2007 działalność PZTS

archiwum 2005       archiwum 2006       archiwum 2007       archiwum 2008/2009      

 

30 grudnia 2007 roku – godz. 18:42

 

Jerzy Wieczorek, po meczu z Grudziądzem 

"Chińczyk zamiast w Grudziądzu jest w Chinach, a działacze i trener bezradnie rozkładają ręce." Czas świetności grudziądzkiego tenisa minął-skwitował Wieczorek po wygranym meczu w Grudziądzu.

Przedostatnie miejsce w ligowej tabeli jest paradoksalnie najmniejszym problemem tenisistów stołowych Unii Olimpii Grudziądz. Lista błędów działaczy jest długa.

- Czas świetności grudziądzkiego tenisa minął - skwitował po przegranym meczu grudziądzan z Odrą Głoską Księginice, Jerzy Wieczorek, prezes Odry i wiceprezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego.

Zaraz potem dodał, że błędem grudziądzkich działaczy i trenerów było opieranie się przez lata tylko na zawodnikach szkolonych centralnie przez Polski Związek Tenisa Stołowego, pojawiających się w Grudziądzu tylko na meczach.

- Tak nie można - kontynuuje prezes Wieczorek. - My też doznaliśmy osłabień przed sezonem, ale dzięki temu, że przez lata szkoliliśmy na miejscu swoich zawodników teraz ma kto zastąpić, tych którzy odeszli.

Efekt? Odra jest piąta w tabeli i o ekstraligowy byt może być spokojna. Własnymi zawodnikami osłabienia niweluje też pierwszoligowy Elektryk Toruń. Grudziądz przez lata postępował odwrotnie i w tabeli jest przedostatni. O widmie spadku i utraty jedynego zespołu w mieście, który w rywalizacji drużynowej występuje w najwyższej klasie rozgrywkowej mówi się głośno.

Nie ma wychowanków.

Czasy, w których co sezon wymieniano zawodników i przez grudziądzki klub przewijali się reprezentanci Polski tacy jak Marcin Kusiński, Artur Daniel, Tomasz Lewandowski, czy ostatnio bracia Chmielowie zaowocowały serią medali drużynowych mistrzostw Polski. Wszystko byłoby w porządku, gdyby w tym czasie szkolono swoich zawodników. Jednak przez te lata Olimpia nie doczekała się żadnego wychowanka, który dziś byłby gotowy do gry na średnim, nie mówiąc o najwyższym krajowym poziomie. Pojęcie szkolenia młodzieży istnieje tylko na papierze.

Gdzie jest Chińczyk?

Tykająca bomba musiała wybuchnąć i wybuchała w trwającym sezonie, a dokładnie w momencie, w którym działacze spóźnili się ze zgłoszeniem do rozgrywek Chińczyka Huang Tao. Związek, choć nie musiał, zezwolił na jego grę od zbliżającej się rundy rewanżowej. Ale nic z tego. Chińczyk zamiast w Grudziądzu jest w Chinach, a działacze i trener bezradnie rozkładają ręce.

- Na dzień dzisiejszy sceptycznie oceniam szansę na jego grę w naszym klubie - przyznaje Witold Kraśniewski, wiceprezes ASTS Olimpia Grudziądz.

Nawet jeśli założymy, że transfer może nie wypalić nawet najlepszym działaczom, to i tak włodarze grudziądzkiego klubu nie pozostają bez winy. W takim wypadku pozostałym zawodnikom powinni zapewnić najlepsze z możliwych warunki, a jest odwrotnie.

- Nie oczekuję cudów, ale nawet nie mam z kim trenować - mówi zrezygnowany Grzegorz Pietryka, który pod nieobecność Chińczyka jest trzecim zawodnikiem Olimpii i swoje duże możliwości pokazał pokonując Piotra Chmiela. - Więcej trenowałem grając w piątej lidze. Byłem z tym u trenera, ale przez całą rundę nic się nie zmieniło. Nie wiem co będzie dalej, ale nie wykluczam odejścia z klubu.

Kto jest winny?

Partnera dla zawodnika grającego w ekstraklasie nie ma, bo będący w kadrze Polski Szymon Malicki i Mateusz Gołębiowski trenują w Gdańsku, a na treningach w Grudziądzu zobaczyć możemy głównie niezaawansowanych w grze znajomych trenera grudziądzan Józefa Lewandowskiego.

Sam trener tymczasem wielokrotnie w wywiadach nie szczędził zawodnikom krytyki za postawę w meczach. Po ostatniej porażce stwierdził, że nie ma składu i utrzymać się w lidze będzie trudno, a on jest tylko szkoleniowcem i z pytaniami o kształt drużyny odsyłał nas do prezesów.

- Byłem na wszystkich meczach. Kilka przegraliśmy tylko przez złe ustawienie zespołu - mówi pragnący zachować anonimowość kibic. - Organizacyjnie ten klub jest na poziomie czwartej ligi. Jednak nawet tam trener normalnie rozmawia z zawodnikami, wspólnie ustala taktykę, a u nas tego nie ma, nigdy nie było. Chyba czas na zamiany, ale nie zawodników.

Tomasz Miks

źródło: www.nowosci.com.pl/

Komentarz

Jeżeli Wiceprezes ds. Organizacyjnych Polskiego Związku Tenisa Stołowego wytyka działaczom klubowym, że ich błędem było ”opieranie się przez lata tylko na zawodnikach szkolonych centralnie przez Polski Związek Tenisa Stołowego” to muszę przyznać, iż albo ja na starość trwale utraciłem zdolność rozumienia otaczającego mnie świata, albo Wiceprezes …

Marek Przybyłowicz

 

27 grudnia 2007 roku – godz. 20:48

 

Walkower dla Wrocławia

Zgodnie z decyzją Zarządu z dnia 20.12.2007 mecz KU AZS AE Wrocław - KU AZS AJD Częstochowa został zweryfikowany jako walkower na korzyść drużyny z Wrocławia. W drużynie gości wystąpiła nieuprawniona do gry zawodniczka Shuo Wei, która dzień wcześniej rozegrała mecz w II lidze.

W związku z powyższym zmianie uległa tabela oraz rankingi indywidualne.

Aktualna tabela oraz rankingi po I rundzie dostępne są na stronie www.pzts.pl/liga

Z poważaniem,

Krzysztof BLUJ

 

23 grudnia 2007 roku – godz. 20:16

 

Kucharski: najtrudniejsze lata przed medalistkami MŚJ

Polskie tenisistki stołowe zdobyły brązowy medal mistrzostw świata juniorek, ale najtrudniejsze lata właśnie przed nimi - uważa trener kadry seniorek i juniorek, Leszek Kucharski.

Na niedawnych MŚJ w Palo Alto Natalia Partyka, Natalia Bąk, Katarzyna Grzybowska oraz rezerwowa Anna Żak sięgnęły po brąz w turnieju drużynowym. W ćwierćfinale zawodów w USA pokonały faworyzowane Niemki 3:0, a w półfinale przegrały z Rumunkami 2:3.

- Niemców zgubiła zbytnia pewność siebie. Po losowaniu byli bardzo zadowoleni, że trafili właśnie na Polskę. A po meczu ich trenerka wyraźnie ucichła i wyglądała na mocno zawiedzioną - powiedział Kucharski.

- Trochę szczęścia zabrakło nam w spotkaniu z Rumunkami, w którym prowadziliśmy 2:1. Mógł być nawet finał MŚJ - dodał szkoleniowiec.

Dotychczas Polki raczej nie odnosiły sukcesów w tenisie stołowym. - Z pewnością w juniorach to najlepszy wynik, a można powiedzieć, że i w ogóle w żeńskim pingpongu w Polsce. To dobry prognostyk na przyszłość - stwierdził.

Partyka, Bąk i Grzybowska mają ledwie po 18 lat. W "dorosłej" reprezentacji na razie nie będą pierwszoplanowymi postaciami. Numerem jeden jest Li Qian, która niedawno otrzymała polski paszport. Pewne miejsce ma też inna zawodniczka urodzona w Chinach, Xu Jie.

- "Ksenia" nie ma już takie przewagi nad rodzimymi tenisistkami, jak wcześniej. Różnica zaciera się na korzyść młodszych Polek. Natomiast bezapelacyjnie liderką jest teraz Li Qian. Jej oficjalny debiut nastąpi w drużynowych mistrzostwach świata na przełomie lutego i marca - powiedział Kucharski.

Jednocześnie wyraził obawy o sportową przyszłość "brązowych" juniorek. - Przed nimi najtrudniejsze lata. Prowadziłem już juniorów, którzy dwukrotnie zdobyli mistrzostwo Europy w swojej kategorii wiekowej, a w seniorach grają bez rewelacji. Bartosz Such był wówczas na 50-60. miejscu na liście światowej, a obecnie jest poza setką.

- Dziewczęta mają potencjał, ale muszą pamiętać, że brąz w MŚJ to pestka w porównaniu z takim samym wynikiem w seniorkach. Trzeba włożyć znacznie więcej pracy, aby brylować na międzynarodowych arenach - dodał.

Za kilka miesięcy Li Qian - jako pierwsza Polka - zagra w olimpijskim turnieju pingponga. - Jest zawodniczką defensywną, a z takimi nie wszyscy potrafią grać. Może zajść w igrzyskach daleko, ale też szybko odpaść, jeśli wylosuje rywalkę nawet słabszą, lecz potrafiącą bardzo dobrze rywalizować z defensorkami - prognozuje Kucharski.

Trener polskiej reprezentacji zwrócił też uwagę na istotny problem, jakim jest chińska konkurencja w tenisie stołowym. - Z Chinami nie mamy żadnych szans. Podczas tegorocznych międzynarodowych mistrzostw Niemiec w gronie 32 rozstawionych zawodniczek były tylko cztery spoza Azji, w tym dwie dzięki "dzikim kartom" - przyznał.

Na początku lutego odbędzie się prestiżowa impreza Europa TOP 12. Znamienna jest lista najlepszych zawodniczek ze Starego Kontynentu, które zagrają we Frankfurcie nad Menem: Li Qian (Polska), Liu Jia (Austria), Li Jiao (Holandia), Wu Jiaduo (Niemcy), Ni Xia Lian (Luksemburg).

(PAP); foto: Ireneusz KANABRODZKI

 

21 grudnia 2007 roku – godz. 20:35

 

PIERWSZA TAKA SPORTOWA AKCJA

Minister Sportu Mirosław Drzewiecki w towarzystwie Waldemara Czapskiego z synem

Niekwestionowanym Mistrzem Świata w niesieniu pomocy jest niejaki - Jerzy O.

Potrafi On w jeden dzień pobić tyle rekordów - że ho ho.

Porywa i wkręca w swoją niewiarygodnie wszechstronną orkiestrę - wiele środowisk .

Tym razem chciałbym poruszyć temat sportu .

Mamy w kraju tysiące różnych klubów i dziesiątki dyscyplin .

Wszystkich powinna połączyć zbiórka na szczytny cel.

Bardzo łatwo można zrobić fuzję imprezy sportowej z wolontariatem.

Podczas zawodów zawsze jest masa ludzi.

W trakcie XVI lat trwania W.O.Ś.P. nikt nie zorganizował większej akcji sportowej - typu - 1000 meczy piłki nożnej dla Jurka Owsiaka lub 50 turniejów szachowych.

Odbywają się różne piękne zawody- np. rzut młotkiem do telewizora lub podobne.

Tym razem My Tenisiści Stołowi jesteśmy najszybsi (ćwiczymy to na każdym treningu).

