2005 działalność PZTS

archiwum 2005       archiwum 2006       archiwum 2007       archiwum 2008/2009      

 

 

30 grudnia 2005 - godz. 21.22

 

 

Sprostowanie

W opublikowanym w dniu 27 grudnia 2005 roku artykule pt. „Prywatne imperium p. o. Wojciecha Waldowskiego znalazły się nieprawdziwe informacje:

1. Członek Komisji Rewizyjnej Pan Janusz WSZOŁEK nie jest jak podałem „kierownikiem klubu Górnik 09 MOSiR Mysłowice”, a od 1987 roku jest kierownikiem sekcji tenisa stołowego KS Górnik 09 Mysłowice;

2. Członek Komisji Rewizyjnej Pan Janusz WSZOŁEK nie jest jak podałem „jednym z największych klientów na Śląsku firmy Wojciecha WALDOWSKIEGO Aga Sport z Gliwic”.

W odbytej w dniu dzisiejszym rozmowie ze mną Pan Janusz WSZOŁEK stwierdził, iż klub KS Górnik 09 Mysłowice jest  klientem również innych firm zajmujących się dystrybucją sprzętu do tenisa stołowego m.in. firmy Gasport z Gdańska.

Za opublikowanie powyższych informacji chciałbym przeprosić Pana Janusza WSZOŁKA – cenionego, wieloletniego działacza tenisa stołowego na Śląsku, byłego skarbnika – przez dwie kadencje – Śląskiego Związku Tenisa Stołowego, działacza - od początku istnienia - klubu Górnik 09 Mysłowice, w którym rozpoczęła się kariera wielu czołowych polskich zawodniczek i zawodników, medalistów Mistrzostw Polski i Europy: Kingi STEFAŃSKIEJ, Patrycji MOLIK i Jakuba PYRKA.

Marek Przybyłowicz

 

 

28 grudnia 2005 - godz. 21.48

 

 

Zgodnie z zapowiedzią Polskiego Związku Tenisa Stołowego w dniu dzisiejszym odbyło się posiedzenie Komisji Konkursowej, na której miał być rozpatrzony i rozstrzygnięty protest wniesiony przez firmę Tibhar Tibor Harangozo GmbH  dotyczący konkursu na wybór sponsora sprzętowego PZTS na lata 2006-2008.

Biuro PZTS odmówiło przekazania jakichkolwiek informacji w tej sprawie. Pozostaje nam czekać na oficjalny komunikat PZTS.

W zamian za to – może i słusznie – na oficjalnej stronie PZTS pojawiło się bardzo ciekawe sportowe podsumowanie mijającego roku autorstwa Krzysztofa BLUJA

(mp)

 

 

28 grudnia 2005 - godz. 21.40

 

 

Decyzja dopiero w styczniu 2006 r.

Po konsultacji z prawnikiem Komisja Konkursowa Polskiego Związku Tenisa Stołowego zadecydowała, że sprawą protestu firmy Tibhar Tibor Harangozo GmbH, wobec rozstrzygnięć konkursu ofert na wybór sponsora sprzętowego zajmie się Zarząd Polskiego Związku Tenisa Stołowego. 

Najprawdopodobniej Zarząd PZTS zbierze się w styczniu 2006 roku i wtedy też zapadną wszelkie decyzje w sprawie wniesionego protestu.

Paweł GĄSIORSKI

 

 

27 grudnia 2005 - godz. 6.38; 13.57; 23.30; 29 grudnia 2005 - godz. 13.30

 

 

Prywatne imperium p.o. Prezesa Wojciecha Waldowskiego

Geneza

Paradoksalnie, kiedy pewnego dnia 2001 roku ówczesny Prezes PZTS Adam GIERSZ odchodził do świata wielkiej polityki obejmując stanowisko Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej i Sportu oraz równocześnie stanowisko Prezesa Urzędu Kultury Fizycznej i Sportu - nawet  nie przypuszczał, iż konsekwencją tej decyzji będzie m.in. umożliwienie Wojciechowi WALDOWSKIEMU rozpoczęcia realizacji ostatniego etapu długiej i błyskotliwej kariery, której ukoronowaniem stało się objęcie przez ambitnego śląskiego działacza w dniu 14 grudnia 2005 roku stanowiska p.o. Prezesa Polskiego Związku Tenisa Stołowego.

Sama decyzja Adama GIERSZA była jak najbardziej oczywistą kontynuacją sportowej kariery gdańskiego doktora obdarzonego wysoką inteligencją i niezwykłą wprost ambicją, połączoną z żelazną konsekwencją realizacji życiowych planów. Kariera Adama GIERSZA była bezwarunkowo powiązana z osobą Śp. Andrzeja GRUBBY.

„W latach 1971-1988 był pracownikiem naukowo-dydaktycznym na Uniwersytecie Gdańskim, wicedyrektorem Instytutu Ekonomiki i Organizacji Produkcji na Uniwersytecie Gdańskim. W roku 1984 ukończył studia trenerskie na Akademii Wychowania Fizycznego w Gdańsku. Był związany ze sportem jako zawodnik, działacz i trener. Był trenerem reprezentacji narodowej w tenisie stołowym, trzykrotnie prowadził reprezentację Europy w meczach przeciwko Azji.” (Serwis oświatowy WSiP).

Obaj Przyjaciele przeszli wspólną i kompletną drogę prowadzącą z dusznych sal treningowych, poprzez rozsławienie Polski spektakularnymi sukcesami sportowymi, poprzez umiejętne dyskontowanie sukcesów sportowych w prowadzeniu pionierskiej w Polsce firmy dystrybuującej sprzęt do tenisa stołowego, aż do objęcia najwyższych stanowisk w Polskim Związku Tenisa Stołowego.

A plany sięgały znacznie wyżej…

To za Ich sprawą do polskiego tenisa stołowego zawitał prawdziwy biznes. Światowej sławy potentat - firma Butterfly słusznie upatrywała w śp. Andrzeju GRUBBIE znakomitego emisariusza japońskich interesów nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie. Podpisany w latach 80-tych pierwszy w historii polskiego tenisa stołowego kontrakt pozwolił naszym reprezentantom osiągać wyniki na światowym poziomie. Ale kontrakt ów pozwolił również na niezwykle dynamiczny rozwój monopolisty na polskim rynku w handlu sprzętem do tenisa stołowego, jakim w niedługim czasie stała się prowadzona przez Przyjaciół gdańska firma Gasport. Działający na zasadzie wyłączności Gasport wyposażył praktycznie całą Polskę w sprzęt do tenisa stołowego, który za czasów GRUBBY stał się nieomal naszym sportem narodową.

Przez wiele lat dominacja Gasportu była tak ogromna, a pozycja śp. Andrzeja GRUBBY i Adama GIERSZA tak mocna, że nikt nigdy nie śmiał zapytać o szczegóły kontraktu z firmą Butterfly. Nikt nigdy nie zaprotestował, gdy kolejno spływające do PZTS oferty konkurencyjnych firm pozostawały bez żadnej odpowiedzi, a kolejne kontrakty podpisywano oczywiście z firmą Butterfly. 

Wydaje się, iż decydując się na objęcie stanowiska Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej i Sportu Prezes PZTS Adam GIERSZ miał aprobatę swoich poczynań w osobie Dyrektora Naczelnego Centralnego Ośrodka Sportu, a zarazem Honorowego Prezesa PZTS Jerzego DACHOWSKIEGO. Współpracujący wtedy Panowie słusznie uznali, iż ich wpływ na polski sport z chwilą awansu Adama GIERSZA będzie znacząco większy. Zrozumiałe więc jest, iż po odejściu z PZTS Adam GIERSZ przekazał stery Związku w ręce Jerzego DACHOWSKIEGO.

Jak komentowała później jedna z gazet: „Giersz wszedł do ministerstwa jesienią 2001 roku. Poza godnością wiceministra przejął prezesowanie w Urzędzie Kultury Fizycznej i Sportu. Jego podstawowym zadaniem było przygotowanie reformy zasad funkcjonowania polskiego sportu, w tym zlikwidowanie... UKFiS. Według nowych zasada nastąpiło rozdzielenie sportu wyczynowego, który stał się domeną nowo powstałej Polskiej Konfederacji Sportu, od sportu dzieci i młodzieży. Ten znalazł się w kompetencjach podsekretarza MENiS.”

Jedną głównych przyczyn odwołania w dniu 16 grudnia 2004 roku Adama GIERSZA ze podsekretarza stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej i Sportu był zażarty konflikt pomiędzy Adamem GIERSZEM, a ówczesnym Prezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego Stefanem PASZCZYKIEM – bliskim, wieloletnim przyjacielem Jerzego DACHOWSKIEGO. W tym konflikcie DACHOWSKI zdecydowanie opowiedział się za PASZCZYKIEM.

Główną osią konfliktu były rozbieżne oceny dotyczące przyczyn niezbyt udanego występu polskich olimpijczyków na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach. Do pierwszego poważnego starcia doszło 15 września 2004 roku w siedzibie redakcji dziennika Rzeczypospolita podczas czterogodzinnej debaty o stanie polskiego sportu (przeczytaj skrócony zapis debaty).

Do następnego starcia doszło 23 września 2004 roku podczas posiedzenia Rady Polskiej Konfederacji Sportu poświęconej debacie nad przebiegiem Igrzysk Olimpijskich i wnioskami płynącymi z ich przebiegu:

Stefan PASZCZYK: „To jedno z moich ostatnich wystąpień na temat sportu. Mam dość. Po Atenach byłem publicznie obrażany. To nie ja - jak mi się przypisuje - jestem autorem Polskiej Konfederacji Sportu, karłowatego tworu do którego PKOl przecież nigdy nie przystąpił. Autorem koncepcji Konfederacji i jej umocowania w zależności od MENiS jest Adam Giersz. Więc proszę mnie nie obrażać, bo co zostało z mojego - przedstawionego wiosną 2001 roku -  programu przyszłej reformy? U nas nie ma nawet rządowego zapisu o sporcie, a przecież jeszcze niedawno było tak wiele dobrego i Europa uczyła się od Polaków"

Adam GIERSZ mówił, iż „upatrywanie słabości ateńskiej w strukturze zarządzania sportem to grube nieporozumienie i nadużycie. Sport znajduje się bowiem na równi pochyłej już od roku 1992, a katalizatorem były przemiany transformacyjne”

Po wymianie takich ciosów stało się oczywiste, iż losy Adama GIERSZA jako Podsekretarza Stanu są już policzone. Wysoce nie zadowolony z opinii głoszonych przez Adama GIERSZA, ówczesny Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Stefan PASZCZYK – któremu dzielnie sekundował Jerzy DACHOWSKI – z niecierpliwością czekał na okazję by doprowadzić do odwołania Adama GIERSZA.

Okazja nadarzyła się nader prędko, bowiem szukający poparcia dla budżetu Premier Marek BELKA ugiął się – i w zamian za poparcie budżetu przez Socjaldemokrację Polski – „wymienił” Adama GIERSZA na Wiesława WILCZYŃSKIEGO - „człowieka” lidera Socjaldemokracji Polskiej Marka BOROWSKIEGO.

I tak konflikt z najwyższych szczebli władzy państwowej przeniósł się na nasze pingpongowe podwórko, skutkując gwałtownym ochłodzeniem się stosunków pomiędzy Prezesem PZTS Jerzym DACHOWSKIM, a Adamem GIERSZEM.

I właśnie wtedy Jerzy DACHOWSKI popełnił jeden z największych błędów w swoim życiu, co jest o tyle dziwne, iż w rozgrywkach międzyludzkich okazał się prawdziwym geniuszem, a nie docenienie honoru, ambicji i konsekwencji Adama GIERSZA było wprost niewybaczalne. Tym bardziej, iż w wywiadzie dla Głosu Wybrzeża świeżo odwołany wiceminister łagodnie zapowiadał ciąg dalszy: „Bez komentarzy. Proszę o czas na refleksje. Jak długi? Nie wiem. To zależy od rozwoju sytuacji”. A rozwój sytuacji okazał się pomyślny dla Adama GIERSZA…

Polem ostatniej bitwy okazało się odbyte w dniu 27 lutego 2005 roku w Centrum Olimpijskim Walne Zebranie Sprawozdawczo-Wyborcze Polskiego Komitetu Olimpijskiego, w czasie którego o fotel Prezesa ubiegało się trzech kandydatów: Stefan PASZCZYK (Prezes PKOl od 1977 roku), Piotr NUROWSKI i Adam GIERSZ (zapowiedź wyborów w dzienniku Trybuna).   

Jak czytamy w późniejszej relacji prasowej: „Piotr Nurowski został wybrany nowym prezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego! Pokonał on w drugiej turze wyborów Stefana Stanisława Paszczyka, dotychczasowego prezesa. W wyborach udział brało trzech kandydatów - Adam Giersz, Piotr Nurowski i Stanisław Stefan Paszczyk. Nowy prezes będzie sprawował swoją funkcję przez najbliższe cztery lata. W pierwszej turze wyborów odpadł Adam Giersz. W drugiej turze głosowania na Nurowskiego głosy oddało 46 delegatów, a ustępujący prezes Stanisław Stefan Paszczyk otrzymał 37 głosów.”

Chyba już nigdy Prezes PZTS Jerzy DACHOWSKI nie wybaczy Adamowi GIERSZOWI tej „nielojalności”, w wyniku której Adam GIERSZ popierając w drugiej turze Piotra NUROWSKIEGO uzyskał dla siebie stanowisko Wiceprezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, a Stefan PASZCZYK został ambasadorem. A swoją drogą - głównym strategom operacji, w wyniku której Prezes PKOl Stanisław Stefan PASZCZYK ustąpił po 18 latach niepodzielnych rządów - należą się wielkie słowa uznania.

Chyba do dziś p.o. Prezesa PZTS Wojciech WALDOWSKI nie do końca zdaje sobie sprawę, iż jedynym powodem otrzymanego od Prezesa PZTS Jerzego DACHOWSKIEGO przyzwolenia na budowanie swoistego imperium tenisowego w Polsce był konflikt nie do załagodzenia pomiędzy Jerzym DACHOWSKIM a Adamem GIERSZEM.

