|
2006 działalność PZTS archiwum 2005 archiwum 2006 archiwum 2007 archiwum 2008/2009 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
29 grudnia 2006 -
godz. 22:17 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Czas świąt sprzyja refleksjom
i przemyśleniom. Chciałbym podzielić się swoimi uwagami na temat podstawowych
problemów naszego polskiego ping-ponga. Uważny czytelnik może zauważyć, że
zaczynam od punktu 6. Robię to świadomie, ponieważ punkty od 1 do 5, wg. mnie
kluczowe, które ukażą się za dwa, trzy dni powinny potem rozwinąć naszą
dyskusję. 6. Skłócone w dużej mierze
środowisko tenisa stołowego. Może właśnie to jest
przyczyną, że aktualny stan rzeczy w zarządzie PZTS tak się dobrze trzyma. Zauważam często
będąc w kraju, że wiele osób mające pojęcie o tenisie stołowym niestety uważa
się za nieomylne. Znam to z własnego doświadczenia. Trudno wtedy z reguły o
rzeczową dyskusję. Ktoś przekonany o własnej racji nie przyjmuje racjonalnych
argumentów. I niby słuchając rozmówcy już przygotowuje kontrargumenty. I na
tym się koncentruje. Nie zauważając w międzyczasie racji drugiej strony. Autokratyzm w pracy
związanej z wpływem na drugiego człowieka - a takim jest zawód trenera - jest
bardzo niebezpieczny. A umiejętność pracy w zespole i elementarna pokora
powinna stać się powoli cnotą. Chyba takim koronnym
przykładem arogancji z jednej strony, autokratyzmu z drugiej jest zmarnowanie
talentu Michała Rogali przez ówczesnego trenera kadry. Zamiast się kłócić i
uważać za najlepszych przyjmijmy argumenty drugiej strony. Lub przynajmniej
wysłuchajmy, co mają nam do powiedzenia. Brakuje nam czasami
po prostu szacunku do drugiego człowieka. Za często górę biorą emocje i
partykularne interesy osób, czy klubów. 7. Słaba relacja na linii PZTS - środowisko i odwrotnie Widzę tu winę dwóch
stron. Samego PZTS-u, który sobie sam strzela gole i środowiska, które
najczęściej tylko krytykuje. Ale gdzie są ci
wszyscy krzykacze, „reformatorzy” polskiego pingponga, jak wybiera się
delegatów na zjazd PZTS? Gdzie ich pomysły i propozycje zmian (nierzadko
mądre i wartościowe), gdy głosuje się tych samych ludzi do zarządu od lat?
Gdzie ich odwaga i hardość, gdy tymczasem podpisują się nickami, czy
pseudonimami pod swoimi komentarzami? Gdzie leży
największa wina PZTS? W wielu sprawach, w wielu płaszczyznach. PZTS jako instytucja
z pełniącymi w nim różne funkcje ludźmi nie jest zainteresowana(nie jest
zdolna? - to chyba jeszcze gorzej) jakimikolwiek zmianami. W myśl porzekadła
„psy szczekają, karawana jedzie dalej” trwają. Przykładów jest
wiele. Ostatnio zamieściliśmy na naszej stronie raport Rady Trenerów(patrz
pt: ”Sprawozdanie Rady Trenerów” dział aktualności). Sztab ludzi znający
problemy polskiego tenisa chciał zainteresować władze PZTS swoimi pomysłami.
Lecz wszystkie postulaty Rady Trenerów pozostały bez echa. Nie dzieje się
nic! To już ignorancja. I to za czasów kiedy wiceprezesem jest były szef Rady
Trenerów pan Wojciech Waldowski... 8. Przekonanie o konieczności trenowania najbardziej zdolnych
zawodników i zawodniczek w jednym z centralnych ośrodków PZTS. I to z reguły w tym
samym składzie i z tymi samymi partnerami. A gdzie silne kluby z dobrą pracą
z młodzieżą? Nie można ich zawsze ogałacać z najlepszych. Lokalni, najlepsi
zawodnicy są kartą wizytową danego klubu. I ściągają następnych do uprawiania
tenisa stołowego. Nie jestem absolutnie przeciwnikiem centralnych ośrodków.
Wręcz przeciwnie, uważam że najlepsi powinni tam trenować. Ale nie musi się
tak dziać zawsze. Przypadek przypadkowi nierówny. Jeśli jest klub, który
zapewni dobre warunki treningowe, to nie każdy musi trenować w ośrodkach
centralnych. I zastanówmy się czy we wszystkich ośrodkach istnieją naprawdę
optymalną warunki do trenowania. W dzisiejszych czasach nie wystarcza tylko
trenowanie 2 – 3 razy dziennie ze spaniem, szkołą w tym samym miejscu A gdzie zróżnicowana
grupą treningową? Z zawodnikami leworęcznymi, grającymi różnymi stylami gry.
Co z graczami grającymi stylem defensywnym? Ile lat jeszcze mamy się wstydzić
po kolejnej porażce Polaka ze słabym obrońcą?(patrz artykuł pt:” Gr obronna”
– dział felietony) Dlaczego nie organizuje się na szerszą skalę seminariów
tematycznych uczących np. treningu na obronę? 9. Niewykorzystywanie dorobku całych pokoleń trenerów i zawodników
tenisa stołowego Pisząc od 3 miesięcy
artykuły różnej treści na naszej stronie doczekaliśmy się wielu ciekawych
komentarzy różnych osób. Ludzi w różnym wieku, aktywnych w branży tenisa
stołowego lub pozostających z różnych powodów na uboczu. Często imponowały mi
te osoby mądrością i trafnością swoich uwag. Z wielka przyjemnością czytam
słowa Zbyszka Liszewskiego, parokrotnie posiłkowałem się przemyśleniami Jurka
Grycana, rozmawiałem bardzo ciekawie z panią Danutą Calińską o Alojzym
Erlichu. Można by tych przykładów mnożyć. Ci wszyscy ludzie maja wiele do
powiedzenia. Jako trenerzy lub zawodnicy byli na wielu światowych imprezach.
Byli świadkami niezapomnianych chwil, momentów związanych z porażkami, czy
zwycięstwami biało-czerwonych. Ale co z tego wie przeciętny sympatyk,
zawodnik, trener, pasjonat tenisa stołowego? Gdzie są jakiekolwiek materiały
o pracy, dokonaniach, wynikach tych ludzi? To oni tworzą historie naszej
dyscypliny sportu. A ich potencjał jest niewykorzystywany. Dlaczego następni
muszą zaczynać od zera, lub powielają te same błędy, co ich poprzednicy
sprzed 10-30 lat? Jeszcze w przypadku
tych ludzi problem jest jeszcze do rozwiązania. Ci ludzie żyją i pewnie
chętnie się podzielą swoja wiedzą. Inna sprawa, czy czy ich ktoś o to
zapyta....? Ale co jest z tymi, którzy odeszli od nas na zawsze. Ostanio zmarł jak
przeczytałem zasłużony trener klubowy i reprezentacji kraju, działacz tenisa
stołowego – szczególnie łódzkiego p.Derdoń. Miał swoją, a pasję jakim był
tenis stołowy, pracował, tworzył. Jaka jest możliwość, że się o tym dowie
początkujący trener w małej mieścinie gdzieś w Polsce? Albo postać Alojza
Erlicha – przypomnę trzykrotnego wicemistrza świata w singla w pionierskich
czasach przedwojennych. Czy zawsze tradycja, dokonania wielu kochających
pingpong ma przegrywać z blichtrem dzisiejszego świata? A my zapędzeni w
kupowaniu następnej deski marki „Andro” lub „Butterfly” zapominamy, że całe
dziesięciolecia pewni ludzie grali w tenisa, bo go kochali. Mając tylu ludzi na
etatach w zwiazku może znaleźć osobę, która przybliży nam sztandarowe
postacie naszej „pingpongowej” historii? Może warto w kontraktach zawieranych
z nastepnymi trenerami kadry umieścić zapis o konieczności pozostawienia po
sobie planów, analiz, sprawozdań do wglądu dla następców? Pytania właściwie
retoryczne... 10.Wypaczona mentalność zawodników wieku młodzieżowca i
początkującego seniora. Nasza młodzież
zadawala się naprawde małymi rzeczami. Przecietnym wynagrodzeniem za grę,
używanym autem, swobodą w treningu, mierną polską ligą. Nie szuka nowych
wyzwań (czytaj artykuł pt: ”Lucek Błaszczyk - człowiek, zawodnik instytucja”
- dział oraz „Krótka analiza” - dział komentarze). Czy ktoś pamięta, że
jeszcze niedawno jeden z braci Chmielów był 5 w rankingu juniorów na świecie?
Dziś to gwiazda naszej ligi, lecz bez większych szans w konfrontacji z
młodszymi gwiazdami młodzieżowego pingponga na świecie. Bo przecież dwa
wygrane sety jednego na pro Tour w Warszawie z młodszym Ovtcharoven nikogo
nie może zadawalać. Brak odwagi do podjęcia ważnych życiowo decyzji powoduje
zastój w rozwoju kariery młodego zawodnika. Chęć trenowania, grania przeciwko
najlepszym w Europie jest podstawowym warunkiem dalszego rozwoju. Śledząc
kariery młodych czołowych zawodników Europy takich jak Baum, Crisan,
Ovtcharov, Suss można zauważyć wiele podobieństw: - dobry trener
prowadzący - bardzo dobra grupa
treningowa - bardzo silna liga
z wieloma zawodnikami z innych krajów – poczynając już od IV ligi niemieckiej
można spotkać dużą ilość zawodników zagranicznych lub grających na dobrym
poziomie zawodników z Niemiec - duża ilość startów
międzynarodowych 11. Niechęć dzielenia się swoją wiedzą z innymi. Pokutuje w polskim
światku tenisa stołowego pogląd, że nie powinno się dzielić swoją wiedzą. Nic
bardziej mylnego! Bo właściwie
dlaczego mam chować, to czego się nauczyłem przed innymi? Wiele razy mówiąc o
swojej pracy drugiej stronie sam się dowiadywałem od rozmówcy ciekawych
rzeczy. Tak naprawdę o dobrych wynikach decyduje sposób wykorzystania
wiadomości. Ta sama wiedza jest
za każdym razem inaczej wykorzystywana przez różne osoby. W zależności od
charakteru, doświadczeń, cech psychicznych trenera, czy zawodnika. Co z tego
że pan X będzie teorię w małym palcu jak nie będzie miał podejścia do
zawodnika Y? Tysiące drobnostek
decyduje o końcowym sukcesie. I tak naprawdę diabeł tkwi w szczegółach. I
dziesięciu ludzi mających te same wiadomości sprzeda je na 10 różnych
sposobów. I z różnym skutkiem końcowym. 12. Brak pomysłu na pracę z zawodnikami rozpoczynającymi grę w
kategorii seniora. I nie można
wszystkiego tłumaczyć brakiem pieniędzy na tą grupę wiekową. Choć faktem
jest, że dotacje państwowe kończą się na wieku juniora. Jest to moment gdzie
zawodników powinny przejmować kluby mające stabilną sytuację finansową. Jest
to czas, gdzie widzę rolę PZTS – instytucji pomagającej znaleźć klub w
Polsce, czy za granicą takim zawodnikom. Jest coś groteskowego, że po 10
latach inwestowania w grupę osób praktycznie z dnia na dzień zostawia się ich
samym sobie. Poza tym chyba PZTS
ma (mam nadzieję!) interes, żeby ci zawodnicy się rozwijali. W ostatecznym
rozrachunku chodzi przecież o to, byśmy po Lucku Błaszczyku znaleźli
następnych olimpijczyków. 13.Brak profesjonalnego menadżera, czy firmy zajmującej się
kształtowaniem dobrego wizerunku PZTS. W dzisiejszych
czasach pozytywny wizerunek osoby, firmy, instytucji odgrywa kolosalną rolę. PZTS jako
organizacja społeczna, sportowa, dotowana ze środków budżetowych powinna być
przyjaźnie odbierana przez media, kibiców, zawodników i środowisko. cdn Zbigniew
STEFAŃSKI źródło: niezależny portal o
zawodowym tenisie stołowym www.time-out.pl (mp) |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
18 grudnia 2006 - godz. 23:42 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Odnosząc się do
komentarza Pana Krzysztofa P. ( pod artykułem Talent w tenisie stołowym)
pozwoliłem sobie na napisanie kilku uwag dotyczących upadku wizerunku tenisa
stołowego oraz pomysłów jak można temu zaradzić. To, że wizerunek
tenisa stołowego systematycznie upada zauważył chyba każdy. Co gorsze, widać
to nawet w najlepszej lidze europejskiej – Bundeslidze. Problemem jest
pieniądz, ale niekoniecznie jego brak – tylko krótkowzroczność działaczy, czy
to klubowych czy związkowych, w jego wydawaniu. Nie trzeba kończyć
ekonomii, aby wiedzieć, że bez pieniędzy sponsorów nie da się utrzymać klubu.
Zapomina się jednak przy tym, że aby sponsor dał pieniądze musi coś dostać w
zamian. Działacze myślą zbyt często, że logo sponsora na koszulce jest wystarczającym
zadośćuczynieniem. Błąd ten kosztuje nas – całe środowisko tenisa stołowego –
bardzo dużo. Chętnych do wykładania pieniędzy na kluby jest coraz mniej,
ilość kibiców na hali maleje, a co za tym idzie, maleje ilość potencjalnych
odbiorców reklamy. To koło napędza się samo. Mniej kibiców, mniej sponsorów,
mniej pieniędzy na lepszych zawodników, słabszy klub, i jeszcze mniejsze
zainteresowanie kibiców. Ktoś powie, że Bundesliga ma jednak gwiazdy, które
muszą przyciągać kibiców. Niekoniecznie – kibic dzisiaj musi dostać coś
więcej niż dobry mecz tenisa stołowego. Kibic musi czuć się ważny. Liderem
statystyk w Bundeslidze jest Borussia Duesseldorf. Średnio przychodzi na ich
mecz 970 kibiców. Drugi w statystykach klub Timo Bolla z Goennern, ma średnio
810 gości. Jak na najlepszą ligę Europy jest to mało, bardzo mało. Kluby
jednak nie myślą przyszłościowo, umowa z firmą, która chciała produkować
mecze Bundesligii i publikować je w internecie w 12 krajach nie doszła do
skutku, gdyż klubom było szkoda dwóch tysięcy euro rocznie! Zabrakło
wyobraźni, że za wydane dwa tysiące euro, ich sponsorzy byliby widoczni w 12
krajach przez ogromną ilość osób. Padały pytania, co my z tego będziemy mieć
w najbliższych 3 miesiącach. U nas jest podobnie.
Ta sama firma chciała odkupić prawa do przekazu internetowego z Polish Open.
PZTS sprzedał jednak wszystkie prawa, telewizyjne i internetowe TVP, która
pokazała mecze z PO w internecie. Niby ok, ale kto o tym wiedział? Nikt! Nie
było to w ogóle rozreklamowane. Poza tym dostęp miały tylko osoby mieszkające
w Polsce. Kibice w Chinach, czy w innych krajach z pewnością oglądaliby ten
Pro Tour. Ale nie mogli. Pomimo wymiany korespondencji z kierownikiem iTVP,
nie dostaliśmy grafiku spotkań pokazywanych w internecie, który chcieliśmy
opublikować na time-out i zaprzyjaźnionej niemieckiej stronie. Ogółem te
relacje na żywo oglądało nie więcej niż kilkaset osób. iTVP nie była również
zainteresowana sprzedażą praw innej firmie, pomimo, że oferta obejmowała
retransmisję ze spotkań! Inaczej mówiąc iTVP mogła nadawać na żywo, a oprócz
tego zarobić pieniądze na sprzedaży praw. Nikt jednak nie był tym
zainteresowany, co oddaje niekompetencję ludzi pracujących w spółce skarbu
państwa. Niekompetencja i lenistwo są właśnie kolejnymi przyczynami braku
zainteresowania szerszych mas tenisem stołowym. Brak wyników na żywo (tzw.
Live score, czy Live ticker) na stronie PZTS z największej imprezy tenisowej
w kraju jakim był turniej Polish Open jest tego przykładem. Wyniki na żywo
były dostępne tylko na stronie ITTF! Są przykłady, że
można inaczej. Klub belgijski z Charleroi umie docenić i sponsorów i kibiców.
Największa gwiazda klubu, J-M Saive, zostaje po każdym meczu aby podpisywać
kartki, robić zdjęcia z kibicami, udzielać wywiadów, tak długo jak ktoś chce
zadawać pytania. Charleroi posiada wspaniałego konferansjera, który zabawia
publiczność przed i w przerwach meczu. Działacze klubu dbają dosłownie o
każdy szczegół. Jest telewizja, jest radio, jest prasa. To wszystko czyni
Charleroi atrakcyjnym miejscem dla potencjalnych sponsorów, którzy za nazwę
swojej firmy na jednym płotku gotowi są płacić do pięciu tysięcy euro. Tego brakuje w
Polsce. Brakuje ludzi, którzy będą myśleć przyszłościowo, którzy wydadzą
pieniądze na promocję klubu czy drużyny i nie będą liczyć na sukces tej
promocji za miesiąc czy dwa. Internet jest przyszłością, jest platformą, w
której można wiele osiągnąć relatywnie małym kosztem. Założenie internetu na
sali, gdzie rozgrywane są mecze nie jest dużym wydatkiem, znalezienie kogoś kto
będzie robił – nawet z meczy ligowych – live ticker również. Live ticker może
być pierwszym, małym krokiem ku temu aby np. kiedyś pokazywać mecze na żywo w
internecie. Promocja tenisa
stołowego jest nadzieją na odzyskanie blasku przez ten sport. Zaproszenie
dziennikarzy na mecze ligowe, rozmowy z telewizją, z portalami internetowymi.
Prośba do swoich zawodników, aby poświęcili po meczach parę minut dla
kibiców, konkursy wśród publiczności, to wszystko działa jak magnes. Im
więcej działacze i zawodnicy dadzą z siebie, tym więcej będzie chętnych aby
ich oglądać. A wtedy znaleźć sponsora już łatwiej. Rafał
KUROWSKI Proszę wpisywać w
komentarzach inne Państwa pomysły, być może stworzymy wtedy nowy dział, np.
Jak pomóc tenisowi, w którym umieścimy ten artykuł razem z komentarzami,
które będzie można cały czas aktualizować.
źródło: niezależny
portal o zawodowym tenisie stołowym www.time-out.pl (mp) |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
1
grudnia 2006 - godz. 22:19 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Cieszę się, że do
naszej dyskusji o tenisie stołowym włącza się coraz więcej osób.Był i jest to
bowiem główny cel powstania tej strony. Rozmawiając z wieloma osobami
związanymi ze środowiskiem tenisa stołowego, nasuwa mi się ostatnio jedna
myśl. My ciągle żyjemy sentymentami lat minionych. Wraz z ostatnim medalem
Andrzeja Grubby – było to bodajże wicemistrzostwo Europy z Luckiem
Błaszczykiem – skończyła się pewna epoka. Andrzej Grubba, w
szczególności z Leszkiem Kucharskim, Stefanem Dryszelem, Andrzejem Jakubowiczem
i innymi, byli swoistym fenomenem. Lecz na miarę tamtych czasów.
Nieprawdopodobnie utalentowani, w dużej mierze doszli sami do wysokich
wyników. I to w czasach, gdzie nie było jeszcze tak rozwiniętej metodyki
nauczania, czy teorii sportu. Nie wchodziły też w grę duże pieniądze.
Konkurencja nie była aż tak duża. A granice – zamknięte. I poza MŚ, Pucharem
Świata i 2-3 turniejami, Europejczycy grali tylko między sobą. Mam w swoim klubie
wielkie nazwiska tamtych lat: Jindrzicha Panskiego i Milana Orlowskiego.
Medaliści ME, MŚ, zwycięzcy TOP 12. Trenowali i wychowywali się w podobnych
warunkach, co Andrzej z Leszkiem. A techniki uczyli się praktycznie sami
mając jednak to, co w sporcie jest towarem bezcennym – głód bycia najlepszym.
