oficjalna strona Mistrzostw Europy

komplet informacji prasowych

archiwum wiadomości o ME

nowe! radiowy wywiad z Jerzym Grycanem 22:10

mp3  wywiad ze Zbigniewem Nęckiem 42:48

mp3  wywiad z Zygmuntem Sutkowskim 32:34

mp3  wywiad z Wojciechem Waldowskim 22:27

mp3 - wywiad z Michałem Dziubańskim 04:35

galeria VIP-ów

Li QIAN i Ryszard WEISBRODT

Zbigniew NĘCEK, Li QIAN i Ryszard WEISBRODT

Od lewej: Jerzy DACHOWSKI, Ryszard WEISBRODT, Adam GIERSZ, Stefano BOSI i szef firmy GELFLOR

UWAGA! wywiad z…

Naszym celem Igrzyska Olimpijskie!

mp3 - wywiad ze Zbigniewem Nęckiem 42:48

Od lewej: Barbara TERESZKIEWICZ-STACH, Jerzy DACHOWSKI, Zbigniew NĘCEK

i Prezes Zarządu PZTS Ryszard WEISBRODT

UWAGA! wywiad z…

42 lata pasji Zygmunta Sutkowskiego!

Prezes Dolnośląskiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego Pan Zygmunt SUTKOWSKI

mp3 - wywiad z Zygmuntem Sutkowskim 32:34

UWAGA! wywiad z…

Wrażenia Wojciecha Waldowskiego!

Prezes Śląskiego Związku Tenisa Stołowego Pan Wojciech WALDOWSKI

mp3 - wywiad z Wojciechem Waldowskim 22:27

16 października 2011 roku - godz. 19:23

Adam Giersz: organizacja

na najwyższym poziomie

"Nie pamiętam z czasów, gdy jeździłem na mistrzostwa Europy, zawodów w piękniejszej hali i lepiej zorganizowanych" - powiedział minister sportu i turystyki Adam Giersz o INTERSPORT ME w Ergo Arenie w Gdańsku i Sopocie.

"Są to mistrzostwa Europy o najwyższym standardzie, poczynając od hali, bazy hotelowej, transporcie i wielu innych ważnych sprawach organizacyjnych. Nie pamiętam z czasów, gdy jeździłem na ME, zawodów w piękniejszej hali i lepiej zorganizowanych" - przyznał oglądający niedzielne spotkania o medale w singlu i deblu minister Giersz, w przeszłości trener reprezentacji Polski, a później prezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego.

"W europejskim tenisie stołowym mamy jednego wielkiego zawodnika - Timo Bolla. Tylko on może prowadzić skuteczną walkę z koalicją chińską. Wśród kobiet dominują Chinki, zwyciężyła grająca w barwach Holandii Li Jiao, ale w kontekście igrzysk olimpijskich w Londynie nie widzę żadnej zawodniczki z naszego kontynentu, która mogłaby zagrozić Azjatkom" - stwierdził minister sportu i turystyki.

"Za czasów Andrzeja Grubby i Leszka Kucharskiego była znacznie szersza grupa znakomitych europejskich pingpongistów - Szwedów, Francuzów, Jugosłowian, którzy o walczyli o najwyższe, światowe trofea z Chińczykami jak równy z równym. Teraz jedynym, który ma z nimi szanse, jest Boll"  ocenił.

O występie Polaków Adam Giersz powiedział: "Kobiety zaprezentowały się na swoim poziomie, czyli miejsce na podium Li Qian, ćwierćfinał debla Natalia/Partyka, Xu Jie oraz drużyny (6. miejsce) jest odzwierciedleniem obecnych możliwości. Przy zawodniczkach chińskich mamy dobrą drużynę i przy nich trenując coraz bardziej rozwija się i lepiej gra Partyka. Z kolei wśród mężczyzn nadzieje należy wiązać z nową grupą młodych zawodników. Nie sądzę aby obecni kadrowicz byli w stanie istotnie lepiej grać. Oni powinni spełnić swoją ważną rolę w rozwoju następnej generacji".

PZTS; fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

16 października 2011 roku - godz. 17:00

Li Jiao i Timo Boll mistrzami Europy!

                                                                                                                         fot. Ireneusz Stosik (PZTS)

Holenderka Li Jiao i Niemiec Timo Boll zostali mistrzami Europy w tenisie stołowym. Dla 30-letniego zawodnika Borussii Duesseldorf to piąty tytuł w karierze.

Najwyżej sklasyfikowany Europejczyk na liście światowej, w finale turnieju rozgrywanego w ERGO ARENIE na granicy Gdańska i Sopotu, pokonał swojego rodaka Patricka Bauma 4:1. Identycznym wynikiem zakończył się finał w Ostrawie w 2010 roku. 30-letni Niemiec już po raz piąty został najlepszym graczem na Starym Kontynencie. Wcześniej triumfował w 2002, 2007, 2008 i 2010 roku.

Swój drugi złoty medal na INTERSPORT mistrzostwach Europy zdobyła Li Jiao. Holenderka do złotego medalu w turnieju drużynowym dorzuciła krążek z najcenniejszego kruszcu w zawodach singlistek. W finałowym spotkaniu rozstawiona z numerem jeden Li pokonała rewelację mistrzostw - Irenę Ivancan 4:3.

Brązowe medale w ERGO ARENIE zdobyli: Aleksandar Karakasevic (Serbia) i Bojan Tokic (Słowenia) wśród mężczyzn oraz Li Qian (Polska) i Margaryta Pesotska (Ukraina) w gronie kobiet.

Polska po raz pierwszy w historii była organizatorem mistrzostw Europy w tenisie stołowym. Zawody w ERGO ARENIE trwały od soboty, a zakończyły się dziewięć dni później.

Wyniki finałów:

kobiety:

Li Jiao (Holandia) - Iren Ivancan (Niemcy) 4:3

mężczyźni:

Timo Boll (Niemcy) - Patrick Baum (Niemcy) 4:1

PZTS

16 października 2011 roku - godz. 16:58

Przebojem były... polskie ziemniaczki

Polskie ziemniaki zrobiły furorę podczas 30. mistrzostw Europy w tenisie stołowym w Gdańsku i Sopocie. Przez dziewięć dni uczestnicy zjedli ich aż 1100 kg.- Nie spodziewaliśmy się, że aż tak wielkie będzie zapotrzebowanie na krajowe ziemniaki. Wszystkim gościom, w tym zagranicznym, bardzo smakowały. Podawaliśmy je w różnych postaciach - gotowane, puree, frytki, kopytka, placki ziemniaczane i kluski śląskie. W sumie uczestnicy turniej zjedli 1,1 tony - powiedziała PAP Marzena Bogacka, menedżerka z firmy cateringowej "BanGlob" prowadzącej catering podczas ME.

W Ergo Arenie rywalizowało ponad 400 pingpongistek i pingpongistów z 43 krajów. Drugie tyle osób stanowili trenerzy, działacze, sędziowie, wolontariusze, organizatorzy, dziennikarze itd.

- Wydaliśmy 2875 litrów zup, a ulubioną okazał się bogracz wołowy. Smakowało też mięsko - piersi z kurczaka było 540 kg, a wieprzowiny i wołowiny 650 kg. Do tego 200 kg ryb, głównie dorsz i pstrąg, 410 kg makaronów i 300 kg ryżu (w wielu reprezentacjach, w tym polskiej, grają zawodnicy i pracują szkoleniowcy azjatyckiego pochodzenia - PAP) - dodała Bogacka.

Sportowcy pochłaniali ogromne ilości surówek i sałatek, przede wszystkim z warzyw. Było ich 1680 kg. Z owoców najwięcej zjedli jabłek (1000 kg), a także pół tony pomarańczy, melonów i gruszek.

- Ciastek zjedzono 550 kg. To były desery, np. galaretki owocowe, desery kremowe, czekoladowe i śmietankowe, ale też po 750 mufinek i pączków oraz około 1000 babeczek - przyznała menedżerka z Gdyni.

Uczestnicy trójmiejskich zawodów kulinarne smakołyki popili 15 tysiącami litrów wody mineralnej niegazowanej.

Stołówka była zlokalizowana na ostatnim, szóstym piętrze. To przeszklone pomieszczenie, z którego doskonale widać całą halę i można obserwować poszczególne gry tenisistów. Z kolei z tarasu widokowego goście mistrzostw podziwiali Morze Bałtyckie.

PAP

16 października 2011 roku - godz. 13:42

Powtórka sprzed roku

w finale singla mężczyzn

                                                                             Patrick Baum                    fot. Ireneusz Stosik (PZTS)

Patrick Baum będzie miał okazję zrehabilitować się Timo Bollowi za ubiegłoroczną porażkę w finale mistrzostw Europy w Ostrawie. Obydwaj tenisiści zagrają w finale singla tegorocznego czempionatu w ERGO ARENIE.

Mistrz i wicemistrz z Ostrawy nie mieli większych problemów z pokonaniem swoich półfinałowych przeciwników. Rozstawiony z numerem jeden Boll 4:0 pokonał Bojana Tokica, a Baum w identycznym stosunku rozprawił się Aleksandarem Karakasevicem.

W finale singla kobiet zmierzą się Li Jiao i rewelacyjna Niemka Irene Ivancan. Ta pierwsza w 1/2 finału wyeliminowała z turnieju Polkę - Li Qian, a Ivancan ograła Ukrainkę Margarytę Pesotską 4:1.

Finał singla kobiet rozpocznie się o godzinie 14, a mężczyzn o 15. Najważniejsze momenty tegorocznych mistrzostw na żywo będzie można zobaczyć na antenie TVP Sport.

Wyniki półfinałów:

kobiety:

Li Jiao (Holandia) - Li Qian (Polska) 4:1 (11:9, 11:7, 11:7, 8:11, 11:6)

Irene Ivancan (Niemcy) - Margaryta Pesotska (Ukraina) 4:1 (2:11, 11:7, 12:10, 11:4, 13:11)

mężczyźni:

Timo Boll (Niemcy) - Bojan Tokic (Słowenia) 4:0 (11:5, 11:2, 11:5, 11:5)

Aleksandar Karakasevic (Serbia) - Patrick Baum (Niemcy) 0:4 (4:11, 7:11, 7:11, 8:11)

PZTS

16 października 2011 roku - godz. 13:30; 11:44

Medal po 19 latach

 

                                                                              Li Qian                    fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Po 19 latach przerwy Polska znów ma medal w singlu. W INTERSPORT mistrzostwach Europy brąz wywalczyła Li Qian. W półfinale przegrała z inną Chinką, ale grającą w barwach Holandii - Li Jiao 1:4.

W 1992 roku w Stuttgarcie po brąz sięgnął Andrzej Grubba. Wcześniej dwa razy docierał do finału ME - w 1984 i 1990 roku, ale złota nie zdobył.

Łącznie Polacy mają na koncie już 29 medali w ME - 2 złote, 11 srebrnych i 16 brązowych.

Jako pierwsi na podium, jego najniższym stopniu, stanęły Danuta Calińska i Czesława Noworyta w grze podwójnej w Moskwie w 1970 roku. Po 12 latach pierwsze złoto wywalczył Andrzej Grubba, który w stolicy Węgier, wraz z Holenderką Bettine Vriesekoop, triumfował w grze mieszanej. Dopiero w 2002 roku dorównał mu Lucjan Błaszczyk, zwyciężając w Zagrzebiu w mikście z Ni Xia Lian z Luksemburga.

Pierwsze srebro polscy pingpongiści zdobyli w Moskwie w 1984 roku. Andrzej Grubba był drugi w turnieju singla oraz zawodach drużynowych, z Leszkiem Kucharskim, Stefanem Dryszelem, Andrzejem Jakubowiczem. Trenerem kadry był wtedy Adam Giersz, późniejszy prezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego, a obecnie minister sportu i turystyki.

Złote:

1982 rok Budapeszt

Andrzej Grubba (gra mieszana, z Holenderką Bettine Vriesekoop)

2002 Zagrzeb

Lucjan Błaszczyk (gra mieszana, z Ni Xia Lian z Luksemburga)

Srebrne:

1984 Moskwa

Andrzej Grubba (gra pojedyncza)

Polska (Andrzej Grubba, Leszek Kucharski, Stefan Dryszel, Andrzej Jakubowicz, turniej drużynowy)

1986 Praga

Leszek Kucharski (gra pojedyncza)

1988 Paryż

Andrzej Grubba (gra mieszana, z Bettine Vriesekoop)

1990 Goeteborg

Andrzej Grubba (gra pojedyncza)

1996 Bratysława

Andrzej Grubba, Lucjan Błaszczyk (gra podwójna)

1998 Eindhoven

Polska (Lucjan Błaszczyk, Tomasz Krzeszewski, Piotr Skierski, Michał Dziubański, Marcin Kusiński, turniej drużynowy)

2002 Zagrzeb

Lucjan Błaszczyk, Tomasz Krzeszewski (gra podwójna)

2007 Belgrad

Lucjan Błaszczyk (gra podwójna, z reprezentantem Chorwacji Tan Ruiwu)

2009 Stuttgart

Polska (Li Qian, Xu Jie, Natalia Partyka, Magdalena Szczerkowska, Katarzyna Grzybowska, turniej drużynowy)

Wang Zeng Yi, Lucjan Błaszczyk (gra podwójna)

Brązowe:

1970 Moskwa

Danuta Calińska, Czesława Noworyta (gra podwójna)

1980 Berno

Jolanta Szatko, Małgorzata Urbańska (gra podwójna)

1984 Moskwa

Andrzej Grubba (gra mieszana, z Bettine Vriesekoop)

1986 Praga

Andrzej Grubba (gra pojedyncza)

Polska (Andrzej Grubba, Leszek Kucharski, Stefan Dryszel, Andrzej Jakubowicz, Piotr Molenda, turniej drużynowy)

1988 Paryż

Andrzej Grubba i Leszek Kucharski (gra podwójna)

1992 Stuttgart

Andrzej Grubba (gra pojedyncza)

1994 Birmingham

Lucjan Błaszczyk (gra mieszana, z Belgijką Els Bilen)

1996 Bratysława

Lucjan Błaszczyk (gra mieszana, z Rumunką Emilie Ciosu)

Polska (Andrzej Grubba, Lucjan Błaszczyk, Piotr Skierski, Tomasz Krzeszewski, Piotr Szafranek, turniej drużynowy)

2000 Brema

Polska (Lucjan Błaszczyk, Tomasz Krzeszewski, Michał Dziubański, Marcin Kusiński, turniej drużynowy)

2003 Courmayeur

Lucjan Błaszczyk (gra mieszana, z Rumunką Otilią Badescu)

2007 Belgrad

Polska (Lucjan Błaszczyk, Daniel Górak, Bartosz Such, Jakub Kosowski, Paweł Chmiel)

2008 Sankt Petersburg

Natalia Partyka i Xu Jie (gra podwójna)

2010 Ostrawa

Polska (Li Qian, Xu Jie, Natalia Partyka, Magdalena Szczerkowska, Katarzyna Grzybowska, turniej drużynowy).

2011 Gdańsk, Sopot

Li Qian (gra pojedyncza)

 

Brązowy medal Li Qian

Li Qian zdobyła brązowy medal INTERSPORT mistrzostw Europy w grze pojedynczej. Na drodze do złota Polce stanęła Li Jiao.

Niedzielny półfinał obiecująco rozpoczął się dla podopiecznej Zbigniewa Nęcka, która w pierwszym secie objęła szybko prowadzenie 8:4. Holenderka odrabiała jednak mozolnie straty i zdołała wygrać tą partię do 9. Bardzo podobny przebieg miały kolejne dwa sety, które również padły łupem najwyżej rozstawionej zawodniczki w turnieju. Li Qian przełamała się w czwartym secie, którego wygrała 11:8. Kolejna partia, to ponownie dominacja Holenderki, która wygrywając 11:6 zapewniła sobie awans do finału turnieju w ERGO ARENIE.

Li Qian wywalczyła w tegorocznych mistrzostwach brązowy medal. Dla zawodniczki KTS-u Zamek Tarnobrzeg było to pierwsze podium w europejskim czempionacie.

Przebieg spotkania:

Li Qian (Polska) - Li Jiao (Holandia) 1:4 (9:11, 7:11, 7:11, 11:8, 6:11)

 

Nęcek: Trudno wygrać z defensorką

- Bardzo trudno wygrać z defensorką o takiej skali technicznej trudności - powiedział trener Zbigniew Nęcek po półfinałowej porażce Li Qian z Li Jiao.

- Li Jiao praktycznie każdą piłkę, od serwisu, przez przebicia, zagrywa z inną rotacją, uderzenie jest w inne miejsce, zmienia parabolę. Ale nie mogę powiedzieć, że nie można jej pokonać. Należy wykorzystać pewne elementy w grze, jak np. gdy Mała prowadziła 8:4 w pierwszym secie, także w drugim i trzecim secie. Faktem jest, że Li Qian przegrała z zawodniczką lepszą. Gratuluję jej, bo obie są po ciężkich zawodach drużynowych, a przecież Li Jiao ma już swoje lata (38 - dop. red.) - dodał szkoleniowiec KTS-u Zamek Tarnobrzeg.

Nęcek przyznał, że Holenderkę można ograć. Wystarczy tylko grać szybko i zdecydowanie. - Li Jiao nawet w układzie defensywnym jest do ogrania, jeśli ktoś gra szybko, zdecydowania. Jej pomaga ta właśnie defensywa, kiedy z założenia piłka jest wolniejsza. Mała bardzo chciała zdobyć pełną pulę, awansować do finału, jednak kłopot w tym, że za... dużo atakowała. Nic nie wygrywała na atakach, bowiem rywalka była na nie przygotowana. Ale i tak cieszę się z dużego sukcesu, pierwszego indywidualnego dla Polski po 19 latach przerwy - mówi.

Niedzielna porażka była dla Li Qian czwartą z rzędu, której doznała z Li Jiao. Po raz ostatni Polka ograła Holenderkę w 2010 roku. - Li Qian wygrała z Li Jiao przed dwoma laty w finale drużynówki w Stuttgarcie w ME. Ja wtedy zagrałem va banque, ustawiając ją na dwójkę, czyli pierwszą grę. Zaskoczona Li Jiao nie spodziewała się tego wariantu, nie sądziła, że przyjdzie jej od razu walczyć z Małą i jej uległa - zakończył szkoleniowiec KTS-u Zamek Tarnobrzeg.

PZTS

16 października 2011 roku - godz. 11:44

Bałkańska ofensywa w singlu

To jest turniej Słoweńca Bojana Tokicia i Serba Aleksandara Karakasevicia! Zdobyli już brąz w deblu, a teraz awansowali do półfinału singla INTERSPORT mistrzostw Europy w Ergo Arenie.

W ćwierćfinałach obaj pokonali wyżej notowanych Niemców: Tokić wygrał z Dmitrijem Ovtcharovem 4:3, a Karakasević zwyciężył Bastiana Stegera 4:2.

W najlepszej czwórce są sami zawodnicy z niemieckiej Bundesligi, bowiem oprócz pingpongistów z Serbii (Tokić gra w Saarbruecken) i Karaksevicia (występuje w byłym klubie Jakuba Kosowskiego - Pluederhausen), awansowali obrońca tytułu Niemiec Timo Boll i jego rodak Patrick Baum (obaj Borussia Duesseldorf).

30-letni Boll, podobnie jak rok temu w Ostrawie, nie oddał ani jednego seta Francuzowi Adrienowi Mattenetowi. Nie udał się też rewanż Białorusinowi Władimirowi Samsonowi, który znów został pokonany 4:3 przez Bauma.

Warto przypomnieć, że 12 miesięcy temu w ME Tokić odpadł w 2. rundzie po porażce z... Danielem Górakiem.

Fenomenem jest 36-letni Karakasević, który jako jedyny w tym roku wywalczył trzy medale ME - we wrześniu sięgnął po srebro w mikście z Litwinką Rutą Paskauskiene.

Wyniki ćwierćfinałów singla mężczyzn:

Bojan Tokić (Słowenia) - Dmitrij Ovtcharov (Niemcy) 4:3 (11:8, 7:11, 11:9, 11:5, 5:11, 6:11, 12:10)

Timo Boll (Niemcy) - Adrien Mattenet (Francja) 4:0 (11:8, 11:4, 11:9, 12:10)

Aleksandar Karakasević (Serbia) - Bastian Steger (Niemcy) 4:2 (11:3, 6:11, 12:10, 11:5, 8:11, 13:11)

Patrick Baum (Niemcy) - Władimir Samsonow (Białoruś) 4:1 (11:6, 11:9, 1:11, 11:9, 11:8)

PZTS

uwaga, konkurs!

Torbę - nagrodę  firmy ANDRO

wygrał Pan Bartosz Gajek

Od lewej: Katarzyna GIERSZ (z domu), Wojciech WALDOWSKI, Lucyna GRUBBA i Agnieszka KUCHARSKA

Torbę – nagrodę  konkursie firmy ANDRO prezentowaną przez Pana Wojciecha WALDOWSKIEGO

szefa firmy AGA-SPORT z Gliwic wygrał Pan Bartosz GAJEK. Gratulujemy!

16 października 2011 roku – godz. 02:55; 15 października 2011 roku – godz. 18:46

Mamy medal! Li Qian w półfinale!

                                                  Li Qian z trenerem Zbigniewem Nęckiem…        fot. Ireneusz Stosik (PZTS)

 

                                                      …i wśród tłumu wielbicieli                                                 fot. (mp)

Życiowy sukces w ERGO ARENIE osiągnęła Li Qian. Polka po raz pierwszy w swojej karierze awansowała do półfinału INTERSPORT mistrzostw Europy w tenisie stołowym.

W ćwierćfinale podopieczna Zbigniewa Nęcka pokonała Niemkę Zhengi Barthel 4:2, mimo, że przegrywała już 0:2. Dzięki temu zwycięstwu, zawodniczka KTS-u Zamek Tarnobrzeg zapewniła sobie co najmniej brązowy medal.

W półfinale rywalką Li Qian będzie Li Jiao. Holenderka to najwyżej rozstawiona zawodniczka w turnieju, mistrzyni Europy z 2007 roku z Belgradu. W drugim spotkaniu 1/2 finału, Ukrainka Margaryta Pesotska zmierzy się z Niemką Irene Ivancan.

Pojedynki półfinałowe odbędą się w niedzielę.

Wyniki ćwierćfinałów:

Li Jiao (Holandia) - Georgina Pota (Węgry) 4:3 (11:7, 3:11, 7:11, 11:7, 11:7, 8:11, 11:8)

Li Qian (Polska) - Zhengi Barthel (Niemcy) 4:2 (6:11, 8:11, 13:11, 11:7, 11:7, 11:3)

Krisztina Toth (Węgry) - Irene Ivancan (Niemcy) 2:4 (13:11, 9:11, 11:4, 5:11, 9:11, 8:11)

Margaryta Pesotska (Ukraina) - Elizabeta Samara (Rumunia) 4:2 (11:7, 11:13, 11:7, 6:11, 11:9, 11:8).

Nęcek i Li Qian o meczu z Barthel

Li Qian awansowała w sobotni wieczór do półfinału INTERSPORT mistrzostw Europy w grze pojedynczej. Po ćwierćfinałowym pojedynku, zarówno zawodniczka jak i jej trener byli bardzo zadowoleni.

Powiedzieli po meczu ćwierćfinałowym:

Li Qian: Mimo że jestem chora, mocno przeziębiona, byłam pozytywnie nastawiona. Mówiłam sobie, że wszystko mogę i obojętnie jak będzie ze zdrowiem, to będę walczyła. Nie mogę odpuścić takiej wielkiej szansy. Dziś przy stole spotkałam odmienioną Barthel, cierpliwą i precyzyjną w dwóch setach. To ja zdecydowanie więcej atakowałam, ale niestety nie szło mi najlepiej, dlatego z trenerem zmieniliśmy taktykę. Trzeba było pracować na stole, grać cierpliwie i czekać aż Barthel się pospieszy. Jak grała mocno, to już wiedziałam, że zaczyna się spieszyć. Stąd jej pomyłki. Nie wytrzymała psychicznie. Opóźnienie spotkania o kilkadziesiąt minut, ze względu na długie wcześniejsze gry, nie miało dla mnie znaczenia. Jestem do takich sytuacji przyzwyczajona i na nie gotowa, liczyłam się z tym. Gram spokojnie, nie mam stresu, głowa jest "czysta". W niedzielę będę pracowała tak ciężko, jak dziś. Mogę powiedzieć, że mecz z Li Jiao będzie takim przedwczesnym finałem. Chcę z nią wygrać i zdobyć złoty medal. Ona jest najtrudniejszą rywalką i mówię tak nawet mimo tego, że nigdy nie grałam z Ivancan i Pesocką. Li Jiao jest najmocniejsza z nich".

Zbigniew Nęcek (trener): "Próbowaliśmy zastosować wariant częstego ataku, aby Barthel nie mogła ustawić Małej w obronie. Przez ostatnie dwa lata, od ich ostatniej gry, bardzo rozwinęła się w grze przeciwko defensorkom. Nie zdobywaliśmy punktów atakując, wręcz przeciwnie - traciła je, bo doskonale przygotowanie taktycznie niemiecka zawodniczka wiedziała, gdzie spodziewać się ataków. Właśnie tak pracuje się w dzisiejszym sporcie, Mała jest rozpracowana, rozrysowana. Li Qian się zdeprymowała, że nie może zdobyć punktów, tylko je traci, bo kilka piłek nie trafiła. Jedyną szansą przy stanie 0:2 było wymyślenie innej strategii, takiej, która mogła doprowadzić do sukcesu. Mała miała atakować tylko pewne piłki i z pewnością od trzeciego seta statystyki w ataku miała na poziomie co najmniej 90 proc. Wielkie brawa dla niej. Ale ja znam tę dziewczynę, do Polski przyjechała mając 14,5 roku, zżyła się z Polską, chce grać w biało-czerwonych barwach, w turnieju drużynowym miała same wygrane. Li Qian marzyła o medalu mistrzostw Europy, a teraz jak już go ma, obciążenie z niej zejdzie. Najbardziej ten stres było widać w meczu ze Szwedką Ekholm. Niedzielna rywalka Li Jiao jest inteligentną, doświadczoną zawodniczką, w ogóle nie będzie pomagała Małej nieprzemyślanymi atakami. Li Qian zaskoczyła ją raz, przed dwoma laty, w finale drużynówki w Stuttgarcie".

PZTS

16 października 2011 roku – godz. 02:50

 Freitas/Gacina oraz Paskauskiene/Fadeeva

mistrzami Europy w deblu!

fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Freitas/Gacina oraz Paskauskiene/Fadeeva mistrzami Europy w deblu!

Portugalsko-chorwacki duet: Marcos Freitas i Andrej Gacina wśród mężczyzn oraz litewsko-rosyjska para: Ruta Paskauskiene/Oksana Fadeeva w gronie kobiet zostali triumfatorami INTERSPORT...

...mistrzostw Europy w grze podwójnej. Złotych medalistów wyłoniono podczas ósmego dnia turnieju.

Finał debla mężczyzn przebiegał pod dyktando Freitasa i Gaciny, którzy wygrali szybko i gładko 4:0. Paskauskiene i Fadeeva w decydującym o złotym medalu spotkaniu, pokonały mistrzynie Starego Kontynentu z 2009 roku - Elizabetę Samarę i Danielę Dodean 4:2. Litewsko-rosyjski duet obronił tym samym tytuł sprzed roku z Ostrawy.

Brązowe medale w Ergo Arenie zdobyli: Bojan Tokic/Aleksandar Karakasevic (Słowenia/Serbia) i Mikhail Paykov/Alexey Liventsov (Rosja) wśród mężczyzn oraz Li Jie/Elena Timina (Holandia) i Krisztina Toth/Georgina Pota (Węgry) w gronie kobiet.

Najlepsza para z naszego kraju - Xu Jie i Natalia Partyka, odpadła w 1/4 finału. Polki uległy Li Jie i Elenie Timinie 0:4.

Wyniki finałów:

kobiety:

Ruta Paskauskiene/Oksana Fadeeva (Litwa/Rosja) - Daniel Dodean/Elizabeta Samara (Rumunia) 4:2 (8:11, 2:11, 12:10, 11:7, 11:9, 11:8)

mężczyźni:

Marcos Freitas/Andrej Gacina (Portugalia/Chorwacja) - Alexander Shibaev/Kirill Skachkov (Rosja) 4:0 (11:3, 11:8, 11:7, 12:10)

PZTS

15 października 2011 roku – godz. 14:22

Oddali hołd Andrzejowi Grubbie

 

                                            Lucyna Grubba i Ryszard Weisbrodt                  fot. Ireneusz Stosik (PZTS)

Oddali hołd Andrzejowi Grubbie

Prezydent ETTU Stefano Bosi i przedstawiciele PZTS oddali hołd Andrzejowi Grubbie, najwybitniejszemu polskiemu tenisiście stołowemu.