Budowa potęgi

Już podczas ostatniego Walnego Zebrania Sprawozdawczo-Wyborczego PZTS, które odbyło się w Warszawie w dniu 6 listopada 2004 roku w sposób wyraźny zaznaczyła się coraz mocniejsza pozycja Wojciecha WALDOWSKIEGO, która „zaowocowała” m.in. bezpardonowym wyeliminowaniem ze składu nowego Zarządu wieloletniego Członka Prezydium, Prezesa Pomorskiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego Ryszarda WEISBRODTA. Chociaż kuluary szeptały o dużych szansach Wojciecha WALDOWSKIEGO w wyścigu o fotel Prezesa PZTS (po jego ewentualnym zwycięstwie Wiceprezesem ds. Sportowych miał zostać Tadeusz CZYCZEL) to jednak on sam nie odważył się przeciwstawić Jerzemu DACHOWSKIMU, który tym samym został jedynym kandydatem do fotelu Prezesa.

Ale ceną za zachowanie stanowiska Prezesa przez Jerzego DACHOWSKIEGO było przyzwolenie nowego-starego Prezesa na zdominowanie statutowych organów Związku: Zarządu i Komisji Rewizyjnej przez działaczy kojarzonych z Wojciechem WALDOWSKIM.

Pełna zaufania współpraca Jerzego DACHOWSKIEGO z Wojciechem WALDOWSKIM kwitła w najlepsze nawet w czasie dramatycznej walki śp. Andrzeja GRUBBY ze śmiertelną chorobą. Doszły do mnie informacje, iż współpraca miała różne oblicza w tym niezwykle nieludzkie, kiedy podczas rozgrywanych w dniach 1-5 czerwca 2005 roku w Centralnym Ośrodku Sportu w Cetniewie Międzynarodowych Mistrzostw Polski – XII Youth Polish Open, rozważano koncepcję pozbawienia chorego Andrzeja GRUBBY członkostwa w Zarządzie PZTS.

Skupiając praktycznie całą władzę Wojciech WALDOWSKI zaczął śmiało próbować, jak ta wyśniona przez niego władza smakuje. Okazało się, że jest łatwa i przyjemna zwłaszcza gdy jest wykorzystywana do legitymizacji posunięć służących jej umocnieniu. A gdy się planuje naprawdę poważne cele, to umocnienie władzy jest po prostu niezbędne.

Próbą generalną mocy i skuteczności działania, prawidłowo naoliwionej maszynki do głosowania, jaką stał się Zarząd w rękach Wojciecha WALDOWSKIEGO, stało się wygrane przez WALDOWSKIEGO głosowanie nad powołaniem - w składzie zaproponowanym przez niego - komisji konkursowej na wybór sponsora sprzętowego PZTS na lata 2006-2008, które odbyło się w dniu 9 czerwca 2005 roku.

To straszne i nieludzkie, ale śmierć Andrzeja GRUBBY w dniu 21 lipca 2005 roku, najlepszego w historii polskiego tenisisty stołowego, trzykrotnego olimpijczyka, paradoksalnie przybliżyła Wojciecha WALDOWSKIEGO do realizacji marzenia, jakim od zawsze było objęcie funkcji Prezesa PZTS. W tym przypadku kalkulacja była prosta: po odejściu Wielkiego Mistrza śp. Andrzeja GRUBBY na polu walki o fotel Prezesa pozostał praktycznie jedyny liczący się konkurent - Stary Strateg Jerzy DACHOWSKI. O będącym w tenisowej odstawce Adamie GIERSZU zaślepiony władzą Wojciech WALDOWSKI nie pomyślał nawet przez chwilę…

Pełniąc funkcję Wiceprezesa ds. Sportowych zaproponował uzupełnienie składu Prezydium Zarządu i w miejsce śp. Andrzeja GRUBBY wprowadził Tadeusza CZYCZELA. Kolejnym krokiem na drodze do umocnienia władzy było „sprawne” pozbycie się kojarzonego z ekipą gdańską Szefa Wyszkolenia Andrzeja KAWY, o czym pisałem w dniu 21 października 2005 roku w artykule „Andrzej Kawa pierwszą ofiarą wojny sprzętowej ?” Sam nie wiem po co ten znak zapytania …

To zdumiewające, ale wygląda na to, iż cudze nieszczęścia „sprzyjają” konsekwentnie dążącemu do celu Wojciechowi WALDOWSKIEMU. Po tragicznych wydarzenia w lipcu i śmierci śp. Andrzeja GRUBBY, w dniu 30 listopada 2005 roku doszło do gwałtownego pogorszenia się stanu zdrowia Prezesa PZTS Jerzego DACHOWSKIEGO spowodowanego przeżywaniem ciężkich chwil związanych z odwołaniem z pełnionej od 18 lat funkcji dyrektora naczelnego Centralnego Ośrodka Sportu.

W dniu 8 grudnia 2005 roku, a więc na tydzień przed posiedzeniem Zarządu PZTS mającym podjąć decyzję w sprawie wyboru sponsora sprzętowego na lata 2006-2008, Wojciech WALDOWSKI – na prośbę Prezesa PZTS Jerzego DACHOWSKIEGO – obejmuje stanowisko p.o. Prezesa PZTS.

Nie sposób nie wiązać demonstracyjnego okazania braku zaufania przez Prezesa Jerzego DACHOWSKIEGO w stosunku do kojarzonego z Gdańskiem urzędującego Wiceprezesa ds. Organizacyjnych Marka WNUKA, z gwałtownym konfliktem pomiędzy Jerzym DACHOWSKIM i Adamem GIERSZEM.

Od tej chwili p.o. Prezesa Wojciech WALDOWSKI mógł uznać, iż dopiął swego; wszystko jest pod jego kontrolą !

Sponsorowane okręgi

Setki działaczy, sędziów i trenerów działających w polskim tenisie to wspaniali ludzie, którzy nierzadko całe swoje życie poświęcili ukochanej dyscyplinie. Bez nich tenis stołowy w Polsce przestałby funkcjonować. Większość z nich to społecznie pracujący pasjonaci, którzy wielokrotnie uszczuplali budżety domowe, by ratować nadwątlone budżety klubowe. Za ich ciężką systematyczną pracę należy się uznanie i szacunek.

Ale jak każdy z nas mają swoje marzenia, dążenia, cele i pragnienia, które czasem ciężko realizować bez odpowiednich środków finansowych. A liczenie na pomoc Polskiego Związku Tenisa Stołowego – z uwagi na niezwykle skromne środki - nie jest działaniem najszczęśliwszym.

Są wśród nich także Ci działacze, którzy pracując społecznie w Okręgowych Związkach Tenisa Stołowego wykraczają swoimi ambicjami poza własne środowiska i pragnąc zrobić coś dobrego na tenisa stołowego w Polsce decydują się na walkę o stanowiska w najwyższych statutowych organach Związku: Zarządzie i Komisji Rewizyjnej.

Niektórzy z nich od wielu lat obecni w swoich środowiskach wykorzystują swoją pozycję także do zawodowego zajmowania się handlem sprzętem do tenisa stołowego, które to zajęcie przysparza im środków stanowiących istotną część budżetów domowych.

Właśnie za pomocą realizacji tych ludzkich pragnień i ambicji - w sposób niezwykle prozaiczny – buduje od lat swoje imperium Wojciech WALDOWSKI właściciel gliwickiej firmy Aga Sport, której sieć tworzą: siedziba główna w Gliwicach, sklep firmowy w Warszawie oraz dziesięciu przedstawicieli działających we Wrocławiu, Poznaniu, Warszawie, Łomży, Toruniu, Radomiu, Rzeszowie, Lublinie i Pabianicach.

Firma Aga Sport jest także sponsorem trzech Okręgowych Związków Tenisa Stołowego: Opolskiego, Podkarpackiego i Wielkopolski.

Standardowa umowa sponsorska przedstawiana przez firmę Aga Sport zawiera:

- w zamian za: uzyskanie wyłączności podczas imprez organizowanych przez dany Związek; reklamę firmy Aga Sport na oficjalnej stronie Związku; uzyskanie pierwszeństwa przy przetargach organizowanych przez Związek; umieszczenie logo z informacją o sponsorowaniu przez firmę Aga Sport na papierach firmowych używanych do korespondencji przez dany Związek;

- firma Aga Sport oferuje: przekazanie sprzętu i nagród wartości ok. 2000 zł rocznie; pokrycie kosztów administrowania strony internetowej danego Związku; dodatkowo do wykorzystania program opracowany przez PZTS o nazwie Liga.

W przypadku Dolnośląskiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego adres siedziby Związku pokrywa się z adresem firmy Top Sport - przedstawicielem handlowym firmy Aga Sport. 

Samokontrolujące się organy

Warto zwrócić uwagę na istnienie mniej lub bardziej formalnych powiązań i zależności pomiędzy p.o. Prezesa PZTS Wojciechem WALDOWSKIM a poszczególnymi członkami najwyższych władz Polskiego Związku Tenisa Stołowego.

KOMISJA KONKURSOWA powołana przez Zarząd PZTS w składzie zaproponowanym przez p.o. Prezesa PZTS Wojciecha WALDOWSKIEGO:

Tadeusz CZYCZEL - Członek Prezydium PZTS (powołany na wniosek Wojciecha WALDOWSKIEGO); przewodniczący Komisji ds. Profesjonalizacji Rozgrywek Ligowych; Wiceprezes Warmińsko-Mazurskiego Związku Tenisa Stołowego;

Jerzy WIECZOREK - Członek Zarządu PZTS; Przewodniczący Komisji Majątkowo-Sprzętowej; Przewodniczący Kolegium Ligi Mężczyzn; Prezes Zarządu LKS Odra RÖBEN Głoska; wójt gminy Miękinia; Dolnośląski Okręgowy Związek Tenisa Stołowego;     

Kazimierz SKRZYPEK - Członek Prezydium PZTS; Skarbnik PZTS; Przewodniczący Komisji Finansowej; Prezes Zarządu Krakowskiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego; Dyrektor Ośrodka PZTS Kraków, którego dofinansowanie w wysokości ok. 300.000 zł opiniuje Wiceprezes ds. Sportowych Wojciech WALDOWSKI; Prezes Zarządu KS Bronowianka Akropol Kraków; właściciel firmy Akropol;

Marian ŻAK – Przewodniczący Komisji Rewizyjnej PZTS; Członek Komisji Rewizyjnej Dolnośląskiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego, którego adres siedziby pokrywa się z adresem firmy Top Sport - przedstawicielem handlowym firmy Wojciecha WALDOWSKIEGO Aga Sport. 

Stefan DRYSZEL – trener męskiej reprezentacji narodowej; ze stosunku pracy podległy Wiceprezesowi ds. Sportowych Wojciechowi WALDOWSKIEMU; pochodzi z Gliwic;

Mieczysław DOSKOCZ - Członek Zarządu PZTS; Przewodniczący Komisji ds. Upowszechniania Tenisa Stołowego; były Prezes Podkarpackiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego sponsorowanego przez firmę Wojciecha WALDOWSKIEGO Aga Sport z Gliwic;

ZARZĄD POLSKIEGO ZWIĄZKU TENISA STOŁOWEGO

Jerzy DACHOWSKI - Prezes PZTS; z uwagi na zły stan zdrowia przekazał obowiązki p.o. Prezesa PZTS Wojciechowi WALDOWSKIEMU;

Marek WNUK - Wiceprezes PZTS ds. Organizacyjnych; 

Kazimierz SKRZYPEK - Członek Prezydium PZTS; Skarbnik PZTS; Przewodniczący Komisji Finansowej; Prezes Zarządu Krakowskiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego; Dyrektor Ośrodka PZTS Kraków, którego dofinansowanie w wysokości ok. 300.000 zł opiniuje Wiceprezes ds. Sportowych Wojciech WALDOWSKI; Prezes Zarządu KS Bronowianka Akropol Kraków; właściciel firmy Akropol;

Wojciech WALDOWSKI - p.o. Prezesa PZTS, Wiceprezes PZTS ds. Sportowych; właściciel firmy Aga Sport z Gliwic,  

Tadeusz CZYCZEL - Członek Prezydium PZTS (powołany na wniosek Wojciecha WALDOWSKIEGO); przewodniczący Komisji ds. Profesjonalizacji Rozgrywek Ligowych; Wiceprezes Warmińsko-Mazurskiego Związku Tenisa Stołowego;

Władysław CHRABĄSZCZ - Członek Zarządu PZTS; Członek Zarządu Dolnośląskiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego, którego adres siedziby pokrywa się z adresem firmy Top Sport - przedstawicielem handlowym firmy Wojciecha WALDOWSKIEGO Aga Sport. 