To było wyjątkowe pokolenie,
które samo musiało sobie przecierać szlaki. Warto żeby pomyśleć o książce z
tamtych czasów... Nie wszystko na
pewno należy kopiować od naszych mistrzów. Skatowane stoły, okna, szafki,
zdemolowane płotki, nieparlmalentarne wyrażenia i rywalizowanie zabijające
koleżeńskie stosunki. Zresztą może to, a także nieumiejętność zachowywania
się w stresie nie zaowocowała spektakularnym sukcesem A myślę tu o złotym
medalu ME, MŚ, czy Igrzysk Olimpijskich. Na bazie sukcesów
Grubby i Kucharskiego stworzono stacjonarny ośrodek tenisa stołowego w
Gdańsku. Lucek Błaszczyk, Tomek Krzeszewski i inni skonsumowali po części
sukcesy pionierów polskiego pingponga. Trenowali w nieporównywalnie lepszych
warunkach niż ich starsza generacja.Granice się otworzyły. Mieli więc
możliwość szybkiego wyjazdu do zawodowych klubów. Wszystko to spowodowało
grad medali z imprez rangi mistrzowskiej w kategorii seniorów. I choć ich
skala była mniejsza to jednak była! Bo z kolei jeszcze młodsza
generacja zawodników takich jak Bartek Such, Daniel Górak, Jakub Kosowski
jeszcze nawet nie powąchała medali z poważnych zawodów. Ale należy się
cieszyć, że podjęli próbę pracy w profesjonalnych klubach. I dać im trochę
czasu. Myślmy już teraz o następnych.
I wyciągnijmy wnioski z naszych błędów. I przestańmy wierzyć w bajki typu: 1.”Nasi juniorzy i
kadeci mają wystarczającą ilość startów w sezonie” – to kompletna bzdura.
Obojętnie jaki zawodnik z kadry wojewódzkiej dowolnego landu w Niemczech ma więcej
startów międzynarodowych niż kadra Polski. Nie mówiąc już o członkach kadry
narodowej Niemiec. Wiem, że pieniądze łożone na tenis w tych dwóch krajach są
nieporównywalne. Jednak uważam, że na tych kilku najlepszych muszą się
znaleźć. 2.”Nasza extraklasa
jest dobra dla zawodników kadry narodowej juniorów i juniorek” Kolejny mit.
Przeciwko ilu obrońcom gra w sezonie w naszej lidze Malicki, czy Bąk. Z iloma
czołowymi zawodniczkami Europy ma okazję zagrać Partyka, czy Gołota. 3.”Czołówka naszych
zawodników powinna trenować w ośrodkach między sobą” – oczywiście, ale pod
warunkiem, że jest wystarczająca ilość sparingpatrnerów. I to o różnych
stylach gry. A liga musi być tak silna, że zmusza do największego wysiłku
czołowe rakiety naszego kraju. A jeśli te warunki nie są spełnione to
próbować możliwie jak najcząściej organizować obozy międzynarodowe. Lub
zapraszać sparingpartnerów z ościennych krajów. Z naszymi problemami
nie jesteśmy jedyni w Europie. W Czechach jest jeszcze gorzej, nie mówiąc o
Węgrzech, czy Szwecji. Rozmawiałem z trenerami i zawodnikami ze Szwecji.
Zapatrzono się tam tak mocno w generację Waldnera, Persona, Appelgrena, Linda
i innych, że zapomniano o szkoleniu. Sam Waldner, cudowne dziecko pingponga,
nigdy nie był przykładem pracy na treningu. Patrząc na niego na sali można
się pewnie wiele nauczyć. Ale na pewno nie ciężkiej pracy. Efekt – w Szwecji
starsza generacja odchodzi, każda następna coraz słabsza, a najlepsi trenerzy
powyjeżdżali. Tak naprawdę całościowy system szkolenia zakończony bardzo
silną ligą funkcjonuje tylko w Niemczech, może we Francji. W wielu krajach
poszczególne etapy funkcjonują bardzo dobrze, ale tylko do pewnego momentu. A my zamiast żyć
sentymentami lat minionych patrzmy w przyszłość. I uczmy się na błędach
własnych i innych. By za 10 lat nie żyć.... sentymentami 26 miejsca na
świecie polskiego zawodnika. Zbigniew
STEFAŃSKI źródło: niezależny portal o
zawodowym tenisie stołowym www.time-out.pl (mp) |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
29
listopada 2006 - godz. 12:29 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Marek
Rzemek: Przegląd wyników wybranych zawodników wrzesień – grudzień 2006
Uwagi: 1. Niewykorzystana szansa w meczu z
Węgrami - niespodziewane porażki z
młodymi i niżej sklasyfikowanymi zawodnikami. 2. Brak spektakularnych zwycięstw z
zawodnikami o wyższym rankingu, a coraz częstsze porażki z graczami o
rankingu słabszym. Przykład najbardziej jaskrawy to wyniki Wanga: porażki z
Jakabem, Preslmayerem, Hakansonem, Robertsonem w ważnych grach. 3. Przez ostatnie 2 lata nie
osiągnęliśmy znaczących awansów na liście światowej ( nie biorę pod uwagę
B.L. zajmującego wysoką pozycję). Można zaryzykować twierdzenie, że pojawił
się pewien zastój, a to należy uważać za niepokojące. 4. Podkreślanie ważności rankingu
światowego związane jest z eliminacjami do IO – dobry ranking znacznie
przybliża szansę awansu. 5. Trzy lata temu trenerzy
zagraniczni uważali, że mamy najbardziej perspektywiczną młodą drużynę.
Obecnie jesteśmy 21 zespołem na świecie. Perspektywy (mocno wierzę) pozostały
(ME 2007 przed nami), ale młodsi już nie będziemy. 6. Utalentowany zawodnik młodego
pokolenia (Ch.P. – 20 lat) na razie nie wygrywa z zawodnikami z drugiej setki
rankingu światowego. opracował
Marek RZEMEK Podziękowania dla
Marka RZEMKA. (mp) |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
28
listopada 2006 - godz. 21:58 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Na stronie PZTS-u www.pzts.pl można przeczytać opracowanie pana
Rzemka dotyczące występu naszych reprezentantów na Polish Open. Pozwolę sobie
na polemikę z tym opracowaniem. Aby moja polemika
była przejrzysta ograniczę się tylko do analizy opracowania dotyczącej trzonu
męskiej reprezentacji kraju. Pan Marek Rzemek opisał każdego reprezentanta
Polski, odniosę się więc kolejno do poszczególnych graczy. O Lucjanie
Błaszczyku kierownik wyszkolenia napisał: Błaszczyk L. – z
racji rankingu indywidualnego występ bezpośrednio w turnieju głównym, w
którym gładko ograł 4-2 Austriaka Henzella W.(145 w światowym rankingu).
Następnie pokonał 4-3 Serede P. ze Słowacji (77) Przegrał 1-4 z Crisanem
A.(20). Miejsce 9-16 Zawodnik grający dość równo, nie przegrywa ze słabszymi,
ale notuje mało zwycięstw z graczami o wyższym rankingu. Lucjan Błaszczyk
zajmuje aktualnie 26 miejsce w rankingu światowym. To wysoko, nawet bardzo.
Owszem, Lucek jest w stanie być minimalnie wyżej, ale nie zapominajmy, że w
sytuacji, kiedy numerem 19 jest Kong Linghui, awans do pierwszej 20 rankingu
byłby dla Lucka bardzo dużym sukcesem. Wygrana z Australijczykiem ( nie
Austriakiem!) i Słowakiem to „obowiązek” Błaszczyka, natomiast porażka z
Crisanem, zawodnikiem nieprzewidywalnym, zamykającym drugą dziesiątkę
rankingu światowego, nie jest tragedią. Dziwi mnie druga część ostatniego
zdania pana Rzemka, że „notuje mało zwycięstw z graczami o wyższym rankingu”.
Lucek ograł w tym sezonie już : wspomnianego Crisana (20), Korbela (22), Kreangę
(13!), Chen Weixinga (9!), pół roku temu na DMŚ ograł Schlagera (11!). To
jest mało zwycięstw z graczami o wyższym rankingu? Dla mnie nie. O Wang Zeng Yi pan
Rzemek pisze: Wang Zeng Yi (71) –
start bezpośrednio w turnieju głównym. Porażka 3-4 z Walijczykiem Robertsonem
A. (195). Miejsce 33-64. Duży zawód jeżeli chodzi o wynik oraz styl gry. Mało
agresywny, za słabo biegający, mało dokładny. Zawodnik od kilku turniejów nie
mogący wygrać spektakularnego pojedynku. Nie byłem obecny na
turnieju, nie mogę oceniać, czy Wang był za mało agresywny, słabo biegał i
był mało dokładny. Rozumiem, że kierownik wyszkolenia przeanalizował każdy
pojedynek Wanga, a nie wyciągnął wniosków co do jego dokładności i agresywności
po np. jednym pojedynku. Ostatnie zdanie znów jest dziwne. Wang ograł w tym
sezonie takich zawodników jak : Franz (59), Grujic (47), Chila (33). Miał
rzeczywiście słabszy okres, tutaj nie ma wątpliwości. Wygranie debla razem z
Luckiem w Warszawie, nie było jednak spowodowane dobrą grą tylko Lucka, ale
Wanga też, co Błaszczyk w wywiadach podkreślał. Można mieć pretensje o
słabszą postawę Wanga, ale po wygranej przed kilkoma dniami z Patrickiem
Chila, wierzymy, że kryzys minął. Dla mnie zwycięstwo nad 33 zawodnikiem jest
wyczynem spektakularnym. O Danielu Góraku
jest napisane w podsumowaniu: Górak D. (100) –
start w eliminacjach do turnieju głównego, w których wygrał 4-1 z
Białorusinem Kuchukiem A. (422) i Paykovem M. (548) z Rosji. W decydującej
grze wygrał 4-3 z Japończykiem Mizutani J. (96). W turnieju głównym uległ 3-4
Hiszpanowi He Zhi Wen (43) i zajął miejsce 33-64. Zagrał na swoim poziomie,
choć oczekiwania były trochę większe. Momentami spóźniony do akcji, zauważany
czasem jest brak dynamiki. Tutaj zgadzam się z
panem Rzemkiem. Po Danielu możemy spodziewać się wszystkiego. Jest w stanie
ograć absolutną czołówkę, i przegrać z niżej notowanymi. Ogrywał w tym
sezonie takich zawodników jak: Plachy (83), Liu Song (79), Karlsson (32). O Bartku Suchu można
się dowiedzieć: Such Bartosz (98)
wygrał w eliminacjach z Rosjaninem Tachalovem A.(426) 4-1 oraz Baltruschką
D.(549) 4-2. W grze o awans do turnieju głównego przegrał z Freitasem M.
(222) 3-4. Mimo optycznie poprawnej gry zawodnik bez sukcesów , zaczynający
ponosić porażki ze słabszymi ( w rankingu światowym) od siebie. Gra zbyt
statycznie , czasami nie nadążając za akcją. W tym miejscu znów
wyrażę nadzieję, że pan Rzemek przeanalizował więcej niż jeden mecz Bartka
aby ocenić, że jego gra jest zbyt statyczna i nie nadążająca za akcją.
Zdanie, że Bartek zaczyna ponosić porażki ze słabszymi od siebie jest w
odniesieniu do tenisa stołowego czymś kuriozalnym. W tak technicznej grze
jaką jest tenis stołowy, nie da się zawsze wygrywać z niżej notowanymi od
siebie. Składa się na to mnóstwo czynników, których tutaj nie przytoczę,
ufając, że kierownik wyszkolenia o nich wie. Brak porażek z niżej notowanymi
od siebie implikuje, że ranking światowy nie ma sensu, skoro nikt nie
powinien przegrywać ze słabszymi. Czyli Wang Liqin – zawodnik numer jeden na
liście światowej nie ma prawa przegrać gry! „Zawodnik bez sukcesów”, czyli
wygrane z : Seredą (77), Grujicem (47), bilans 5-2 w Bundeslidze nie są
sukcesem w oczach pana Rzemka. O Jakubie Kosowskim:
Kosowski Jakub (180) przegrał w eliminacjach z Hanakiem M. ( - ) z Czech 2- Mimo, momentami, gry
w dobrym tempie zawodnik mający zbyt delikatne uderzenia. Zgadzam się, że
Jakub gra „delikatnie”. Trening w Duesseldorfie powinien to zmienić, a bilans
6-6 w Bundeslidze jest przykładem, że Kuba jest na dobrej drodze. Pan Rzemek napisał też
kilka uwag ogólnych: Uwagi ogólne 1.
Wyraźnie odstajemy od zawodników czołówki tempem gry oraz szybkością akcji
szczególnie w kontrataku. Wiązałbym to z niewłaściwym rozłożeniem akcentów
treningowych (szybkość specjalna) oraz przygotowaniem siłowym. Uwaga o odstawaniu
od czołówki szybkością może odnosić się do części reprezentantów, ale raczej
nie do Lucka. Szybkość specjalna oraz przygotowanie siłowe są bardzo ważne,
stoją jednak z fizjologicznego punktu widzenia, na dwóch biegunach. Na
przygotowaniu wytrzymałościowym można budować cechy szybkościowe. Ale trzeba
to robić przed sezonem. W trakcie sezonu podszkolenie treningu siłowego
będzie wiązało się z utratą szybkości, a poprawienie szybkości odbije się na
masie mięśniowej. Dlatego oba aspekty muszą być prowadzone długofalowo, przed
sezonem. 2. Przegrywamy
końcówki co może świadczyć o błędach taktycznych (zbytnia pasywność w
decydujących momentach) oraz braku pewności siebie. (pięciu zawodników grupy
olimpijskiej grało 15 końcówek – dla uproszczenia przyjmijmy że jest to wynik
10:10 – i wygrało tylko 4 !!! To fakt. Bardziej
niż na błędy taktyczne, zwróciłbym uwagę na psychikę zawodnika, bo to ona
decyduje czy jesteśmy pasywni lub pewni siebie. 3. Nie możemy
pochwalić się spektakularnymi wygranymi z zawodnikami czołówki, a zaczynają
pojawiać się porażki z graczami słabszymi. Wydaje się, że część podstawowych
reprezentantów powinna zwiększyć ilość treningów, a ograniczyć starty. Na pierwszą część
odpowiedziałem, pisząc już o poszczególnych zawodnikach. Druga część znowu
mnie zdumiewa. Nie wiem jak reszta kadry, ale w/w zawodnicy trenują tyle, że
zwiększenie im ilości treningów wpędzi ich w taki dołek fizyczny, że będzie
im ciężko z tego wyjść. O syndromie przetrenowania pisałem w dziale PORADNIK.
Co do ograniczenia startów to Zbyszek nie raz już pisał, jak ważne są starty.
Zbyszek oraz inni trenerzy, podkreślają jak ważne dla zawodników są starty.
Zwiększenie treningów, przy jednoczesnym zmniejszeniu startów
międzynarodowych miałoby fatalne skutki: Zawodnicy byliby przemęczeni, bez
pewności siebie – tego nabiera się grając w turniejach – na niższych
pozycjach rankingowych. W opracowaniu nie ma
ani jednego słowa o wygraniu przez Polaków gry podwójnej. Tak duży sukces,
wyczekiwany od kilku lat, a w podsumowaniu ani słowa. Szkoda, że PZTS nie
potrafi takiego sukcesu wypromować medialnie. Kiedy mają przyjść sponsorzy,
jeśli taki sukces jest przemilczany? Chyba, że PZTS nie potrzebuje
dodatkowych pieniędzy. Szkoda, bo wygranie przez Polaków kolejnego Pro Touru
może kazać na siebie długo czekać. Rafał
KUROWSKI źródło: niezależny portal o
zawodowym tenisie stołowym www.time-out.pl (mp) |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
27
listopada 2006 - godz. 21:39 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
„Wyraźnie odstajemy
od zawodników czołówki tempem gry oraz szybkością akcji szczególnie w
kontrataku. Wiązałbym to z niewłaściwym rozłożeniem akcentów treningowych
(szybkość specjalna) oraz przygotowaniem siłowym.” – pisze Kierownik
Wyszkolenia Marek Rzemek w swoim opracowaniu podsumowującym start polskich
zawodników w Polish Open przeczytaj materiał
Marka RZEMKA źródło: Polski Związek Tenisa
Stołowego (mp) |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
8
listopada 2006 - godz. 23:31 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
„Po raz piąty udaje
nam się zorganizować duży turniej tenisa stołowego. Po organizacji każdego
turnieju otrzymujemy miłe słowa od władz ITTF-u. Miejmy nadzieję, że i w tym
roku tak będzie.” – tymi słowami Prezes PZTS Jerzy Dachowski rozpoczął
konferencję prasową w całości poświęconą sprawom zbliżającego się Pro Touru w
Polsce (Torwar, 15-19 listopada).
Prowadzącym
konferencję był Piotr Dębowski, a z ramienia Związku w konferencji udział
wzięli – Prezes J. Dachowski, wiceprezes ds. sportowych Wojciech Waldowski,
wiceprezes ds. organizacyjnych Marek Wnuk oraz Kierownik Wyszkolenia Marek
Rzemek. Szanse Polaków ocenił ten ostatni. „Spodziewam się 2 wyników –
ćwierćfinału Lucjana Błaszczyka w singlu i w deblu oraz ćwierćfinału singla w
wykonaniu Xu Jie.” – powiedział Marek Rzemek. Prezentacja multimedialna
przygotowana przez Ireneusza Kanabrodzkiego. Zaproszenie
dla grup – ankieta. Krzysztof BLUJ; foto: Ireneusz KANABRODZKI źródło: Polski Związek Tenisa
Stołowego (mp) |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
26
października 2006 - godz. 0:26 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Dzięki uprzejmości Pana Marka WNUKA Wiceprezesa ds. Organizacyjnych Polskiego Związku Tenisa Stołowego na oficjalnej stronie PZTS pojawił się Statut Polskiego Związku Tenisa Stołowego. przeczytaj: Statut
Polskiego Związku Tenisa Stołowego (mp) |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
18
października 2006 - godz. 14:25 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Szopka na stole KALENDARIUM: - 5.12.2005
Pingpong.com.pl publikuje informacje, że Andro będzie sponsorem sprzętowym
PZTS. Związek zaprzecza. - 15.12.2005 Andro
zostaje sponsorem związku. - 20.12.2005
Ujawniamy, że o wyborze Andro zadecydował głos prezesa Waldowskiego. - 21.12.2005 Sprawę
obiecuje zbadać ministerstwo sportu. - 11.1.2006 Początek
kontroli ministerstwa. - 30.3.2006
Ministerstwo opuszcza związek. - 13.7.2006 PZTS
otrzymuje „Wystąpienie pokontrolne”, w którym wnosi o unieważnienie
przetargu. - 9.8.2006 Związek
unieważnia przetarg i... wybiera ponownie firmę Andro na sponsora
sprzętowego. Odkąd karierę
skończył nieżyjący już Andrzej Grubba, o sukcesach Polaków możemy tylko
pomarzyć. Za to działacze zbliżają się do krajowej „czołówki”. Ba! Załatwiania
pewnych spraw mogliby się od nich uczyć panowie z PZPN czy PZN... W grudniu ubiegłego
roku opisywaliśmy kulisy przetargu, czy jak upierali się działacze –
„konkursu ofert”, na sponsora sprzętowego Polskiego Związku Tenisa Stołowego.
Wygrała go firma Andro (vel Schöler+Micke, która zajmuje się dystrybucją
sprzętu Andro). Okazało się, że to nie było żadną niespodzianką, bo część
głosujących, a wśród nich wiceprezes związku (wówczas pełniący obowiązki
prezesa) Wojciech Waldowski robi interesy właśnie z Andro... – Nigdy nie byłem
przedstawicielem firmy Andro w Polsce – zastrzegał jednak Waldowski, dodając
przy tym, że handluje i produkuje sprzęt dla wspomnianej firmy. Zdaniem
wiceprezesa nie miało to jednak żadnego wpływu na to, jak głosował i z kim
związek podpisze kontrakt. Kontrakt warty dziesiątki tysięcy złotych... Działacze się wstydzili? Od kilku dni znamy
jednak treść raportu ministerstwa sportu po kontroli w pingpongowej centrali.