Skwer imienia Andrzeja Grubby i miejsce spoczynku wielkiego mistrza celuloidowej piłeczki w Sopocie odwiedzili w sobotę jego najbliżsi: żona Lucyna i starszy syn Tomasz oraz szef Europejskiej Unii Tenisa Stołowego Stefano Bosi, obecny prezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego - Ryszard Weisbrodt, i jego poprzednicy - Jerzy Dachowski (honorowy prezes PZTS) i Wojciech Waldowski (prezes Śląskiego Związku Tenisa Stołowego).

Obecni byli również prezesi związków z okręgów: dolnośląskiego (Zygmunt Sutkowski), kujawsko-pomorskiego (Andrzej Jesiołowski) i wielkopolskiego (Tadeusz Nowak), a także Wanda Kołodyńska z biura PZTS i Joanna Tracińska, rzecznik prasowy INTERSPORT mistrzostw Europy 2011 w Ergo Arenie w Gdańsku i Sopocie.

"Są to miejsca, z których będziemy czerpać siłę do dalszego działania. Stworzyłeś nam ojczyznę tenisa stołowego. Dopóki starszy nam sił, będziemy podążali Twoją drogą" - mówił nad grobem słynnego zawodnika prezes PZTS i przewodniczący komitetu organizacyjnego ME 2011 Ryszard Weisbrodt.

Andrzej Grubba, wielokrotny medalista mistrzostw świata, Europy i Polski, zmarł 21 lipca 2005 roku w Sopocie. Żył 47 lat.

 

Triumfatorki dwóch ostatnich mistrzostw w finale debla!

Wciąż jeszcze aktualne mistrzynie Europy: Ruta Paskauskiene i Oksana Fadeeva zmierzą się ze złotymi medalistkami europejskiego czempionatu sprzed dwóch lat: Danielą Dodean i Elizabetą Samarą...

...w finale INTERSPORT mistrzostw Europy w grze podwójnej.  Litewsko-rosyjski duet w półfinale pokonał Li Jie i Elenę Timinę 4:2, a Rumunki okazały się lepsze od Krisztiny Toth i Georginy Poty 4:3, mimo, że przegrywały już 1:3.

W finale debla mężczyzn zmierzą się Alexander Shibaev i Kirill Skachkov oraz Marcos Freitas i Andrej Gacina. Ci pierwsi w meczu o finał w imponującym stylu wyeliminowali z zawodów Bojana Tokica i Aleksandara Karakasevica, a portugalsko-chorwacki duet ograł Mikhaila Paykova i Alexey'a Liventsova.

Finałowe mecze turnieju gry podwójnej odbędą się w sobotę. Transmisję na żywo będzie można obejrzeć na łamach TVP Sport. Początek o godzinie 16:15.

Wyniki półfinałów:

kobiety:

Ruta Paskauskiene/Oksana Fadeeva (Litwa/Rosja) - Li Jie/Elena Timina (Holandia) 4:2 (11:5, 12:10, 6:11, 11:9, 7:11, 11:8)

Krisztina Toth/Georgina Pota (Węgry) - Daniela Dodean/Elizabeta Samara (Rumunia) 3:4 (7:11, 12:10, 11:6, 14:12, 7:11, 7:11, 7:11)

mężczyźni:

Bojan Tokic/Aleksandar Karakasevic (Słowenia/Serbia) - Alexander Shibaev/Kirill Skachkov (Rosja) 2:4 (6:11, 11:9, 11:7, 13:15, 8:11, 9:11)

Marcos Freitas/Andrej Gacina (Portugalia/Chorwacja) - Mikhail Paykov/Alexey Liventsov (Rosja) 4:1 (13:11, 11:13, 11:7, 11:4, 16:14).

PZTS

15 października 2011 roku – godz. 08:56

Czterech Niemców gra o medale

                                                            Joergen Persson                  fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Czterech Niemców gra o medale

Czterech niemieckich pingpongistów awansowało do ćwierćfinałów INTERSPORT mistrzostw Europy w Gdańsku i Sopocie. W tym gronie jest broniący tytułu Timo Boll.

W ósemce są też: Dimitrij Ovtcharov, Bastian Steger i Patrick Baum. Wszyscy, poza Baumem, swoje mecze w 1/8 finału wygrali bez straty seta.

Wcześniej odpadł m.in. Zoltan Fejer-Konnerth, pokonany w drugiej rundzie przez Wanga Zeng Yi.

Dla Niemców mogło być jeszcze lepiej, gdyby w turnieju mógł wystąpić kontuzjowanych Christian Suess.

Rok temu w Ostrawie złoto wywalczył Boll, srebro Baum, a brąz Suess (oraz Austriak Werner Schlager).

Wyniki 1/8 finału:

mężczyźni:

Timo Boll (Niemcy) - Daniel Habesohn (Austria) 4:0 (11:6, 11:6, 11:7, 11:6)

Adrien Mattenet (Francja) - Alfredo Carneros (Hiszpania) 4:1 (11:8, 15:17, 11:7, 11:4, 11:7)

Bojan Tokic (Słowenia) - He Zhi Wen (Hiszpania) 4:3 (11:8, 9:11, 11:4, 11:7, 10:12, 5:11, 11:9)

Dimitrij Ovtcharov (Niemcy) - Robert Gardos (Austria) 4:0 (12:10, 11:5, 11:6, 11:9)

Bastian Steger (Niemcy) - Joergen Persson (Szwecja) 4:0 (11:6, 11:9, 11:9, 11:4)

Aleksandar Karakasevic (Serbia) - Ivan Juzbasic (Chorwacja) 4:0 (11:7, 11:7, 11:5, 11:5)

Patrick Baum (Niemcy) - Zoran Primorac (Chorwacja) 4:2 (11:8, 11:7, 6:11, 7:11, 11:6, 11:8)

Władimir Samsonow (Białoruś) - Marcos Freitas (Portugalia) 11:3, 11:4, 10:12, 11:4, 14:12)

 

Czas na nową mistrzynię...

Wykruszają się mistrzynie Europy z ostatnich lat. Po Białorusince Wiktorii Pawłowicz (złoto 2010), z INTERSPORT mistrzostw Europy w Ergo arenie odpadła triumfatorka sprzed dwóch sezonów Niemka Wu Jiaduo.

Wu Jiaduo po pasjonującym, siedmiosetowym pojedynku, w którym prowadziła już 3:1, przegrała z kreowaną na nową gwiazdę Rumunką Elizabetą Samarą 3:4. 22-letnia Samara w ten sposób obroniła honor Rumunii, bowiem kilkadziesiąt minut wcześniej jej koleżanka Daniela Dodean uległa Li Qian (Polska).

Jeszcze wcześniej wyeliminowana została złota medalistka ME 2008 Litwinka Ruta Paskauskiene. Dobrze trzyma się natomiast triumfatorka z 2007 roku Holenderka Li Jiao. W 1/8 finału wygrała z Niemką Kristin Silbereisen. Z Li Qian może spotkać się w półfinale, o ile wcześniej "Mała" pokona Niemkę Zhenqi Barthel, a Li Jiao upora się z Georginą Potą. Węgierka odesłała na trybuny przeżywającą drugą, a może trzecią młodość 48-letnią Ni Xia Lian z Luksemburga.

Wyniki 1/8 finału:

kobiety:

Li Jiao (Holandia) - Kristin Silbereisen (Niemcy) 4:1 (11:5, 9:11, 11:8, 11:6, 11:6)

Georgina Pota (Węgry) - Ni Xia Lian (Luksemburg) 4:3 (7:11, 12:10, 4:11, 11:6, 11:1, 8:11, 13:11)

Li Qian (Polska) - Daniela Dodean (Rumunia) 4:1 (11:5, 13:11, 11:8, 9:11, 11:9)

Zhenqi Barthel (Niemcy) - Oksana Fadiejewa (Rosja) 4:2 (11:8, 11:4, 6:11, 11:5, 10:12, 11:8)

Krisztina Toth (Węgry) - Renata Strbikova (Czechy) 4:1 (11:6, 11:4, 12:14, 13:11, 11:9)

Irene Ivancan (Niemcy) - Hu Melek (Turcja) 4:2 (11:8, 10:12, 11:6, 12:10, 7:11, 11:6)

Margarita Pesocka (Ukraina) - Petra Lovas (Węgry) 4:1 (11:8, 12:10, 11:7, 6:11, 11:4)

Elizabeta Samara (Rumunia) - Wu Jiaduo (Niemcy) 4:3 (11:6, 3:11, 7:11, 7:11, 11:7, 11:5, 11:7).

PZTS

14 października 2011 roku – godz. 20:23

Li Qian w ćwierćfinale!

                                                                                Li Qian                    fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Li Qian w ćwierćfinale!

Li Qian awansowała do ćwierćfinału INTERSPORT mistrzostw Europy w grze pojedynczej. Rywalką Polki w starciu, którego stawką będzie awans do strefy medalowej, będzie Zhengi Barthel.

W 1/8 finału złota medalistka ostatnich mistrzostw Polski z Białegostoku pewnie pokonała Danielę Dodean 4:1, która podczas tego turnieju poprowadziła reprezentację Rumunii do srebrnego medalu w turnieju drużynowym.

- Li Qian znów pokazała, że gra coraz bardziej nowoczesny tenis stołowy. Jej statystyki dotyczące ataków są coraz lepsze, zresztą z taką rywalką musieliśmy ryzykować i grać szeroko, odważnie atakować. Naprawdę dziś Mała rozegrała kapitalny pojedynek. Wielkie słowa też dla Rumunki, którzy przy stanie 0:3 wykrzesała siły i wygrała dwa sety. Dodean pokazała jak wspaniałą jest zawodniczką i jak duże możliwości ma w grze na defensywnej. Trzy ostatnie mecze z Małą wygrała, m.in. rok temu w drużynówce w ME w Ostrawie i niedługo później w Pro Tourze w Warszawie, a później jeszcze w jednym turnieju tego cyklu. Dlatego nie do końca byliśmy faworytem. Takie są fakty, a z nimi trudno dyskutować. Mała jest tylko człowiekiem, zobaczymy jak się będzie jutro czuła, bo jako obrończyni musi włożyć w każde spotkanie dużo więcej sił niż atakujące zawodniczki, a poza tym ma kłopoty zdrowotne - w meczu ze Szwedką Ekholm doznała kontuzji nogi, jest też przeziębiona. Z Barthel do tej pory zawsze wygrywała, ale od dwóch lat nie grały, a w tym czasie Niemka poczyniła postępy w grze na defensywę - powiedział zadowolony trener Li, Zbigniew Nęcek.

W sobotę rywalką "Małej" w ćwierćfinale będzie Zhengi Barthel. Niemka zajmuje obecnie 68. miejsce na liście światowej. Podczas ubiegłorocznych mistrzostw Europy w Ostrawie, Barthel odpadła w trzeciej rundzie, po porażce z Elizabetą Samarą.

Przebieg spotkania:

Li Qian (Polska) - Daniela Dodean (Rumunia) 4:1 (11:5, 13:11, 11:8, 9:11, 11:9).

 

Karlssonowie bez medalu

Szwedzi Mattias i Kristian Karlssonowie nie zdobędą medalu w deblu w INTERSPORT mistrzostwach Europy w Ergo Arenie.

W ćwierćfinale Skandynawowie przegrali z rosyjską parą Aleksandr Szibajew/Kirił Skaczkow 3:4. To był najbardziej dramatyczny mecz w 1/4 finału.

Karlssonom jeszcze daleko do dawnych sukcesów gwiazd szwedzkiego pingponga w deblu w ME. Startujący w Gdańsku i Sopocie Joergen Persson ma na koncie dwa tytuły w deblu: w 1992 roku w Stuttgarcie zdobył go z Erikiem Lindhem, a w 1996 roku w Bratysławie z Janem-Ove Waldnerem.

Wyniki ćwierćfinałów debla mężczyzn:

Bojan Tokić/Aleksandar Karakasević (Słowenia/Serbia) - Janos Jakab/Daniel Kosiba (Węgry) 4:1 (11:9, 11:7, 11:4, 5:11, 11:5)

Mattias Karlsson/Kristian Karlsson (Szwecja) - Aleksandr Szibajew/Kirił Skaczkow (Rosja) 3:4 (11:9, 7:11, 13:11, 10:12, 9:11, 12:10, 8:11)

Michaił Paikow, Alieksiej Liwiencow (Rosja) - Kou Lei, Jewhen Priszcziepa (Ukraina) 4:0 (11:6, 11:5, 17:15, 11:1)

Marcos Freitas/Andrej Gacina (Portugalia/Chorwacja) - Władimir Samsonow/Pawel Płatonow (Białoruś) 4:1 (11:9, 11:7, 11:6, 7:11, 12:10)

 

Toth blisko czwartego złota

Fenomenalna Węgierka Krisztina Toth jest bliska czwartego w karierze złotego medalu w grze podwójnej mistrzostw Europy.

37-letnia Toth wraz z Georginą Potą awansowały już do półfinału w Ergo Arenie i zapewniły sobie brązowy medal. Ale Węgierki mierzą wyżej i chcą powtórzyć wynik sprzed trzech lat z Sankt Petersburga, kiedy triumfowały w ME.

Wcześniej w mistrzostwach Europy Toth odnosiła sukcesy z legendą tenisa stołowego Csillą Batorfi. Pierwsze złoto wywalczyły w 1994 roku w angielskim Birmingham, a później w 2000 roku w niemieckiej Bremie.

Wyniki 1/4 finału kobiet:

Xu Jie/Natalia Partyka (Polska) - Li Jie/Elena Timina (Holandia) 0:4 (8:11, 8:11, 6:11, 9:11)

Ruta Paskauskiene/Oksana Fadejewa (Litwa/Rosja) - Kristin Silbereisen/Zhenqi Barthel (Niemcy) 4:1 (8:11, 11:8, 11:6, 13:11, 11:7)

Krisztina Toth/Georgina Pota (Węgry) - Wiktoria Pawłowicz/Swietłana Ganina (Białoruś/Rosja) 4:0 (13:11, 11:7, 11:7, 11:8)

Wu Jiaduo/Irene Ivancan (Niemcy) - Daniela Dodean/Elizabeta Samara (Rumunia) 1:4 (12:10, 5:11, 7:11, 5:11, 3:11).

PZTS

14 października 2011 roku – godz. 17:00

Polki nie zdobędą medalu

                                         Trener Michał Dziubański i Natalia Partyka      fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Natalia Partyka i Xu Jie nie zdobędą medalu w turnieju gry podwójnej INTERSPORT mistrzostw Europy w tenisie stołowym. Polki przegrały w ćwierćfinale z Holenderkami Li Jie i Eleną Timiną 0:4.

- Sądziłam, że damy sobie radę, niestety, od pierwszej piłki gra zupełnie się nam nie układała. Nie wyglądało to tak, jak powinno. Holenderki zagrały bardzo dobrze, a u nas szwankowało przede wszystkim wykończenie piłki, takie podstawowe elementy, o których trzeba myśleć chcąc wygrać na obronę. Nie grałyśmy nerwowo, tylko że w takich meczach z defensorkami jest tak że piłka wraca z różną rotacją, ale już w deblu szczególnie, bo gra się ustawieniem na zmianę. Nasze błędy brały się z nieuwagi, czasem z braku czucia. Dziś nie grałam jak potrafię forhandem, dlatego to wyglądało tak troszkę jednostajnie. I tak zaraz po meczu powiem, że czuję wielki niedosyt z odpadnięcia w ćwierćfinale, bo mierzyłyśmy w medal, ale już emocje opadną zapewne docenię i ten wynik, przecież miejsce w ósemce w Europie jest niezłym osiągnięciem, chociaż stać było nas na jeszcze więcej - powiedziała tuż po meczu Natalia Partyka.

Porażka w ćwierćfinale z Holenderkami sprawiła, że Polki zakończyły udział w mistrzostwach na pozycjach 5-8.

Przebieg spotkania:

Li Jie/Elena Timina (Holandia) - Natalia Partyka/Xu Jie (Polska) 4:0 (11:8, 11:8, 11:6, 11:9). 

PZTS

14 października 2011 roku – godz. 15:53

Sensacyjna wygrana Strbikovej

                                                                       Renata Strbikova                  fot. Ireneusz Stosik (PZTS)

Sensacyjna wygrana Strbikovej

Występująca w polskiej ekstraklasie Czeszka Renata Strbikova (Zamek OWG Tarnobrzeg) pokonała faworyzowaną Holenderkę Li Jie 4:1 w 1/16 finału INTERSPORT mistrzostw Europy w Ergo Arenie.

W najlepszej "16" jest też, co najbardziej ucieszyło polskich kibiców, inna zawodniczka z tarnobrzeskiego klubu Li Qian. W piątek o godz. 18.20 spotka się z Rumunką Danielą Dodean.

Nie ma broniącej tytułu Białorusinki Wiktorii Pawłowicz, która już w czwartek niespodziewanie uległa młodej Rosjance Janie Noskowej, a w ogóle do Trójmiasta nie przyjechała ubiegłoroczna wicemistrzyni Austriaczka Liu Jia.

Są za to finalistki z 2009 roku: Niemka Wu Jiaduo i Ukrainka Margarita Pesocka. Wylosowane zostały w jednej ćwiartce, więc któraś z nich tym razem nie zdobędzie medalu...

Wyniki 1/16 finału singla kobiet:

Li Jiao (Holandia) - Kelly Sibley (Anglia) 4:0 (11:6, 11:5, 11:8, 11:7)

Kristin Silbereisen (Niemcy) - Ruta Paskauskiene (Litwa) 4:1 (11:6, 11:7, 11:7, 5:11, 13:11)

Georgina Pota (Węgry) - Alice Abbat (Francja) 4:0 (12:10, 11:9, 11:5, 11:7)

Ni Xia Lian (Luksemburg) - Dana Hadacova (Czechy) 4:3 (11:6, 11:7, 11:7, 3:11, 10:12, 11:13, 14:12)

Li Qian (Polska) - Matilda Ekholm (Szwecja) 4:1 (8:11, 13:11, 11:7, 11:6, 14:12)

Daniela Dodean (Rumunia) - Gana Gaponowa (Ukraina) 4:3 (11:6, 10:12, 4:11, 2:11, 11:8, 11:2, 11:6)

Oksana Fadiejewa (Rosja) - Iveta Vacenovska (Czechy) 4:2 (11:7, 15:13, 8:11, 8:11, 11:9, 11:7)

Zhenqi Barthel (Niemcy) - Weronika Pawłowicz (Białoruś) 4:1 (10:11, 11:6, 11:8, 11:6, 14:12)

Renata Strbikova (Czechy) - Li Jie (Holandia) 4:3 (9:11, 11:9, 11:9, 12:10, 7:11, 8:11, 11:8)

Krisztina Toth (Węgry) - Gabriela Feher (Serbia) 4:2 (11:9, 11:8, 5:11, 5:11, 11:7, 11:6)

Irene Ivancan (Niemcy) - Carole Grundisch (Francja) 4:2 (5:11, 11:8, 11:9, 7:11, 11:9, 12:10)

Hu Melek (Turcja) - Swietłana Ganina (Rosja) 4:3 (7:11, 14:12, 11:8, 5:11, 10:12, 11:9, 11:4)

Margarita Pesocka (Ukraina) - Jana Noskowa (Rosja) 4:1 (9:11, 11:2, 11:3, 11:7, 11:7)

Petra Lovas (Węgry) - Brigitte Eerland (Holandia) 4:2 (9:11, 6:11, 11:2, 11:4, 11:2, 11:5)

Elizabeta Samara (Rumunia) - Alena Dubkowa (Białoruś) 4:0 (11:4, 11:8, 11:3, 11:5)

Wu Jiaduo (Niemcy) - Elena Timina (Holandia) 4:0 (11:8, 11:9, 11:9, 11:5)

 

Boll zmierza po kolejny tytuł

Timo Boll pewnie zmierza po swój kolejny tytuł indywidualnego mistrza Europy w tenisie stołowym. 30-letni Niemiec w 1/16 finału ograł Portugalczyka Joao Monteiro 4:1.

Problemów z awansem do czołowej "16" turnieju w gdańskiej ERGO ARENIE nie miał również Vladimir Samsonov. Białorusin w trzeciej rundzie pewnie pokonał niżej notowanego Rumuna Constanina Cioti 4:1. Do 1/8 finału awansowali również zaliczani do grona faworytów Niemcy: Bastian Steger, Dimitrij Ovtcharov i Patrick Baum.

Bliski odpadnięcia z turnieju był w trzeciej rundzie Zoran Primorac. Chorwacki weteran po siedmiosetowym i dramatycznym pojedynku okazał się lepszy od młodego Mattiasa Karlssona.

Za niespodziankę można uznać brak awansu do kolejnej rundy Tiago Apolonii. Portugalczyka w 1/16 finału wyeliminował Austriak Robert Gardos, który we wcześniejszej fazie turnieju pokonał m.in. Jakuba Dyjasa.

Wyniki 1/16 finału:

mężczyźni:

Timo Boll (Niemcy) - Joao Monteiro (Portugalia) 4:1 (7:11, 11:9, 11:8, 11:3, 11:8)

Daniel Habseohn (Austria) - Peter Sereda (Słowacja) 4:2 (13:11, 11:5, 9:11, 13:11, 6:11, 11:7)

Alfredo Carneros (Hiszpania) - Par Gerell (Szwecja) 4:2 (6:11, 13:15, 11:8, 11:5, 11:6, 11:9)

Konstantinos Lagogiannis (Grecja) - Adrien Mattenet (Francja) 0:4 (3:11, 0:11, 5:11, 8:11)

Liam Pitchford (Anglia) - He Zhi Wen (Hiszpania) 3:4 (6:11, 3:11, 11:8, 11:8, 6:11, 11:9, 8:11)

Dimitrij Prokopcov (Czechy) - Bojan Tokic (Słowenia) 3:4 (12:10, 8:11, 4:11, 8:11, 11:9, 15:13, 11:13)

Tiago Apolonia (Portugalia) - Robert Gardos (Austria) 0:4 (8:11, 6:11, 9:11, 8:11)

Jens Lundqvist (Szwecja) - Dimitrij Ovtcharov (Niemcy) 0:4 (7:11, 7:11, 4:11, 6:11)

Bastian Steger (Niemcy) - Fedor Kuzmin (Rosja) 4:2 (11:9, 10:12, 11:3, 11:3, 8:11, 11:8)

Gavin Rumgay (Szkocja) - Jorgen Persson (Szwecja) 2:4 (12:10, 5:11, 11:9, 6:11, 7:11, 6:11)

Lubomir Pistej (Słowacja) - Aleksandar Karakasevic (Serbia) 0:4 (1:11, 2:11, 5:11, 5:11)

Darius Knight (Anglia) - Ivan Juzbasic (Chorwacja) 2:4 (11:8, 5:11, 7:11, 7:11, 14:12, 9:11) Patrick Baum (Niemcy) - Alexander Shibaev (Rosja) 4:2 (11:9, 11:5, 11:13, 9:11, 11:7, 11:7)

Mattias Karlsson (Szwecja) - Zoran Primorac (Chorwacja) 3:4 (11:7, 3:11, 6:11, 16:14, 5:11, 11:6, 6:11)

Marcos Freitas (Portugalia) - Wang Zeng Yi (Polska) 4:1 (11:13, 11:9, 11:5, 11:9, 11:7)

Constantin Cioti (Rumunia) - Vladimir Samsonov (Białoruś) 1:4 (11:9, 13:15, 3:11, 5:11, 9:11). 

PZTS

14 października 2011 roku – godz. 15:42

Wang odpadł z turnieju singlistów

                                                                   Wang Zeng Yi                  fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Wang Zeng Yi przegrał z Portugalczykiem Marcosem Freitasem 1:4 w 1/16 finału i odpadł z INTERSPORT mistrzostw Europy w tenisie stołowym.

Piątkowe spotkanie świetnie rozpoczęło się dla "Wandżiego", który wygrał pierwszego seta, a w drugim prowadził już 8:1. Niestety, od tego momentu przy stole dominował już tylko Portugalczyk, który zdobył osiem punktów z rzędu. W wyrównanej końcówce więcej szczęścia miał Freitas, który doprowadził najpierw do remisu 1:1 a następnie wygrał kolejne trzy sety i zapewnił sobie awans do najlepszej "16" turnieju.

- Do pewnego momentu mecz układał się po mojej myśli. Przy stanie 8:1 w drugim secie, jedną piłkę zagrałem nieuważnie i od tego momentu zacząłem popełniać proste błędy. Przegrałem tego seta i nie mogłem już wejść w swój rytm gry. Cały czas myślałem o tym przegranym secie i myślę, że to była główna przyczyna mojej porażki. Była to moja czwarta gra w karierze z Freitasem i pierwsza porażka - powiedział po meczu Wang Zeng Yi.

W turnieju gry pojedynczej pozostała już tylko jedna Polka. Dziś wieczorem w meczu 1/8 finału Li Qian zagra z Rumunką Danielą Dodean.

Przebieg spotkania:

Wang Zeng Yi - Marcos Freitas (Portugalia) 1:4 (13:11, 9:11, 5:11, 9:11, 7:11). 

PZTS

14 października 2011 roku – godz. 12:37

Li Qian w 1/8 finału singla!

                                                                   Li Qian                            fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Li Qian w 1/8 finału singla!

Li Qian awansowała do 1/8 finału gry pojedynczej INTERSPORT mistrzostw Europy w tenisie stołowym, które rozgrywane są w ERGO ARENIE położonej na granicy Gdańska i Sopotu.

W trzeciej rundzie aktualna mistrzyni Polski w grze pojedynczej okazała się lepsza od Szwedki Matildy Ekholm, pokonując swoją przeciwniczkę 4:1. Przeciwniczką "Małej" w meczu, którego stawką będzie awans do ćwierćfinału, będzie sklasyfikowana na 50. miejscu na świecie Rumunka Daniela Dodean.

Dzięki wygranej nad Ekholm, Li Qian powtórzyła swój występ z ubiegłorocznych mistrzostw w Ostrwie. Wówczas Polka w /18 finału uległa późniejszej triumfatorce całych zawodów - Viktorii Pavlovich (Białoruś).

Wyniki:

Li Qian (Polska) - Matilda Ekholm (Szwecja) 4:1

 

Xu i Partyka w ćwierćfinale!

Xu Jie i Natalia Partyka są na dobrej drodze do powtórzenia sukcesu sprzed trzech lat z Sankt Petersburga, kiedy to wywalczyły brązowy medal mistrzostw Europy w grze podwójnej.

W rozgrywanym w gdańskiej ERGO ARENIE europejskim czempionacie, Xu i Partyka awansowały do ćwierćfinału, w którym zmierzą się z Holenderkami: Li Jie i Eleną Timiną. Wcześniej, bo w 1/8 finału Polki okazały się lepsze od Węgierek: Petry Lovas i Szandry Pergel.

Do ćwierćfinałów nie udało się awansować trzem innym polskim deblom. Na 1/8 finału swoją przygodę z INTERSPORT mistrzostwami Europy zakończyli: Katarzyna Grzybowska i Kinga Stefańska, Wang Zeng Yi i Jakub Kosowski oraz Daniel Górak i Robert Floras.

Mecze ćwierćfinałowe odbędą się w piątek.

Powiedzieli:

Daniel Górak: "Zaskoczyliśmy przeciwników w pierwszym secie, którego udało nam się wygrać. Na pewno spodziewaliśmy się, że nie będzie to łatwy pojedynek. Jak było widać, nasi rywale narzucili później swój styl gry i zasłużenie wygrali. Wydaje mi się, że zagraliśmy trochę zbyt zachowawczo.

Xu Jie: "Najważniejszy był trzeci set, w którym przegrywałyśmy 4:8, a jednak dobrą grą, mimo że przeciwniczki nie odpuszczały, wyrównałyśmy 8:8 i wygrałyśmy do 9. To była bardzo ważna partia, w czwartej było trochę łatwiej, choć przy 7:3 rywalki doszły na 7:7. Kiedyś już grałyśmy z Węgierkami na którymś Pro Tourze, one wówczas tak średnio walczyły i nasze zwycięstwo było bardzo pewne. W Ergo Arenie jesteśmy blisko medalu, ale nie myślimy o tym, chcemy co mecz pokazywać dobry tenis".