Mieczysław DOSKOCZ - Członek Zarządu PZTS; Przewodniczący Komisji ds. Upowszechniania Tenisa Stołowego; były Prezes Podkarpackiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego sponsorowanego przez firmę Wojciecha WALDOWSKIEGO Aga Sport z Gliwic;

Andrzej GLAPA - Członek Zarządu PZTS; Przewodniczący Komisji Dyscyplinarnej; Prezes Zarządu Wielkopolskiego Związku Tenisa Stołowego sponsorowanego przez firmę Wojciecha WALDOWSKIEGO Aga Sport z Gliwic;

Józef JAGIEŁOWICZ - Członek Zarządu PZTS; prowadzi nadzór nad działalnością Kolegium Ligi Kobiet i Mężczyzn; Dyrektor Ośrodka PZTS Kraków, którego dofinansowanie opiniuje Wiceprezes ds. Sportowych Wojciech WALDOWSKI; trener koordynator ZKS Zielona Góra, klubu posiadającego od 10 lat bezpośredni kontrakt z firmą Tibhar, której przedstawicielem w Polsce jest firma Jerzego KLINGIERA Modest z Łodzi;

Sylwester MAŁECKI - Członek Zarządu PZTS; Przewodniczący Wydziału Gier i Dyscypliny; Dyrektor Centrum Szkolenia im. Andrzeja GRUBBY w Gdańsku, którego dofinansowanie opiniuje Wiceprezes ds. Sportowych Wojciech WALDOWSKI ; ze stosunku pracy podległy Wiceprezesowi ds. Sportowych Wojciechowi WALDOWSKIEMU; Wiceprezes Mazowieckiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego;

Tadeusz NOWAK - Członek Zarządu PZTS; Przewodniczący Komisji Sportu Wyczynowego i Młodzieżowego; Członek Zarządu Wielkopolskiego Związku Tenisa Stołowego sponsorowanego przez firmę Wojciecha WALDOWSKIEGO Aga Sport z Gliwic; przedstawiciel handlowy firmy Wojciecha WALDOWSKIEGO Aga Sport z Gliwic;

Piotr PIELACIŃSKI - Członek Zarządu PZTS; Przewodniczący Kolegium Sędziów PZTS; Prezes Łódzkiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego; przedsiębiorca;

Tadeusz SZYDŁOWSKI - Członek Zarządu PZTS; Przewodniczący Komisji Promocji i Mediów; Wiceprezes Łódzkiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego; fotoreporter magazynu Tenis Stołowy w Polsce i na Świecie wydawanego przez firmę Jerzego KLINGIERA Modest z Łodzi; nauczyciel;

Jerzy WIECZOREK - Członek Zarządu PZTS; Przewodniczący Komisji Majątkowo-Sprzętowej; Przewodniczący Kolegium Ligi Mężczyzn; Prezes Zarządu LKS Odra RÖBEN Głoska; wójt gminy Miękinia; Dolnośląski Okręgowy Związek Tenisa Stołowego;     

KOMISJA REWIZYJNA PZTS:

Marian ŻAK – Przewodniczący Komisji Rewizyjnej PZTS; Członek Komisji Rewizyjnej Dolnośląskiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego, którego adres siedziby pokrywa się z adresem firmy Top Sport - przedstawicielem handlowym firmy Wojciecha WALDOWSKIEGO Aga Sport;

Tadeusz CZUŁNO – Wiceprzewodniczący Komisji Rewizyjnej PZTS; przedstawiciel handlowy firmy Wojciecha WALDOWSKIEGO Aga Sport z Gliwic;

Janusz WSZOŁEK – Sekretarz Komisji Rewizyjnej PZTS; kierownik klubu Górnik 09 MOSiR Mysłowice; jeden z największych klientów na Śląsku firmy Wojciecha WALDOWSKIEGO Aga Sport z Gliwic;

Andrzej JESIOŁOWSKI – Członek Komisji Rewizyjnej PZTS; Prezes Kujawsko-Pomorskiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego;

Kazimierz ŁASZCZYŃSKI – Członek Komisji Rewizyjnej PZTS; Członek Zarządu Mazowieckiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego; zastępca wójta gminy Wąsewo.

Na posiedzeniu Zarządu Polskiego Związku Tenisa Stołowego w dniu 15 grudnia 2005 roku w tajnym głosowaniu nad przyjęciem uchwały (głosami 7:5) dotyczącej wyboru firmy Schöler+Micke Sportartikel-Vertriebs-Ges. MbH. jako sponsora sprzętowego Związku na lata 2006-2008 wzięli udział:

Kazimierz SKRZYPEK                                                                                                   Marek WNUK

Wojciech WALDOWSKI                                                                                  Józef JAGIEŁOWICZ

Andrzej GLAPA                                                                                                Sylwester MAŁECKI

Władysław CHRABĄSZCZ                                                                                 Piotr PIELACIŃSKI

Mieczysław DOSKOCZ                                                                                Tadeusz SZYDŁOWSKI

Tadeusz NOWAK

Jerzy WIECZOREK

Nie trzeba być wyjątkowo bystrym, by prawidłowo nakreślić linię podziału wśród głosujących Członków Zarządu Polskiego Związku Tenisa Stołowego.

Ktoś tu się mija z prawdą…

P.o. Prezesa PZTS Wojciech WALDOWSKI gwałtownie zaprzecza jakoby był wyłącznym przedstawicielem handlowym firmy Schöler+Micke dystrybuującej wyroby firmy Andro. Podczas konferencji prasowej zorganizowanej w Warszawie w dniu 19 grudnia 2005 roku Wojciech WALDOWSKI zaprzeczając, iż jest przedstawicielem firmy Andro, doskonałą niemczyzną tłumaczył prezentowany przez siebie, a firmowany przez Schöler+Micke dokument potwierdzający jakoby jego twierdzenia.

Podobną opinię wyraził również Wojciech WALDOWSKI podczas wyemitowanego w dniu 19 grudnia 2005 roku w TVP3 programu Kurier sportowy, gdzie również zaprzeczył jakoby był przedstawicielem firmy Andro.

O ile Wojciech WALDOWSKI, będąc człowiekiem niezwykle skromnym, nie chwali się na swojej stronie internetowej ścisłą współpracą z firmą Schöler+Micke, to jego niemiecki partner skromnością nie grzeszy, wymieniając na stronie internetowej w dziale Partner international obok firm z Austrii, Holandii, Szwajcarii, Czech i Luksemburga również firmę AGA-SPORT V.Waldowski z Polski jako swojego partnera międzynarodowego.

Dotarłem do informacji, iż w co najmniej dwóch kontraktach zawodniczych z firmą Andro widnieją podpisy Wojciecha WALDOWSKIEGO jako przedstawiciela firmy Andro. Również realizacja tych kontraktów w zakresie dostaw sprzętowych była dokonywana przez firmę Wojciecha WALDOWSKIEGO Aga Sport. Jedynie raz zdarzyło się, iż sprzęt nadszedł bezpośrednią przesyłką z Niemiec.

Dotarła do mnie również informacja sprzed prawie 10 lat, iż na zapytanie jednej z firm sprzedającej sprzęt do tenisa stołowego w Polsce skierowane do firmy Schöler+Micke, otrzymała ona odpowiedź, iż Schöler+Micke nie jest zainteresowany współpracą z uwagi na istniejącą współpracę z wyłącznym przedstawicielem na terenie Polski, którym okazała się firma Wojciecha WALDOWSKIEGO Aga Sport z Gliwic.

Marzenia o mieszkaniu

Jak zgodnie niezależnie od siebie oświadczyło 3 spośród 6 świadków, w dniu 14 grudnia 2005 roku, w siedzibie PZTS ok. godz. 14.30, a więc na ok. 30 minut przed spotkaniem reprezentantów firmy Schöler+Micke Sportartikel-Vertriebs-Ges. MbH z Komisją Konkursową p.o. Prezesa PZTS Wojciech WALDOWSKI oświadczył, iż „nie kupiłem mieszkania córce, a przeznaczone na ten cel pieniądze przekazałem na zwiększenie oferty finansowej firmy Schöler+Micke”.

Jeśli to prawda, to następnego dnia 15 grudnia 2005 roku podczas tajnego głosowania nad przyjęciem uchwały dotyczącej wyboru firmy Schöler+Micke Sportartikel-Vertriebs-Ges. MbH. jako sponsora sprzętowego Związku na lata 2006-2008 p.o. Prezesa PZTS Wojciech WALDOWSKI głosował za swoimi pieniędzmi.

Apel do Komisji Konkursowej

Zwracam się z apelem do Komisji Konkursowej rozpatrującej w dniu 28 grudnia 2005 roku protest firmy Tibhar Tibor Harangozo GmbH, aby w trosce o czystość i zasady etyczno-moralne, a także honor i przyszłość polskiego tenisa stołowego wstrzymała się od rozpatrzenia protestu, a całość materiałów związanych z postępowaniem konkursowym przekazała do oceny organom wolnym od jakichkolwiek wpływów p.o. Prezesa PZTS Wojciecha WALDOWSKIEGO.

Marek Przybyłowicz

 

21 grudnia 2005 - godz. 23.47

 

Protest firmy Tibhar Tibor Harangozo GmbH

Polski Związek Tenisa Stołowego informuje, że został wniesiony protest przez firmę Tibhar Tibor Harangozo GmbH wobec rozstrzygnięć konkursu ofert na wybór sponsora sprzętowego PZTS.

Protest zostanie rozpatrzony i rozstrzygnięty przez Komisję Konkursową w dniu 28.12.2005 roku zgodnie z Regulaminem konkursu ofert.

Krzysztof BLUJ

 

21 grudnia 2005 - godz. 23.34

 

Samokontrola ?

Nie milkną echa naszych ostatnich publikacji dotyczących podejrzeń o nieprawidłowości podczas przetargu na sponsora sprzętowego dla reprezentacji Polski. Przypomnijmy, że wybrano produkty Andro, którymi handluje pełniący obowiązki prezesa PZTS Wojciech Waldowski. Co więcej, jego firma Aga-Sport produkuje też sprzęt dla niemieckiego odbiorcy, właściciela marki Andro. W ostatecznej rozgrywce Andro wygrało z Tibharem głosami członków zarządu 7:5. W podejmowaniu decyzji brał udział sam prezes Waldowski i jeden z regionalnych przedstawicieli jego firmy. Nic więc dziwnego, że dystrybutor firmy Tibhar w Polsce Jerzy Klingier skierował protest do Ministerstwa Sportu. - Jeśli przebieg przetargu zbada minister i uzna, że wszystko było w porządku, to publicznie przeproszę - obiecuje.

Jednak pretensje zgłasza też firma Stiga, która została wykluczona z przetargu w pierwszym etapie ze względów proceduralnych. - Przedstawiciele wszystkich firm byli obecni przy otwieraniu ofert - powiedział podczas konferencji prasowej prezes Waldowski. - To nieprawda. Nikt do nas nie zadzwonił i nikt nas nie zaprosił na otwarcie ofert. Informację o tym, że odpadliśmy, centrala Stigi w Szwecji dostała po kilku dniach. I to bez szczegółowego uzasadnienia - denerwuje się Tadeusz Laszczak, przedstawiciel Stigi w Polsce.

Sporo kontrowersji wzbudza też fakt, że w pracach komisji ofertowej brał udział przewodniczący Komisji Rewizyjnej PZTS Marian Żak. - Sam o to poprosił. Uznał, że Komisja Rewizyjna nie będzie potem miała czasu, by przeanalizować czy wszystko przebiegło prawidłowo - tłumaczy Waldowski. Czemu więc po prostu nie obserwował jej prac? Czy gdyby zostały stwierdzone jakieś nieprawidłowości podczas przetargu pan Żak kontrolowałby sam siebie? A może zastąpiłby go wiceprzewodniczący Tadeusz Czułno, który jest też... przedstawicielem regionalnym firmy Aga-Sport.

Kamil WOLNICKI (PS 21 grudnia 2005)

 

 

20 grudnia 2005 - godz. 12.59, 13.42

 

 

Konferencja prasowa, czyli robienie ludziom wody z mózgów…

W dniu 19 grudnia 2005 roku Polski Związek Tenisa Stołowego zorganizował konferencję prasową w sali 221 (C) na Torwarze przy ul. Łazienkowskiej 6A.

Konferencja rozpoczęła się z 15 minutowym opóźnieniem spowodowanym oczekiwaniem na ewentualnych spóźnionych przedstawicieli mediów. Ale pomimo troski p.o. Prezesa Wojciecha WALDOWSKIEGO o właściwe kierowanie chętnych do wzięcia udziału w konferencji przez ochronę obiektu, na sali konferencyjnej pojawiła się wyjątkowo znikoma garstka przedstawicieli mediów. Garstka mała, ale za to silna, bowiem bardzo silną reprezentację wystawiła najważniejsza gazeta sportowa w Polsce - Przegląd Sportowy. W konferencji wzięło udział 7 przedstawicieli mediów.

Polski Związek Tenisa Stołowego reprezentowany był przez p.o. Prezesa Wojciecha WALDOWSKIGO, urzędującego Wiceprezesa ds. Organizacyjnych Marka WNUKA oraz pracownika Biura Związku Krzysztofa BLUJA. Ze środowiska tenisa stołowego udział w konferencji wzięli: Prezes Mazowieckiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego Andrzej WOJDECKI, wielokrotny Mistrz Polski Janusz KUSIŃSKI i niżej podpisany.

Konferencję poświęconą wyjaśnieniu problemów związanych z konkursem na wybór sponsora sprzętowego PZTS na lata 2006-2008 rozpoczął powitaniem przybyłych gości p.o. Prezesa PZTS Wojciech WALDOWSKI. Prezes przedstawił Wiceprezesa Marka WNUKA jako „czuwającego przez cały czas nad prawidłowym przebiegiem postępowania konkursowego”. Stwierdził, iż jak nie będzie umiał rozstrzygnąć zawiłości związanych z postępowaniem konkursowym zwróci się o pomoc do Wiceprezesa Marka WNUKA. Liczy także na wsparcie doświadczonego Janusza KUSIŃSKIEGO.

Pierwszą część swojej długotrwałej przemowy poświęcił p.o. Prezesa Wojciech WALDOWSKI prezentacji swojej osoby oraz swoich życiowych dokonań w różnych obszarach działalności: jest absolwentem Politechniki Śląskiej (instalacje sanitarne i wodno-kanalizacyjne); zaocznie ukończył Akademię Wychowania Fizycznego we Wrocławiu; jest trenerem II klasy; byłym czynnym zawodnikiem i reprezentantem Polski; trenerem klubu AZS Politechnika Śląska Gliwice, z którym wywalczył 5-krotnie tytuł drużynowego Mistrza Polski; po otrzymaniu zgody od Centralnego Ośrodka Sportu wyjechał do Niemiec, gdzie oprócz kontynuowania kariery zawodniczej w zespole ubiegłorocznego Mistrza Niemiec (Duisbourg) rozpoczął pracę jako projektant instalacji sanitarnych i ogrzewania (m.in. projektował funkcjonujący do dziś system ogrzewania w jednej z zajezdni tramwajowych); również obecnie gra w tenisa stołowego uczestnicząc m.in. w zakończonym w niedzielę I OTK Weteranów w Jastrzębiu Zdroju.

Od dawna uczestnicząc w posiedzeniach Zarządu PZTS spotykał się z wieloma problemami sprzętowymi związanymi m.in. niewłaściwym wywiązywaniem się poprzedniego sponsora sprzętowego PZTS w zakresie sprzętu i ubiorów dla  juniorów i kadetów; kuriozalne przypadki wynikające z indywidualnych kontraktów z takimi firmami jak: Tibhar, Donic, Butterfly i Andro czołowych reprezentantów Polski; Lucjan BŁASZCZYK przyznał mi się niedawno, że jest udziałowcem firmy Tibhar; wiele lat temu, kiedy polskim rynkiem nikt się nie interesował, wspaniałą szansą dla PZTS był kontrakt z firmą Butterfly, która jako jedyna zdecydowała się wejść do Polski; dzięki temu kontraktowi Polacy mogli zdobywać medale podczas wielu mistrzowskich imprez; jednakże z biegiem lat Butterfly będąc monopolistą przestał się interesować Polską z uwagi na fakt, iż PZTS „nie miał towaru do sprzedaży” (brak zawodników światowego formatu); pomimo prób nie udało się wymusić na firmie Butterfly poprawienia kontraktu; z uwagi na rosnący polski rynek sprzętu tenisa stołowego podczas Mistrzostw Europy w Budapeszcie Prezes Jerzy DACHOWSKI rozpoczął rozmowy z firmami: Tibhar, Donic i Butterfly, ale do finalizacji rozmów – z różnych powodów – nie doszło.