„Z oświadczeń podpisanych na prośbę kontrolerów wynika, że trzech członków
zarządu, w tym wiceprezes Wojciech Waldowski, biorących udział w głosowaniu
pozostawało w kontaktach handlowych z zainteresowanymi firmami. (...) Stanowi
to podstawę do unieważnienia zawartej umowy, czego może zażądać uczestnik
albo organizator przetargu” – czytamy w raporcie. To jednak nie koniec, bo w
dalszej części pisma ministerstwo „wnosi o uchylenie uchwały podjętej w dniu
15 grudnia 2005 roku w sprawie wyboru Schöler+Micke na sponsora sprzętowego
związku w latach 2006–2008”. Co ciekawe, raport
został przesłany do związku w lipcu, ale działacze, którzy wcześniej
twierdzili, że są spokojni o wyniki kontroli, nie mieli ochoty zamieścić
nawet wzmianki na ten temat na swojej stronie internetowej. Na 9 sierpnia
zwołali za to posiedzenie zarządu, podczas którego „realizowano zalecenia
pokontrolne ministerstwa sportu”. Jak tego dokonali? – To było prawdziwe
mistrzostwo świata. Najpierw przegłosowano uchylenie uchwały w sprawie wyboru
Andro na sponsora, a później, w drugim głosowaniu wybrano znowu Andro –
zdradza nam człowiek związany z pingpongową centralą i dodaje: – To są
ludzie, którym nigdy nie jest głupio. Niesmak pozostał – To była najlepsza
oferta – zarzekał się od początku Waldowski i być może miał rację. Niesmak
jednak pozostał, a sprawę można było przeprowadzić w mniej kontrowersyjny
sposób. Wystarczyło, aby pan Waldowski zdecydował, czy woli być biznesmenem
czy działaczem. Tylko i aż tyle... Kamil
WOLNICKI źródło: Przegląd
Sportowy nr 244 (14589) z dnia 18 października 2006 roku (mp) |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
10 października 2006 -
godz. 20:54 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Poniżej krótki
poradnik dla młodych ludzi jak w Polsce robi się interesy w tenisie stołowym… MINISTER SPORTU Tomasz Lipiec DPK/3691/PD/06 Warszawa.
2006.07.13 Pan Jerzy DACHOWSKI Prezes Polskiego Związku
Tenisa Stołowego WYSTĄPIENIE POKONTROLNE Na podstawie art. 18
ust. 2 pkt 3 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o sporcie kwalifikowanym (Dz. U.
Nr 155 poz. 1198 ze zm.) Ministerstwo Sportu skontrolowało w Polskim Związku
Tenisa Stołowego prawidłowość przeprowadzenia konkursu ofert na sponsora
sprzętowego na lata 2006-2008. W związku z
kontrolą, której wyniki przedstawione zostały w protokole kontroli,
podpisanym w dniu 4 lipca 2006 roku, Ministerstwo Sportu stosownie do art. 22
ust. 1 i 2 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o sporcie kwalifikowanym przekazuje
Panu Prezesowi niniejsze wystąpienie pokontrolne. Zarząd Polskiego
Związku Tenisa Stołowego miał suwerenne prawo wybrać bezpośrednio sponsora
sprzętowego, co miało wcześniej miejsce w przypadku firmy Butterfly. Zawarcie umowy między
dwoma podmiotami ma charakter cywilnoprawny, a więc powinny być do nich
stosowane przepisy kodeksu cywilnego. Art. 70/1 § l KC mówi, że umowa może
być zawarta w drodze aukcji lub przetargu. W art. 70/1 § 2 KC określono, że w
ogłoszeniu aukcji albo przetargu należy określić czas, miejsce, przedmiot
oraz warunki aukcji albo przetargu lub wskazać warunki ich udostępnienia. Tak
więc procedura obrana przez Zarząd Polskiego Związku Tenisa Stołowego
spełniała wszystkie przesłanki uznania jej za przetarg. Zarząd przyjął
założenie, że w postępowaniu przetargowym (konkursowym jak twierdzą
działacze) będą brały udział jedynie osoby bezstronne, niezwiązane z
zainteresowanymi firmami i dlatego od członków komisji konkursowej wymagano
podpisania odpowiednich oświadczeń. Komisja konkursowa nie wypełniła jednak
swojego zadania, co stwierdza Komisja Rewizyjna w swym protokole z dnia 28
grudnia 2005 roku, przedstawiając Zarządowi dwie oferty i przesuwając na
Zarząd decyzję o wyborze zwycięzcy. W głosowaniu tajnym
Zarząd Związku stosunkiem głosów 7:5 wybrał firmę Scholer-Micke. W wyniku
głosowania Zarząd podjął w dniu 15 grudnia 2005 roku uchwałę, że sponsorem
sprzętowym na lata 2006 - 2008 została firma Scholer-Micke. Z oświadczeń
podpisanych na prośbę kontrolerów wynika, że trzech członków Zarządu, w tym wiceprezes
Związku Wojciech Waldowski, biorących udział w głosowaniu pozostawało w
kontaktach handlowych z zainteresowanymi firmami, co może budzić
wątpliwości co do ich bezstronności. Należy stwierdzić,
że w ten sposób doszło do naruszenia dobrych obyczajów, o których mowa w art.
70/5 § 1 KC. Stanowi
to podstawę do unieważnienia zawartej umowy, czego może zażądać
organizator oraz uczestnik przetargu. Informując Pana
Prezesa o ustaleniach kontroli oraz przedstawiając wynikające z tych ustaleń
oceny i uwagi Ministerstwo
Sportu wnosi o uchylenie uchwały podjętej w dniu 15 grudnia 2005 roku w
sprawie wyboru Scholer-Micke na sponsora sprzętowego Związku na lata 2006 -
2008 i doprowadzenie do stanu zgodnego z prawem. Ministerstwo Sportu
oczekuje przedstawienia przez Pana Prezesa w terminie 30 dni od dnia
otrzymania niniejszego wystąpienia pokontrolnego, informacji o sposobie
wykorzystania zawartych w nim uwag i wykonania wniosku lub o przyczynach
niepodjęcia takich działań. podpis
nieczytelny I na koniec fragment
protokołu posiedzenia Zarządu w dniu 09.08.2006: (…) III. Realizacja
zaleceń pokontrolnych Ministra Sportu w związku z kontrolą przeprowadzoną w
Polskim Związku Tenisa Stołowego od 29.05-19.06.2006 w ramach prawidłowości
procedury wyłonienia sponsora sprzętowego dla Związku na lata 2006-2008. Prezes Jerzy
Dachowski na początku dyskusji przypomniał jakich uchybień dopatrzyli się
kontrolerzy Ministerstwa Sportu w trakcie konkursu ofert na sponsora
sprzętowego PZTS. Błędem było to. że na posiedzeniu w dniu 15.12.2005 Zarząd
głosował nad dwoma ofertami, zamiast przyjąć jedną wybraną przez Komisję
ofertę. Wynikało to z niedopatrzenia komisji konkursowej, która poddała pod
głosowanie właśnie dwie oferty, zamiast jednoznacznie wskazać najlepszą
według niej ofertę i poddać do wiadomości Zarządu. W związku z tymi
uchybieniami Ministerstwo Sportu zaleciło, aby uchylić uchwałę powziętą w
dniu 15.11.2006 w sprawie wyboru firmy Schoeler+Micke na sponsora sprzętowego
PZTS i rozwiązać umowę z firmą. Zarząd po
wysłuchaniu Prezesa Związku uzupełnionego dyskusją postanowił bezpośrednio
wybrać firmę Schoeler+Micke na sponsora sprzętowego PZTS. Zarząd 6 głosami .,za" i 2
"wstrzymującymi się" przyjął Uchwałę nr 1 w sprawie uchylenia
uchwały z dnia 15.12.2006 w sprawie wyboru firmy Schoeler+Micke na sponsora
sprzętowego PZTS i unieważnienie kontraktu z firmą. Wstrzymujący się -
Wojciech Waldowski, Józef Jagiełowicz. Zarząd przyjął Uchwałę nr 2 w sprawie wyboru
firmy Schoeler+Micke na sponsora sprzętowego PZTS na lata 2006- 2008. VI
głosowaniu udział wzięło 8 członków - 6 było "za", 2 wstrzymało się
od głosu. Wstrzymujący się -
Wojciech Waldowski, Józef Jagiełowicz. źródło własne przeczytaj całą historię
nieprawidłowości Marek Przybyłowicz |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
19
września 2006 - godz. 19:56 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Zarząd Polskiego
Związku Tenisa Stołowego (PZTS) utrzymał wynik meczu pierwszej kolejki
ekstraklasy pomiędzy zespołami: Dartom Intar Tur Bogoria Grodzisk Mazowiecki
i Odra Głoska Księginice. Goście wygrali spotkanie 4:1. Po meczu gospodarze
- Dartom złożyli protest do PZTS. Drużyna z Mazowsza zakwestionowała badania
lekarskie zawodników mistrza Polski. Okazało się bowiem, że pingpongiście z
Dolnego Śląska nie wykonali badań w przychodni o profilu sportowym, a jedynie
u lekarza rodzinnego. "Zarząd
Polskiego Związku Tenisa Stołowego utrzymał wynik uzyskany przy stole - 4:1
na naszą korzyść - poinformował PAP prezes Odry Jerzy Wieczorek. - Uznał, iż
badania z przychodni sportowo-lekarskiej powinni mieć tylko zawodnicy do lat
21. W tym meczu w naszym zespole nie wystąpił żaden pingpongista poniżej tego
wieku. Zgłoszony był młodziutki Piotr Chodorski, ale nie zagrał" - dodał
wójt gminy Miękinia, Jerzy Wieczorek. /PAP/ Paweł
GĄSIORSKI źródło: Polski Magazyn Tenisa Stołowego (mp) |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
15
września 2006 - godz. 23:49 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Jednym z punktów
obrad Zarządu w dniu 14 września była kwestia obowiązkowego posiadania badań
lekarskich z przychodni sportowej lub przez lekarza sportowego przez
zawodników posiadających aktualne licencje PZTS. Zarząd podjął się
interpretacji punktu 1.3.2 Regulaminu Rozgrywek mówiącego, że warunkiem
dopuszczenia do rozgrywek jest „posiadanie ważnego badania lekarskiego,
określającego zdolność do udziału w zawodach na okres nie dłuższy niż 6
miesięcy, zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 22.12.2004 (Dz.U.
Nr 282 poz. 2815). Badania lekarskie będą honorowane tylko po przeprowadzeniu
ich w Poradni Sportowo-Lekarskiej lub przez lekarza z uprawnieniami do
prowadzenia badań lekarskich sportowców.” . Poniżej przedstawiamy krótkie
wyjaśnienie tego punktu wraz z obowiązującą interpretacją do końca bieżącego
sezonu rozgrywkowego. Punkt 1.3.2
Regulaminu odwołuje się do Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 22.12.2004,
które to nakłada obowiązek posiadania ważnego badania lekarskiego wydanego
przez lekarza specjalistę w dziedzinie medycyny sportowej lub przez
Przychodnię Sportowo-Lekarską tylko i wyłącznie w stosunku do dzieci i
młodzieży, którzy nie ukończyli 21 roku życia. W przypadku zawodników powyżej
21 roku życia obowiązują także badania wykonane przez lekarzy specjalistów
medycyny sportowej lub w przypadku ich braku przez lekarzy podstawowej opieki
zdrowotnej. Zawodnicy, kluby i
sędziowie powinni przyjąć tą interpretację jako obowiązującą w sezonie
rozgrywkowym 2006/2007 lub do czasu nowych rozporządzeń Ministerstwa Sportu. Krzysztof
BLUJ źródło: Polski
Związek Tenisa Stołowego (mp) |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
14
września 2006 - godz. 22:28 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
W najbliższy weekend
rozegrane zostaną
I Wojewódzkie Turnieje Klasyfikacyjne Młodziczek, Młodzików, Seniorek i
Seniorów, zbliża się inauguracja rozgrywek drużynowych organizowanych
przez Mazowiecki Okręgowy Związek Tenisa Stołowego. Myślę, iż warto
poszerzyć swoją wiedzę w zakresie problematyki badań lekarskich sportowców.
Proponuję zapoznanie się z poniższymi dokumentami: - Regulamin
Rozgrywek Polskiego Związku Tenisa Stołowego na sezon 2006/2007; - Regulamin
Rozgrywek Mazowieckiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego na sezon
2006/2007; - Rozporządzenie
Ministra Zdrowia z dnia 22 grudnia 2004 r. w sprawie zakresu koniecznych
badań lekarskich oraz częstotliwości ich przeprowadzania w stosunku do dzieci
i młodzieży do ukończenia 21. roku życia, ubiegających się o przyznanie
licencji albo posiadających licencję na amatorskie uprawianie określonej
dyscypliny sportu (Dz.U. 2004 nr 282 poz. 2815); - druki Karty
Zdrowia Sportowca. Miłej lektury ! Marek PRZYBYŁOWICZ |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
12
września 2006 - godz. 23:47 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
W swoim pierwszym
ligowym meczu w tym sezonie, drużynowy mistrz Polski – LKS Odra Głoska
Księginice – odniósł pewne zwycięstwo z zespołem DARTOM INTAR TUR BOGORIA
Grodzisk Mazowiecki, wygrywając 4:1. Jednak to nie gra wzbudziła najwięcej
emocji, a decyzja jaką podjął młody sędzia, Bartłomiej Zawada. Zgodnie z nowym
regulaminem Polskiego Związku Tenisa Stołowego, który mówi: "1.3.2
posiadanie ważnego badania lekarskiego, określającego zdolność do udziału w
zawodach na okres nie dłuższy niż 6 miesięcy, zgodnie z Rozporządzeniem
Ministra Zdrowia z dnia 22.12.2004 (Dz.U. Nr 282 poz. 2815). Badania
lekarskie będą honorowane tylko po przeprowadzeniu ich w Poradni
Sportowo-lekarskiej lub przez lekarza z uprawnieniami do prowadzenia badań
lekarskich sportowców"; każdy zawodnik chcąc brać udział w rozgrywkach
tenisa stołowego, musi mieć badania lekarskie przeprowadzone przez lekarza
sportowego. Jednak w meczu DARTOM INTAR TUR BOGORIA Grodzisk Mazowiecki a LKS
ODRA Głoska tylko jedna drużyna zastosowała się do nowego regulaminu
Polskiego Związku Tenisa Stołowego. Był to DARTOM TUR BOGORIA, którego
zawodnicy posiadali badania ze specjalistycznej poradni sportowej. Aktualny
drużynowy mistrz Polski, LKS ODRA Głoska Księginice przyjechał do Grodziska
Mazowieckiego z badaniami zrobionymi przez normalnego lekarza, nie
posiadającego uprawnień do przeprowadzenia badań lekarskich sportowców. To
oznacza, że sędzia spotkania, Bartłomiej Zawada nie powinien dopuścić drużyny
mistrza Polski do meczu. Jednak stało się inaczej, czym został złamany
regulamin PZTS. Sędzia Bartłomiej
Zawada opisał całą sytuację w protokole, a po złożonym odwołaniu przez
drużynę z Grodziska Mazowieckiego całą sytuacją zajmie się Zarząd PZTS. –
Wiem o całej sprawie, jednak nic nie mogę powiedzieć, gdyż nie posiadam
wszystkich dokumentów i opinii sędziego. Sprawą zajmiemy się w czwartek,
czyli na najbliższym posiedzeniu Zarządu PZTS – powiedział Sylwester Małecki,
szef WGiD. – Jeżeli sędzia rzeczywiście dopuścił się złamania przepisów, to
moim zdaniem powinny zostać wyciągnięte konsekwencje, jednak tym zajmuje się
kolegium sędziów PZTS, czyli Piotr Pielaciński – dodał Małecki. – Ze sportowego
punktu widzenia jestem zadowolony z meczu, natomiast musimy przestrzegać
przepisów. Zgodnie z regulaminem PZTS i rozporządzeniem Ministra Zdrowia,
każdy zawodnik musi mieć badania od lekarza sportowego. Zawodnicy Odry takich
badań nie mieli, więc nie powinni zostać dopuszczeni do meczu. Graliśmy dla
licznie zgromadzonych kibiców, jednak mam nadzieję, że PZTS będzie
przestrzegać swojego regulaminu i moje odwołanie będzie pozytywnie
rozpatrzone – powiedział prezes DARTOM INTAR TUR BOGORIA Grodzisk Mazowiecki,
Dariusz Szumacher. Komentarz redakcji Gdyby Polski Związek Tenisa Stołowego nie przyznał
walkowera drużynie z Grodziska Mazowieckiego, to by oznaczało, że zespół LKS
Odra Głoska jest inaczej (czytaj lepiej) traktowany niż wszyscy. Nie możemy
do tego dopuścić, by ktoś łamał regulamin, tym bardziej, że sprawa badań
lekarskich była poruszana od kilku miesięcy. Co do sędziego Zawady, dajmy mu
jeszcze jedną szansę. Jest młodym, zdolnym arbitrem, każdy mógł popełnić taki
błąd. Tylko pozostaje nadzieja, że podczas następnego spotkania, które będzie
sędziować, nie złamie regulaminu Polskiego Związku Tenisa Stołowego. DARTOM INTAR TUR BOGORIA Grodzisk Mazowiecki - LKS ODRA
Głoska 1:4 Artur Daniel -
Marcin Kusiński 3:0 (11:8, 11:6, 11:8) Jakub Perek - Wang
Zeng Yi 1:3 (5:11, 7:11, 11:5, 3:11) Krzysztof Kaczmarek
- Tang Yu 1:3 (5:11, 15:13, 1:11, 5:11) Artur Daniel - Wang
Zeng Yi 1:3 (11:9, 6:11, 12:14, 8:11) Daniel/Kaczmarek -
Zeng Yi/Yu 1:3 (9:11, 5:11, 11:6, 9:11) Paweł
GĄSIORSKI źródło: Polski Magazyn Tenisa Stołowego (mp) |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
16 lipca 2006 - godz.
11:06 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Polski Związek
Tenisa Stołowego w ramach realizacji wsparcia dla najlepszych trenerów grup
dziecięcych i młodzieżowych uruchomił program „Andro – Trener”. Program ten,
jako ogólny projekt pomocowo – motywujący został zatwierdzony na posiedzeniu
Zarządu w dniu 30.06.2006r. Program zostanie
uruchomiony już we wrześniu bieżącego roku. Dla 5-ciu najlepszych trenerów
według m.in. klasyfikacji klubowej sportu dzieci i młodzieży do końca roku
przekazana zostanie kwota ok. 20 tys. zł. „Jest to ewenement w
skali kraju, bo do tej pory nikt czegoś takiego nie proponował. Program
będzie finansowany ze środków otrzymanych z firmy "s&m-andro".
W przyszłym roku zamierzamy wspierać większą grupę trenerów. Decydujące przy
nominacji będą rankingi współzawodnictwa dzieci i młodzieży. Chodzi o to, aby
w pierwszej kolejności wspierać trenerów, którzy prowadzą szkolenie w
najmłodszych grupach wiekowych. Kandydatury na Zarząd PZTS będą
przygotowywane przez Wydział Szkolenia z opinią Rady Trenerów.” –
poinformował pilotujący program „Andro – trener” wiceprezes PZTS Wojciech
Waldowski. Krzysztof
BLUJ źródło: Polski
Związek Tenisa Stołowego Komentarz Z
nieoficjalnych źródeł zbliżonych do najwyższych czynników w Polskim Związku
Tenisa Stołowego nadchodzą następne, równie wspaniałe wiadomości o
uruchomieniu kolejnego programu „super – prezes”. Dla najlepszego z prezesów
przekazana zostanie kwota ok. 100 tys.
zł. „Jest to
ewenement w skali kraju, bo do tej pory nikt czegoś takiego nie proponował.