Kinga Stefańska: "Bardzo dobrze zagrałyśmy przeciwko obrończyniom tytułu, choć jak już podkreślałam gramy z Kasią Grzybowską razem po raz pierwszy. I na treningach z koleżankami z reprezentacji nie wyglądało to najlepiej. Szkoda, bo po dwóch wczorajszych zwycięstwach, dziś też wysoko postawiłyśmy poprzeczkę rywalkom, miałyśmy kilka swoich okazji, których po prostu nie wykorzystałyśmy. W drugim secie przy 9:9 rozgrywana była długa akcja, dostałam piłkę w zasadzie na "zabicie" backhandem, taką lekko podniesioną i już ją w stole widziałam... Niestety, minimalnie minęła, może za bardzo chciałam.

Chcemy dalej grać z Kaśką debla, ale czy otrzymamy taką możliwość, to już nie do nas pytanie. Lubię właśnie takie partnerki w grze podwójnej, inteligentne, dokładne".

Wyniki Polek w 1/8 finału:

Ruta Paskauskiene/Oksana Fadeeva (LTU/RUS) - Katarzyna Grzybowska/Kinga Stefańska (POL) 3:1 (9:11, 11:9, 11:9, 11:7)

Natalia Partyka/Xu Jie (POL) - Petra Lovas/Szandra Pergel (HUN) 3:1 (8:11, 11:5, 11:9, 11:8)

Wyniki Polaków w 1/8 finału:

Robert Floras/Daniel Górak (POL) - Bojan Tokic/Aleksandar Karakasevic (SVN/sRB) 1:3

Wang Zeng Yi/Jakub Kosowski (POL) - Kou Lei/Yevhen Pryschepa (UKR) 0:3 (8:11, 3:11, 6:11). 

PZTS

13 października 2011 roku – godz. 23:39

Oni bronią honoru Polski!

 

                                        Li Qian                                                                   Wang Zeng Yi              

 fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

13 października 2011 roku – godz. 23:30

Wang Zeng Yi w trzeciej rundzie singla!

                                                               Wang Zeng Yi                            fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Wang Zeng Yi pokonał Niemca Zoltana Fejer-Konnertha 4:2 i awansował do 1/16 finału gry pojedynczej INTERSPORT mistrzostw Europy w tenisie stołowym.

Sukcesu Wanga nie zdołali powtórzyć pozostali trzej biało-czerwoni. Daniel Górak uległ w czterech setach Szwedowi Par Gerellowi, a Robert Floras w identycznych rozmiarach przegrał z Anglikiem Dariusem Knightem. Czwarty z Polaków - Jakub Kosowski musiał uznać wyższość He Zhi Wena.

Wypowiedzi zawodników:

Wang Zeng Yi: "Po raz pierwszy rywalizowałem z tym niemieckim zawodnikiem. Z ich kadry do tej pory nie wygrałem jeszcze z Timo Bollem i Bastianem Stegerem. Zacząłem od 0:2 w setach, ale później grałem konsekwentnie w ataku, już nie tak mocno, zmieniłem miejsce ataku. To przyniosło efekty".

Daniel Górak: "Przed meczem słyszałem, że ma specyficzny, dla niektórych mocno niekorzystny, styl grania. Na początku czułem, że to ja prowadzę grę, miałem swoje piłki, wydawało się, że są do trafienia, a jednak się nie udawało. Nie mogłem poradzić sobie z jego serwisem, albo nie odbierałem albo oddawałem za łatwo. Bardzo dobrze biegał z tyłu na odrzuty, trafiał z kontratopspinów".

Wyniki 1/32 finału:

Daniel Górak - Par Gerell (Szwecja) 0:4 (4:11, 3:11, 8:11, 8:11)

Jakub Kosowski - He Zhi Wen (Hiszpania) 2:4 (11:9, 9:11, 11:13, 7:11, 11:9, 9:11)

Robert Floras - Darius Knight (Anglia) 0:4 (7:11, 7:11, 5:11, 6:11)

Wang Zeng Yi - Zoltan Fejer-Konnerth (Niemcy) 4:2 (8:11, 7:11, 11:7, 11:8, 11:7, 11:5). 

PZTS

13 października 2011 roku – godz. 20:39

Li Qian w 1/16 finału singla!

 

                                                                    Li Qian                            fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Li Qian w 1/16 finału singla!

Li Qian jako jedyna Polka zagra w trzeciej rundzie gry pojedynczej podczas INTERSPORT mistrzostw Europy w tenisie stołowym.

Najwyżej sklasyfikowana Polka w rankingu Międzynarodowej Federacji Tenisa Stołowego w 1/32 finału pokonała gładko Monikę Molnar z Serbii 3:0.

Do czołowej "32" nie udało się awansować dwóm innym reprezentantkom naszego kraju: Katarzynie Grzybowskiej i Antoninie Szymańskiej.

Przeciwniczką Li Qian w 1/16 finału będzie Matilda Ekholm ze Szwecji.

Wyniki Polek w 1/32 finału:

Katarzyna Grzybowska - Kristin Silbereisen (Niemcy) 1:4 (4:11, 14:12, 1:11, 3:11, 3:11)

Antonina Szymańska - Ni Xia Lian (Luksemburg) 0:4 (12:14, 3:11, 8:11, 5:11)

Li Qian - Monika Molnar (Serbia) 4:0 (11:7, 11:4, 11:3, 11:5)

Xu Jie: Chcemy powtórzyć sukces z 2008 roku

- Widać, że wszystko idzie w dobrym kierunku i będziemy chciały powtórzyć sukces z 2008 roku - mówiła po awansie do 1/8 finału gry podwójnej INTERSPORT mistrzostw Europy reprezentantka Polski Xu Jie.

W drugiej rundzie Xu Jie i Natalia Partyka pokonały Polinę Mikhailovą i Yanę Noskovą 3:0. - Widać, że wszystko idzie w dobrym kierunku i będziemy chciały powtórzyć sukces z 2008 roku z Sankt Petersburga, gdzie zdobyłyśmy brązowy medal. Teraz lepiej się prezentujemy niż przed trzema laty, choć i konkurentki są mocne. Coraz lepiej gra Natalia, na pewno lepiej od meczu porannego. Szkoda tylko, że tak rzadko razem pojawiamy się przy stole. Wtedy szanse na podium byłyby jeszcze większe - mówiła Xu Jie.

Oprócz Xu i Partyki, do czołowej "16" mistrzostw udało się również awansować Katarzynie Grzybowskiej i Kindze Stefańskiej. Bardzo szczęsliwa z dobrej gry była pingpongistka MKSTS Polkowice - Obawiałyśmy się, czy sobie poradzimy, bo Erdelji jest obrończynią, a Feher atakującą. Ze względu na ustawienie rywalek punkty zdobywałyśmy na zmianę. Ja na Feher grałam trochę za mało rotacji, więcej jej wprowadzała Kinga. Piątego seta zaczęłyśmy od tego dobrego ustawienia i już poszło znakomicie do końca. Jesteśmy bardzo zadowolone, bo awans do "16" duetu, który występuje razem pierwszy raz, to spory sukces - powiedziała Grzybowska, która w turnieju singla odpadła w drugiej rundzie.

Sukcesu swoich starszych koleżanek nie powtórzyły Magdalena Szczerkowska i Klaudia Kusińska. Młodsza o rok Kusińska po przegranym spotkaniu z Anną Tikhomirovą i Veroniką Pavlovich była trochę załamana. - Wygrałyśmy dwa sety po trudnej walce, zaś dwa kolejne oddałyśmy gładko. W piątej partii było już 5:10, wygrałyśmy cztery akcje z rzędu, ale piątej się nie udało. To była dobra gra, tylko co z tego, skoro to my odpadłyśmy - dodała "Kusa". 

PZTS

13 października 2011 roku – godz. 20:30

Świetna gra polskich debli!

                                                 Robert Floras i Daniel Górak           fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Cztery polskie deble awansowały do 1/8 finału gry podwójnej INTERSPORT mistrzostw Europy w tenisie stołowym. O awans do ćwierćfinałów biało-czerwoni walczyć będą w piątkowy poranek.

Świetnie w 1/16 finału spisali się szczególnie mężczyźni. Reprezentanci grodziskiej Bogorii: Daniel Górak i Robert Floras ograli wyżej notowanych Portugalczyków: Tiago Apolonię i Marcosa Freitasa 3:2. Identyczne zwycięstwo zanotowali Wang Zeng Yi i Jakub Kosowski, którzy wyeliminowali Christopha Legout i Abdela Kadera Salifou.

Ponadto w 1/8 finału zagrają Xu Jie i Natalia Partyka oraz Katarzyna Grzybowska i Kinga Stefańska. Te pierwsze w drugiej rundzie ograły Polinę Mikhailovą i Yanę Noskovą 3:0, a drugie okazały się lepsze od serbskiej pary: Gabriela Feher/Ana Maria Erdelji.

Wyniki Polek w 1/16 finału:

Katarzyna Grzybowska/Kinga Stefańska (POL) - Gabriela Feher/Ana Maria Erdelji (SRB) 3:2 (11:7, 7:11, 11:8, 6:11, 11:5)

Natalia Partyka/Xu Jie (POL) - Polina Mikhailova/Yana Noskova (RUS) 3:0 (11:8, 13:11, 11:8)

Anna Tikhomirova/Veronika Pavlovich (RUS/BLR) - Magdalena Szczerkowska/Klaudia Kusińska (POL) 2:3 (9:11, 11:13, 11:3, 11:8, 11:9)

Wyniki Polaków w 1/16 finału:

Robert Floras/Daniel Górak (POL) - Tiago Apolonia/Joao Monteiro (POR) 3:2 (11:7, 6:11, 4:11, 11:6, 11:7)

Wang Zeng Yi/Jakub Kosowski (POL) - Christophe Legout/Abdel-Kader Salifou (FRA) 3:2 (11:8, 6:11, 12:10, 8:11, 11:4)

Rywalki Polek w 1/8 finału:

Ruta Paskauskiene/Oksana Fadeeva (LTU/RUS) - Katarzyna Grzybowska/Kinga Stefańska (POL) (piątek, godz. 10:00)

Natalia Partyka/Xu Jie (POL) - Petra Lovas/Szandra Pergel (HUN) (piątek, 10:00)

Rywale Polaków w 1/8 finału:

Robert Floras/Daniel Górak (POL) - Bojan Tokic/Aleksandar Karakasevic (SVN/sRB) (piątek, godz 10:35)

Wang Zeng Yi/Jakub Kosowski (POL) - Kou Lei/Yevhen Pryschepa (UKR) (piątek, godz. 10:35) 

PZTS

13 października 2011 roku – godz. 16:41

Czterech Polaków w 1/32 finału singla!

              

                                                               Robert Floras               fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Daniel Górak, Wang Zeng Yi, Jakub Kosowski i Robert Floras awansowali do 1/32 finału w grze pojedynczej podczas INTERSPORT mistrzostw Europy. Zawody od soboty odbywają się w Ergo Arenie, która położona jest na granicy Gdańska i Sopotu.

Jako pierwszy awans do drugiej rundy zapewnił sobie Daniel Górak. Był indywidualny mistrz Polski z Sosnowca w sześciu setach uporał się z Chińczykiem z austriackim paszportem - Feng Xiaoquan. Większych problemów z awansem do kolejnej rundy nie mieli również Jakub Kosowski i Wang Zeng Yi. Ten pierwszy pokonał o kilka lat młodszego Kristiana Karlssona ze Szwecji 4:1, a "Wandżi" w czterech setach odprawił z kwitkiem Jesusa Cantero, który podobnie jak zawodnik Bogorii trzyma rakietkę stylem piórkowym. Sporą niespodziankę w 1/64 finału sprawił Robert Floras. 19-latek z Grodziska Mazowieckiego dość nieoczekiwanie ograł indywidualnego mistrza Francji - Christopha Legout 4:2.

Do 1/32 finału nie udało się awansować pozostałym Polakom. Na pierwszej rundzie udział w turnieju zakończyli: Bartosz Such, Patryk Chojnowski, Jakub Dyjas i Mateusz Gołębiowski.

Wypowiedzi zawodników:

Daniel Górak: "W czwartym secie miałem dwa meczbole, zagrałem dobre piłki, ale rywal takie, że wprost nie do uwierzenia. Zacząłem za bardzo myśleć o tej sytuacji, przegrałem tę partię i następną. Austriak zza wielkiego muru zaczął trafiać i grał coraz lepiej. Na szczęście szósty set należał do mnie. Tak w ogóle to obawiałem się tego spotkania, bo kiedyś trenowaliśmy z Fengiem w Austrii i wiem, że jest nieobliczalnym graczem".

Patryk Chojnowski: "Rubcow jest 51. na liście światowej, około 16. w Europie, a ja 250. na ITTF. Ale aż takiej różnicy przy stole nie było. Pierwszego seta wygrałem, drugiego on dość gładko, zaś trzy następne zwyciężył do 9. W trzecim prowadziłem już 7:4, w czwartym miał 9:8 i dość łatwą, wysoką piłkę, jednak jej nie trafiłem. W ostatnim goniłem do 9:10 i była akcja, którą powinienem wygrać. Ale cóż, piłka poszła po kancie i stało się, porażka. Nie miałem czym go zaskoczyć, Rosjanin to bardzo dokładny zawodnik".

Jakub Kosowski: "Pierwszego seta trochę przespałem, sądziłem, że łatwo pójdzie, a tymczasem trzeba było się pobudzić i wziąć się do pracy. Musiałem zacząć grać dużo aktywniej, więcej ruszać się przy stole, bo gdybym nic nie zmienił, to bym się obudził po 0:4. Zawsze ciężko mi się wchodzi w 1. rundę, a tutaj nie ma mowy o swobodzie, bo młodzi nacierają. Leworęcznemu Karlssonowi jeszcze brakuje do dawnych gwiazd szwedzkiego tenisa stołowego, zwłaszcza doświadczenia, ale jest groźny, nieźle serwuje".

Wang Zeng Yi: "Grałem bardzo dobrze. W drugim secie Cantero trochę zaskoczył mnie serwisem. Generalnie to przez cały mecz miałem problem z jego podaniem. Trzeba przyznać, że świetnie zagrywa. Hiszpan ma problem z szybkością przy stole a ja to skrzętnie wykorzystałem. W trzecim secie zrobiło się w końcówce "gorąco", bo prowadziłem 10:2 i rywal doprowadził do stanu 10:8. Na szczęście udało mi się wygrać, z czego jestem bardzo zadowolony".

Jakub Dyjas: "Mój przeciwnik to bardzo dobry zawodnik. Ciężko się z nim gra, bo świetnie operuje forhandem i backhandem. To Gardos miał przy stole inicjatywę i zasłużenie wygrał. Znacznie lepiej ode mnie zagrywa i odbiera serwis. Jestem jednak zadowolony, że mogłem zagrać z tak dobrym zawodnikiem. Na pewno wyciągnę wnioski z tej lekcji."

Robert Floras: "Dziś bardzo ciężkie spotkanie za mną, miałem pięć piłek meczowych, lecz wykorzystałem dopiero szóstą. Wcześniej za bardzo chciałem, skupiałem się na tym aby za wszelką cenę zdobyć ten ostatni punkt, a nie na tym aby rozegrać dobrą akcję. Z tej klasy przeciwnikiem nie można liczyć, że on popełni błąd. Cały czas się motywowałem, motywował mnie trener Tomasz Redzimski i w szóstym secie przy 11:10 zdobyłem decydujący punkt. Ważny był pierwszy set, wygrany przeze mnie. W drugim zbyt długo o nim rozmyślałem i zrobiło się 0:6, a potem 3:9. Jednak to ja zwyciężyłem w tej partii, bo walczyłem o każdy punkt".

Bartosz Such: "Bardzo niewygodny stylowo, bardzo regularny zawodnik, dobrze trzyma backhandem i kontruje z forhandu. W pewnym momencie nie wiedział już gdzie mam zagrać aby zdobyć punkt. Już sam nie wiem, czego mi brakuje żeby wygrywać z takimi zawodnikami, jak Machado, który jest 71. na świecie. Ja plasuję się na 151. pozycji, bo mało mam startów zagranicznych i nie zdobywam punktów do rankingu. Bardzo mi szkoda tej przegranej, bo znów najbliższa rodzina, w tym żona, głośno mnie dopingowali. Sądziłem, że po udanej drużynówce, w której miałem bilans 5-0, zdołam więcej ugrać w singlu. W drugim secie miałem dwie szanse na wygranie. Niestety, przegrałem i zrobiło się 0:2 w meczu, a inaczej gra się przy 1:1".

Wyniki 1/64 finału:

Bartosz Such - Carlos Machado (Hiszpania) 1:4 (8:11, 14:12, 6:11, 9:11, 7:11)

Wang Zeng Yi - Jesus Cantero (Hiszpania) 4:0 (11:7, 14:!2, 11:8, 11:4)

Daniel Górak - Feng Xiaoquan (Austria) 4:2 (11:4, 12:10, 11:8, 10:12, 11:13, 11:9)

Jakub Kosowski - Kristian Karlsson (Szwecja) 4:1 (4:11, 11:9, 11:8, 11:8, 11:5)

Mateusz Gołębiowski - Niagoł Stoyanov (Włochy) 3:4 (5:11, 11:7, 6:11, 11:13, 11:9, 11:9, 7:11)

Robert Floras - Christophe Legout (Francja) 2:4 (11:9, 14:12, 6:11, 12:10, 10:12, 12:10)

Patryk Chojnowski - Igor Rubsow (Rosja) 1:4 (11:8, 9:11, 6:11, 8:11, 9:11)

Jakub Dyjas - Robert Gardos (Austria) 1:4 (3:11, 7:11, 4:11, 11:9, 2:11)

Pary 1/32 finału:

Daniel Górak - Par Gerell (Szwecja) (czwartek, 20:30)

Jakub Kosowski - He Zhi Wen (Hiszpania) (czwartek, 20:30)

Robert Floras - Darius Knight (Anglia) (czwartek, 21:15)

Wang Zeng Yi - Zoltan Fejer-Konnerth (Niemcy) (czwartek, 21:15)

PZTS

13 października 2011 roku – godz. 16:41

Porażka Partyki. Li, Szymańska

i Grzybowska w 2. rundzie singla

                            Trener Michał Dziubański i Natalia Partyka               fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Tylko trzy z ośmiu Polek zdołały przebrnąć pierwszą rundę turnieju głównego INTERSPORT mistrzostw Europy w grze pojedynczej. W 1/32 finału honoru gospodarzy turnieju bronić będą: Li Qian, Antonina Szymańska i Katarzyna Grzybowska.

Li, Szymańska i Grzybowska nie miały większych problemów z pokonaniem swoich przeciwniczek. "Mała" wygrała swój pojedynek 4:1, a pozostałe dwie nasze reprezentantki odniosły zwycięstwa 4:0.

Na 1/64 finału przygodę z INTERSPORT mistrzostwami Europy zakończyło aż pięć Polek.

Wypowiedzi zawodniczek:

Katarzyna Grzybowska: "Wygrałam dzięki lepszej taktyce, grałam rywalce przez środek, a potem zmieniałam, bo się słabo ruszała, więc uderzałam piłkę szeroko. Serwowałam jej tylko przez forhand, ponieważ słabo odbierała, grała mi długo bądź flipowała, ale lekko. Więc grało mi się przyjemnie. Niebezpiecznie zrobiło się tylko w czwartym secie, gdy z mojej przewagi 8:2 zrobiło się 8:7. W porę się obudziłam i zdołałam wygrać".

Antonina Szymańska: "Wynik jest mylny, bowiem wszystkie partie były bardzo wyrównane, a w pierwszej przegrywałam nawet 7:10. Dosyć mocno grała Portugalka w pierwszym secie, z kolei ja za bardzo się spieszyłam. Kiedy trochę zwolniłam, moje piłki były lepszej jakości, mogłam lepiej się ustawić i zagrywać w dobre miejsce. W kolejnej rundzie czeka na mnie dużo silniejsza przeciwniczka: Dvorak lub Ni Xia Lian. Więc mogę powiedzieć: wielki szacunek dla ich klasy, zapowiada się ciężka walka".

Li Qian: "Pergel nie jest zawodniczką super grającą na obronę, ale na pewno prezentowała się solidnie. W wielu momentach grałam za spokojnie, a wynikało to z tego, że dobrze odbierała moje piłki, więc aż tak dużo nie atakowałam, tylko próbowałam zmienić taktykę: m.in. grałam puste cięte".

Kinga Stefańska: "Po raz pierwszy grałam z Ivancan i przyznaję, że przegrałam z lepszą od siebie zawodniczką. Pierwszego seta uległam do 9, w drugim od razu mi odskoczyła. W trzeciej odsłonie goniłam wynik i doszłam do 8:9. Wtedy miała dwie takie piłki, które powinnam trafić. Ale nie udało się wygrać żadnej z tych akcji. Potem przeciwniczka już się rozluźniła i spisywała się coraz lepiej".

Klaudia Kusińska: "Zaczęło się od 0:3 w setach, ale ten wynik nie odzwierciedlał przebiegu meczu. W pierwszym było 9:9, w drugim to ja prowadziłam 9:7, zaś do trzeciego podeszłam jakoś bez głowy. W czwartym znów było 9:9, ale tym razem do mnie należała końcówka. Piątego, a drugiego z rzędu, znów wygrałam. Niestety, w szóstym niepotrzebnie zmieniłam taktykę, zmieniłam serwis, co było błędem. Szkoda, że już odpadłam z ME, może miałam za małą wiarę w siebie i w to, że można ugrać więcej? Chociaż z drugiej strony grałam takie piłki jakich jeszcze nie potrafię, a jednak wchodziły".

Wyniki - 1. runda - 1/64 finału:

Li Qian - Szandra Pergel (Węgry) 4:1 (12:10, 11:3, 8:11, 11:5, 11:5)

Natalia Partyka - Aliena Dubkowa (Białoruś) 2:4 (9:11, 6:11, 12:10, 9:11, 11:4, 9:11)

Xu Jie - Tamara Boros (Chorwacja) 2:4 (11:4, 12:10, 10:12, 9:11, 5:11, 5:11)

Kinga Stefańska - Irene Ivancan (Niemcy) 1:4 (11:9, 5:11, 8:11, 6:11, 5:11)

Katarzyna Grzybowska - Polina Trifonowa (Ukraina) 4:0 (11:8, 11:9, 11:4, 11:8)

Magdalena Szczerkowska - Zhu Fang (Hiszpania) 1:4 (7:11, 11:7, 4:11, 5:11, 11:13)

Klaudia Kusińska - Renata Strbikova (Czechy) 2:4 (9:11, 9:11, 5:11, 11:9, 11:6, 5:11)

Antonina Szymańska - Mariana Goncalves (Portugalia) 4:0 (13:11, 11:7, 11:6, 11:8)

Rywalki Polek w 1/32 finału:

Katarzyna Grzybowska - Kristin Silbereisen (Niemcy) (czwartek, 19:00)

Antonina Szymańska - Ni Xia Lian (Luksemburg) (czwartek, 19:00)

Li Qian - Monika Molnar (Serbia) (czwartek, 19:00)

PZTS

13 października 2011 roku – godz. 13:23

Kosowski/Wang i Górak/Floras

w 1/16 finału debla!

                                                        Daniel Górak i Robert Floras                fot. Ireneusz Stosik (PZTS)

Jakub Kosowski i Wang Zeng Yi oraz Daniel Górak i Robert Floras wygrali swoje mecze w 1. rundzie turnieju głównego i awansowali do 1/16 finału INTERSPORT mistrzostw Europy w grze podwójnej.

Kosowski z Wangiem w czterech setach rozprawili się z bośniackim deblem: Admir Duranspahic/Srdan Milicevic, a zawodnicy grodziskiej Bogorii 3:1 ograli Duńczyków: Allana Bentsena i Tobiasa Stemanna Lau.

Pierwsza runda turnieju głównego nie była udana dla Jakuba Dyjasa i Konrada Kulpy. Zawodnicy Elektryka Toruń w 1/32 finału ulegli szwedzkiej parze: Mattias Karlsson/Kristian Karlsson 0:3.

Wypowiedzi zawodników:

Jakub Dyjas: "Dużo silniejsi rywale niż w pierwszej rundzie, bardzo dobrze się znają, bo to przecież bracia. Nie mogliśmy dojść do swojej gry, czyli atakować, bo cały czas grali krótko. Chyba najbardziej wyrównany był drugi set, w którym doszliśmy na 6:6. Niestety, dwie kolejne piłki były dla Szwedów i nam odskoczyli. Pozostaje nam dalej ciężko trenować w Gdańsku i wygrywać w lidze w barwach drużyny z Torunia. Jesteśmy zadowoleni, że udało się wystąpić w turnieju głównym".

Konrad Kulpa: "Od początku przewagę mieli bracia Karlssonowie, byli lepsi od nas. Trzeba podkreślić ich większe doświadczenie i taktykę, polegającą na krótkiej grze. To oni znacznie częściej przejmowali inicjatywę. Mojego debiutu w ME nie oglądał nikt z rodziny, bo pochodzę z Lublina, niestety obowiązki zawodowe nie pozwoliły najbliższym na przyjazd do Gdańska. Ale cały czas byliśmy w kontakcie telefonicznym".

Wang Zeng Yi: "Rozegraliśmy bardzo dobre spotkanie. Dawno nie graliśmy razem z "Kosą", fajnie gra się z Jakubem. Jest bardzo szybki przy stole, a dzięki temu ja mam więcej miejsca. W starciu z Bośniakami w drugim secie uciekła nam koncentracja, bo wysoko prowadziliśmy i straciliśmy kilka punktów z rzędu. W trzecim i czwartym secie na szczęście zagraliśmy na wysokim poziomie i cieszymy się w wygranej. Nasi rywale są silnymi przeciwnikami, gdyż grają wspólnie już od kilku lat."

Jakub Kosowski: "Jak na pierwszy raz, to zagraliśmy całkiem nieźle. Przeciwnik nie był łatwy. Cieszę się, że bez większych problemów udało nam się przejść pierwszą rundę. Teraz czeka nas spotkanie z Francuzami i to z pewnością będzie dużo trudniejszy rywal. Mam jednak nadzieję, że i ten mecz uda się nam wygrać. Chciałbym z "Wandżim" tworzyć debel również po tych mistrzostwach."

Daniel Górak: "Cieszę się z wygranej. Przez cały mecz czuliśmy, że jesteśmy lepsi. Udało się łatwo wygrać i to na pewno jest pozytyw. Trochę zeszło z nas powietrze po turnieju drużynowym, ale musimy o tym zapomnieć. Teraz przed nami zawody indywidualne, czyli zupełnie nowa karta.

Wyniki 1/32 finału:

Robert Floras/Daniel Górak (POL) - Allan Bentsen/Tobias Stemann Lau (DEN) 3:1 (11:6, 11:4, 7:11, 11:5)

Jakub Dyjas/Konrad Kulpa (POL) - Mattias Karlsson/Kristian Karlsson (SWE) 0:3 (3:11, 6:11, 9:11)

Wang Zeng Yi/Jakub Kosowski (POL) - Admir Duranspahic/Srdan Milicevic (BIH) 3:1 (11:7, 10:12, 11:4, 11:4)

Rywale Polaków w 1/16 finału:

Robert Floras/Daniel Górak (POL) - Tiago Apolonia/Joao Monteiro (POR) (czwartek, 18:20)

Wang Zeng Yi/Jakub Kosowski (POL) - Christophe Legout/Abdel-Kader Salifou (FRA) (czwartek, 18:20)

PZTS

13 października 2011 roku – godz. 12:02

Trzy polskie pary w drugiej rundzie debla

                                                               Natalia Partyka i Xu Jie                fot. Ireneusz Stosik (PZTS)

Trzy polskie deble awansowały do 1/16 finału gry podwójnej kobiet podczas INTERSPORT mistrzostw Europy w tenisie stołowym. Pierwszej rundy nie przebrnęła tylko jedna para.

W drugiej rundzie zagrają Kinga Stefańska/Katarzyna Grzybowska, Natalia Partyka/Xu Jie oraz Magdalena Szczerkowska/Klaudia Kusińska. Porażkę w 1/32 finału zanotowały natomiast Monika Pietkiewicz i Daria Łuczakowska.

Spotkania 1/16 finału odbędą się w czwartek o godzinie 17:45.