100 TURNIEJÓW TENISA STOŁOWEGO DLA JERZEGO - to fakt.

JEST JUŻ 100 ZGŁOSZEŃ.

Ogłaszam PIERWSZĄ SPORTOWĄ AKCJĘ W.O.Ś.P. za otwartą .

Nasza orkiestra potrafi zagrać nawet na stołach.

Bardzo bym chciał sprawić, żeby innym dyscyplinom sportowym zrobiło się głupio, że jeszcze na to nie wpadły i poprosić, aby bez kozery zaczynały papugować.

Poprosiłem Ministra Sportu - Mirosława Drzewieckiego o ustosunkowanie się do pomysłu i poparcie.

OCZYWIŚCIE POPIERA.

Mam nadzieję że będzie to początek WIELKIEJ SPORTOWEJ ORKIESTRY. Przyglądamy się od dzisiaj badawczo czy Minister dotrzyma słowa. Zobaczymy za rok. Jedno jest pewne - potwierdzi to w studio TV.

Dla mnie osobiście jest to AKCJA ŻYCIA i nie usnę dzisiaj długo. Warto raz do roku odbić TAKĄ piłeczkę.

POZDRAWIAM WSZYSTKICH

Waldemar Czapski

 

21 grudnia 2007 - godz. 20:09

 

Po Zarządzie PZTS: Skróty ważniejszych uchwał   

W dniu 20 grudnia 2007r. na warszawskim Torwarze odbyło się świąteczno - noworoczne posiedzenie Zarządu PZTS. Posiedzenie zbiegło się z uroczystością rozdania nagród przez ministra Sportu za 2007 rok (tenis stołowy może poszczycić się 9 medalami na imprezach typu ME i MŚ). Pomimo uroczystej oprawy członkowie Zarządu przegłosowali kilka ważnych uchwał. Poniżej przedstawiamy krótkie resume z obrad.

Zarząd rozpoczął się dyskusją o stanie finansów referowaną przez Skarbnika PZTS Kazimierza Skrzypka i Główną Księgową Wandę Kołodyńską. W zeszłym roku zostały zrealizowane wszystkie zadania z kalendarza sportowego, przygotowywany jest budżet na kolejny rok, a co najważniejsze utrzymana jest płynność finansowa Związku.

Zatwierdzony został skład na Drużynowe Mistrzostwa Świata seniorów wraz z osobami towarzyszącymi. I tak w drużynie seniorek znalazły się Li Qian, Xu Jie, Natalia Partyka, Monika Pietkiewicz i Katarzyna Grzybowska, a w drużynie seniorów Wang Zeng Yi, Daniel Górak, Bartosz Such, Jakub Kosowski i Paweł Chmiel. Trener Stefan Dryszel wytłumaczył nieobecność Lucjana Błaszczyka, który w tym czasie będzie się przygotowywał do niezwykle istotnych kwalifikacji olimpijskich w Nantes. Opiekę nad naszą reprezentacją w Guangzhou sprawować będą: - trenerzy Leszek Kucharski, Zbigniew Nęcek, Stefan Dryszel i Tomasz Krzeszewski, - masażysta Piotr Kołaciński oraz delegaci na Kongres ITTF – Wojciech Waldowski i Tadeusz Czyczel.

Zatwierdzono Kalendarz Rozgrywek od stycznia do czerwca 2008r. oraz zatwierdzono składy kadr narodowych na I półrocze 2008r. (dokumenty wkrótce pojawią się na stronie internetowej PZTS).

Podjęto uchwałę o całkowitym zakazie klejenia przez juniorów od 1 stycznia 2008r. na wszystkich imprezach krajowych rozgrywanych pod auspicjami PZTS. Dalsze wytyczne w tej sprawie przygotuje Wydział Gier i Dyscypliny. Postanowiono, że członkowie kadr narodowych otrzymają kleje bio, które same się rozkładają i są rozpuszczane przez wodę i które mają zastąpić dotychczasowe preparaty, które nie są już certyfikowane przez ITTF.

Zweryfikowano mecz 7 kolejki ekstraklasy kobiet KU AZS AE Wrocław – KU AZS AJD Częstochowa przyznając walkower drużynie z Wrocławia. W drużynie z Częstochowy wystąpiła nieuprawniona do gry zawodniczka Shuo Wei, która dzień wcześniej wystąpiła w meczu II ligi.

Zarząd powołał Prof. Waldemara Moskę z AWF Gdańsk na Przewodniczącego Komisji Kształcenia i Oceny Kadr Trenerskich.

Zatwierdzono podział kadr wojewódzkich z puli miejsc MS i PZTS (dokument ukaże się na stronie internetowej PZTS)

Obrady skończyły się ok. godz. 15.00. Później członkowie Zarządu, Komisji Rewizyjnej i zaproszeni goście zjedli wspólnie wigilijny obiad oraz podzielili się opłatkiem życząc sobie Wesołych Świąt i udanego dla tenisa stołowego olimpijskiego Roku 2008.

Krzysztof BLUJ

źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego

(mp)

 

19 grudnia 2007 roku – godz. 19:49

 

Statutowe rozbieżności

KLUB SPORTOWY AKADEMIA TENISA STOŁOWEGO STOWARZYSZENIE

02-760 WARSZAWA, ul. BATUMI 5/38

e-mail: ks.ats@op.pl

 

ZARZĄD POLSKIEGO ZWIĄZKU TENISA STOŁOWEGO

00-449 Warszawa, ul. Łazienkowska 6A. Torwar

tel. (48-22) 621-22-17, 625-38-19, fax (48-22) 629-85-46|

e-mail: pzts@pzts.pl

 

W swoim komentarzu odnoszę się do zmian w statucie PZTS, zmian które istotnie wpłyną na funkcjonowanie polskiego tenisa stołowego, Po analizie porównawczej obydwu statutów, po przejrzeniu trzech podstawowych dla sportu ustaw:

- o sporcie kwalifikowanym

- ustawa o kulturze fizycznej

- ustawa o stowarzyszeniach

- zaczęły się nasuwać wątpliwości i oczekiwanie na ich wyjaśnienia ze strony PZTS.

Pierwsze pytanie, dlaczego tych zmian mimo ich pozornego kosmetycznego wyglądu nie skonsultowano z środowiskiem (czytaj kluby), czyżby uznano, Że nie warto męczyć działaczy ze środowisk klubowych. Muszę przyznać, Że to Zgromadzenie Delegatów było tajemnicze, minimum informacji na zewnątrz o sprawach jakie miały być poruszane na tym Zgromadzeniu, a przecież w dobie komputeryzacji, internetu, dojście z tą informacją do szerokiego kręgu osób zainteresowanych nie przedstawiało żadnego technicznego problemu, tym bardziej, ze istnieje obowiązek zamieszczania informacji związkowych w tzw. BIP.

Ta sprawa wymaga wyjaśnienia, i jednocześnie podważa zaufanie do obecnych delegatów reprezentujących nas w PZTS, dlaczego zataili tą wiedzę, dlaczego nie konsultowali się szeroko ze środowiskiem?

Wracając do zmian statutowych, to tak naprawdę wymagały one kosmetycznych zmian tam gdzie jest mowa o Polskiej Konfederacji Sportu, o profesjonalnym sporcie, gdyż te pojęcia uległy wymazaniu z obowiązujących aktów prawnych.

Jednakże jakimś cudem dokonano tak istotnej zmiany jakim jest wykreślenie z rejestru członków PZTS klubów sportowych i sportowych spółek akcyjnych, a pozostawiono Wojewódzkie Związki Tenisa Stołowego.

Zmian istotna, niosąca za sobą poważne konsekwencje prawne, organizacyjne, a trzeba wspomnieć, że ustawa o sporcie kwalifikowanym dopuszcza członkostwo klubów w stowarzyszeniach centralnych. Zmiana ta stworzyła od nowa WZTS, który stał się mocnym ogniwem pośredniczącym, wyposażonym w potężne narzędzie prawne i organizacyjne. Czy o to chodziło delegatom? Jak to wpłynie na funkcjonowanie PZTS?

Co powinien teraz uczynić PZTS, po pierwsze musi powiadomić i to w formie pisemnej wszystkich członków PZTS o zmianach w statucie oraz, że w wyniku tych zmian wymieniony w piśmie klub sportowy został pozbawiony członkostwa zwyczajnego w PZTS. Ponadto PZTS powinien powiadomić jak w nowej formie prawnej można te członkostwo uzyskać, jeżeli takie członkostwo jest możliwe do uzyskania.

I inna ważna kwestia, to PZTS nie może w swoich sugestiach nakazać klubom sportowym przynależności do określonego WZTS, gdyż na szczeblu niższym niż krajowym, istnieje wolność zrzeszania się, co prowadzi do pluralizmu na szczeblu pośrednim. Co to oznacza, tylko to, że PZTS być może będzie musiał się pogodzić z istnieniem dwu lub więcej Wojewódzkich Związków Tenisa Stołowego, ale to problem przyszłości.

Ograniczenie członkostwa zwyczajnego do Wojewódzkich Związków Tenisa Stołowego może z punktu organizacyjnego ma jakiś sens, jednakże zapis ten w powiązaniu z innymi uwarunkowaniami pozbawił kluby sportowe bezpośredniego wpływania na władze krajowe, gdyż od tej chwili to WZTS będzie określał jak to będzie wyglądało. Czego kluby zostały pozbawione:

- prawa do zgłaszania postulatów i wniosków wobec władz Związku,

- prawa do korzystania z uprawnień członkowskich wynikających ze statutowej działalności Związku,

- prawa do wyrażania opinii o działalności Związku wynikającej z troski o dobro Związku i jego członków,

- prawa do uzyskiwania od organów Związku informacji o działalności i zamierzeniach Związku,

- prawa do pomocy szkoleniowej i organizacyjnej ze strony Związku.

Nowy statut określił w sposób sztywny zasady określania liczby delegatów wybieranych na WZD przez WZTS, to dobra i pozytywna zmiana, ale może się okazać, Że w przypadku mnogości WZTS może się okazać problemem, a w szczególności gdy WZTS przyjmie według swoich kryteriów sposób wyliczania punktacji wynikającej ze współzawodnictwa sportowego, inną problematyczną kwestią być może będzie określanie liczby delegatów wynikający z liczby zespołów ekstraklasy występujących w danym WZTS, ten warunek może blokować zmiany organizacyjne w polskiej lidze, i zostanie postawione pytanie -reformować statut, czy blokować rozwój organizacyjny ligi.

Trafiają się takie kurioza jak w § 14, gdzie członkostwo zwyczajne ustaje w przypadku (pamiętajmy sprawa dotyczy WZTS):

- rozwiązania się stowarzyszenia, sekcji tenisa stołowego lub związku stowarzyszeń kultury fizycznej.

- członek zwyczajny Związku może być zawieszony w prawach członkowskich przez Zarząd Związku w przypadkach naruszenia postanowień niniejszego statutu na czas nie dłuższy niż 1 rok.

- zawieszenie członka zwyczajnego w prawach członkowskich polega na okresowym pozbawieniu sekcji tenisa stołowego uprawnień statutowych, a w szczególności do udziału w systemie zawodów sportowych organizowanych przez Związek.