Dalej p.o. Prezesa Wojciech WALDOWSKI stwierdził: Prezes Jerzy DACHOWSKI dążył do rozpisania konkursu ofert w związku ze zbliżaniem się terminu wygaśnięcia kontraktu z firmą Butterfly; w dniu 9 czerwca 2005 roku na posiedzeniu Zarządu PZTS podjęto decyzję o powołaniu komisji konkursowej do rozpatrzenia ofert, w skład której weszli ludzie mający do czynienia na co dzień ze sprzętem; skład komisji: Tadeusz CZYCZEL – Przewodniczący, Jan Jerzy WIECZOREK (wójt gminy), Mieczysław DOSKOCZ (dyrektor administracyjny Uniwersytetu Rzeszowskiego), Kazimierz SKRZYPEK (skarbnik PZTS), Marian ŻAK (Przewodniczący Komisji Rewizyjnej PZTS – dołączony do składu komisji na własną prośbę), Stefan DRYSZEL (trener kadry narodowej mężczyzn), Tadeusz SZYDŁOWSKI (redaktor i fotoreporter czasopisma Tenis Stołowy wydawanego przez firmę MODEST); komisja konkursowa pracowała do grudnia w związku ze zbliżaniem się końca kontraktu z firmą Butterfly oraz zbliżającym się terminem meczu reprezentacji mężczyzn w dniu 10 stycznia 2006 roku; od 1 stycznia 2006 roku PZTS nie ma sponsora sprzętowego; nikt nie wywierał nacisków na przyspieszenie prac komisji konkursowej; Zarząd PZTS nie pytał jak przebiegają prace komisji; na dzień 2 grudnia 2005 roku godz. 12.00 wyznaczono termin składania ofert; z uwagi na zbliżający się termin wygaśnięcia kontraktu z firmą Butterfly niepokój wyrażał Wiceprezes Marek WNUK; p.o. Wojciech WALDOWSKI – jako przedstawiciel firmy Donic w Polsce zachęcał firmę Donic do uczestnictwa w konkursie, ale żądania PZTS wyrażone w ofercie zostało ocenione przez przedstawicieli firmy Donic jako astronomiczne, zbyt wygórowane i „przeciągnięte”; porównanie rynku sprzętu do tenisa stołowego: Niemcy – 700.000 zawodników; Polska - 10.000 zawodników z licencjami; nie złożenie oferty przez firmę Donic było policzkiem dla Wojciecha WALDOWSKIEGO; firmy: Butterfly i Stiga złożyły oferty wcześniej; firma Andro – rano 2 grudnia 2005 roku, a firma Tibhar na 15 minut przed upływem terminu, czyli 2 grudnia 2005 roku o godz. 11.45.

Zdaniem p.o. Prezesa Wojciecha WALDOWSKIEGO: Wiceprezes ds. Organizacyjnych Marek WNUK skierował zaproszenia do wzięcia udziału w konkursie do wszystkich liczących się w świecie firm produkujących sprzęt do tenisa stołowego; w rezultacie złożono 4 oferty; wyznaczono godzinę otwarcia ofert; komisja konkursowa pracowała w swoim gronie i nikt nie miał dostępu do ich prac w celu zachowania tajemnicy handlowej; w obecności przedstawicieli firm uczestniczących w konkursie dokonano otwarcia ofert; 2 oferty: firm Butterfly i Stiga nie spełniały wymogów formalnych z uwagi na brak wymaganych w ofercie stosownych dokumentów; do finału przeszły więc 2 oferty firm: Andro i Tibhar; w dniu 14 grudnia 2005 roku doszło do spotkania komisji konkursowej z przedstawicielami firm uczestniczących w II etapie postępowania konkursowego; ustalono na prośbę jednego z oferentów, iż następnego dnia tj. 15 grudnia 2005 roku o godz. 9.30 dojdzie do otwarcia ofert ostatecznych; wobec wypełnienia przez obie uczestniczące firmy oferty PZTS w zakresie sprzętu, o wyniku konkursu decydować miała część finansowa oferty: kto da więcej; przewodniczący komisji konkursowej przekazał stronom - przyjętą bez protestu – zasadę, którą kierować się będzie komisja, iż firma, której oferta finansowa będzie większo o 10 % od oferty konkurenta wygrywa konkurs; w dniu 15 grudnia 2005 roku o godz. 9.30 w obecności oferentów doszło do otwarcia i parafowania ofert; oferta finansowa firmy Andro okazała się wielokrotnie większa od oferty Tibhara; o godz. 11.00 rozpoczęło się posiedzenie Zarządu PZTS poświęcone prezentacji ofert; w związku z wyjazdem przewodniczącego komisji konkursowej Tadeusza CZYCZELA (negocjowanie kontraktu z Duńczykami), na posiedzeniu Zarządu oświadczenie komisji konkursowej odczytał Jan Jerzy WIECZOREK; w pierwszym punkcie oświadczenia komisja stwierdziła, iż najlepszą ofertą jest oferta firmy Andro; z uwagi na kontrowersje wokół złożenia przez Tibahr klauzuli wyrównania oferty finansowej do poziomu oferowanego przez Andor – komisja stwierdziła, iż pozostawia do decyzji Zarządu rozstrzygnięcie problemu uznania dodatkowej oferty finansowej firmy Tibhar (wariant stosowany przez firmę Tihar we wszystkich przetargach, w jakich uczestniczy firma Tibhar); drugi punkt oświadczenia brzmi: "Wobec oświadczenia o podwyższeniu oferty przez firmę Tibhar, komisja proponuje rozważenie obu ofert".

W zupełnie odmienny sposób interpretował oświadczenie komisji konkursowej p.o. Prezesa Wojciech WALDOWSKI uznając je jako jednoznaczne wskazanie firmy Andro jako zwycięzcy konkursu; rola Zarządu – według WALDOWSKIEGO – ograniczała się jedynie do przyjęcia i zatwierdzenia stanowiska komisji konkursowej.

Dalej Wojciech WALDOWSKI stwierdził, iż: w trakcie posiedzenia członek Zarządu Tadeusz SZYDŁOWSKI zarzucił mu dbanie o własny interes; według posiadanych przeze mnie dokumentów nigdy nie byłem przedstawicielem handlowym firmy Schoeler+Micke w Polsce; w katalogach 2005/2006 innych firm m.in. Modestu znajdują się również produkty firmy Andro; w obawie przed zerwaniem konkursu ofert wyszedłem z sali nie chcąc brać udziału w dyskusji; wszyscy członkowie Zarządu posiadali swobodę wypowiedzi; w trakcie dyskusji Tadeusz NOWAK oświadczył, iż jest przedstawicielem jednego z oferentów; Tadeusz SZYDŁOWSKI złożył natomiast oświadczenie, że nie jest powiązany z żadnym z oferentów; ja się nie wstydzę swoich współpracowników, co nie można powiedzieć o firmie Modest, na której stronie internetowej w ostatnim czasie usunięto imiona i nazwiska przedstawicieli handlowych z terenu całej Polski; pozostały jedynie kontakty telefoniczne – pozostaje Państwu ustalić, do kogo one należą.

Następnie p.o. Prezesa Wojciech WALDOWSKI oceniając pozytywnie ofertę firmy Schoeler+Micke stwierdził: w wyniku realizacji kontraktu magazyny Polskiego Związku Tenisa Stołowego opuści kilkadziesiąt stołów, które zostaną przekazane młodzieży; po raz pierwszy od 25 lat do kasy PZTS wpłynie kilkaset tysięcy złotych (poprzedni sponsor firma Butterfly nie dała ani centa gotówki); nastąpi rozerwanie monopolu firmy Butterfly; Polska wreszcie się otworzy; w przypadku przyznania organizacji imprezy PZTS nie będzie wymuszał korzystania ze stołów i sprzętu marki Andro.

Dalej p.o. Prezesa Wojciech WALDOWSKI wrócił wspomnieniami do początku swojej kariery, gdy jako obiecujący inżynier sanitarny w Niemczech  podjął decyzję o powrocie do Polski i do środowiska tenisa stołowego, a także o założeniu trzeciej na polskim rynku firmy handlującej sprzętem do tenisa stołowego; obecnie na Śląsku jest kilku dystrybutorów sprzętu; zajmowanie się przez działaczy i trenerów handlem sprzętem do tenisa stołowego jest okazję do zarobienia pieniędzy i co za tym idzie, przyczynia się do mniejszego odpływu trenerów decydujących się na wyjazd zagraniczny za chlebem; na ogłoszony przez Polski Związek Tenisa Stołowego konkurs na stanowisko trenera w Centrum Szkolenia w Gdańsku nie zgłosił się żaden trener, a Michał DZIUBAŃSKI, który podjął się obowiązków trenera nie był w stanie poświęcić tej pracy 8 godzin dziennie, bo ze względów finansowych jest równocześnie trenerem w jednym z zespołów Bundesligi; dlatego PZTS zdecydował się na współpracę z Piotrem SZAFRANKIEM pełniącym funkcję zastępcy DZIUBAŃSKIEGO; w wyniku kontraktu z Schoeler+Micke w PZTS pojawią się wreszcie pieniądze – pojawiło się wreszcie światełko w tunelu; będą pieniądze na działalność ośrodków w Gdańsku, Krakowie i Zielonej Górze.

Następnie p.o. Prezes Wojciech WALDOWSKI pytał retorycznie: czy ja mam pretensje, że pracujący w Zielonej Górze trener Józef JAGIEŁOWICZ, pełniący równocześnie funkcję członka Zarządu PZTS, oprócz pensji 900 zł z klubu, dorabia sobie handlem rakietkami; niech sobie trenerzy i działacze dorabiają, bo dzięki temu pozostają w środowisku.

Wojciech WALDOWSKI wyraził radość z powrotu do domu Prezesa Jerzego DACHOWSKIEGO.

W dalszej części konferencji p.o. Prezesa Wojciech odpowiadał na zadane pytania:

- Czy członkowie Zarządu będący jednocześnie dystrybutorami sprzętu wzięli udział w końcowym głosowaniu?

WW – Tak, ale rozstrzygające były ustalenia komisji konkursowej.

- To dziwne, bo zgodnie z prawem odpowiedzialność za podjęcie decyzji spada na Zarząd ?

WW: Członkowie Zarządu związani z dystrybucją sprzętu wzięli udział w głosowaniu.

- Jeśli nie przysługiwał się Pan dyskusji na posiedzeniu Zarządu, to jak mógł Pan właściwie ocenić oferty i podjąć decyzję ?

WW: Ufam komisji konkursowej i jej rozstrzygnięciom.

 

 

- Przecież Zarząd mógłby w toku dyskusji wytknąć komisji konkursowej np. błędy proceduralne; proszę nie zdejmować odpowiedzialności z Zarządu PZTS.

WW: Zarząd zajmował się jedynie sprawą opcji dopłaty Tibhara.

- Dlaczego zgodził się Pan na udział w pracach komisji konkursowej ludzi mających swój interes finansowy w takim a nie innym rozstrzygnięciu konkursu ?

WW: Skąd miałem wiedzieć, iż wśród członków Zarządu są tacy ?

- Jak to, przecież zgodnie z Pana wyjaśnieniami wszyscy uczestnicy procedury konkursowej złożyli stosowne oświadczenia ?

WW: Przyjęto je do wiadomości, ale ich nie analizowano.

- W stowarzyszeniu jakim jest Polski Związek Tenisa Stołowego Komisja Rewizyjna pełni funkcje kontrolne w stosunku do Zarządu; dlaczego więc w pracach jednej z komisji problemowych Zarządu jaką jest komisja konkursowa brał udział Przewodniczący Komisji Rewizyjnej PZTS ? Przecież mógł na bieżąco kontrolować przebieg prac komisji konkursowej nie będąc jej członkiem?

WW: Przewodniczący Komisji Rewizyjnej został włączony do składu komisji konkursowej na własną prośbę.

- Czy został opracowany regulamin konkursu i regulamin pracy komisji konkursowej ?

WW (po konsultacji z Wiceprezesem Markiem WNUKIEM): Jest jedynie opracowany regulamin konkursu; regulaminu pracy komisji konkursowej nie ma.

- Czy jest Pan przedstawicielem firmy Andro ?

WW: Nie. Jestem eksporterem sprzętu i dostarczam sprzęt m.in. do firmy Schoeler+Micke.

- Jaka jest różnica pomiędzy przedstawicielem a wyłącznym przedstawicielem ? 

WW: Sprzedaję sprzęt wszystkich firm obecnych na rynku sprzętu do tenisa stołowego.

- Jak w kontekście zasiadania w Zarządzie osób związanych z handlem sprzętem widzi Pan wykonywanie przez PZTS niektórych funkcji administracyjnych ? Czy nie widzi Pan pewnej dwuznaczności, nie dostrzega Pan konfliktu, przeciwko któremu zaprotestowała firma Tibhar kierując do Ministerstwa Sportu oficjalny protest ?

WW: Nie dostrzegam konfliktu.

- Czy rozważał Pan możliwość zlecenia przeprowadzenia konkursu przez firmę zewnętrzną ?

WW (poruszony do dziennikarza): A jak był Prezesem Adam GIERSZ to Pan milczał ! Po raz pierwszy w historii zorganizowaliśmy konkurs. Ocena moralna podjętych przez nas działań będzie należała do Walnego Zgromadzenia.

- A jak Pan sobie wyobraża wiarygodną ocenę przez Walne Zgromadzenia jak np. Prezes Dolnośląskiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego zajmuję się handlem sprzętem współpracując z firmą Aga Sport ?