Wypowiedzi zawodniczek:

Monika Pietkiewicz: "Pierwszy mecz i od razu trafiłyśmy na wymagające zawodniczki. Poza tym z Darią (Łuczakowską - dop. red.) nie gramy zbyt często. Ostatnio wspólnie grałyśmy na mistrzostwach Polski oraz na Pro Tourze w Cetniewie. Robiłam dziś dużo błędów. Po zagraniach angielskiej defensorki często się myliłam. Zabrakło przede wszystkim cierpliwości. "

Xu Jie: "Dobrze zagrałyśmy. Nasze przeciwniczki były dobre, więc zwycięstwo tym bardziej cieszy. Mam nadzieję, że z pojedynku na pojedynek nasza gra wyglądała będzie jeszcze lepiej. Na pewno nie jesteśmy faworytkami w tym turnieju, ale będziemy chciały sprawić niespodziankę."

Natalia Partyka: "Poradziłyśmy sobie całkiem nieźle. Od początku grałyśmy spokojnie i kontrolowałyśmy przebieg meczu. Teraz czeka nas trudna przeprawa z Rosjankami. Marzymy z "Ksenią" o powtórzeniu sukcesu sprzed trzech lat, kiedy to wywalczyłyśmy brązowy medal w turnieju deblowym. Póki co koncentrujemy się jednak na kolejnej rundzie, a co będzie dalej to zobaczymy."

Katarzyna Grzybowska: "Rywalki z Finlandii były może i mało wymagające, ale my do każdego meczu podchodzimy z nastawieniem, że czeka nas ciężka gra. Nie zamierzamy nikogo lekceważyć. Trochę nie lubię tych porannych gier, choć byłam optymalnie rozgrzana i udało się dobrze zaprezentować. Przeciwniczki nie zagroziły nam w żadnym z setów. Naszym zadaniem było pewnie uderzać na stół, to wystarczyło do zwycięstwa".

Kinga Stefańska: "Po raz pierwszy gram z Kaśką w oficjalnych zawodach i jeszcze widać pewne niedociągnięcia. Wcześniej obie miałyśmy partnerki deblowe leworęczne, ja też występowałam z obrończynią Li Qian, więc musimy się przestawić na inne poruszanie. Początek niezły, jedna z Finek miała problem z odebraniem mojego serwisu, sześć razy uderzyła piłkę w aut. Duety, które grają ze sobą dłużej, mają nad nami przewagę, ale my jesteśmy bardzo nastawione na walkę. Kaśka do każdego meczu podchodzi z ogromną wolą zwycięstwa, a ja przecież nie podejdę do stołu z kawą aby się przyglądać".

Klaudia Kusińska: "Pierwszego seta przegrałyśmy wysoko, bo byłyśmy lekko zestresowane, ja ze względu na debiut w seniorskich ME. Szybko udało się opanować sytuację, bo przecież, mimo młodego wieku, jesteśmy doświadczonym i zgranym deblem. Występujemy razem od siedmiu lat. I jak jedna zaniemoże, to jej druga pomoże. Zawsze się wspieramy. W drugiej rundzie czeka na nas wymagający białorusko-rosyjski debel Pawłowicz/Tichomirowa. Nie ma znaczenie, czy z takimi rywalkami walczymy w 2. czy 3. rundzie, gdyby to było o medal albo ćwierćfinał, to mogłybyśmy się zastanawiać, a tak to mniej ważne.

Magdalena Szczerkowska: "Musiałyśmy zobaczyć, co tak naprawdę grają Estonki, dlatego pierwsza partia wyglądała tak słabo. Obie miały czopy na backhandzie, jedna leworęczna, więc stylowo nie były łatwe i takie małe zaskoczenie. Później już grałyśmy lepiej, stąd nasze trzy wygrane sety".

Wyniki 1/32 finału:

Katarzyna Grzybowska/Kinga Stefańska (POL) - Pinja Eriksson/Sannamari Bolenius (FIN) 3:0 (11:7, 11:5, 11:6)

Natalia Partyka/Xu Jie (POL) - Alexandra Privalova/Ina Karahodzina (BLR) 3:0 (11:2, 11:8, 11:7)

Monika Pietkiewicz/Daria Łuczakowska (POL) - Joanna Parker/Kelly Sibley (ENG) 1:3 (11:9, 7:11, 9:11, 5:11)

Tatjana Tsistjakova/Karin Lindmae (EST) - Magdalena Szczerkowska/Klaudia Kusińska (POL) 1:3 (11:6, 9:11, 8:11, 11:13)

Rywale Polek w 1/16 finału:

Katarzyna Grzybowska/Kinga Stefańska (POL) - Gabriela Feher/Ana Maria Erdelji (SRB) (czwartek, 17:45)

Natalia Partyka/Xu Jie (POL) - Polina Mikhailova/Yana Noskova (RUS) (czwartek, 17:45)

Anna Tikhomirova/Veronika Pavlovich (RUS/BLR) - Magdalena Szczerkowska/Klaudia Kusińska (POL) (czwartek, 17:45)

PZTS

13 października 2011 roku – godz. 10:47

Kosowski zagra z weteranem

                                                                     Jakub Kosowski                fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Czwartek to najważniejszy dzień dla polskich tenisistów stołowych w mistrzostwach Europy w Trójmieście.

Wszyscy czterej Polacy przeszli kwalifikacje singla i dołączyli do kolegów, którzy mieli zapewniony udział w dzisiejszej 1/64 finału mistrzostw Europy. Najmniej musiał się napracować Patryk Chojnowski, który wygrał walkowerem z Belgiem Benjaminem Rogiersem, zaś najbardziej – Mateusz Gołębiowski. Zawodnik Olimpii Unii Grudziądz rzutem na taśmę pokonał Greka Dimitrosa Papadimitriou.

– Za szybko uwierzyłem, że wygrałem. Prowadziłem 2:0 w setach i 4:0 w trzeciej partii. Rywal mnie dogonił i to mnie usztywniło. Potem trudno było odzyskać właściwy rytm. Trener w przerwach powtarzał mi, żebym przestał myśleć o wyniku i skoncentrował się na grze. Na szczęście udało mi się zwyciężyć – mówił 21-letni Gołębiowski, który po zwycięstwie eksplodował radością. W pierwszej rundzie turnieju głównego zmierzy się z Niagolem Stoyanovem. Gdyby ograł Włocha, w kolejnym starciu czeka na niego wicemistrz Europy Niemiec Patrick Baum.

Dzisiaj zostaną rozegrane dwie rundy singla i debla mężczyzn oraz kobiet i wiele wskazuje na to, że dla sporej części Polaków będzie to ostatni dzień mistrzostw. Wszyscy oprócz Li Qian zmierzą się z lepszymi albo dużo lepszymi zawodnikami od siebie i jeśli dotrwają w turnieju do piątku, będzie to niemała niespodzianka.

Najciekawiej zapowiada się pojedynek Jakuba Kosowskiego z 49-letnim Hiszpanem chińskiego pochodzenia He Zhiwenem. Byłby to rewanż za majowe MŚ. Polak przegrał wówczas 2:4, co tak go rozwścieczyło, że kopniakiem rozwalił reklamę. Kosztowało go to wyrzucenie z turnieju (miał jeszcze grać w deblu z Wangiem Zeng Yi). Aby jednak do tego rewanżu na hiszpańskim weteranie doszło, „Kosa" powinien najpierw pokonać Szweda Kristiana Karlssona (nr 261 ITTF). Nieźle wylosowała Natalia Partyka. Jeśli nie nastąpi żadna katastrofa, Polka w 1/16 finału trafi na Rumunkę Elizabetę Samarę, którą miała na widelcu w turnieju drużynowym.

Zmagania zespołowe już czwarty raz z rzędu wygrały Holenderki w składzie: Li Jiao, Li Jie, Elena Timina. W finale pokonały Rumunki 3:0.

Wojciech OSIŃSKI

13 października 2011 roku – godz. 09:58

Osiemdziesięciu sprawiedliwych

                                                                                                                                                  fot. (mp)

12 października 2011 roku – godz. 19:30

Większe szanse ma Boll

                                                            Władimir Samsonow              fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

- Marzę o czwartym tytule mistrza Europy, ale obiektywnie oceniając sytuację, większe szanse na złoto ma Niemiec Timo Boll - przyznał w wywiadzie jeden z najlepszych tenisistów stołowych na świecie Białorusin Władimir Samsonow.

PAP: Po ubiegłorocznym srebrnym medalu, w Ergo Arenie na granicy Gdańska i Sopotu Białoruś zajęła w turnieju drużynowym dziesiąte miejsce. To wielka porażka?

Władimir Samsonow: Nie odbieram tej pozycji w kategoriach niepowodzenia. Decydujący okazał się ostatni mecz grupowy z Węgrami, którym ulegliśmy 2:3. Gdyby było odwrotnie, a mogło, znaleźlibyśmy się w ćwierćfinale i - kto wie - może znów na podium.

PAP: Jakie były okoliczności porażki z Węgrami?

W.S.: Zabrakło nam szczęścia w końcówkach, w szczególności w trzecim pojedynku między Pawłem Płatonowem i Adamem Pattantyusem. Mój kolega prowadził w piątej partii 7:4, a wtedy rywal raz zagrał po siatce, raz na kant stołu i ostatecznie Paweł przegrał 10:12. Moje dwa punkty nie wystarczyły do awansu do ósemki. Szkoda, bo znów chcieliśmy walczyć o medal.

PAP: Dla pana ten turniej rozpoczął się nieudanie, od niespodziewanej porażki z 18-letnim Anglikiem Liamem Pitchfordem.

W.S.: Takie przykre sytuacje się zdarzają. Cóż mogę powiedzieć, mocno się starałem, a jednak przegrałem z tym młodym chłopakiem. Jak widać, w tenisie stołowym wszystko może się wydarzyć.

PAP: Najważniejszy w mistrzostwach Europy jest singiel. Wśród ekspertów i zawodników zdania są podzielone, część stawia na pana, część na Timo Bolla. Więcej jednak jest za Niemcem.

W.S.: Bardzo prawdopodobne, że po piąty tytuł w karierze sięgnie Boll. Mówię tak na podstawie tego, co widzę przez ostatnie dwa lata. Ja marzę o czwartym złocie, ale wiem, że będzie o nie bardzo trudno. Timo ma większe szanse.

PAP: Jaki jest bilans bezpośrednich pojedynków?

W.S.: Nie jestem pewny, ale chyba 17:15 na korzyść Bolla. Na pewno wygrał ode mnie dwa, trzy razy więcej.

PAP: Boll nie miał latem przerwy, ponieważ występował w lidze chińskiej. Kiedyś zmęczenie musi dać o sobie znać...

W.S.: Nie wiem, w jakiej jest formie fizycznej. Ale jeśli w bardzo dobrej, to i przy stole będzie znakomity.

PAP: Kto występuje w silniejszym klubie - pan w Gazpromie Orenburg, czy Boll w Borussii Dortmund?

W.S.: Niemiecki zespół jest bardzo utytułowany, już parę razy z rzędu triumfował w Lidze Mistrzów. Nasz jest młody, stosunkowo niedawno utworzony. Czekamy na wielki sukces w Champions League. Borussia ma przewagę właśnie w postaci Bolla, który w każdym meczu może zdobyć dwa punkty, a przy tym systemie, do trzech dużych punktów, to oznacza prawie pewne zwycięstwo.

PAP: Niekoniecznie, bo z Bollem w składzie Borussia niedawno przegrała w Grodzisku Mazowieckim.

W.S.: Znam ten wynik, oczywiście można być zaskoczonym wygraną Bogorii, ale pamiętajmy, że wzmocnił ją Koreańczyk Oh Sang Eun, a on potrafi pokonać Bolla. Wygrywał z nim już wcześniej. Druga sprawa, to brak w Borussii kontuzjowanego Christiana Suessa.

PAP: Władze Bogorii zapowiadają awans do finału Ligi Mistrzów?

W. S.: Polski zespół jest groźny, ale najwięcej będzie zależało, w jakiej formie do Europy będzie przyjeżdżał Oh Sang Eun.

PAP: Co sprawia, poza pieniędzmi, że tak wielu świetnych zawodników, jak pan, Dimitrij Ovtcharov, Michael Maze, Zoran Primorac, podpisuje kontrakty z rosyjskimi klubami?

W.S.: Bardzo istotny jest system gry w lidze rosyjskiej. Nie ma pojedynczych kolejek ligowych, tylko turnieje. Cztery razy w roku na cztery-pięć dni spotyka się osiem zespołów i walczy ze sobą przy 3-4 tysiącach kibiców. Zawodnicy mają więcej czasu na treningi, mniej przeznaczają na podróże. Poza tym ważne są profesjonalna organizacja w klubach oraz możliwość trenowania z najlepszymi.

PAP: W Ergo Arenie graliście z Rosją w grupie. To było prestiżowe spotkanie dla Białorusinów?

W.S.: Nie było jakieś wyjątkowe, ale trudne ze względu na to, że musiałem rywalizować z Aleksiejem Smirnowem. Przed laty grałem z nim w belgijskim Charleroi, teraz w Orenburgu. Jesteśmy kolegami, znamy się doskonale. Aleksiej wygrał ze mną 3:0, a Rosja całe spotkanie 3:1.

PAP: Polacy, bez Lucjana Błaszczyka, nie zachwycili, zajmując 13. miejsce. Pamięta pan swoje porażki z polskimi zawodnikami?

W.S.: Rok temu w Lidze Mistrzów przegrałem z Błaszczykiem, wówczas jeszcze występującym w Grenzau. Kiedyś w tych samych rozgrywkach pokonał mnie też Wang Zeng Yi.

PAP: Biało-Czerwoni mają dużo słabszy zespół, niż ten sprzed dziesięciu lat?

W.S.: Może troszkę słabszy niż na przełomie wieków, co nie oznacza, że nie stać go na zdobywanie medali mistrzostw Europy. Stawka jest tak wyrównana, dużo zespołów o podobnych umiejętnościach, że przy dobrym układzie można wskoczyć na podium.

PAP: Pan od lat należy do światowej czołówki, ale w mistrzostwach Białorusi kibice pana nie oglądają.

W.S.: Ja już się tytułów nazdobywałem... Po pierwsze złoto w seniorach sięgnąłem mając 16 albo 17 lat. Od wielu lat nie przyjeżdżam, bo brakuje mi czasu. Na stałe mieszkam w Hiszpanii.

PAP: W jakim języku rozmawia się w domu Władimira Samsonowa?

W.S.: Żona jest Serbką, więc w jej języku, także po rosyjsku i hiszpańsku. Synowie troszkę słabiej znają rosyjski, ale mówią w trzech innych: hiszpańskim, serbskim i angielskim.

PAP: Gdzie jeździcie na wakacje?

W.S.: Jest wiele pięknych miejsc w Hiszpanii, więc nie musimy nigdzie daleko się ruszać. Przyjeżdżamy również na Białoruś, do ojca, siostry, kuzynów. Oni też nas odwiedzają w Grenadzie.

PAP: Synowie grają w ping-ponga?

W.S.: Ja jestem wysoki (ponad 1,90 - PAP), a żona też pochodzi z wysokiej rodziny, jej brat ma dwa metry. Nasz starszy, 10-letni syn już jest wysoki, jak na swój wiek, i sądzę, że mnie przerośnie. Dlatego trenuje koszykówkę. A młodszy ma dopiero pięć lat.

PAP: Jaki jest prywatnie mistrz celuloidowej piłeczki?

W.S: Chyba jak każdy człowiek sprzątam w domu, jak trzeba pomogę żonie w kuchni, choć sam nie gotuję.

Rozmawiał: Radosław Gielo (PAP)

12 października 2011 roku – godz. 18:12; 17:23

Holenderki mistrzyniami Europy!

 

fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Holenderki najlepsze w Europie!

Holenderki po raz czwarty w historii zostały drużynowymi mistrzyniami Europy. "Pomarańczowe" w finale pokonały Rumunki 3:0. Zawody rozgrywane są w ERGO ARENIE, która jest położona na granicy Gdańska i Sopotu.

Finałowe starcie rozpoczęło się od pewnej wygranej Li Jiao nad 50. rakietą świata - Danielą Dodean 3:0. W kolejnej partii bliska doprowadzenia do remisu była Elizabeta Samara. Rumunka prowadziła 2:1 i 10:8 w czwartym secie. Ambitnie grająca Li Jie zdołała jednak rozstrzygnąć tą część meczu na swoją korzyść, a w tie breaku pewnie wypunktowała dwukrotną wicemistrzynię Europy juniorek. Zwycięstwo Holenderek przypieczętowała Elena Timina. Najstarsza zawodniczka w ekipie "Pomarańczowych" pokonała o 26 lat młodszą Bernadette Szocs, mimo że przegrywała 0:2.

Brązowe medale w Gdańsku i Sopocie wywalczyły Węgierki i Białorusinki.

Obsada tegorocznego finału INTERSPORT mistrzostw Europy była identyczna jak przed rokiem. W Ostrawie reprezentacja Holandii wygrała 3:1.

Holandia - Rumunia 3:0

Li Jiao - Daniela Dodean 3:0

Li Jie - Elizabeta Samara 3:2

Elena Timina - Bernadette Szocs 3:2.

PZTS

12 października 2011 roku – godz. 12:46

Polacy w komplecie w turnieju głównym

                                                                       Jakub Dyjas                      fot. Ireneusz Stosik (PZTS)

Polacy w komplecie w turnieju głównym

Reprezentanci Polski: Patryk Chojnowski, Jakub Dyjas, Mateusz Gołębiowski i Robert Floras w komplecie przebrnęli przez rundę kwalifikacyjną do turnieju głównego INTERSPORT mistrzostw Europy w grze pojedynczej.

Najbardziej zacięty bój w eliminacjach stoczył Mateusz Gołębiowski. Zawodnik grudziądzkiej Olimpii Unii potrzebował aż siedmiu setów, aby wygrać z Grekiem Dimitriosem Papadimitriou. Pozostali biało-czerwoni nie mieli większych problemów z pokonaniem swoich rywali. Floras ograł Stefano Tomasiego 4:1, Dyjas bez straty seta rozprawił się z Rustamem Aliyevem (Azerbejdżan), a Chojnowski wygrał walkowerem z Benjaminem Rogiersem. Belg skręcił kostkę i zakończył swój udział w tegorocznych mistrzostwach.

W 1/64 finału wystartuje ośmiu Polaków. Początek turnieju głównego w czwartek.

Powiedzieli po kwalifikacjach:

Mateusz Gołębiowski: "Trochę obawiałem się debiutu w ME, bo w superlidze mam wyraźnie słabszy początek niż rok temu. Mój bilans wynosi 0-3, więc widać, że moja gra nie jest najlepsza. Liczę, że zdecydowanie lepiej zaprezentuję się w Ergo Arenie. Do meczu z Papadimitriou podszedłem troszkę zdenerowowany, a na koniec sam sobie zgotowałem niepotrzebne nerwy. Przecież zacząłem dobrze, wygrałem dwa sety, a w trzecim było już 4:0. Wydawało mi się, że Grek pogodził się z porażką. Tymczasem zamiast dalej grać swoje i po akcjach zdobywać punkty, zacząłem liczyć tylko na jego pomyłki. To była zła decyzja. Przeciwnik poczuł szansę, wykorzystał moje słabości i zwyciężył w trzech kolejnych setach. A poza tym coraz mocniej wywierał presję. W szóstym secie było już bardzo ciężko, bo przegrywałam 6:7. Na szczęście wygrałem, a w siódmym, będącym loterią, znów zacząłem słabo i zrobiło się 4:7. Końcówka należała do mnie i teraz trafiam na Włocha Stoyanova, z którym jeszcze nie rywalizowałem".

Jakub Dyjas: "Pierwszy dzień na duży plus, bo wygrałem i singla, i debla. Rywal nie okazał się zbyt wymagający, z mocniejszymi miałem okazję grać w kadetach. Zresztą oni też są na tych mistrzostwach, jak np. Włoch Mutti i Węgier Lakatos. Cieszę się, że w pierwszej rundzie trafiam na Austriaka Gardosa. To pingpongista z europejskiej czołówki, a ja chcę z takimi się sprawdzać, i takich ogrywać. Taki stawiam sobie cel, myślę bardzo pozytywnie i wierzę w powodzenie. Nie mam nic do stracenia, tylko do zyskania. Podejdę do tego meczu bez żadnych kompleksów. Nie będę zbyt oryginalny i powiem, że złotym medalistą zostanie Niemiec Boll, po zwycięstwie w finale nad Duńczykiem Maze lub Białorusinem Samsonowem".

Wyniki kwalifikacji:

Stefano Tomasi (ITA) - Robert Floras (POL) 1:4 (11:8, 3:11, 8:11, 7:11, 8:11)

Jakub Dyjas (POL) - Rustam Aliyev (AZE) 4:0 (11:7, 11:6, 11:2, 11:4)

Patryk Chojnowski (POL) - Benjamin Rogiers (BEL) 4:0 (walkower)

Mateusz Gołębiowski (POL) - Dimitrios Papadimitriou (GRE) 4:3

Rywale Polaków w 1/64 finału:

Bartosz Such - Carlos Machado (Hiszpania)

Wang Zeng Yi - Jesus Cantero (Hiszpania)

Daniel Górak - Feng Xiaoquan (Austria)

Jakub Kosowski - Kristian Karlsson (Szwecja)

Mateusz Gołębiowski - Niagoł Stoyanov (Włochy)

Robert Floras - Christophe Legout (Francja)

Patryk Chojnowski - Igor Rubsow (Rosja)

Jakub Dyjas - Robert Gardos (Austria).

PZTS

12 października 2011 roku – godz. 12:36

Zagramy o awans z Challenge Division

                              Trener Tomasz Krzeszewski i Jakub Kosowski    fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Zagramy o awans z Challenge Division

Polki - w Championship Division, Polacy - w Challenge Division. Tak wygląda sytuacja biało-czerwonych w eliminacjach do drużynowych mistrzostw Europy, które w 2013 roku odbędą się w austriackim Schwechat.

"Obradujący w AWFiS w Gdańsku kongres ETTU zatwierdził zmiany w kwalifikacjach do kolejnych mistrzostw Starego Kontynentu. Turniej będzie rozgrywany wciąż co roku, ale w parzyste lata - gry indywidualne: single i deble, a w nieparzyste - drużynówka. Kończący się w Ergo Arenie turniej zespołowy był swego rodzaju rozstawieniem do kolejnych ME" - powiedział selekcjoner męskiej reprezentacji Polski Tomasz Krzeszewski.

"Zajęliśmy 13. miejsce, więc nie utrzymaliśmy się w pierwszej dywizji i spadamy do drugiej. Utrzymały się natomiast Polki, które uplasowała się na 6. miejscu. Z obecnego turnieju po 10 drużyn kobiecych i męskich zagra w najwyższej dywizji w kwalifikacjach do ME 2013. Stawkę uzupełniają najlepsi z drugiej ligi, czyli Challenge Division - Hiszpanie i Serbowie oraz Angielki i Francuzki. 12 ekip będzie podzielonych na dwie grupy po sześć, a jedynie ci, którzy zajmą ostatnie lokaty nie zagrają o medale w Austrii" - dodał.

Polki w el. DME-2013 zagrają w Championship, zaś Polacy jako spadkowicze w Challenge. "Sytuacja jest podobna, będą dwie grupy po sześć zespołów. Naszym celem jest wygranie grupy i awans do grona 12 zespołów, które walczyć będą za dwa lata o podium" - stwierdził Krzeszewski.

W dywizjach każda drużyna rozegra po pięć meczów, nie ma rewanżu. Terminarz ustalony zostanie na podstawie losowania.

"Dwie bardzo ważne kwestie - ME znów zyskają na randze, bo granie co roku osłabiało prestiż, a po drugie mecze międzypaństwowe będę miały duże znacznie. Natomiast obecna formuła Ligi Europejskiej, trwająca trzy lata, nie była najlepsza. W finale tzw. drugiej ligi zagramy 25 października (wyjazd) i 27 listopada (u siebie) z Hiszpanią. Gdybyśmy za dwa lata byli w tej dwójce, to mamy awans do elity, a teraz niewielką premię finansową od ETTU" - wyjaśnił czterokrotny medalista ME.

Podczas Kongresu ETTU rozważana była też możliwość zastąpienia turnieju TOP 12 zawodami pod nazwą TOP 6. "Argumenty ekonomiczne nie przekonały większości delegatów i ten temat został odłożony do posiedzenia w duńskim Herning, gdzie w 2012 roku odbędą się ME w singlu i deblu" - poinformował wiceprezes do spraw sportowych w Polskim Związku Tenisa Stołowego Tadeusz Szydłowski. Razem z nim w obradach europejskiej federacji uczestniczył prezes PZTS i przewodniczący komitetu organizacyjnego ME 2011 Ryszard Weisbrodt. Honorowym gościem był Jerzy Dachowski, wieloletni szef związku.

PZTS

12 października 2011 roku – godz. 12:28

Dyjas i Kulpa w turnieju głównym

                                                 Piotr Chodorski i Tomasz Wiśniewski            fot. Ireneusz Stosik (PZTS)

Dyjas i Kulpa w turnieju głównym

Brązowi medaliści ME juniorów Jakub Dyjas i Konrad Kulpa awansowali do turnieju głównego gry podwójnej mistrzostw Europy w Ergo Arenie. Odpadli Tomasz Wiśniewski i Piotr Chodorski.

17-letni Kulpa i 16-letni Dyjas pokonali bez straty seta Łotyszy Reinisa Burgisa i Olegsa Kartuzovsa. W ostatnim biało-czerwoni wygrali 11:0 (!). "Nawet nie kusiło nas aby oddać rywalom jeden punkt, bowiem jest taki przesąd, że po oddaniu piłki sytuacja na stole może się odwrócić... Nie chcieliśmy ryzykować" - mówili zawodnicy pierwszoligowego klubu Elektryk-Maximus Broker Toruń.

"Wcześniej wspólnie wygraliśmy w MP juniorów i Pro Tourze juniorów czeskim Hodoninie. W mistrzostwach Europy seniorów debiutujemy, więc najważniejsze będzie zbieranie doświadczenia, aby w kolejnych latach móc powalczyć w deblu. Dlatego startujemy w Gdańsku i Sopocie bez żadnego obciążenia, naszym zadaniem jest nauka i podglądanie najlepszych, co nie oznacza, że nie postaramy się o niespodzianki" - dodali.

Nie powiodło się trochę starszym polskim zawodnikom: 20-letniemu Chodorskiemu i 18-letniemu Wiśniewskiemu. "Pierwotnie miałem grać w singlu, ale po wycofaniu Patryka Zatówki trener uznał, że w tej sytuacji to ja zagram z Tomkiem w deblu, a w grze pojedynczej wystąpi zamiast mnie Jakub Dyjas. Nie mogę powiedzieć, że jestem zadowolony, bo mocno nastawiłem się na singla, co nie oznacza, że nie chcę grać z Tomkiem. Po prostu po raz pierwszy wystąpiliśmy w grze podwójnej i zabrakło nam ogrania, zabrakło taktyki, szczególnie na końcówki" - stwierdził Chodorski, który na co dzień broni barw beniaminka superligi Odry Głoski.

"Cieszę się, że debiutu w seniorskim ME i mam nadzieję, że w przyszłości zaprezentujemy się lepiej. Od tego sezonu gram w drugiej lidze niemieckiej, w TTS Borsum i uważam, że podpisanie rocznego kontraktu byłoby bardzo dobrym posunięciem. Trenuję na zmianę w Gdańsku i Bremie, z pingpongistami z Bundesligi grającymi w Werderze Brema, m.in. Rumunami Crisanem, Ciotim i Dodeanem oraz Szwedem Lundqvistem. Warunki do rozwoju mam bardzo dobre" - dodał Wiśniewski.

gra podwójna - kwalifikacje:

Jakub Dyjas/Konrad Kulpa (Polska) - Reinis Burgis/Olegs Kartuzovs (Łotwa) 3:0 (11:6, 11:7, 11:0)

Tomasz Wiśniewski/Piotr Chodorski (Polska) - Benedek Olah/Roope Kantola (Finlandia) 2:3 (5:11, 11:7, 11:4, 6:11, 9:11)

program 1. rundy - czwartek (13.10):

Wang Zeng Yi/Jakub Kosowski (Polska) - Admir Duranspahic/Srdan Milicevic (Bośnia i Hercegowina)

Robert Floras/Daniel Górak (Polska) - Allan Bentsen/Tobias Stemann Lau (Dania)

Jakub Dyjas/Konrad Kulpa (Polska) - Mattias Karlsson/Kristian Karlsson (Szwecja)

PZTS

11 października 2011 roku – godz. 23:59

Bartek! Tak trzymaj!