Ciekawą sprawą jest porównanie § 26 i 27. Paragraf 26 określa uprawnienia Prezydium Zarządu PZTS, jednakże ust 3 tego paragrafu ogranicza decyzyjność tego gremium do obowiązkowego potwierdzania podjętych uchwał przez najbliższe posiedzenie Zarządu PZTS. I tu mamy sytuację dosyć dziwną gdyż § 27 daje moc bliską absolutu Prezesowi Zarządu, który nie musi uzyskiwać akceptacji dla swoich decyzji żadnego organu Związku, wystarczy, Że we właściwym momencie nie obraduje Zarząd związku, a Prezydium nie może się zebrać (proszę zauważyć, Że statut wyklucza telekonferencje, audio konferencje i inne posiedzenia organizowane na odległość za pośrednictwem urządzeń technicznych).

Statut PZTS wymienia w sposób szczegółowy organy działające w ramach PZTS i są to Zarząd Związku i Komisja Rewizyjna. W ramach działu Zarządu wymienia elementy organizacyjne takie jak: Prezydium, Prezes, Wiceprezesi, Skarbnik i komisje statutowe, i jako ciała doradcze (§ 30):

- Radę Związku,

- Rada Trenerów,

- Kolegium Sędziów,

- Kolegium Ligi

Ponadto statut w § 37 ust. 2 wymienia Komisję Dyscyplinarną, jak tą która jako jedyna w pierwszej instancji ma prawo podejmować decyzje dyscyplinarne w związku. Można zadać pytanie, czy Wydział Gier i Dyscypliny jest w myśl § 37, ust. 2 statutu Komisją Dyscyplinarną, czy też pełni inne zadanie, czytając wprost statut Komisja Dyscyplinarna ma ograniczony zakres swych kompetencji tylko do spraw związanych z karą i nagrodą, nie ma zaś uprawnień co do organizowania rozgrywek drużynowych i indywidualnych.

Wygląda to na to, Że obecny WGiD posiada uprawnienia do których nie ma uprawnień statutowych, ponadto istnieje duże prawdopodobieństwo, Że istniej konflikt interesów poprzez rozstrzyganie odwołań w sprawach na które miało się wpływ, czyli rozstrzygania we własnej sprawie.

§ 37 mówi, że: Związek ma prawo nakładania kar na:

1) członków związku,

2) zawodników,

3) trenerów i instruktorów,

4) działaczy,

5) sędziów.

Zgodnie z § 11 kluby sportowe przestały być członkami zwyczajnymi, to czy można nałożyć karę na klub sportowy?, jeżeli tak to w jaki sposób?

Sposób uchwalania zmian w statucie być może poprawny, nowe zapisy statutowe poprawne prawnie, tylko czy spójne z całością, czy Ministerstwo Sportu badając ten statut przed jego rejestracja nie zauważyło, Że naruszono prawa dotychczasowych członków, a sąd rejestrowy Że naruszono interes prawny dotychczasowych członków. Być może należy ten statut zaskarżyć właśnie za naruszenie interesu prawnego klubów.

Zmiana dokonana w § 11 powinna spowodować w trybie pilnym przeprowadzenie rejestracji klubów w WZTS wraz z wyborami do władz WZTS, gdyż obecnie po zmianie statutu PZTS sytuacja prawna WZTS uległa istotnym zmianą.

K/o

PZTS

Komisja Rewizyjna PZTS

a/a

Z poważaniem

Krzysztof Piwowarski

Członek Zarządu KS ATS

Przeczytaj niezwykle szczegółowe porównanie:

pomiędzy

STATUTEM POLSKIEGO ZWIĄZKU TENISA STOŁOWEGO - tekst jednolity zawierający zmiany wprowadzone przez Walne Sprawozdawczo – Statutowe Zgromadzenie Delegatów Polskiego Związku Tenisa Stołowego odbyte w Warszawie w dniu 11.02.2007r.

a

STATUTEM POLSKIEGO ZWIĄZKU TENISA STOŁOWEGO - tekst jednolity zawierający zmiany wprowadzone przez Walne Sprawozdawczo – Wyborcze Zgromadzenie Delegatów Polskiego Związku Tenisa Stołowego odbyte w Warszawie w dniu 06.11.2004r.

(mp)

 

12 grudnia 2007 roku – godz. 21:53

 

Członek zwyczajny, czyli WOZTS

W ostatnich dniach na stronach internetowych PZTS ukazał się nowy statut PZTS uchwalony przez Walne Sprawozdawczo-Statutowego Zgromadzenia Delegatów  Polskiego Związku Tenisa Stołowego odbytego w Warszawie  w dniu 11.02.2007 roku i może nie było by to nic szczególnego, przecież takie są czasy, że trzeba bez przerwy dopasowywać się do zmian zewnętrznych. Potrzebowałem sprawdzić pewien zapis w tym statucie, a nie chciało mi się grzebać w komputerze i szukać ten stary, to zerknąłem w ten nowy zamieszczony na stronie PZTS i włos stanął mi dęba, gdyż ten nowy statut pozbawił kluby wpływu na funkcjonowanie PZTS, można by rzec ubezwłasnowolnił je.

Jak to się stało, że obowiązujący do tej pory zapis, mówiący kto może być członkiem zwyczajnym klubu został tak bardzo zmieniony, przypominam, że stary zapis brzmiał:

"§ 11. 1. Członkiem zwyczajnym mogą być Kluby Sportowe, Wojewódzkie Związki Tenisa Stołowego oraz Sportowe Spółki Akcyjne prowadzące działalność w zakresie tenisa stołowego."; inaczej mówiąc każdy klub sportowy który zgłosił akces do PZTS powinien być do niego przyjęty.

Obecny zapis, mówi, że: "§ 11. 1. Członkami zwyczajnymi Związku są Wojewódzkie Związki Tenisa Stołowego zrzeszające kluby sportowe."

Gdzie są kluby sportowe, gdzie są spółki akcyjne, gdzie osoby fizyczne prowadzące prywatne kluby sportowe, gdzie się one podziały, dlaczego znikły, komu przeszkadzał ten stary zapis.

Co tak na prawdę oznacza ta zmiana, a tylko tyle, i aż tyle, że kluby sportowe już nie mogą być bezpośrednio członkami PZTS, ale tylko pośrednio przez WZTS, że mogą występować do PZTS tylko za pośrednictwem WZTS bo nie będąc członkiem PZTS są pozbawieni tego prawa. Nic o PZTS, jeżeli nie przez WZTS.

Dlaczego to zrobiono, co było przyczyną tak poważnych zmian i jak do nich doszło, ale to jest jeszcze mały pryszcz, bo proszę odpowiedź co jest z klubami, które już były członkami PZTS przed zmianą statutu, czyżby pozbawiono ich tego prawa, w jaki sposób, czy było jakieś referendum w tej sprawie, ja o takim nie słyszałem, a upominam się od dwóch lat o wszystkie ważne dokumenty regulujące działalność PZTS.

Pozbawiono mnie praw członka zwyczajnego w sposób dziwny, bez konsultacji, bez dyskusji, nie uzasadniając tej zmiany w żaden sposób. I nie dziwię się teraz arogancji niektórych organów PZTS, które "olewają" wszystkie wystąpienia, wszystkie krytyczne uwagi, bo przecież zgodnie ze statutem to ja już jestem nikim, śmiać się, czy płakać, powrót "ludowej demokracji", czy "demokracji arogantów" sam już nie wiem.

Wiem tylko tyle, że być może trzeba będzie zaskarżyć ten statut do sądu, gdyż pozbawił praw nabytych kluby sportowe, które były członkami PZTS, a poza tym jest w nim tyle sprzeczności (czyżby tego nikt nie widział), że dziwię, że został on zarejestrowany (a może jeszcze nie jest?!).

I na sam koniec, taka zgadywanka, § 37 mówi, że: Związek ma prawo nakładania kar na:

1) Członków Związku,

2) zawodników,

3) trenerów i instruktorów,

4) działaczy,

5) sędziów.

Zacytowałem § 37 nowego statutu (identyczne brzmienie jak w starym) o nakładaniu kar, a teraz proszę odpowiedź, czy można nałożyć karę na klub sportowy?, jeżeli tak to w jaki sposób, klub w myśl nowego § 11 nie jest członkiem związku, czyżby teraz będą karać WZTS.

Z poważaniem Krzysztof Piwowarski

Członek zarządu klubu, klubu który został pozbawiony prawa członkowskich zanim z nich skorzystał, ciekawe co robili delegaci MOZTS na Walne Sprawozdawczo-Statutowe Zgromadzenie Delegatów Polskiego Związku Tenisa Stołowego odbytego w Warszawie w dniu 11.02.2007r.

 

6 grudnia 2007 roku – godz. 14:26

 

Kołodziejczyk: szkolenie centralne to skarb

Centralne ośrodki szkolenia w tenisie stołowym to polski skarb i sukces. W Austrii młodzież trenuje zupełnie inaczej - mówi selekcjoner austriackiej reprezentacji kadetów, Jarosław Kołodziejczyk.

"Jest duża różnica w prowadzeniu najlepszych kadetów w Polsce i Austrii - w naszej ojczyźnie udało się i istnieją centralne ośrodki szkolenia, co jest polskim skarbem i sukcesem. Z kolei tutaj jeżdżę w poszczególne regiony Austrii" - powiedział Kołodziejczyk.

Od dwóch lat Kołodziejczyk pracuje z austriackimi kadetami, a jeszcze dłużej odpowiada za grupę najzdolniejszych zawodników w tej kategorii wiekowej w Europejskiej Unii Tenisa Stołowego (ETTU). Na Starym Kontynencie uważany jest za jednego najlepszych trenerów młodzieży.

"W Austrii organizacja szkolenia kadetów jest z pewnością daleka od ideału czy standardów wiodących krajów w ping-pongu. Nie mam pełnego wpływu na codzienne treningi grających, bo każdy z nich ćwiczy tylko we własnym klubie - twierdzi Kołodziejczyk.

- W Austrii silny akcent położony jest na edukację dzieci, szkoła ma pierwszeństwo. Dlatego zdarza się, że mimo powołania do reprezentacji, ktoś nie jedzie na zawody międzynarodowe, bo nie uzyskał zwolnienia ze szkoły. Takie są realia" - dodał szkoleniowiec, którego praca wiąże się z ciągłymi wyjazdami do klubów.

"W poprzednim sezonie miałem łatwiej, ponieważ 75 procent kadrowiczów pochodziło z Wiednia. Teraz najlepszy jest z Salzburga, inny z Linzu. Trzeba z nimi się spotykać, z ich szkoleniowcami w drużynach, ustalać plany treningowe" - mówi z coraz wyraźniejszym niemieckim akcentem.

Mimo tak niedoskonałego systemu szkolenia, Austriacy mogą pochwalić się mistrzem świata z 2005 roku Wernerem Schlagerem. Polacy odnoszą mnóstwo sukcesów w Europie, ale w kadetach i juniorach. "To sprawa leżąca mi najbardziej na sercu. Problem polega na tym, że w Polsce i krajach środkowo-wschodniej części kontynentu szkolenie jest dobrze zabezpieczone do końca wieku juniora. Potem często zawodnik wpada w taką swoistą dziurę, gdyż nie jest jeszcze na tyle dobrym seniorem, żeby przebijać się w tej rywalizacji. Dlatego dobrym rozwiązaniem było wprowadzeni turniejów do lat 21 w cyklach ITTF Pro Tour. Plany są takie, żeby organizować mistrzostwa Europy i świata młodzieżowców" - przyznał.

Radosław GIELO (PAP)

 

30 listopada 2007 roku – godz. 21:28

 

Przemysław Żak został wykluczony z DOZTS 

Na wniosek pana Prezesa Zygmunta Sutkowskiego, Przemysław Żak został członkiem zarządu DOZTS z funkcją sekretarza. Ten sam wnioskodawca, na dzisiejszym zebraniu zarządu złożył wniosek o odwołanie go z tej funkcji oraz wykluczenia z zarządu.

