout (Francja) Patryk
Chojnowski lub Benjamin Rogiers - Igor Rubsow (Rosja) Jakub Dyjas lub Rustam Aliew - Robert
Gardos (Austria) gra podwójna: kwalifikacje - 1/64 finału: Tomasz
Wiśniewski/Piotr Chodorski - Benedek Olah/Roope Kantola (Finlandia) Jakub
Dyjas/Konrad Kulpa - Reinis Burgis/Olegs Kartuzovs (Łotwa) 1. runda - 1/32 finału: Wang
Zeng Yi/Jakub Kosowski - Admir Duranspahic/Srdan Milicevic (Bośnia i
Hercegowina) Robert Floras/Daniel Górak - Allan
Bentsen/Tobias Lau (Dania) Tomasz
Wiśniewski/Piotr Chodorski lub Benedek Olah/Roope Kantola - Władimir
Samsonow/Paweł Płatonow (Białoruś) Jakub
Dyjas/Konrad Kulpa lub Reinis Burgis/Olegs Kartuzovs - Mattias
Karlsson/Kristian Karlsson (Szwecja) PZTS |
|
11 października 2011 roku – godz.
20:14 |
|
Polki na szóstym miejscu w Europie!
Kinga Stefańska
fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS) Polki na szóstym miejscu w Europie! Reprezentacja
Polski kobiet zajęła szóste miejsce w INTERSPORT mistrzostwach Europy w
tenisie stołowym. W
meczu, którego stawką było piąte miejsce w zawodach, grająca w rezerwowym
składzie reprezentacja Polski przegrała z Niemkami 0:3. W całym meczu
podopieczne Michała Dziubańskiego nie wygrały nawet seta. Była
to trzecia porażka Polek na tych mistrzostwach. Wcześniej nasze zawodniczki
uległy w ćwierćfinale Rumunkom 1:3, które zagrają wraz z Holenderkami w
finale tegorocznego czempionatu oraz w fazie grupowej Węgierkom 2:3. Powiedzieli
po meczu: Katarzyna
Grzybowska: "Rano wygrałam z wyżej sklasyfikowaną na liście światowej,
grającą w Bundeslidze Czeszką Daną Hadacovą, więc byłam bardzo zadowolona,
tym bardziej z rezultatu 3:0. Niestety, teraz jestem zdecydowanie mniej szczęśliwa,
a wręcz mocno rozczarowana swoją postawą. Muszę przeanalizować na spokojnie
grę, ale rzucało się w oczy to, że popełniłam sporo własnych, niewymuszonych
błędów. Nie pierwszy raz mam problemy z Winter, stylowo kompletnie mi nie
leży. Problem rywalizacji z nią polega na tym, że gra bardzo mocno, mam
problemy z odbiorem jej serwisu tak aby nie zagrała trzeciej piłki z dużą
siłą i w dobre miejsce. Jeżeli ja sama dobrze zacznę, to gra jakoś idzie, ale
niestety tym razem oddałam jej inicjatywę i było widać jak przegrałam. Sama w
spotkaniu z Niemkami mało dobrego zrobiłam przy stole. Natomiast wcześniejsza
porażka Natalii nie miała wpływu na moją postawę". Michał
Dziubański (trener): "Ciężko było znaleźć jakiś punkt zaczepienia, w
którym moglibyśmy coś zrobić w tym meczu. Nie było żadnej szansy na
przełamanie, poza trzecim setem w wykonaniu Natalii. Zagraliśmy słabe
spotkanie, o którym należy jak najszybciej zapomnieć. Nie, nie chodzi o
zmęczenie, zawodniczki nie były zmęczone, bo były roszady w składzie. Partyka
grała grała z 14. rakietą świata, która stylowo jej nie leży. Potem Grzybcia
zmierzyła się z Winter, z którą ostatnio przegrywała. Na koniec Kinga uległa
Barthel. Jakoś nic się nie udawało, chociaż też sami nie pomogliśmy sobie
lepszą grą. Jestem umiarkowanie zadowolony z tej szóstej pozycji, wszyscy
liczyliśmy na trzeci z rzędu medal, zwłaszcza przed własną publicznością. Na
pewno rozczarowani są też Niemcy, co zresztą podkreślał ich trener, z którym
rozmawiałem. Oni mają świetną paczkę, pięć dziewczyn w setce rankingu, dwie w
"40" i najwyżej Wu, a tymczasem są tylko na piątym miejscu". Przebieg
spotkania: Polska - Niemcy 0:3 Natalia
Partyka - Wu Jiaduo 0:3 (5:11, 6:11, 10:12) 1. set
- 3:9, 5:11 2. set
- 5:3, 5:7, 6:9, 6:11, 3. set
- 3:3, 5:6, 7:7, 8:9, 10:9, 10:10, 10:12 Katarzyna
Grzybowska - Sabine Winter 0:3 (4:11, 7:11, 4:11) 1. set - 4:6, 4:11 2. set - 1:4, 2:7, 4:7, 4:9, 6:10,
7:11 3. set - 1:3, 2:6, 4:6, 4:9, 4:11, Kinga Stefańska - Zhenqi Barthel 0:3
(6:11, 7:11, 10:12) 1. set
- 5:5, 5:10, 6:10, 6:11 2. set
- 2:4, 4:6, 6:7, 7:9, 7:11, 3. set
- 2:2, 5:3, 7:7, 8:10, 10:10, 10:12 PZTS |
|
11 października 2011 roku – godz.
17:02 |
|
Powtórka z Ostrawy
Radość Rumunek po awansie do finału
fot. Ireneusz
Stosik (PZTS) Powtórka z Ostrawy Holandia
i Rumunia zagrają w kobiecym finale ME w Ergo Arenie. To będzie ubiegłoroczna
powtórka z Ostrawy. Brązowe medale zdobyły Hiszpania i Węgry. Polki mają
szansę na 5. miejsce. Mnóstwo
emocji było w pierwszym półfinale, w którym broniące tytułu Holenderski
pokonały Węgierki 3:2. Trzy lata temu w St. Petersburgu, niemal w
identycznych składach, Węgierki, jako obrończynie tytułu, przegrały z
Pomarańczowymi 0:3 w spotkaniu o złoto. Od tego czasu zawsze w ME triumfuje
Holandia. W
ekipie Rumunek furorę robi 16-letnia Bernadette Szocs. We wtorek wygrała z
Białorusinką Aleksandrą Priwałową 3:0. Wcześniej punkty zdobyły Elizabeta
Samara i Daniela Dodean. Wyniki
półfinałów: Węgry - Holandia 2:3 Petra Lovas - Li Jie 3:0 (11:8, 11:9,
14:12) Georgina Pota - Li Jiao 2:3 (14:16,
8:11, 11:5, 11:9, 7:11) Krisztina Toth - Linda Creemers 3:0
(11:6, 11:7, 11:9) Petra Lovas - Li Jiao 1:3 (13:11,
10:12, 3:11, 7:11) Georgina Pota - Li Jie 2:3 (9:11, 11:5,
11:7, 6:11, 6:11) Rumunia - Białoruś 3:0 Elizabeta
Samara - Veronika Pavlovich 3:2 (10:12, 11:7, 2:11, 11:6, 11:5) Daniela
Dodean - Viktoria Pavlovich 3:2 (11:4, 10:12, 11:8, 5:11, 14:12) Bernadette
Szocs - Alexandra Privalova 3:0 (11:7, 11:6, 11:6) PZTS |
|
11 października 2011 roku – godz.
20:10; 15:41 |
|
Pierwsze zwycięstwo Polaków Bartosz Such bez porażki!
Bartosz Such
fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS) Pierwsze zwycięstwo Polaków! Biało-czerwoni
zagrają o 13. miejsce Dopiero
w piątym spotkaniu na INTERSPORT mistrzostwach Europy swój pierwszy mecz
wygrała męska reprezentacja Polski. We
wtorkowe popołudnie biało-czerwoni 3:1 pokonali Czechów. Dwa punkty dla
team'u prowadzonego przez Tomasza Krzeszewskiego wywalczył aktualny
indywidualny mistrz Polski Bartosz Such. "Suszi" ograł kolejno Jiri
Vrablika 3:2 oraz Pavla Sirucka 3:1. Trzecie "oczko" do dorobku
Polaków zdobył Jakub Kosowski, który w starciu "trójek" gładko
rozprawił się z Tomasem Konecnym. Dziś
wieczorem podopieczni Tomasza Krzeszewskiego rozegrają ostatni mecz na
mistrzostwach. Rywalem Polaków będą Rumunii. Stawką tego pojedynku będzie
zajęcie 13. miejsca. Przebieg
spotkania: Polska - Czechy 3:1 Robert
Floras - Pavel Sirucek 2:3 (11:7, 11:6, 6:11, 5:11, 9:11) 1. set - 6:6, 9:7, 11:7 2. set - 4:1, 6:4, 9:5, 11:6 3. set - 3:3, 5:3, 5:6, 6:6, 6:11 4. set - 4:3, 5:6, 5:11 5. set - 3:1, 5:1, 5:6, 7:9, 8:10,
9:11 Bartosz Such - Jiri Vrablik 3:2 (12:10,
14:16, 9:11, 11:9, 11:5) 1. set - 7:7, 10:7, 10:10, 12:10 2. set - 4:2, 5:5, 8:5, 10:8, 10:11,
12:13, 14:16 3. set - 1:4, 6:5, 7:9, 9:9, 9:11 4. set - 6:7, 6:9, 11:9 5. set - 5:1, 7:1, 8:3, 11:5 Jakub Kosowski - Tomas Konecny 3:0
(12:10, 11:8, 11:7) 1. set - 6:2, 8:3, 8:6, 10:6, 10:10,
12:10 2. set - 3:2, 4:4, 6:5, 9:7, 11:8 3. set - 3:1, 4:4, 9:6, 11:7 Bartosz Such - Pavel Sirucek 3:1
(11:7, 9:11, 11:7, 11:5) 1. set - 5:1, 6:2, 8:4, 10:6, 11:7 2. set - 5:7, 7:8, 9:8, 9:10, 9:11 3. set - 2:2, 10:4, 10:7, 11:7 4. set - 4:2, 6:3, 7:5, 11:5 Such i Floras o meczu z
Czechami Polacy
wygrali dziś pierwszy mecz na INTERSPORT mistrzostwach Europy w ERGO ARENIE.
Biało-czerwonych do zwycięstwa poprowadził Bartosz Such, który zainkasował
dwa punkty. Dzięki
wygranej nad Czechami, wieczorem Polacy zagrają z Rumunią o 13. miejsce w
zawodach. Powiedzieli
po meczu: Robert
Floras: "Było blisko,prowadziłem 2:0, zabrakło trochę konsekwencji w
ważnych momentach. Trochę za mało zmienności i Sirucek to wykorzystał.
Ogólnie gra niezła, byłem trochę spięty, bo inaczej gra się na duże sali,
inaczej na treningowej. Ale z debiutu jestem zadowolony, niewiele mi zabrakło
do pierwszego sukcesu. Myślę, że wieczorem w meczu o 13. miejsce będzie
lepiej. Jesteśmy z Siruckiem w tym samym wieku, graliśmy już kilkakrotnie i
bilans mamy pół na pół. Ostatnio częściej wygrywał Pavel, poprzednio w
ubiegłorocznym Pro Tourze juniorów w Cetniewie. Z kolei kadetach ja byłem
częściej górą. W Europie
jest dużo dobrych zawodników, ale nie takich poza zasięgiem. Co innego w
mistrzostwach świata, w których debiutowałem w maju. Azjaci, szczególnie
Chińczycy, prezentują umiejętności bardzo wysokie. Na kontynencie można z
czołówką powalczyć". Bartosz
Such: "Gramy o prestiż, aby wygranymi pożegnać się z turniejem i pokazać
kibicom, że potrafimy grać. Doczekałem się swojej szansy, a w następnym
meczu, z Rumunią, Robert Floras musi pokazać na co go stać. Ja zagram na
dwójce, a Górak wchodzi za Kosowskiego na trójkę. W
poniedziałek nie grałem z Francją, ale to była wspólna decyzja, z trenerami.
Byłem gotowy, ale nie czułem się pewnie z tymi zawodnikami, bo z Lebessonem i
Legout wcześniej przegrywałem. Z Legout grałem cztery razy i nigdy nie było
blisko... Wybitnie on mi nie pasuje. Z Lebessonem walczyłem przed dwoma laty
i też uległem. Wtedy grałem zdecydowanie słabiej niż teraz. Dzisiaj
dobrze mi się grało z Vrablikiem, którego znam doskonale. Miałem trochę
szczęścia, bo w czwartym secie ze stanu 6:9 wyciągnąłem na 11:9. Mogło być
już po pojedynku. U nas jest tak, że sporo rozgrywa się w głowach, a nie na
stole. Później jak już się poluzuje, poczuje piłkę, to gra fajnie wygląda. I
tak właśnie było. Z Siruckiem musiałem zmienić serwis, bo dobrze odbierał, ale
i tak dałem sobie radę". PZTS |
|
11 października 2011 roku – godz.
14:18 |
|
Laureaci konkursu plastycznego
Przy
współpracy z Fundacją „Zachowaj Trzeźwy Umysł” Polski Związek Tenisa Stołowego
przeprowadził w szkołach i gimnazjach na terenie całej Polski konkurs plastyczny promujący Mistrzostwa
Europy Seniorów w tenisie stołowym. W
konkursie wzięło udział ok. 3000 uczestników. Komisja konkursowa powołana
przez Fundację wyłoniła zwycięzców oraz wyróżnionych. W dniu 16 września
br. Centrum Olimpijskim w Warszawie
odbyło się podsumowanie kampanii i wręczenie nagród. Zwycięzcy
konkursu otrzymali zaproszenie VIP na Mistrzostwa Europy dla siebie oraz
pięciu osób towarzyszących i upominki, a osoby wyróżnione zestawy gadżetów.