Program będzie finansowany ze środków otrzymanych z różnych firm. W przyszłym
roku zamierzamy wspierać większą grupę prezesów. Decydujące przy nominacji
będą rankingi współzawodnictwa prezesów i działaczy. Chodzi o to, aby w
pierwszej kolejności wspierać finansowo prezesów, którzy prowadzą interesy we
wszystkich grupach wiekowych. Kandydatury na „Super – Prezesa” będą
przygotowywane przez prezesów z opinią Rady Prezesów.” – poinformował
pilotujący program „super – prezes” jeden z prezesów. J Marek Przybyłowicz |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
25 czerwca 2006 -
godz. 19.42 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Od 7 miesięcy
próbuję dowieść, że wiceprezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego, Wojciech
Waldowski jest związany z firmą Andro. Dochodzi do mnie bardzo dużo sygnałów,
że Waldowski jest przedstawicielem, partnerem, czy czymś pokrewnym dla tej
niemieckiej firmy. Całe środowisko
doskonale o tym wie, że Waldowski jest powiązany z firmą Andro. Mało kto chce
o tym mówić. Niedawno przeprowadziłem wywiad z Pauliną Narkiewicz, który
wywołał sporo kontrowersji. Po kilkunastu dniach od wywiadu, dowiaduję się,
że Paulina "przymusowo" podpisuje tzw. lojalkę wobec obecnego
wiceprezesa, w której zaprzecza prawie wszystkiemu, co mówiła na temat
Waldowskiego. Tak naprawdę nie wiem ile jest w tym prawdy, ale nachodzi mnie
takie pytanie. Dlaczego Narkiewicz to podpisała? Czy miał na to jakiś wpływ
Wojciech Waldowski? Co się stało podczas tych kilkunastu dni, że Paulina
zmienia zdanie? Kolejny faktem w
sprawie Wojciecha Waldowskiego i firmy Andro jest informacja zamieszczona na
oficjalnej stronie tej firmy w Niemczech, która zawiadamia nas o tym, że w
Polsce mamy dwóch przedstawicieli/partnerów firmy Andro: AGA-SPORT V. Waldowski Ul. Kaszubska 25 44-100 Tel.: ++48-323354041 Fax: ++48-323316979 E-Mail: agasport@tenis-stolowy.com.pl Homepage: www.andro.pl oraz TOP-SPORT Borowska 1 50-529 Tel.: ++48-713673651 Fax: ++48-713673651 E-Mail: topsport@tenis-stolowy.com.pl Homepage: www.andro.pl Źródło: http://andro.de/de/bezugsquellen.php
A oto screen ze
strony, który potwierdza współpracę Waldowskiego z Andro
Skoro według Waldowskiego nikt w Polsce nie
ma przedstawicielstwa tej firmy, to dlaczego domena andro.pl jest
zarejestrowana na firmę Aga-Sport? Oto informacja o w/w domenie: nazwa domeny:
andro.pl id abonenta:
dinf0dryi01zf (FIRMOWA) serwery nazw:
ns1.hostbank.com.pl.[66.98.216.82] ns2.hostbank.com.pl.[66.98.216.207]
utworzona:
2001.12.22 ostatnia
modyfikacja: 2005.12.07 registrar: Dinfo
Systemy Internetowe ul. Mostowa 5 43-300 Bielsko-Biała
Polska/Poland +48.33 8225471 biuro@dinfo.pl opcja: brak opcji na
nazwe domeny ABONENT: firma: AGA SPORT
WOJCIECH WALDOWSKI ulica: KASZUBSKA 25 miasto: 44-100
GLIWICE lokalizacja: PL identyfikator:
dinf0dryi01zf telefon:
+48.323316978 ostatnia modyfikacja:
2005.04.01 registrar: Dinfo
Systemy Internetowe ul. Mostowa 5 43-300 Bielsko-Biała
Polska/Poland +48.33 8225471 biuro@dinfo.pl Kontakt techniczny: firma: Krakowskie
e-Centrum Informatyczne JUMP Dziedzic Pasek Przybyła Sp.J. ulica: Rzemieślnicza
1 miasto: 30-363
Kraków lokalizacja: PL identyfikator:
din4pd3o3nvnf telefon:
+48.122636200 ostatnia
modyfikacja: 2006.04.10 registrar: Dinfo
Systemy Internetowe ul. Mostowa 5 43-300 Bielsko-Biała
Polska/Poland +48.33 8225471 biuro@dinfo.pl dane aktualne z
dnia: 2006.06.24 No cóż, domenę może
mieć każdy, ale nie wiem po co Waldowskiemu nazwa andro.pl? Skoro, jak
twierdzi, z tą firmą nie ma nic wspólnego, oprócz tego, że produkuje dla niej
siatki do tenisa stołowego? Zastanawia mnie kolejny
trop naprowadzający mnie na osobę Wojciecha Waldowskiego. Gdy otwieram
witrynę www.andro.pl, pokazuje się taki obraz:
źródło: www.andro.pl Czy to tylko
przypadek? Dlaczego stworzył stronę i wszystkich jej użytkowników kieruję na
witrynę swojego sklepu? Może ktoś mi
wyjaśni, dlaczego wiceprezes ma nas za ludzi mało inteligentnych i twierdzi,
że z tą firmą nie ma nic wspólnego? Jego wypowiedzi publikowane przez
Przegląd Sportowy i inne gazety, jego oświadczenia kierowane za pośrednictwem
radia i telewizji są stekiem bzdur! Wszystkie dowody świadczą przeciwko
niemu. Wszystko, co tu widzicie, to są fakty dostępnego dla każdego! Publicznie apelują
do Wojciecha Waldowskiego o przyznanie się, że jest przedstawicielem,
partnerem, czy czymś pochodnym niemieckiej firmy Andro. Jednocześnie, pisząc
nie tylko w swoim imieniu, wzywam go do natychmiastowego podania się do
dymisji!!!!! |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
23 czerwca 2006 -
godz. 16:10 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Mam
nadzieję, iż Nasi Drodzy Internauci przyjęli moje „przeprosiny”, które
kierowałem do Wojciecha WALDOWSKIEGO z mocnym przymrużeniem oka! Ale
okazało się, iż tylko nieliczni dostrzegli w podpisie „przeprosin”
uśmiechniętą buźkę: J. Jeden z
naszych Internautów podążając śladem strony internetowej www.andro.pl zdobył niezbite dowody na to, iż
Wojciech WALDOWSKI wypierając się ścisłych związków z firmą ANDRO całkowicie
mija się z prawdą ! Przebieg
ustaleń: -
wchodzimy na stronę www.strefa.pl - szukaj
wolnej domeny: andro.pl – zajęta - pokaż
do kogo należy: nazwa
domeny: andro.pl id
abonenta: dinf0dryi01zf (FIRMOWA) serwery
nazw: ns1.hostbank.com.pl.[66.98.216.82] ns2.hostbank.com.pl.[66.98.216.207] utworzona:
2001.12.22 ostatnia
modyfikacja: 2005.12.07 registrar:
Dinfo Systemy Internetowe ul.
Mostowa 5 43-300
Bielsko-Biała Polska/Poland +48.33
8225471 biuro@dinfo.pl opcja:
brak opcji na nazwe domeny ABONENT: firma:
AGA SPORT WOJCIECH WALDOWSKI ulica:
KASZUBSKA 25 miasto:
44-100 GLIWICE lokalizacja:
PL identyfikator:
dinf0dryi01zf telefon:
+48.323316978 ostatnia
modyfikacja: 2005.04.01 registrar:
Dinfo Systemy Internetowe ul.
Mostowa 5 43-300
Bielsko-Biała Polska/Poland +48.33
8225471 biuro@dinfo.pl Kontakt
techniczny: firma:
Krakowskie e-Centrum Informatyczne JUMP Dziedzic Pasek Przybyła Sp.J. ulica:
Rzemieślnicza 1 miasto:
30-363 Kraków lokalizacja:
PL identyfikator:
din4pd3o3nvnf telefon:
+48.122636200 ostatnia
modyfikacja: 2006.04.10 registrar:
Dinfo Systemy Internetowe ul.
Mostowa 5 43-300
Bielsko-Biała Polska/Poland +48.33
8225471 biuro@dinfo.pl dane
aktualne z dnia: 2006.06.23 Analizę danych pozostawiam bez komentarza ! Z wyrazami całkowitego braku szacunku dla Pana Prezesa Wojciecha
WALDOWSKIEGO |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
23 czerwca 2006 -
godz. 10:22 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Szanowny Wiceprezes PZTS
Pan Wojciech WALDOWSKI miał rację ! W wyniku
wielomiesięcznego prywatnego śledztwa pełnych trudów i wyrzeczeń oraz
wnikliwej analizy protokółów pokontrolnych zespołów kontrolnych Ministerstwa
Sportu przeprowadzających kolejne kontrole w Polskim Związku Tenisa
Stołowego, udało mi się jako pierwszemu dotrzeć do źródeł całej prawdy! Otóż
okazało się, iż Szanowny Wiceprezes ds. Sportowych PZTS Pan Wojciech
WALDOWSKI miał rację twierdząc, iż nie jest przedstawicielem firmy ANDRO! Chciałbym
uprzejmie prosić Pana Prezesa o przyjęcie moich najszczerszych przeprosin z
powodu, iż tak długo błądziłem będąc w swej nieposkromionej pysze i zadufaniu
głosicielem wierutnych kłamstw, iż Pan Prezes ma cokolwiek wspólnego z firmą
ANDRO. Będąc
przekonany o wielkiej wielkoduszności i wyrozumiałości Pana Prezesa pozwalam
sobie przedstawić koronny dowód na to, iż miłościwie nam panujący Pan Prezes
Wojciech WALDOWSKI nie był, nie jest i nie będzie absolutnie żadnym
przedstawicielem firmy ANDRO! Wszystkich, których
wprowadziłem w błąd serdecznie przepraszam i zapraszam do odwiedzenia oficjalnej strony internetowej firmy ANDRO:
Z wyrazami najwyższego szacunku dla Pana Prezesa Wojciecha
WALDOWSKIEGO |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
26 maja
2006 - godz. 16:10 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Kiedy blisko pół
roku temu pisaliśmy o niejasnościach wokół konkursu na sponsora sprzętowego
dla reprezentacji narodowej, w Polskim Związku Tenisa Stołowego rozpętała się
burza. Nieoficjalnie mówiło się, że pełniący wówczas obowiązki prezesa
związku Wojciech Waldowski zakazał pracownikom rozmów z mediami. Kilka tygodni
później, wracający do pracy po chorobie prezes PZTS Jerzy Dachowski mówił, że
od czytania krytycznych tekstów bolało go serce. Wszystko dlatego, że między
innymi "Przegląd Sportowy" ujawnił powiązania prezesa Waldowskiego
z firmą Andro, która wygrała wspomniany konkurs. Szef firmy Aga-Sport
przyznał się, że produkuje dla niemieckiej firmy siatki i płotki, ale przy
okazji kategorycznie zaprzeczył, że jest przedstawicielem tej firmy w Polsce.
Niedługo później w związku została przeprowadzona kontrola ministerstwa
sportu, która nie wykazała żadnych nieprawidłowości, bo... wykazać nie mogła.
Urzędnicy sprawdzali bowiem wydatkowanie pieniędzy przyznanych związkowi z ministerialnej
puli. Nie przeszkodziło to jednak na kolejnej konferencji triumfalnie
ogłosić, że PZTS jest krystalicznie czysty, a kłamią dziennikarze – pisze
Przegląd Sportowy. To stek bzdur Teraz, po raz
kolejny okazuje się, że to jednak pingpongowa centrala jest w błędzie.
Wszystko to dzięki byłej reprezentantce Polski, występującej obecnie w GLKS
Maga Wanzl Scania Nadarzyn, Paulinie Narkiewicz, która jeszcze dwa lata temu
miała podpisany kontrakt właśnie z firmą Andro. – Każdy doskonale wie, że pan
Waldowski jest przedstawicielem Andro w Polsce. W swoim sklepie, w Gliwicach
prowadzi sprzedaż artykułów Andro. Do tego ja nie podpisywałam umowy z Andro,
tylko z firmą Aga-Sport, której właścicielem jest Waldowski, reprezentujący
interesy niemieckiej firmy w Polsce. Cała ta bajka o tym, że on nie ma z tą
firmą nic wspólnego to stek bzdur! – mówi Narkiewicz. To nie koniec odważnych
wypowiedzi 30-letniej zawodniczki. Od pewnego czasu w środowisku mówi się, że
u polskiego pośrednika firmy Andro otwierano paczki ze sprzętem dla
zawodników. – Z czymś takim spotkałam się tylko w Andro. Okładziny były
zaadresowane na Paulinę Narkiewicz, firma Aga-Sport, ulica Kaszubska,
Gliwice. Trochę mnie to zdziwiło, bo dostawałam sprzęt w mniejszych ilościach
niż było w umowie. Zupełnie inaczej te paczki wyglądały gdy dostawałam je
bezpośrednio z Niemiec. Więcej sprzętu i więcej wszystkiego. Wiem, że to co
mówię jest dość mocne, ale nie boję się tego pana – mówi Paulina. Ktoś tu kłamie Szef firmy
Aga-Sport, Wojciech Waldowski jest oburzony wypowiedziami Narkiewicz. –
Paulina zapomniała jak to wszystko było. Teraz żarty już się jednak
skończyły. Konsultuję sprawę z adwokatami. Zresztą nie tylko tę, bo jeszcze
dwaj panowie rozminęli się z prawdą. Ci, którzy twierdzą, że jestem przedstawicielem
na Polskę firmy Andro, albo że wyjmowałem coś z paczek – kłamią. Wyłącznego
przedstawicielstwa na Polskę z firmy Andro nie dostał jeszcze nikt, choć
wielu się starało – mówi Waldowski. Więcej w
dzisiejszym Przeglądzie Sportowym Kamil WOLNICKI |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
23 maja 2006 - godz.
00:41 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Od
trefnego przetargu na sponsora sprzętowego Polskiego Związku Tenisa Stołowego
mija już pół roku. Jednak dopiero teraz niektórzy zawodnicy i zawodniczki postanowili
„mówić”. Według Wojciecha Waldowskiego w Polsce nie ma przedstawiciela firmy
Andro, która startowała w przetargu na sponsora sprzętowego PZTS, kiedy to
w/w pełnił obowiązki prezesa PZTS. Tym samym Waldowski nie ma z tą firmą nic
wspólnego. Nic się
nie zmieniło. Wojciech Waldowski pełni funkcję wiceprezesa Polskiego Związku
Tenisa Stołowego i nadal twierdzi, że nie jest przedstawicielem firmy Andro. A co o
tym myślą zawodnicy, którzy „według katalogu” w tym sezonie reprezentują
firmę Andro? Zadałem kilka pytań zawodniczce GLKS-u Nadarzyn, Paulinie
Narkiewicz (GLKS Nadarzyn). Przede
wszystkim gratuluje Ci zdobycia tytułu drużynowego mistrza Polski. Powiedz
mi, jakie było to uczucie odebrać Tarnobrzegowi mistrzostwo? – Na
pewno wspaniałe. Przez piętnaście ostatnich lat Tarnobrzeg regularnie
zdobywał tytuł mistrzowski. Dla mnie jest to drugie drużynowe mistrzostwo
Polski (wcześniej Narkiewicz wygrała wraz z Tarnobrzegiem przyp. red.).
Jednak zawsze chciałam powtórzyć ten sukces z inną drużyną. Miałam aż pięć
podejść, dwa razy we Wrocławiu, dwa razy w Częstochowie, ale dopiero z
Nadarzynem udało mi się zdobyć złoto. Miałyście
trochę szczęścia. Kraków zagrał z wami bez chińskiej zawodniczki. Do tego
kontuzja Kingi Stefańskiej z Tarnobrzega… – Szczęście
sprzyja lepszym. Z Tarnobrzegiem wygrałyśmy już w tym sezonie 3:0, dlatego o
takim pełnym szczęściu nie można mówić. Byłyśmy w wysokiej dyspozycji i to
wykorzystałyśmy. Taki jest sport. Jaka
atmosfera panuje teraz w Nadarzynie? Jak zostałyście przyjęte przez swoich
kibiców? –
Straszna euforia. Panuje szał, wszyscy nam gratulują. Jest to bardzo miłe. A co
dalej? Macie mistrza Polski. Czy chcesz z drużyną z Nadarzyna podbić Europę? –
Najprawdopodobniej przedłużę kontrakt z Nadarzynem. Po rozmowie z wójtem
gminy, p. Januszem Grzybem, który przebywa obecnie na urlopie, wyjaśni się
to, czy będziemy grać w europejskich pucharach. Wiadomo, że wyjazdy kosztują.
A w
jakim składzie zagracie w przyszłym sezonie? –
Najprawdopodobniej odejdzie od nas Monika Perzyna, która prawdopodobnie
wyleci na stałe do USA. Komu z
Nadarzyna zawdzięczasz najwięcej? – Na
pewno Monice Perzynie, z którą jeździłam na różne obozy kadry akademickiej.
To ona wpadła na pomysł, aby ściągnąć mnie do Nadarzyna. Jest tam super
atmosfera, wszystko jest bardzo dobrze zorganizowane. Przyjeżdżają
sparingpartnerzy, mamy dwie Chinki do trenowania, dlatego nie mam na co
narzekać. Porozmawiajmy
może teraz o tobie. Powiedz mi, z kim masz obecnie podpisaną indywidualną
umowę? Z jaką firmą produkującą sprzęt do tenisa stołowego? – Mam
podpisaną umowę ze Stigą, chociaż umowa kończy mi się w czerwcu, to myślę, że
przedłużę ją na kolejny sezon. ”Według
katalogu” w tym sezonie, jak i w zeszłym, reprezentowałaś markę Andro. Czy
reprezentowałaś dwie firmy? – Od
dwóch lat mam kontrakt ze Stigą. Dziwi mnie fakt, że przez ostatnie dwa lata
byłam dopisywana do katalogu, wśród zawodników promujących firmę Andro. Z
tego co wiem, to po raz kolejny byłam dopisywana przez pana Wojciecha
Waldowskiego. Dwa lata temu dostałam od niego odpowiedź, że mnie tam omyłkowo
dopisał, za co mnie przepraszał. A w tym sezonie zadzwonił do mnie Waldowski
z informacją, że szef generalny firmy, Ralf Wosik, jest zainteresowany
podpisaniem umowy z moją osobą. Oczywiście grzecznie odmówiłam, bo miałam i
mam ważny kontrakt ze Stigą. Po kilku tygodniach dowiaduje się, że „jestem” w
katalogu Andro, jako zawodniczką promująca tę markę. Nikt nie chciał mi tego
wyjaśnić! A w jaki
sposób dostawałaś sprzęt od firmy Andro? Jak to wyglądało? –
Zupełnie inaczej niż w firmie Stiga, od której dostaje jedną dużą paczkę na
początku sezonu i mam wszystko wyszczególnione w kontrakcie. Będąc w Andro o
okładziny musiałam się upominać. Dostawałam aż dwie miesięcznie, do tego o
każdą następną musiałam się upominać. Ogólnie sprzęt dostawałam w bardzo
okrojonych ilościach. Chodzą
słuchy, że firma Andro przez polskiego pośrednika wysyła „otwierane paczki”.
Czy wiesz coś na ten temat? –
Spotkałam się z czymś takim tylko w firmie Andro. Okładziny były zaadresowane
na Paulinę Narkiewicz, firma Aga-Sport, ulica Kaszubska, Gliwice. Trochę mnie
to dziwiło, bo dostawałam sprzęt w mniejszych ilościach, niż była umowa.