W dniu dzisiejszym 28.11.2007r. o godz.16 zebrał się zarząd DOZTS. W 1 pkt zebrania pan prezes Sutkowski poddał pod głosowanie wniosek o wykluczenie z zarządu Przemysława Żaka oraz pozbawienie go funkcji sekretarza DOZTS.

Powodem tej decyzji  jak twierdzą prezesi, są ostatnie wydarzenia i publikacja na nie zależnym portalu materiałów Przemysława Żaka, odsłaniającego kulisy zmiany organizacji II OTK Seniorów który miał się odbyć w najbliższą sobotę i niedzielę w Legnicy, działając w ten sposób  na szkodę dolnośląskiego tenisa stołowego. Jak wszyscy wiemy turniej został przeniesiony do Brzegu-Dolnego.

W głosowaniu tajnym wzięło udział 11 członków 2 było nieobecnych, stosunkiem głosów 7 do 4 Przemysław Żak przestał pełnić funkcję sekretarza i został wykluczony z zarządu.

Następnie Przemysław Żak został poproszony o opuszczenie obrad. Nowym sekretarzem został Kamil Skrzypczak który kieruje biurem DOZTS.

PS. Nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa w tej kwestii, pozbyli się mnie jako tego  "niewygodnego".  Problemy, układy i zależności,  które  miałem nadzieję wyeliminować, będą dalej funkcjonować. Szkoda tylko, że działacze nie mają odwagi ponosić odpowiedzialności za swoje czyny i słowa - nie przyznając się do nich.

Powiedział Przemek Żak, którego poprosiłem o opinię z wydarzeń które miały miejsce na zarządzie.

ks

komentarz dodany przez hetman, w dniu - 28-11-2007 23:12

i o to właśnie chodzi, co będą wywlekać brudy na zewnątrz, ciekawe jak to będzie wyglądać po wyborach, czy dalej zostanie ta sama spółdzielnia, czy tez zawiąże się nowa, ciekawe, oj ciekawe! a tak bez żartów, źle to świadczy o obecnych władzach DOZTS, na miejscu pana żaka wystąpiłbym o zawieszenie obecnego zarządu i wprowadzenie komisarza do władz okręgowych, powód zawsze się znajdzie, np. tolerowanie pijaństwa młodych zawodników w klubach i na obozach sportowych (patrz udupiona sprawa chodorskiego, zgłosić do prokuratury) i po sprawie.

 źródło: strona Sławomira KARWATKI  

 (mp)

 

26 listopada 2007 roku – godz. 13:55

 

Kulisy zmiany organizacji II OTK-seniorów

Czy Przemysław Żak - w środę 28.11.2007 na nadzwyczajnym zebraniu zarządu DOZTS-utrzyma stanowisko sekretarza?

P. i M. Żakowie odpowiadają na zarzuty p. Chrabąszcza i ujawniają nowe fakty

Witamy ponownie.

Czujemy się w obowiązku odnieść do repliki Wiceprezesa ds. organizacyjnych DOZTS Władysława Chrabąszcza gdyż, jak zapewne zauważyliście, przy tak obszernej objętości – to znamienne dla naszych Prezesów - konkretów jest niewiele. Przede wszystkim Panie Władysławie czemuż tak skromnie? Przecież nie jest Pan tylko szeregowym członkiem Zarządu DOZTS, ale jego Wiceprezesem ds. organizacyjnych, zatem obowiązków jakby więcej. Ale po kolei :

Po pierwsze – już samo podejście do niezależnych stron internetowych ukazuje Pańskie oblicze. Uważa się Pan za wyrocznię i jakiekolwiek próby niezależnego działania torpeduje Pan jednocześnie się przy tym ośmieszając.

Po drugie – jeśli przeszkadza Panu to, że wrocławscy członkowie Zarządu wyruszają w teren do Legnicy i przy pomocy Władz Miasta usiłują pomóc w odbudowaniu pozycji tenisa stołowego w tym mieście - to trudno. Zamiast wykorzystać okazję, że Prezydent jest życzliwie nastawiony i oferuje wszelką niezbędną nam pomoc łącznie z darmowym udostępnieniem hali, usiłuje Pan za wszelką cenę zdyskredytować nasze starania. Jeżeli zaś chodzi o środowisko legnickich działaczy, prosimy o wskazanie tych, którzy byli zdziwieni „wciskaniem im imprezy”. Przy okazji po raz kolejny dziękujemy koledze Edwardowi Muraszko, który właśnie ich reprezentuje we władzach DOZTS, za pomoc i zaangażowanie.

Po trzecie – operuje Pan datami: sierpień a następnie 31 października. Czyżby pomiędzy nimi nic się nie wydarzyło? Jeśli wszystkie oficjalne pisma i odpowiedzi z Urzędu Miejskiego w Legnicy czy z OSiR dla Pana nic nie znaczą to jak to nazwać jak nie BUTA właśnie? Bo kimże jest Prezydent ponad 100–tysięcznego miasta przy Władysławie Chrabąszczu?

Po czwarte – wszelkie dane niezbędne do przeprowadzenia imprezy znajdzie Pan, gdyby Pan nie wiedział, w karcie zgłoszenia imprezy do PZTS, a wszystkie podnoszone przez Pana kwestie są jasno opisane przeze mnie w poprzednim piśmie. Poza tym czy nie wstyd Panu i Prezesowi Sutkowskiemu - po prawie 38 latach jego rządów w DOZTS - przyznać, że nie mamy nawet własnych stołów do rozegrania OTK-u? Stąd umowa na stoły Tibhar z Łodzi, którą niżej ujawniamy, za zgodą właściciela firmy Modest. Zatem nie naiwność lecz realna i pisemna umowa były podstawą naszego działania. Naiwnością naszą byłoby liczenie na pańską pomoc przy organizacji zawodów.

Po piąte – o przewidywanych zyskach świadczy preliminarz, który zrobiliśmy na tym właśnie posiedzeniu Zarządu 31.10.2007 po otrzymaniu informacji od Przewodniczącego Wydziału Sędziowskiego. Skoro w Brzegu Dolnym i Nowej Rudzie turnieje były deficytowe, gdyż nawet na nagrody dla zawodników z funduszy zabrakło (patrz komentarz Marcina Kusińskiego vel kusy na http://www.pingpong.com.pl/ to, gdyby nawet zysków nie było, cóż mieliśmy do stracenia? Sugerowanie potencjalnych korzyści majątkowych, tylko przez wzgląd na naszą wieloletnią znajomość, nie zostanie skierowane do prokuratury. Widać ocenia Pan wszystkich według siebie. Przypominamy, że uaktywnił się Pan dopiero po przyznaniu rekordowej dotacji - 7000 zł - z Urzędu Marszałkowskiego. Konkurencja mogłaby ukazać pańskie „zaangażowanie” tylko przy sporządzaniu statystyk oraz „poświęcenie” podczas przytłaczającej większości dolnośląskich turniejów, na których był Pan delegatem.

Może będzie Pan łaskaw ujawnić ile to było imprez w poprzednich sezonach? Czyżby w naszym województwie był Pan jedynym kompetentnym do tej funkcji? czy górę wzięły względy materialne? Do organizowanej przez nas „deficytowej” imprezy z okazji 60-lecia DOZTS odniesiemy się poniżej.

Po szóste – być może nie grzeszy Pan pamięcią lub świadomie Pan kłamie, gdyż w stenogramie z posiedzenia Prezydium Zarządu nie ma daty 2.11.2007r. lecz 6.11.2007r. (po sugestii Wiceprezesa ds. sportowych Jana Skrzypczaka) kiedy to miały zostać dostarczone brakujące dokumenty. Polecamy lekturę.

Po siódme – poziom organizacyjny w Brzegu Dolnym i w Nowej Rudzie niech skomentują sami zawodnicy, którzy są głównymi aktorami tych imprez, a nie ich organizatorzy.

Po ósme – nie buta a szacunek Przewodniczącego Krajowej Komisji Rewizyjnej wobec prawa nakazały nam poinformować Prezesa Śląskiego OZTS o odwołaniu OTK w Legnicy. Jak widać jest to zachowanie Panu obce, co pokazał Pan samowolnie umieszczając komunikat organizacyjny imprezy na stronie PZTS. Poza tym to właśnie w interesie DOZTS było, aby - po tej dramatycznej decyzji - II OTK nie odbył się w Brzegu Dolnym, gdyż w tym układzie III OTK raczej na pewno zostanie stamtąd przeniesiony.

W związku z tym, że ma on miejsce bezpośrednio przed Mistrzostwami Polski, jest zawsze najlepiej obsadzony, z zawodnikami grającymi za granicą włącznie.

Po dziewiąte – Prezes Sutkowski i Pan jako Wiceprezes ds. organizacyjnych nie zrobiliście nic, aby utrzymać I OTK na Dolnym Śląsku, który zwyczajowo odbywał się w Nowej Rudzie. Nikt nie kwestionuje pańskich zasług przy organizacji wielu imprez,  lecz dotyczy to tylko Brzegu Dolnego. Panu zaś nie gwarantuje, jako organizatorowi, wyłączności na całym Dolnym Śląsku.

Po dziesiąte – „Uderz w stół, a nożyce się odezwą”. To powiedzenie znakomicie obrazuje kto faktycznie sprawuje władzę w DOZTS. Pismo nasze ujawniało działanie Prezesa Sutkowskiego, gdyż to on podjął tę niefortunną decyzję - jak widać nie bez pańskiego udziału. Ale do tego zdążyliśmy się już przyzwyczaić, gdyż w każdej, najdrobniejszej nawet sprawie, konsultuje się on z Wyrocznią. Zasadne jest zatem pytanie zadane przez jednego z internautów: Kto jest Prezesem DOZTS?

Przemysław i Marian Żakowie

źródło: strona Sławomira KARWATKI  

 (mp)

 

24 listopada 2007 roku – godz. 19:56

 

 

Leszek Kucharski nie wierzy w Magdalenę Szczerkowską

Trener kadry polskich tenisistów stołowych Leszek Kucharki pominął w składzie ekipy jadącej do USA na mistrzostwa świata juniorów 15-letnią Magdalenę Szczerkowską (GLKS Nadarzyn). Zamiast niej do Palo Alto poleci Anna Żak, z którą Szczerkowska przegrała po raz ostatni osiem lat temu, czyli gdy miała 7 lat!

Szczerkowska jest aktualną mistrzynią Polski kadetek, tegoroczną medalistką mistrzostw Europy i świata, bezapelacyjnie jednym z największych europejskich talentów tenisa stołowego. I pierwszy sezon juniorką, chociaż do końca roku, według przepisów Międzynarodowej Federacji Tenisa Stołowego, może grać jako kadetka. Mimo że w Polsce jest najlepsza, została pominięta przez trenera kadry Leszka Kucharskiego w składzie, który pojedzie na mistrzostwa świata juniorów w tenisie stołowym. Impreza odbędzie się od 10 do 16 grudnia w Palo Alto nieopodal San Francisco.

Trener Kucharski do USA zabierze Natalię Bąk (GLKS Nadarzyn), Natalię Partykę, Katarzynę Grzybowską (obie SKTS Sochaczew) i – co jest największym zaskoczeniem – Annę Żak (AZS AE Wrocław). Kucharski ma prawo podjąć taką a nie inną decyzję, bo to on bierze odpowiedzialność za wyniki. Ale trudno nie dziwić się wyborem Żak a nie Szczerkowskiej, skoro nadarzynianka ostatni raz przegrała z nią w wieku...siedmiu lat!