Wszystkie prace zostały wystawione na terenie ERGO ARENY w Gdańsku (strefa
kibica, loża VIP) gdzie trwają zawody. Słowa
podziękowania należą się Pani Dyrektor Krystynie KUBCZAK oraz Panu Prezesowi
Fundacji Piotrowi ADAMSKIEMU za zorganizowanie i przeprowadzenie konkursu. Barbara
TERESZKIEWICZ-STACH |
|
11 października 2011 roku – godz.
13:55; 12:45 |
|
Polki zagrają o piąte miejsce
fot. Ireneusz
Kanabrodzki (PZTS) Polki zagrają o piąte miejsce Żeńska
reprezentacja Polski zagra dziś godzinie 16:00 o piąte miejsce w INTERSPORT
mistrzostwach Europy w tenisie stołowym. Stało się
tak dzięki pokonaniu Czeszek 3:0 w pierwszej rundzie turnieju o miejsca 5-8.
Po jednym punkcie dla naszej drużyny zdobyły: Xu Jie, Kinga Stefańska i
Katarzyna Grzybowska. Dla Stefańskiej był to debiut na mistrzostwach. Rywalem
podopiecznych Michała Dziubańskiego w meczu, którego stawką będzie zajęcie
piątego miejsca w turnieju, będzie triumfator konfrontacji Niemcy -
Hiszpania. Przebieg
spotkania: Polska - Czechy 3:0 Xu Jie
- Hana Matelova 3:2 (12:10, 11:7, 7:11, 8:11, 11:7) Kinga
Stefańska - Katerina Penkavova 3:2 (11:7, 7:11, 11:8, 5:11, 16:14) Katarzyna
Grzybowska - Dana Hadacova 3:0 (11:6, 11:8, 11:7). Stefańska i Dziubański o meczu z Czeszkami Udanie
w INTERSPORT mistrzostwach Europy zadebiutowała Kinga Stefańska. Zawodniczka KTS-u
Zamek Tarnobrzeg zdobyła jeden punkt w wygranym przez naszą reprezentację
meczu z Czechami 3:0. Stefańska,
która rozegrała pierwszy mecz w Ergo Arenie, pokonała Katerinę Penkavovą 3:2. Zapraszamy
do przeczytania pomeczowych wypowiedzi Kingi Stefańskiej i trenera Michała
Dziubańskiego. Kinga
Stefańska: "Można powiedzieć, że po wielu latach przerwy znów
zadebiutowałam w drużynówce w ME. Trochę tak dziwnie czuję się słysząc i
mówiąc słowo debiut, bo mam 31 lat i wiele występów w reprezentacji na
koncie. Cieszę się, że w ogóle mogłam zagrać. Oczywiście, inaczej jest gdy
gra się o medale, do "przodu", a inaczej gdy o miejsca 5-8. Ale i
tak jestem bardzo zadowolona, bo przez pierwsze dni siedziałam na ławie.
Wszystkie Czeszki chciały przeciwko mnie grać, znają moją piłką, ja znam ich
mocne i słabe strony, lubimy się. Koleżanka klubowa Renata Strbikova mówiła,
że dla nich pozycje 5-8. to nie jest porażka, ich głównym celem był awans do
ćwierćfinału. Miały strasznego pecha w 1/4 finału z Białorusią, ponieważ w czwartym
secie, przy stanie 1:2, Dana Hadacova dostała od Aleksandry Priwałowej cztery
"świnie", w tym piłkę, która stanęła na taśmie i spadła po stronie
Czeszki, bez szans na jej odebranie. Poza tym Hadacova otrzymała od sędziego
czerwoną kartkę, czyli to był piąty stracony punkt. W końcówce tej partii
wybitnie nie miała szczęścia, a przecież miały szansę na medal". Michał
Dziubański (trener): "Zaczęliśmy od zwycięstwa Kseni, która grała może
czasem nierówno, ale najważniejsze, że pokonała rywalkę. W pierwszej
kategorii na ME nie ma już takich zawodniczek, które łatwo się ogrywa. To już
nie ten poziom, on jest bardzo wyrównany. Bardzo dobrze w debiucie wypadła
Kinga, cieszy jej gra. Natomiast Kaśka zwyciężyła bez straty seta i jej gra
wyglądała dobrze, lepiej niż wczoraj. O miejsca 5-6 ponownie nie wystąpi Li
Qian, ona odpoczywa przed singlem. Zresztą podobnie postępują inni trenerzy z
przedziału lokat 5-8. Będę chciał aby wystąpiła Natalia, zobaczymy tylko, czy
wszystko w porządku jest ze zdrowiem, bo odczuwa lekkie zmęczenie, a przed
nią jeszcze dwie konkurencje. Wiem, że chce pomóc drużynie". Polki zagrają z Niemkami Reprezentacja
Niemiec będzie rywalem Polek w meczu o miejsca 5-6 w turnieju drużynowym w
Ergo Arenie. Biało-czerwone
wygrały we wtorkowe południe z Czechami 3:0, a zespół zza zachodniej granicy,
bez indywidualnej mistrzyni kontynentu z 2009 roku Wu Jiaduo, pokonał
Hiszpanię 3:2, mimo że przegrywał już 0:2. Nadzieje
Niemek przedłużyła blondwłosa Kristin Silbereisen, po zwycięstwie nad Zhu
Fang 3:0. W czwartym pojedynku Zhenqi Barthel ograła Sarą Ramirez 3:0, zaś w
decydującym majacą bałkańskie korzenie Irene Ivancan pokonała urodzoną w
Kijowie Galię Dvorak 3:2. Wyniki: Hiszpania - Niemcy 2:3 Sara
Ramirez - Irene Ivancan 3:1 Galia Dvorak - Zhenqi Barthel 3:0 Zhu Fang - Kristin Silbereisen 0:3 Sara Ramirez - Zhenqi Barthel 0:3 Galia Dvorak - Irene Ivancan 2:3 PZTS |
|
11 października 2011 roku – godz.
09:38 |
|
Polsko-czeski
wtorek w Ergo Arena
fot. Ireneusz
Kanabrodzki (PZTS) Polsko-czeski wtorek w Ergo Arena Polki
zagrają o godz. 10 z Czeszkami o miejsca 5-8, a Polacy o 13 z Czechami o
pozycje 13-16 w INTERSPORT mistrzostwach Europy. Oba mecze we wtorek w Ergo
Arenie. W ćwierćfinale
Czeszki, w składzie z Renatą Strbikovą, koleżanką klubową Li Qian, Xu Jie i
Kinga Stefańskiej z Zamku-OWG Tarnobrzeg, przegrały z Białorusinkami 1:3.
Strbikova w inauguracyjnym pojedynku uległa wciąż aktualnej mistrzyni
kontynentu w singlu Wiktorii Pawłowicz 1:3. Natomiast
Czesi, bez swego lidera - Petra Korbela, ulegli Anglikom 2:3. Nie do
zatrzymania był 18-letni Liam Pitchford, który pokonał Dmitrija Prokopcova
3:1 i Tomasa Konecnego 3:0. Punkty dla naszych południowych sąsiadów zdobyli:
Pavel Sirucek po zwycięstwie nad Danielem Reedem 3:2 i urodzony na Ukrainie
Prokopcov, który grał Paula Drinkhalla 3:0.. PZTS |
|
11 października 2011 roku – godz.
09:35 |
|
Rewelacyjni Portugalczycy!
fot. Ireneusz
Kanabrodzki (PZTS) Rewelacyjni Portugalczycy! Obecność
w półfinałach Szwedów, a przede wszystkim Portugalczyków - to największa
niespodzianka turnieju drużynowego INTERSPORT mistrzostw Europy w Gdańsku i
Sopocie. We
wtorkowych półfinałach, o godz. 16 Austria zagra ze Szwecją, a o 19
faworyzowani Niemcy z Portugalią. Z
dawnych gwiazd Trzy Korony mają nadal Joergena Perssona, a ćwierćfinał z
Rosją wygrali 3:2 dzięki bardzo dobrej grze Para Gerella. Mimo
braku w składzie Chen Weixinga, znakomicie radzą sobie Austriacy, ze swym liderem
Wernerem Schlagerem. Mistrzowi świata z 2003 roku w Trójmieście towarzyszą
żona i dziecko. Największą
niespodzianką jest obecność na podium Portugalczyków, choć Tiago Apolonia,
Joao Monteiro i Marcos Freitas już w turniejach ITTF Pro Tour udowodnili, że
trzeba się z nimi liczyć, a będą jeszcze mocniejsi. O
finał Portugalczykom będzie ciężko, bo zmierzą się z Niemcami. Timo Boll i
Dmitrij Ovtcharov w obecnej formie są nie do zatrzymania. A
polscy kibice emocjonować się będą meczem biało-czerwonych z Czechami o
miejsca 13-16. Początek o godz. 13. Wyniki
ćwierćfinałów turnieju mężczyźn: Niemcy - Grecja 3:1 Timo
Boll - Dimitros Papadimitriou 3:0 Dmitrij Ovtcharov - Kalinikos Kreanga
3:0 Bastian Steger - Panagiotis Gionis 1:3 Timo
Boll - Kalinikos Kreanga 3:1 Portugalia - Węgry 3:0 Tiago
Apolonia - Janos Jakab 3:2 Joao
Monteiro - Daniel Kosiba 3:0 Marcos
Freitas - Krisztian Nagy 3:0 Austria - Chorwacja 3:1 Werner
Schlager - Andrej Gacina 3:1 Robert Gardos - Zoran Primorac 3:2 Daniel Habesohn - Tan Ruiwu 2:3 Werner Schlager - Zoran Primorac 3:1 Szwecja - Rosja 3:2 Joergen Persson - Aleksander Szibajew
3:2 Par Gerell - Alieksiej Smirnow 3:0 Robert Svensson - Kirił Skaczkow 0:3 Joergen Persson - Alieksiej Smirnow
0:3 Par Gerell - Aleksander Szibajew 3:0. PZTS |
|
10 października 2011 roku – godz.
23:42 |
|
Table Tennis Shopping
Od lewej: Wojciech
WALDOWSKI, Agnieszka WILCZYŃSKA i Zygmunt SUTKOWSKI
|
|
10 października 2011 roku – godz.
20:32; 19:19; 18:27 |
|
Rumunki za silne dla Polek
Katarzyna
Grzybowska fot.
Ireneusz Stosik (PZTS)
Reprezentacja
Rumunii tuż po zwycięstwie z zespołem Polski fot. (mp)
Daniela
Dodean fot.
Ireneusz Stosik / PZTS Polki bez medalu! Bez
medalu zakończy swój udział w turnieju drużynowym INTERSPORT mistrzostw Europy
żeńska reprezentacja Polski. W 1/4 finału Polki uległy Rumunkom 1:3. W
porównaniu do fazy grupowej, trener Michał Dziubański dokonał jednej zmiany w
składzie w meczu z Rumunkami. Zawodniczkę KTS-u Zamek Tarnobrzeg - Xu Jie
zastąpiła Katarzyna Grzybowska. Dodatkowo, na pozycji numer jeden wystąpiła
Natalia Partyka. Ćwierćfinałowe
starcie z młodym zespołem z Rumunii rozpoczęło się dobrze dla Polek.
Inauguracyjną grę wygrała Li Qian, która w trzech setach rozprawiła się z
Elizabetą Samarą. Niestety, jak się później okazało, było to jedyne
zwycięstwo zawodniczki w koszulce z Orłem na piersi. W kolejnych meczach
porażki poniosły Natalia Partyka, Katarzyna Grzybowska i ponownie Partyka. Mimo
porażki w ćwierćfinale, turniej dla Polek jeszcze się nie zakończył. We
wtorek podopieczne Michała Dziubańskiego zagrają z reprezentacją Czech w
pierwszej rundzie turnieju o miejsca 5-8. Przebieg
spotkania: Polska - Rumunia 1:3 Li
Qian - Elizabeta Samara 3:0 (12:10, 11:6, 11:8) Natalia
Partyka - Daniela Dodean 0:3 (9:11, 15:17, 7:11) Katarzyna
Grzybowska - Bernadette Szocs 1:3 (9:11, 8:11, 11:5, 9:11) Natalia
Partyka - Elizabeta Samara 1:3 (7:11,11:5, 11:13, 7:11) Zawodniczki i trenerzy po meczu z Rumunią - Smutny jestem, że drużynowo
przegrały dziewczyny, ale cieszy forma "Małej" - mówił po meczu
asystent pierwszego trenera reprezentacji Polski kobiet, Zbigniew Nęcek. Powiedzieli
po meczu z Rumunią: Katarzyna
Grzybowska: "Rano dowiedziałam się od trenera, że zadebiutuję w Ergo
Arenie. A już po losowaniu były takie rozmowy, bo Xu Jie ostatnio nie szło
najlepiej z Neculą. Tymczasem Rumuni zrobili roszadę i wystawili Szocs. Ja
trochę się usztywniłam, nie zagrałam tak, jak powinnam. Szocs sporo młodsza,
ja teoretycznie lepsza i to musiałam pokazać przy stole. Niestety, rywalka,
która nie miała nic do stracenia, wygrała. Trochę się spóźniłam ze wszystkim,
dopiero zaczęłam grać po swojemu, jeszcze mogłam czwartego seta wyrwać, bo na
początku prowadziłam. Natalia
Partyka: "To jest taki właśnie urok tenisa stołowego... Z Samarą wysoko
prowadziłam 10:5, później się odwróciło. Szkoda, bo w tym meczu byłam
spokojna, miałam spokojną głowę, dobrze mi szło. Obserwowałam piłkę, serwis
był wychodzący. Żałuję, bo mam poczucie, że grałam dziś bardzo dobrze.