WW: Proszę nie wprowadzać w błąd; z Panem Zygmuntem SUTKOWSKIM nie łączą mnie żadne kontakty handlowe. We Wrocławiu przedstawicielem firmy Aga Sport jest firma Top Sport. A np. Tadeusz NOWAK ze łzami w oczach dziękował mi ostatnio za możliwość dorobienia sobie poprzez handel sprzętem do tenisa stołowego.

- Jak wyglądał dokładnie zapis w ofercie Tibhara dotyczący podniesienia oferty finansowej do poziomu zawartego w ofercie Schoeler+Micke, pytam w kontekście skuteczności protestu firmy Tibhar ?

Wiceprezes Marek WNUK: Zarządu pozytywnie odniósł się do oferty firmy Tibhar; członkowie Zarządu zastanawiali się, czy zaliczyć dodatkowy zapis w ofercie Thibara; Zarząd był w dużej rozterce; osobiście uznałem, iż obok zrównania ofert sprzętowych obu firm, również i w kwestii finansowej doszło do wyrównania ofert; w momencie głosowania obie oferty były równe pod względem finansowym; jeśli nawet komisja konkursowa miała wątpliwości to Zarząd postanowił uwzględnić złożoną przez firmę Tibhar klauzulę wyrównania oferty finansowej

W tym momencie p.o. Prezesa Wojciech WALDOWSKI zarzucił Wiceprezesowi Markowi WNUKOWI „trochę inne zrozumienie” całej sytuacji.

- Czy Zarząd przy podejmowaniu decyzji wziął pod uwagę oświadczenia zawodników i posiadanie przez nich indywidualnych kontraktów m.in. z firmą Tibhar ?

WW: Właśnie po to w składzie komisji konkursowej znalazł się trener męskiej reprezentacji Stefan DRYSZEL.

- Jakie było okoliczności przekazania Panu obowiązków p.o. Prezesa PZTS ?

WW: Zadzwonił do mnie Prezes Jerzy DACHOWSKI i twierdząc, iż jestem osobą cenioną w środowisku poprosił mnie o podjęcia się obowiązków p.o. Prezesa. A przecież Prezesowi się nie odmawia…

- Wszelkie nazewnictwo używane przez Pana w procedurze konkursu jako żywo przypomina zapisy artykułów ustawy Prawo Zamówień Publicznych. Jeśli przyjąć, iż konkurs powinien być w zgodzie z przepisami ustawy, to dostrzegam w postępowaniu konkursowym wiele naruszeń obowiązującego prawa. Jakie jest Pana stanowisko w tej sprawie ?

- To był konkurs i nie podlega on procedurze wynikającej z ustawy Prawo o zamówieniach publicznych.

- Kto w imieniu PZTS będzie negocjował ostateczny kształt kontraktu z firmą Schoeler+Micke i kto go podpisze w imieniu Polskiego Związku Tenisa Stołowego ?

WW: Cieszę się, że Prezes Jerzy DACHOWSKI opuścił szpital i to on w imieniu PZTS podpisze kontrakt z firmą Schoeler+Micke.

 - Według pobieżnych obliczeń wygląda na to, iż żeby zdążyć z podpisaniem kontraktu przed 10 stycznia 2006 roku należałoby – zgodnie z życzeniem firmy Schoeler+Micke o 14 dniowym okresie do analizy projektu kontraktu – do dnia 23 grudnia 2005 roku opracować ostateczną treść kontraktu. Czy nie obawia się Pan, iż może być to niewykonalne ?

WW: Nie ukrywam, że mam obawy, czy zdążymy.

- Czy można poznać dokładną treść uchwały Zarządu o wyborze firmy Schoeler+Micke na sponsora sprzętowego Polskiego Związku Tenisa Stołowego na lata 2006-2008 ?

Wiceprezes Marek WNUK: W tej chwili trwają prace redakcyjne nad protokołem z ostatniego posiedzenia Zarządu.

Konferencją prasowa zakończyła się złożeniem przez p.o. Prezesa Wojciecha WALDOWSKIEGO życzeń świątecznych.

notował Marek Przybyłowicz

Komentarz

Przebieg konferencji prasowej pozostawiam bez komentarza !

Marek Przybyłowicz

 

 

20 grudnia 2005 - godz. 10.10

 

 

Straszył sądem

Po tekście w naszej gazecie o wątpliwościach towarzyszących przetargowi na sprzęt dla reprezentacji Polski prezes PZTS Wojciech Waldowski zwołał konferencję. Po niej wątpliwości mamy... jeszcze więcej.

Polski Związek Tenisa Stołowego przeprowadził konkurs ofert, by wyłonić dostawcę strojów i dodatkowego sprzętu dla kadry. Ocenę wydawała specjalnie powołana komisja. Z powodów formalnych odrzuciła propozycję firm Stiga i Butterfly. W finale Andro walczyło z Tibharem. Komisja nie podjęła decyzji 14 grudnia, ustalając na następny dzień na 9 rano otwarcie ostatecznych ofert. Obaj konkurenci zapewniali cały potrzebny sprzęt. W tej sytuacji postanowiono, że wygra ta z firm, która dodatkowo zaproponuje większe pieniądze - o 10 procent od konkurenta. Sęk w tym, że Tibhar napisał w swojej propozycji, że jeśli Andro da więcej, oni dopłacą do tej kwoty.

Nad czym głosowali?

- Komisja ofertowa oceniła, że oferta Andro była lepsza. Zarząd zadecydował, że dodatkowy zapis w ofercie Tibhara nie powinien być brany pod uwagę - przekonuje Wojciech Waldowski, sprawujący funkcję prezesa, pod nieobecność chorego Jerzego Dachowskiego. Inaczej rozumie to wiceprezes ds. organizacyjnych Marek Wnuk. Głosując był przekonany, że ustalają, która oferta jest lepsza. Protokół z posiedzenia zarządu jest dopiero przepisywany. Nie dziwią wątpliwości Wnuka, bo w sprawozdaniu komisji, które widzieliśmy, jest zdanie: "Wobec oświadczenia o podwyższeniu oferty przez firmę Tibhar, komisja proponuje rozważenie obu ofert".

- Propozycja Tibhara wszystkich zaskoczyła - przyznaje przewodniczący komisji Tadeusz CzyczeL - Dlatego koledzy, bo ja wyjechałem służbowo, pozostawili podjęcie decyzji zarządowi. Stało się dość niefortunnie - ocenia działacz, któremu zależało na obiektywiźmie decyzji. Dlatego chciał, by nie podejmował jej zarząd.

Prezes Waldowski mocno podkreślał bezstronność komisji. - Ona pracowała hermetycznie, bo firmy życzą sobie zachowania tajemnicy. Nikt nie wywierał na nią presji - zaręczał. Jednocześnie nie omieszkał zaatakować jednego z jej członków. - Ludzie mi podpowiedzieli, że pan Tadeusz Szydłowski jest w zespole redakcyjnym magazynu "Tenis Stołowy", a przecież jego wydawcą jest dystrybutor Tibhara, finna Modest - zastanawiał się głośno.

Prezes Waldowski zaprzeczył, by on sam był dystrybutorem marki Andro (rozprowadzanej przez firmę Scholer+Micke). - Nigdy nim nie byłem, jestem przedstawicielem firmy Donic - zastrzegł. To jednak nie cała prawda. Rzeczywiście, nie ma na polski rynek wyłączności (co potwierdził pismem od Scholer+Micke, ale tego nigdy mu nie zarzucaliśmy), lecz przyznał, że sprzęt tej firmy sprzedaje. Jak też kilku innych marek. Mało tego, firma Aga-Sport współpracuje z Scholer+Micke w inny sposób, co stawia prezesa w jeszcze bardziej niekorzystnym świetle.

- Moja firma jest producentem cenionych za granicą siatek do tenisa stołowego. Na ostatnim German Open miło było patrzeć na stoliki sędziowskie, płotki i siatki z naszego kraju - chwali się. Problem w tym, że odbiorcą tego sprzętu od Aga-Sport jest w dużej mierze Scholer+Micke, czemu Waldowski nie zaprzecza.

Szydłowski jest zbulwersowany atakiem Waldowskiego. - Robię czasem zdjęcia dla "Tenisa Stołowego", ale nie jestem w żaden sposób zatrudniony przez firmę Modest. A Wojciech Waldowski przyszedł na obrady naszej komisji i powiedział, że jako urzędujący prezes musi pilnować tego, jak pracujemy. Groził nam sądem, jeśli będziemy źle pracować! - złości się Szydłowski, na co dzień uczący wf.

Decydujący głos prezesa

Ostatecznie więc najważniejsza była decyzja zarządu. Prezes Waldowski opuścił na chwilę jego posiedzenie, by "nie wywierać wpływu podczas dyskusji". Ale on, partner Scholer+Micke i regionalny dystrybutor jego firmy Aga-Sport Tadeusz Nowak, wzięli udział w głosowaniu. Tymi dwoma głosami, 7:5-zwyciężyła oferta Andro.

Firma Scholer+Micke zażyczyła sobie dwóch tygodni na analizę tekstu umowy spisanego przez PZrTS. Zarząd związku ma na jej przygotowanie cztery dni. Jeśli nie zdąży, to reprezentacja Polski w meczu z Czechami 10 stycznia nie będzie miała w czym grać.

Firma Tibhar, która oprotestowała decyzję PZTS, wczoraj odwołała się również do Ministerstwa Sportu. - Na razie sprawa jest zbyt świeża. Jak wpłyną dokumenty, na pewno pochylimy się nad nią - obiecał w imieniu Tomasza Lipca jego rzecznik Paweł Wiśniewski.

Do sprawy wrócimy już jutro.

Paweł BURLEWICZ i Kamil WOLNICKI (PS 20 grudnia 2005)

 

 

19 grudnia 2005 - godz. 16.46

 

 

Kontrowersje wokół wyboru sponsora sprzętowego PZTS

Spore kontrowersje w środowisku tenisa stołowego wywołał wybór sponsora sprzętowego w latach 2006-2008 polskiego związku w tej dyscyplinie sportu.

Zdaniem p.o. prezesa PZTS Wojciecha Waldowskiego, zwyciężyła firma - Schoeler+Micke (Andro) z Niemiec, która przedstawiła najkorzystniejszą ofertę.

Waldowski, który zastępuje chorego szefa związku Jerzego Dachowskiego, znalazł się w ogniu krytyki po informacjach, jakoby miał być głównym przedstawicielem Andro w Polsce i w ten sposób wpływał na decyzję komisji konkursowej.

"Jestem producentem i eksporterem sprzętu do tenisa stołowego, a Schoeler+Micke jest jednym z moich odbiorców. Ale zajmuję się sprzedażą wszystkich marek, natomiast wyłącznym dystrybutorem na Polskę jestem tylko firmy Donic" - powiedział Waldowski na poniedziałkowej konferencji prasowej w Warszawie.

Wojciech Waldowski jest byłym zawodnikiem i trenerem, od wielu lat pracuje w PZTS. Jest absolwentem Politechniki Śląskiej, przez pewien czas mieszkał w Niemczech, gdzie projektował m.in. instalacje sanitarne i klimatyzacje. Od prawie dwudziestu lat prowadzi gliwicką firmę Aga Sport, świadczącą różne usługi w zakresie ping-ponga, m.in. sprzedaż sprzętu. "Przez ponad 25 lat sponsorem PZTS był Butterfly, który jednak nigdy nie dał ani złotówki na żadne wyjazdy naszych reprezentantów na turnieje ITTF Pro Tour. A teraz w wyniku konkursu ofertowego, który wygrała Schoeler+Micke (Andro), otrzymamy sumę liczoną w kilkuset tysiącach złotych" - przyznał Waldowski.

"Do konkursu na sponsora sprzętowego związku, którego nie można mylić z przetargiem o zamówieniach publicznych, zgłosiły się cztery firmy. Wymogów formalnych nie spełniły Butterfly i Stiga. Do finałowego etapu weszły przedstawiciel Andro oraz Tibhar" - poinformował działacz tenisowej centrali. Według niego, powołana komisja (przewodniczącym był Tadeusz Czyczel), zdecydowała, że otwarcie ofert ostatecznych nastąpi 15 grudnia. O zwycięstwie któregoś z oferentów zadecydować miały kwestie finansowe. "Postanowiono, iż wygra firma, której propozycja przewyższy o dziesięć procent ofertę konkurenta. A suma, którą przedstawiła w swej ofercie Schoeler+Micke zdecydowanie przewyższała Tibhara" - dodał Waldowski.

Kwestią sporną okazało się oświadczenie, jakie do swej oferty dołączyła firma Tibhar. Zobowiązała się ona, że dopłaci odpowiednią sumę, aby jej propozycja zrównała się z ofertą konkurenta. "Komisja konkursu ofertowego wybrała jako najkorzystniejszą ofertę Schoeler+Micke. Poinformowała także zarząd związku o oświadczeniu Tibhara" - przyznał na poniedziałkowym spotkaniu z dziennikarzami Waldowski.

Wiceprezes PZTS Marek Wnuk uzupełnił, że "zarząd się zastanawiał, czy ten zapis uwzględnić, czy nie. Bo wtedy oferta Tibhara zrównałaby się z Andro. W głosowaniu wygrała firma Andro 7:5".

Waldowski przyznał jednak - powołując się na rozmowy z Czyczelem, iż w dniu wyboru sponsora (15 grudnia - red.) nie można było przedstawiać oferty wariantowej. "Jeśli jedna z propozycji przewyższała drugą o więcej niż dziesięć procent, to pozostałe czynniki nie były brane pod uwagę" - stwierdził p.o. prezesa PZTS.

"Wybrana została najkorzystniejsza oferta. Dziwię się atakom na moją osobę. Znam się na okładzinach, na rakietkach, dlatego je sprzedaję, a nie np. bułki. W Polsce tak postępuje wielu trenerów. W ten sposób mogą pracować i zarabiać pieniądze. Nie mam nic przeciwko temu" - dodał Wojciech Waldowski.

(PAP)

Zapraszam do zapoznania się z przebiegiem dyskusji na forum dyskusyjnym:

- Internetowy Magazyn Tenisa Stołowego http://www.tenis-stolowy.com

CZY TU JUŻ PRZEKRĘT A JEŻELI NIE TO CO TO JEST?!

- Polski Magazyn Tenisa Stołowego http://www.pingpong.com.pl

Skandal z udziałem Prezesa Waldowskiego!