          Symboliczne gratulacje Prezesa PZTS Ryszarda Weisbrodta dla Bartosza Sucha       fot. (mp)

Wymęczone zwycięstwo Polaków! Biało-czerwoni na 13. miejscu

Na trzynastym miejscu zakończyli udział w INTERSPORT mistrzostwach Europy męska reprezentacja Polski. W swoim ostatnim meczu biało-czerwoni pokonali po 3-godzinnym horrorze Rumunię 3:2.

Polacy zwycięstwo zawdzięczają przede wszystkim wyśmienitej grze Bartosza Sucha. Pingpongista Olimpii Unii Grudziądz w starciu z Rumunią zapisał na swoim koncie dwa punkty. "Suszi" najpierw ograł Hunora Szocs 3:0, a następnie Andreia Filimon 3:2. Trzeci punkt dla polskiej ekipy zdobył Daniel Górak po zwycięstwie nad Constantinem Cioti.

Warto dodać, że Such rozegrał w Ergo Arenie cztery pojedynki singlowe i wszystkie je wygrał.

Powiedzieli po meczu:

Tomasz Krzeszewski (trener): "Zawodnicy jako drużyna do takich zawodów podchodzą z wielka wolą walki, z myślą o medalu. Bo naprawdę stawka była wyrównana, nie ma wielu zespołów lepszych od nas, a decyduje lepsza dyspozycja dnia. Na przykład Czesi w tamtym roku zdobyli medal, a teraz nie wygrali spotkania. Nasze nastroje są lepsze, bo wygraliśmy dwa razy po czterech kolejnych porażkach, ale liczyliśmy na więcej. Mogę powiedzieć, że w bardzo dobrej dyspozycji jest Bartek Such, który nie tylko pokazał ping-pong na bardzo dobrym poziomie, ale i wykazał się niezwykłą odpornością psychiczną. Jakub Kosowski dopiero dziś w pojedynku z Czechem Konecnym pokazał takie umiejętności, które niewątpliwie posiada. W przypadku Wandżiego taką najlepszą grą była ta z Niemcem Stegerem. Dziś odnalazł się też Daniel Górak - w pojedynku z Ciotim. Szkoda, że tego wszystkiego nie było wcześniej. Robert Floras po raz pierwszy gra w drużynówce w takiej imprezie i brakuje mu doświadczenia. W następnych startach będę oczekiwał od niego więcej, innego, lepszego ping-ponga, w którym poprawi jakość uderzenia i zagra odważniej, a nie tylko będzie czekał na błędy rywala.

Przebieg spotkania:

Polska - Rumunia 3:2

Robert Floras - Andrei Filimon 1:3 (3:11, 8:11, 11:8, 10:12)

Bartosz Such - Hunor Szocs 3:0 (12:10, 11:8, 11:8)

Daniel Górak - Constantin Cioti 3:2 (11:8, 8:11, 7:11, 11:7, 11:8)

Robert Floras - Hunor Szocs 2:3 (5:11, 11:8, 13:11, 11:13, 9:11)

Bartosz Such - Andrei Filimon 3:2 (6:11, 12:10, 11:7, 8:11, 11:7)

PZTS

11 października 2011 roku – godz. 23:55

Wielki triumf Perssona

                                                                Joergen Persson                        fot. Ireneusz Kanabrodzki

Wielki triumf Perssona

W wieku 45 lat Joergen Persson poprowadził Szwedów do finału INTERSPORT mistrzostw Europy w Gdańsku i Sopocie. W środę Skandynawowie zagrają w finale z broniącymi tytułu Niemcami.

W półfinałach Szwecja pokonała Austrię 3:1, a decydujący punkt, w potyczce byłych mistrzów świata w singlu (Persson - 1991, Schlager - 2003), zdobył właśnie Persson. Wygrał z Wernerem Schlagerem 3:0.

Po raz piąty z kolei w finale zagrają Niemcy. Od 2007 roku są niepokonani w ME. W półfinale nie dali im rady świetnie grający w Trójmieście Portugalczycy. Znów wielką klasę pokazał Timo Boll.

Wyniki półfinałów:

Portugalia - Niemcy 1:3

Tiago Apolonia - Bastian Steger 3:0 (14:12, 11:7, 11:5)

Joao Monteiro - Timo Boll 1:3 (9:11, 7:11, 11:9, 10:12)

Marcos Freitas - Patrick Baum 1:3 (7:11, 11:9, 9:11, 6:11)

Tiago Apolonia - Timo Boll 0:3 (8:11, 7:11, 2:11)

Szwecja - Austria 3:1

Joergen Persson - Robert Gardos 0:3 (5:11, 13:15, 13:15)

Paer Gerell - Werner Schlager 3:2 (7:11, 11:4, 5:11, 11:5, 13:11)

Jens Lundqvist - Daniel Habesohn 3:0 (11:9, 12:10, 11:4)

Joergen Persson - Werner Schlager 3:0 (11:8, 11:7, 11:8)

PZTS

11 października 2011 roku – godz. 23:45

Polacy poznali rywali w turnieju indywidualnym

    fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Polacy poznali rywali w turnieju indywidualnym

R Polacy poznali przeciwników w grze pojedynczej i podwójnej INTERSPORT mistrzostw Europy. W sali konferencyjnej Ergo Areny na granicy Gdańska i Sopotu odbyło się losowanie par.

Runda kwalifikacyjna odbędzie się w środę, 13 października, a turniej główny singla i debla od czwartku 14 października.

Wyniki losowania:

kobiety:

gra pojedyncza:

1. runda - 1/64 finału:

Li Qian - Szandra Pergel (Węgry)

Natalia Partyka - Aliena Dubkowa (Białoruś)

Xu Jie - Tamara Boros (Chorwacja)

Kinga Stefańska - Irene Ivancan (Niemcy)

Katarzyna Grzybowska - Polina Trifonowa (Ukraina)

Magdalena Szczerkowska - Zhu Fang (Hiszpania)

Klaudia Kusińska - Renata Strbikova (Czechy)

Antonina Szymańska - Mariana Goncalves (Portugalia)

gra podwójna:

1. runda - 1/32 finału:

Katarzyna Grzybowska/Kinga Stefańska - Pinja Eriksson/Sanna Boelenius (Finlandia)

Natalia Partyka/Xu Jie - Aleksandra Priwałowa/Inna Karahodzina (Białoruś)

Magdalena Szczerkowska/Klaudia Kusińska - Egle Sadikovic/Vinita Schlink (Luksemburg)

Monika Pietkiewicz/Daria Łuczakowska - Joanna Parker/Kelly Sibley (Anglia)

mężczyźni:

gra pojedyncza:

kwalifikacje - 1/128 finału:

Robert Floras - Stefano Tomasi (Włochy)

Mateusz Gołębiowski - Dimitrios Papadimitriou (Grecja)

Patryk Chojnowski - Benjamin Rogiers (Belgia)

Jakub Dyjas - Rustam Aliew (Azerbejdżan)

1. runda - 1/64 finału:

Bartosz Such - Carlos Machado (Hiszpania)

Wang Zeng Yi - Jesus Cantero (Hiszpania)

Daniel Górak - Feng Xiaoquan (Austria)

Jakub Kosowski - Kristian Karlsson (Szwecja)

Mateusz Gołębiowski lub Dimitrios Papadimitriou - Niagoł Stoyanov (Włochy)

Robert Floras lub Stefano Tomasi - Christophe Legout (Francja)

Patryk Chojnowski lub Benjamin Rogiers - Igor Rubsow (Rosja)

Jakub Dyjas lub Rustam Aliew - Robert Gardos (Austria)

gra podwójna:

kwalifikacje - 1/64 finału:

Tomasz Wiśniewski/Piotr Chodorski - Benedek Olah/Roope Kantola (Finlandia)

Jakub Dyjas/Konrad Kulpa - Reinis Burgis/Olegs Kartuzovs (Łotwa)

1. runda - 1/32 finału:

Wang Zeng Yi/Jakub Kosowski - Admir Duranspahic/Srdan Milicevic (Bośnia i Hercegowina)

Robert Floras/Daniel Górak - Allan Bentsen/Tobias Lau (Dania)

Tomasz Wiśniewski/Piotr Chodorski lub Benedek Olah/Roope Kantola - Władimir Samsonow/Paweł Płatonow (Białoruś)

Jakub Dyjas/Konrad Kulpa lub Reinis Burgis/Olegs Kartuzovs - Mattias Karlsson/Kristian Karlsson (Szwecja)

PZTS

11 października 2011 roku – godz. 20:14

Polki na szóstym miejscu w Europie!

                                                            Kinga Stefańska               fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Polki na szóstym miejscu w Europie!

Reprezentacja Polski kobiet zajęła szóste miejsce w INTERSPORT mistrzostwach Europy w tenisie stołowym.

W meczu, którego stawką było piąte miejsce w zawodach, grająca w rezerwowym składzie reprezentacja Polski przegrała z Niemkami 0:3. W całym meczu podopieczne Michała Dziubańskiego nie wygrały nawet seta.

Była to trzecia porażka Polek na tych mistrzostwach. Wcześniej nasze zawodniczki uległy w ćwierćfinale Rumunkom 1:3, które zagrają wraz z Holenderkami w finale tegorocznego czempionatu oraz w fazie grupowej Węgierkom 2:3.

Powiedzieli po meczu:

Katarzyna Grzybowska: "Rano wygrałam z wyżej sklasyfikowaną na liście światowej, grającą w Bundeslidze Czeszką Daną Hadacovą, więc byłam bardzo zadowolona, tym bardziej z rezultatu 3:0. Niestety, teraz jestem zdecydowanie mniej szczęśliwa, a wręcz mocno rozczarowana swoją postawą. Muszę przeanalizować na spokojnie grę, ale rzucało się w oczy to, że popełniłam sporo własnych, niewymuszonych błędów. Nie pierwszy raz mam problemy z Winter, stylowo kompletnie mi nie leży. Problem rywalizacji z nią polega na tym, że gra bardzo mocno, mam problemy z odbiorem jej serwisu tak aby nie zagrała trzeciej piłki z dużą siłą i w dobre miejsce. Jeżeli ja sama dobrze zacznę, to gra jakoś idzie, ale niestety tym razem oddałam jej inicjatywę i było widać jak przegrałam. Sama w spotkaniu z Niemkami mało dobrego zrobiłam przy stole. Natomiast wcześniejsza porażka Natalii nie miała wpływu na moją postawę".

Michał Dziubański (trener): "Ciężko było znaleźć jakiś punkt zaczepienia, w którym moglibyśmy coś zrobić w tym meczu. Nie było żadnej szansy na przełamanie, poza trzecim setem w wykonaniu Natalii. Zagraliśmy słabe spotkanie, o którym należy jak najszybciej zapomnieć. Nie, nie chodzi o zmęczenie, zawodniczki nie były zmęczone, bo były roszady w składzie. Partyka grała grała z 14. rakietą świata, która stylowo jej nie leży. Potem Grzybcia zmierzyła się z Winter, z którą ostatnio przegrywała. Na koniec Kinga uległa Barthel. Jakoś nic się nie udawało, chociaż też sami nie pomogliśmy sobie lepszą grą. Jestem umiarkowanie zadowolony z tej szóstej pozycji, wszyscy liczyliśmy na trzeci z rzędu medal, zwłaszcza przed własną publicznością. Na pewno rozczarowani są też Niemcy, co zresztą podkreślał ich trener, z którym rozmawiałem. Oni mają świetną paczkę, pięć dziewczyn w setce rankingu, dwie w "40" i najwyżej Wu, a tymczasem są tylko na piątym miejscu".

Przebieg spotkania:

Polska - Niemcy 0:3

Natalia Partyka - Wu Jiaduo 0:3 (5:11, 6:11, 10:12)

1. set - 3:9, 5:11

2. set - 5:3, 5:7, 6:9, 6:11,

3. set - 3:3, 5:6, 7:7, 8:9, 10:9, 10:10, 10:12

Katarzyna Grzybowska - Sabine Winter 0:3 (4:11, 7:11, 4:11)

1. set - 4:6, 4:11

2. set - 1:4, 2:7, 4:7, 4:9, 6:10, 7:11

3. set - 1:3, 2:6, 4:6, 4:9, 4:11,

Kinga Stefańska - Zhenqi Barthel 0:3 (6:11, 7:11, 10:12)

1. set - 5:5, 5:10, 6:10, 6:11

2. set - 2:4, 4:6, 6:7, 7:9, 7:11,

3. set - 2:2, 5:3, 7:7, 8:10, 10:10, 10:12

PZTS

11 października 2011 roku – godz. 17:02

Powtórka z Ostrawy

                                        Radość Rumunek po awansie do finału               fot. Ireneusz Stosik (PZTS)

Powtórka z Ostrawy

Holandia i Rumunia zagrają w kobiecym finale ME w Ergo Arenie. To będzie ubiegłoroczna powtórka z Ostrawy. Brązowe medale zdobyły Hiszpania i Węgry. Polki mają szansę na 5. miejsce.

Mnóstwo emocji było w pierwszym półfinale, w którym broniące tytułu Holenderski pokonały Węgierki 3:2. Trzy lata temu w St. Petersburgu, niemal w identycznych składach, Węgierki, jako obrończynie tytułu, przegrały z Pomarańczowymi 0:3 w spotkaniu o złoto. Od tego czasu zawsze w ME triumfuje Holandia.

W ekipie Rumunek furorę robi 16-letnia Bernadette Szocs. We wtorek wygrała z Białorusinką Aleksandrą Priwałową 3:0. Wcześniej punkty zdobyły Elizabeta Samara i Daniela Dodean.

Wyniki półfinałów:

Węgry - Holandia 2:3

Petra Lovas - Li Jie 3:0 (11:8, 11:9, 14:12)

Georgina Pota - Li Jiao 2:3 (14:16, 8:11, 11:5, 11:9, 7:11)

Krisztina Toth - Linda Creemers 3:0 (11:6, 11:7, 11:9)

Petra Lovas - Li Jiao 1:3 (13:11, 10:12, 3:11, 7:11)

Georgina Pota - Li Jie 2:3 (9:11, 11:5, 11:7, 6:11, 6:11)

Rumunia - Białoruś 3:0

Elizabeta Samara - Veronika Pavlovich 3:2 (10:12, 11:7, 2:11, 11:6, 11:5)

Daniela Dodean - Viktoria Pavlovich 3:2 (11:4, 10:12, 11:8, 5:11, 14:12)

Bernadette Szocs - Alexandra Privalova 3:0 (11:7, 11:6, 11:6)

PZTS

11 października 2011 roku – godz. 20:10; 15:41

Pierwsze zwycięstwo Polaków

Bartosz Such bez porażki!

                                                               Bartosz Such                      fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Pierwsze zwycięstwo Polaków! Biało-czerwoni zagrają o 13. miejsce

Dopiero w piątym spotkaniu na INTERSPORT mistrzostwach Europy swój pierwszy mecz wygrała męska reprezentacja Polski.

We wtorkowe popołudnie biało-czerwoni 3:1 pokonali Czechów. Dwa punkty dla team'u prowadzonego przez Tomasza Krzeszewskiego wywalczył aktualny indywidualny mistrz Polski Bartosz Such. "Suszi" ograł kolejno Jiri Vrablika 3:2 oraz Pavla Sirucka 3:1. Trzecie "oczko" do dorobku Polaków zdobył Jakub Kosowski, który w starciu "trójek" gładko rozprawił się z Tomasem Konecnym.

Dziś wieczorem podopieczni Tomasza Krzeszewskiego rozegrają ostatni mecz na mistrzostwach. Rywalem Polaków będą Rumunii. Stawką tego pojedynku będzie zajęcie 13. miejsca.

Przebieg spotkania:

Polska - Czechy 3:1

Robert Floras - Pavel Sirucek 2:3 (11:7, 11:6, 6:11, 5:11, 9:11)

1. set - 6:6, 9:7, 11:7

2. set - 4:1, 6:4, 9:5, 11:6

3. set - 3:3, 5:3, 5:6, 6:6, 6:11

4. set - 4:3, 5:6, 5:11

5. set - 3:1, 5:1, 5:6, 7:9, 8:10, 9:11

Bartosz Such - Jiri Vrablik 3:2 (12:10, 14:16, 9:11, 11:9, 11:5)

1. set - 7:7, 10:7, 10:10, 12:10

2. set - 4:2, 5:5, 8:5, 10:8, 10:11, 12:13, 14:16

3. set - 1:4, 6:5, 7:9, 9:9, 9:11

4. set - 6:7, 6:9, 11:9

5. set - 5:1, 7:1, 8:3, 11:5

Jakub Kosowski - Tomas Konecny 3:0 (12:10, 11:8, 11:7)

1. set - 6:2, 8:3, 8:6, 10:6, 10:10, 12:10

2. set - 3:2, 4:4, 6:5, 9:7, 11:8

3. set - 3:1, 4:4, 9:6, 11:7

Bartosz Such - Pavel Sirucek 3:1 (11:7, 9:11, 11:7, 11:5)

1. set - 5:1, 6:2, 8:4, 10:6, 11:7

2. set - 5:7, 7:8, 9:8, 9:10, 9:11

3. set - 2:2, 10:4, 10:7, 11:7

4. set - 4:2, 6:3, 7:5, 11:5

Such i Floras o meczu z Czechami

Polacy wygrali dziś pierwszy mecz na INTERSPORT mistrzostwach Europy w ERGO ARENIE. Biało-czerwonych do zwycięstwa poprowadził Bartosz Such, który zainkasował dwa punkty.

Dzięki wygranej nad Czechami, wieczorem Polacy zagrają z Rumunią o 13. miejsce w zawodach.

Powiedzieli po meczu:

Robert Floras: "Było blisko,prowadziłem 2:0, zabrakło trochę konsekwencji w ważnych momentach. Trochę za mało zmienności i Sirucek to wykorzystał. Ogólnie gra niezła, byłem trochę spięty, bo inaczej gra się na duże sali, inaczej na treningowej. Ale z debiutu jestem zadowolony, niewiele mi zabrakło do pierwszego sukcesu. Myślę, że wieczorem w meczu o 13. miejsce będzie lepiej. Jesteśmy z Siruckiem w tym samym wieku, graliśmy już kilkakrotnie i bilans mamy pół na pół. Ostatnio częściej wygrywał Pavel, poprzednio w ubiegłorocznym Pro Tourze juniorów w Cetniewie. Z kolei kadetach ja byłem częściej górą.

W Europie jest dużo dobrych zawodników, ale nie takich poza zasięgiem. Co innego w mistrzostwach świata, w których debiutowałem w maju. Azjaci, szczególnie Chińczycy, prezentują umiejętności bardzo wysokie. Na kontynencie można z czołówką powalczyć".

Bartosz Such: "Gramy o prestiż, aby wygranymi pożegnać się z turniejem i pokazać kibicom, że potrafimy grać. Doczekałem się swojej szansy, a w następnym meczu, z Rumunią, Robert Floras musi pokazać na co go stać. Ja zagram na dwójce, a Górak wchodzi za Kosowskiego na trójkę.

W poniedziałek nie grałem z Francją, ale to była wspólna decyzja, z trenerami. Byłem gotowy, ale nie czułem się pewnie z tymi zawodnikami, bo z Lebessonem i Legout wcześniej przegrywałem. Z Legout grałem cztery razy i nigdy nie było blisko... Wybitnie on mi nie pasuje. Z Lebessonem walczyłem przed dwoma laty i też uległem. Wtedy grałem zdecydowanie słabiej niż teraz.

Dzisiaj dobrze mi się grało z Vrablikiem, którego znam doskonale. Miałem trochę szczęścia, bo w czwartym secie ze stanu 6:9 wyciągnąłem na 11:9. Mogło być już po pojedynku. U nas jest tak, że sporo rozgrywa się w głowach, a nie na stole. Później jak już się poluzuje, poczuje piłkę, to gra fajnie wygląda. I tak właśnie było. Z Siruckiem musiałem zmienić serwis, bo dobrze odbierał, ale i tak dałem sobie radę".

PZTS

11 października 2011 roku – godz. 14:18

Laureaci konkursu plastycznego

Przy współpracy z Fundacją „Zachowaj Trzeźwy Umysł” Polski Związek Tenisa Stołowego przeprowadził w szkołach i gimnazjach na terenie całej Polski  konkurs plastyczny promujący Mistrzostwa Europy Seniorów w tenisie stołowym.

W konkursie wzięło udział ok. 3000 uczestników. Komisja konkursowa powołana przez Fundację wyłoniła zwycięzców oraz wyróżnionych. W dniu 16 września br.  Centrum Olimpijskim w Warszawie odbyło się podsumowanie kampanii i wręczenie nagród.

Zwycięzcy konkursu otrzymali zaproszenie VIP na Mistrzostwa Europy dla siebie oraz pięciu osób towarzyszących i upominki, a osoby wyróżnione zestawy gadżetów. Wszystkie prace zostały wystawione na terenie ERGO ARENY w Gdańsku (strefa kibica, loża VIP) gdzie trwają zawody.

Słowa podziękowania należą się Pani Dyrektor Krystynie KUBCZAK oraz Panu Prezesowi Fundacji Piotrowi ADAMSKIEMU za zorganizowanie i przeprowadzenie konkursu.

wyniki konkursu

Barbara TERESZKIEWICZ-STACH

11 października 2011 roku – godz. 13:55; 12:45

Polki zagrają o piąte miejsce

fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Polki zagrają o piąte miejsce

Żeńska reprezentacja Polski zagra dziś godzinie 16:00 o piąte miejsce w INTERSPORT mistrzostwach Europy w tenisie stołowym.

Stało się tak dzięki pokonaniu Czeszek 3:0 w pierwszej rundzie turnieju o miejsca 5-8. Po jednym punkcie dla naszej drużyny zdobyły: Xu Jie, Kinga Stefańska i Katarzyna Grzybowska. Dla Stefańskiej był to debiut na mistrzostwach.

Rywalem podopiecznych Michała Dziubańskiego w meczu, którego stawką będzie zajęcie piątego miejsca w turnieju, będzie triumfator konfrontacji Niemcy - Hiszpania.

Przebieg spotkania:

Polska - Czechy 3:0

Xu Jie - Hana Matelova 3:2 (12:10, 11:7, 7:11, 8:11, 11:7)

Kinga Stefańska - Katerina Penkavova 3:2 (11:7, 7:11, 11:8, 5:11, 16:14)

Katarzyna Grzybowska - Dana Hadacova 3:0 (11:6, 11:8, 11:7).

Stefańska i Dziubański o meczu z Czeszkami

Udanie w INTERSPORT mistrzostwach Europy zadebiutowała Kinga Stefańska. Zawodniczka KTS-u Zamek Tarnobrzeg zdobyła jeden punkt w wygranym przez naszą reprezentację meczu z Czechami 3:0.

Stefańska, która rozegrała pierwszy mecz w Ergo Arenie, pokonała Katerinę Penkavovą 3:2.

Zapraszamy do przeczytania pomeczowych wypowiedzi Kingi Stefańskiej i trenera Michała Dziubańskiego.

Kinga Stefańska: "Można powiedzieć, że po wielu latach przerwy znów zadebiutowałam w drużynówce w ME. Trochę tak dziwnie czuję się słysząc i mówiąc słowo debiut, bo mam 31 lat i wiele występów w reprezentacji na koncie. Cieszę się, że w ogóle mogłam zagrać. Oczywiście, inaczej jest gdy gra się o medale, do "przodu", a inaczej gdy o miejsca 5-8. Ale i tak jestem bardzo zadowolona, bo przez pierwsze dni siedziałam na ławie. Wszystkie Czeszki chciały przeciwko mnie grać, znają moją piłką, ja znam ich mocne i słabe strony, lubimy się. Koleżanka klubowa Renata Strbikova mówiła, że dla nich pozycje 5-8. to nie jest porażka, ich głównym celem był awans do ćwierćfinału. Miały strasznego pecha w 1/4 finału z Białorusią, ponieważ w czwartym secie, przy stanie 1:2, Dana Hadacova dostała od Aleksandry Priwałowej cztery "świnie", w tym piłkę, która stanęła na taśmie i spadła po stronie Czeszki, bez szans na jej odebranie. Poza tym Hadacova otrzymała od sędziego czerwoną kartkę, czyli to był piąty stracony punkt. W końcówce tej partii wybitnie nie miała szczęścia, a przecież miały szansę na medal".

Michał Dziubański (trener): "Zaczęliśmy od zwycięstwa Kseni, która grała może czasem nierówno, ale najważniejsze, że pokonała rywalkę. W pierwszej kategorii na ME nie ma już takich zawodniczek, które łatwo się ogrywa. To już nie ten poziom, on jest bardzo wyrównany. Bardzo dobrze w debiucie wypadła Kinga, cieszy jej gra. Natomiast Kaśka zwyciężyła bez straty seta i jej gra wyglądała dobrze, lepiej niż wczoraj. O miejsca 5-6 ponownie nie wystąpi Li Qian, ona odpoczywa przed singlem. Zresztą podobnie postępują inni trenerzy z przedziału lokat 5-8. Będę chciał aby wystąpiła Natalia, zobaczymy tylko, czy wszystko w porządku jest ze zdrowiem, bo odczuwa lekkie zmęczenie, a przed nią jeszcze dwie konkurencje. Wiem, że chce pomóc drużynie".

Polki zagrają z Niemkami

Reprezentacja Niemiec będzie rywalem Polek w meczu o miejsca 5-6 w turnieju drużynowym w Ergo Arenie.

Biało-czerwone wygrały we wtorkowe południe z Czechami 3:0, a zespół zza zachodniej granicy, bez indywidualnej mistrzyni kontynentu z 2009 roku Wu Jiaduo, pokonał Hiszpanię 3:2, mimo że przegrywał już 0:2.

Nadzieje Niemek przedłużyła blondwłosa Kristin Silbereisen, po zwycięstwie nad Zhu Fang 3:0. W czwartym pojedynku Zhenqi Barthel ograła Sarą Ramirez 3:0, zaś w decydującym majacą bałkańskie korzenie Irene Ivancan pokonała urodzoną w Kijowie Galię Dvorak 3:2.

Wyniki:

Hiszpania - Niemcy 2:3

Sara Ramirez - Irene Ivancan 3:1

Galia Dvorak - Zhenqi Barthel 3:0

Zhu Fang - Kristin Silbereisen 0:3

Sara Ramirez - Zhenqi Barthel 0:3

Galia Dvorak - Irene Ivancan 2:3

PZTS

11 października 2011 roku – godz. 09:38

Polsko-czeski wtorek w Ergo Arena

fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Polsko-czeski wtorek w Ergo Arena

Polki zagrają o godz. 10 z Czeszkami o miejsca 5-8, a Polacy o 13 z Czechami o pozycje 13-16 w INTERSPORT mistrzostwach Europy. Oba mecze we wtorek w Ergo Arenie.

W ćwierćfinale Czeszki, w składzie z Renatą Strbikovą, koleżanką klubową Li Qian, Xu Jie i Kinga Stefańskiej z Zamku-OWG Tarnobrzeg, przegrały z Białorusinkami 1:3. Strbikova w inauguracyjnym pojedynku uległa wciąż aktualnej mistrzyni kontynentu w singlu Wiktorii Pawłowicz 1:3.

Natomiast Czesi, bez swego lidera - Petra Korbela, ulegli Anglikom 2:3. Nie do zatrzymania był 18-letni Liam Pitchford, który pokonał Dmitrija Prokopcova 3:1 i Tomasa Konecnego 3:0. Punkty dla naszych południowych sąsiadów zdobyli: Pavel Sirucek po zwycięstwie nad Danielem Reedem 3:2 i urodzony na Ukrainie Prokopcov, który grał Paula Drinkhalla 3:0..

PZTS

11 października 2011 roku – godz. 09:35

Rewelacyjni Portugalczycy!

fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Rewelacyjni Portugalczycy!

Obecność w półfinałach Szwedów, a przede wszystkim Portugalczyków - to największa niespodzianka turnieju drużynowego INTERSPORT mistrzostw Europy w Gdańsku i Sopocie.

We wtorkowych półfinałach, o godz. 16 Austria zagra ze Szwecją, a o 19 faworyzowani Niemcy z Portugalią.

Z dawnych gwiazd Trzy Korony mają nadal Joergena Perssona, a ćwierćfinał z Rosją wygrali 3:2 dzięki bardzo dobrej grze Para Gerella.

Mimo braku w składzie Chen Weixinga, znakomicie radzą sobie Austriacy, ze swym liderem Wernerem Schlagerem. Mistrzowi świata z 2003 roku w Trójmieście towarzyszą żona i dziecko.

Największą niespodzianką jest obecność na podium Portugalczyków, choć Tiago Apolonia, Joao Monteiro i Marcos Freitas już w turniejach ITTF Pro Tour udowodnili, że trzeba się z nimi liczyć, a będą jeszcze mocniejsi.