Szkoda, wielka szkoda, tak to można skwitować. Rumunki Dodean i Samara nie ma
co się oszukiwać są na dziś lepsze ode mnie i "Grzybci", ale
walczyłyśmy i pokazałyśmy, że ta granica nie jest taka duża. Mam nadzieję, że
następnym razem je dopadniemy". Michał
Dziubański (I trener): "Z Rumunią nigdy nie będzie łatwo. Wszystko
wyglądało bardzo dobrze - ustawienie, taktyka, mieliśmy aż pięć szans
setowych. Natalia z Dodean, która początkowo grała bardzo usztywniona, długo
prowadziła, a przegrywała po pasjonujących końcówkach. Dlatego czuję
niedosyt, bo porażka zawsze boli.
Spodziewaliśmy się, że u Rumunek zagra Necula, ale trójka miała
należeć do nas, choć uważam Rumunki za bardzo odporne psychicznie zawodniczki,
świetnie radzące sobie w wielkich imprezach. Szkoda, że pocisnęliśmy do
końca, bo Li Qian zrobiła znakomity początek. A była szansa... Brak medalu to
zawód, chcieliśmy bardzo stanąć na podium przed własną publicznością.
Zaliczani byliśmy do faworytów, ale ekip o zbliżonym potencjale było dziesięć,
a już ćwierćfinaliści - to prawdziwa bomba". Zbigniew
Nęcek (II trener): "Li Qian bardzo mocno pracuje nad unowocześnieniem
stylu gry, nad aktywnością. Samara o tym nie wiedziała. Bardzo ofensywną grę
zastosowaliśmy, co musiała "Mała" bronić, to broniła, natomiast
kilka ataków zdeprymowało Samarę, która przecież bardzo dobrze gra przeciwko
defensywie. Rumunka nie spodziewała się takich ciosów, to był klucz do jej
"złamania". Ostatnio pojedynek Li Qian wyraźnie z nią przegrała, w
ubiegłym roku. Ale teraz znów coś nowego znaleźliśmy, przecież Samara
wygrywała już i z Wiktorią Pawłowicz, i podczas tych ME z Irene Ivancan.
Smutny jestem, że drużynowo przegrały dziewczyny, ale cieszy forma
"Małej". Przez dwa miesiące była na zgrupowaniach w Chinach i to
przynosi efekt. Wszystko robimy z myślą o igrzyskach olimpijskich w Londynie.
Li Qian ma jeszcze rezerwy...". PZTS |
|
10 października 2011 roku – godz.
19:16; 17:56 |
|
Dlaczego nie zagrał Bartosz
Such? Upór Krzeszewskiego
przyczyną porażki?
Reprezentacja Francji tuż po
zwycięstwie z zespołem Polski fot. (mp) Czwarta porażka Polaków Trwa
czarna seria reprezentacji Polski mężczyzn. Podopieczni Tomasz Krzeszewskiego
przegrali dziś czwarty mecz na INTERSPORT mistrzostwach Europy w Gdańsku. Biało-czerwoni
ulegli Francji 2:3. Punkty dla naszego zespołu zdobyli: Wang Zeng Yi oraz
Jakub Kosowski. "Wandżi" ograł Adriena Matteneta 3:2, a
"Kosa" w trzech setach rozprawił się z Abdelem-Kaderem Salifou. We
wtorek Polacy zmierzą się z Czechami lub Anglikami w meczu o miejsca 13-16. Powiedzieli
po meczu: Wang
Zeng Yi: "To był ciężki mecz. Wygrałem pierwszy pojedynek na tych
mistrzostwach i to jest jakiś pozytyw. Miałem trochę szczęścia w pojedynku z
Mattenetem i udało mi się zwyciężyć. W spotkaniu z Lebessonem byłem za bardzo
spięty. Przegrałem dwa pierwsze sety i zrobiła się trudna sytuacja. W
kolejnych dwóch grałem już bardziej wyluzowany i udało się wyrównać na 2:2. W
tie-breaku Francuz zaskoczył mnie serwisem. Nie wykorzystałem kilku akcji i
zemściło się to w końcówce. Niestety, w decydujących momentach brakuje mi
pomysłu na grę." Jakub
Kosowski: "Cieszę się, że wreszcie udało mi się coś wygrać - lepiej
późno niż wcale. Moje zwycięstwo dało nam nadzieję, że jeszcze możemy
odwrócić losy tego spotkania. W kolejnej grze Wang doprowadził do remisu i
wynik był sprawą otwartą. Nie udało się jednak wygrać. Jutro zagramy kolejny
mecz i miejmy nadzieję, że będzie on zwycięski." Przebieg
spotkania: Polska - Francja 2:3 Wang Zeng
Yi - Emmanuel Lebesson 2:3 (9:11, 5:11, 11:4, 11:7, 7:11) 1-
5:2, 5:5, 8:6, 8:8, 9:10, 9:11 2-
2:5, 3:7, 5:7, 5:11 3-
0:2, 8:3, 11:4 4-
1:1, 1:3, 4:3, 4:5, 4:7, 7:7, 11:7 5-
1:1, 3:2, 3:5, 4:5, 6:6, 6:8, 7:11 Daniel
Górak - Adrien Mattenet 0:3 (5:11, 9:11, 6:11) 1-
0:3, 1:5, 1:7, 3:7, 5:11 2-
1:0, 2:2, 4:4, 7:5, 9:6, 9:11 3-
1:3, 2:5, 4:10, 6:11 Jakub
Kosowski - Abdel-Kader Salifou 3:0 (11:4, 11:9, 11:8) 1- 4:1, 10:2, 11:4 2- 2:4, 5:4, 6:6, 7:8, 8:9, 9:9, 11:9 3- 3:3, 3:5, 6:6, 7:6, 7:8, 11:8 Wang Zeng Yi - Adrien Mattenet 3:2
(11:6, 3:11, 10:12, 11:9, 12:10) 1-
3:0, 3:3, 9:3, 10:4, 11:6 2-
0:3, 2:7, 3:11 3-
2:2, 8:6, 8:8, 10:8, 10:12 4-
2:1, 3:3, 3:5, 7:7, 11:9 5-
2:1, 3:5, 4:7, 7:7, 9:8, 10:10, 12:10 Daniel
Górak - Emmanuel Lebesson 0:3 (7:11, 8:11, 5:11 1-
3:0, 5:5, 6:9, 7:11 2-
1:3, 3:3, 4:6, 5:8, 7:9, 8:10, 8:11 3-
3:1, 4:4, 4:6, 5:11 Mateusz Przybył www.e-pingpong.pl |
|
10 października 2011 roku – godz.
16:52 |
|
Białorusinki czekają na... Polki
fot. Ireneusz
Kanabrodzki Białorusinki czekają na... Polki Reprezentantki
Białorusi awansowały do półfinału INTERSPORT ME w Ergo Arenie. Jeśli Polki pokonają
Rumunki, w ćwierćfinale zagrają przeciwko siostrom Pawłowicz. Bohaterką
spotkania z Czeszkami (3:1) była indywidualna mistrzyni kontynentu z 2010
roku Wiktoria Pawłowicz, która zdobyła dwa punkty. Przypomnijmy,
że już wcześniej awans do półfinałów zapewniły sobie Holenderki i Węgierki. Wynik
ćwierćfinału: Czechy - Białoruś 1:3 Renata
Strbikova - Wiktoria Pawłowicz 1:3 Iveta
Vacenovska - Weronika Pawłowicz 3:2 Dana
Hadacova - Aleksandra Priwałowa 1:3 Iveta
Vacenovska - Wiktoria Pawłowicz 0:3 (mp) |
|
10 października 2011 roku – godz.
16:16 |
|
Pingpongowa Wielka
Trójka
Prezydent ETTU Stefano BOSI, Minister Sportu i Turystyki Adam
GIERSZ i Prezes Honorowy
PZTS Jerzy DACHOWSKI |
|
10 października 2011 roku – godz.
16:01 |
|
Holenderki i Węgierki w półfinale
fot. Ireneusz Kanabrodzki Holenderki i Węgierki w półfinale Najlepsza
drużyna ME w latach 2008-2010 Holandia zagra z Węgrami w półfinale mistrzostw
Europy w Ergo Arenie. W
pierwszych poniedziałkowych ćwierćfinałach, reprezentacja Holandii pokonała
Hiszpanię 3:0, a Węgierki wygrały z faworytkami turnieju Niemkami 3:2. Największą
szansę na przełamanie rywalek Hiszpanki miały w drugim pojedynku, w którym
Zhu Fang w piątym secie prowadziła z Li Jie 6:3. Trener Pomarańczowych Chen
Zhibin, w przeszłości kolega klubowy m.in. Andrzeja Grubby i Lucjana
Błaszczyka, wziął czas. Po tej przerwie jego zawodniczka zdobyła zdecydowanie
więcej punktów i wygrała 14:12. W
rundzie grupowej Chen Zhibin, przeciwnie do lat poprzednich, oszczędzał
najlepsze pingpongistki Li Jiao, Li Jie i Elenę Timinę. Szansę gry dostały
również Linda Creemers i Brigitte Eerland. Dużą
niespodziankę sprawiły Węgry, eliminując w tej fazie zawodów Niemki. W
barwach pokonanych zabrakło mistrzyni Europy w singlu sprzed dwóch lat Wu
Jiaduo. "Nie jest w najwyższej formie, dlatego dziś nie zagrała" -
powiedział jeden z trenerów niemieckiej ekipy. Wczoraj w meczu grupowym Wu
przegrała z Ukrainką Margaritą Pesocką 2:3 i był to rewanż za finał ME 2009. Od
godz. 13 Białoruś rywalizuje w ćwierćfinale z Czechami, a o 16 rozpocznie się
mecz Polek, srebrnych (2009) i brązowych (2010) medalistek mistrzostw Europy,
z Rumunkami. Wyniki
ćwierćfinałów turnieju drużynowego kobiet: Holandia - Hiszpania 3:0 Li Jiao - Shen Yanfei 3:2 Li Jie
- Zhu Fang 3:2 Elena
Timina - Galia Dvorak 3:1 Węgry - Niemcy 3:2 Krisztina
Toth - Irene Ivancan 1:3 Georgina Pota - Kristin Silbereisen
3:0 Patra Lovas - Zhenqi Barthel 3:2 Pota - Ivancan 0:3 Toth - Silbereisen 3:1. PZTS |
|
10 października 2011 roku – godz.
12:32 |
|
Pomaga obecność bliskich
Natalia Partyka
fot. AFP Pomaga obecność bliskich 22-letnia
Natalia Partyka jest ulubienicą publiczności w Ergo Arenie. Jej mecze w
INTERSPORT mistrzostwach Europy ogląda najbliższa rodzina i wielu znajomych. W
poniedziałek będą kibicować reprezentantkom Polski w meczu z Rumunką. Stawką
- awans do strefy medalowej. "Bardzo
pomaga mi obecność na trybunach najbliższych - na każdym spotkaniu są
rodzice, w sobotę była siostra, a wczoraj babcia z dziadkiem. Oprócz nich,
widziałam mnóstwo znajomych. Praktycznie wszystkie twarze na trybunach są mi
znane" - powiedziała Partyka, która w fazie grupowej wystąpiła we
wszystkich meczach biało-czerwonych. "Kiedy
mieszkałam z rodzicami, mieliśmy zaledwie 5 minut do hali Ergo Areny. Teraz
jestem już na swoim, zamieszkałam dużo dalej, ale dojazd nie jest żadnym
problemem" - dodała. Partyka
ma w dorobku trzy medale ME - srebrny (2009) i brązowy (2010) w turnieju
drużynowym oraz brązowy z Xu Jie w deblu (2008). "Jestem
w całkiem niezłej dyspozycji. Czy forma rośnie, to tak trudno jednoznacznie
ocenić. Na pewno nie spada. Trochę się obawiałam zawodów, bo u nas, bo
dodatkowy stres, ale niepotrzebnie. Jest wszystko w porządku. Zawsze
najtrudniejsze są pierwsze mecze, gdzie jednak czuję się lekki stresik. Ale
jakoś poszło. -
Czasem trener ustawia mnie na dwójkę albo trójkę, jednak dla mnie nie ma to
znaczenia. Może na dwójce jest większa odpowiedzialność, bo trzeba wystąpić w
dwóch spotkaniach, ale przecież na trójce też jest ważny mecz. Bo jeśli
przegrywamy 0:2, to koniecznie trzeba zwyciężyć i uratować rezultat" -
stwierdziła Natalia. Partyka
przyznała, że chciała grać ćwierćfinał o godz. 16. "Nie lubię późnych
godzin, bo mecze się przeciągają, jak z Węgierkami, i kończą po 22 czy nawet
przed północą". PZTS |
|
10 października 2011 roku – godz.
00:15 |
|
Prezes Honorowy PZTS J.