(mp)

 

 

19 grudnia 2005 - godz. 00.55

 

 

Smutna rzeczywistość

Nasz wczorajszy tekst o zamieszaniu wokół rozstrzygnięcia przetargu na sponsora - dostawcę sprzętu - dla Polskiego Związku Tenisa i Stołowego, wywołał w środowisku spore poruszenie.

Przypomnijmy, że przetarg wygrała firma, której oficjalnym przedstawicielem w Polsce jest Wojciech Waldowski, pełniący obowiązki prezesa PZTS. Protest w tej sprawie wystosowała już firma Tibhar, która jako jedyna - oprócz zwycięskiej - weszła do finałowego etapu przetargu (inne firmy zostały odrzucone "ze względów proceduralnych"). - Wysłaliśmy pismo do związku trzema drogami: listem poleconym, faksem i pocztą elektroniczną. Chcieliśmy pokazać, że nasza oferta na pewno nie była gorsza - mówi przedstawiciel Tibhara w Polsce Jerzy Klingier. - Ja nawet nie jestem rozżalony, że przegraliśmy. Chodzi tylko i o czystość zasad.

Jak udało się nam ustalić, zasady przetargu z pewnością przejrzyste nie były, bo z nieoficjalnych przecieków wynika, że członkowie zarządu nie poznali nawet całości oferty Tibhara. - Sieć powiązań w PZTS jest taka, że wszystko poustawiane jest pod dyktando pana Waldowskiego i prawie nikt nie odważy się mu postawić. Taka jest smutna rzeczywistość - mówi nam anonimowo jeden z działaczy.

- Tym bardziej się cieszę, że aż pięciu z dwunastu członków zarządu opowiedziało się za naszą ofertą - mówi Klingier.

Co ciekawe, indywidualne kontrakty z firmą Tibhar ma podpisane aż czterech reprezentantów Polski: Lucjan Błaszczyk, Tomasz Krzeszewski, Daniel Górak i Wang Zeng Vi. Oni jednak nie chcą komentować zaistniałej sytuacji. - Daliście wczoraj tytuł "Prezes czuwał" i rzeczywiście pod jego czujnym okiem wszystko poszło "jak trzeba" - śmieją się tylko gorzko.

Kamil WOLNICKI (17-18 grudnia 2005)

 

 

19 grudnia 2005 - godz. 00.25

 

 

Szanowni Państwo,

Decyzją Zarządu Polskiego Związku Tenisa Stołowego sponsorem sprzętowym Związku w latach 2006-2008 została wybrana firma Schöler+Micke. Szczegóły zostaną przedstawione na konferencji prasowej w dniu 19.12.2005 o godz. 11.00 w sali 221 (C) na Torwarze przy ul. Łazienkowskiej 6A.

Z poważaniem,

Marek Wnuk

Wiceprezes Zarządu PZTS

 

 

18 grudnia 2005 - godz. 22.42

 

 

Zadbał o interes

Przetarg na sprzęt dla PZTS wygrała firma, której przedstawicielem jest wiceprezes Związku

 

Skandaliczne kulisy przetargu w PZTS

To, że w Polskim Związku Tenisa Stołowego od dawna dzieją się rzeczy dziwne, dla nikogo związanego z tym środowiskiem nie jest tajemnicą. To co wczoraj wydarzyło się w związku z przetargiem na sprzęt dla reprezentacji Polski jest już jednak skandalem – pisze Przegląd Sportowy.

Długo przed wczorajszym rozstrzygnięciem przetargu na dostawcę sprzętu dla polskiej kadry szeptano, że zwycięzcą będzie firma Scheler+Micke, która dystrybuuje m. in. sprzęt marki Andro. I tak się stało. Jak dowiedzieliśmy się z nieoficjalnych źródeł, firma Andro wygrała w finałowym etapie przetargu z firmą Tibhar stosunkiem głosów 7:5.

Co ciekawe, głównym przedstawicielem Andro w Polsce jest Wojciech Waldowski. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Waldowski pełni też obowiązki... prezesa PZTS (w zastępstwie chorego Jerzego Dachowskiego).

– To jest komedia. W każdym normalnym kraju taka sytuacja jest po prostu niemożliwa. A tu jest tak, że kilku panów wzajemnie się uzupełnia i ustala wszystko w swoim wąskim gronie – mówi zastrzegający anonimowość przedstawiciel jednej z firm, która odpadła z przetargu we wcześniejszej fazie ze względów proceduralnych. – Najpierw mi obiecywali, że wszyscy będziemy przy otwieraniu kopert z poszczególnymi ofertami, a później tylko się dowiedziałem, że już nie uczestniczę w przetargu – dodaje.

– Patrząc na układ sił w zarządzie nie jestem zaskoczony wynikiem głosowania. Cieszę się tylko, że udało nam się dojść do finałowej rozgrywki, choć musieliśmy stoczyć wielką batalię żeby ten przetarg jakoś wyglądał – tłumaczy przedstawiciel firmy Tibhar Jerzy Klingier, który nie chce jednak oceniać, co najmniej nieetycznego, postępowania prezesa Waldowskiego. – Słyszałem ostatnio powiedzenie, że „są ludzie, którym nie jest głupio” – mówi tylko.

Miał obowiązek ?

W sprawie przetargu na sprzęt w PZTS niejasności jest więcej. Jednym z członków komisji przetargowej był Marian Żak, który pełni też funkcję przewodniczącego… komisji rewizyjnej. Kto więc skontroluje przetarg przeprowadzony przez Zarząd? To nie koniec, bo regionalnymi przedstawicielami firmy Andro są też Tadeusz Nowak, jeden z członków zarządu PZTS oraz wiceprzewodniczący komisji rewizyjnej Tadeusz Czułno.

 Sam prezes Waldowski nie był wczoraj zbyt rozmowny.

- Nie byłem członkiem komisji przetargowej i nie uczestniczyłem w dyskusjach. Owszem, brałem udział w głosowaniu zarządu, ale jako pełniący obowiązki prezesa związku mam obowiązek czuwać nad przebiegiem obrad – wyjaśnił nam wczoraj w mało przekonywujący sposób swoją rolę prezes Waldowski.

Kamil WOLNICKI (16 grudnia 2005)

 

 

15 grudnia 2005 - godz. 16.48

 

 

Schöler+Micke  sponsorem PZTS

Zarząd Polskiego Związku Tenisa Stołowego na dzisiejszym posiedzeniu podjął decyzję w sprawie wyboru niemieckiej firmy Schöler+Micke Sportartikel-Vertriebs-Ges. MbH na sponsora sprzętowego Związku na lata 2006-2008.

(mp)

 

 

15 grudnia 2005 - godz. 5.24, 15.10

 

 

Hydra sprzętowa zabija polski tenis stołowy

Polski tenis stołowy, a konkretnie Polski Związek Tenisa Stołowego jest od dawna areną bezpardonowej i wyniszczającej wojny sprzętowej toczonej przez trzy dynamicznie rozwijające się sieci dystrybucyjne sprzętu do tenisa stołowego obejmujące swym zasięgiem całe terytorium naszego kraju.

W niektórych zakątkach wpływy sieci wzajemnie się przenikają; w innych trwa niepisane prawo podziału Polski na swoiste strefy wpływów. Sieci dystrybucyjne od lat budowane były według jedynie słusznej zasady: pozyskać dla danej sieci jak największą liczbę znanych, lubianych i rozpoznawalnych w danym rejonie działaczy w oczywistym celu dotarcia do jak największej liczby potencjalnych nabywców markowego sprzętu do tenisa stołowego dystrybuowanego przez daną sieć dystrybucyjną.

Dlatego też, aktywnymi ogniwami sieci są działacze, zawodnicy i sędziowie związani ze znaczącymi ośrodkami tenisa stołowego w Polsce tzn. dużymi klubami tenisa stołowego. Każda sieć ma w swoich barwach znanych zawodników i działaczy, a im wyższa ich pozycja w hierarchii środowiskowej, tym lepiej. Nie ma najmniejszej wątpliwości, iż dla danej sieci najbardziej pożądaną jest współpraca z ludźmi władzy np. z członkami zarządów okręgowych związków tenisa stołowego.

Szczytem marzeń każdego z właścicieli sieci jest pozyskać zaufanie i współpracować z członkami Zarządu Polskiego Związku Tenisa Stołowego. Nikt z właścicieli sieci nie pogardzi też współpracą z członkami Komisji Rewizyjnej lub szefami pozostałych komisji problemowych PZTS.

W opisany powyżej sposób doprowadzono do w Polskim Związku Tenisa Stołowego do powstania korupcjogennych przesłanek w działalności członków władz Polskiego Związku Tenisa Stołowego i Okręgowych Związków Tenisa Stołowego, będących jednocześnie przedstawicielami handlowymi sieci dystrybucji sprzętu do tenisa stołowego kierujących de facto polskim tenisem stołowym.

Najważniejsze w Polsce trzy sieci dystrybucji stworzyły swoisty triumwirat, na czele którego stali: śp. Andrzej GRUBBA i Adam GIERSZ (Gasport reprezentujący firmę Butterfly), Jerzy KLINGIER (Modest reprezentujący firmę Tibhar) oraz Wojciech WALDOWSKI (Aga Sport reprezentująca firmy Andro i Donic).

Kierujący Polskim Związkiem Tenisa Stołowego od wielu lat Prezes Jerzy DACHOWSKI akceptował istniejący stan rzeczy i w rozsądny sposób - niejako autoryzując władzę triumwiratu – przydzielił sprawiedliwie każdemu z właścicieli sieci funkcję Wiceprezesa Zarządu PZTS. Doskonały polityk, jakim od lat jest Jerzy DACHOWSKI, tym posunięciem chciał wyciszyć i załagodzić ewentualne animozje i niesnaski, jakie zdarzają się pomiędzy rywalizującymi ze sobą firmami.

Układ był dobrze pomyślany i trwałby może latami gdyby nie życie, które jak to zawsze bywa zaskoczyło wszystkich wydarzeniami, których nikt nie przewidział.

Pierwszym, który słusznie wyłamał się z tego układu był Jerzy KLINGIER, który kierując się swoimi honorowymi zasadami zrezygnował z pełnienia jakichkolwiek funkcji w Polskim Związku Tenisa Stołowego.

Ciężka choroba i odejście Wielkiego Mistrza Andrzeja GRUBBY zachwiały wiarę w rozsądną i stabilną przyszłość polskiego tenisa, a stary taktyk Prezes Jerzy DACHOWSKI słusznie upatrujący i kreujący Andrzeja GRUBBĘ na swego następcę, do dziś nie potrafi otrząsnąć się  po śmierci Andrzeja GRUBBY, więc nie ma się co dziwić, że nowej strategii związanej z przyszłością Związku po prostu nie ma…

Po niezrozumiałym mariażu ze światem lewicowej polityki pozycja Adama GIERSZA uległa gwałtownemu osłabieniu.

Pozostał więc na placu boju ten trzeci - Wojciech WALDOWSKI, misternie i precyzyjnie budujący i pielęgnujący od 18 lat swoją pozycję w polskim tenisie stołowym

„Początki Firmy sięgają czasów, kiedy ustrój socjalistyczny chylił się ku upadkowi. Urząd Miejski w Gliwicach w dniu 22 maja 1986 roku wydał Decyzje nr 115/86 zezwalającą na wykonywanie rzemiosła przez Wojciecha Waldowskiego w zakresie naprawa rakiet do tenisa stołowego.”  (cytat ze strony internetowej firmy Aga Sport)

Przez 19 lat prężnej i dynamicznej działalności udało się przedsiębiorcy Wojciechowi WALDOWSKIEMU zbudować mocną pozycję na polskim rynku sprzętu do tenisa stołowego z imponującą siecią liczącą: siedzibę główną w Gliwicach, sklep firmowy w Warszawie oraz dziesięciu przedstawicieli działających we Wrocławiu, Poznaniu, Warszawie, Łomży, Toruniu, Radomiu, Rzeszowie, Lublinie i Pabianicach.

Wśród przedstawicieli handlowych firmy Aga Sport odnajdujemy - zgodnie z opisaną powyżej zasadą – wysokich rangą działaczy Polskiego Związku Tenisa Stołowego: Tadeusza NOWAKA - członka Zarządu PZTS i Tadeusza CZUŁNO – Wiceprzewodniczącego Komisji Rewizyjnej PZTS.

W przebogatej ofercie firmy Aga Sport w oczywisty sposób dominują dwie marki: Andro i Donic. Firma Aga Sport w sposób wyjątkowy traktuje firmy Andro i Donic, czego wyrazem są znajdujące się na stronie internetowej firmy Aga Sport odnośniki do polskojęzycznej strony internetowej poświęconej firmie Andro oraz do polskojęzycznej strony internetowej poświęconej firmie Donic.

To „wyjątkowe traktowanie firmy Andro i Donic” przez firmę Aga Sport trudne jest do określenia, bowiem istniejące jeszcze do niedawna informacje o tym, że firma Aga Sport jest wyłącznym dystrybutorem firm Andro i Donic, całkiem niedawno zniknęły z internetowej strony firmy Aga Sport. Może to przypadek…

Oprócz istnienia prężnej działalności przedsiębiorcy Wojciecha WALDOWSKIEGO, dającej wielu ludziom zatrudnienie jest również równie prężna działalność Prezesa Wojciecha WALDOWSKIEGO. Dla wielu wnikliwych obserwatorów tenisa stołowego w Polsce nie ulegało wątpliwości, iż oba wymienione rodzaje działalności przedsiębiorcy i Prezesa będą musiały się w końcu spotkać na drodze życiowej Wojciecha WALDOWSKIEGO.

Analiza sytuacji powstałej po śmierci nieodżałowanego Andrzeja GRUBBY oraz niepohamowana żądza władzy trawiąca od zawsze Prezesa Wojciecha WALDOWSKIEGO popchnęła go do podjęcia radykalnych kroków: objęcie funkcji wiceprezesa ds. szkoleniowych oraz doprowadzenie do wyrzucenia szefa wyszkolenia PZTS Andrzeja KAWY, o którym pisałem w artykule z 21 października 2005 roku „Andrzej Kawa pierwszą ofiarą wojny sprzętowej?”.

Szczęście w postaci funkcji Prezesa PZTS było dla Wojciecha WALDOWSKIEGO już na wyciągnięcie ręki. Szczęście niebawem się spełniło, ale co to za szczęście skoro zbudowane zostało na cudzym nieszczęściu.