Zupełnie inaczej te paczki wyglądały, jak dostawałam je bezpośrednio z
Niemiec. Znacznie więcej sprzętu, więcej wszystkiego, ale to było jak grałam
we Wrocławiu. Poza tym, gdy grałam w Częstochowie i skończyła mi się umowa z
firmą Andro, wtedy to Waldowski drukował sobie logo Aga-Sport z moją osobą na
kalendarzach. Pamiętam, że w tamtym sezonie dostałam od niego: dwie koszulki
i parę spodenek, wyglądały jak ochłapy. Jeszcze otrzymałam chyba z 10
okładzin. Tak wyglądał mój kontrakt z Andro. A gdy wygrałam indywidualne
mistrzostwa Polski, to podpisałam umowę ze Stigą. Na pierwszym ogólnopolskim
turnieju w nowym sezonie, Waldowski zrobił mi za to awanturę, że jak ja mogę
tak postępować, on jest dla mnie taki wspaniały, przecież brałam od niego
sprzęt, a teraz go wyrolowałam. Byłam w szoku! Według
informacji z początku roku, jakie były podawane na konferencji prasowej
Polskiego Związku Tenisa Stołowego, w Polsce nie ma przedstawiciela firmy
Andro. A ty cały czas mówisz o Wojciechu Waldowskim. Dlaczego? – On
jest przedstawicielem firmy Andro na Polskę. W Gliwicach w swoim sklepie prowadzi
sprzedaż artykułów firmy Andro. Do tego ja nie podpisywałam umowy z firmą
Andro, lecz z Agą-Sport (właścicielem firmy jest Waldowski przyp. red.),
która reprezentowała Andro w Polsce. Czyli
uważasz, że przedstawicielem firmy Andro w Polsce jest Wojciech Waldowski i
firma Aga-Sport z Gliwic? –
Oczywiście, że tak! Zresztą każdy zawodnika tenisa stołowego i każdy działacz
doskonale wie, że Wojciech Waldowski jest przedstawicielem firmy Andro w
Polsce. Dlatego nie rozumiem twojego pytania? Jednak
on twierdzi, że nie jest. Ktoś tu mówi nieprawdę? – Grałam
pod marką Andro przez kilka lat i doskonale wiem, że Wojciech Waldowski jest
związany z tą firmą. Cała ta „bajka” o tym, że nie ma z nią nic wspólnego, że
tylko sprzedaje jej sprzęt, to stek bzdur! Jak
podpisywałaś umowę z firmą Andro, to kto ją reprezentował? – Firma
Aga-Sport reprezentowana przez Wojciecha Waldowskiego. Dziękuję
za rozmowę. Mam nadzieję, że wyjaśniałaś wszystkim czytelnikom Magazynu
Polski PingPong, kto tu mówił nieprawdę. – Dzięki
również. Z Pauliną NARKIEWICZ rozmawiał Paweł GĄSIORSKI źródło: Polski
Magazyn Tenisa Stołowego Komentarz O
wszystkich problemach poruszonych w wywiadzie miałem zaszczyt rozmawiać z
nowo kreowaną Drużynową Mistrzynią Polski Pauliną NARKIEWICZ już przed
Świętami Bożego Narodzenia 2005. Informacje zdobyte w czasie rozmowy z
zawodniczką zostały przeze mnie wykorzystane w tekstach poświęconych krytyce
działalności Wiceprezesa PZTS Wojciecha WALDOWSKIEGO, z których treścią można
zapoznać się w dziale > działalność
PZTS. Wówczas
nie podałem źródła informacji z uwagi na ochronę interesu Pauliny NARKIEWICZ
oraz z uwagi na fundamentalną zasadę, którą się kieruję by w spory między
działaczami nie wikłać zawodników. Jednakże
powyższy wywiad zmienia sytuację, a przedstawione w nim twierdzenia -
stawiające Wiceprezesa PZTS Wojciecha WALDOWSKIEGO w niezwykle kłopotliwej
sytuacji - nakazują nam z szacunkiem odnieść się do odwagi zaprezentowanej
przez Drużynową Mistrzynię Polski Paulinę NARKIEWICZ. Mojego
szacunku dla odwagi zawodniczki nie zmąci nawet fakt, iż w jednym z wywiadów
przed Drużynowymi Mistrzostwami Świata w Bremie trener kobiecej reprezentacji
Leszek KUCHARSKI jasno dał do zrozumienia, iż w szeregach Drużynowego Mistrza
Polski zespołu GLKS Nadarzyn żadna z zawodniczek nie ma szans na powołanie do
reprezentacji Polski… Wystarczy
zapoznać się z komentarzami
do wywiadu znajdującego się na stronie Polskiego Magazynu Tenisa Stołowego, by przekonać się, że
stwierdzenia prezentowane przez Paulinę NARKIEWICZ uznano za niezwykle
wiarygodne i nie pozostawiające żadnych wątpliwości co do prawdomówności Wiceprezesa
PZTS Wojciecha WALDOWSKIEGO. Panie
Wiceprezesie! Gdyby dysponował Pan chociażby nędznymi resztkami honoru, to
wiedziałby Pan co należy zrobić w tej sytuacji! (mp) |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
16 maja 2006 - godz.
16:53 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
„Jak zawsze
przed ważną imprezą trenerzy kadry narodowej otrzymują zadania sportowe do
wykonania. W związku z tym, że drużyna męska miała być rozstawiona z numerem
12 na Mistrzostwach Świata, trenerowi Stefanowi Dryszlowi nie wypadało jechać
z zadaniem skromniejszym niż 12 miejsce.” – pisze wiceprezes PZTS ds.
sportowych Wojciech Waldowski. Ale
spróbujmy się zastanowić, czy nie było to zbyt optymistyczne zadanie. Nie
chciałbym w tym miejscu mówić, że było nierealne, ale wróćmy do składu jaki
trener kadry zaprezentował Zarządowi PZTS. Otóż skład pierwszej reprezentacji
na długo przed tymi Mistrzostwami ukształtował się następująco: lider zespołu
Lucjan Błaszczyk najwyżej sklasyfikowany, mogący „ograć” każdego zawodnika na
świecie, ale pod warunkiem, że w tej drużynie razem z nim gra Tomasz
Krzeszewski. Zawodnik o podobnym wyszkoleniu technicznym, z podobnym stażem
zawodniczym, przejmującym w razie potrzeby pałeczkę lidera drużyny. Stwarzał
on dotychczas komfortową sytuację, zwłaszcza dla Lucjana, pod tytułem-„ gdy ty
się potkniesz ja odrobię straty”. Tym trzecim w drużynie był zawodnik, który
wielokrotnie wykazywał się dużą odpornością psychiczną i bywało, że musiał
swój pojedynek rozegrać przy stanie meczu 0:2, a mimo to końcowy rezultat był
pomyślny dla naszej reprezentacji. Mowa oczywiście o największej, jak na
razie niespełnionej, nadziei polskiego tenisa stołowego ostatnich lat, byłym
vice-Mistrzu Europy juniorów Bartoszu Suchu. Bartek przespał cały sezon,
grając we Francji, trenując w Niemczech, można śmiało powiedzieć, że sezon
„spędził w podróży”. Także na Mistrzostwach Polski był zupełnie bez formy i
nie dziwmy się, że trener nie zabrał go na Mistrzostwa Świata. I cóż widzimy,
z byłej pierwszej drużyny pozostał tylko Lucek, który największe swoje
sukcesy sportowe ma już raczej za sobą, ale na pewno może się jeszcze
poderwać do boju ,jak będzie widział wsparcie w zespole, bo to cholernie
ambitny zawodnik. A więc wróćmy do zespołu, który na Mistrzostwach Świata
miał moim zdaniem dokonać cudu i zmieścić się w pierwszej 12 zespołów. W
sporcie co prawda cuda zdarzają się częściej niż w życiu, ale przecież nikt
kto obserwował tegoroczne Mistrzostwa Polski w Zawierciu nie mógł nie
zauważyć słabej formy reprezentantów. Stefan Dryszel w kilka dni na
zgrupowaniu przed Mistrzostwami Świata, nie mógł wiele zdziałać. A zawodnicy
którzy asystowali Luckowi w drużynie na Mistrzostwach Świata potrzebują
jeszcze trochę ogrania na tak poważnych imprezach. I tak Daniel Górak powoli,
ale systematycznie poprawia swoją pozycję na światowej liście, to zawodnik
wszechstronny, pod względem psychicznym- pozwalający na optymizm, ale jeszcze
na pewno nie mogący zastąpić Tomasza Krzeszewskiego. A czy mógł go zastąpić
może „nasz” Chińczyk Zeng Yi Wang ? Na pewno jeszcze nie, pytanie przed trenerem,
czy w ogóle sympatyczny zawodnik z Księgienic będzie mógł kiedykolwiek
liderować zespołowi w przyszłości. Dlaczego ? Otóż w meczu z Czechami gdy
podszedł do gry bez obciążenia z utytułowanym Korbelem, to zmiótł go ze
stołu, ale gdy przy stanie 2 : 2 trzeba było postawić kropkę nad „i” z
zawodnikiem sklasyfikowanym na liście światowej o więcej niż 100 miejsc niżej
od Korbela, okazało się, że z odpornością psychiczną jest dużo gorzej, niż z
umiejętnościami technicznymi. Na
Mistrzostwach Świata był jeszcze jeden zawodnik, który niczym szczególnym nie
zachwycił, chociaż przez cały sezon znacznie poprawił swoje umiejętności,
zdobywając niespodziewanie, lecz zasłużenie tytuł Mistrza Polski,
udowadniając trenerowi Dryszlowi, że „jeszcze jest w grze”. Pierwsze mecze
przesiedział na ławce, a gdy trener dał mu szansę to okazało się, że Jakub
Kosowski potrzebuje znacznie więcej czasu, aby się „obudzić” po długim
siedzeniu na ławce rezerwowej. W meczach z aktualnymi Mistrzami Europy
Duńczykami, czy vice- Mistrzami Europy Białorusinami grał już zupełnie
dobrze. Ale były to już mecze o przysłowiową „pietruszkę”. Reasumując
drużyna na pewno nie grała tak by zasłużyć sobie na słowa typu „blamaż” czy
„katastrofa”, a takie pojawiły się w portalach internetowych mających ambicje
i chęci opiniowania, i oceniania występów naszej męskiej drużyny narodowej. 16
miejsce drużyny kobiecej, to na pewno duży sukces podopiecznych Leszka
Kucharskiego, szkoda że kontuzję odniosła Kinga Stefańska, bo mogło być
jeszcze lepiej. Cieszy postawa Natalii Partyki, która wyrosła na etatową
reprezentantkę pierwszej drużyny seniorek, będąc jeszcze juniorką. O ile w
zespole męskim zabrakło lidera, to w drużynie kobiet na pewno dobrze tę rolę
odegrała Xu Jie, czyli „Ksenia”. Od czasu do czasu dzielnie sekundowała jej
Monika Pietkiewicz, tak więc start kobiet na Mistrzostwach Świata trzeba
obiektywnie ocenić jako bardzo udany. Czekamy z niecierpliwością na starty
tej drużyny w Mistrzostwach Europy, być może nasi Panowie także do tego czasu
wyciągną słuszne wnioski, z lekcji którą otrzymali na Mistrzostwach Świata.
Osobiście uważam, że krokiem we właściwą stronę będą obowiązkowe starty
naszych reprezentantów- na początek, w przynajmniej jednym ogólnopolskim
turnieju klasyfikacyjnym w sezonie. To pozwoli trenerowi kadry narodowej, już
w trakcie sezonu, na śledzenie aktualnej formy naszych reprezentantów w
konfrontacji z naszą czołówką krajową. Ze sportowym pozdrowieniem, Wojciech Waldowski źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego Komentarz Zaprezentowana
powyżej wypowiedź Wiceprezesa PZTS ds. Sportowych Wojciecha WALDOWSKIEGO to
stek wyświechtanych ogólników i amatorskie wypociny faceta powtarzającego
truizmy, które znane są każdemu trenerowi, szkoleniowcowi i miłośnikowi
tenisa stołowego w Polsce. Zero
analitycznej fachowości i brak odwagi do wzięcia – chociażby części -
odpowiedzialności za nieudany występ męskiej reprezentacji podczas
Drużynowych Mistrzostw Świata w Bremie. Jeśli to ma
być profesjonalne podsumowanie udziału reprezentacji Polski w Drużynowych
Mistrzostwach Świata dokonane przez Wiceprezesa PZTS ds. Sportowych – to ten
związek jest nikomu do niczego niepotrzebny. Albo Pan
Wojciech WALDOWSKI jest kompletnym ignorantem, albo nie miał czasu oglądać
występów naszych reprezentantów – bo jak mi uprzejmie doniesiono – był na
jedynie kilku meczach naszych reprezentacji. Jestem
pewien, że w tym czasie doskonale wypełniał obowiązki właściciela swojej
firmy, wykorzystując do tego społeczną funkcję Wiceprezesa PZTS ds.
Sportowych. Ale już do
Tarnobrzega nie chciało się Panu Wiceprezesowi ruszyć czterech liter, by
uhonorować i wręczyć medale najlepszym zawodniczkom walczącym o tytuł
Drużynowych Mistrzyń Polski ! Ale jest w
tym wszystkim pozytywna wiadomość: Pan Wojciech WALDOWSKI wnikliwie czyta
„portale internetowe mające ambicje i chęci opiniowania, i oceniania”. Warto
więc, by nie ustawał w owym czytaniu, bo po długiej przerwie, już niedługo
będzie mógł naczytać się o swojej działalności w Polskim Związku Tenisa
Stołowego do woli… Marek Przybyłowicz |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
10 maja
2006 - godz. 11:38 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Trener
reprezentacji Polski tenisistów stołowych Stefan Dryszel rozważa możliwość
rezygnacji ze stanowiska. Prowadzony przez niego zespół zajął 21. miejsce w
drużynowych mistrzostwach świata w Bremie. "Biorę
pod uwagę możliwość podania się do dymisji. Chciałbym jednak wcześniej
porozmawiać z zawodnikami i władzami Polskiego Związku Tenisa Stołowego.
Równie dobrze moją pracę negatywnie może ocenić zarząd PZTS i mnie
odwołać" - powiedział Dryszel, który jest szkoleniowcem kadry od
dziesięciu lat. Przed
niemieckim turniejem Dryszel zakładał walkę o co najmniej 12. pozycję. "Jeśli
moja praca w kadrze dobiegnie końca, być może będę pracował w związku w innej
roli. Ale zakładam też odejście od tej dyscypliny sportu i zajęcie się na
przykład własnym biznesem. Szczegółów nie chcę na razie zdradzać" -
dodał. (PAP) |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
30 kwietnia 2006 - godz. 23.28 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Myślę, że ten bardzo
ładny rysunek pastelami jest najlepszą ilustracją do występu naszego męskiego
zespołu na Drużynowych Mistrzostwach Świata w tenisie stołowym zakończonym blamażem i spadkiem do drugiej dywizji. Skoro Prezes PZTS
Jerzy DACHOWSKI i Wiceprezes ds. Sportowych Wojciech WALDOWSKI byli na tyle
odważni, że zafundowali sobie kolejną wycieczkę zapominając m.in. o pełniącym
obowiązki Szefie Wyszkolenia, którego zostawili na straży biura PZTS w
Warszawie, to mam nadzieję, iż po powrocie będą w stanie wyjaśnić przyczyny tego,
co się stało w Bremie… Mam nadzieję, iż Wiceprezesowi ds. Sportowych
Wojciechowi WALDOWSKIEMU udały się chociaż prywatne spotkania biznesowe i
rozmowy handlowe, które - jak zwykle - prowadzi przy okazji wyjazdów
reprezentacji Polski na ważne imprezy. W imię interesu polskiego tenisa stołowego
żądam natychmiastowej rezygnacji Wojciecha WALDOWSKIEGO ze wszystkich
pełnionych funkcji w Polskim Związku Tenisa Stołowego ! Marek PRZYBYŁOWICZ PS. Zachęcam również
do wnikliwej lektury opracowania dotyczącego udziału reprezentacji Polski w
Drużynowych Mistrzostwach Świata w Bremie autorstwa Pawła GĄSIORSKIEGO, a
zamieszczonego na internetowej stronie Polskiego
Magazynu Tenisa Stołowego. „Jaka władza, taka gra! W Bremie zakończyły
się już dla reprezentacji Polski Drużynowe Mistrzostwa w tenisie stołowym. Po
każdej większej tego typu imprezie, nadszedł czas podsumowań występu naszych
reprezentacji. Polski Związek
Tenisa Stołowego na konferencji prasowej przed DMŚ obiecywał za medal „złote
góry”, które miała ufundować firma Andro. "Za złoty medal przewidziana
jest premia w wysokości 35 tysięcy euro do podziału, za srebrny - 15 tys.
euro, a za miejsca trzy- cztery - 5 tys. euro. Nagrody ufundował sponsor
sprzętowy Polskiego Związku Tenisa Stołowego, firma Andro" – powiedział,
cytowany przez PAP, prezes PZTS, Jerzy Dachowski. Moim zdaniem był to
dobry, ale nie do końca trafny krok marketingowy tej firmy. Gdyby Andro
obiecało np. 1 milion euro za złoty medal, to jestem prawie pewien, że
wszystkie ogólnopolskie media informowałyby o czekającej Polaków nagrodzie.
Firma Andro zyskała by rozgłos w Polsce, nie tracąc przy tym obiecanych pieniędzy,
bo szanse na zdobycie przez Polskę medalu w DMŚ były takie, jakby ktoś miał
trafić dwa razy z rzędu szóstkę w totka. Niestety, zarówno
wśród kobiet, jak i mężczyzn nie mamy takiej drużyny, któryby mogłaby
poważnie myśleć o „zaistnieniu” w światowej czołówce. Drużyny z Azji są od
nas dwa, a może nawet i trzy razy silniejsze. Samo podejście tych drużyn do
meczów rozgrywanych w Bremie było nie do opisania.” (dalej).
Paweł GĄSIORSKI |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
20
kwietnia 2006 - godz. 23.23 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
„Chcielibyśmy
sprawić jakąś miłą niespodziankę. Brema jest dla nas miejscem szczęśliwym. W
2000 roku zdobyliśmy tam brązowy medal mistrzostw Europy.” – powiedział na
konferencji prasowej trener reprezentacji mężczyzn Stefan Dryszel. Oprócz
kwestii wyjazdu na DMŚ poruszane były tematy międzynarodowych turniejów,
które w tym roku odbędą się w Polsce, a także bieżące sprawy Związku. O przygotowaniach do
wyjazdu na mistrzostwa świata do Bremy i szansach naszych reprezentacji
opowiadali trenerzy Leszek Kucharski i Stefan Dryszel. Obaj potwierdzili, że
przygotowania idą bez zakłóceń i wszyscy zawodnicy są zdrowi i gotowi do gry.
Nieco inne są jednak cele dwóch naszych ekip. „W tej chwili w rankingu
jesteśmy na 23 pozycji. Wszyscy nasi grupowi rywale są rozstawieni wyżej od
nas. Zakładamy, że dla nas ważniejsza będzie druga część mistrzostw, w której
będziemy walczyć o miejsca 13-24. Naszym optymistycznym celem jest zajęcie 18
miejsca.” – powiedział Leszek Kucharski. Z kolei trener Dryszel w swoich
celach założył walkę o najlepszą „12”. W drugiej części
konferencji dyskutowano o zbliżających się imprezach z cyklu Pro Tour –
Polish Youth Open w Cetniewie i Pro Tourze seniorów w Warszawie. Prezes
Związku Jerzy Dachowski zwrócił uwagę na prestiżowy charakter obu imprez. „Do
Cetniewa co roku przyjeżdża czołówka europejska. Są też niezwykle silni
Japończycy. Jest to dowód, że Polska się liczy na arenie międzynarodowej.” –
powiedział Jerzy Dachowski. Ostatni punkt
konferencji dotyczył spraw bieżących Związku. Prezes Dachowski odniósł się do
ostatniej kontroli w Związku przeprowadzonej na polecenie ministra sportu
Tomasza Lipca. „Kontrola się zakończyła i czekamy na wnioski pokontrolne.