– Nie neguje tego, że Szczerkowska jest lepsza od Żak. Ale wyjazd na MŚJ może być dla Szczerkowskiej wycieczką – powiedział w rozmowie z "Naszym Miastem" Leszek Kucharski. – Nie rozumiem skąd to całe zamieszanie. Mówimy w końcu o zawodniczce czwartej, a nie pierwszej, drugiej czy trzeciej. Ona ma jeszcze trzy lata, by zagrać w takiej imprezie. Dajmy jej na to czas.

Trener kadry argumentował niepowołanie Szczerkowskiej również tym, że miała kontuzje. Zupełnie przeciwne zdanie na ten temat ma prezes GLKS Nadarzyn, klubu, w którym gra na co dzień ta zawodniczka.

– Leszek nie ma powodów do takiej decyzji. Kłopoty Magdy z barkiem to już przeszłość. Ale nawet jak kontuzja jej dokuczała, to zagrała na dwóch ME kadetek (zdobyła trzy medale) i wygrała w Cetniewie (międzynarodowe mistrzostwa Polski kadetów, na których pokonała m.in. aktualną mistrzynię świata 4:0 w setach) oraz zdobyła osiem medali w mistrzostwach Polski, w tym siedem złotych. Ostanie dwa miesiące Magda trenuje normalnie z dużą intensywnością i bez najmniejszego bólu – podkreśla prezes Dariusz Zwoliński.

Jeszcze inne zdanie ma Marek Rzemek z Polskiego Związku Tenisa Stołowego, który w związku jest odpowiedzialny za wyszkolenie.

– Z tego, co ja wiem o tej sprawie, zgadzam się ze składem, który powołał trener Leszek Kucharski. Nie należy się śpieszyć. Magdalena Szczerkowska ma jeszcze czas. Nie możemy też patrzeć przez pryzmat jednej imprezy. Nikt nie neguje tego, że Szczerkowska jest utalentowaną zawodniczką, ale podczas ME kadetek i po ME miała kontuzje. Pingpongistka musiała przechodzić specjalistyczne badania lekarskie i rehabilitację. A było to, o ile pamiętam, we wrześniu. Mamy listopad i nagle ta zawodniczka jest zdolna do gry. W świetle kontuzji start w mistrzostwach świata kadetek według nas jest dla tej zawodniczki wystarczający. Na turniej juniorski ma jeszcze czas. Taka impreza niczego nie wnosi, wręcz może zaszkodzić, bo będzie musiała grać ze starszymi zawodniczkami – tłumaczy Rzemek.

Z tłumaczeniem szefa wyszkolenia nie zgadza się Zwoliński.

– MŚ juniorek to impreza dla najlepszych, zawody, które mogą stać się kołem zamachowym do międzynarodowej kariery, u progu jakiej dziś stoi Magda. Decyzja trenera Kucharskiego pozbawia najlepszą w Polsce juniorkę i jedną z najzdolniejszych w Europie równych szans w walce z jej europejskimi koleżankami. Do USA polecą m.in. rywalki i rówieśniczki Magdy Rumunka Cristina Hirici, Słowaczka Barbora Balazova, Niemka Sabie Winter. Rodzime federacje tych zawodniczek już dziś planują ich przyszłe sukcesy, a nasze najzdolniejsze pingpongistki młodego pokolenia zagrają w ogólnopolskich zawodach seniorek – dodaje Zwoliński.

A co na to sama zawodniczka? Szczerkowska zachowuje spokój.

– Taka była decyzja trenera i jest mi z tego powodu przykro, ale nie będę tego rozpamiętywać. Będę robić swoje i czekać spokojnie na rozwój wydarzeń. W końcu trener miał prawo mnie nie zabrać. Mam nadzieję, że udowodnię mu to, że się mylił. Tylko nie wiem, czy będę miała okazję, gdyż trener nie zabiera mnie na międzynarodowe turnieje – stwierdziła smutno Magdalena Szczerkowska.

Artykuł pochodzi z tygodnika Polska "Nasze Miasto", który można kupić na Mazowszu.

Autorem tekstu jest Paweł GĄSIORSKI

foto: Ireneusz KANABRODZKI

 

21 listopada 2007 roku – godz. 23:53

 

Chora ambicja czy umyślne działanie

na szkodę dolnośląskiego tenisa stołowego

Na stronach internetowych, które specjalizują się także w wyszukiwaniu afer i niesnasek w środowisku tenisa stołowego, zostało opublikowane pismo, sygnowane przez syna i ojca, Przemysława i Mariana Żaków.

Sam idea wypuszczenia tego pisma nie ma zdrowych podstaw i jest przejawem szkodliwego działania na rzecz dolnośląskiego tenisa stołowego.

Na prośbę Przemysława Żaka w sierpniu, po długim wahaniu, Zygmunt Sutkowski podpisał (czego dzisiaj żałuje) wystąpienie do PZTS o przyznanie organizacji II OTK seniorów dla DOZTS Wrocław, ze wskazaniem lokalizacji na Legnicę.

Przemysław Żak i sekundujący mu ojciec Marian, podjęli się organizacji tego turnieju w Legnicy, szermując hasłem popularyzacji tenisa stołowego w Legnicy. Trzeba wiedzieć, że obaj panowie Żakowie mieszkają we Wrocławiu. Nie nawiązali oni żadnego kontaktu ze środowiskiem tenisa stołowego z Legnicy, które na miejscu mogło by im pomóc w organizacji tego turnieju.

W dniu 31. października 2007, czyli na miesiąc przed rozpoczęciem turnieju, Prezydium Zarządu DOZTS poprosiło Przemysława Żaka o przedstawienie informacji o przebiegu przygotowania organizacji II OTK seniorów. Trzeba wiedzieć, że zwyczajowo miesiąc przed rozpoczęciem turnieju na stronie internetowej PZTS jest podwieszany, przygotowany przez organizatorów, komunikat organizacyjny, określający lokalizację turnieju, zakwaterowania i warunki przeprowadzenia turnieju. Oprócz hoteli nie było innych danych, które są niezbędne do zamieszczenia w komunikacie organizacyjnym.

Na tym spotkaniu oprócz potwierdzenia zabezpieczenia zakwaterowania w prywatnych hotelach, panowie Żakowie nie przedstawili żadnego wiarygodnego dokumentu, gwarantującego sprawne przeprowadzenie imprezy. Nie przedstawiono rzetelnie zrobionego preliminarza, ani też gwarancji zabezpieczenia warunków przeprowadzenia II OTK seniorów (brak podstawowego sprzętu, brak sali treningowej, brak właściwego oświetlenia hali, brak internetu w hali, itp.).

Wyjaśnienia panów Żaków były tylko werbalne i w swoich wypowiedziach ciągle powoływali się na Prezydenta Legnicy, który ma im zapewnić warunki do organizacji tej imprezy.

Ponieważ nie było tych gwarancji na piśmie, na wyraźne życzenie Prezydium DOZTS Przemysław Żak zadeklarował się dostarczyć w piątek 2 listopada takie pismo. Bardzo dziwne pismo Przemysław Żak dostarczył do DOZTS w poniedziałek 5 listopada. Było to pismo na papierze firmowym Prezydenta Legnicy, ale bez żadnego podpisu i warunkujące przyznanie ewentualnej dotacji do imprezy od decyzji prawnika.

Wszystkie nasze dalsze zapytania o gwarancje były tylko potwierdzane słownie przez Przemysława Żaka.

Wobec braku jakiejkolwiek gwarancji prawidłowego przeprowadzenia II OTK seniorów, Prezydium Zarządu DOZTS podjęło w dniu 5 listopada (trzy i pół tygodnia przed rozpoczęciem turnieju) decyzję o przeniesienia imprezy, o którą występował DOZTS, a nie Panowie Przemysław i Marian Żakowie, z Legnicy do Brzegu Dolnego. W tym całym zamieszaniu mieliśmy szczęście, że hotel i hala w Brzegu Dolnym była tym czasie jeszcze wolna.

Po raz pierwszy w wieloletniej praktyce organizatora imprez w Brzegu Dolnym (30 centralnych i kilkanaście międzynarodowych) oraz współorganizatora wielu imprez międzynarodowych i centralnych w Polsce, nigdy nie spotkałem się z tak nieprofesjonalnym podejściem do organizacji poważnej imprezy. Brak pełnej wizji przeprowadzenia imprezy, brak znajomości wymogów organizacyjnych i regulaminowych, nienawiązanie kontaktu z osobami z lokalnego środowiska sportowego, ignorowanie opinii ludzi znających temat, zadufanie we własne umiejętności i nieomylność, opieranie zasad organizacji na przesłankach nie potwierdzonych realnymi gwarancjami.

Same gwarancje Prezydenta, które ostatecznie - do dnia przeniesienia imprezy - nie zostały potwierdzone, a na których panowie Żakowie budowali swoją wizję organizacji II OTK seniorów, nie wystarczą do organizacji poważnej imprezy. Do tego są potrzebni ludzie, którzy wiedzą jak to zrobić.

Mówienie, że nowy sprzęt (13 stołów, 9 numeratorów, 13 siatek, 9 stolików sędziowskich oraz 120 płotków) warty około 40 tysięcy złotych, bez wiarygodnej umowy z poważnym kontrahentem, zostanie dostarczony z Niemiec przez firmę Modest, jest naiwnością, w którą nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzy. Czyżby zaplanowali przerzucenie całego tego sprzętu na trzy dni przed turniejem z Brzegu Dolnego do Legnicy ?

Również mówienie, że impreza w Legnicy przyniesie zysk około 5 tysięcy złotych nie jest wiarygodne w ustach Przemysława Żaka, który już raz zorganizował jedną imprezę tenisa stołowego, na której DOZTS miał sporo zarobić, a dopłacił do niej 2 tysiące złotych.

Dziwne jest też tłumaczenie panów Żaków, że chcą promować tenis stołowy, jak samo środowisko sportowe w Legnicy było zdziwione, że ludzie z Wrocławia „wciskają” im imprezę, do której organizacji nie mają praktycznie żadnych warunków.

Zastanawiające jest więc stanowisko Żaków, którzy formalnie nie byli organizatorami II OTK i nie oni odpowiadali za jego właściwą organizację; PZTS zlecił to DOZTS-owi. Nie panowie Przemysław i Marian Żakowie odpowiadają za właściwy poziom organizacyjny turnieju lub jego plajtę, lecz panowie Sutkowski i Chrabąszcz.

W swojej pysze pan Marian Żak (jakoby on był decydentem w tej sprawie, sic !) zadzwonił na Śląsk z propozycją, aby Zawiercie wzięło ten turniej do siebie, gdyż on nie chce, aby był zorganizowany w Brzegu Dolnym. Co za buta !

Co więc pchało Żaków do organizacji tego turnieju w Legnicy ? Wątpliwa promocja, może korzyści materialne, czy też umyślne działanie na szkodę Dolnośląskiego Związku Tenisa Stołowego ?

Zaciekłość z jaką walczą (wydzwaniali niemal do wszystkich decydentów Polsce oraz „spłodzili” rzekomą skargę) w przegranej sprawie, nie mając nigdzie poparcia (Prezydium PZTS zaakceptowało II OTK w Brzegu Dolnym), świadczy o tym, że nie jest to czysta chęć promocji tenisa stołowego w Legnicy. A więc co …. ?