O finał Portugalczykom będzie ciężko, bo zmierzą się z Niemcami. Timo Boll i Dmitrij Ovtcharov w obecnej formie są nie do zatrzymania.

A polscy kibice emocjonować się będą meczem biało-czerwonych z Czechami o miejsca 13-16. Początek o godz. 13.

Wyniki ćwierćfinałów turnieju mężczyźn:

Niemcy - Grecja 3:1

Timo Boll - Dimitros Papadimitriou 3:0

Dmitrij Ovtcharov - Kalinikos Kreanga 3:0

Bastian Steger - Panagiotis Gionis 1:3

Timo Boll - Kalinikos Kreanga 3:1

Portugalia - Węgry 3:0

Tiago Apolonia - Janos Jakab 3:2

Joao Monteiro - Daniel Kosiba 3:0

Marcos Freitas - Krisztian Nagy 3:0

Austria - Chorwacja 3:1

Werner Schlager - Andrej Gacina 3:1

Robert Gardos - Zoran Primorac 3:2

Daniel Habesohn - Tan Ruiwu 2:3

Werner Schlager - Zoran Primorac 3:1

Szwecja - Rosja 3:2

Joergen Persson - Aleksander Szibajew 3:2

Par Gerell - Alieksiej Smirnow 3:0

Robert Svensson - Kirił Skaczkow 0:3

Joergen Persson - Alieksiej Smirnow 0:3

Par Gerell - Aleksander Szibajew 3:0.

PZTS

10 października 2011 roku – godz. 23:42

Table Tennis Shopping

 

Od lewej: Wojciech WALDOWSKI, Agnieszka WILCZYŃSKA i Zygmunt SUTKOWSKI

 

 

10 października 2011 roku – godz. 20:32; 19:19; 18:27

Rumunki za silne dla Polek

                                                             Katarzyna Grzybowska                      fot. Ireneusz Stosik (PZTS)

                             Reprezentacja Rumunii tuż po zwycięstwie z zespołem Polski                      fot. (mp)

                                                                        Daniela Dodean                      fot. Ireneusz Stosik / PZTS

Polki bez medalu!

Bez medalu zakończy swój udział w turnieju drużynowym INTERSPORT mistrzostw Europy żeńska reprezentacja Polski. W 1/4 finału Polki uległy Rumunkom 1:3.

W porównaniu do fazy grupowej, trener Michał Dziubański dokonał jednej zmiany w składzie w meczu z Rumunkami. Zawodniczkę KTS-u Zamek Tarnobrzeg - Xu Jie zastąpiła Katarzyna Grzybowska. Dodatkowo, na pozycji numer jeden wystąpiła Natalia Partyka.

Ćwierćfinałowe starcie z młodym zespołem z Rumunii rozpoczęło się dobrze dla Polek. Inauguracyjną grę wygrała Li Qian, która w trzech setach rozprawiła się z Elizabetą Samarą. Niestety, jak się później okazało, było to jedyne zwycięstwo zawodniczki w koszulce z Orłem na piersi. W kolejnych meczach porażki poniosły Natalia Partyka, Katarzyna Grzybowska i ponownie Partyka.

Mimo porażki w ćwierćfinale, turniej dla Polek jeszcze się nie zakończył. We wtorek podopieczne Michała Dziubańskiego zagrają z reprezentacją Czech w pierwszej rundzie turnieju o miejsca 5-8.

Przebieg spotkania:

Polska - Rumunia 1:3

Li Qian - Elizabeta Samara 3:0 (12:10, 11:6, 11:8)

Natalia Partyka - Daniela Dodean 0:3 (9:11, 15:17, 7:11)

Katarzyna Grzybowska - Bernadette Szocs 1:3 (9:11, 8:11, 11:5, 9:11)

Natalia Partyka - Elizabeta Samara 1:3 (7:11,11:5, 11:13, 7:11)

Zawodniczki i trenerzy po meczu z Rumunią

- Smutny jestem, że drużynowo przegrały dziewczyny, ale cieszy forma "Małej" - mówił po meczu asystent pierwszego trenera reprezentacji Polski kobiet, Zbigniew Nęcek.

Powiedzieli po meczu z Rumunią:

Katarzyna Grzybowska: "Rano dowiedziałam się od trenera, że zadebiutuję w Ergo Arenie. A już po losowaniu były takie rozmowy, bo Xu Jie ostatnio nie szło najlepiej z Neculą. Tymczasem Rumuni zrobili roszadę i wystawili Szocs. Ja trochę się usztywniłam, nie zagrałam tak, jak powinnam. Szocs sporo młodsza, ja teoretycznie lepsza i to musiałam pokazać przy stole. Niestety, rywalka, która nie miała nic do stracenia, wygrała. Trochę się spóźniłam ze wszystkim, dopiero zaczęłam grać po swojemu, jeszcze mogłam czwartego seta wyrwać, bo na początku prowadziłam.

Natalia Partyka: "To jest taki właśnie urok tenisa stołowego... Z Samarą wysoko prowadziłam 10:5, później się odwróciło. Szkoda, bo w tym meczu byłam spokojna, miałam spokojną głowę, dobrze mi szło. Obserwowałam piłkę, serwis był wychodzący. Żałuję, bo mam poczucie, że grałam dziś bardzo dobrze. Szkoda, wielka szkoda, tak to można skwitować. Rumunki Dodean i Samara nie ma co się oszukiwać są na dziś lepsze ode mnie i "Grzybci", ale walczyłyśmy i pokazałyśmy, że ta granica nie jest taka duża. Mam nadzieję, że następnym razem je dopadniemy".

Michał Dziubański (I trener): "Z Rumunią nigdy nie będzie łatwo. Wszystko wyglądało bardzo dobrze - ustawienie, taktyka, mieliśmy aż pięć szans setowych. Natalia z Dodean, która początkowo grała bardzo usztywniona, długo prowadziła, a przegrywała po pasjonujących końcówkach. Dlatego czuję niedosyt, bo porażka zawsze boli.  Spodziewaliśmy się, że u Rumunek zagra Necula, ale trójka miała należeć do nas, choć uważam Rumunki za bardzo odporne psychicznie zawodniczki, świetnie radzące sobie w wielkich imprezach. Szkoda, że pocisnęliśmy do końca, bo Li Qian zrobiła znakomity początek. A była szansa... Brak medalu to zawód, chcieliśmy bardzo stanąć na podium przed własną publicznością. Zaliczani byliśmy do faworytów, ale ekip o zbliżonym potencjale było dziesięć, a już ćwierćfinaliści - to prawdziwa bomba".

Zbigniew Nęcek (II trener): "Li Qian bardzo mocno pracuje nad unowocześnieniem stylu gry, nad aktywnością. Samara o tym nie wiedziała. Bardzo ofensywną grę zastosowaliśmy, co musiała "Mała" bronić, to broniła, natomiast kilka ataków zdeprymowało Samarę, która przecież bardzo dobrze gra przeciwko defensywie. Rumunka nie spodziewała się takich ciosów, to był klucz do jej "złamania". Ostatnio pojedynek Li Qian wyraźnie z nią przegrała, w ubiegłym roku. Ale teraz znów coś nowego znaleźliśmy, przecież Samara wygrywała już i z Wiktorią Pawłowicz, i podczas tych ME z Irene Ivancan. Smutny jestem, że drużynowo przegrały dziewczyny, ale cieszy forma "Małej". Przez dwa miesiące była na zgrupowaniach w Chinach i to przynosi efekt. Wszystko robimy z myślą o igrzyskach olimpijskich w Londynie. Li Qian ma jeszcze rezerwy...".

PZTS

10 października 2011 roku – godz. 19:16; 17:56

Dlaczego nie zagrał Bartosz Such?

Upór Krzeszewskiego przyczyną porażki?

                             Reprezentacja Francji tuż po zwycięstwie z zespołem Polski                         fot. (mp)

Czwarta porażka Polaków

Trwa czarna seria reprezentacji Polski mężczyzn. Podopieczni Tomasz Krzeszewskiego przegrali dziś czwarty mecz na INTERSPORT mistrzostwach Europy w Gdańsku.

Biało-czerwoni ulegli Francji 2:3. Punkty dla naszego zespołu zdobyli: Wang Zeng Yi oraz Jakub Kosowski. "Wandżi" ograł Adriena Matteneta 3:2, a "Kosa" w trzech setach rozprawił się z Abdelem-Kaderem Salifou.

We wtorek Polacy zmierzą się z Czechami lub Anglikami w meczu o miejsca 13-16.

Powiedzieli po meczu:

Wang Zeng Yi: "To był ciężki mecz. Wygrałem pierwszy pojedynek na tych mistrzostwach i to jest jakiś pozytyw. Miałem trochę szczęścia w pojedynku z Mattenetem i udało mi się zwyciężyć. W spotkaniu z Lebessonem byłem za bardzo spięty. Przegrałem dwa pierwsze sety i zrobiła się trudna sytuacja. W kolejnych dwóch grałem już bardziej wyluzowany i udało się wyrównać na 2:2. W tie-breaku Francuz zaskoczył mnie serwisem. Nie wykorzystałem kilku akcji i zemściło się to w końcówce. Niestety, w decydujących momentach brakuje mi pomysłu na grę."

Jakub Kosowski: "Cieszę się, że wreszcie udało mi się coś wygrać - lepiej późno niż wcale. Moje zwycięstwo dało nam nadzieję, że jeszcze możemy odwrócić losy tego spotkania. W kolejnej grze Wang doprowadził do remisu i wynik był sprawą otwartą. Nie udało się jednak wygrać. Jutro zagramy kolejny mecz i miejmy nadzieję, że będzie on zwycięski."

Przebieg spotkania:

Polska - Francja 2:3

Wang Zeng Yi - Emmanuel Lebesson 2:3 (9:11, 5:11, 11:4, 11:7, 7:11)

1- 5:2, 5:5, 8:6, 8:8, 9:10, 9:11

2- 2:5, 3:7, 5:7, 5:11

3- 0:2, 8:3, 11:4

4- 1:1, 1:3, 4:3, 4:5, 4:7, 7:7, 11:7

5- 1:1, 3:2, 3:5, 4:5, 6:6, 6:8, 7:11

Daniel Górak - Adrien Mattenet 0:3 (5:11, 9:11, 6:11)

1- 0:3, 1:5, 1:7, 3:7, 5:11

2- 1:0, 2:2, 4:4, 7:5, 9:6, 9:11

3- 1:3, 2:5, 4:10, 6:11

Jakub Kosowski - Abdel-Kader Salifou 3:0 (11:4, 11:9, 11:8)

1- 4:1, 10:2, 11:4

2- 2:4, 5:4, 6:6, 7:8, 8:9, 9:9, 11:9

3- 3:3, 3:5, 6:6, 7:6, 7:8, 11:8

Wang Zeng Yi - Adrien Mattenet 3:2 (11:6, 3:11, 10:12, 11:9, 12:10)

1- 3:0, 3:3, 9:3, 10:4, 11:6

2- 0:3, 2:7, 3:11

3- 2:2, 8:6, 8:8, 10:8, 10:12

4- 2:1, 3:3, 3:5, 7:7, 11:9

5- 2:1, 3:5, 4:7, 7:7, 9:8, 10:10, 12:10

Daniel Górak - Emmanuel Lebesson 0:3 (7:11, 8:11, 5:11

1- 3:0, 5:5, 6:9, 7:11

2- 1:3, 3:3, 4:6, 5:8, 7:9, 8:10, 8:11

3- 3:1, 4:4, 4:6, 5:11

Mateusz Przybył www.e-pingpong.pl

10 października 2011 roku – godz. 16:52

Białorusinki czekają na... Polki

fot. Ireneusz Kanabrodzki

Białorusinki czekają na... Polki

Reprezentantki Białorusi awansowały do półfinału INTERSPORT ME w Ergo Arenie. Jeśli Polki pokonają Rumunki, w ćwierćfinale zagrają przeciwko siostrom Pawłowicz.

Bohaterką spotkania z Czeszkami (3:1) była indywidualna mistrzyni kontynentu z 2010 roku Wiktoria Pawłowicz, która zdobyła dwa punkty.

Przypomnijmy, że już wcześniej awans do półfinałów zapewniły sobie Holenderki i Węgierki.

Wynik ćwierćfinału:

Czechy - Białoruś 1:3

Renata Strbikova - Wiktoria Pawłowicz 1:3

Iveta Vacenovska - Weronika Pawłowicz 3:2

Dana Hadacova - Aleksandra Priwałowa 1:3

Iveta Vacenovska - Wiktoria Pawłowicz 0:3

(mp)

10 października 2011 roku – godz. 16:16

Pingpongowa Wielka Trójka

Prezydent ETTU Stefano BOSI, Minister Sportu i Turystyki Adam GIERSZ

i Prezes Honorowy PZTS Jerzy DACHOWSKI

10 października 2011 roku – godz. 16:01

Holenderki i Węgierki w półfinale

                                                             fot. Ireneusz Kanabrodzki

Holenderki i Węgierki w półfinale

Najlepsza drużyna ME w latach 2008-2010 Holandia zagra z Węgrami w półfinale mistrzostw Europy w Ergo Arenie.

W pierwszych poniedziałkowych ćwierćfinałach, reprezentacja Holandii pokonała Hiszpanię 3:0, a Węgierki wygrały z faworytkami turnieju Niemkami 3:2.

Największą szansę na przełamanie rywalek Hiszpanki miały w drugim pojedynku, w którym Zhu Fang w piątym secie prowadziła z Li Jie 6:3. Trener Pomarańczowych Chen Zhibin, w przeszłości kolega klubowy m.in. Andrzeja Grubby i Lucjana Błaszczyka, wziął czas. Po tej przerwie jego zawodniczka zdobyła zdecydowanie więcej punktów i wygrała 14:12.

W rundzie grupowej Chen Zhibin, przeciwnie do lat poprzednich, oszczędzał najlepsze pingpongistki Li Jiao, Li Jie i Elenę Timinę. Szansę gry dostały również Linda Creemers i Brigitte Eerland.

Dużą niespodziankę sprawiły Węgry, eliminując w tej fazie zawodów Niemki. W barwach pokonanych zabrakło mistrzyni Europy w singlu sprzed dwóch lat Wu Jiaduo. "Nie jest w najwyższej formie, dlatego dziś nie zagrała" - powiedział jeden z trenerów niemieckiej ekipy. Wczoraj w meczu grupowym Wu przegrała z Ukrainką Margaritą Pesocką 2:3 i był to rewanż za finał ME 2009.

Od godz. 13 Białoruś rywalizuje w ćwierćfinale z Czechami, a o 16 rozpocznie się mecz Polek, srebrnych (2009) i brązowych (2010) medalistek mistrzostw Europy, z Rumunkami.

Wyniki ćwierćfinałów turnieju drużynowego kobiet:

Holandia - Hiszpania 3:0

Li Jiao - Shen Yanfei 3:2

Li Jie - Zhu Fang 3:2

Elena Timina - Galia Dvorak 3:1

Węgry - Niemcy 3:2

Krisztina Toth - Irene Ivancan 1:3

Georgina Pota - Kristin Silbereisen 3:0

Patra Lovas - Zhenqi Barthel 3:2

Pota - Ivancan 0:3

Toth - Silbereisen 3:1.

PZTS

10 października 2011 roku – godz. 12:32

Pomaga obecność bliskich

                                                                        Natalia Partyka                                                     fot. AFP

Pomaga obecność bliskich

22-letnia Natalia Partyka jest ulubienicą publiczności w Ergo Arenie. Jej mecze w INTERSPORT mistrzostwach Europy ogląda najbliższa rodzina i wielu znajomych.

W poniedziałek będą kibicować reprezentantkom Polski w meczu z Rumunką. Stawką - awans do strefy medalowej.

"Bardzo pomaga mi obecność na trybunach najbliższych - na każdym spotkaniu są rodzice, w sobotę była siostra, a wczoraj babcia z dziadkiem. Oprócz nich, widziałam mnóstwo znajomych. Praktycznie wszystkie twarze na trybunach są mi znane" - powiedziała Partyka, która w fazie grupowej wystąpiła we wszystkich meczach biało-czerwonych.

"Kiedy mieszkałam z rodzicami, mieliśmy zaledwie 5 minut do hali Ergo Areny. Teraz jestem już na swoim, zamieszkałam dużo dalej, ale dojazd nie jest żadnym problemem" - dodała.

Partyka ma w dorobku trzy medale ME - srebrny (2009) i brązowy (2010) w turnieju drużynowym oraz brązowy z Xu Jie w deblu (2008).

"Jestem w całkiem niezłej dyspozycji. Czy forma rośnie, to tak trudno jednoznacznie ocenić. Na pewno nie spada. Trochę się obawiałam zawodów, bo u nas, bo dodatkowy stres, ale niepotrzebnie. Jest wszystko w porządku. Zawsze najtrudniejsze są pierwsze mecze, gdzie jednak czuję się lekki stresik. Ale jakoś poszło.

- Czasem trener ustawia mnie na dwójkę albo trójkę, jednak dla mnie nie ma to znaczenia. Może na dwójce jest większa odpowiedzialność, bo trzeba wystąpić w dwóch spotkaniach, ale przecież na trójce też jest ważny mecz. Bo jeśli przegrywamy 0:2, to koniecznie trzeba zwyciężyć i uratować rezultat" - stwierdziła Natalia.

Partyka przyznała, że chciała grać ćwierćfinał o godz. 16. "Nie lubię późnych godzin, bo mecze się przeciągają, jak z Węgierkami, i kończą po 22 czy nawet przed północą".

PZTS

10 października 2011 roku – godz. 00:15

Prezes Honorowy PZTS J. Dachowski

gościem honorowym Kongresu ETTU

Prezes Honorowy Polskiego Związku Tenisa Stołowego Pan Jerzy DACHOWSKI pojawił się dzisiaj w loży VIP rozgrywanych w hali ERGO ARENA w Gdańsku-Sopocie 2011 INTERSPORT Mistrzostw Europy Seniorów w tenisie stołowy.

Były wieloletni Prezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego jest prawdziwym ojcem chrzestnym tej wspaniałej imprezy, bowiem już za czasów jego prezesury zdecydowały się losy przyznania Polsce organizacji Mistrzostw Europy.

Pan Jerzy DACHOWSKI pełnił przez 14 lat wysokie funkcje we władzach światowego i europejskiego tenisa stołowego, w tym przez 2 lata był Wiceprezydentem Europejskiej Unii Tenisa Stołowego.

W uznaniu wieloletnich zasług, Prezydent ETTU Pan Stefano BOSI zaprosił Pana Jerzego DACHOWSKIEGO jako gościa honorowego na odbywający się w dniu dzisiejszym w Gdańsku Kongres Europejskiej Unii Tenisa Stołowego.

Delegatami Polskiego Związku Tenisa Stołowego na Kongres ETTU będą: Prezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego Pan Ryszard WEISBRODT oraz nieobecny do dzisiaj w Gdańsku-Sopocie Wiceprezes ds. Sportowych Pan Tadeusz SZYDŁOWSKI.

(mp)

9 października 2011 roku – godz. 23:55

Polki z Rumunią o medal,

Polacy z Francją o miejsca 9-16

Wyniki fazy grupowej - Championship Division

Białorusini, wicemistrzowie Europy z 2010 roku z Ostrawy, nie awansowali do ćwierćfinału INTERSPORT Mistrzostw Europy, które rozgrywane są w Gdańsku.

Do czołowej ósemki turnieju nie udało się również awansować Francuzom i Czechom, którzy na poprzednich mistrzostwach stawali na najniższym stopniu podium.

Wyniki - Championship Division:

kobiety:

gr. A:

Holandia - Czechy 3:0

Turcja - Luksemburg 1:3

Holandia - Turcja 3:0

Czechy - Luksemburg 3:1

Holandia - Luksemburg 3:1

Turcja - Czechy 3:2

1. Holandia 6 9:1

2. Czechy 4 5:7

3. Luksemburg 4 5:7

4. Turcja 4 4:8

gr. B:

Rumunia - Ukraina 3:2

Niemcy - Rosja 3:0

Rumunia - Niemcy 3:2

Ukraina - Rosja 0:3

Rumunia - Rosja 3:0

Niemcy - Ukraina 3:1

1. Rumunia 6 9:4

2. Niemcy 5 8:4

3. Rosja 4 3:6

4. Ukraina 3 3:9

gr. C:

Polska - Słowacja 3:0

Węgry - Serbia 3:0

Polska - Węgry 2:3

Słowacja - Serbia 0:3

Polska - Serbia 3:0

Węgry - Słowacja 3:0

1. Węgry 6 9:2

2. Polska 5 8:3

3. Serbia 4 3:6

4. Słowacja 3 0:9

gr. D:

Białoruś - Chorwacja 3:0

Hiszpania - Litwa 3:0

Białoruś - Hiszpania 3:1

Chorwacja - Litwa 3:2

Białoruś - Litwa 3:0

Hiszpania - Chorwacja 3:1

1. Białoruś 6 9:1

2. Hiszpania 7:4 5

3. Chorwacja 4 4:8

4. Litwa 3 2:9

mężczyźni:

gr. A:

Niemcy - Polska 3:0

Chorwacja - Słowacja 3:1

Niemcy - Chorwacja 3:0

Polska - Słowacja 1:3

Niemcy - Słowacja 3:0

Chorwacja - Polska 3:1

1. Niemcy 6 9:0

2. Chorwacja 5 6:5

3. Słowacja 4 4:7

4. Polska 3 2:9

gr. B:

Białoruś - Anglia 3:1

Rosja - Węgry 3:0

Białoruś - Rosja 1:3

Anglia - Węgry 0:3

Białoruś - Węgry 2:3

Rosja - Anglia 3:0

1. Rosja 6 9:1

2. Węgry 5 6:5

3. Białoruś 4 6:7

4. Anglia 3 1:9

gr. C:

Francja - Grecja 2:3

Austria - Rumunia 3:1

Francja - Austria 1:3

Grecja - Rumunia 3:2

Francja - Rumunia 3:1

Austria - Grecja 3:1

1. Austria 6 9:3

2. Grecja 5 7:7

3. Francja 4 6:7

4. Rumunia 3 4:9

gr. D:

Czechy - Portugalia 0:3

Szwecja - Słowenia 3:0

Czechy - Szwecja 2:3

Portugalia - Słowenia 3:2

Czechy - Słowenia 3:0

Szwecja - Portugalia 0:3

1. Portugalia 6 9:2

2. Szwecja 5 6:5

3. Czechy 4 5:6

4. Słowenia 3 2:9

Pary ćwierćfinałowe:

kobiety:

Holandia - Hiszpania

Niemcy - Węgry

Białoruś - Czechy

Polska - Rumunia (godz. 16:00)

mężczyźni:

Niemcy - Grecja

Węgry - Portugalia

Austria - Chorwacja

Szwecja - Rosja

O miejsca 9-16:

kobiety:

Luksemburg - Słowacja

Ukraina - Chorwacja

Rosja - Turcja

Litwa - Serbia

mężczyźni:

Czechy - Anglia

Polska - Francja (godz. 15:00)

Słowacja - Słowenia

Rumunia – Białoruś

PZTS

 

9 października 2011 roku – godz. 23:02; 21:22; 21:02; 20:42; 19:40

Spóźniona odsiecz Bartosza!

Polska - Chorwacja 1:3

                                                                           Bartosz Such                        fot. Ireneusz Stosik (PZTS)

Polacy na ostatnim miejscu w grupie

Reprezentacja Polski mężczyzn nie zagra w ćwierćfinale INTERSPORT Mistrzostw Europy. Biało-czerwoni zajęli ostatnie miejsce w grupie A i teraz czeka ich walka w turnieju pocieszenia o miejsca 9-16.

Na zakończenie zmagań grupowych podopieczni Tomasza Krzeszewskiego przegrali 1:3 z Chorwacją. Honorowe "oczko" dla naszej drużyny zdobył Bartosz Such, który w pierwszej grze ograł Tan Ruiwu 3:2. "Suszi" zastąpił w tym meczu Wang Zeng Yi, na którego stawiał we wcześniejszych meczach Krzeszewski.

Rywalizację w "polskiej" grupie wygrali Niemcy, którzy zainkasowali komplet punktów. Oprócz naszych zachodnich sąsiadów, do ćwierćfinałów awansowali również Chorwaci.

Przebieg spotkania:

Polska - Chorwacja 1:3

Bartosz Such - Tan Ruiwu 3:2 (3:11, 11:9, 9:11, 11:7, 11:9)

1. set - 0:3, 3:11

2. set- 0:4, 1:4, 4:5, 6:6, 8:6, 8:9, 11:9

3. set - 2:1, 4:2, 5:3, 5:9, 6:9, 6:10, 9:10, 9:11

4. set - 1:2, 5:2 6:2, 7:3, 8:6, 10:7, 11:7

5. set - 0:3, 3:3 4:3, 5:3, 8:4, 9:6, 9:8, 10:8, 11:9

Jakub Kosowski - Zoran Primorac 1:3 (8:11, 12:10, 7:11, 6:11)

1. set - 2:2, 4:4, 5:7, 7:7, 7:9, 8:10, 8:11

2. set - 2:0, 3:3, 4:6, 5:8, 7:9, 9:9, 9:10, 12:10

3. set - 2:2, 2:6, 4:7, 5:9, 7:10, 7:11

4. set - 3:1, 4:5, 4:8, 5:10, 6:11

Daniel Górak - Andrej Gacina 0:3 (7:11, 8:11, 9:11)

1. set - 3:5, 3:8, 4:10, 7:10, 7:11

2. set - 3:2, 3:4, 3:8, 5:9, 7:9, 8:10, 8:11

3. set - 2:3, 5:4, 8:4, 8:8 , 8:10, 9:10, 9:11

Jakub Kosowski - Tan Ruiwu 1:3 (7:11, 11:6, 5:11, 6:11)

1. set - 2:2, 4:5, 6:6, 6:8, 7:11

2. set - 3:0, 4:1, 7:3, 10:4, 11:6

3. set - 2:2, 3:4, 4:7, 5:9, 5:11

4. set - 1:3, 4:6, 5:9, 6:11

Powiedzieli po meczu:

Tomasz Krzeszewski (trener): "Dość często w ME trafiamy na Chorwację i niestety przegrywamy. A teraz rywale wzmocnieni Tan Ruiwu są zespołem, który będzie walczył o medal, jak nie o finał. Byliśmy w trudnej grupie, ale nie zagraliśmy najlepiej i nie mamy co szukać usprawiedliwień w dyspozycji i składach innych. Gdybyśmy zagrali na lepszym poziomie, to łatwiej byłoby zająć trzecie, a może drugie miejsce. Teraz czeka nas arcytrudne zadanie o utrzymanie w najwyższej dywizji".

Bartosz Such: "W końcu doczekałem się na występ w ME 2011. Wcześniej rozmawiałem z trenerem, analizowaliśmy sytuację przed meczami, więc nie ma mowy abym był obrażony. Po prostu czekałem na swoją szansę i cieszę się, że otrzymałem ją już w rundzie grupowej. Myślę, że pokazałem na co mnie stać, pokonałem Tan Ruiwu i mam nadzieję, że w kolejnych spotkaniach będę występował. W Ergo Arenie czuję się jak w domu, bo mieszkam 10 minut spacerem stąd. W pierwszym secie grało mi się bardzo ciężko, przecież to mój debiut w tej imprezie. Ale w porę się obudziłem, w drugiej partii wycisnąłem co się dało i jakoś poszło".

PZTS

9 października 2011 roku – godz. 19:25; 17:21

Polki w ćwierćfinale!

                                                                             Li Qian                             fot. Ireneusz Stosik (PZTS)

Polki w ćwierćfinale!

Reprezentacja Polski kobiet awansowała do ćwierćfinału INTERSPORT Mistrzostw Europy w tenisie stołowym.

Podopieczne Michała Dziubańskiego na zakończenie fazy grupowej pokonały Serbię 3:0. Punkty dla naszego zespołu zdobyły: Li Qian, Natalia Partyka oaz Xu Jie po jednym.

Rywalizację w grupie C wygrały Węgierki, które odniosły komplet zwycięstw. Drugie miejsce, które również premiowane jest awansem do czołowej ósemki, zajęły Polki.

Przypomnijmy, że Polki to wciąż aktualne brązowe medalistki mistrzostw Europy.