Dachowski gościem honorowym Kongresu ETTU
Prezes
Honorowy Polskiego Związku Tenisa Stołowego Pan Jerzy DACHOWSKI pojawił się
dzisiaj w loży VIP rozgrywanych w hali ERGO ARENA w Gdańsku-Sopocie 2011
INTERSPORT Mistrzostw Europy Seniorów w tenisie stołowy. Były
wieloletni Prezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego jest prawdziwym ojcem
chrzestnym tej wspaniałej imprezy, bowiem już za czasów jego prezesury
zdecydowały się losy przyznania Polsce organizacji Mistrzostw Europy. Pan
Jerzy DACHOWSKI pełnił przez 14 lat wysokie funkcje we władzach światowego i
europejskiego tenisa stołowego, w tym przez 2 lata był Wiceprezydentem
Europejskiej Unii Tenisa Stołowego. W
uznaniu wieloletnich zasług, Prezydent ETTU Pan Stefano BOSI zaprosił Pana
Jerzego DACHOWSKIEGO jako gościa honorowego na odbywający się w dniu
dzisiejszym w Gdańsku Kongres Europejskiej Unii Tenisa Stołowego. Delegatami
Polskiego Związku Tenisa Stołowego na Kongres ETTU będą: Prezes Polskiego
Związku Tenisa Stołowego Pan Ryszard WEISBRODT oraz nieobecny do dzisiaj w
Gdańsku-Sopocie Wiceprezes ds. Sportowych Pan Tadeusz SZYDŁOWSKI. (mp) |
|
9 października 2011 roku – godz. 23:55 |
|
Polki z Rumunią o medal, Polacy z Francją o miejsca
9-16 Wyniki fazy grupowej - Championship Division Białorusini,
wicemistrzowie Europy z 2010 roku z Ostrawy, nie awansowali do ćwierćfinału
INTERSPORT Mistrzostw Europy, które rozgrywane są w Gdańsku. Do
czołowej ósemki turnieju nie udało się również awansować Francuzom i Czechom,
którzy na poprzednich mistrzostwach stawali na najniższym stopniu podium. Wyniki
- Championship Division: kobiety:
gr. A: Holandia
- Czechy 3:0 Turcja
- Luksemburg 1:3 Holandia
- Turcja 3:0 Czechy
- Luksemburg 3:1 Holandia
- Luksemburg 3:1 Turcja
- Czechy 3:2 1.
Holandia 6 9:1 2.
Czechy 4 5:7 3.
Luksemburg 4 5:7 4.
Turcja 4 4:8 gr. B: Rumunia
- Ukraina 3:2 Niemcy
- Rosja 3:0 Rumunia
- Niemcy 3:2 Ukraina
- Rosja 0:3 Rumunia
- Rosja 3:0 Niemcy
- Ukraina 3:1 1. Rumunia
6 9:4 2.
Niemcy 5 8:4 3.
Rosja 4 3:6 4.
Ukraina 3 3:9 gr. C: Polska
- Słowacja 3:0 Węgry
- Serbia 3:0 Polska
- Węgry 2:3 Słowacja
- Serbia 0:3 Polska
- Serbia 3:0 Węgry
- Słowacja 3:0 1.
Węgry 6 9:2 2. Polska 5 8:3 3.
Serbia 4 3:6 4. Słowacja
3 0:9 gr. D: Białoruś
- Chorwacja 3:0 Hiszpania
- Litwa 3:0 Białoruś
- Hiszpania 3:1 Chorwacja
- Litwa 3:2 Białoruś
- Litwa 3:0 Hiszpania
- Chorwacja 3:1 1.
Białoruś 6 9:1 2.
Hiszpania 7:4 5 3.
Chorwacja 4 4:8 4.
Litwa 3 2:9 mężczyźni:
gr. A: Niemcy
- Polska 3:0 Chorwacja
- Słowacja 3:1 Niemcy
- Chorwacja 3:0 Polska
- Słowacja 1:3 Niemcy
- Słowacja 3:0 Chorwacja
- Polska 3:1 1.
Niemcy 6 9:0 2.
Chorwacja 5 6:5 3.
Słowacja 4 4:7 4. Polska 3 2:9 gr. B: Białoruś
- Anglia 3:1 Rosja
- Węgry 3:0 Białoruś
- Rosja 1:3 Anglia
- Węgry 0:3 Białoruś
- Węgry 2:3 Rosja
- Anglia 3:0 1.
Rosja 6 9:1 2.
Węgry 5 6:5 3.
Białoruś 4 6:7 4.
Anglia 3 1:9 gr. C: Francja
- Grecja 2:3 Austria
- Rumunia 3:1 Francja
- Austria 1:3 Grecja
- Rumunia 3:2 Francja
- Rumunia 3:1 Austria
- Grecja 3:1 1.
Austria 6 9:3 2.
Grecja 5 7:7 3.
Francja 4 6:7 4.
Rumunia 3 4:9 gr. D: Czechy
- Portugalia 0:3 Szwecja
- Słowenia 3:0 Czechy
- Szwecja 2:3 Portugalia
- Słowenia 3:2 Czechy
- Słowenia 3:0 Szwecja
- Portugalia 0:3 1.
Portugalia 6 9:2 2.
Szwecja 5 6:5 3.
Czechy 4 5:6 4.
Słowenia 3 2:9 Pary ćwierćfinałowe:
kobiety: Holandia
- Hiszpania Niemcy
- Węgry Białoruś
- Czechy Polska - Rumunia (godz. 16:00) mężczyźni: Niemcy
- Grecja Węgry
- Portugalia Austria
- Chorwacja Szwecja
- Rosja O miejsca 9-16: kobiety: Luksemburg
- Słowacja Ukraina
- Chorwacja Rosja
- Turcja Litwa
- Serbia mężczyźni: Czechy
- Anglia Polska - Francja (godz. 15:00) Słowacja
- Słowenia Rumunia
– Białoruś PZTS |
|
9 października 2011 roku – godz.
23:02; 21:22; 21:02; 20:42; 19:40 |
|
Spóźniona odsiecz Bartosza! Polska - Chorwacja 1:3
Bartosz Such
fot. Ireneusz Stosik (PZTS) Polacy na ostatnim miejscu w grupie Reprezentacja
Polski mężczyzn nie zagra w ćwierćfinale INTERSPORT Mistrzostw Europy.
Biało-czerwoni zajęli ostatnie miejsce w grupie A i teraz czeka ich walka w
turnieju pocieszenia o miejsca 9-16. Na
zakończenie zmagań grupowych podopieczni Tomasza Krzeszewskiego przegrali 1:3
z Chorwacją. Honorowe "oczko" dla naszej drużyny zdobył Bartosz
Such, który w pierwszej grze ograł Tan Ruiwu 3:2. "Suszi" zastąpił
w tym meczu Wang Zeng Yi, na którego stawiał we wcześniejszych meczach
Krzeszewski. Rywalizację
w "polskiej" grupie wygrali Niemcy, którzy zainkasowali komplet
punktów. Oprócz naszych zachodnich sąsiadów, do ćwierćfinałów awansowali
również Chorwaci. Przebieg
spotkania: Polska - Chorwacja 1:3 Bartosz
Such - Tan Ruiwu 3:2 (3:11, 11:9, 9:11, 11:7, 11:9) 1. set - 0:3, 3:11 2. set- 0:4, 1:4, 4:5, 6:6, 8:6, 8:9,
11:9 3. set - 2:1, 4:2, 5:3, 5:9, 6:9,
6:10, 9:10, 9:11 4. set - 1:2, 5:2 6:2, 7:3, 8:6, 10:7,
11:7 5. set - 0:3, 3:3 4:3, 5:3, 8:4, 9:6,
9:8, 10:8, 11:9 Jakub
Kosowski - Zoran Primorac 1:3 (8:11, 12:10, 7:11, 6:11) 1. set
- 2:2, 4:4, 5:7, 7:7, 7:9, 8:10, 8:11 2. set - 2:0, 3:3, 4:6, 5:8, 7:9, 9:9,
9:10, 12:10 3. set - 2:2, 2:6, 4:7, 5:9, 7:10,
7:11 4. set - 3:1, 4:5, 4:8, 5:10, 6:11 Daniel Górak - Andrej Gacina 0:3
(7:11, 8:11, 9:11) 1. set - 3:5, 3:8, 4:10, 7:10, 7:11 2. set - 3:2, 3:4, 3:8, 5:9, 7:9,
8:10, 8:11 3. set - 2:3, 5:4, 8:4, 8:8 , 8:10,
9:10, 9:11 Jakub Kosowski - Tan Ruiwu 1:3 (7:11,
11:6, 5:11, 6:11) 1. set - 2:2, 4:5, 6:6, 6:8, 7:11 2. set
- 3:0, 4:1, 7:3, 10:4, 11:6 3. set
- 2:2, 3:4, 4:7, 5:9, 5:11 4. set
- 1:3, 4:6, 5:9, 6:11 Powiedzieli
po meczu: Tomasz
Krzeszewski (trener): "Dość często w ME trafiamy na Chorwację i niestety
przegrywamy. A teraz rywale wzmocnieni Tan Ruiwu są zespołem, który będzie
walczył o medal, jak nie o finał. Byliśmy w trudnej grupie, ale nie
zagraliśmy najlepiej i nie mamy co szukać usprawiedliwień w dyspozycji i
składach innych. Gdybyśmy zagrali na lepszym poziomie, to łatwiej byłoby
zająć trzecie, a może drugie miejsce. Teraz czeka nas arcytrudne zadanie o
utrzymanie w najwyższej dywizji". Bartosz
Such: "W końcu doczekałem się na występ w ME 2011. Wcześniej rozmawiałem
z trenerem, analizowaliśmy sytuację przed meczami, więc nie ma mowy abym był
obrażony. Po prostu czekałem na swoją szansę i cieszę się, że otrzymałem ją
już w rundzie grupowej. Myślę, że pokazałem na co mnie stać, pokonałem Tan
Ruiwu i mam nadzieję, że w kolejnych spotkaniach będę występował. W Ergo
Arenie czuję się jak w domu, bo mieszkam 10 minut spacerem stąd. W pierwszym
secie grało mi się bardzo ciężko, przecież to mój debiut w tej imprezie. Ale
w porę się obudziłem, w drugiej partii wycisnąłem co się dało i jakoś
poszło". PZTS |
|
9 października 2011 roku – godz.
19:25; 17:21 |
|
Polki w ćwierćfinale!
Li Qian
fot. Ireneusz Stosik (PZTS) Polki w ćwierćfinale! Reprezentacja
Polski kobiet awansowała do ćwierćfinału INTERSPORT Mistrzostw Europy w
tenisie stołowym. Podopieczne
Michała Dziubańskiego na zakończenie fazy grupowej pokonały Serbię 3:0.
Punkty dla naszego zespołu zdobyły: Li Qian, Natalia Partyka oaz Xu Jie po
jednym. Rywalizację
w grupie C wygrały Węgierki, które odniosły komplet zwycięstw. Drugie
miejsce, które również premiowane jest awansem do czołowej ósemki, zajęły
Polki. Przypomnijmy,
że Polki to wciąż aktualne brązowe medalistki mistrzostw Europy. Polska - Serbia 3:0 Li
Qian - Gabriela Feher 3:0 (11:4,11:7,11:8) Natalia
Partyka - Ana Maria Erdelji 3:1 (11:8, 5:11, 11:2, 11:6) Xu Jie
- Monika Molnar 3:2 (11:8,11:9, 7:11, 10:12, 11:6) Komplet
wyników: Polska
- Słowacja 3:0 Węgry
- Serbia 3:0 Polska
- Węgry 2:3 Słowacja
- Serbia 0:3 Polska
- Serbia 3:0 Węgry
- Słowacja 3:0 Tabela: 1.
Węgry 3 9:2 6 2.
Polska 3 8:3 5 3.
Serbia 3 3:6 4 4.
Słowacja 3 0:9 3 PZTS Polki po meczu z Serbią Na
drugim miejscu zakończyły fazę grupową INTERSPORT Mistrzostw Europy nasze
tenisistki stołowe. Zapraszamy do przeczytania pomeczowych wypowiedzi
polskich zawodniczek i trenera. Powiedzieli
po meczu: Natalia
Partyka: "Idąc na górę, czyli pozycje 1-2, wiedziałam, że zagram z Feher
lub Erdelji i na obie byłam przygotowana. Tylko na początku rywalka
zaskoczyła mnie, nie czytałam jej serwisu, a poza tym sporo atakowała i nie
czułam piłki, która do mnie wracała. W pierwszym secie w porę się obudziłam,
wygrałem go, a później, mimo dramaturgii, dość pewnie wygrałam. Jestem w
całkiem niezłej dyspozycji, co dobrze rokuje na kolejne spotkania, pomaga mi
też obecność rodziny i znajomych na trybunach. W ćwierćfinale musimy włożyć
mnóstwo serca aby pokonać Holenderki, Rumunki lub Białorusinki". Li
Qian: "Naszym atutem jest bardzo dobre przygotowanie taktyczne do
każdego meczu. Miałam sporo informacji o Feher, a ona jakby nie potrafiła ze
mną grać na początku. Dopiero w trzecim secie mi zagroziła i było równo do
stanu 8:8. Wciąż potrzebuję więcej cierpliwości w grze, wtedy łatwiej będzie
mi zdobywać punkty. To trochę wynika z mojego charakteru, bo na co dzień
bardzo się spieszę". Xu
Jie: "Musiałam przy stole trochę walczyć sama ze sobą, przekonać się, że
muszę ciągle grać topspinem, a nie tylko raz i oczekiwać, że Molnar będzie
psuła piłki. Zobaczyłam, że jeden topspin nie wystarczy, w tej dużej sali
piłka aż tak nie leci i trzeba konsekwentnie ponawiać ataki. Innej metody nie
ma, bo lekkie przebijanie nic nie da. Dobrze, że przy 1:5 się obudziłam i
zdążyłam zmienić moją grę. A teraz chciałabym wylosować Białoruś w
ćwierćfinale. Najlepiej uniknąć Holandii". Michał
Dziubański (trener): "Trochę obawiałem się tego meczu, bo stawka już
spora, o wejście do ósemki i przesądzający, czy będziemy walczyć o medale,
czy niższe pozycje. Zaskoczył mnie trener serbski, który ustawił swój zespół
tak jak bym tego... oczekiwał. Nie wiem czy chciał nas zaskoczyć Moniką
Molnar w składzie, ale jej obecność na trójce nam pasowała, bardziej
wymagająca jest Andrea Todorovic. Bardzo
dobrze wygląda gra Li Qian, to jest tenis stołowy na wysokim poziomie.