Czy teraz z panami Przemysławem i Marianem Żakami, z ich urażoną ambicją i stwierdzoną ich działalnością na szkodę DOZTS, będą chcieli współpracować inni działacze z Dolnośląskiego Związku Tenisa Stołowego ?

Władysław Chrabąszcz

Członek Zarządu DOZTS

źródło: Dolnośląski Okręgowy Związek Tenisa Stołowego

Komentarze do przedstawionego dzisiaj o godz. 11:09 wystąpienia Pana Przemysława ŻAKA:

21.11.2007

to smutne co przemek piszesz bo turnieje w brzegu dolnym to juz przeszłość ciemna hala śliska jasna podłoga hotel o standardzie z lat 80-tych knajpa tez pamiętająca komunę. szkoda że znowu będziemy się tam męczyć cały weekend. brak nagród to juz standard przeniesiony z nowej rudy. pewnie znowu będą te zajebiste pucharki i uścisk prezesa sutkowskiego. aż chciałoby się pojechać do pani basi do rzeszowa. pani basiu prosimy o jeszcze bo mimo że daleko to rzeszowa zawsze miło będzie przyjeżdżać.!!! a na dolny śląsk nie koniecznie

IP: 91.94.163.198        autor: kusy

 

21.11.2007

sprostowanie - decyzja o zmianie OTK nie była konsultowana ze wszystkimi członkami DOZTS Wrocław

IP: 212.244.79.117        autor: członek zarządu

 

21.11.2007

Nareszcie przyszedł czas i możliwość na prezentowanie takich negatywnych zachowań. Powinno się zwracać baczną uwagę na poczynania tych panów "działaczy" o niecnych zamiarach, i wszystkie ich przekręty i działanie na szkodę nas wszystkich z założenia piętnować, a już na pewno prezentować na forum.

Niech wiedzą że patrzy im się na ręce. Z tego wynika że Brzeg ma 3 OTK-i, i to 2 tydzień po tygodniu. Konkursy to śmiech na sali, zawracanie głowy i mydlenie oczu, ale nie dajmy się.

Leśne dziadki muszą odejść.

I niech nikt nie pieprzy o ich zasługach, chwyty które teraz stosują powinny ich dyskwalifikować raz na zawsze. 

IP: 83.29.150.133        autor: lk

 

21.11.2007

Ludzie, pamiętajcie, że tych PSEUDOdziałaczy sami wybieracie! W czerwcu są wybory, mam nadzieję, że podejmiecie właściwą decyzję w celu uleczenia tenisa stołowego w Polsce.

IP: 77.253.246.168        autor: PawelG

 

21.11.2007

Słabo czytacie! prezes Wieczorek potrzebuje kasy bo tonie w długach i niezapłaconych rachunkach i kontraktach zawodników. Dlatego przekręcili ten otk. A czyim przydupasem jest w zarządzie ? to domyślcie się sami. otk na tibharach. po moim trupie

IP: 217.172.239.145        autor: ww

 

21.11.2007

P.Prezesie Sutkowski ,bardzo dobrze ze Otk Seniorow nie odbedzie sie w Legnicy bo P.Zakom nikt nie ufa i by była kleska .To sa ludzie bardzo niesłowni.

IP: 77.113.88.33        autor: znawca

źródło komentarzy: Polski Magazyn Tenisa Stołowego

 (mp)

 

21 listopada 2007 roku – godz. 11:09

 

 

Witam Wszystkich

Nazywam się Przemysław Żak. Od niedawna jestem członkiem Zarządu DOZTS we Wrocławiu i pełnię funkcję sekretarza.

W związku z jednoosobowym podjęciem decyzji przez Prezesa DOZTS o wycofaniu się z organizacji II OTK Seniorów w Legnicy i przeniesieniu go do Brzegu Dolnego pragnę wyjaśnić kulisy tej decyzji.

Wraz z przyjęciem mnie do Zarządu zobowiązałem się do popularyzowania i propagowania tenisa stołowego w miejscach, gdzie jest on słabo rozpowszechniony lub wręcz nie istnieje, oraz do pozyskiwania na ten cel funduszy od sponsorów, urzędów, itp.W ślad za tą deklaracją zaproponowałem zorganizowanie II OTK Seniorów w Legnicy, gdyż tenis stołowy w tym mieście lata świetności ma już dawno za sobą. Po rozeznaniu możliwości organizacyjnych miasta i uzyskaniu deklaracji zainteresowania ze strony władz oraz samego prezydenta Pana Tadeusza Krzakowskiego (zał.1), złożyłem w DOZTS propozycję ubiegania się o tę imprezę. Została ona zaaprobowana przez Zarząd w dniu 19.06.2007, który przesłał do PZTS kartę zgłoszenia imprezy (zał. 2) oraz powierzył mi i mojemu ojcu Marianowi Żakowi funkcje organizatorów. Na początku września otrzymaliśmy z PZTS informację o przyznaniu nam turnieju. W konkursie kandydatura Legnicy zwyciężyła z Zawierciem głównie ze względu na to, że jest to nowe miejsce na pingpongowej mapie Polski. Ma to istotne znaczenie w związku z dalszym rozwojem wypadków. Na początek chronologiczne zestawienie faktów:

03.07.2007 – wstępna rozmowa z Prezydentem Legnicy i Dyrektor hotelu „Arkadia”

09.07.2007 – potwierdzenie rezerwacji z hotelu „Arkadia” (zał.3)

12.07.2007 – spotkanie z Panią Dorotą Purgal - Wiceprezydent Legnicy (oprócz nas uczestniczył w nim również Prezes DOZTS), na którym omówiliśmy wszystkie szczegóły wraz z dofinansowaniem imprezy przez UM w Legnicy oraz zapoznaliśmy się z halą OSiR (wskazaliśmy potrzeby związane z organizacją II OTK – m. in. wzmocnienie oświetlenia hali)

18.09.2007 – ustalenie sposobu doświetlenia hali z dyrektorem OSiR

20.09.2007 – właściwa rezerwacja miejsc hotelowych dla uczestników turnieju (zał 4

01.10.2007 – pismo do PZTS w sprawie wypożyczenia stołów

01.10.2007 – pismo do dyrektora OSiR w sprawie doświetlenia hali

07.10.2007 – telefoniczne ustalenie z firmą Modest zabezpieczenia turnieju 13 stołami Tibhar w przypadku braku odpowiedzi z PZTS

10.10.2007 – pozytywna odpowiedź na pismo w sprawie światła (zał.5)

30.10.2007 – spotkanie z wicedyrektorem Wydziału Oświaty i Sportu p. Zbigniewem Rutką oraz dyrektorem OSiR p. Andrzejem Gąską

31.10.2007 – posiedzenie Prezydium DOZTS (zał.6). Dyskusja m. in. o preliminarzu turnieju (zał.7). Prezes DOZTS podpisał wreszcie prośbę do Prezydenta Legnicy o dofinansowanie turnieju (zał.8)

02.11.2007 – spotkanie z Władzami Legnicy i przekazanie w/w pisma

05.11.2007 – zgoda Prezydenta na patronat honorowy i wsparcie finansowe (zał.9)

06.11.2007 – zgoda dyr. OSiR na bezpłatne wynajęcie hali na czas II OTK (zał.10)

06.11.2007 – umowa wstępna na kompletne wyposażenie hali z firmą Modest (ze względu na tajemnicę handlową nie możemy jej ujawnić)

06.11.2007 – wycofanie się Prezesa DOZTS z organizacji II OTK w Legnicy

(zał.11)

Tak, w wielkim skrócie, wyglądały przygotowania do II OTK Seniorów w Legnicy.

Po otrzymaniu rekordowej dotacji z Urzędu Marszałkowskiego w kwocie 7000 zł na turniej, (dotychczas było to około 2000 zł) nagle zaczęło się niezrozumiałe dla nas stwarzanie problemów natury formalnej przez Prezesa DOZTS: a to nie ma jakiejś odpowiedzi z Urzędu Miejskiego lub podpisu, a to słabe światło na hali, a to brak sali rozgrzewkowej czy internetu. I  to wszystko na miesiąc przed turniejem, gdy rozmowy o nim prowadzone były od czerwca. Przypominamy, że Prezes w połowie lipca był z nami na wizytacji w Legnicy i wówczas nie widział żadnych przeszkód. Ale szczytem był rzekomy brak stołów, na których miał być rozegrany turniej – takie było oficjalne uzasadnienie decyzji w piśmie przesłanym do Prezydenta Legnicy. Czy to nie jest śmieszne, że Prezes Związku Tenisa Stołowego wykazuje, zresztą niezgodnie z prawdą, iż nie posiada sprzętu do przeprowadzenia imprezy? W jakim świetle stawia nas to jako partnera do rozmów z kimkolwiek? Zbiegło się to również w czasie z uaktywnieniem przedstawiciela Brzegu Dolnego w zabiegach o przejęcie turnieju, co jest niezrozumiałe zwłaszcza, że wcześniej został mu przyznany III OTK. Jest oczywiście niemożliwe by jeden ośrodek dostał organizację aż dwóch z trzech tego rodzaju turniejów w sezonie, a Wydział Gier i Dyscypliny PZTS nigdy nie wyraziłby na to zgody.

Na marginesie dodamy, w odniesieniu do podnoszonych przez Prezesa kwestii, iż nowe (zapakowane fabrycznie) stoły marki Tibhar wraz z całym osprzętem zobowiązała się bezpłatnie przywieźć i wypożyczyć firma Modest z Łodzi, która zgodziła się sprzedać po turnieju kilka z nich na preferencyjnych warunkach. W tym celu zamieszczone zostało ogłoszenie na niezależnej pingpongowej stronie internetowej, wskutek którego, gdyby zawody się odbyły, nabywców znalazłoby 5 sztuk. Być może był to jeden z powodów rezygnacji Prezesa z imprezy gdyż, jak powszechnie wiadomo sklep, w którym pracuje Prezes nie sprzedaje sprzętu firmy Tibhar.

Jeśli chodzi o pozostałe „zarzuty” to oświadczamy, że odpowiedzi na nasze pisma nie budziły merytorycznie zastrzeżeń i wpływały w iście ekspresowym tempie (również w sprawie doświetlenia hali). Salę treningową zorganizowanoby w bocznym pomieszczeniu gdzie, po rozwinięciu antypoślizgowej wykładziny, bez trudu zmieściłyby się 4 stoły. Koszty umowy z TP S.A. na podłączenie internetu w hali podczas turnieju dyrektor OSiR w Legnicy zobowiązał się pokryć ze środków własnych. Brak podpisu na piśmie z 05.11. wynikał z tego, że Prezydent w tak krótim czasie (1 dzień roboczy) nie był w stanie oficjalnie odpowiedzieć na naszą prośbę, gdyż zmuszony był zasięgnąć porady swojego prawnika odnośnie formy udzielanej nam dotacji. Samo jej przyznanie i wysokość była już uzgodniona, o czym Prezes doskonale wiedział uczestnicząc w spotkaniu 12.07., stąd odpowiedź w formie projektu. Właściwą, tj. podpisaną przez Prezydenta, dyrektor jego gabinetu zamierzała przysłać nazajutrz jednak, z powodu decyzji Prezesa, nie zdążyła.

Chcemy nadmienić, że zarówno Prezydent jak i wszyscy legniccy urzędnicy od samego początku służyli  nam niezbędną pomocą przy organizacji turnieju, a wszystkie sprawy załatwiali z należytą starannością  -  nieraz z dnia na dzień.  Za to  serdecznie  Im  dziękujemy i mamy nadzieję, że jedna nieprzemyślana decyzja Prezesa DOZTS nie przekreśli naszych starań o stworzenie dobrej atmosfery do reaktywacji tenisa stołowego w Legnicy.