Polska - Serbia 3:0

Li Qian - Gabriela Feher 3:0 (11:4,11:7,11:8)

Natalia Partyka - Ana Maria Erdelji 3:1 (11:8, 5:11, 11:2, 11:6)

Xu Jie - Monika Molnar 3:2 (11:8,11:9, 7:11, 10:12, 11:6)

Komplet wyników:

Polska - Słowacja 3:0

Węgry - Serbia 3:0

Polska - Węgry 2:3

Słowacja - Serbia 0:3

Polska - Serbia 3:0

Węgry - Słowacja 3:0

Tabela:

1. Węgry     3 9:2 6

2. Polska      3 8:3 5

3. Serbia      3 3:6 4

4. Słowacja 3 0:9 3

PZTS

Polki po meczu z Serbią

Na drugim miejscu zakończyły fazę grupową INTERSPORT Mistrzostw Europy nasze tenisistki stołowe. Zapraszamy do przeczytania pomeczowych wypowiedzi polskich zawodniczek i trenera.

Powiedzieli po meczu:

Natalia Partyka: "Idąc na górę, czyli pozycje 1-2, wiedziałam, że zagram z Feher lub Erdelji i na obie byłam przygotowana. Tylko na początku rywalka zaskoczyła mnie, nie czytałam jej serwisu, a poza tym sporo atakowała i nie czułam piłki, która do mnie wracała. W pierwszym secie w porę się obudziłam, wygrałem go, a później, mimo dramaturgii, dość pewnie wygrałam. Jestem w całkiem niezłej dyspozycji, co dobrze rokuje na kolejne spotkania, pomaga mi też obecność rodziny i znajomych na trybunach. W ćwierćfinale musimy włożyć mnóstwo serca aby pokonać Holenderki, Rumunki lub Białorusinki".

Li Qian: "Naszym atutem jest bardzo dobre przygotowanie taktyczne do każdego meczu. Miałam sporo informacji o Feher, a ona jakby nie potrafiła ze mną grać na początku. Dopiero w trzecim secie mi zagroziła i było równo do stanu 8:8. Wciąż potrzebuję więcej cierpliwości w grze, wtedy łatwiej będzie mi zdobywać punkty. To trochę wynika z mojego charakteru, bo na co dzień bardzo się spieszę".

Xu Jie: "Musiałam przy stole trochę walczyć sama ze sobą, przekonać się, że muszę ciągle grać topspinem, a nie tylko raz i oczekiwać, że Molnar będzie psuła piłki. Zobaczyłam, że jeden topspin nie wystarczy, w tej dużej sali piłka aż tak nie leci i trzeba konsekwentnie ponawiać ataki. Innej metody nie ma, bo lekkie przebijanie nic nie da. Dobrze, że przy 1:5 się obudziłam i zdążyłam zmienić moją grę. A teraz chciałabym wylosować Białoruś w ćwierćfinale. Najlepiej uniknąć Holandii".

Michał Dziubański (trener): "Trochę obawiałem się tego meczu, bo stawka już spora, o wejście do ósemki i przesądzający, czy będziemy walczyć o medale, czy niższe pozycje. Zaskoczył mnie trener serbski, który ustawił swój zespół tak jak bym tego... oczekiwał. Nie wiem czy chciał nas zaskoczyć Moniką Molnar w składzie, ale jej obecność na trójce nam pasowała, bardziej wymagająca jest Andrea Todorovic.

Bardzo dobrze wygląda gra Li Qian, to jest tenis stołowy na wysokim poziomie. Natalia też zasłużyła na pozytywną ocenę, zaś Xu Jie ma trochę problemów i na razie jej występ jest średni. Ona potrzebuje małego sukcesu aby się przełamać".

PZTS

9 października 2011 roku – godz. 17:10

Zmiany w składzie są możliwe

                                                                  Tomasz Krzeszewski                            fot. Rafał Oleksiewicz

Krzeszewski: Zmiany w składzie są możliwe

"Zmiany w składzie są możliwe" - zapowiada trener Tomasz Krzeszewski przed wieczornym meczem z Chorwacją w mistrzostwach Europy w Ergo Arenie na granicy Gdańska i Sopotu.

Jeśli Polacy wygrają 3:0 albo 3:1 i będą mieli korzystny bilans setów, wówczas awansują do ćwierćfinału.

"Pierwszy moment szoku już minął, teraz jest przygnębienie, a za chwilę będziemy się zastanawiali, co jeszcze możemy zrobić, aby w korzystnym stosunku pokonać Chorwatów i wejść do ósemki. Mamy parę godzin do meczu i postaramy się maksymalnie wykorzystać ten czas" - zapowiedział Krzeszewski.

W sobotę Polacy przegrali z Niemcami 0:3, a w niedzielę ulegli niespodziewanie Słowacji 1:3.

"Ten drugi mecz był z gatunku tych, które należało wygrać, tym bardziej, że w składzie rywali brakowało ich lidera Thomasa Keinatha. Wydawało się, że powinniśmy sobie z nimi poradzić. Tymczasem tak to zwykle bywa, że teoretycznie słabszy, jeśli dobrze zacznie, a tak było w przypadku zwycięstwa Erika Illasa nad Wandżim, to nabiera wiary, gra bardziej odważnie, na większym ryzyku i sprawia niespodzianki. Niestety, tak się stało teraz ze Słowakami, którzy nas pokonali. Ta pierwsza gra była decydująca" - dodał selekcjoner.

PZTS

9 października 2011 roku – godz. 13:10

Słowacka katastrofa!

                                                                    Daniel Górak                          fot. Ireneusz Stosik (PZTS)

Porażka Polaków ze Słowacją

Nadal bez zwycięstwa na INTERSPORT Mistrzostwach Europy jest męska reprezentacja Polski.

W niedzielne przedpołudnie Polacy ulegli niżej notowanej Słowacji 1:3. Była to już druga porażka podopiecznych Tomasza Krzeszewskiego w fazie grupowej. Przypomnijmy, że w sobotę biało-czerwoni ulegli na otwarcie turnieju reprezentacji Niemiec 0:3.

Po dwóch seriach spotkań w grupie A z kompletem punktów prowadzą Niemcy.

W niedzielę wieczorem Polacy zagrają z Chorwacją, która ma na swoim koncie jedno zwycięstwo (ze Słowacją 3:1).

Polska - Słowacja 1:3

Wang Zeng Yi - Erik illas 0:3 (6:11, 3:11, 9:11)

Jakub Kosowski - Lubomir Pistej 1:3 (9:11, 10:12, 11:7, 12:14)

Daniel Górak - Peter Sereda 3:1 (9:11, 13:11, 11:9, 11:7)

Wang Zeng Yi - Lubomir Pistej 1:3 (12:0, 7:11, 8:11, 9:11)

PZTS

9 października 2011 roku – godz. 07:33; 8 października 2011 roku – godz. 23:15

Li Qian - Węgry 2:3

                                                               Natalia Partyka                         fot. Ireneusz Kanabrodzki (PZTS)

Porażka Polek w drugim meczu

Polki przegrały z Węgierkami 2:3 w drugim meczu fazy grupowej INTERSPORT Mistrzostw Europy, które dziś rozpoczęły się w ERGO ARENIE.

Kluczem do zwycięstwa srebrnych medalistek Mistrzostw Europy z 2008 roku okazała się wyrównana gra całego zespołu. Wszystkie zawodniczki w węgierskiej ekipie zdobyły po jednym punkcie.

Po dwóch kolejkach w grupie C prowadzi reprezentacja Węgier, która ma na swoim koncie komplet zwycięstw. Drugie miejsce zajmują Polki, a trzecie Serbki (po dwa punkty). Na ostatniej pozycji sklasyfikowane są Słowaczki, które nie odniosły jeszcze zwycięstwa w Ergo Arenie.

W niedzielę rywalem podopiecznych Michała Dziubańskiego będzie Serbia.

Polska - Węgry 2:3

Li Qian - Petra Lovas 3:0 (11:8, 11:7, 11:3)

1. set - 2:0 6:0, 6:1, 8:2, 9:5, 10:5, 10:8, 11:8

2. set - 1:1, 3:1, 5:3, 5:5, 9:5, 9:7, 11:7

3. set - 6:0, 6:1, 10:1, 11:3

Xu Jie - Georgina Pota 1:3 (6:11, 11:13, 11:8, 7:11)

1. set - 2:4, 6:4, 6:11

2. set - 1:2, 6:3, 8:5, 9:7, 9:8, 9:10, 11:10, 11:13.

3. set: 2:2, 6:5, 7:6, 8:8, 11:8

4. set - 2:3, 3:9, 5:9, 7:9, 7:10, 7:11.

Natalia Partyka - Krisztina Toth 1:3 (9:11, 9:11, 14:12, 7:11)

1. set - 3:5, 5:5, 6:6, 7:9, 8:10, 9:10, 9:11

2. set - 3:1, 5:4, 7:7, 7:8, 8:8, 8:10, 9:10, 9:11

3. set - 1:2, 2:5 4:6, 7:8, 7:9, 9:9, 10:9, 10:10, 11:10, 11:11, 11:12, 12:12, 14:12

4. set - 2:0, 2:2, 2:4, 5:4, 7:5, 7:11

Li Qian - Georgina Pota 3:2 (11:7, 11:9, 4:11, 6:11, 11:7)

1. set - 4:2, 6:4, 9:5, 10:6, 11:7

2. set - 4:1, 5:4, 8:5, 10:6, 10:8 11:9

3. set - 1:4, 2:8, 4:10, 4:11

4. set - 1:4, 3:5, 4:8, 6:10, 6:11

5. set - 1:1, 1:3, 4:3, 4:5, 9:5, 9:7, 10:7, 11:7

Xu Jie - Petra Lovas 0:3 (6:11, 5:11, 9:11)

1. set - 3:4, 3:7, 4:10, 6:10, 6:11

2. set - 1:4, 2:8, 3:10, 5:11

3. set - 2:1, 2:3, 4:3, 4:5, 5:7, 8:7, 9:10, 9:11

Partyka, Li i Dziubański o meczu z Węgierkami

Mielimy swoje szanse w tym meczu i trochę ich nie wykorzystaliśmy - mówił tuż po przegranym spotkaniu z Węgierkami trener reprezentacji Polski kobiet, Michał Dziubański.

Polki uległy srebrnym medalistkom Mistrzostw Europy z 2008 roku 2:3. Wszystkie punkty dla gospodyń turnieju zdobyła Li Qian. Zawodniczka KTS-u Zamek Tarnobrzeg pokonała Petrę Lovas oraz Georginę Potę.

Powiedzieli po meczu:

Natalia Partyka: "Początkowo sądziłyśmy, że ustawią zespół jak wcześniej, czyli z Lovas na trójce, ale też zakładałyśmy zmianę. I tak się stało, więc aż tak bardzo nas nie zaskoczyły. Byłam gotowa na grę z obydwiema. Toth jest bardzo dobrą zawodniczką, ona była faworytką, a ja, mimo porażki, uważam, że rozegrałam dobry pojedynek. Dwa sety przegrałam 9:11, a w ostatnim prowadziłam 7:5 i niestety stanęłam. Wiara w zwycięstwo wróciła w trzeciej partii, w pewnym momencie po prostu wyluzowałam i "kradłam" punkt po punkcie. To przynosiło efekt. Ostatecznie uległam 1:3, ale podkreślam, że po dobrej grze. Jutro musimy znów walczyć o swoje i pokonać Serbki, z którymi już wiele lat nie rywalizowałyśmy w drużynie. Bo na niespodziankę w postaci porażki Węgierek ze Słowaczkami nie ma co liczyć".

Li Qian: "Toth grała na trójce, to trochę niespodzianka. Myślałam, że zmierzę się z nią, choć byłam przygotowana na wszystkie. Ze swoich gier jestem zadowolona, grałam dobrze, choć w spotkaniu z Potą w dwóch setach trochę zasnęłam, ale to z powodu bardzo późnej godziny, bo już jest po 22. Straciłam trochę koncentrację, jednak udało mi się ją odzyskać we właściwym momencie i jeszcze znalazłam słabości u rywalki. Przegrałyśmy i jest mi szkoda, bo co roku gramy z nimi i po ciężkich grach to my triumfowałyśmy. Niestety, Ksenia nie miała szczęścia, a ping-pongu jest ono potrzebne".

Michał Dziubański (trener): "Mielimy swoje szanse w tym meczu i trochę ich nie wykorzystaliśmy. Trzy gry były otwarte - dwie Xu Jie, jedna Natalii Partyki. Planowaliśmy zdobycie w nich 1 pkt i komplet punktów Li Qian, ale to nie wypaliło w całości. "Mała" też miała trudne zadanie. Pozostało nam jedno, skoncentrować się na jutrzejszym meczu z Serbią o wejście do ćwierćfinału, odhaczamy to co było, w niedzielę najważniejszy mecz".

PZTS

8 października 2011 roku – godz. 20:59; 17:59

Muszkieterowie polegli 0:3

  

                                                                 Bastian Steuer                                fot. Ireneusz Stosik (PZTS)

Porażka Polaków z Niemcami

Od porażki rozpoczęli udział w INTERSPORT Mistrzostwach Europy Polscy tenisiści stołowi. Biało-czerwoni w swoim pierwszym meczu ulegli Niemcom 0:3.

Niemcy to zdecydowani faworyci imprezy, więc porażka naszej reprezentacji nie może dziwić. Z dobrej strony w starciu z naszymi zachodnimi sąsiadami zaprezentował się Wang Zeng Yi. Popularny "Wandżi" minimalnie uległ w pierwszej grze Bastianowi Stegerowi 2:3. Punkty dla Niemców zdobyli również Timo Boll i Dimitrij Ovtcharov.

W niedzielę podopieczni Tomasza Krzeszewskiego zmierzą się ze Słowacją i Chorwacją.

Najważniejsze momenty:

Wang Zeng Yi - Bastian Steger 2:3 (8:11, 11:9, 7:11, 11:8, 7:11)

1. set - 2:0, 2:2, 5:3, 5:6, 7:6, 8:7, 8:8, 8:10, 8:11

2. set - 2:2, 4:3, 4:4, 7:5, 7:8 9:8 9:9, 11:9

3. set - 2:0, 3:1, 4:2, 4:6, 6:8, 7:11

4. set - 2:0, 5:1, 7:2, 8:4, 9:5, 9:6, 9:8, 11:8

5. set - 2:1, 3:2, 4:3, 4:6, 5:8, 6:10, 7:11

Jakub Kosowski - Timo Boll 1:3 (3:11, 11:9, 7:11, 8:11)

1. set - 0:5, 1:5, 1:9, 3:11

2. set - 2:0, 3:2, 3:5, 4:6, 6:6, 7:8, 8:8, 10:8, 11:9

3. set - 1:7, 2:8, 4:8, 5:8, 7:9, 7:11

4. set - 3:2, 3:5, 5:5, 5:8, Boll 7:9, 8:9, 8:11

Daniel Górak - Dimitrij Ovtcharov 0:3 (6:11, 8:11, 7:11)

1. set - 0:2, 1:8, 2:9, 4:10, 6:10, 6:11

2. set - 2:2, 4:4, 4:6, 5:9, 6:10, 8:10, 8:11

3. set - 2:2, 3:4, 6:4, 6:6, 7:7, 7:10, 7:11

Powiedzieli po meczu:

Daniel Górak: "Szkoda gry Wandżiego, bo mogło być odwrotnie, czyli 3:2 dla niego i 1:0 dla Polski. Wtedy może ciut łatwiej "Kosie" grałoby się z Bollem, a Ovtcharov nie miałby takiego luzu w pojedynku ze mną. W drugim secie i ja się rozluźniłem, zacząłem więcej ryzykować i trafiać. W sumie to jednak rywal miał więcej szczęścia, takie małe kanciki, które się zdarzają w tenisie. Ovtcharov ma bardzo urozmaicony serwis, ten backhandowy wydaje się prosty, ale jest w nim dużo rotacji i trzeba być bardzo skoncentrowanym aby dokładnie odebrać. Z kolei w drugim, stroną forhandową, wydawało mi się, że piłka nie jest aż tak bardzo cięta, że trzeba tylko delikatnie dotknąć piłkę, jednak jeśli z nim się nie trenuje na co dzień, to jednak ciężko się odbiera i to podanie. Po jakim czasie już wiedziałem, co robić, niestety, zbyt późno. Jeszcze nigdy z nim nie wygrałem, choć w mistrzostwach świata 2007 prowadziłem 1:0 i 10:8. Wiemy, że ciężko będzie awansować jutro do ósemki, ale wierzę, że dwa razy trójka będzie po naszej stronie i znajdziemy się, obok Niemców, w ćwierćfinale".

Tomasz Krzeszewski (trener): W składzie Niemców nie ma żadnych "dziur", to zdecydowanie najlepszy zespół w Europie. Ale pokazaliśmy, że walką, zwłaszcza w dwóch pierwszych pojedynkach, jesteśmy w stanie toczyć wyrównany bój. Najbardziej żałuję potyczki Wandżiego, któremu niewiele zabrakło do pokonania Stegera. Wtedy może inaczej potoczyłby się dalsze losy spotkania. Muszę przyznać, że Kosowski w pewnych momentach zdobywał inicjatywę swoimi dobrymi akcjami i pokazywał Bollowi, że też potrafi dobrze grać w ping-ponga. Jednak nie zapominajmy, że Boll jest jednym z najlepszych na świecie, praktycznie nie popełnia własnych błędów. W trzeciej grze Górak niestety uległ Ovtcharovowi po zbyt jednostronnej konfrontacji. Na początku nie wykorzystał kilku dogodnych sytuacji, a Ovtcharov później to wykorzystał. Musimy docenić klasę rywala, fakty są takie, że graliśmy z potęgą. Jutro czekają nas mecze ze Słowakami i Chorwatami, którzy wzmocnieni Tan Ruiwu wyrastają na kandydata do medalu. Bez niego stali na podium ME, a z nim w składzie ich miejsce w czwórce staję się bardzo realne.

Wang Zeng Yi: Mecz stał na bardzo wysokim poziomie. Każdy set był wyrównany. W ostatniej partii, przy stanie 4:4 zepsułem swój atak. Na pewno w decydujących momentach trzeba lepiej odbierać serwis, a mi to się nie udawało. Nie spodziewałem się, że Steger tak agresywnie będzie grał po moim serwisie. Rywal grał w ostatnim secie bardziej ryzykownie i zasłużenie odniósł zwycięstwo.

Jakub Kosowski: Był to ciężki rywal. Nie mieliśmy nic do stracenia, graliśmy na luzie, a rywal i tak był lepszy. Jeśli chodzi o mój pojedynek, to przed spotkaniem wydawało mi się, że będzie dużo gorzej. W mojej ocenie zagrałem poprawnie. Może gdybym wierzył w swoje zwycięstwo, to by było inaczej. Przed nami jeszcze dwa mecze w fazie grupowej i z pewnością będziemy chcieli w nich zdobyć komplet punktów.

PZTS

8 października 2011 roku – godz. 17:15; 15:55; 15:10

Ceremonia otwarcia Mistrzostw

Od prawej: Prezydent ETTU Stefano BOSI, Minister Sportu i Turystyki Adam GIERSZ, Prezydent Gdańska Paweł ADAMOWICZ, Prezydent Sopotu Jacek KARNOWSKI, Prezes PZTS Ryszard WEISBRODT

W ERGO ARENIE odbyło się w sobotę oficjalne otwarcie 2011 INTERSPORT Mistrzostwa Europy w tenisie stołowym. Podczas uroczystej ceremonii udział wzięli: prezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego Ryszarda Weisbrodt, prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, prezydent Sopotu Jacek Karnowski, Minister Sportu i Turystyki Adam Giersz oraz prezydent Europejskiej Unii Tenisa Stołowego Stefano Bosi.

Jako pierwszy głos zabrał przewodniczący komitetu organizacyjnego, który podziękował sponsorom oraz wszystkim osobom zaangażowanym w organizację turnieju. - Chciałbym bardzo podziękować wszystkim sponsorom, a w szczególności Totalizatorowi Sportowemu i Polskiej Grupie Energetycznej. Podziękowania kieruję również do wszystkich wolontariuszy, którzy tak mocno wspierają nas w organizacji. Życzę wszystkim wielu wrażeń - powiedział Ryszard Weisbrodt.

Zadowoleni z możliwości goszczenia najlepszych europejskich tenisistów stołowych w ERGO ARENIE byli prezydenci Paweł Adamkiewicz i Jacek Karnowski. - Dumni jesteśmy, że pierwsze mistrzostwa Europy w tenisie stołowym w naszym kraju odbywają się w ERGO ARENIE, która położona jest na granicy miast Gdańska i Sopotu. Nasze miasta mają ogromne tenisowe tradycje - mówił Paweł Adamowicz.

Następnie wszystkich przybyłych do ERGO ARENY przywitał prezydent ETTU Stefano Bosi. - Serdecznie witam wszystkich w Gdańsku i Sopocie. To emocjonująca chwila dla Polski, która po raz pierwszy w historii organizuje tak poważny turniej. Gdańsk zajmuje ważne miejsce w kulturze Europy, stąd większa nasza radość, że gościmy tutaj. To miejsce, w którym urodził się Andrzej Grubba, więc w ten sposób składamy hołd jego osobie. Był to wspaniały człowiek, przyjaciel i fantastyczny gracz. Poczułem się wzruszony, gdy wszedłem do hali i zobaczyłem jego banner. Dziękuję ci Andrzej! PZTS wykonał wielką pracę aby zorganizować to wydarzenie - dodał Bosi.

                                                                      Adam Giersz                         fot. Ireneusz Stosik (PZTS)

Na zakończenie przemówił minister Sportu i Turystyki. - Te mistrzostwa mają dla mnie szczególny charakter. Tutaj rozpoczynaliśmy drogę polskiego tenisa stołowego na światowe areny. Dziś rozgrywamy 2011 INTERSPORT Mistrzostwa Europy w tej pięknej hali. Ja wierzę i życzę prezesowi PZTS, aby nasz kraj zawsze gościł tak duże imprezy. Mam nadzieję, że te mistrzostwa będą bardzo udane dla naszego kraju - dodał na zakończenie Adam Giersz.

PZTS

8 października 2011 roku – godz. 12:35

Polska - Słowacja 3:0!

 

 

Gładka wygrana Polek na inaugurację

W pierwszym meczu gr. C turnieju drużynowego kobiet Intersport Mistrzostw Europy Polska pokonała 3:0 Słowację. O 19.00 biało-czerwone zagrają z Węgierkami.

Punkty dla Polski wywalczyły Li Qian, Natalia Partyka i Xu Jie. W drugim meczu "polskiej" grupy Serbia wygrała 3:0 z Węgrami.

Powiedzieli po meczu:

Li Qian: "Jestem bardzo zadowolona z inauguracji turnieju, a także pewna, że podobnie będzie wieczorem z Węgierkami, chociaż to trudny rywal. Jeśli chodzi o mój mecz z Hudecovą, miałam małe problemy tylko na początku pierwszego seta. Na rozgrzewce trenując z koleżanką klubową Kingą Stefańską dostawałam od niej mocne topspiny, tymczasem Słowaczka grała piłki znacznie lżejsze, musiałam inaczej je odbierać i trochę trwało zanim się przestawiałam".

Xu Jie: "Cieszę się, że wylosowałyśmy w pierwszej grze słabszą ekipę, a nie od razu Węgierki. Wiadomo, pierwszy mecz, nowa, nieznana nam sala, musiałyśmy poczuć ten obiekt. Pewność nabierałam z każdą piłką i myślę, że wypadłam nieźle. Słowaczki to młode zawodniczki, ale już jakiś czas grają w takim składzie i sądzę, że przyszłości będą coraz groźniejsze. To perspektywiczny zespół".

Natalia Partyka: "Pierwsze koty za płoty. Grałyśmy z teoretycznie z najsłabszą drużyną w naszej grupie. Zwycięstwo bardzo cieszy. W swojej grze musiałam się wiele namęczyć, aby wygrać. W trzecim secie byłam już bliska porażki, jednak udało mi się wygrać tego seta jak i cały mecz. Nie ukrywam, że towarzyszył mi dziś stres. To było dobre przetarcie przed wieczornym spotkaniem z Węgierkami".

Michał Dziubański (trener reprezentacji): "Takie przetarcie przed meczem z Węgierkami było nam potrzebne, dlatego nie eksperymentowałem ze składem i wystawiłem najmocniejszy. Cieszę się, bo widzę uśmiech na twarzach zawodniczek, widzę ich determinację i chęć do dalszej dobrej gry".

Zbigniew Nęcek (asystent): "Dziewczyny przystąpiły do tego spotkania bardzo skoncentrowane. Mieliśmy przygotowaną taktykę, która konsekwentnie zrealizowana. Pojedynki były wyraźnie wygrane przez Li Qian i Xu Jie. Dziś ciężko się gra w roli faworyta, ale nasze zawodniczki podołały temu zadaniu. Przed nami teraz trudny mecz z Węgierkami. Wyniki w tym meczu jest sprawą otwartą. Myślę, że faworytkami tej potyczki będą nasze rywalki".

Turniej drużynowy ME, gr. C:

Polska - Słowacja 3:0

Li Qian - Sona Hudecova 3:0 (11-5, 11-4, 11-3)

Natalia Partyka - Barbora Balazova 3:1 (6-11, 11-6, 12-10, 11-7)

Xu Jie - Lenka Kmotorkova 3:0 (11-6, 11-5, 11-6)

PZTS

7 października 2011 roku – godz. 21:55

Michał Dziubański liczy na sukces!

Katarzyna Grzybowska i trener Michał Dziubański

mp3 - wypowiedź Michała Dziubańskiego

7 października 2011 roku – godz. 21:55

Pewniakiem tylko Boll,

Polacy marzą o medalu!

                                                                         Timo Boll                           fot. Piotr Kucza | NEWSPIX.PL

Niemiec Timo Boll jest zdecydowanym faworytem turnieju singlowego mistrzostw Europy w tenisie stołowym, które w dniach 8-16 października odbędą się w Ergo Arenie na granicy Gdańska i Sopotu. Polacy marzą o przynajmniej jednym medalu.

Między 1998 a 2010 rokiem rozegrano dziewięć kontynentalnych czempionatów. Boll triumfował w nich czterokrotnie, w tym w trzech z czterech ostatnich edycji. Jego pasmo zwycięstw przerwał przed dwoma laty Duńczyk Michael Maze. Było to o tyle bolesne dla znakomitego Niemca, bowiem porażkę poniósł przed własną publicznością w Stuttgarcie. Niepowodzenie było nawet podwójne, bo w finale drużynówki też uległ Maze'owi (Niemcy ostatecznie pokonali Skandynawów 3:2).

Ale to nie Maze, który dopiero wraca do wielkiego ping-ponga po kłopotach zdrowotnych, będzie najgroźniejszym przeciwnikiem Bolla. Ma nim być Białorusin Władimir Samsonow, trzykrotny mistrz Europy. Na co dzień mieszka z żoną i dziećmi w słonecznej Hiszpanii, a na mecze ligowe i w Champions League lata do Rosji (występuje w Gazpromie Fakieł Orenburg). Ale Boll zapowiada, że tytułu nie odda. Potwierdzeniem jego słów jest brąz w majowych mistrzostwach świata w Rotterdamie, gdzie jako jedyny zagroził Azjatom. A latem, zamiast odpoczywać, wybrał się do Chin i grał z powodzeniem w tamtejszej lidze.

Teoretycznie najłatwiej wytypować zwycięzców w drużynówce, w której rywalizacja rozpoczyna się w sobotę. Niemcy triumfowali już cztery razy z rzędu, a Holenderki - trzy. Właśnie w tej konkurencji sporo do powiedzenia powinni mieć Polacy; kobieca ekipa w 2009 roku sięgnęła po srebro, a rok temu wywalczyła brąz. Krążek w tym kolorze zdobyli mężczyźni w 2007 roku.

"Brązowy medal wziąłbym w ciemno, bo zdaję sobie sprawę z licznej konkurencji. Na medal stać nawet 12 zespołów, nie tylko Holenderki, ale także Niemki, Hiszpanki, Rumunki, Rosjanki, Węgierki. Wiele z nich, podobnie jak my, w składzie ma po dwie zawodniczki urodzone w Chinach. Nasza liderka Li Qian ostatnio, zresztą już drugi raz, przegrała z Rosjanką Oksaną Fadiejewą, tym razem w austriackim Schwechat na Pro Tourze, ale śpię spokojnie. Widziałem jak ona i pozostałe pingpongistki solidnie pracowały na zgrupowaniach w Chinach i Polsce" - powiedział trener żeńskiej reprezentacji Polski Michał Dziubański na piątkowej konferencji prasowej w Trójmieście.