Chciałbym jednak zakomunikować, że opinia jest pozytywna, a Związek pracuje
zgodnie z zasadami.” W swoim wystąpieniu
Dachowski poinformował także o staraniach w pozyskaniu sponsorów dla Związku
oraz o coraz lepszej współpracy z mediami. „W tym roku w TVP3 mogliśmy
oglądać mistrzostwa Polski. Podpisaliśmy już także umowę z telewizją Polską
na 120 minut transmisji z Pro Touru. Na Eurosporcie będzie pokazywany mecz
Polska – Niemcy z Bremy.” - dodał Prezes. Krzysztof
BLUJ źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego
Najlepszym komentarzem do oceny
działalności Polskiego Związku Tenisa Stołowego zaprezentowanej podczas
dzisiejszej konferencji prasowej przez Prezesa PZTS Jerzego DACHOWSKIEGO jest
tytuł ostatniego filmu Woody Allena „Wszystko gra”. Tym bardziej, iż dzięki
popularyzacji przez PZTS tenisa stołowego w Polsce i na świecie, aktorzy
występujący na plakatach reklamujących ten niezwykle udany film, trzymają w
rękach rakietki do tenisa stołowego zakupione w jednej z dynamicznie
rozwijających się firm na polskim rynku… Ciekaw jestem, jaki rabat dostał
Woody Allen u Wojtka ? Marek Przybyłowicz |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
8 kwietnia
2006 - godz. 23.19 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Jest dobrze, a nawet
bardzo dobrze. W Polsce mamy ligę, trzy ośrodki szkolenia, całe rzesze
młodych i nieco starszych pingpongistów - amatorów, od czasu do czasu tenis
stołowy w telewizji, powszechność w dostępie do gry i szeroką ofertę sprzętu. Ale to nie wszystko.
O tenisie stołowym dużo się pisze na portalach tematycznych i to pisze się
ciekawie czerpiąc m.in. z bardzo dobrze przygotowanych materiałów Polskiej
Agencji Prasowej. Mamy pingpongistów eksportowych (Lucjan Błaszczyk, Xu Jie)
oraz legendy (Alojzy Erlich, Andrzej Grubba, Leszek Kucharski). Młodzi zawodnicy
mają coraz lepsze warunki szkolenia i tylko kwestią czasu jest kiedy
wychowamy sobie mistrza Europy czy medalistę Igrzysk olimpijskich. Na dobrze zorganizowane
Pro Toury w Cetniewie i Warszawie z chęcią przyjeżdżają najlepsi pingpongiści
na świecie. Ironia? Na pewno
nie! Zbyt optymistycznie? Może trochę. Krzysztof
BLUJ źródło: Internetowy
Magazyn Tenisa Stołowego Komentarz całkowicie
subiektywny Jeśli można mieć
niesmak w oczach, to przeczytaniu tych kilku słów felietonisty mam w oczach całe
tony niesmaku ! Jak rozumiem
zadaniem tego felietonu mało być wywołanie ożywionej dyskusji nad
prezentowanymi tezami oraz danie odpór artykułowi Pawła GĄSIORSKIEGO
zamieszczonego na portalu Polski Pingpong w dniu 23 marca 2006 roku „Co
jest nie tak z polskim tenisem stołowym?” Drogi Krzysztofie! Twój tekst jest tak
nieobiektywny, jednostronny i przepełniony tak wielką ilością kubłów wazeliny
w stosunku do Twoich pracodawców (Krzysztof BLUJ jest pracownikiem biura
Polskiego Związku Tenisa Stołowego), że tak naprawdę po jego przeczytaniu
zrobiło mi się bardzo smutno ! A smutek mój bierze
się z obserwowania przeze mnie wielkiej transformacji jakiej uległeś w
ostatnim czasie. Ściśle
podporządkowałeś się woli przełożonych i zerwałeś wszelkie kontakty ze mną z
chwilą kiedy rozpocząłem ujawnianie szczegółów nieprawidłowości w Polskim
Związku Tenisa Stołowego. Jest mi Ciebie
bardzo szkoda, bo bardzo ceniąc Ciebie za Twoją wiedzę i pracę dla dobra
polskiego tenisa stołowego widzę, że Twój kręgosłup wymaga szybkiej
interwencji lekarskiej, bo właśnie został skutecznie przetrącony przez Twoich
pracodawców. I to w kilku miejscach… Rozumiem Twoją
wiernopoddańczą postawę wobec Twoich pracodawców – przecież bezrobocie sięga
18% - ale proszę Cię w imieniu kilkudziesięciu zawodników, którzy kiedyś
Tobie zaufali, abyś czasem oprzytomniał i zszedł w wolnej chwili na ziemię
próbując ratować dogorywający turniej Amateur Open, który jest przecież Twoim
dzieckiem. Nieładnie jest
porzucać dziecko dzięki któremu zrobiło się aż tak oszałamiającą karierę w
Polskim Związku Tenisa Stołowego… Wokół Ciebie pracują
w Związku ludzie, którzy potrafili zachować godność w tych trudnych czasach ! Ucz się od nich
przejścia przez życie z twarzą… Marek Przybyłowicz |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
30 marca
2006 - godz. 22.09 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Po ponad dwóch
miesiącach zakończyła się kontrola w biurze Polskiego Związku Tenisa
Stołowego w Warszawie, przeprowadzona na polecenie ministra sportu Tomasza
Lipca. "Postępowanie
kontrolne w Polskim Związku Tenisa Stołowego zostało zakończone. Obecnie przygotowywany
jest protokół z niego" - poinformował rzecznik Ministerstwa Sportu Paweł
Wiśniewski. Sprawdzane były
dokumenty w zakresie realizacji umów na zadania zlecone w 2005 roku w trzech
obszarach: organizacji przygotowań zawodników kadry narodowej, organizacji
szkolenia kadry narodowej i szkolenia młodzieży uzdolnionej sportowo. Ministerstwo Sportu
wszczęło kontrolę w PZTS po tym jak okazało się, że w kontrowersyjnych
okolicznościach wybrany został sponsor sprzętowy związku. W grudniu poprzedniego
roku komisja konkursowa PZTS wybrała niemiecką firmę Schoeler+Micke na
sponsora sprzętowego, w latach 2006-2008. W głosowaniu przedstawiciel marki
Andro wygrał dwoma punktami - 7:5 z Tibharem. Pełniący obowiązki prezesa PZTS
Wojciech Waldowski, zastępujący chorego szefa Jerzego Dachowskiego, znalazł
się w ogniu krytyki po informacjach, jakoby miał być głównym przedstawicielem
Andro w Polsce i w ten sposób wpływał na ostateczną decyzję. Waldowski,
wspólnie z wiceprezesem PZTS Markiem Wnukiem tłumaczyli, że o wygranej
Schoeler+Micke zadecydowała jej lepsza oferta finansowa, a nie jakiekolwiek
powiązania i układy. (PAP) |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
8 marca
2006 - godz. 16.39 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Euro 2012? Jestem
optymistą. Na Stadionie Dziesięciolecia już trwają odwierty geologiczne -
mówi minister sportu Tomasz Lipiec Radosław Leniarski:
Sportowcy w dyscyplinach zimowych płaczą nad brakiem pieniędzy, tymczasem działacze
traktują swoje związki jak biura turystyczne. Czy nie można ich rozpędzić na
cztery strony świata, a w ich miejsce powołać jednego związku? Tomasz Lipiec: To
pomysł godny uwagi. Ale raczej niemożliwy do zrealizowania w ramach ustawy.
Związki są stowarzyszeniami i to jest trochę tak, że musiałyby się same
rozwiązać. Sam pan rozumie trudności. Nie dać im
pieniędzy! - Nie możemy nie dać
im pieniędzy, ale możemy wyegzekwować, aby nie wydawały ich lekką ręką. Chyba
że będzie konkretna przyczyna. Trwają kontrole
finansowe w związkach. Reagujemy na sygnały, w tym również w prasie. Właśnie
sygnał w prasie spowodował, że skontrolujemy Polski Związek Tenisa
Stołowego... A nie
dlatego, że jest tam prezesem peerelowski działacz Jerzy Dachowski, a działał
tam też jeden z Pana poprzedników z rozdania SLD Adam Giersz? - Nie. Z powodu doniesień o nieprawidłowościach
w przetargach na sprzęt. Narzędziem do ukrócenia tej działaczowszczyzny mogą być pieniądze, ale
trzeba stworzyć mechanizm. Przygotowujemy inny system motywacji i dotacji,
promujący wyniki w dyscyplinach, które uznamy za priorytetowe. W przypadku
sportów zimowych to biegi narciarskie, skoki, biatlon, łyżwiarstwo szybkie,
kombinacja. Tu mamy bazę - ośrodki, strzelnice, tor na Stegnach, który trzeba
szybko zadaszyć, bo system mrożenia już jest zmieniony. Rząd Kazimierza
Marcinkiewicza patrzy mocno w przeszłość i nie toleruje ludzi z czasów PRL.
Sport ma zasłużoną opinię przechowalni postpeerelowców. Czy Ministerstwo
Sportu przystąpiło już do robienia porządków na swoim odcinku? - Ja naprawiam sport
i przeszłość nie jest głównym wyznacznikiem. Aczkolwiek jedną z pierwszych
instytucji skontrolowanych przez ministerstwo jest Centralny Ośrodek Sportu,
gdzie rzeczywiście jest rodzaj muzeum PRL. Wokół COS i dyrektora Dachowskiego
skupiło się grono działaczy z tamtych czasów. Okazało się, że kiedy sportowcy
musieli mieszkać na kwaterach prywatnych, grupa przyjaciół wynajmowała w
Cetniewie apartamenty COS za 10 zł. Chore układy były w Zakopanem, gdzie
rządziła grupa ludzi z Polskiego Związku Narciarskiego, jak Kozak,
Włodarczyk. No, ale głównym celem nie jest ich światopogląd czy przeszłość.
Głównym celem jest naprawa sportu, bo sport na takich układach cierpi. Jednocześnie
wspierał Pan Irenę Szewińską w wyborach na szefa PZLA. To wielka postać
lekkoatletyki, ale też fasadowa postać PRON z czasów stanu wojennego. Czyżby
to, że zapisała się do komitetu wspierającego PiS w wyborach, zapewnia jej
spokój? - Poparłbym panią
prezes i teraz. Nie chciałem żeby, związek lekkoatletyczny był trampoliną dla
prywatnej firmy [w wyborach startował Jacek Kazimierski, szef firmy
zaangażowanej w sponsorowanie lekkoatletów, współtwórca grupy sportowców
Elite]. Zadowolony jest Pan
z tego, co teraz dzieje się w PZLA? - PZLA jest jednym z
wiodących związków. Nie ma problemów z finansami, zarządzaniem... Nie ma też
obiecywanych przez prezes Szewińską sponsorów ani wyników - nie licząc dwóch
fantastycznych tyczkarek. Swoją decyzją wsparł Pan marazm w polskiej
lekkoatletyce. Tam się nic nie dzieje... - Jestem innego
zdania. Są wyniki, choćby również w rzutach. Niezręcznie mi o tym mówić, gdyż
do czasu powołania na stanowisko ministra byłem wiceprezesem PZLA. Mówił Pan o grupie
przyjaciół związanych z COS. Ale znam też grupę przyjaciół szkodliwą dla
sportu z drugiej strony sceny. W Warszawie na Żoliborzu grupa byłych
działaczy Ligi Republikańskiej, którzy sami siebie zatrudniają nawzajem,
rzuca kłody pod nogi sportowi, tępi Uczniowski Klub Sportowy z sukcesami. I
co o tym Pan myśli? - To co tam się
dzieje leży w gestii Biura Sportu m.st. Warszawy. Proszę o to pytać osobę,
która za to odpowiada. Czyli szefa sportu w
urzędzie miasta, byłego podwładnego obecnego prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego
i byłego przełożonego ministra Lipca - Artura Piłkę. A jak oceniłby Pan
urzędnika, który daje lekką ręką z miejskiego budżetu na sport 250 tys. zł na
kuriozalne mistrzostwa świata dziennikarzy w tenisie? - Byłbym i jestem
bardzo zły z tego powodu. Wiem zresztą, o kogo chodzi. Tak, chodzi znów o
Artura Piłkę, szefa sportu w Warszawie. - Oczywiście ja bym
tak nie zdecydował. Dlaczego wyrzucił
Pan profesora Smorawińskiego z Komisji Antydopingowej? - Nie zwolniłem. Kadencja
komisji się kończyła. Nie powołałem go do nowej komisji. Jest w niej kilku
profesorów, ale nie on. Czy on nie jest
fachowcem? - Nie powołałem go,
dlatego że nie zareagował, jak cena przeprowadzenia jednej próbki windowała
się do jednego z najwyższych poziomów w Europie. To dlatego zamiast 3 tys.
testów robimy 1,5 tys., czyli minimum wymagane od nas przez WADA. Poza tym
komisja zapomniała za jego kierownictwa, że zapobieganie dopingowi,
ostrzeganie, informowanie sportowców np. o dozwolonych i niedozwolonych
lekach jest również ważnym zadaniem. I jeszcze dlaczego? - Profesor
Smorawińki nie badał szczegółowio przypadków, które budziły kontrowersje
[chodziarz Tomasz Lipiec w 1994 r. został przez PZLA zdyskwalifikowany na
cztery lata za doping na wniosek komisji kierowanej przez Smorawińskiego].
Nie znalazł wtedy czasu na wysłuchanie mnie i wielu innych, jak np. Pawła
Rączki, który po wieloletniej walce udowodnił swoja niewinność. Na przykład
nie zlecił dodatkowych badań. Ale przeprowadził
Pan dodatkowe badania... - Tak, z własnej
inicjatywy i na własny koszt. Smorawiński chyba uznał, że jako 20-latek
zostałem spreparowany za pomocą testosteronu przez tajne laboratorium Stasi.
Właśnie za doping testosteronem mnie zawieszono. Testosteronem dopingowali się
już wtedy kulturyści ze Stadionu Dziesięciolecia, a nie sportowcy. Polskie
normy były najwyższe w Europie i tak naprawdę tylko u nas przeprowadzano
takie testy. Dziś wybroniłbym się w powszechnym sądzie w pół roku. Wtedy PZLA
odwiesił mnie dopiero po dwóch latach. Ja się odbiłem, ale działalność
komisji złamała kariery kilku młodym ludziom. Polska stara się o
piłkarskie Euro 2012, ale nie ma żadnego przyzwoitego stadionu. - Po tym, co
widziałem w Turynie, jestem optymistą, jeśli chodzi o rywalizację z Włochami.
A na Węgrzech, a także w Chorwacji mają potężny problem z chuligaństwem na
boiskach. Więc może być dobrze. Ale nawet jak nie
dostaniemy Euro, nie wstrzymamy planów. Już teraz na Stadionie
Dziesięciolecia prowadzone są prace geologiczne, odwierty i inne. W sprawie
Euro 2012 co tydzień są spotkania grupy organizacyjnej. W marcu mamy już
ważną prezentację, która jest gotowa, potem w maju następną. Ale przecież na
stadionie jest bazar, a w zeszłym roku przedłużono umowę ze stadionowymi
kupcami... - Tak, ale tylko na
rok, podczas którego i tak tam nie wjadą buldożery. A później... W projekcie
jest miejsce dla uczciwych kupców, którzy tam również są. Rozmawiał
Radosław LENIARSKI źródło: Gazeta Wyborcza |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
18
stycznia 2006 - godz. 22.24 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Zgodnie
z zapowiedzią rozpoczynam ujawnianie kolejnych nieprawidłowości w działalności
Polskiego Związku Tenisa Stołowego w ostatnich latach. Dzisiaj
zajmiemy się okolicznościami i szczegółami kontraktu z firmą Butterfly
podpisanym w dniu 28 lutego 2003 roku. Poniższe
materiały są fragmentem protokołu
Komisji Rewizyjnej Polskiego Związku Tenisa Stołowego z kontroli
przeprowadzonej w biurze PZTS w dniu 19 stycznia 2004 roku. Komisja
przeprowadziła kontrolę w składzie: Marian ŻAK (Przewodniczący Komisji),
Tadeusz CZUŁNO (Wiceprzewodniczący) i Jerzy KLINGIER (Sekretarz Komisji). Marek Przybyłowicz Protokół Komisji Rewizyjnej z kontroli
przeprowadzonej w biurze PZTS w dn. 19.01.2004 (…) AD. 5 - Umowa z firma Butterfly i jej dotychczasowa
realizacja.
Wynik kontroli. 1. Nowy
kontrakt został podpisany w dn. 28.02.2003 r. przez Prezesa J. Dachowskiego i
Wiceprezesa M. Wnuka 2.
Kontrakt został podpisany na dwa lata z automatycznym przedłużaniem na takich
samych warunkach w przypadku braku wypowiedzenia z półrocznym wyprzedzeniem. 3.
Podpisanie kontraktu poparte było wnioskiem Komisji Sprzętowej podpisanym przez
Przewodniczącego K. Skrzypka z opinią, pozytywną z uwagi na zaproponowane
warunki. 4. Nowy
kontrakt zawiera w kilku przypadkach większe ilości sprzętu a w kilku
mniejsze (załącznik 4). Łączna wartość sprzętu licząc w cenach katalogowych
zwiększyła się o ok. 8% pod warunkiem korzystnej dla PZTS interpretacji
niektórych punktów kontraktu przez drugą stronę. 5.
Wątpliwości Komisji wzbudził fakt zapisu w kontrakcie dotyczący sprzętu dla
przeprowadzania imprez. Wg zapisu kontraktowego sprzęt wartości ponad 11.000
EUR może zostać po przeprowadzeniu imprezy Pro Tour sprzedany przez
przedstawiciela firmy "Butterfly" w Polsce. Nie jest to darowizna
dla PZTS. Wykorzystanie tego punktu kontraktu przez drugą stronę znacznie
obniży wartość kontraktu. 6.
Poziom premii za wyniki pozostał na niezmienionym poziomie. 7.
Komisja stwierdza, że kontrakt przed podpisaniem nie został przedstawiony
Zarządowi PZTS do akceptacji. Treść kontraktu przekazano do wglądu na
posiedzeniu Zarządu w dn. 19.12.2003 r. tj. 9 miesięcy po jego podpisaniu. W
protokołach z posiedzeń Zarządu widnieje uchwała upoważniająca Prezesa i
Biuro Związku do prowadzenia negocjacji ale brak jest uchwały upoważniającej
do podpisania kontraktu bez przedstawienia Zarządowi jego treści przed
podpisaniem. 8.
Przekazane w ostatnim czasie dla OZTS-ów rakietki dla początkujących są
zgodne z kontraktem. Z wyjaśnień uzyskanych od M. Wnuka firma Butterfly
przekazała realizację tej części kontraktu swojemu przedstawicielowi w Polsce
- firmie "Gasport". 9. W
kwestii realizacji dotychczasowego kontraktu Komisja dokonała wstępnej
kontroli dokumentów magazynowych, z których wynikało, że kontrolowane pozycje
sprzętu wpływały w 2003 r. do magazynu w ilościach zgodnych z kontraktem. Z
uwagi na obszerność dokumentacji Komisja uzgodniła z Wiceprezesem M. Wnukiem
dokumenty jakie potrzebne będą do szczegółowej kontroli (SAD-import, PZ, WZ),
która zostanie przeprowadzona do końca marca br. AD. 6 - Przebieg konkursu ofert i kontrola wyników
negocjacji. 1. Do biura
PZTS wpłynęły następujące oferty od firm producentów sprzętu do tenisa
stołowego: a/
23.04.2002 - od firmy Tibhar (listem
w języku angielskim wraz z tłumaczeniem) b/
29.05.2002 - od firmy Andro
(faksem w języku angielskim wraz z propozycją spotkania) c/
20.06.2002 - od firmy Tibhar (fax
z propozycją spotkania + dodatkowa oferta premii za wyniki) d/
26.06.2002 - od firmy Stiga (fax w
języku angielskim) 2. W
toku kontroli Komisja stwierdziła następujacy przebieg negocjacji i tryb
wpływania ofert:
b/ Na
posiedzeniu Prezydium PZTS w dniu 6.05.02 Prezes poinformował, że do dnia
6.05.02 wpłynęła tylko oferta firmy Tibhar i że jest ona korzystniejsza dla
PZTS niż dotychczasowa z firmą Butterfly. Postanowiono przedłużyć termin
złożenia oferty firmie Butterfly do końca czerwca 2002. (Protokół nr 19 z
posiedzenia Prezydium z 6.05.02 - brak informacji w dalszych protokołach o
zatwierdzeniu tego protokołu przez Zarząd). c/ Na
posiedzeniu Zarządu w dniu 8.06.2002 Prezes poinformował, że oprócz firmy
Tibhar wpłynęła również oferta firmy Andro i że oferty zostaną rozpatrzone po
Polish Open w Warszawie, kiedy swoją ofertę przedłoży firma Butterfly. Zarząd
upoważnił Prezesa i biuro Związku do negocjacji z firmami (protokoł z
posiedzenia Zarządu nr 13 z 8.00.2002). d/ Do
biura Związku 7.01.2003 wpływa wniosek Komisji Sprzętowej PZTS o podpisanie
umowy z firmą Butterfly jako najkorzystniejszą ze względu na zaproponowane
warunki. Wniosek podpisany jednoosobowo przez Przewodniczącego Komisji i
jednocześnie Skarbnika Związku Kazimierza Skrzypka. e/ Na
posiedzeniu Zarządu 28.02.2003 Prezes informuje członków Zarządu: "Nadal utrzymujemy kontrakt z firmą
Butterfly: W nowym kontrakcie pojawia się szansa pobytu na stale najlepszych
juniorów w szkoleniu w Gdańsku, by mogli podnosić poziom swych umiejętności
pod okiem Kucharskiego i Kołodziejczyka. Firma będzie płacić za każdy ich
dzień pobytu w Gdańsku. Są tam też wymienione nazwiska Kucharskiego i
Kołodziejczyka". "Udało nam się wyłączyć z kontraktem z Butterflyem
okładziny; deski, buty. Są to indywidualne kwestie zawodników. Udało nam się
jednak znacznie zwiększyć inne propozycje jak np. stoły". (Protokół
z posiedzenia Zarządu nr 22 z dnia 28.02.03 zatwierdzony jednogłośnie przez
Zarząd 24.04.2003.) f/ Na
posiedzeniu Prezydium w dniu 16.04.2003 Prezes informuje członków Prezydium,
że "kontrakt z firmą
"Butterfly" jest w fazie sprawdzania projektu kontraktu
przygotowanego przez Biuro Związku". (Protokoł nr 30 z posiedzenia
Prezydium Zarządu z dn. 16.04.2003 zatwierdzony przez Zarząd dn. 24.04.2003) 3. Po
analizie skontrolowanych propozycji firm Komisja dokonała porównania
wartościowego i ilościowego zgłoszonych ofert (załączniki nr 1,2,3).