Przez kilka ostatnich lat zarówno Prezes Zygmunt Sutkowski jak i Wiceprezes ds. organizacyjnych Władysław Chrabąszcz zgodnie twierdzili, że organizacja seniorskich OTK jest deficytowa i niełatwo znaleźć chętnych do ich przeprowadzenia. Wiceprezes zasugerował nawet, że musimy mieć jakieś niejasne kontakty z hotelarzami z Legnicy skoro tak nam na tej imprezie zależy. Jest to oczywiście nieprawda, ale być może W. Chrabąszcz mierzy wszystkich według siebie. Prezesi wykazywali, że podczas turniejów w Brzegu Dolnym i Nowej Rudzie DOZTS dokłada ze środków własnych niemałe kwoty. Tymczasem ostrożny preliminarz turnieju w Legnicy przewidywał zysk około 5000 zł a, czego obawiali się nasi Prezesi, nawet bez dotacji z Urzędu Miejskiego byłoby to 1000 zł. W pierwszym przypadku nic nie stałoby na przeszkodzie w zakupie z tych środków sprzętu dla klubów powiatu legnickiego – głównie jednakowych stołów, aby w przyszłości można tam było cyklicznie rozgrywać podobne turnieje. Ale widocznie nie to leży na sercu naszym włodarzom.

Na zebraniu Prezydium DOZTS w dniu 31.10.2007. obaj Prezesi podnieśli kilka, opisanych na wstępie kwestii, mając na celu zniechęcenie reszty członków do dalszego popierania decyzji Zarządu o organizacji tego turnieju - W. Chrabąszcz stwierdził również, że gdybyśmy zdecydowali się przenieść zawody do Brzegu Dolnego to „dziś jest ostatni dzień kiedy możemy to zrobić, bo z nowym miesiącem nie ma na to szans i wystarczy jeden  telefon do kol. Malika”. Gdy to się nie udało, został nam wyznaczony czas do 06.11.2007 na uzupełnienie dokumentacji. Na środę 07.11. umówiliśmy się z Panami Prezesami na wyjazd do Legnicy celem oceny przygotowań do turnieju, czego świadkami byli członkowie Prezydium uczestniczący w zebraniu. Dziś Panowie Prezesi twierdzą, że o takim wyjeździe nie było mowy. Jak wynika z załączonych przez nas pism zadanie wykonalismy zgodnie z planem, ale  Prezes nie czekając do końca wyznaczonego terminu ogłosił światu swą  wolę we  wtorek  06.11.2007 o godzinie 11 rano. Zrobił to samodzielnie – nie była to w żadnym razie decyzja Prezydium, jak napisał w piśmie do Prezydenta Legnicy. Dodamy jeszcze, że według Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej przy DOZTS Wiesława Wasylkowskiego, ani Prezydium, ani tym bardziej sam Prezes nie są władni do uchylenia uchwały Zarządu (na naszą sugestię zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Zarządu w tej kwestii Prezes nie zareagował, by kilka dni później zwołać Prezydium w sprawie drobnego incydentu podczas meczu III ligi).

08.11. na oficjalnej stronie PZTS pojawił się Komunikat Organizacyjny II OTK Seniorów z podaniem lokalizacji Brzegu Dolnego. Z tego co udało nam się nieoficjalnie ustalić, nie konsultowano tego ani z Prezesem PZTS, ani z Przewodniczącym Wydziału Gier i Dyscypliny, o Zarządzie PZTS nie wspominając. Czyżby kolejna samowola naszych Prezesów, którzy mają za nic uchwały i konkursy organizowane przez PZTS? A swoją drogą ciekawe co na to Koledzy ze Śląskiego OZTS, którzy z kandydaturą Zawiercia również starali się o ten turniej? W związku z  takim postępowaniem  naszych  „działaczy” Marian Żak czuł się w obowiązku wobec prawa oraz - jako Przewodniczący Krajowej Komisji Rewizyjnej PZTS - wobec Prezesa Śląskiego OZTS, poinformować go o naszej rezygnacji z turnieju w Legnicy. Jak widać decyzja naszego Prezesa przygotowywana była od dawna, bo jak wytłumaczyć nagłą gotowość Brzegu Dolnego? Ciekawi jesteśmy jakie względy za tym przemawiały? Jeśli jednak turniej odbędzie się w Brzegu Dolnym to mamy nadzieję, że zysk będzie porównywalny z prognozowanym w Legnicy. Może zostać przekazany na zakup sprzętu do ośrodków, w których go brakuje lub stworzenie nowych szkółek w innych miejscowościach, gdyż propagowanie tenisa stołowego to sztandarowe hasło głoszone przez naszego Prezesa.

W wyniku rezygnacji z turnieju w Legnicy - nie boimy się tego powiedzieć - na szkodę DOZTS i dolnośląskiego tenisa stołowego, stratę ponieśliśmy wszyscy. I nie chodzi tu tylko o finansowe aspekty, ale zwłaszcza o postrzeganie Związku na zewnątrz jako partnera do rozmów przez potencjalnych organizatorów i sponsorów pingpongowych imprez w przyszłości. Jeśli to, Panowie Prezesi, nie mieści Wam się w głowach, to może nadszedł już czas na zmianę warty? Może czas odświeżyć kadry promując ludzi, którzy nadążają za tempem dzisiejszego świata, umieją się w nim poruszać i mają nowe pomysły na odbudowanie potęgi dolnośląskiego tenisa stołowego?

Pozdrawiamy całą pinpongową Brać

Sekretarz DOZTS - Przemek ŻĄK

Przewodniczący KKR PZTS - Marian ŻAK

źródło: strona Sławomira KARWATKI  

 (mp)

 

29 października 2007 roku – godz. 23:57

 

Dofinansowanie klubów sportowych ze środków Funduszu Zajęć Sportowo - Rekreacyjnych dla Uczniów   

W projekcie ustawy budżetowej Ministerstwo Sportu i Turystyki na rok 2008 zaplanowało środki w wysokości 14 284 000zł. W przypadku klubów sportowych dofinansowanie może być przyznane do wysokości 80% planowanych kosztów.

Przy rozpatrywaniu wniosku w szczególności brane jest pod uwagę:

- możliwość systematycznego i powszechnego udziału w zajęciach,

- okres trwania zajęć i ich częstotliwość,

- udział w zajęciach dzieci i młodzieży ze środowisk i trenerów najuboższych,

- aspekt profilaktyki uzależnień w tym problemów alkoholowych

- dostępność zajęć dla uczniów (którzy dotychczas nie uczestniczyli),

- oszczędność kalkulacji kosztów realizacji zadania

Termin składania wniosków – do 15 listopada 2007.

Więcej informacji można znaleźć na stronie http://www.msport.gov.pl/  (dział sport powszechny). Zachęcamy również do wzięcia udziału w projekcie „Karol” – całorocznego konkursu Ministerstwa Sportu i Turystyki upowszechniającego kulturę fizyczną i sport w środowisku wiejskim i małych miast. Więcej informacji na ten temat udziela też wiceprezes PZTS ds. organizacyjnych – Pan Jerzy Wieczorek – tel. 601580527

Krzysztof BLUJ

źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego

 (mp)

 

27 października 2007 roku – godz. 17:56

 

Po Zarządzie PZTS: Wchodzą w życie licencje trenerskie i klubowe   

Zgodnie z Uchwałą Zarządu z dnia 25 października kluby i trenerzy będą mogli ubiegać się o przyznanie licencji na sezon 2007/2008 (druki oraz uchwały wkrótce będą dostępne na stronie PZTS). Warunkiem ubiegania się o licencję klubową będzie spełnienie kilku warunków, m.in. posiadanie zarejestrowanego statutu klubu sportowego lub umowy spółki, posiadanie minimum 1 licencji zawodniczej na dany sezon oraz zobowiązanie do przestrzeganie Regulaminów PZTS. Z kolei jednym z warunków do przyznania licencji trenerskiej będzie posiadanie klasy trenerskiej bądź instruktorskiej.

Licencje klubowe podobnie jak trenerskie będą wydawane na jeden sezon rozgrywkowy. Koszt wydania licencji klubowej to 100zł., a trenerskiej 30zł.

Na czwartkowym posiedzeniu Zarządu postanowiono również, że kluby, które mają nieuregulowane opłaty regulaminowe za poprzednie sezony i nie uczynią tego do 15 grudnia 2007r. będą skreślone z tabel ligowych (zarówno na szczeblu centralnym jak i wojewódzkim). Lista klubów zalegających z opłatami dostępna jest tutaj.

Krzysztof BLUJ

źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego

(mp)

 

26 października 2007 roku – godz. 21:19

 

KLUB SPORTOWY

AKADEMIA TENISA STOŁOWEGO STOWARZYSZENIE

Warszawa, 15 października 2007

 

POLSKI  ZWIĄZEK  TENISA  STOŁOWEGO  

00-449 Warszawa, ul. Łazienkowska 6A. Torwar

tel. (48-22) 621-22-17, 625-38-19, fax (48-22) 629-85-46|

e-mail: pzts@pzts.pl

Ostatnie wydarzenia związane z I OTK w sezonie 2007/2008, a dotyczące uzupełnienia składu uprawnionych do gry w tym turnieju klasyfikacyjnym, pozwalają postawić tezę, że działania jakie podjęto w tej sprawie były niezgodne z obowiązującym w PZTS: „REGULAMINEM ROZGRYWEK POLSKIEGO ZWIĄZKU TENISA STOŁOWEGO na sezon 2007/2008”.

Niezmienność prawa, stabilność zasad – to podstawy gwarantujące prawidłowe szkolenie zawodnika oraz gwarantujące zawodnikowi jasne kryteria osiągnięcia sukcesu sportowego. Zmienianie tych zasad w trakcie sezonu, jest działaniem szkodliwym i budzącym duże wątpliwości nie tylko społeczne, ale także i prawne.

Takie funkcjonowanie związku naraża go na słuszną krytykę oraz co już nie dziwi stawia jasno sprawę niekompetencji działaczy, a także stawia trudne pytania, czy w tych sprawach nie zachodzą i inne okoliczności.

W dniach 13 – 14 październik 2008 w Rzeszowie odbył się I OTK Seniorów, kwalifikując zawodników i zawodniczki do tego turnieju klasyfikacyjnego, dokonano dziwnych interpretacji tak prawnych jak i sportowych.

W komunikacie dotyczącym zawodniczek seniorek, o następującej treści:

W I OTK seniorek nie wystartują cztery zawodniczki, które będą reprezentować Polskę w imprezach międzynarodowych . Zgodnie z Regulaminem Rozgrywek PZTS zawodniczki te otrzymają średnią ilość punktów i limit do II OTK seniorek.

Są to zawodniczki:

- Antonina Szymańska (średnia punktów 273) – udział w turnieju ETTU,

- Joanna Narkiewicz (średnia punktów 273) – udział w turnieju ETTU ,

- Magdalena Szczerkowska (średnia punktów 213) – udział w Cadet Challenge,

- Natalia Partyka (średnia punktów 285) – udział w mistrzostwach Europy niepełnosprawnych.

W następstwie tego w I OTK wystąpią zawodniczki z pozycji 19.-22. w rankingu sezonu 2006/2007. Jeśli zawodniczki te wygrały I WTK w swoich województwach, prawo startu w I OTK zamiast nich mają zawodniczki z drugich miejsc w tych WTK. Tym samym ilość zawodniczek, które kwalifikują się z I OTK do II OTK, zostanie zmniejszona do 14.