Trudniejsze zadanie czeka Tomasza Krzeszewskiego, prowadzącego męską kadrę. Z kadrą pożegnał się już Lucjan Błaszczyk, z którym zdobył wicemistrzostwo Europy w deblu w 2002 roku, a długo nie było pewne, czy zagrają Bartosz Such, Daniel Górak, Wang Zeng Yi i Jakub Kosowski. Ostatecznie konflikt zawodników ze związkiem został załagodzony, wrócili do ekipy narodowej i... przed nimi spotkania z faworytami: Niemcami i Chorwacją.

"Niemcy są poza konkurencją, ale oni podkreślają, że zawsze jesteśmy dla nich bardzo niewygodnym rywalem. Pozostałe 11-12 drużyn o zbliżonym potencjale, a w tym gronie i Polska, walczy o srebrny medal. W grupie mamy nie tylko Bolla i spółkę, ale też Chorwatów, do których - po paru latach przerwy - dołączył Tan Ruiwu. To Chińczyk, który już kiedyś pomógł zdobyć im wicemistrzostwo" - stwierdził Krzeszewski.

Po zakończeniu zmagań zespołowych rozpocznie się walka w singlu i deblu. Biało-czerwoni w grze pojedynczej nie zdobywają medali Andrzeja Grubby i Leszka Kucharskiego. Największą nadzieją jest Li Qian, Chinka z prawie dziesięcioletnim stażem w Polsce, która zreweolucjonizowała żeński, biało-czerwony tenis stołowy. W 2006 roku wygrała Pro Tour w Warszawie, później pojechała na wielki finałtego cyklu, raz zwyciężyła i dwukrotnie była druga w TOP 12, zadebiutowała w igrzyskach olimpijskich w Pekinie i poprowadziła drużynę narodową do wicemistrzostwa Europy. To był pierwszy medal kobiet w tej imprezie od... prawie 30 lat. "Mała", bo tak przez trenerów i koleżanki nazywana jest Li, wszystko uczyniła jako pierwsza Polka w historii. Jeśli w Ergo Arenie stanie na podium w singlu (w deblu nie gra), też będzie pierwsza. To będzie najlepszy prezent z okazji 80-lecia Polskiego Związku Tenisa Stołowego, którym kieruje Ryszard Weisbrodt.

Radosław GIELO (PAP)

7 października 2011 roku – godz. 21:53

Pingpongowa uczta w Ergo Arenie

                                                                           Timo Boll                                 fot. STR | AFP/East News

To będzie wielkie święto tenisa stołowego. Timo Boll, Władimir Samsonow, Michael Maze, Werner Schlager, Joergen Persson - jeszcze nigdy żaden turniej w Polsce nie zgromadził tylu gwiazd europejskiego ping-ponga. Ale to nic dziwnego, bo nasz kraj pierwszy raz organizuje mistrzostwa kontynentu.

– Kibice mogą liczyć na wielką pingpongową ucztę – zapowiada prezes PZTS Ryszard Weisbrodt.

Wszystkich najbardziej interesuje, jak wśród gwiazd wypadną polscy zawodnicy, którzy z ostatnich 18 kontynentalnych czempionatów od 1980 roku prawie zawsze (oprócz ME 2005) wracali z medalami. Do zdobycia są 24 krążki, po cztery w każdej z sześciu konkurencji: singlu, deblu i turniejach drużynowych kobiet i mężczyzn.

– Gdyby udało się wywalczyć trzy medale, bylibyśmy szczęśliwi – mówi wiceprezes ds. szkolenia Tadeusz Szydłowski.

Kto mógłby zdobyć dla Polski te medale? Teoretycznie szanse istnieją w każdej konkurencji, bo nasza reprezentacja wystąpi w najsilniejszym składzie, jedynie bez 37-letniego Lucjana Błaszczyka, który w wakacje zakończył międzynarodową karierę. Największe nadzieje można wiązać z drużyną kobiet, która dzięki 34. na świecie Li Qian należy do faworytów turnieju, a 25-letnia zawodniczka Zamku Tarnobrzeg może też liczyć na medal w singlu.

Mistrzostwa rozpoczynają się w sobotę od turnieju drużynowego, który potrwa do środy. Polki trafiły do grupy C z Węgrami, Słowacją oraz Serbią i powinny bez problemu z niej wyjść. Dużo trudniejsze zadanie stoi przed męskim zespołem, który czekają prawdziwe bitwy, bo Niemcy to niemal murowani kandydaci do złota, a Chorwaci z Zoranem Primoracem też mają wysokie aspiracje.

Czwarty zespół to nieobliczalna Słowacja. Do dalszych gier przechodzą dwie drużyny. 12 października rozpocznie się turniej indywidualny, w którym zobaczymy osiem Polek i ośmiu Polaków oraz po cztery biało-czerwone deble. Mistrzów Europy w singlu poznamy 16 października.

PZTS stara się jak może, aby przyciągnąć do ogromnej Ergo Areny jak najwięcej kibiców. – Zorganizowaliśmy konkurs dla szkół, najlepsze otrzymają nagrody w postaci stołów do ping-ponga. Liczymy, że na finały uda nam się zgromadzić trzy tysiące osób na widowni – mówi prezes Weisbrodt.

Honorowy patronat nad imprezą objął Lech Wałęsa. Karnet na cały turniej kosztuje 75 zł, bilety na poszczególne dni 12–25 zł. Wejściówki można kupować w internecie na www.eventim.pl oraz w kasach Ergo Areny. Relacje z turnieju przeprowadzi TVP Sport.

Wojciech OSIŃSKI

7 października 2011 roku – godz. 16:48

Medalowe aspiracje biało-czerwonych

Jedna z liderek reprezentacji Katarzyna Grzybowska, selekcjonerzy Michał Dziubański (kobiety) i Tomasz Krzeszewski (mężczyźni) i dyrektor turnieju Wojciech Klimaszewski wzięli udział w piątkowej konferencji prasowej przed mistrzostwami Europy w tenisie stołowym (8-16 października w Ergo Arenie w Gdańsku i Sopocie).

Katarzyna Grzybowska: "Nie należymy do faworytów zawodów, ale walką przy stole jesteśmy w stanie sięgnąć po sukcesy. Jeśli zagramy dobrze, a chcemy przed własną publicznością wypaść jak najlepiej, wówczas przyjadą i wyniki i medale. Jedno z drugim jest ściśle powiązane".

Michał Dziubański: "W Gdańsku, mieście z dużymi pingpongowymi tradycjami, brązowy medal w jednej z trzech konkurencji byłby dużym osiągnięciem. Wziąłbym go nawet w ciemno, bo jest marzeniem każdej zawodniczki i trenera. Powtórzenie rezultatu z dwóch poprzednich ME, gdy stawaliśmy na podium, to bardzo trudne zadanie, zwłaszcza, że pretenduje aż 12 zespołów.

Naszą liderką jest Li Qian. Podczas ostatniego Pro Touru w Austrii przegrała z Rosjanką Oksaną Fadiejewą, ale nie jestem zaniepokojony, wręcz przeciwnie - jestem spokojny o nią, bo widziałem jak solidnie pracowała w Chinach. W Tongzhou mieliśmy po osiem-dziewięć godzin dziennie treningu technicznego. Dlatego jestem spokojny o wszystkie dziewczyny i śpię raczej spokojnie".

Tomasz Krzeszewski: "Dwanaście ekip walczy o drugie miejsce, bo Niemcy są zdecydowanie najsilniejsi i nie przegrali z nikim od czterech lat. Pozostałe zespoły są na zbliżonym poziomie, ale z tej wyrównanej grupy tylko osiem dostanie się do ćwierćfinałów. Z każdej grupy dwie wchodzą do 1/4 finału i my chcielibyśmy znaleźć się w tym gronie. Rywali mamy bardzo wymagających, o Niemcach już mówiłem, a jeszcze jest Chorwacja, z Primoracem i Gaciną, do których dołączył, po kilku latach przerwy, Tan Rui Wu. To Chińczyk, który parę lat temu zdobył z chorwacką drużyną wicemistrzostwo kontynentu”.

Wojciech Klimaszewski: "Serdecznie zapraszam wszystkich na mistrzostwa Europy w Ergo Arenie w Gdańsku i Sopocie. Najlepszą metodą na przyciągnięcie kibiców na trybuny pięknej hali są sukcesy naszycj reprezentantów. Niemal każdy z nas grał lub gra amatorsko w tenisa stołowego, ale oglądanie tej dyscypliny sportu jest trudno. Może stąd wynikają problemy z zapełnieniem trybun. Takiego kłopotu nie mają w Europie chyba tylko Niemcy. Przeprowadziliśmy akcję zachęcającą w szerokim zakresie w szkołach, zwłaszcza województwa pomorskiego i mamy zapewnienie, że młodzi fani pojawią się w Ergo Arenie. Kolejnymi akcjami były tanie wejściówki, bilboardy, ogłoszenia w prasie. Liczymy, że w środę, dniu finałów turnieju drużynowego, i w sobotę i niedzielę, decydujących dniach w singlu i deblu, zjawi się około trzech  tysięcy widzów. To byłby bardzo dobry wynik".

Konferencję poprowadziła rzecznik prasowy ME 2011 Joanna Tracińska.

7 października 2011 roku – godz. 00:17

Reprezentacja Polski kobiet

w doskonałych humorach!

Od prawej: trener Zbigniew Nęcek, Li Qian, Natalia Partyka, Agnieszka Wilczyńska, Jarosław Stefaniak, Katarzyna Grzybowska, Antonina Szymańska,  Kinga Stefańska, Xu Jie i Marek Przybyłowicz.

 fot. Łukasz Janczewski

6 października 2011 roku – godz. 18:17

Czterej muszkieterowie

gotowi do walki!

                                 Bartosz Such, Daniel Górak, Wang Zeng Yi i Jakub Kosowski                    fot. (mp)

5 października 2011 roku – godz. 23:17

Polska kadra najliczniejsza

na mistrzostwach Europy

                                                          Natalia Partyka i Xu Jie                Maciej Śmiarowski / NEWSPIX.PL

Wiadomo już, kto z Polaków wystąpi w której konkurencji podczas zbliżających się mistrzostw Europy w Trójmieście. Nasza ekipa będzie najliczniejsza.

Po pięć osób w turniejach drużynowych, po osiem w grze pojedynczej oraz po cztery pary deblowe – tak wygląda zestawienie reprezentacji Polski w tenisie stołowym kobiet i mężczyzn na rozpoczynających się w sobotę w Trójmieście mistrzostwach Europy. Oznacza to w sumie 26 szans medalowych.

W zawodach wystartuje 22 Polaków – dziesięć kobiet i 12 mężczyzn. To najliczniejsza ekipa ze wszystkich, które przyjadą do gdańsko-sopockiej Ergo Areny. Pozwala na to regulamin, promujący gospodarzy. Najbardziej zapracowani w naszym zespole będą Natalia Partyka, Xu Jie, Kinga Stefańska i Katarzyna Grzybowska w turnieju kobiet oraz Robert Floras, Daniel Górak, Wang Zeng Yi i Jakub Kosowski wśród mężczyzn. Ta ósemka wystąpi we wszystkich trzech konkurencjach.

Nasza najwyżej klasyfikowana reprezentantka Li Qian wystąpi tylko w drużynie i grze pojedynczej. – Ona z założenia nie gra debla, bo zużywa dużo energii w trakcie meczu i lepiej ją oszczędzać na turniej drużynowy i singla – mówi szef wyszkolenia PZTS Tadeusz Szydłowski.

Taka decyzja w sprawie Li to nie wyjątek. W ME wiele gwiazd koncentruje się na upatrzonych konkurencjach. Timo Boll nie zdobędzie po raz piąty z rzędu złota w deblu. W grze podwójnej nie będzie też Wernera Schlagera, Chena Weixinga czy Dimitrija Ovtcharova. Jean-Michel Saive wystartuje tylko w singlu, a Michael Maze w drużynie. Natomiast Władimira Samsonowa, Zorana Primoraca, Petra Korbela i prawdopodobnie Kalinikosa Kreangę zobaczymy we wszystkich trzech konkurencjach.

Czołowe pingpongistki się tak nie oszczędzają. Tylko Chorwatka Tamara Boros, 38-letnia Holenderka Li Jiao i 48-letnia Ni Xia Lian odpuściły debla.

W sumie do mistrzostw zgłoszono 140 zawodniczek i 200 zawodników z 43 federacji.

KOBIETY

Drużyna: Li Qian, Natalia Partyka, Xu Jie, Katarzyna Grzybowska, Kinga Stefańska.

Singel: Antonina Szymańska, Magdalena Szczerkowska, Klaudia Kusińska, Li, Partyka, Xu, Grzybowska, Stefańska.

Debel: Monika Pietkiewicz i Daria Łuczakowska, Partyka i Xu, Szczerkowska i Kusińska, Stefańska i Grzybowska.

MĘŻCZYŹNI

Drużyna: Robert Floras, Bartosz Such, Daniel Górak, Wang Zeng Yi, Jakub Kosowski.

Singel: Patryk Chojnowski, Mateusz Gołębiowski, Piotr Chodorski, Such, Górak, Wang, Kosowski.

Debel: Jakub Dyjas i Konrad Kulpa, Patryk Zatówka i Tomasz Wiśniewski, Floras i Górak, Wang i Kosowski.

Wojciech Osiński

4 października 2011 roku – godz. 09:09; 3 października 2011 roku – godz. 08:51

Zostań wolontariuszem

Mistrzostw Europy 2011

Gdańsk-Sopot, ERGO ARENA, 8-16.10.2011

 Komitet Organizacyjny Mistrzostw Europy w Tenisie Stołowym, które odbędą się w dniach 8-16 października 2011 roku w Gdańsku-Sopocie w hali ERGO ARENA rozpoczyna akcję przyjmowania zgłoszeń wolontariuszy chcących współuczestniczyć w organizacji tego wielkiego święta tenisa stołowego w Polsce.

Pozostały 3 wolne miejsca hotelowe

dla wolontariuszy w okresie 5-17.10.2011

Chętnych wolontariuszy proszę o kontakt:

Marek PRZYBYŁOWICZ, tel. kom. 607922249, e-mail: agamar@agamar.pl

3 października 2011 roku – godz. 20:06

Wystąpi 22 reprezentantów Polski

22 polskich tenisistów stołowych - dziesięć kobiet i dwunastu mężczyzn - wystąpi w mistrzostwach Europy, które od 8 do 16 października odbędą się w Ergo Arenie w Gdańsku i Sopocie.

Trenerzy Michał Dziubański i Tomasz Krzeszewski, zgodnie z prawami przysługującymi gospodarzowi imprezy, wystawiają po osiem osób w singlu, cztery deble, a do zawodów drużynowych zgłosili po pięcioro pingpongistów.

Pierwsze w historii ME rozgrywane w Polsce rozpoczną się w sobotę rywalizacją zespołową. Polki zagrają z Węgierkami, Słowaczkami i Serbkami, a Polacy z broniącymi tytułu Niemcami, Chorwacją i Słowacją.

Skład reprezentacji Polski na ME:

kobiety (trener Michał Dziubański):

gra pojedyncza: Li Qian, Natalia Partyka, Katarzyna Grzybowska, Kinga Stefańska, Xu Jie, Antonina Szymańska, Magdalena Szczerkowska, Klaudia Kusińska; rezerwowa Magdalena Sikorska

gra podwójna: Xu Jie/Partyka, Kusińska/Szczerkowska, Grzybowska/Stefańska, Monika Pietkiewicz/Daria Łuczakowska

turniej drużynowy: Li Qian, Partyka, Grzybowska, Stefańska, Xu Jie; rezerwowa Szymańska

mężczyźni (trener Tomasz Krzeszewski):

gra pojedyncza: Bartosz Such, Wang Zeng Yi, Daniel Górak, Jakub Kosowski, Robert Floras, Mateusz Gołębiowski, Patryk Chojnowski, Piotr Chodorski

gra podwójna: Wang/Kosowski, Górak/Floras, Jakub Dyjas/Konrad Kulpa, Tomasz Wiśniewski/Patryk Zatówka

turniej drużynowy: Such, Wang, Górak, Kosowski, Floras.

PAP

1 października 2011 roku – godz. 22:42

Suess wycofał się z turnieju

Christian Suess

Jeden z najlepszych tenisistów stołowych na kontynencie Niemiec Christian Suess wycofał się z mistrzostw Europy, które w dniach 8-16 października odbędą się w Ergo Arenie na granicy Gdańska i Sopotu.

W czerwcu Suess doznał kontuzji prawego kolana. Już wtedy niemieckie media informowały, że przerwa w grze pingpongisty Borussii Duesseldorf może potrwać nawet trzy miesiące. Okazało się jednak, że absencja jest dłuższa i po konsultacjach z lekarzami i trenerami zawodnik został zmuszony do wycofania z ME.

W turnieju drużynowym Suessa zastąpi Ruwen Filus, a w singlu zamiast niego zagra Zoltan Fejer-Konnerth.

Rok temu w mistrzostwach Starego Kontynentu w czeskiej Ostrawie Suess zdobył złoto w rywalizacji zespołowej i deblu (z Timo Bollem) oraz brąz w grze pojedynczej.

PAP

1 października 2011 roku – godz. 18:58

Koniunkturalizm, czy pragmatyzm?

Promocja, kryptoreklama, a może lobbing?

Z zaciekawieniem i zadumą przeczytałem tekst opublikowany na stronie Agamaru: pt. Giersz: stawiajmy na młodych:

- Stawiajmy na młodych, do nich należy przyszłość polskiego tenisa stołowego - uważa minister sportu i turystyki, wcześniej trener pingpongowej reprezentacji Adam Giersz. Za tydzień w Ergo Arenie na granicy Gdańska i Sopotu rozpoczną się mistrzostwa Europy.

W męskiej kadrze nie ma czterech wykluczonych przez PZTS zawodników: Bartosza Sucha, Daniela Góraka, Wanga Zeng Yi i Jakuba Kosowskiego. Wszyscy przerwali sierpniowe zgrupowanie w Spale, argumentując, że nie mogą należycie przygotować się do ME, bowiem m.in. nie otrzymują stypendiów, brakuje odpowiedniej opieki medycznej, nie są zadowoleni z warunków mieszkaniowo-żywieniowych.

Z kolei najbardziej utytułowany z polskich graczy Lucjan Błaszczyk kilka tygodni przed turniejem ogłosił zakończenie reprezentacyjnej kariery; chce skupić się tylko na grze w superlidze w barwach ZKS Drzonków.

- To był karygodny krok. Nie może być tak, że zawodnicy uzależniają reprezentowanie barw narodowych od korzyści materialnych. To, pomijając inne aspekty, pokazuje brak profesjonalizmu ze strony tej czwórki. Przecież start w takiej imprezie jest również sposobem na zarabianie pieniędzy, na ustawienie się na rynku profesjonalnym. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to znaczy, że pozostał amatorem - powiedział PAP Giersz.

W przeszłości był on szkoleniowcem męskiej kadry, a jego podopieczni, m.in. Andrzej Grubba, Leszek Kucharski, Stefan Dryszel i Andrzej Jakubowicz zdobyli medale mistrzostw świata i Europy, zajmowali czołowe miejsca w Pucharach Świata i TOP 12.

- Miałem znakomitych tenisistów, ale nigdy nie zdarzyło się, by Grubba czy Kucharski opuścili zgrupowanie przed ME. Coś nieprawdopodobnego, co się teraz zdarzyło - podkreślił.

- W obecnym składzie jest kilku zdolnych juniorów, będących w europejskiej czołówce, jak Kulpa, Dyjas czy Wiśniewski. Może jeszcze teraz grają gorzej od Sucha czy Góraka, ale jest szansa, że za rok czy dwa będą znacznie lepsi i właśnie w nich nadzieja na powrót polskiego ping-ponga do kontynentalnej czołówki - dodał były prezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego.

Giersz liczy na udany występ kobiet. - Szansę na zdobycie medalu w największym wydarzeniu w naszym tenisie stołowym i w jednej z najpiękniejszych hal sportowych Europy ma żeńska drużyna. Indywidualnie motorem rozwoju kobiecego tenisa, mimo swej niepełnosprawności, jest Natalia Partyka. To również nasza nadzieja - przyznał.

źródło: www.agamar.pl/ts/

Komentarz: zastanawia czym były podyktowane takie słowa. Czy autentycznym wyrażeniem swojego zdania, czy zwykłym koniunkturalizmem?

Wiadomo, że pan minister Adam Giersz dorobił się swojej pozycji społecznej, finansowej, zawodowej i politycznej dzieki tenisowi stołowemu, Andrzejowi Grubbie i związkom z firmą Butterfly. Już na początku lat 90-tych wspólnie z Andrzejem Grubbą założyli firmę Gasport (szybko przejętą po śmierci Andrzeja Grubby jak nieoficjalnie wiadomo), która dostała wyłączność na sprzedaż produktów Butterflya na całą Polskę. Stopniowo widząc zmieniający się czas (słabnący poziom Grubby i Kucharskiego) z pozycji trenera wycofał się do działań w zarządzie PZTS-u prezesując mu przez wiele lat. Jednocześnie będąc prezesem PZTS-u aktywnie prowadził działalność biznesową m.in. podpisując kontrakty w imieniu firmy Butterfly z wieloma polskimi zawodnikami. Potem z działacza związku przeniósł się do polityki. Jak mi wiadomo formalnie nie jest właścicielem firmy Gasport (wszystko przepisane na rodzinę), ale na ulicy Meissnera w siedzibie firmy można go spotkać. Po co to wszystko piszę? Czytając uważnie tekst nie mogę się oprzeć wrażeniu, że wyrażona opinia jest koniunkturalna.

Cytuję: - W obecnym składzie jest kilku zdolnych juniorów, będących w europejskiej czołówce, jak Kulpa, Dyjas czy Wiśniewski. Może jeszcze teraz grają gorzej od Sucha czy Góraka, ale jest szansa, że za rok czy dwa będą znacznie lepsi i właśnie w nich nadzieja na powrót polskiego ping-ponga do kontynentalnej czołówki. Jak czytam (TUTAJ) cała wymieniona trójka zawodników ma podpisane kontrakty z firmą Butterfly, której przedstawicielem jest firma Gasport, którą prowadzi żona Adama Giersza. Ciekawe dlaczego pan minister w swojej wypowiedzi nie wymienił innych kilku młodych zawodników będących w kadrze na ME, a nie mających kontraktów z firmą Butterfly? Pewnie to przypadek?

Kolejny cytat: - Szansę na zdobycie medalu w największym wydarzeniu w naszym tenisie stołowym i w jednej z najpiękniejszych hal sportowych Europy ma żeńska drużyna. Indywidualnie motorem rozwoju kobiecego tenisa, mimo swej niepełnosprawności, jest Natalia Partyka. To również nasza nadzieja.

Panie ministrze lokomotywą naszej reprezentacji jest Li Qian (kontrakt z firmą Tibhar), czy chcemy tego, czy nie. To zwyciężczyni TOP 12, medalistka ME w singlu i zdecydowanie najwyżej na uplasowana na liście ITTF- zawodniczka. Bez jej dobrej gry możemy zapomnieć o jakimkolwiek wyniku na ME. Potem jest Xu Jie (kontrakt z firmą Tibhar), która na ostatnich ME była w 8 – wyniku o którym na razie Natalia Partyka może pomarzyć. Chociaż życzę jej tego z całego serca. Jednak obie wspomniane zawodniczki są w tekście ministra pomijane. Pewnie to przypadek. Pewnie w wypowiedzi nie był brany pod uwagę też fakt, że Natalia Partyka ma podpisany kontrakt z firmą Butterfly…?

Kolejny cytat: - To był karygodny krok. Nie może być tak, że zawodnicy uzależniają reprezentowanie barw narodowych od korzyści materialnych. To, pomijając inne aspekty, pokazuje brak profesjonalizmu ze strony tej czwórki. Przecież start w takiej imprezie jest również sposobem na zarabianie pieniędzy, na ustawienie się na rynku profesjonalnym. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to znaczy, że pozostał amatorem.

Każdy ma prawo do swojego zdania, ale jeśli zwarzy się, że Daniel Górak to Tibhar, Bartosz Such to Donic, Wang Zeng Yi to Tibhar to też mi coś nie pasuje. Nie wiem jak wygląda sytuacja z Jakubek Kosowskim.

Może jednak przesadzam.

Wiem jednak jedno.

Całe wielkie zło w polskim tenisie stołowym pojawiło się wtedy, gdy PZTS-ie zaczęto łączyć funkcje dystrybucji sprzętu do tenisa stołowego z funkcjami członka zarządu, prezesa itd.

Zapoczątkował to, czy chce tego, czy nie pan Adam Giersz.

Jak widać choroba trwa do dzisiaj.

Skutki widać.

Zbyszek Stefański www.time-out.pl

Siedmioro naszych reprezentantów zagra na ME - oficjalna informacja na stronie firmy Gasport

1 października 2011 roku – godz. 14:25

Such, Górak, Wang i Kosowski wrócili do kadry

 

Bartosz Such

Bartosz Such, Daniel Górak, Wang Zeng Yi i Jakub Kosowski zostali przywróceni przez PZTS do kadry narodowej i wystąpią w mistrzostwach Europy w tenisie stołowym, które od 8 do 16 października odbędą się w Ergo Arenie w Gdańsku i Sopocie.

- Otrzymaliśmy pisma od czterech zawodników, w których proszą o przywrócenie do kadry, ponieważ chcą reprezentować Polskę w tak ważnej imprezie, jaką są mistrzostwa kontynentu. Po konsultacjach z członkami zarządu przychyliłem się do ich prośby i jednocześnie rozszerzyłem męską reprezentację do 12 zawodników. Liczy się dobro naszej dyscypliny sportu - powiedział prezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego Ryszard Weisbrodt.

- Odłożone zostały wszelkie spory na bok, a do spraw wcześniej nas dzielących wrócimy już po ME. Teraz decyzja należy do trenera Tomasza Krzeszewskiego, jak ustawić skład w drużynówce, singlu i deblu, aby wszyscy zagrali. Byłoby nieelegancko, gdybyśmy teraz zrezygnowali z czterech młodych pingpongistów wcześniej powołanych do ekipy narodowej - dodał.

Tydzień temu PZTS skreślił z listy kadrowiczów do końca roku Sucha, Góraka, Wanga i Kosowskiego. Było to pokłosie decyzji samych zawodników, którzy w sierpniu opuścili zgrupowanie w Spale i zdecydowali o przerwaniu przygotowań do ME. Pingpongiści tłumaczyli swój krok m.in. brakiem stypendiów, odżywek i opieki medycznej.

W tej sytuacji Krzeszewski, czterokrotny medalista ME, wręczył nominacje młodym pingpongistom, z których najstarsi mają po 21 lat: Patrykowi Chojnowskiemu, Mateuszowi Gołębiowskiemu, Robertowi Florasowi, Piotrowi Chodorskiemu, Jakubowi Dyjasowi, Konradowi Kulpie, Patrykowi Zatówce i Tomaszowi Wiśniewskiemu.

Powrót czterech "buntowników" oznacza, że Polacy przed własną publicznością wystąpią prawie w najmocniejszym składzie, tylko bez jednego z najwybitniejszych krajowych tenisistów stołowych Lucjana Błaszczyka, który kilka tygodni temu ogłosił zakończenie reprezentacyjnej kariery.

PAP

1 października 2011 roku – godz. 07:19

Zawodnicy przywróceni do Kadry Narodowej

 

 

Informujemy, że w dniu 30.09.2011 do Zarządu PZTS wpłynęło podanie 4 zawodników: Bartosza Sucha, Jakuba Kosowskiego, Wang Zeng Yi i Daniela Góraka o przywrócenie w prawach członka Kadry Narodowej.

Zawodnicy wystąpili z prośbą o umożliwienie startu w Mistrzostwach Europy w Gdańsku. Oświadczyli, że gra w Reprezentacji Kraju jest dla każdego z nich priorytetem. Różnice zdań nie powinny w takich wypadkach decydować o udziale w Reprezentacji Kraju. Zawodnicy zadeklarowali pełną gotowość do startu.

Prezes Zarządu Polskiego Związku Tenisa Stołowego Pan Ryszard Weisbrodt po konsultacji z członkami Zarządu i rozważeniu wszystkich okoliczności, mając na względzie dobro dyscypliny, podjął decyzję o przywróceniu w/w zawodników w prawach członka Kadry Narodowej. Prezes podjął także decyzję o rozszerzeniu męskiej Reprezentacji uczestniczącej w ME w Gdańsku do 12 osób o w/w zawodników. Zobowiązał jednocześnie trenera Tomasza Krzeszewskiego do dokonania właściwej obsady w poszczególnych konkurencjach Mistrzostw.

PZTS

Marek Przybyłowicz tel. 0-607922249 agamar@agamar.pl