Porównania wartościowego Komisja dokonała mnożąc ilości proponowanego sprzętu
przez ceny katalogowe. 4.
Komisja nie uwzględniła w swojej ocenie punktu w kontrakcie firmy Butterfly
mówiącego, że firma "ma prawo
zasponsorować dwóch juniorów", gdyż jest to indywidualna sprawa
zawodników oraz z uwagi na fakt, że inne firmy sponsorują już od kilku lat
reprezentantów Polski poza oferowanymi kwotami kontraktu dla PZTS. 5.
Komisja w swojej ocenie nie uwzględniała jakości produkowanego przez firmy
sprzętu a jedynie cenę katalogową uznając, że PZTS nie wybrał do konkursu
firm produkujących sprzęt niskiej klasy oraz z uwagi na fakt, że firmy te
sponsorują inne renomowane związki i zawodników światowej klasy. Komisji
Rewizyjnej nie interesowało, która firma złożyła najlepszą ofertę a jedynie
fakt czy przyjęta przez Zarząd oferta była naj korzystniejsza dla PZTS. Wnioski pokontrolne: 1. Zdaniem Komisji oferta firmy z którą PZTS
podpisał kontrakt nie była najlepszą ze złożonych przez 4 firmy. Oferty
proponowane przez dwie inne firmy pod względem wartościowym były lepsze.
Oferta ilościowa zaproponowana przez firmę Butterly również nie była zdaniem
Komisji najlepsza. 2. W
wyborze oferty Zarząd PZTS nie uwzględnił oferowanych przez dwie firmy kwot
za organizację tumiejów Pro Tour i Polish Yuth Open o łącznej wartości w
czasie trwania kontraktu 60.000 lub
40.000 EUR, które byłyby znacznym wzmocnieniem budżetu Związku (ok. 180.000 - 270.000 PLN). Podpisany
kontrakt z firmą Butterfly takiej dotacji nie uwzględnił. 3. W kwestii proponowanych premii za wyniki
sportowe oferta firmy Butterfly była znacznie gorsza od ofert dwóch innych
firm. 4.
Komisja nie znalazła faktów dotyczących przeprowadzenia negocjacji lub rozmów
z firmami, które przedstawiły swoje oferty pomimo ich gotowości i pisemnych
zaproszeń do rozmów. 5. W
treści kontraktu z firmą Butterfly nie znaleziono punktów potwierdzającym
informację Prezesa zawartą w punkcie 2 e. (Inny zapis o ośrodku w Gdańsku,
brak zgodności informacji o sprzęcie z treścią kontraktu).
7.
Komisja Rewizyjna uzyskała informacje w dniu kontroli, że firmy, które
złożyły swoje oferty nie otrzymały od PZTS informacji o wyniku konkursu ani
też podziękowania, za złożenie oferty. ZALECENIA POKONTROLNE 1. W
związku z podpisaniem przez PZTS kontraktu z firmą, która nie złożyła
najlepszej oferty spośród czterech firm zaproszonych przez PZTS, Komisja
Rewizyjna PZTS żąda od Zarządu Związku: a/
pisemnego wyjaśnienie w jakim celu złożono oferty trzem innym firmom jeśli
kryterium wyboru oferty była dotychczasowa współpraca i jeśli podpisano
kontrakt z firmą oferującą gorsze warunki dla Związku, b/
pisemnego wyjaśnienia przyjętej formy, terminu oraz zasad przeprowadzonych
negocjacji i wyboru ofert. c/
pisemnego wyjaśnienia trybu i terminu zaproszenia do złożenia ofert firm
Andro i Stiga (brak informacji na ten temat w protokołach z posiedzeń
Zarządu), d/
pisemnego wyjaśnienia terminu i trybu złożenia oferty przez firmę Butterfly, e/
pisemnego wyjaśnienia braku negocjacji z firmami i braku reakcji na
zaproszenia do rozmów złożone przez firmy oferujące korzystniejsze warunki
dla PZTS( pomimo rocznego odwlekania decyzji) f/
pisemnego wyjaśnienia braku zainteresowania przez członków Zarządu treścią
kontraktu przed jego podpisaniem i braku zainteresowania ofertami innych
firm, g/
pisemnego wyjaśnienia braku rzeczowej i popartej protokółem z szacunkową
oceną opinii członków Komisji Sprzętowo-Majątkowej w przedmiotowej sprawie
oraz braku wglądu jej członków do treści złożonych w PZTS ofert. W
wyjaśnieniu należy wyjaśnić przyczyny jednoosobowej decyzji w tej sprawie
podjętej przez przewodniczącego Komisji Majątkowo-Sprzętowej Kazimierza
Skrzypka. h/ pisemnego wyjaśnienia faktu przedstawienia
Zarządowi do wglądu strategicznego kontraktu dla Związku nie przed jego
podpisaniem a w 9 miesięcy po jego podpisaniu. i/ pisemnego wyjaśnienia dotyczącego nie
uwzględnienia w wyborze oferty faktu oferowania przez dwie firmy oprócz
sprzętu kwot 60.000 lub 40.000 EUR (t.i. 180.000 - 270.000 PLN) oraz nie
uwzględnienia znacznie lepszych premii za wyniki sportowe oferowanych przez
inne firmy. j/
pisemnego wyjaśnienia przyczyn rozbieżności przedstawianych Zarządowi przez
negocjatorów danych z kontraktu a jego faktyczną treścią. k/ pisemnego
wyjaśnienia zapisu w protokole nr 30 z Posiedzenia Prezydium Zarządu z
16.04.2003 l, mówiącego, że "kontrakt
z firmą Butterf/y jest w fazie sprawdzania projektu kontraktu przygotowanego
przez biuro Związku" z uwagi, że data podpisania kontraktu jest
wcześniejsza. 2.
Komisja Rewizyjna zaleca aby wszystkie strategiczne dla Związku umowy były
przedstawiane do wglądu i analizy Zarządowi przed podpisaniem a nie po
podpisaniu. 3.
Komisja Rewizyjna zaleca wystosowanie do firm, których ofert nie wybrano pism
z informacją o wyniku negocjacji i podziękowaniem za złożenie oferty. 4. Komisja Rewizyjna zaleca aby w przyszłości
jasno określić zasady zgłaszania jak i kryteria wyboru oferty przed
rozpoczęciem konkursu. Oferty powinny wpłynąć w jednym terminie do
niezależnej Kancelarii Notarialnej. Komisja Rewizyjna uważa, że w związku z
licznymi powiązaniami biznesowymi członków władz PZTS z konkretnymi firmami
istnieje konieczność starannego opracowania zasad w tej kwestii, aby nie
wzbudzać podejrzeń o lobbing i nieobiektywną ocenę. 5.
Komisja Rewizyjna PZTS dokona ostatecznej oceny zaistniałej sytuacji po
otrzymaniu pisemnych wyjaśnień do protokołu zatwierdzonych przez Zarząd. Załącznik 1 do protokołu kontroli Komisji Rewizyjnej z
19.01.04: Zestawienie
porównawcze finansowe złożonych ofert I -
Roczne zabezpieczenie w sprzęt WQ cen katalogowvch: Butterfly
- 44.380 EUR* (czas trwania kontraktu 2 lata) - 100% Firma
X - 57.946 EUR (czas trwania
kontraktu 4 lata) - 130% Firma
Y - 50.442 EUR (czas trwania kontraktu
4 lata) - 114% Firma
Z - 24.736 EUR (czas trwania
kontraktu 4 lata) - 56% * W
kontrakcie firmy Butterfly nie sprecyzowano rodzaju piłek. W powyższym
zestawieniu uwzględniono piłki treningowe. W przypadku dostawy piłek ITTF
wartość sprzętu wzrośnie o 3.100 EUR. Również do bilansu nie dodano
wyposażenia zawodów wartości 11.420 EUR, gdyż kontrakt przewiduje ich
wypożyczenie dla potrzeb Pro Tour-u, a nie definitywną darowiznę dla PZTS.
Sprzęt ten zgodnie z kontraktem może zostać później sprzedany przez
przedstawiciela firmy Butterfly w Polsce. II -
Całkowite zabezpieczenie w sprzęt w okresie 4 -letnim Butterfly
- 177.520 EUR - należy uwzględnić uwagi z zestawienia rocznego Firma
X - 231.784 EUR Firma
Y - 201.768 EUR Firma
Z - 98.944 EUR III-
Dotacja finansowa oferowana na turnieje Pro Tour i Yuth Polish Open w
Cetniewie w okresie trwania kontraktu Butterfly
- brak Firma
X - 40.000 EUR Firma
Y - brak Firma
Z - 60.000 EUR IV -
Całkowita wartość kontraktu w okresie 4-letnim Butterfly
- 177.520 EUR - należy uwzględnić uwagi z
zestawienia rocznego Firma
X - 271.784
EUR Firma
Y - 201.768 EUR Firma
Z - 158.944 EUR” Komentarz Różnica
pomiędzy całkowitą wartością kontraktu w okresie 4-letnim pomiędzy firmą
Butterfly a firmą X wynosi 217.784 – 177.520 = 94.264
EUR. Nie ulega
wątpliwości, iż mamy do czynienia z podejrzeniem działania na szkodę
Polskiego Związku Tenisa Stołowego tj. uszczupleniem jego dochodów - tylko w
przypadku tego kontraktu - o kwotę ponad 350.000 zl. Ciekawe, jakie zdanie w tej sprawie będzie
miało Biuro Kontroli Ministerstwa Sportu i w konsekwencji Minister Sportu
Tomasz LIPIEC, a także Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście ? Marek Przybyłowicz |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
15
stycznia 2006 - godz. 1.10 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
W dniach 12-13
stycznia 2006 roku w Centralnym Ośrodku Sportu w Cetniewie odbyła się
Konferencja Sprzedaży Grupy Żywiec. Podczas wieńczącej
Konferencję wielkiej zabawy w głównej hali sportowej dla ponad 600
uczestników z udziałem m.in. zespołu De Mono, znajdujące się w dyspozycji
Centralnego Ośrodka Sportu w Cetniewie stoły do tenisa stołowego firmy
Butterfly wykorzystywane m.in. podczas rozegranych dniach 1-5 czerwca 2005
roku Międzynarodowych Mistrzostw Polski – XII Youth Polish Open znalazły
nowe, niezwykle innowacyjne zastosowanie. Posłużyły organizatorom jako ekskluzywne stoły barowe !
stoły do tenisa
stołowego w trakcie przygotowań do gastronomicznych testów odpornościowych Warto zachęcić p.o.
Prezesa PZTS Wojciecha WALDOWSKIEGO i Przewodniczącego Komisji
Majątkowo-Sprzętowej PZTS Jerzego WIECZORKA do sprawdzenia stanu blatów
stołów po gastronomicznych testach odpornościowych na sosy, sałatki, ryby i
wędliny oraz wszechobecne piwo! Marek Przybyłowicz |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
13
stycznia 2006 - godz. 11.30 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Kontrowersje
związane z wyborem sponsora sprzętowego Polskiego Związku Tenisa Stołowego zwróciły
uwagę Ministerstwa Sportu. Na polecenie
ministra Tomasza Lipca w biurze PZTS w Warszawie rozpoczęła się kontrola. Równocześnie coraz
głośniej jest o konflikcie wokół kadry kobiet. Niespełna miesiąc
temu komisja konkursowa PZTS wybrała niemiecką firmę Schoeler+Micke na
sponsora sprzętowego związku w latach 2006- 2008. W głosowaniu przedstawiciel
marki Andro wygrał dwoma punktami - 7:5 z Tibharem. Pełniący obowiązki
prezesa PZTS Wojciech Waldowski, zastępujący chorego szefa Jerzego
Dachowskiego, znalazł się w ogniu krytyki po informacjach, jakoby miał być
głównym przedstawicielem Andro w Polsce i w ten sposób wpływał na ostateczną
decyzję. "Jestem
producentem i eksporterem sprzętu do tenisa stołowego, a Schoeler+Micke jest
jednym z moich odbiorców. Ale zajmuję się sprzedażą wszystkich marek,
natomiast wyłącznym dystrybutorem na Polskę jestem tylko firmy Donic" -
mówił Waldowski na zwołanej kilka tygodni temu konferencji prasowej w
Warszawie. Waldowski, wspólnie z
wiceprezesem PZTS Markiem Wnukiem tłumaczyli, że o wygranej Schoeler+Micke
zadecydowała jej lepsza oferta finansowa. "Jeśli jedna z propozycji
przewyższała drugą o więcej niż dziesięć procent, to pozostałe czynniki nie
były brane pod uwagę" - stwierdził Waldowski. Na jednej ze stron
internetowych, poświęconych tematyce ping-pongowej, ukazała się informacja,
iż Waldowski w obecności świadków oświadczył: "nie kupiłem mieszkania
córce, a przeznaczone na ten cel pieniądze przekazałem na zwiększenie oferty
finansowej Schoeler+Micke". "Wypowiedziałem
to zdanie w formie żartu. Moja córka przenosiła się wówczas z Warszawy do
Krakowa i zażartowałem, że zwiększę ofertę, aby związek otrzymał jak
najwięcej pieniędzy. A już całkiem poważnie - dla PZTS ważne było aby oferta
była jak najkorzystniejsza, dlatego każdą darowiznę przyjąłby z chęcią"
- powiedział Wojciech Waldowski. Firma Tibhar złożyła
protest do PZTS, a jego wynikiem żywo zainteresowani byli reprezentanci kraju
- m.in. Lucjan Błaszczyk, Tomasz Krzeszewski i Wang Zeng Yi, którzy mają
podpisane indywidualne umowy sponsorskie z Tibharem. "Procedura
odwoławcza w związku z protestem Tibhara zakończyła się - poinformował
wiceprezes Wnuk. - Podtrzymana została decyzja komisji konkursowej o
zwycięstwie Schoeler+Micke. O wyniku odwołania poinformowaliśmy faksem i
listownie firmę Tibhar. Informację otrzymał również minister sportu Tomasz
Lipiec" - dodał. Kontrowersje
związane z wyborem sponsora sprzętowego PZTS zwróciły uwagę Ministerstwa
Sportu. Na polecenie ministra Tomasza Lipca rozpoczęła się kontrola w
siedzibie PZTS, która mieści się na warszawskim Torwarze. "Jest to
rutynowa kontrola, prowadzona przez Biuro Kontroli Ministerstwa Sportu.
Przewidywany termin zakończenia postępowania kontrolnego to 24 marca. Sprawdzane będą
wszystkie dokumenty w zakresie realizacji umów na zadania zlecone w 2005 roku
w trzech obszarach: organizacji przygotowań zawodników kadry narodowej,
organizacji szkolenia kadry narodowej i szkolenia młodzieży uzdolnionej
sportowo" - powiedział rzecznik Ministerstwa Sportu Paweł Wiśniewski. Marek Wnuk odniósł
się do sprawy kontroli w PZTS. "Kontrola ma związek ze sportem
kwalifikowanym. Jednocześnie prezes Jerzy Dachowski wystosuje prośbę do
ministra sportu Tomasza Lipca o przeprowadzenie kontroli prawidłowości
przeprowadzenia wyboru na sponsora sprzętowego związku. Skłoniły go do tego
teksty zamieszczane w różnych mediach, szkalujące działaczy i Polski Związek
Tenisa Stołowego". Równocześnie coraz
głośniej jest o konflikcie wokół kadry kobiet. Trzy miesiące temu podopieczne
trenera Leszka Kucharskiego na wyjeździe pokonały brązowe medalistki
mistrzostw Europy - Słowenki 3:1. Kilka dni temu w potyczce ze znacznie niżej
notowanymi Czeszkami nie miały żadnych szans i przegrały u południowych
sąsiadek 0:3. W spotkaniu ze
Słowenią dwa punkty zdobyła naturalizowana Chinka Xu Jie, a jeden dołożyła
Natalia Partyka. Przeciwko Czechom obie nie zagrały, w składzie zabrakło
również Kingi Stefańskiej. "16- letnia Natalka jest przemęczona licznymi
startami, natomiast +Ksenia+ w tym czasie miała rozgrywać mecz w lidze
francuskiej. Xu Jie zrobiła błąd, że podpisała tak skonstruowany kontrakt w
języku angielskim. Kiedy mi go pokazała przed parafowaniem, jeden z punktów
mówił o zwalnianiu jej przez Montpellier na spotkania reprezentacji. Później
okazało się, że do umowy dołączony został zapis, mówiący iż będzie mogła grać
w drużynie narodowej, jeśli w danym dniu nie będzie meczów ligowych! To cios
poniżej pasa Francuzów, ale i wina zawodniczki" - przyznał Kucharski. Najwięcej
kontrowersji wzbudziła sprawa "niedysponowanej" Stefańskiej z KTS
Elpe-Eltex Tarnobrzeg. "Dziwne, że nie mogła zagrać w reprezentacji, a
kilka dni wcześniej wystąpiła w spotkaniu ligowym" - uważa Kucharski. "Otrzymaliśmy
zaświadczenie lekarskie w związku z absencją Stefańskiej w meczu
reprezentacji Polski. Czytamy w nim, że zawodniczka poddała się terapii
farmakologicznej, trwającej od 22 grudnia do 13 stycznia. W okresie terapii
może grać w ograniczonym zakresie, a nie wskazane są występy w zawodach wysokiej
rangi, ze względu na dodatkowy stres. Dziwi mnie jednak, że lekarz napisał,
iż od 14 stycznia, a więc dzień po zakończeniu leczenia, tenisistka może
trenować już z pełnym obciążeniem. Czyżby był cudotwórcą? Będę rozmawiałem w
tej sprawie z Leszkiem Kucharskim i zastanowimy się, jakie podjąć
decyzje" - zakończył Wojciech Waldowski. Pikanterii dodaje
fakt, że Stefańska miała wystąpić w dwóch styczniowych turniejach z cyklu Pro
Tour. "Uważam, że jeśli Kinga Stefańska ma problemy zdrowotne, nie
powinna jechać do Słowenii i Chorwacji. Występ w dwóch ciężkich turniejach
będzie jeszcze bardziej męczący" - powiedział selekcjoner reprezentacji
Leszek Kucharski. Szkoleniowiec
odpowiedział również na zarzut klubowego trenera Stefańskiej - Zbigniewa
Nęcka, który stwierdził: "Leszek Kucharski dopiero w ubiegły czwartek
przypomniał sobie o Kindze i powołał ją do kadry na mecz z Czechami" -
mówił Nęcek. "Ze Zbigniewem Nęckiem dyskutowałem o możliwości powołania
Stefańskiej już w grudniu. Już wtedy było wiadomo, że rozpocznie terapię. Ale
kiedy dowiedziałem się, że wystąpi w spotkaniu ekstraklasy uznałem, że mogę
ją powołać do zespołu narodowego" - ripostował Kucharski. W eliminacyjnej
tabeli Polki zajmują ostatnie, czwarte miejsce. W przyszłorocznych finałach
ME zagrają z jej grupy trzy najlepsze ekipy. (PAP) |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
12
stycznia 2006 - godz. 19.35 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Pierwsza „nieścisłość” P.o. Prezesa PZTS
Wojciech WALDOWSKI gwałtownie zaprzecza jakoby był wyłącznym przedstawicielem
handlowym firmy schöler+micke dystrybuującej wyroby firmy Andro. Podczas konferencji
prasowej zorganizowanej w Warszawie w dniu 19 grudnia 2005 roku Wojciech
WALDOWSKI zaprzeczając, iż jest przedstawicielem firmy Andro: - Czy jest Pan przedstawicielem firmy Andro ? WW: Nie. Jestem
eksporterem sprzętu i dostarczam sprzęt m.in. do firmy schoeler+micke. P.o. Prezesa PZTS
Wojciech WALDOWSKI doskonałą niemczyzną tłumaczył prezentowany przez siebie,
a sygnowany przez firmę schöler+micke dokument potwierdzający jakoby jego
twierdzenia.