W dniu 29 listopada 2005 roku Jerzy DACHOWSKI przestał pełnić obowiązki dyrektora naczelnego Centralnego Ośrodka Sportu. W wyniku przeżywania ciężkich chwil doznał wylewu krwi do mózgu, a jego zdrowie i samopoczucie pogorszyło się na tyle, iż chwilowo pełnienie przez niego obowiązków Prezesa PZTS stało się niemożliwe artykuł z 30 listopada 2005 roku.

W dniu 5 grudnia 2005 roku na stronie internetowej Polskiego Magazynu Tenisa Stołowego ukazała się wiadomość autorstwa Pawła GĄSIORSKIEGO:

„Niemiecka firma Andro wygrała przetarg na sponsorowanie reprezentacji Polski. Według nieoficjalnych informacji Polski Związek Tenisa Stołowego "z przyczyn formalnych" odrzucił ofertę dotychczasowego sponsora, firmę Butterfly, która przez ostatnie 30 lat sponsorowała polską kadrę.

W przetargu startowały również firmy Joola i Stiga. Widocznie najlepsza okazała się oferta firmy Andro, której głównym przedstawicielem na Polskę jest firma Aga Sport w osobie Pana Wojciecha Waldowskiego – obecnego wiceprezesa Polskiego Związku Tenisa Stołowego.

Zwycięzcy gratulujemy !”

Dbałość o interesy sieci firmy Aga Sport zwyciężyły i przedsiębiorca Wojciech WALDOWSKI, strasząc rozprawą sądową zaatakował autora cytowanej wyżej wiadomości za godzenie w jego interesy poprzez publikowanie informacji o zwycięstwie firmy Andro w prowadzonym postępowaniu konkursowym

W dniu 6 grudnia 2005 roku na oficjalnej stronie internetowej PZTS pojawiła się informacja autorstwa pracownika biura PZTS Krzysztofa BLUJA:

Schöler+Micke i Tibhar w II etapie konkursu

Polski Związek Tenisa Stołowego informuje, że w wyniku postępowania konkursowego na sponsora sprzętowego Związku na lata 2006-2008 do drugiego etapu konkursu - negocjacje z oferentami, zostały zakwalifikowane Schöler+Micke Sportartikel-Vertriebs-Ges. MbH oraz Tibhar Tibor Harangozo GmbH.

Wymaganych formalnych warunków konkursu nie spełniły Stiga - Sweden Table Tennis AB oraz Tamasu Butterfly Europa GmbH i zostały wykluczone z dalszego postępowania konkursowego.

Drugi etap konkursu - negocjacje z oferentami, odbędzie się w dniu 14.12.2005r. w Warszawie.”

W dniu 8 grudnia Polski Związek Tenisa Stołowego poinformował, „że pełniącym obowiązki Prezesa Związku, w okresie choroby Pana Jerzego Dachowskiego, będzie Pan Wojciech Waldowski.”  Całkowicie niezrozumiałym jest, iż p.o. Prezesa nie został urzędujący Wiceprezes PZTS ds. Organizacyjnych Marek WNUK - najbliższy współpracownik chorego Prezesa Jerzego DACHOWSKIEGO. Domyślać się należy, iż zadziałały prawa sieci przedsiębiorcy Wojciecha WALDOWSKIEGO i jej wpływ na decyzje członków najwyższych władz PZTS.

A sieć wiedziała co robi decydując o powierzeniu swojemu bossowi - akurat w tym czasie – obowiązków p.o. Prezesa PZTS. A kto, jak nie właściciel lepiej zadba o interesy sieci w sytuacji zbliżania się terminu decydujących rozstrzygnięć związanych z przyszłością sieci, mającymi konkretny wymiar korzyści materialnych dla wszystkich ogniw sieci w przypadku radykalnego zwiększenia obrotów generowanych przez sieć.

Przejęcie przez przedsiębiorcę Wojciecha WALDOWSKIEGO obowiązków p.o. Prezesa PZTS zbiegło się w czasie ze zbliżającymi się negocjacjami z oferentami zakwalifikowanymi do II etapu postępowania konkursowego na sponsora sprzętowego Związku na lata 2006-2008.

Skoro firma Tibhar pozostała wierna firmie Modest reprezentowanej przez Jerzego KLINGIERA, rzeczą oczywistą staje się fakt, iż przedsiębiorca-Prezes Wojciech WALDOWSKI dbający o interesy swojej firmy Aga Sport walczy również o interesy firmy Schöler+Micke Sportartikel-Vertriebs-Ges. MbH.

 

 

Jak można się dowiedzieć z strony internetowej niemieckiej firmy Schöler+Micke Sportartikel-Vertriebs-Ges. MbH. dystrybuuje ona sprzęt do tenisa stołowego firm: adidas table-tennis, DHS - doublehappiness sports i andro - performance table tennis.

O ile dwie pierwsze firmy posiadają znikomy udział w polskim rynku sprzętu do tenisa stołowego, to rosnąca sprzedaż i popularność firmy Andro w Polsce jest wyłączną zasługą sieci Aga Sport dowodzonej przez prężnego przedsiębiorcę-Prezesa Wojciecha WALDOWSKIEGO.

O ile Wojciech WALDOWSKI, będąc człowiekiem niezwykle skromnym, nie chwali się na swojej stronie internetowej ścisłą współpracą z firmą Schöler+Micke, to jego niemiecki partner skromnością nie grzeszy, publikując na stronie internetowej w dziale Partner international obok firm z Austrii, Holandii, Szwajcarii, Czech i Luksemburga również firmę AGA-SPORT V.Waldowski z Polski.

Tak więc, dzięki uprzejmości niemieckiej firmy Schöler+Micke Sportartikel-Vertriebs-Ges. MbH mamy pewność, iż p.o. Prezesa Polskiego Związku Tenisa Stołowego Wojciech WALDOWSKI jest jej partnerem międzynarodowym na terenie Polski.

Oczywiście całkowitym przypadkiem jest fakt, iż Schöler+Micke Sportartikel-Vertriebs-Ges. MbH została zakwalifikowana do II etapu postępowania konkursowego na sponsora sprzętowego PZTS na lata 2006-2008.

Sam nie wiem, jak nazwać opisywaną sytuację: moralność, etyka i czystość w sporcie sięgnęła bruku. Nie wiem co bardziej podziwiać odwagę, cynizm czy bezczelność ?

Wiem, że moje odczucia nie mają nic tu do rzeczy, spróbujmy więc przyjrzeć się co na to polskie prawo:

- Ustawa Prawo o stowarzyszeniach:

Art. 2. 1. Stowarzyszenie jest dobrowolnym, samorządnym, trwałym zrzeszeniem o celach nie zarobkowych.

2. Stowarzyszenie samodzielnie określa swoje cele, programy działania i struktury organizacyjne oraz uchwala akty wewnętrzne dotyczące jego działalności.

3. Stowarzyszenie opiera swoją działalność na pracy społecznej członków; do prowadzenia swych spraw może zatrudniać pracowników.

- Ustawa - Prawo zamówień publicznych:

Art. 18. 1. Za przygotowanie i przeprowadzenie postępowania o udzielenie zamówienia odpowiada kierownik zamawiającego.

2. Za przygotowanie i przeprowadzenie postępowania o udzielenie zamówienia odpowiadają także inne osoby w zakresie, w jakim powierzono im czynności w postępowaniu oraz czynności związane z przygotowaniem postępowania. Kierownik zamawiającego może powierzyć pisemnie wykonywanie zastrzeżonych dla niego czynności, określonych w niniejszym rozdziale, pracownikom zamawiającego.

3. Jeżeli przygotowanie i przeprowadzenie postępowania o udzielenie zamówienia na podstawie przepisów odrębnych jest zastrzeżone dla organu innego niż kierownik zamawiającego, przepisy dotyczące kierownika zamawiającego stosuje się odpowiednio do tego organu.

Art. 19. 1. Kierownik zamawiającego powołuje komisje do przeprowadzenia postępowania o udzielenie zamówienia, zwana dalej „komisja przetargowa”, jeżeli wartość zamówienia przekracza wyrażoną w złotych równowartość kwoty 60 000 euro.

2. Jeżeli wartość zamówienia nie przekracza wyrażonej w złotych równowartości kwoty 60 000 euro, kierownik zamawiającego może powołać komisję przetargową. Przepisy niniejszego rozdziału stosuje się.

3. Komisja przetargowa może mieć charakter stały lub być powoływana do przygotowania i przeprowadzenia określonych postępowań. Art. 20. 1. Komisja przetargowa jest zespołem pomocniczym kierownika zamawiającego powoływanym do oceny spełniania przez wykonawców warunków udziału w postępowaniu o udzielenie zamówienia oraz do badania i oceny ofert.

...

3. Komisja przetargowa w szczególności przedstawia kierownikowi zamawiającego propozycje wykluczenia wykonawcy, odrzucenia oferty oraz wyboru najkorzystniejszej oferty, a także w zakresie, o którym mowa w ust. 1, występuje z wnioskiem o unieważnienie postępowania o udzielenie zamówienia.

...

2. Z postępowania o udzielenie zamówienia wyklucza się również wykonawców, którzy:

1) wykonywali czynności związane z przygotowaniem prowadzonego postępowania, lub posługiwali się w celu sporządzenia oferty osobami uczestniczącymi w dokonywaniu tych czynności...

 

Przedsiębiorca-Prezes Wojciech WALDOWSKI występujący w myśl przepisów ustawy Prawo zamówień publicznych jako kierownik zamawiającego, będąc jednocześnie międzynarodowym partnerem oraz reprezentantem jednego z wykonawców jest w stanie wielkiego konfliktu interesu.

Trudno sobie wyobrazić, iż jako międzynarodowy partner oraz reprezentant jednego z wykonawców Wojciech WALDOWSKI nie wykonywał czynności związanych z przygotowaniem ze strony wykonawcy prowadzonego postępowania, uczestnicząc w nim również w roli osoby odpowiadającej ze strony zamawiającego za przygotowanie i przeprowadzenie postępowania konkursowego.

W myśl przepisów ustawy Prawo o zamówieniach publicznych z postępowania konkursowego powinna zostać wykluczona firma Schöler+Micke Sportartikel-Vertriebs-Ges. MbH., której międzynarodowym partnerem w Polsce jest p.o. Prezesa Polskiego Związku Tenisa Stołowego Wojciech WALDOWSKI.     

Również – w myśl zapisów ustawy Prawo o stowarzyszeniach - wszyscy działacze czerpiący pośrednio i bezpośrednio korzyści materialne z pełnienia funkcji w stowarzyszeniu o nazwie Polski Związek Tenisa Stołowego powinni natychmiast zrezygnować ze wszystkich pełnionych funkcji we władzach PZTS

***

W dniu 14 grudnia 2005 roku komisja przetargowa przeprowadziła przesłuchania firm zakwalifikowanych do II etapu postępowania konkursowego na sponsora sprzętowego PZTS na lata 2006-2008 w następującej kolejności: godz. 12.00 - firma Tibhar Tibor Harangozo GmbH., godz. 15.00 - firma Schöler+Micke Sportartikel-Vertriebs-Ges. MbH.

Utajnioną propozycję rozstrzygnięcia postępowania konkursowego komisja przekaże do zatwierdzenia Zarządowi PZTS podczas dzisiejszego posiedzenia.

Boże ! Broń polski tenis stołowy przed takimi „działaczami”…

Marek Przybyłowicz

 

 

13 grudnia 2005 - godz. 21.08

 

 

Schöler+Micke to jednak Andro?

Już jutro specjalna komisja Polskiego Związku Tenisa Stołowego zadecyduje, która oferta na sponsora reprezentacji Polski będzie najlepsza. W przetargu brały udział cztery firmy: Schöler+Micke Sportartikel-Vertriebs-Ges. MbH, Tibhar Tibor Harangozo GmbH, Stiga - Sweden Table Tennis AB i Tamasu Butterfly Europa GmbH. Do kolejnego etapu zakwalifikowały się dwie: Schöler+Micke Sportartikel-Vertriebs-Ges oraz Tibhar Tibor Harangozo GmbH. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy z komentarzy na naszej stronie oraz z telefonicznych informacji naszych czytelników, które dotarły do redakcji, firma Schöler+Micke w przetargu występuje jako firma Andro. Jak powszechnie wiadomo, firmę Andro w Polsce reprezentuje Pełniący Obowiązki Prezesa Polskiego Związku Tenisa Stołowego Pan Wojciech Waldowski. Czy to nie będzie konflikt interesów? Mamy nadzieję, że komisja przetargowa wybierze najlepszą ofertę dla reprezentacji Polski, a nasza kadra pod szyldem nowego sponsora przywiezie w końcu medal z większej imprezy.

W pytaniu, jakie zdaliśmy w ankiecie naszym Czytelnikom, „Kto powinien zostać sponsorem reprezentacji Polski?”, zdecydowanie zwyciężył Butterfly, który otrzymał 60 ze 133 głosów. Na drugim i trzecim miejscu znalazły się firmy zakwalifikowane do drugiego etapu przetargu na sponsora kadry narodowej. Jak widać po ankiecie, „lud” ma zupełnie inne zdanie niż będący u władzy działacze Polskiego Związku Tenisa Stołowego.

Prawdopodobnie sponsora reprezentacji Polski poznamy po najbliższym posiedzeniu Zarządu Polskiego Związku Tenisa Stołowego, czyli 15 grudnia br.

Paweł GĄSIORSKI

źródło: Polski Magazyn Tenisa Stołowego

(mp)

 

 

8 grudnia 2005 - godz. 22.17

 

Wojciech Waldowski - p.o. Prezesa Związku

Polski Związek Tenisa Stołowego informuje, że pełniącym obowiązki Prezesa Związku, w okresie choroby Pana Jerzego Dachowskiego, będzie Pan Wojciech Waldowski.

źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego

Wojciech Waldowski p.o. prezesa PZTS

Ze względu na zły stan zdrowia prezesa Polskiego Związku Tenisa Stołowego (PZTS) Jerzego Dachowskiego, pełniącym obowiązki szefa ping-pongowej centrali został wiceprezes ds. sportowych Wojciech Waldowski.

Dachowski jest prezesem PZTS od czterech lat (poprzednio sprawował tę rolę w latach 1975-1992). Zastąpił Adama Giersza.