Natalia też zasłużyła na pozytywną ocenę, zaś Xu Jie ma trochę problemów i na
razie jej występ jest średni. Ona potrzebuje małego sukcesu aby się
przełamać". PZTS |
|
9 października 2011 roku – godz. 17:10 |
|
Zmiany w składzie są możliwe
Tomasz Krzeszewski fot. Rafał
Oleksiewicz Krzeszewski: Zmiany w składzie są możliwe "Zmiany
w składzie są możliwe" - zapowiada trener Tomasz Krzeszewski przed
wieczornym meczem z Chorwacją w mistrzostwach Europy w Ergo Arenie na granicy
Gdańska i Sopotu. Jeśli
Polacy wygrają 3:0 albo 3:1 i będą mieli korzystny bilans setów, wówczas
awansują do ćwierćfinału. "Pierwszy
moment szoku już minął, teraz jest przygnębienie, a za chwilę będziemy się
zastanawiali, co jeszcze możemy zrobić, aby w korzystnym stosunku pokonać
Chorwatów i wejść do ósemki. Mamy parę godzin do meczu i postaramy się
maksymalnie wykorzystać ten czas" - zapowiedział Krzeszewski. W
sobotę Polacy przegrali z Niemcami 0:3, a w niedzielę ulegli niespodziewanie
Słowacji 1:3. "Ten
drugi mecz był z gatunku tych, które należało wygrać, tym bardziej, że w
składzie rywali brakowało ich lidera Thomasa Keinatha. Wydawało się, że
powinniśmy sobie z nimi poradzić. Tymczasem tak to zwykle bywa, że
teoretycznie słabszy, jeśli dobrze zacznie, a tak było w przypadku zwycięstwa
Erika Illasa nad Wandżim, to nabiera wiary, gra bardziej odważnie, na większym
ryzyku i sprawia niespodzianki. Niestety, tak się stało teraz ze Słowakami,
którzy nas pokonali. Ta pierwsza gra była decydująca" - dodał
selekcjoner. PZTS |
|
9 października 2011 roku – godz. 13:10 |
|
Słowacka katastrofa!
Daniel
Górak fot.
Ireneusz Stosik (PZTS) Porażka Polaków ze Słowacją Nadal
bez zwycięstwa na INTERSPORT Mistrzostwach Europy jest męska reprezentacja
Polski. W
niedzielne przedpołudnie Polacy ulegli niżej notowanej Słowacji 1:3. Była to
już druga porażka podopiecznych Tomasza Krzeszewskiego w fazie grupowej.
Przypomnijmy, że w sobotę biało-czerwoni ulegli na otwarcie turnieju
reprezentacji Niemiec 0:3. Po
dwóch seriach spotkań w grupie A z kompletem punktów prowadzą Niemcy. W
niedzielę wieczorem Polacy zagrają z Chorwacją, która ma na swoim koncie
jedno zwycięstwo (ze Słowacją 3:1). Polska - Słowacja 1:3 Wang
Zeng Yi - Erik illas 0:3 (6:11, 3:11, 9:11) Jakub
Kosowski - Lubomir Pistej 1:3 (9:11, 10:12, 11:7, 12:14) Daniel
Górak - Peter Sereda 3:1 (9:11, 13:11, 11:9, 11:7) Wang
Zeng Yi - Lubomir Pistej 1:3 (12:0, 7:11, 8:11, 9:11) PZTS |
|
9 października 2011 roku – godz.
07:33; 8 października 2011 roku – godz. 23:15 |
|
Li Qian - Węgry 2:3
Natalia Partyka
fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS) Porażka Polek w drugim meczu Polki
przegrały z Węgierkami 2:3 w drugim meczu fazy grupowej INTERSPORT Mistrzostw
Europy, które dziś rozpoczęły się w ERGO ARENIE. Kluczem
do zwycięstwa srebrnych medalistek Mistrzostw Europy z 2008 roku okazała się
wyrównana gra całego zespołu. Wszystkie zawodniczki w węgierskiej ekipie
zdobyły po jednym punkcie. Po
dwóch kolejkach w grupie C prowadzi reprezentacja Węgier, która ma na swoim
koncie komplet zwycięstw. Drugie miejsce zajmują Polki, a trzecie Serbki (po
dwa punkty). Na ostatniej pozycji sklasyfikowane są Słowaczki, które nie
odniosły jeszcze zwycięstwa w Ergo Arenie. W
niedzielę rywalem podopiecznych Michała Dziubańskiego będzie Serbia. Polska - Węgry 2:3 Li
Qian - Petra Lovas 3:0 (11:8, 11:7, 11:3) 1. set - 2:0 6:0, 6:1, 8:2, 9:5, 10:5,
10:8, 11:8 2. set - 1:1, 3:1, 5:3, 5:5, 9:5, 9:7,
11:7 3. set - 6:0, 6:1, 10:1, 11:3 Xu Jie - Georgina Pota 1:3 (6:11,
11:13, 11:8, 7:11) 1. set - 2:4, 6:4, 6:11 2. set - 1:2, 6:3, 8:5, 9:7, 9:8,
9:10, 11:10, 11:13. 3. set: 2:2, 6:5, 7:6, 8:8, 11:8 4. set - 2:3, 3:9, 5:9, 7:9, 7:10,
7:11. Natalia Partyka - Krisztina Toth 1:3
(9:11, 9:11, 14:12, 7:11) 1. set - 3:5, 5:5, 6:6, 7:9, 8:10,
9:10, 9:11 2. set - 3:1, 5:4, 7:7, 7:8, 8:8,
8:10, 9:10, 9:11 3. set - 1:2, 2:5 4:6, 7:8, 7:9, 9:9,
10:9, 10:10, 11:10, 11:11, 11:12, 12:12, 14:12 4. set - 2:0, 2:2, 2:4, 5:4, 7:5, 7:11 Li Qian - Georgina Pota 3:2 (11:7,
11:9, 4:11, 6:11, 11:7) 1. set - 4:2, 6:4, 9:5, 10:6, 11:7 2. set - 4:1, 5:4, 8:5, 10:6, 10:8
11:9 3. set - 1:4, 2:8, 4:10, 4:11 4. set - 1:4, 3:5, 4:8, 6:10, 6:11 5. set - 1:1, 1:3, 4:3, 4:5, 9:5, 9:7,
10:7, 11:7 Xu Jie - Petra Lovas 0:3 (6:11, 5:11,
9:11) 1. set - 3:4, 3:7, 4:10, 6:10, 6:11 2. set
- 1:4, 2:8, 3:10, 5:11 3. set
- 2:1, 2:3, 4:3, 4:5, 5:7, 8:7, 9:10, 9:11 Partyka, Li i Dziubański o meczu z Węgierkami Mielimy swoje szanse
w tym meczu i trochę ich nie wykorzystaliśmy - mówił tuż po przegranym
spotkaniu z Węgierkami trener reprezentacji Polski kobiet, Michał Dziubański. Polki uległy
srebrnym medalistkom Mistrzostw Europy z 2008 roku 2:3. Wszystkie punkty dla
gospodyń turnieju zdobyła Li Qian. Zawodniczka KTS-u Zamek Tarnobrzeg
pokonała Petrę Lovas oraz Georginę Potę. Powiedzieli po
meczu: Natalia Partyka:
"Początkowo sądziłyśmy, że ustawią zespół jak wcześniej, czyli z Lovas
na trójce, ale też zakładałyśmy zmianę. I tak się stało, więc aż tak bardzo
nas nie zaskoczyły. Byłam gotowa na grę z obydwiema. Toth jest bardzo dobrą
zawodniczką, ona była faworytką, a ja, mimo porażki, uważam, że rozegrałam
dobry pojedynek. Dwa sety przegrałam 9:11, a w ostatnim prowadziłam 7:5 i
niestety stanęłam. Wiara w zwycięstwo wróciła w trzeciej partii, w pewnym
momencie po prostu wyluzowałam i "kradłam" punkt po punkcie. To
przynosiło efekt. Ostatecznie uległam 1:3, ale podkreślam, że po dobrej grze.
Jutro musimy znów walczyć o swoje i pokonać Serbki, z którymi już wiele lat
nie rywalizowałyśmy w drużynie. Bo na niespodziankę w postaci porażki
Węgierek ze Słowaczkami nie ma co liczyć". Li Qian: "Toth
grała na trójce, to trochę niespodzianka. Myślałam, że zmierzę się z nią,
choć byłam przygotowana na wszystkie. Ze swoich gier jestem zadowolona,
grałam dobrze, choć w spotkaniu z Potą w dwóch setach trochę zasnęłam, ale to
z powodu bardzo późnej godziny, bo już jest po 22. Straciłam trochę
koncentrację, jednak udało mi się ją odzyskać we właściwym momencie i jeszcze
znalazłam słabości u rywalki. Przegrałyśmy i jest mi szkoda, bo co roku gramy
z nimi i po ciężkich grach to my triumfowałyśmy. Niestety, Ksenia nie miała
szczęścia, a ping-pongu jest ono potrzebne". Michał Dziubański
(trener): "Mielimy swoje szanse w tym meczu i trochę ich nie
wykorzystaliśmy. Trzy gry były otwarte - dwie Xu Jie, jedna Natalii Partyki.
Planowaliśmy zdobycie w nich 1 pkt i komplet punktów Li Qian, ale to nie
wypaliło w całości. "Mała" też miała trudne zadanie. Pozostało nam
jedno, skoncentrować się na jutrzejszym meczu z Serbią o wejście do
ćwierćfinału, odhaczamy to co było, w niedzielę najważniejszy mecz". PZTS |
|
8 października 2011 roku – godz.
20:59; 17:59 |
|
Muszkieterowie polegli 0:3
Bastian
Steuer
fot. Ireneusz Stosik (PZTS) Porażka Polaków z Niemcami Od
porażki rozpoczęli udział w INTERSPORT Mistrzostwach Europy Polscy tenisiści
stołowi. Biało-czerwoni w swoim pierwszym meczu ulegli Niemcom 0:3. Niemcy
to zdecydowani faworyci imprezy, więc porażka naszej reprezentacji nie może
dziwić. Z dobrej strony w starciu z naszymi zachodnimi sąsiadami
zaprezentował się Wang Zeng Yi. Popularny "Wandżi" minimalnie uległ
w pierwszej grze Bastianowi Stegerowi 2:3. Punkty dla Niemców zdobyli również
Timo Boll i Dimitrij Ovtcharov. W
niedzielę podopieczni Tomasza Krzeszewskiego zmierzą się ze Słowacją i
Chorwacją. Najważniejsze
momenty: Wang
Zeng Yi - Bastian Steger 2:3 (8:11, 11:9, 7:11, 11:8, 7:11) 1. set - 2:0, 2:2, 5:3, 5:6, 7:6, 8:7,
8:8, 8:10, 8:11 2. set - 2:2, 4:3, 4:4, 7:5, 7:8 9:8
9:9, 11:9 3. set - 2:0, 3:1, 4:2, 4:6, 6:8, 7:11 4. set - 2:0, 5:1, 7:2, 8:4, 9:5, 9:6,
9:8, 11:8 5. set - 2:1, 3:2, 4:3, 4:6, 5:8,
6:10, 7:11 Jakub
Kosowski - Timo Boll 1:3 (3:11, 11:9, 7:11, 8:11) 1. set
- 0:5, 1:5, 1:9, 3:11 2. set - 2:0, 3:2, 3:5, 4:6, 6:6, 7:8,
8:8, 10:8, 11:9 3. set - 1:7, 2:8, 4:8, 5:8, 7:9, 7:11 4. set - 3:2, 3:5, 5:5, 5:8, Boll 7:9,
8:9, 8:11 Daniel Górak - Dimitrij Ovtcharov 0:3
(6:11, 8:11, 7:11) 1. set
- 0:2, 1:8, 2:9, 4:10, 6:10, 6:11 2. set
- 2:2, 4:4, 4:6, 5:9, 6:10, 8:10, 8:11 3. set
- 2:2, 3:4, 6:4, 6:6, 7:7, 7:10, 7:11 Powiedzieli
po meczu: Daniel
Górak: "Szkoda gry Wandżiego, bo mogło być odwrotnie, czyli 3:2 dla
niego i 1:0 dla Polski. Wtedy może ciut łatwiej "Kosie" grałoby się
z Bollem, a Ovtcharov nie miałby takiego luzu w pojedynku ze mną. W drugim
secie i ja się rozluźniłem, zacząłem więcej ryzykować i trafiać. W sumie to
jednak rywal miał więcej szczęścia, takie małe kanciki, które się zdarzają w
tenisie. Ovtcharov ma bardzo urozmaicony serwis, ten backhandowy wydaje się
prosty, ale jest w nim dużo rotacji i trzeba być bardzo skoncentrowanym aby
dokładnie odebrać. Z kolei w drugim, stroną forhandową, wydawało mi się, że
piłka nie jest aż tak bardzo cięta, że trzeba tylko delikatnie dotknąć piłkę,
jednak jeśli z nim się nie trenuje na co dzień, to jednak ciężko się odbiera
i to podanie. Po jakim czasie już wiedziałem, co robić, niestety, zbyt późno.
Jeszcze nigdy z nim nie wygrałem, choć w mistrzostwach świata 2007
prowadziłem 1:0 i 10:8. Wiemy, że ciężko będzie awansować jutro do ósemki,
ale wierzę, że dwa razy trójka będzie po naszej stronie i znajdziemy się,
obok Niemców, w ćwierćfinale". Tomasz
Krzeszewski (trener): W składzie Niemców nie ma żadnych "dziur", to
zdecydowanie najlepszy zespół w Europie. Ale pokazaliśmy, że walką, zwłaszcza
w dwóch pierwszych pojedynkach, jesteśmy w stanie toczyć wyrównany bój.