Podobną opinię wyraził
również Wojciech WALDOWSKI w trakcie wypowiedzi dla programu Kurier Sportowy
wyemitowanego w dniu 19 grudnia 2005 roku w TVP 3, w której nie wymienił firmy Andro wśród firm, których jest
wyłącznym przedstawicielem..
wypowiedź
Wojciecha WALDOWSKIEGO dla programu Kurier Sortowy wyemitowanego w TVP 3 w dniu
19 grudnia 2005 roku w TVP 3 (ściągnij plik video) Jedna z działających
na polskim rynku firm zajmujących się dystrybucją sprzętu do tenisa stołowego
wystąpiła przed kilku laty do firmy schöler+micke z pytaniem dotyczącym
możliwości podjęcia współpracy. Na swoje zapytanie i faks uzyskała odpowiedź
podpisaną przez Wilfrieda MICKE i Ralfa WOSIKA:
odpowiedź
firmy scholer+micke na zapytanie jednej z polskich firm dystrybucyjnych
sprzętu do tenisa stołowego, dotyczące możliwości nawiązania współpracy (zobacz całą stronę w
powiększeniu) „Szanowny Panie …! W odpowiedzi na Pana
zapytanie i faks z dnia …. W ostatnim tygodniu
intensywnie analizowaliśmy sytuację rynkową w Polsce i podjęliśmy następującą
decyzję. Chcielibyśmy w
zasadzie prowadzić sprzedaż w Polsce w dalszym ciągu z naszym partnerem AGA-Sport
z Gliwic na zasadzie wyłączności. W tym momencie nie chcielibyśmy podejmować
współpracy z drugim partnerem. O ile sytuacja ulegnie zmianie, natychmiast
Pana o tym poinformujemy. Jeśli życzyłby Pan
sobie kupować w ilościach hurtowych sprzęt do tenisa stołowego firm: andro,
Armstrong, Double-Fish i adidas,
prosimy skontaktować się z firmą AGA-Sport. Wilfried Micke
Ralf Wosik” Dlaczego informacje zawarte w dokumencie
prezentowanym przez p.o. Wojciecha WALDOWSKIEGO podczas konferencji prasowej
zorganizowanej w Warszawie w dniu 19 grudnia 2005 roku są sprzeczne z tymi
zawartymi w pisnie sprzed kilku lat ? Druga „nieścisłość” W opublikowanym w
dniu 12 stycznia 2005 roku na stronie internetowej oświadczeniu
Przewodniczącego Komisji Konkursowej Tadeusza CZYCZELA czytamy: „Po wielu
artykułach, najczęściej zawierających nieprawdę i przekłamania czuję się
zobowiązany do udzielenia kilku wyjaśnień dotyczących konkursu, podkreślam
konkursu, a nie jakiegoś przetargu, jak twierdzą niektórzy dziennikarze. Jaka
jest różnica pomiędzy konkursem a przetargiem?” W protokole Nr
5/2005 z posiedzenia Zarządu kadencji 2004-2008, które odbyło się w dniu
21wietnia 2005 roku w Warszawie czytamy w 7 punkcie porządku obrad – pkt. 4:
Informacja dot. sponsora sprzętowego firmy Butterfly.: „ Prezes J.
Dachowski poinformował, że z końcem bieżącego roku (31.12.2005) wygasa
kontrakt sponsorski z firmą Butterfly na dostawę sprzętu sportowego. W
związku z powyższym Prezes poddał pod głosowanie wniosek o nie przedłużaniu
umowy z dotychczasowym sponsorem sprzętowym (Butterfly) i o podjęciu
czynności zmierzających do ogłoszenia przetargu w celu wyłonienia sponsora
sprzętowego na następne lata.” Podjęto jednogłośnie
„Uchwałę nr 8 – w sprawie nie przedłużania kontraktu z firmą Butterfly i
podjęciu czynności zmierzających do ogłoszenia przetargu w celu wyłonienia nowego
sponsora sprzętowego.”
fragment
protokołu Nr 5/2005 z posiedzenia Zarządu kadencji 2004-2008 w Warszawie w dniu 21wietnia
2005 roku (zobacz
całą stronę w powiększeniu) A później była
cudowna metamorfoza i z przetargu wyłonił się już tylko konkurs…
pierwsza
strona materiału Konkurs ofert na wybór sponsora sprzętowego PZTS na lata
2006-2008 przesłanego
jednemu z oferentów w dniu 18 listopada 2005 roku (zobacz całą stronę w
powiększeniu) W najbliższym czasie przyjrzymy
się szczegółowym zapisom zawartym w „Konkursie ofert na wybór sponsora
sprzętowego Polskiego Związku Tenisa Stołowego na lata 2006- Aż dziwne, że do tej pory nikt nie
wpadł na pomysł, aby działalnością Polskiego Związku Tenisa Stołowego w
ostatnich latach zainteresować prokuraturę właściwą dla siedziby PZTS. Mam wrażenie, iż sprawa przetargu
to jedynie wierzchołek prawdziwej góry lodowej… Marek Przybyłowicz |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
12
stycznia 2006 - godz. 11.49 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Po wielu artykułach,
najczęściej zawierających nieprawdę i przekłamania czuję się zobowiązany do udzielenia
kilku wyjaśnień dotyczących konkursu, podkreślam konkursu, a nie jakiegoś
przetargu, jak twierdzą niektórzy dziennikarze. Jaka jest różnica pomiędzy
konkursem a przetargiem? W skrócie. Przetarg
jest jednym z rodzajów zamówienia publicznego, natomiast konkurs nie jest
żadnym rodzajem zamówienia publicznego. Zamówienie publiczne zawsze wiąże się
z wydaniem pieniędzy publicznych /oferent oferuje dostawy, usługi bądź
roboty, za które zamawiający płaci pieniędzmi publicznymi, czyli będącymi pod
kontrolą instytucji przekazujących te środki oraz innych instytucji do tego
upoważnionych/. Konkurs może być ogłoszony wtedy, gdy nie ma żadnych
płatności, a jedynie zobowiązania rzeczowe. Procedura zastosowana przez
Polski Związek Tenisa Stołowego była następująca: za dostawę określonej w
specyfikacji konkursu ilości sprzętu i środków finansowych, które firma
wygrywająca konkurs zobowiązała się przekazać na rzecz PZTS, PZTS zobowiązany
jest świadczyć usługi reklamowe w różnej formie m.in.: logo firmy na sprzęcie
używanym przez reprezentantów podczas zawodów, grę na stołach podczas
Mistrzostw Polski w różnych kategoriach wiekowych itp. Procedura ta spełniała
wymogi konkursu, natomiast żadnych wymogów zamówienia, a tym bardziej
zamówienia publicznego. Jeszcze raz podkreślam – PZTS nie przeznaczał na
procedurę konkursu /na uzyskany sprzęt/ żadnych środków, a wręcz przeciwnie
pozyskiwał środki. A teraz kilka słów
na temat przeprowadzenia konkursu. Po podjęciu decyzji przez Zarząd PZTS o
ogłoszeniu konkursu na sponsora sprzętowego PZTS powołana została komisja
konkursowa, a nie komisja przetargowa. Komisja konkursowa została powołana
przez Zarząd PZTS do wyboru sponsora sprzętowego PZTS na lata 2006 – 2008.
Komisja konkursowa stworzyła specyfikację /regulamin/ konkursu, który po
przetłumaczeniu przez tłumacza przysięgłego został rozesłany do firm
prowadzących dystrybucję sprzętu do tenisa stołowego /Donic, Joola,
Butterfly, Schoeler-Micke (Andro), Stiga, Tibhar/. Istotnymi punktami
specyfikacji były: obowiązkowe złożenie dokumentu rejestracyjnego i
oświadczeń woli firmy; kryteria procentowe za pomocą, których oceniano
ofertę; punkt, który wykluczał możliwość składania ofert wariantowych. Do
konkursu przystąpiły cztery firmy: Butterfly, Schoeler-Micke (Andro), Stiga,
Tibhar. Po sprawdzeniu ofert wykluczone zostały oferty firm Butterfly i Stiga
nie spełniające wymogów formalnych. Do drugiego etapu /14.12.2005r./ zostały
zakwalifikowane oferty firm Schoeler-Micke (Andro) i Tibhar. Oferty obydwóch
firm spełniały w całości wymagania PZTS odnośnie ilości i jakości sprzętu. O
wyborze oferty zadecydować miała, wobec tego, oferta finansowa. Równocześnie
komisja konkursowa podjęła zobowiązanie, że jeżeli różnica w części
finansowej ofert będzie mniejsza niż 10% obie oferty będą przedstawione
Zarządowi PZTS do rozważenia. W przypadku, gdy różnica będzie większa niż 10%
komisja przedstawi Zarządowi PZTS obie oferty, wskazując ofertę lepszą. W
dniu 15.12.2005r. o godz. 9.30 p.o. przewodniczącego komisji zapytał
przedstawicieli obydwóch firm czy wyrażają zgodę na ujawnienie konkurentom
wysokości oferty finansowej. Na co zgodnie otrzymał odpowiedź „nie”, w wyniku
czego przedstawiciele opuścili salę obrad. Nastąpiło otwarcie ofert
ostatecznych obydwóch firm. Oferty spełniały wymagania sprzętowe. W części
finansowej oferta firmy Schoeler-Micke (Andro) przewyższała ofertę firmy
Tibhar o więcej niż 10%. Równocześnie w ofercie firmy Tibhar znalazł się
zapis o możliwości dopłaty do wysokości oferty konkurenta. /jest to oferta
wariantowa, firma Tibhar przedstawiła ofertę finansową oraz propozycję
dopłaty do wysokości oferty konkurenta, a więc wariant, więc oferta ta
powinna być odrzucona (pkt. I.5 Regulamin Konkursu Ofert). Nie może być
również ujawniona firmie Tibhar wysokość oferty firmy Schoeler-Micke (Andro)
ponieważ obie firmy zastrzegły to. Zostałaby ujawniona tajemnica handlowa, a
to groziłoby procesem sądowym przeciwko PZTS i wysokim odszkodowaniem,
prawdopodobnie przewyższającym zysk z kontraktu. Komisja konkursowa wskazała
Zarządowi PZTS ofertę wyższą kwotowo i przekazała Zarządowi treść
Oświadczenia firmy Tibhar. Zarząd PZTS w głosowaniu tajnym stosunkiem głosów
7:5 zatwierdził decyzję Komisji Ofertowej oddalając równocześnie oświadczenie
Tibhara. /-/
Tadeusz Czyczel Przewodniczący
Komisji Konkursowej źródło: Polski Związek
Tenisa Stołowego |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
12
stycznia 2006 - godz. 11.42 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Mydlenie oczu Szeroko opisywana przez
nas sprawa nieprawidłowości w sprawie przetargu na sponsora sprzętowego w
Polskim Związku Tenisa Stołowego zainteresowała Ministerstwo Sportu, które od
wczoraj przeprowadza kontrolę w pingpongowej centrali. – To rutynowa
kontrola, ale na pewno przyjrzymy się też sprawie przetargu – nie ukrywa
rzecznik ministerstwa Paweł Wiśniewski. Przypomnijmy, że wspomniany przetarg
wygrała firma Andro, której sprzętem handluje w Polsce pełniący obowiązki
prezesa PZTS Wojciech Waldowski. Co więcej, pan Waldowski produkuje też
sprzęt dla niemieckiej firmy... – Nie ma w tym nic złego – przekonywał nas
jakiś czas temu Waldowski. Inne zdanie miał Jerzy Klingier, reprezentujący w
Polsce firmę Tibhar, której oferta została odrzucona. Nic więc dziwnego, że
skierował w tej sprawie protest do związku i ministerstwa. – Wiele rzeczy
jest do uporządkowania. Jeszcze więcej zależy od dobrej woli. Przecież
prawnicy mogą się spierać nawet dziesięć lat – mówi Klingier. – My już się
nie zabijamy o to, żeby być sponsorem, chodzi tylko o czystość relacji w
przyszłości. Nie ukrywam też, że ciągle dostajemy sygnały z centrali Tibhara
żeby wreszcie wyjaśnić wszystko do końca – dodaje. Zgodnie z przewidywaniami,
pierwszy protest Tibhara skierowany do związku przeszedł niemal bez echa. To
znaczy komisja konkursowa szybko go odrzuciła. Tak samo postąpiło prezydium
związku w ostatni wtorek, w dniu meczu Polek z Czeszkami w eliminacjach
mistrzostw Europy. Nie mogło być zresztą inaczej, bo w przypadku uznania
protestu podopieczne trenera Leszka Kucharskiego musiałyby zagrać w
prywatnych strojach. Że tak się nie stanie było wiadomo już w poniedziałek,
gdy Polki były na oficjalnej przymiarce ubrań Andro. Po co więc prezydium? –
Żeby zachować pozory i zamydlić oczy obserwatorów – mówi anonimowo jeden z
działaczy. Jak w tej sytuacji
broni się związek? W ogóle się nie broni. Najpierw przekładano rozmowę z nami
z godziny na godzinę i ostatecznie, mimo usilnych prób, nie udało nam się
wczoraj porozmawiać z nikim ze ścisłego kierownictwa PZTS. Pewnie byli zajęci
kontrolowaniem kontroli... Kamil WOLNICKI (PS 12 stycznia
2005) |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
11
stycznia 2006 - godz. 14.36 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Jak poinformował
mnie w rozmowie telefonicznej p.o. Dyrektora Biura Kontroli Ministerstwa
Sportu Pan Paweł DENKIEWICZ, w dniu dzisiejszym w siedzibie Polskiego Związku
Tenisa Stołowego rozpoczęła się kontrola Biura Kontroli Ministerstwa Sportu. Marek Przybyłowicz |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
10
stycznia 2006 - godz. 21.10 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
W nie najlepszych
nastrojach wyjechała na mecz eliminacji mistrzostw Europy z Czeszkami żeńska
reprezentacja Polski w tenisie stołowym. Dlaczego? W miejscowości Nachod nie
zagrają bowiem dzisiaj trzy najlepsze zawodniczki w kadrze trenera Leszka
Kucharskiego - Xu Jie, Natalia Partyka i Kinga Stefańska! Nieobecne zastąpią:
Magdalena Cichocka, Monika Pietkiewicz, Marta Smętek i Marta Gołota. - Mam
spory ból głowy - nie ukrywa Kucharski. - Stefańska jest niedysponowana,
Natalka jest przemęczona, a "Ksenia" w tym czasie będzie rozgrywała
mecz w lidze francuskiej. Xu Jie zrobiła błąd, że podpisała tak skonstruowany
kontrakt w języku angielskim. Kiedy mi go pokazała przed parafowaniem, jeden
z punktów mówił o zwalnianiu jej przez Montpellier na spotkania reprezentacji
Póżniej okazało się, że do umowy dołączony został zapis, mówiący iż będzie
mogła grać w reprezentacji, jeśli w tym czasie nie będzie meczów ligowych! To
cios poniżej pasa Francuzów, ale i wina zawodniczki, że nie doczytała -
przyznał Kucharski. To jednak nie koniec problemów
popularnego "Kucharza". Może się bowiem okazać, że jego podopieczne
będą musiały zagrać z Czeszkami w... prywatnych strojach. Wszystko przez
przetarg na sponsora sprzęto- wego kadry, który zakończył się skandalem.
Wygrała go firma Andro, której przedstawicielem w Polsce jest pełniący
obowiązki prezesa PZTS Wojciech Wal- dowski. Nic więc dziwnego, że inne finny
złożyły w tej sprawie protest, do którego dopiero dzisiaj ustosunkuje się
Prezydium związku. W czym zagrają zawodniczki jeśli protest zostanie uznany?
- Niech prezes się z tym gimnastykuje powiedział nam anonimowo jeden z
działaczy. Kamil WOLNICKI (PS 10 stycznia
2005) |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
10
stycznia 2006 - godz. 1.23 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Zastraszanie pracowników
i terror jaki wdrożył p.o. Prezesa Wojciech WALDOWSKI w Biurze PZTS - po
serii moich artykułów dotyczących nieprawidłowości w PZTS - zaowocowały
bezprzykładną cenzurą i zakazem informacji o wszystkich działaniach władz
Związku. Drobnostką w tej sytuacji
jest karnie nałożona na mnie blokada informacyjna, a także permanentne
pomijanie strony www.agamar.pl/ts na
oficjalnej stronie PZTS w zestawieniu Strony tenisa stołowego. Czując
się zaszczycony powyższymi działaniami PZTS, informuję p.o. Prezesa PZTS
Wojciecha WALDOWSKIEGO, iż dołożę wszelkich starań aby przygotowywanymi
przeze mnie kolejnymi
tekstami zasłużyć na całkowite unicestwienie… Uprzejmie informuję,
iż w najbliższym czasie opublikuję artykuł
przybliżający naszemu środowisku sylwetki najbliższych i najbardziej
lojalnych współpracowników p. o. Prezesa PZTS Wojciecha WALDOWSKIEGO
oraz rolę jaką odgrywają w umacnianiu jego prywatnego imperium. A tak na marginesie
chciałbym zwrócić uwagę, iż w chwili obecnej trwa rozdawanie wszystkim
reprezentantkom i reprezentantom Polski sprzętu firmy Andro, co dzieje się
pomimo trwającej procedury rozpatrywania przez Ministerstwo Sportu i organy
statutowe PZTS protestu firmy Tibhar dotyczącego przebiegu postępowania
konkursowego na wybór sponsora sprzętowego PZTS na lata 2006-2008. Zmuszanie
reprezentantek i reprezentantów Polski do występowania w oficjalnych meczach
międzypaństwowych w sprzęcie firmy Andro, a co za tym idzie świadczenie na
jej rzecz usług reklamowych bez podpisania stosownego kontraktu pomiędzy
PZTS, a firmą Andro - będzie po prostu skandalem, a także działaniem na
szkodę interesu Polskiego Związku Tenisa Stołowego ! No chyba, że p. o.
Prezes PZTS Wojciech WALDOWSKI nie zważając na protest, podpisze szybciutko, jeszcze dzisiaj - na kilka godzin
przed meczem Czechy-Polska - kontrakt z firmą Schöler+Micke… Jak się ma prywatne
imperium to wszystko uchodzi bezkarnie. Do czasu… Marek Przybyłowicz |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
www.agamar.pl/ts |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||