Kilka tygodni temu Dachowski został odwołany z funkcji dyrektora naczelnego Centralnego Ośrodka Sportu w Warszawie. Na jego stanowisko Ministerstwo Sportu powołało Andrzeja Parzęckiego.)

(PAP)

 

6 grudnia 2005 - godz. 22.58

 

Schöler+Micke i Tibhar w II etapie konkursu

Polski Związek Tenisa Stołowego informuje, że w wyniku postępowania konkursowego na sponsora sprzętowego Związku na lata 2006-2008 do drugiego etapu konkursu - negocjacje z oferentami, zostały zakwalifikowane Schöler+Micke Sportartikel-Vertriebs-Ges. MbH oraz Tibhar Tibor Harangozo GmbH.

Wymaganych formalnych warunków konkursu nie spełniły Stiga - Sweden Table Tennis AB oraz Tamasu Butterfly Europa GmbH i zostały wykluczone z dalszego postępowania konkursowego.

Drugi etap konkursu - negocjacje z oferentami, odbędzie się w dniu 14.12.2005r. w Warszawie.

Krzysztof BLUJ

źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego

Komentarz

Opublikowana przeze mnie wiadomość pochodząca z portalu Polski Magazyn Tenisa Stołowego okazała się nieprawdziwa.

Bardzo dobrze się stało, iż Polski Związek Tenisa Stołowego publikując dzisiejszą informację o toku prac w postępowaniu konkursowym na wybór sponsora sprzętowego PZTS zareagował tak szybko.

Pozostaje tylko pytanie, czy wiadomość autorstwa Pawła GĄSIORSKIEGO zamieszczona na portalu Polski Magazyn Tenisa Stołowego była nieporozumieniem, czy też świadomą manipulacją ?

Zwracam się do Polskiego Związku Tenisa Stołowego, aby w przyszłości rzetelne wiadomości, ważne dla przyszłości Związku wyprzedzały pojawiające się tu i ówdzie spekulacje…

Marek Przybyłowicz

 

6 grudnia 2005 - godz. 0.06

 

Andro sponsorem reprezentacji Polski

Niemiecka firma Andro wygrała przetarg na sponsorowanie reprezentacji Polski. Według nieoficjalnych informacji Polski Związek Tenisa Stołowego "z przyczyn formalnych" odrzucił ofertę dotychczasowego sponsora, firmę Butterfly, która przez ostatnie 30 lat sponsorowała polską kadrę.

W przetargu startowały również firmy Joola i Stiga. Widocznie najlepsza okazała się oferta firmy Andro, której głównym przedstawicielem na Polskę jest firma Aga Sport w osobie Pana Wojciecha Waldowskiego – obecnego wiceprezesa Polskiego Związku Tenisa Stołowego.

Zwycięzcy gratulujemy !

Paweł GĄSIORSKI

źródło: Polski Magazyn Tenisa Stołowego

 

30 listopada 2005 - godz. 21.34

 

Andrzej Parzęcki dyrektorem naczelnym COS

Ministerstwo Sportu informuje, że Jerzy Dachowski przestał pełnić obowiązki dyrektora naczelnego Centralnego Ośrodka Sportu. W jego miejsce został powołany Andrzej Parzęcki.

Andrzej Parzęcki (lat 48), jest wiceprezesem Polskiego Związku Bokserskiego, przewodniczącym Wydziału Boksu Zawodowego PZB, członkiem Zarządu i Prezydium PZB, wieloletnim działaczem sportowym.

Ukończył warszawską AWF (1980). Jest trenerem II klasy kickboxingu i judo, był nauczycielem akademickim w Zakładzie Filozofii i Socjologii Kultury Fizycznej AWF w Warszawie.

Komentarz

Prezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego pełnił funkcję dyrektora naczelnego Centralnego Ośrodka Sportu od ponad 18 lat.

Na opuszczenie dotychczas zajmowanego stanowiska i miejsca pracy dostał od nowych władz sportu polskiego jedynie 2 dni.

W dniu dzisiejszym w wyniku przeżywania ciężkich chwil – według informacji potwierdzonej w dwóch niezależnych źródłach – doznał wylewu krwi do mózgu.

W tych trudnych chwilach życzymy Prezesowi zdrowia i jeszcze raz zdrowia ...

Marek Przybyłowicz

 

21 października 2005 - godz. 14.12

 

Sprostowanie

W moim komentarzu „Andrzej Kawa pierwszą ofiarą wojny sprzętowej?” wkradła się nieścisłość.

Jak poinformował były szef wyszkolenia Polskiego Związku Tenisa Stołowego Pan Andrzej Kawa, nie złożył on rezygnacji – jak napisałem – ale z pełnienia funkcji szefa wyszkolenia PZTS został odwołany na mocy decyzji Zarządu PZTS.

Serdecznie przepraszam Pana Andrzeja Kawę za nieścisłość.

Jednakże wspomniana nieścisłość w żaden sposób nie zmienia wymowy mojego komentarza. A jeśli już - to jedynie ją wzmacnia…

Marek Przybyłowicz

 

21 października 2005 - godz. 1.57

 

Andrzej Kawa pierwszą ofiarą wojny sprzętowej?

Sporym zaskoczeniem okazała się wieczorna wiadomość podana przez Polską Agencję Prasową informująca o tym, iż „Andrzej Kawa został odwołany z funkcji szefa wyszkolenia Polskiego Związku Tenisa Stołowego (…) P.o. szefa wyszkolenia w ping-pongowej centrali został Marek Rzemek, który w przeszłości zajmował już to stanowisko.”

Ale zaskoczonymi mogą się czuć jedynie mało zorientowani w kulisach polityki prowadzonej przez obecne władze PZTS. Dobrze poinformowani twierdzili, iż początek radykalnych zmian w związku to jedynie kwestia czasu…

Stare porzekadło mówi: gdy nie ma kota - myszy harcują…

Niestety, ale porzekadło pasuje do obecnej sytuacji w Związku, jako powstała po odejściu nieodżałowanego śp Andrzeja Grubby, który do ostatnich chwil pełnił funkcję dyrektora sportowego Polskiego Związku Tenisa Stołowego…

Prężnym reformatorem oraz inicjatorem zmian w pionie szkolenia stał się Wiceprezes Zarządu PZTS Wojciech Waldowski, który niedawno został obarczony przez Zarząd (głosami 10 - za, 2 – wstrzymujące, 1 - przeciw) niezwykle odpowiedzialnymi obowiązkami wiceprezesa ds. szkoleniowych.

Na razie nie będę wyjawiał kto się wstrzymał i kto był przeciw – przyjdzie na to czas w kolejnych artykułach…

Wiceprezes Zarządu Wojciech Waldowski, krytykując od pewnego czasu szefa wyszkolenia PZTS Andrzeja Kawę, zwołał w dniu dzisiejszym posiedzenie zarządu, na którym postawił sprawę jasno: „albo ja, albo Andrzej Kawa”. W toku dyskusji pojawiły się głosy krytyczne pod adresem Kawy, więc nie czekając na rozwój wypadków Andrzej Kawa złożył rezygnację z zajmowanej funkcji.

Nie udało mi się uzyskać szczegółów merytorycznych zarzutów lub krytycznych uwag pod adresem byłego już szefa wyszkolenia Andrzeja Kawy.

Nasuwają się wątpliwości, czy o chęci pozbycia się Andrzeja Kawy decydowały jedynie względy natury szkoleniowej…

Co ciekawe – jak informują koła zbliżone do zarządu – czystka Wiceprezesa Wojciecha Waldowskiego, do której przygotowywał się już od pewnego czasu - miała mieć szerszy zakres, ale z niewiadomych przyczyn zakończyła się - jak na razie - na jednej ofierze, czyli na szefie wyszkolenia.

Okres wypowiedzenia umowy o pracę kończy się Andrzejowi Kawie 31 grudnia 2005 roku i do tego czasu – jak podała Polska Agencja Prasowa – pełniącym obowiązki szefa wyszkolenia będzie specjalista ds. szkolenia w PZTS Marek Rzemek.

Będzie, ale nie wiadomo czy aby na pewno, bowiem sam zainteresowany pytany przeze mnie o to, stwierdził w wieczornej rozmowie telefonicznej, że nic nie wie o powierzeniu mu nowych obowiązków z bardzo prozaicznej przyczyny: nie był obecny na posiedzeniu zarządu. Jego zdaniem, obecnie trwają usilne prace nad ustaleniem zakresów obowiązków w dziale szkolenia PZTS.

Ale z kół dobrze poinformowanych płynie pewna na 99% wiadomość, iż od 1 stycznia 2006 roku szefem wyszkolenia PZTS zostanie (nie pierwszy raz zresztą) Marek Rzemek. Będzie miał jako swego zastępcę nie byle kogo, bo samego Janusza Kusińskiego, który w ramach swojego bogatego doświadczenia będzie czuwał i wspierał szefa w niezwykle trudnym obszarze jakim jest pion wyszkolenia.

Mam nadzieję, iż ostatnie posunięcia Wiceprezesa Wojciecha Waldowskiego, a w konsekwencji zarządu PZTS, nie są próbnymi salwami artyleryjskimi, będącymi jedynie wstępem do rysującej się na horyzoncie wojny o przyszłego sponsora sprzętowego Polskiego Związku Tenisa Stołowego.

Tak się bowiem składa, że już niebawem Związek będzie musiał podjąć strategiczną decyzję związaną rozstrzygnięciem konkursu (po wygaśnięciu umowy z firmą Butterfly), do którego zgłosiły się wszystkie liczące się w branży pingpongowej firmy.

Ciekaw jestem, jakie stanowisko w powyższej sprawie prezentuje Prezes PZTS Jerzy Dachowski?

Ciekaw też jestem, jakie są przyczyny ochłodzenia się stosunków pomiędzy Prezesem PZTS, a byłym Ministrem Sportu i jednocześnie współwłaścicielem (wraz z śp. Andrzejem Grubbą) firmy Gasport, wyłącznego reprezentanta w Polsce firmy Butterfly?

Nie muszę chyba na koniec dodawać, iż Wiceprezes Wojciech Waldowski nie ma nic wspólnego z firmą Butterfly, a nawet wprost przeciwnie; firma AGASport, której jest właścicielem jest wyłącznym reprezentantem w Polsce m.in. firmy Donic.

Marek Przybyłowicz

 

20 października 2005 - godz. 23.42

 

Kawa odwołany

Andrzej Kawa został odwołany z funkcji szefa wyszkolenia Polskiego Związku Tenisa Stołowego - poinformował wiceprezes PZTS Marek Wnuk.

P.o. szefa wyszkolenia w ping-pongowej centrali został Marek Rzemek, który w przeszłości zajmował już to stanowisko.

(PAP)

Wywiad Andrzeja Kawy z dnia 17 października.

 

Andrzej Kawa: młoda liga

"W żeńskiej ekstraklasie tradycyjnie ogrywamy zawodniczki nie będące polskimi reprezentantkami. Z 44 rozegranych gier w 20 wystąpiło 6 Chinek, które co prawda podnoszą poziom naszej ekstraklasy, ale Polki mają zbyt mały (liczba spotkań) kontakt z nimi" - uważa szef działu wyszkolenia PZTS - Andrzej Kawa

Komentarz Andrzeja Kawy po 4 kolejce ekstraklasy kobiet i mężczyzn:

Nasza ekstraklasa znajduje się praktycznie na półmetku pierwszej rundy. W lidze mężczyzn Odra Głoska Księginice jest praktycznie po za zasięgiem. Zdaje się wręcz, że w większym stopniu – koncentruje się na Lidze Mistrzów, traktując ekstraklasę nie jako przy okazji. Przewaga jest na tyle duża, ze jakikolwiek przegrany mecz byłby ogromna sensacją. Tuż za Głoską grupa 5 zespołów (Grudziądz, Nowa Wieś, Jaktorów, Gdańsk, Ostróda), która oparta jest praktycznie zawodników trenujących na stałe w Gdańsku.

11 z 15 podstawowych zawodników na co dzień zacięcie rywalizuje na zajęciach gdańskiego Centrum Szkolenia. Dodając do tego doświadczonych Karczmarka, Kiełba, Prądzyńskiego oraz ciągle niebezpiecznego Czerniawskiego zapowiada nam się pasjonująca walka o pozostałe dwa medale w ekstraklasie. Szkoda tylko, że włodarze klubów mało odważnie stawiają na sporo już umiejących grać młodych zawodników. Cieszy także fakt zwycięstwa Ostrzeszowa w ostatniej kolejce, który także będzie chciał się włączyć do tej grupy. Falstart zanotował klub z Drzonkowa, ale znając ambicję Tomka Redzimskiego myślę, że ZKŻ nie powiedział ostatniego słowa. W trudnej sytuacji znajdują się kluby z Warszawy i z Lęborka, którym jak się zdaje ciężko będzie wygrać mecz a jeszcze trudniej utrzymać się w ekstraklasie.

W żeńskiej ekstraklasie tradycyjnie ogrywamy zawodniczki nie będące polskimi reprezentantkami. Z 44 rozegranych gier w 20 wystąpiło 6 Chinek, które co prawda podnoszą poziom naszej ekstraklasy, ale Polki mają zbyt mały (liczba spotkań) kontakt z nimi. Liga zdaję się być mocno wyrównana i zespół Tarnobrzega będzie się musiał znacznie bardziej sprężyć, aby zdobyć kolejny tytuł. Cieszy zwycięstwo w ostatniej kolejce młodej i grającej bez Chinki drużyny z Ornety – to duża niespodzianka. Jednakże wszystko wskazuje na to, że w ostatecznej rozgrywce liczyć będą się ekipy z Chinkami w składzie (Tarnobrzeg, Częstochowa, Nadarzyn, Kraków i Wrocław).

Generalnie stwierdzić należy, że większość, zarówno żeńskich jak i męskich, ekip ligowych jest bardzo młoda. Zawodniczki i zawodnicy maja stworzone warunki do rywalizacji (gra w ekstraklasie) i do podnoszenia swoich umiejętności (Óśrodki Szkolenia – głównie). To w którym kierunku potoczy się rozwój młodych osób najbardziej zależy od nich samych. Początek na razie jest obiecujący…

Krzysztof BLUJ (PZTS)

źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego

 

www.agamar.pl/ts