Najbardziej żałuję potyczki Wandżiego, któremu niewiele zabrakło do pokonania
Stegera. Wtedy może inaczej potoczyłby się dalsze losy spotkania. Muszę
przyznać, że Kosowski w pewnych momentach zdobywał inicjatywę swoimi dobrymi
akcjami i pokazywał Bollowi, że też potrafi dobrze grać w ping-ponga. Jednak
nie zapominajmy, że Boll jest jednym z najlepszych na świecie, praktycznie
nie popełnia własnych błędów. W trzeciej grze Górak niestety uległ
Ovtcharovowi po zbyt jednostronnej konfrontacji. Na początku nie wykorzystał
kilku dogodnych sytuacji, a Ovtcharov później to wykorzystał. Musimy docenić
klasę rywala, fakty są takie, że graliśmy z potęgą. Jutro czekają nas mecze
ze Słowakami i Chorwatami, którzy wzmocnieni Tan Ruiwu wyrastają na kandydata
do medalu. Bez niego stali na podium ME, a z nim w składzie ich miejsce w
czwórce staję się bardzo realne. Wang
Zeng Yi: Mecz stał na bardzo wysokim poziomie. Każdy set był wyrównany. W
ostatniej partii, przy stanie 4:4 zepsułem swój atak. Na pewno w decydujących
momentach trzeba lepiej odbierać serwis, a mi to się nie udawało. Nie
spodziewałem się, że Steger tak agresywnie będzie grał po moim serwisie.
Rywal grał w ostatnim secie bardziej ryzykownie i zasłużenie odniósł
zwycięstwo. Jakub
Kosowski: Był to ciężki rywal. Nie mieliśmy nic do stracenia, graliśmy na
luzie, a rywal i tak był lepszy. Jeśli chodzi o mój pojedynek, to przed
spotkaniem wydawało mi się, że będzie dużo gorzej. W mojej ocenie zagrałem
poprawnie. Może gdybym wierzył w swoje zwycięstwo, to by było inaczej. Przed
nami jeszcze dwa mecze w fazie grupowej i z pewnością będziemy chcieli w nich
zdobyć komplet punktów. PZTS |
|
8 października 2011 roku – godz.
17:15; 15:55; 15:10 |
|
Ceremonia otwarcia Mistrzostw
Od prawej: Prezydent
ETTU Stefano BOSI, Minister Sportu i Turystyki Adam GIERSZ, Prezydent Gdańska
Paweł ADAMOWICZ, Prezydent Sopotu Jacek KARNOWSKI, Prezes PZTS Ryszard
WEISBRODT
W ERGO
ARENIE odbyło się w sobotę oficjalne otwarcie 2011 INTERSPORT Mistrzostwa
Europy w tenisie stołowym. Podczas uroczystej ceremonii udział wzięli: prezes
Polskiego Związku Tenisa Stołowego Ryszarda Weisbrodt, prezydent Gdańska
Paweł Adamowicz, prezydent Sopotu Jacek Karnowski, Minister Sportu i
Turystyki Adam Giersz oraz prezydent Europejskiej Unii Tenisa Stołowego
Stefano Bosi. Jako
pierwszy głos zabrał przewodniczący komitetu organizacyjnego, który
podziękował sponsorom oraz wszystkim osobom zaangażowanym w organizację
turnieju. - Chciałbym bardzo podziękować wszystkim sponsorom, a w szczególności
Totalizatorowi Sportowemu i Polskiej Grupie Energetycznej. Podziękowania
kieruję również do wszystkich wolontariuszy, którzy tak mocno wspierają nas w
organizacji. Życzę wszystkim wielu wrażeń - powiedział Ryszard Weisbrodt. Zadowoleni
z możliwości goszczenia najlepszych europejskich tenisistów stołowych w ERGO
ARENIE byli prezydenci Paweł Adamkiewicz i Jacek Karnowski. - Dumni jesteśmy,
że pierwsze mistrzostwa Europy w tenisie stołowym w naszym kraju odbywają się
w ERGO ARENIE, która położona jest na granicy miast Gdańska i Sopotu. Nasze
miasta mają ogromne tenisowe tradycje - mówił Paweł Adamowicz. Następnie
wszystkich przybyłych do ERGO ARENY przywitał prezydent ETTU Stefano Bosi. -
Serdecznie witam wszystkich w Gdańsku i Sopocie. To emocjonująca chwila dla
Polski, która po raz pierwszy w historii organizuje tak poważny turniej.
Gdańsk zajmuje ważne miejsce w kulturze Europy, stąd większa nasza radość, że
gościmy tutaj. To miejsce, w którym urodził się Andrzej Grubba, więc w ten
sposób składamy hołd jego osobie. Był to wspaniały człowiek, przyjaciel i
fantastyczny gracz. Poczułem się wzruszony, gdy wszedłem do hali i zobaczyłem
jego banner. Dziękuję ci Andrzej! PZTS wykonał wielką pracę aby zorganizować
to wydarzenie - dodał Bosi.
Adam
Giersz fot.
Ireneusz Stosik (PZTS) Na
zakończenie przemówił minister Sportu i Turystyki. - Te mistrzostwa mają dla
mnie szczególny charakter. Tutaj rozpoczynaliśmy drogę polskiego tenisa
stołowego na światowe areny. Dziś rozgrywamy 2011 INTERSPORT Mistrzostwa
Europy w tej pięknej hali. Ja wierzę i życzę prezesowi PZTS, aby nasz kraj
zawsze gościł tak duże imprezy. Mam nadzieję, że te mistrzostwa będą bardzo
udane dla naszego kraju - dodał na zakończenie Adam Giersz. PZTS |
|
8 października 2011 roku – godz. 12:35 |
|
Polska - Słowacja 3:0!
Gładka wygrana Polek na inaugurację W
pierwszym meczu gr. C turnieju drużynowego kobiet Intersport Mistrzostw Europy
Polska pokonała 3:0 Słowację. O 19.00 biało-czerwone zagrają z Węgierkami. Punkty
dla Polski wywalczyły Li Qian, Natalia Partyka i Xu Jie. W drugim meczu
"polskiej" grupy Serbia wygrała 3:0 z Węgrami. Powiedzieli
po meczu: Li
Qian: "Jestem bardzo zadowolona z inauguracji turnieju, a także pewna,
że podobnie będzie wieczorem z Węgierkami, chociaż to trudny rywal. Jeśli
chodzi o mój mecz z Hudecovą, miałam małe problemy tylko na początku
pierwszego seta. Na rozgrzewce trenując z koleżanką klubową Kingą Stefańską
dostawałam od niej mocne topspiny, tymczasem Słowaczka grała piłki znacznie
lżejsze, musiałam inaczej je odbierać i trochę trwało zanim się
przestawiałam". Xu
Jie: "Cieszę się, że wylosowałyśmy w pierwszej grze słabszą ekipę, a nie
od razu Węgierki. Wiadomo, pierwszy mecz, nowa, nieznana nam sala, musiałyśmy
poczuć ten obiekt. Pewność nabierałam z każdą piłką i myślę, że wypadłam
nieźle. Słowaczki to młode zawodniczki, ale już jakiś czas grają w takim
składzie i sądzę, że przyszłości będą coraz groźniejsze. To perspektywiczny
zespół". Natalia
Partyka: "Pierwsze koty za płoty. Grałyśmy z teoretycznie z najsłabszą
drużyną w naszej grupie. Zwycięstwo bardzo cieszy. W swojej grze musiałam się
wiele namęczyć, aby wygrać. W trzecim secie byłam już bliska porażki, jednak
udało mi się wygrać tego seta jak i cały mecz. Nie ukrywam, że towarzyszył mi
dziś stres. To było dobre przetarcie przed wieczornym spotkaniem z
Węgierkami". Michał
Dziubański (trener reprezentacji): "Takie przetarcie przed meczem z
Węgierkami było nam potrzebne, dlatego nie eksperymentowałem ze składem i
wystawiłem najmocniejszy. Cieszę się, bo widzę uśmiech na twarzach
zawodniczek, widzę ich determinację i chęć do dalszej dobrej gry". Zbigniew
Nęcek (asystent): "Dziewczyny przystąpiły do tego spotkania bardzo
skoncentrowane. Mieliśmy przygotowaną taktykę, która konsekwentnie
zrealizowana. Pojedynki były wyraźnie wygrane przez Li Qian i Xu Jie. Dziś
ciężko się gra w roli faworyta, ale nasze zawodniczki podołały temu zadaniu.
Przed nami teraz trudny mecz z Węgierkami. Wyniki w tym meczu jest sprawą
otwartą. Myślę, że faworytkami tej potyczki będą nasze rywalki". Turniej
drużynowy ME, gr. C: Polska - Słowacja 3:0 Li
Qian - Sona Hudecova 3:0 (11-5, 11-4, 11-3) Natalia
Partyka - Barbora Balazova 3:1 (6-11, 11-6, 12-10, 11-7) Xu Jie
- Lenka Kmotorkova 3:0 (11-6, 11-5, 11-6) PZTS |
|
7 października 2011 roku – godz. 21:55 |
|
Michał Dziubański liczy na sukces!
Katarzyna Grzybowska
i trener Michał Dziubański mp3 - wypowiedź Michała Dziubańskiego
|
|
7 października 2011 roku – godz. 21:55 |
|
Pewniakiem tylko
Boll, Polacy marzą o
medalu!
Timo
Boll fot.
Piotr Kucza | NEWSPIX.PL Niemiec
Timo Boll jest zdecydowanym faworytem turnieju singlowego mistrzostw Europy w
tenisie stołowym, które w dniach 8-16 października odbędą się w Ergo Arenie na
granicy Gdańska i Sopotu. Polacy marzą o przynajmniej jednym medalu. Między
1998 a 2010 rokiem rozegrano dziewięć kontynentalnych czempionatów. Boll
triumfował w nich czterokrotnie, w tym w trzech z czterech ostatnich edycji.
Jego pasmo zwycięstw przerwał przed dwoma laty Duńczyk Michael Maze. Było to
o tyle bolesne dla znakomitego Niemca, bowiem porażkę poniósł przed własną
publicznością w Stuttgarcie. Niepowodzenie było nawet podwójne, bo w finale
drużynówki też uległ Maze'owi (Niemcy ostatecznie pokonali Skandynawów 3:2). Ale to
nie Maze, który dopiero wraca do wielkiego ping-ponga po kłopotach
zdrowotnych, będzie najgroźniejszym przeciwnikiem Bolla. Ma nim być
Białorusin Władimir Samsonow, trzykrotny mistrz Europy. Na co dzień mieszka z
żoną i dziećmi w słonecznej Hiszpanii, a na mecze ligowe i w Champions League
lata do Rosji (występuje w Gazpromie Fakieł Orenburg). Ale Boll zapowiada, że
tytułu nie odda. Potwierdzeniem jego słów jest brąz w majowych mistrzostwach
świata w Rotterdamie, gdzie jako jedyny zagroził Azjatom. A latem, zamiast
odpoczywać, wybrał się do Chin i grał z powodzeniem w tamtejszej lidze. Teoretycznie
najłatwiej wytypować zwycięzców w drużynówce, w której rywalizacja rozpoczyna
się w sobotę. Niemcy triumfowali już cztery razy z rzędu, a Holenderki -
trzy. Właśnie w tej konkurencji sporo do powiedzenia powinni mieć Polacy;
kobieca ekipa w 2009 roku sięgnęła po srebro, a rok temu wywalczyła brąz.
Krążek w tym kolorze zdobyli mężczyźni w 2007 roku. "Brązowy
medal wziąłbym w ciemno, bo zdaję sobie sprawę z licznej konkurencji. Na
medal stać nawet 12 zespołów, nie tylko Holenderki, ale także Niemki,
Hiszpanki, Rumunki, Rosjanki, Węgierki. Wiele z nich, podobnie jak my, w
składzie ma po dwie zawodniczki urodzone w Chinach. Nasza liderka Li Qian
ostatnio, zresztą już drugi raz, przegrała z Rosjanką Oksaną Fadiejewą, tym
razem w austriackim Schwechat na Pro Tourze, ale śpię spokojnie. Widziałem
jak ona i pozostałe pingpongistki solidnie pracowały na zgrupowaniach w
Chinach i Polsce" - powiedział trener żeńskiej reprezentacji Polski
Michał Dziubański na piątkowej konferencji prasowej w Trójmieście. Trudniejsze
zadanie czeka Tomasza Krzeszewskiego, prowadzącego męską kadrę. Z kadrą
pożegnał się już Lucjan Błaszczyk, z którym zdobył wicemistrzostwo Europy w
deblu w 2002 roku, a długo nie było pewne, czy zagrają Bartosz Such, Daniel
Górak, Wang Zeng Yi i Jakub Kosowski. Ostatecznie konflikt zawodników ze
związkiem został załagodzony, wrócili do ekipy narodowej i... przed nimi
spotkania z faworytami: Niemcami i Chorwacją. "Niemcy
są poza konkurencją, ale oni podkreślają, że zawsze jesteśmy dla nich bardzo
niewygodnym rywalem. Pozostałe 11-12 drużyn o zbliżonym potencjale, a w tym
gronie i Polska, walczy o srebrny medal. W grupie mamy nie tylko Bolla i
spółkę, ale też Chorwatów, do których - po paru latach przerwy - dołączył Tan
Ruiwu. To Chińczyk, który już kiedyś pomógł zdobyć im wicemistrzostwo" -
stwierdził Krzeszewski. Po
zakończeniu zmagań zespołowych rozpocznie się walka w singlu i deblu. Biało-czerwoni
w grze pojedynczej nie zdobywają medali Andrzeja Grubby i Leszka
Kucharskiego. Największą nadzieją jest Li Qian, Chinka z prawie
dziesięcioletnim stażem w Polsce, która zreweolucjonizowała żeński,
biało-czerwony tenis stołowy. W 2006 roku wygrała Pro Tour w Warszawie,
później pojechała na wielki finałtego cyklu, raz zwyciężyła i dwukrotnie była
druga w TOP 12, zadebiutowała w igrzyskach olimpijskich w Pekinie i
poprowadziła drużynę narodową do wicemistrzostwa Europy. To był pierwszy
medal kobiet w tej imprezie od... prawie 30 lat. "Mała", bo tak
przez trenerów i koleżanki nazywana jest Li, wszystko uczyniła jako pierwsza
Polka w historii. Jeśli w Ergo Arenie stanie na podium w singlu (w deblu nie
gra), też będzie pierwsza. To będzie najlepszy prezent z okazji 80-lecia
Polskiego Związku Tenisa Stołowego, którym kieruje Ryszard Weisbrodt. Radosław GIELO (PAP) |
|
7 października 2011 roku – godz. 21:53 |
|
Pingpongowa uczta w
Ergo Arenie
Timo Boll fot. STR |
AFP/East News To
będzie wielkie święto tenisa stołowego. Timo Boll, Władimir Samsonow, Michael
Maze, Werner Schlager, Joergen Persson - jeszcze nigdy żaden turniej w Polsce
nie zgromadził tylu gwiazd europejskiego ping-ponga. Ale to nic dziwnego, bo
nasz kraj pierwszy raz organizuje mistrzostwa kontynentu. –
Kibice mogą liczyć na wielką pingpongową ucztę – zapowiada prezes PZTS
Ryszard Weisbrodt. Wszystkich
najbardziej interesuje, jak wśród gwiazd wypadną polscy zawodnicy, którzy z
ostatnich 18 kontynentalnych czempionatów od 1980 roku prawie zawsze (oprócz
ME 2005) wracali z medalami. Do zdobycia są 24 krążki, po cztery w każdej z
sześciu konkurencji: singlu, deblu i turniejach drużynowych kobiet i
mężczyzn. –
Gdyby udało się wywalczyć trzy medale, bylibyśmy szczęśliwi – mówi wiceprezes
ds. szkolenia Tadeusz Szydłowski. Kto
mógłby zdobyć dla Polski te medale? Teoretycznie szanse istnieją w każdej
konkurencji, bo nasza reprezentacja wystąpi w najsilniejszym składzie,
jedynie bez 37-letniego Lucjana Błaszczyka, który w wakacje zakończył
międzynarodową karierę. Największe nadzieje można wiązać z drużyną kobiet,
która dzięki 34. na świecie Li Qian należy do faworytów turnieju, a 25-letnia
zawodniczka Zamku Tarnobrzeg może też liczyć na medal w singlu. Mistrzostwa
rozpoczynają się w sobotę od turnieju drużynowego, który potrwa do środy.
Polki trafiły do grupy C z Węgrami, Słowacją oraz Serbią i powinny bez
problemu z niej wyjść. Dużo trudniejsze zadanie stoi przed męskim zespołem,
który czekają prawdziwe bitwy, bo Niemcy to niemal murowani kandydaci do
złota, a Chorwaci z Zoranem Primoracem też mają wysokie aspiracje. Czwarty
zespół to nieobliczalna Słowacja. Do dalszych gier przechodzą dwie drużyny.
12 października rozpocznie się turniej indywidualny, w którym zobaczymy osiem
Polek i ośmiu Polaków oraz po cztery biało-czerwone deble. Mistrzów Europy w
singlu poznamy 16 października. PZTS
stara się jak może, aby przyciągnąć do ogromnej Ergo Areny jak najwięcej
kibiców. – Zorganizowaliśmy konkurs dla szkół, najlepsze otrzymają nagrody w
postaci stołów do ping-ponga. Liczymy, że na finały uda nam się zgromadzić
trzy tysiące osób na widowni – mówi prezes Weisbrodt. Honorowy
patronat nad imprezą objął Lech Wałęsa. Karnet na cały turniej kosztuje 75
zł, bilety na poszczególne dni 12–25 zł. Wejściówki można kupować w
internecie na www.eventim.pl oraz w kasach Ergo Areny. Relacje z turnieju
przeprowadzi TVP Sport. Wojciech OSIŃSKI |
|
7 października 2011 roku – godz. 16:48 |
|
Medalowe aspiracje biało-czerwonych
Katarzyna
Grzybowska: "Nie należymy do faworytów zawodów, ale walką przy stole
jesteśmy w stanie sięgnąć po sukcesy. Jeśli zagramy dobrze, a chcemy przed
własną publicznością wypaść jak najlepiej, wówczas przyjadą i wyniki i
medale. Jedno z drugim jest ściśle powiązane". Michał
Dziubański: "W Gdańsku, mieście z dużymi pingpongowymi tradycjami,
brązowy medal w jednej z trzech konkurencji byłby dużym osiągnięciem.
Wziąłbym go nawet w ciemno, bo jest marzeniem każdej zawodniczki i trenera.
Powtórzenie rezultatu z dwóch poprzednich ME, gdy stawaliśmy na podium, to
bardzo trudne zadanie, zwłaszcza, że pretenduje aż 12 zespołów. Naszą
liderką jest Li Qian. Podczas ostatniego Pro Touru w Austrii przegrała z
Rosjanką Oksaną Fadiejewą, ale nie jestem zaniepokojony, wręcz przeciwnie -
jestem spokojny o nią, bo widziałem jak solidnie pracowała w Chinach. W
Tongzhou mieliśmy po osiem-dziewięć godzin dziennie treningu technicznego.
Dlatego jestem spokojny o wszystkie dziewczyny i śpię raczej spokojnie". Tomasz
Krzeszewski: "Dwanaście ekip walczy o drugie miejsce, bo Niemcy są
zdecydowanie najsilniejsi i nie przegrali z nikim od czterech lat. Pozostałe
zespoły są na zbliżonym poziomie, ale z tej wyrównanej grupy tylko osiem
dostanie się do ćwierćfinałów. Z każdej grupy dwie wchodzą do 1/4 finału i my
chcielibyśmy znaleźć się w tym gronie. Rywali mamy bardzo wymagających, o
Niemcach już mówiłem, a jeszcze jest Chorwacja, z Primoracem i Gaciną, do
których dołączył, po kilku latach przerwy, Tan Rui Wu. To Chińczyk, który
parę lat temu zdobył z chorwacką drużyną wicemistrzostwo kontynentu”. Wojciech
Klimaszewski: "Serdecznie zapraszam wszystkich na mistrzostwa Europy w
Ergo Arenie w Gdańsku i Sopocie. Najlepszą metodą na przyciągnięcie kibiców
na trybuny pięknej hali są sukcesy naszycj reprezentantów. Niemal każdy z nas
grał lub gra amatorsko w tenisa stołowego, ale oglądanie tej dyscypliny
sportu jest trudno. Może stąd wynikają problemy z zapełnieniem trybun.
Takiego kłopotu nie mają w Europie chyba tylko Niemcy. Przeprowadziliśmy
akcję zachęcającą w szerokim zakresie w szkołach, zwłaszcza województwa
pomorskiego i mamy zapewnienie, że młodzi fani pojawią się w Ergo Arenie.
Kolejnymi akcjami były tanie wejściówki, bilboardy, ogłoszenia w prasie.
Liczymy, że w środę, dniu finałów turnieju drużynowego, i w sobotę i
niedzielę, decydujących dniach w singlu i deblu, zjawi się około trzech tysięcy widzów. To byłby bardzo dobry
wynik". Konferencję
poprowadziła rzecznik prasowy ME 2011 Joanna Tracińska. |
|
7 października 2011 roku – godz. 00:17 |
|
Reprezentacja
Polski kobiet w doskonałych
humorach!
Od prawej: trener Zbigniew
Nęcek, Li Qian, Natalia Partyka, Agnieszka Wilczyńska, Jarosław Stefaniak,
Katarzyna Grzybowska, Antonina Szymańska,
Kinga Stefańska, Xu Jie i Marek Przybyłowicz. fot. Łukasz Janczewski
|
|
6 października 2011 roku – godz. 18:17 |
|
Czterej muszkieterowie gotowi do walki!
Bartosz
Such, Daniel Górak, Wang Zeng Yi i Jakub Kosowski fot. (mp)
|
|
5 października 2011 roku – godz. 23:17 |
|
Polska kadra
najliczniejsza na mistrzostwach
Europy
Natalia Partyka i Xu Jie
Maciej Śmiarowski / NEWSPIX.PL Wiadomo już, kto z Polaków wystąpi w której
konkurencji podczas zbliżających się mistrzostw Europy w Trójmieście. Nasza ekipa
będzie najliczniejsza. Po pięć
osób w turniejach drużynowych, po osiem w grze pojedynczej oraz po cztery
pary deblowe – tak wygląda zestawienie reprezentacji Polski w tenisie
stołowym kobiet i mężczyzn na rozpoczynających się w sobotę w Trójmieście mistrzostwach
Europy. Oznacza to w sumie 26 szans medalowych. W
zawodach wystartuje 22 Polaków – dziesięć kobiet i 12 mężczyzn. To
najliczniejsza ekipa ze wszystkich, które przyjadą do gdańsko-sopockiej Ergo
Areny. Pozwala na to regulamin, promujący gospodarzy. Najbardziej zapracowani
w naszym zespole będą Natalia Partyka, Xu Jie, Kinga Stefańska i Katarzyna
Grzybowska w turnieju kobiet oraz Robert Floras, Daniel Górak, Wang Zeng Yi i
Jakub Kosowski wśród mężczyzn. Ta ósemka wystąpi we wszystkich trzech konkurencjach. Nasza
najwyżej klasyfikowana reprezentantka Li Qian wystąpi tylko w drużynie i grze
pojedynczej. – Ona z założenia nie gra debla, bo zużywa dużo energii w
trakcie meczu i lepiej ją oszczędzać na turniej drużynowy i singla – mówi
szef wyszkolenia PZTS Tadeusz Szydłowski. Taka
decyzja w sprawie Li to nie wyjątek. W ME wiele gwiazd koncentruje się na
upatrzonych konkurencjach. Timo Boll nie zdobędzie po raz piąty z rzędu złota
w deblu. W grze podwójnej nie będzie też Wernera Schlagera, Chena Weixinga
czy Dimitrija Ovtcharova. Jean-Michel Saive wystartuje tylko w singlu, a
Michael Maze w drużynie. Natomiast Władimira Samsonowa, Zorana Primoraca,
Petra Korbela i prawdopodobnie Kalinikosa Kreangę zobaczymy we wszystkich
trzech konkurencjach. Czołowe
pingpongistki się tak nie oszczędzają. Tylko Chorwatka Tamara Boros,
38-letnia Holenderka Li Jiao i 48-letnia Ni Xia Lian odpuściły debla. W sumie
do mistrzostw zgłoszono 140 zawodniczek i 200 zawodników z 43 federacji. KOBIETY Drużyna:
Li Qian, Natalia Partyka, Xu Jie, Katarzyna Grzybowska, Kinga Stefańska. Singel:
Antonina Szymańska, Magdalena Szczerkowska, Klaudia Kusińska, Li, Partyka,
Xu, Grzybowska, Stefańska. Debel:
Monika Pietkiewicz i Daria Łuczakowska, Partyka i Xu, Szczerkowska i
Kusińska, Stefańska i Grzybowska. MĘŻCZYŹNI Drużyna:
Robert Floras, Bartosz Such, Daniel Górak, Wang Zeng Yi, Jakub Kosowski. Singel:
Patryk Chojnowski, Mateusz Gołębiowski, Piotr Chodorski, Such, Górak, Wang,
Kosowski. Debel:
Jakub Dyjas i Konrad Kulpa, Patryk Zatówka i Tomasz Wiśniewski, Floras i
Górak, Wang i Kosowski. Wojciech Osiński |
|
4 października 2011 roku – godz.
09:09; 3 października 2011 roku – godz. 08:51 |
|
Mistrzostw Europy 2011 Gdańsk-Sopot, ERGO ARENA, 8-16.10.2011 Komitet Organizacyjny Mistrzostw Europy
w Tenisie Stołowym, które odbędą się w dniach 8-16 października
2011 roku w Gdańsku-Sopocie w hali ERGO ARENA rozpoczyna akcję przyjmowania zgłoszeń wolontariuszy
chcących współuczestniczyć w organizacji tego
wielkiego święta tenisa stołowego w Polsce.
Pozostały 3 wolne miejsca
hotelowe dla wolontariuszy w okresie 5-17.10.2011 Chętnych wolontariuszy proszę o kontakt: Marek PRZYBYŁOWICZ,
tel. kom. 607922249, e-mail: agamar@agamar.pl |
|
3 października 2011 roku – godz. 20:06 |
|
Wystąpi 22
reprezentantów Polski
22
polskich tenisistów stołowych - dziesięć kobiet i dwunastu mężczyzn - wystąpi
w mistrzostwach Europy, które od 8
do 16 października odbędą się w Ergo Arenie w Gdańsku i Sopocie. Trenerzy
Michał Dziubański i Tomasz Krzeszewski, zgodnie z prawami przysługującymi
gospodarzowi imprezy, wystawiają po osiem osób w singlu, cztery deble, a do
zawodów drużynowych zgłosili po pięcioro pingpongistów. Pierwsze
w historii ME rozgrywane w Polsce rozpoczną się w sobotę rywalizacją
zespołową. Polki zagrają z Węgierkami, Słowaczkami i Serbkami, a Polacy z
broniącymi tytułu Niemcami, Chorwacją i Słowacją. Skład reprezentacji
Polski na ME: kobiety (trener Michał Dziubański): gra
pojedyncza: Li Qian, Natalia Partyka, Katarzyna Grzybowska, Kinga Stefańska,
Xu Jie, Antonina Szymańska, Magdalena Szczerkowska, Klaudia Kusińska;
rezerwowa Magdalena Sikorska gra podwójna:
Xu Jie/Partyka, Kusińska/Szczerkowska, Grzybowska/Stefańska, Monika
Pietkiewicz/Daria Łuczakowska turniej
drużynowy: Li Qian, Partyka, Grzybowska, Stefańska, Xu Jie; rezerwowa
Szymańska mężczyźni (trener Tomasz Krzeszewski): gra
pojedyncza: Bartosz Such, Wang Zeng Yi, Daniel Górak, Jakub Kosowski, Robert
Floras, Mateusz Gołębiowski, Patryk Chojnowski, Piotr Chodorski gra
podwójna: Wang/Kosowski, Górak/Floras, Jakub Dyjas/Konrad Kulpa, Tomasz
Wiśniewski/Patryk Zatówka turniej
drużynowy: Such, Wang, Górak, Kosowski, Floras. PAP |
|
1 października 2011 roku – godz. 22:42 |
|
Suess wycofał się z
turnieju
Christian Suess Jeden
z najlepszych tenisistów stołowych na kontynencie Niemiec Christian Suess wycofał
się z mistrzostw Europy, które w dniach 8-16 października odbędą się w Ergo
Arenie na granicy Gdańska i Sopotu. W
czerwcu Suess doznał kontuzji prawego kolana. Już wtedy niemieckie media
informowały, że przerwa w grze pingpongisty Borussii Duesseldorf może potrwać
nawet trzy miesiące. Okazało się jednak, że absencja jest dłuższa i po
konsultacjach z lekarzami i trenerami zawodnik został zmuszony do wycofania z
ME. W
turnieju drużynowym Suessa zastąpi Ruwen Filus, a w singlu zamiast niego
zagra Zoltan Fejer-Konnerth. Rok
temu w mistrzostwach Starego Kontynentu w czeskiej Ostrawie Suess zdobył
złoto w rywalizacji zespołowej i deblu (z Timo Bollem) oraz brąz w grze
pojedynczej. PAP |
|
1 października 2011 roku – godz. 18:58 |
|
Koniunkturalizm, czy
pragmatyzm? Promocja,
kryptoreklama, a może lobbing?
- Stawiajmy na młodych, do nich należy
przyszłość polskiego tenisa stołowego - uważa minister sportu i
turystyki, wcześniej trener pingpongowej reprezentacji Adam Giersz. Za
tydzień w Ergo Arenie na granicy Gdańska i Sopotu rozpoczną się mistrzostwa
Europy. W męskiej
kadrze nie ma czterech wykluczonych przez PZTS zawodników: Bartosza Sucha,
Daniela Góraka, Wanga Zeng Yi i Jakuba Kosowskiego. Wszyscy przerwali
sierpniowe zgrupowanie w Spale, argumentując, że nie mogą należycie
przygotować się do ME, bowiem m.in. nie otrzymują stypendiów, brakuje
odpowiedniej opieki medycznej, nie są zadowoleni z warunków
mieszkaniowo-żywieniowych. Z
kolei najbardziej utytułowany z polskich graczy Lucjan Błaszczyk kilka
tygodni przed turniejem ogłosił zakończenie reprezentacyjnej kariery; chce
skupić się tylko na grze w superlidze w barwach ZKS Drzonków. - To był karygodny krok. Nie może być tak,
że zawodnicy uzależniają reprezentowanie barw narodowych od korzyści
materialnych. To, pomijając inne aspekty, pokazuje brak profesjonalizmu ze
strony tej czwórki. Przecież start w takiej imprezie jest również sposobem na
zarabianie pieniędzy, na ustawienie się na rynku profesjonalnym. Jeśli ktoś
tego nie rozumie, to znaczy, że pozostał amatorem - powiedział PAP
Giersz. W
przeszłości był on szkoleniowcem męskiej kadry, a jego podopieczni, m.in.
Andrzej Grubba, Leszek Kucharski, Stefan Dryszel i Andrzej Jakubowicz zdobyli
medale mistrzostw świata i Europy, zajmowali czołowe miejsca w Pucharach
Świata i TOP 12. - Miałem znakomitych tenisistów, ale nigdy
nie zdarzyło się, by Grubba czy Kucharski opuścili zgrupowanie przed ME. Coś
nieprawdopodobnego, co się teraz zdarzyło - podkreślił. - W obecnym składzie jest kilku zdolnych
juniorów, będących w europejskiej czołówce, jak Kulpa, Dyjas czy Wiśniewski.
Może jeszcze teraz grają gorzej od Sucha czy Góraka, ale jest szansa, że za
rok czy dwa będą znacznie lepsi i właśnie w nich nadzieja na powrót polskiego
ping-ponga do kontynentalnej czołówki - dodał były prezes Polskiego Związku
Tenisa Stołowego. Giersz
liczy na udany występ kobiet. - Szansę
na zdobycie medalu w największym wydarzeniu w naszym tenisie stołowym i w
jednej z najpiękniejszych hal sportowych Europy ma żeńska drużyna.
Indywidualnie motorem rozwoju kobiecego tenisa, mimo swej niepełnosprawności,
jest Natalia Partyka. To również nasza nadzieja - przyznał. źródło: www.agamar.pl/ts/
Komentarz: zastanawia czym
były podyktowane takie słowa. Czy autentycznym wyrażeniem swojego zdania, czy
zwykłym koniunkturalizmem? Wiadomo,
że pan minister Adam Giersz dorobił się swojej pozycji społecznej,
finansowej, zawodowej i politycznej dzieki tenisowi stołowemu, Andrzejowi
Grubbie i związkom z firmą Butterfly. Już na początku lat 90-tych wspólnie z
Andrzejem Grubbą założyli firmę Gasport (szybko przejętą po śmierci Andrzeja
Grubby jak nieoficjalnie wiadomo), która dostała wyłączność na sprzedaż
produktów Butterflya na całą Polskę. Stopniowo widząc zmieniający się czas
(słabnący poziom Grubby i Kucharskiego) z pozycji trenera wycofał się do
działań w zarządzie PZTS-u prezesując mu przez wiele lat. Jednocześnie będąc
prezesem PZTS-u aktywnie prowadził działalność biznesową m.in. podpisując
kontrakty w imieniu firmy Butterfly z wieloma polskimi zawodnikami. Potem z
działacza związku przeniósł się do polityki. Jak mi wiadomo formalnie nie
jest właścicielem firmy Gasport (wszystko przepisane na rodzinę), ale na
ulicy Meissnera w siedzibie firmy można go spotkać. Po co to wszystko piszę?
Czytając uważnie tekst nie mogę się oprzeć wrażeniu, że wyrażona opinia jest
koniunkturalna. Cytuję: - W obecnym składzie jest kilku
zdolnych juniorów, będących w europejskiej czołówce, jak Kulpa, Dyjas czy
Wiśniewski. Może jeszcze teraz grają gorzej od Sucha czy Góraka, ale jest
szansa, że za rok czy dwa będą znacznie lepsi i właśnie w nich nadzieja na
powrót polskiego ping-ponga do kontynentalnej czołówki. Jak czytam (TUTAJ) cała wymieniona trójka zawodników ma
podpisane kontrakty z firmą Butterfly, której przedstawicielem jest firma
Gasport, którą prowadzi żona Adama Giersza. Ciekawe dlaczego pan minister w
swojej wypowiedzi nie wymienił innych kilku młodych zawodników będących w
kadrze na ME, a nie mających kontraktów z firmą Butterfly? Pewnie to
przypadek? Kolejny cytat: - Szansę na zdobycie medalu
w największym wydarzeniu w naszym tenisie stołowym i w jednej z
najpiękniejszych hal sportowych Europy ma żeńska drużyna. Indywidualnie
motorem rozwoju kobiecego tenisa, mimo swej niepełnosprawności, jest Natalia
Partyka. To również nasza nadzieja. Panie
ministrze lokomotywą naszej reprezentacji jest Li Qian (kontrakt z firmą
Tibhar), czy chcemy tego, czy nie. To zwyciężczyni TOP 12, medalistka ME w
singlu i zdecydowanie najwyżej na uplasowana na liście ITTF- zawodniczka. Bez
jej dobrej gry możemy zapomnieć o jakimkolwiek wyniku na ME. Potem jest Xu
Jie (kontrakt z firmą Tibhar), która na ostatnich ME była w 8 – wyniku o
którym na razie Natalia Partyka może pomarzyć. Chociaż życzę jej tego z
całego serca. Jednak obie wspomniane zawodniczki są w tekście ministra
pomijane. Pewnie to przypadek. Pewnie w wypowiedzi nie był brany pod uwagę
też fakt, że Natalia Partyka ma podpisany kontrakt z firmą Butterfly…? Kolejny cytat: - To był karygodny krok. Nie
może być tak, że zawodnicy uzależniają reprezentowanie barw narodowych od
korzyści materialnych. To, pomijając inne aspekty, pokazuje brak
profesjonalizmu ze strony tej czwórki. Przecież start w takiej imprezie jest
również sposobem na zarabianie pieniędzy, na ustawienie się na rynku
profesjonalnym. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to znaczy, że pozostał amatorem.
Każdy
ma prawo do swojego zdania, ale jeśli zwarzy się, że Daniel Górak to Tibhar,
Bartosz Such to Donic, Wang Zeng Yi to Tibhar to też mi coś nie pasuje. Nie
wiem jak wygląda sytuacja z Jakubek Kosowskim. Może
jednak przesadzam. Wiem
jednak jedno. Całe
wielkie zło w polskim tenisie stołowym pojawiło się wtedy, gdy PZTS-ie
zaczęto łączyć funkcje dystrybucji sprzętu do tenisa stołowego z funkcjami
członka zarządu, prezesa itd. Zapoczątkował
to, czy chce tego, czy nie pan Adam Giersz. Jak
widać choroba trwa do dzisiaj. Skutki
widać. Zbyszek Stefański www.time-out.pl
Siedmioro naszych reprezentantów zagra na
ME - oficjalna informacja na stronie firmy Gasport |
|
1 października 2011 roku – godz. 14:25 |
|
Such, Górak, Wang i
Kosowski wrócili do kadry
Bartosz Such Bartosz
Such, Daniel Górak, Wang Zeng Yi i Jakub Kosowski zostali przywróceni przez
PZTS do kadry narodowej i wystąpią w mistrzostwach
Europy w tenisie stołowym, które od 8 do 16 października odbędą się w Ergo
Arenie w Gdańsku i Sopocie. -
Otrzymaliśmy pisma od czterech zawodników, w których proszą o przywrócenie do
kadry, ponieważ chcą reprezentować Polskę w tak ważnej imprezie, jaką są
mistrzostwa kontynentu. Po konsultacjach z członkami zarządu przychyliłem się
do ich prośby i jednocześnie rozszerzyłem męską reprezentację do 12
zawodników. Liczy się dobro naszej dyscypliny sportu - powiedział prezes
Polskiego Związku Tenisa Stołowego Ryszard Weisbrodt. -
Odłożone zostały wszelkie spory na bok, a do spraw wcześniej nas dzielących
wrócimy już po ME. Teraz decyzja należy do trenera Tomasza Krzeszewskiego,
jak ustawić skład w drużynówce, singlu i deblu, aby wszyscy zagrali. Byłoby
nieelegancko, gdybyśmy teraz zrezygnowali z czterech młodych pingpongistów wcześniej
powołanych do ekipy narodowej - dodał. Tydzień
temu PZTS skreślił z listy kadrowiczów do końca roku Sucha, Góraka, Wanga i
Kosowskiego. Było to pokłosie decyzji samych zawodników, którzy w sierpniu
opuścili zgrupowanie w Spale i zdecydowali o przerwaniu przygotowań do ME.
Pingpongiści tłumaczyli swój krok m.in. brakiem stypendiów, odżywek i opieki
medycznej. W tej
sytuacji Krzeszewski, czterokrotny medalista ME, wręczył nominacje młodym
pingpongistom, z których najstarsi mają po 21 lat: Patrykowi Chojnowskiemu,
Mateuszowi Gołębiowskiemu, Robertowi Florasowi, Piotrowi Chodorskiemu,
Jakubowi Dyjasowi, Konradowi Kulpie, Patrykowi Zatówce i Tomaszowi
Wiśniewskiemu. Powrót
czterech "buntowników" oznacza, że Polacy przed własną
publicznością wystąpią prawie w najmocniejszym składzie, tylko bez jednego z
najwybitniejszych krajowych tenisistów stołowych Lucjana Błaszczyka, który
kilka tygodni temu ogłosił zakończenie reprezentacyjnej kariery. PAP |
|
1 października 2011 roku – godz. 07:19 |
|
Zawodnicy
przywróceni do Kadry Narodowej
Zawodnicy
wystąpili z prośbą o umożliwienie startu w Mistrzostwach Europy w Gdańsku.
Oświadczyli, że gra w Reprezentacji Kraju jest dla każdego z nich
priorytetem. Różnice zdań nie powinny w takich wypadkach decydować o udziale
w Reprezentacji Kraju. Zawodnicy zadeklarowali pełną gotowość do startu. Prezes
Zarządu Polskiego Związku Tenisa Stołowego Pan Ryszard Weisbrodt po
konsultacji z członkami Zarządu i rozważeniu wszystkich okoliczności, mając
na względzie dobro dyscypliny, podjął decyzję o przywróceniu w/w zawodników w
prawach członka Kadry Narodowej. Prezes podjął także decyzję o rozszerzeniu
męskiej Reprezentacji uczestniczącej w ME w Gdańsku do 12 osób o w/w
zawodników. Zobowiązał jednocześnie trenera Tomasza Krzeszewskiego do
dokonania właściwej obsady w poszczególnych konkurencjach Mistrzostw. PZTS |
|
Marek Przybyłowicz tel.
0-607922249 agamar@agamar.pl |