W przypadku, gdy zawodniczki na pozycjach 13-16 będą miały równa ilość punktów, o wyższym miejscu decyduje wyższa pozycja w rankingu za ubiegły sezon (punkt 2.2.2.7 Regulaminu rozgrywek PZTS).

Chciałbym zwrócić uwagę, że turniej ETTU jest turniejem klubowym, i startujące w nim zawodniczki nie reprezentują barw narodowych, ale barwy klubowe, i sugerowanie nam, że zawodniczki Antonina Szymańska i Joanna Narkiewicz reprezentują oficjalnie w klubowym Pucharze Europy Polskę jest grubym nadużyciem i mówieniem nieprawdy. W tym przypadku jedynie uzasadnione jest zastosowanie pkt. 2.2.2.9 Regulaminu, który mówi, że: Zawodnik, który ma limit bezpośredni do OTK, a nie wystartuje w nim z uzasadnionego powodu otrzyma – na wniosek macierzystego okręgu – minimalna ilość punktów jaka przysługuje za ostatni przedział miejsc.

Inaczej mówiąc, nie zachodzi tu przypadek zastosowanie pkt. 2.2.2.8 tegoż regulaminu.

Chciałbym też dowiedzieć się, czy w we właściwym terminie wpłynęło pismo z macierzystego okręgu tych zawodniczek z odpowiednim wnioskiem, mam nadzieję że tak było, i nie jest to sprawa załatwiana przez sam klub sportowy.

W innej sytuacji znajduje się zawodniczka Magdalena Szczerkowska, która faktycznie reprezentowała Polskę na turnieju Cadet Challenge i być może wszystko było by w porządku, gdyby nie fakt, że Magdalena Szczerkowska jest reprezentantem kraju, członkiem kadry narodowej w tenisie stołowym, tylko, że w kategorii wiekowej JUNIOR i to całe uzasadnienie dotyczące tej zawodniczki ma podstawy tylko w tedy, gdy dotyczy to jej kategorii wiekowej. Chciałbym przypomnieć, że turniej w Rzeszowie dotyczył SENIORÓW a Magda Szczerkowska nie jest członkiem kadry narodowej seniorów i jej start w tej kategorii wiekowej nie jest obowiązkowy i niezbędny, choć nabyła uprawnienia do startu w nim.

Wątpliwości budzi przyznanie limitu do II OTK Natalii Partyce, która w tym samym czasie startowała w Mistrzostwach Europy Niepełnosprawnych, gdyż federacja sportowa niepełnosprawnych nie jest stowarzyszona w PZTS (w ETTU chyba też nie). Faktycznie zawodniczka Natalia Partyka w tym czasie reprezentowała nie PZTS, a inną organizację sportową, czy ma w tym przypadku prawo do skorzystania z pkt. 2.2.2.8 lub 2.2.2.9 tegoż regulaminu, bo niby to samo, a jednak nie to samo.

Zastosowanie uprzywilejowanych zapisów wobec tych zawodniczek, jest nadużyciem i budzi wątpliwości co do znajomości i umiejętności interpretacyjnych obowiązującego regulaminu.

Osobnym tematem jest zastosowanie formuły zastępstwa, której nie ma w regulaminie na sezon 2007/2008, proszę o wskazanie konkretnego zapisu regulaminowego, który dopuszczałby do takiej interpretacji. Jedyny zapis który mówi kto ma prawo do startu w I OTK jest zamieszczony w pkt. 2.2.2.1 i tam nie ma nic na temat zastępstw, rezerwy, itp., o których mówi się w komunikacie.

W związku z powyższym budzi wątpliwości prawne start tych dodatkowych zawodniczek i zawodników w I OTK, którzy nie uzyskali tego uprawnienia zgodnie z regulaminem. Dopuszczenie ich było niezgodne z prawem PZTS, co więcej zastosowano to bez upoważnienia Zarządu PZTS, co już rodzi dodatkowe wątpliwości prawne.

Zgodnie z obowiązującym regulaminem prawo do gry maja tylko zawodnicy, którzy je uzyskali zgodnie z obowiązującymi unormowaniami i tylko ci zawodnicy mieli prawo wystartować nikt więcej. Regulamin nie nakazuje uzupełnienia listy startowej do określonej liczby zawodników, jedynie określa maksymalną liczbę zawodników mających prawo gry. Start w OTK nie jest przymusem i obowiązkiem, jest przywilejem dla tych, którzy nabyli do niego uprawnienie zgodnie z przepisami i mogą z niego skorzystać lub nie, i jest to ich prywatna sprawa.

Skandalem już jest sprawa zmniejszenia limitu zawodniczek mających prawo startu na II OTK, chciałbym zwrócić uwagę, że Regulamin tego nie uwzględnia, a zapis jest jasny i jednoznaczny, i mówi, w pkt. 2.2.2.5,  że :

W II i III OTK system rozgrywek pozostaje bez zmian, z tym że 18 imiennych limitów dla zawodników ustala się z poprzedniego turnieju.

Co oznacza, że pozostałe 18 miejsc wyłania się z eliminacji wojewódzkich, gdyż od II OTK nie ma limitu 2 miejsc z listy PZTS, gdyż limit ten dotyczy tylko I OTK.

W związku z powyższym ograniczanie limitu na II OTK do 14 zawodniczek jest niezgodne z prawem związkowym i jego zastosowanie godzi w dobre imię związku.

Przeglądając ostatnie dokonanie interpretacyjne członków władz PZTS budzi poważne wątpliwości, co do umiejętności interpretacyjnych tych zapisów, mamy wątpliwości co do umiejętności przewidywania skutków swoich decyzji.

Już stosunki panujące polskim tenisie stołowym oceniane są przez zewnętrzne gremia jako mało czytelne, nie transparentne, gdzie można załatwić coś pod tak zwanym stołem. I ta decyzja, która została podjęta przez „????” budzi poważne zastrzeżenia co czystości intencyjnych podejmujących je decydentów. Być może jest to nadwrażliwość, jednakże te decyzje budzą wątpliwość merytoryczną, prawną, co może sugerować, że za tymi decyzjami stoją różne uzasadnienia nie konieczne sportowe.

Chciałbym przypomnieć, że w tym roku, w maju, zwróciłem się do PZTS o dostarczenie kopii następujących aktów wewnętrznych PZTS jak:

Regulamin Zarządu PZTS,

Regulaminy, uprawnienia, kompetencje, pozostałych statutowych organów i agend PZTS, jak też i członków zarządu sprawujących statutowe funkcje w związku.

Dokumenty te są niezbędne do prawidłowej oceny funkcjonowania PZTS i jego organów oraz członków władz centralnych oraz do komunikowania się w określonych sprawach z uprawnionymi i właściwymi organami.

Mam nadzieję na szybką i merytoryczną odpowiedź na powyższe pismo, gdyż od tej odpowiedzi zależy nasza polityka szkoleniowa i osobiste ukierunkowanie się zawodników co do ich kariery sportowej.

W przypadku wątpliwości, czy mamy prawo do zadawania takich pytań, czy też żądania określonych dokumentów, odpowiadamy jako członek zwyczajny PZTS mamy pełne prawo do wiedzy o funkcjonowaniu określonych organów i agend związku, a także jako uczestnik rozgrywek klubowych i indywidualnych nadzorowanych przez PZTS mamy pełne prawo poznać stosowaną przez związek interpretacje tychże przepisów.

K/o

PZTS

Komisja Rewizyjna PZTS

a/a

Z poważaniem

Krzysztof Piwowarski

Członek Zarządu KS ATS

Sekretarz Klubu

 

Odpowiedź PZTS:

Wydział Gier i Dyscypliny PZTS dziękuje za nadesłane uwagi dotyczące Regulaminu Rozgrywek. Jednakowoż informujemy, że Pana uwagi mogą być wykorzystane przy nanoszeniu poprawek do Regulaminu w sezonie 2008/2009.

Z poważaniem,

Sylwester Małecki

 

2. pismo ATS

KLUB SPORTOWY

AKADEMIA TENISA STOŁOWEGO STOWARZYSZENIE

Warszawa, 15 października 2007

 

POLSKI  ZWIĄZEK  TENISA  STOŁOWEGO  

00-449 Warszawa, ul. Łazienkowska 6A. Torwar

tel. (48-22) 621-22-17, 625-38-19, fax (48-22) 629-85-46|

e-mail: pzts@pzts.pl

Dziękuje za odpowiedź, ale z treści pisma Pana Sylwestra Małeckiego wynika, że nie zrozumieliśmy się co do meritum sprawy.

Oczywiście cieszę się, że zostały zauważone błędy i zostaną one skorygowane w regulaminie na sezon 2008/2009, jednakże problem dotyczy I OTK SENIORÓW w sezonie 2007/2008, który odbył się w Rzeszowie w dniach 13 – 14 października 2007 i startu w nim nieuprawnionych zawodniczek, decyzji podjętych przez WGiD, które wykraczają poza delegację prawną, którą może posiadać WGiD w tej sprawie, jak też wpływu tych decyzji na II OTK i być może i III OTK, jak też być może i na Mistrzostwa Polski Seniorów. Mam nadzieje, że nie popełniono tych wykroczeń w przypadku niższych kategorii wiekowych.

W swoim piśmie z dnia 15 października 2007 wskazaliśmy, gdzie według nas popełniono błędy w zakresie interpretacji regulaminu, i jednocześnie zadaliśmy pytanie w jaki sposób PZTS ma zamiar wybrnąć z tej sytuacji i naprawić swój błąd, bo istotnie popełniono „horrendalny błąd”.

Informujemy, że według naszych prawników istnieje prawna możliwość zakwestionowania wyników I OTK Seniorów, jak też II OTK Seniorów, co może skutkować nie rozegraniem Indywidualnych Mistrzostw Polski w sezonie 2007/2008.

W związku z powyższym proszę jeszcze raz bardzo rozważnie przeanalizować powstała sytuację, i oczekuję na pilną odpowiedź o stanowisku PZTS w tej sprawie. Jak też oczekujemy, że w tej sprawie w trybie pilnym zajmie stanowisko Komisji Rewizyjnej PZTS.

K/o

PZTS

Komisja Rewizyjna PZTS

a/a

Z poważaniem

Krzysztof Piwowarski

Członek Zarządu KS ATS

Sekretarz Klubu

 

8 października 2007 roku - Szanghaj godz. 22:48 - Warszawa godz. 16:48

 

Koniec mojej współpracy z KS Bronowianka 

27 września odbyło się Walne Zebranie klubu KS Bronowianka z którym miałem umowę o świadczeniu dla nich usług trenerskich na sezon 2007/8 podpisaną w maju 2007. Wybrane zostały nowe władze. Prezesem został pan Aleksander Nosal. Wybrano nowy zarząd. Pierwszą decyzją którą podjął prezes Nosal oraz nowy członek zarządu Leszek Kucharski było rozwiązanie naszej umowy handlowej. Taka decyzja jest zgodna z prawem, ale według mnie łamie zasady uczciwej gry. Od listopada 2007 przestanę więc pełnić funkcje trenera koordynatora dla tej sekcji. Nowym trenerem koordynatorem klubu został Leszek Kucharski. W związku z tym dalsze prowadzenie szkoły tenisa stołowego dla dzieci, oraz innych szkoleń w Centrum Sportu Bronowianka jest niemożliwe. W związku z tym jestem zmuszony zmienić miejsce i być może formy swojej działalności.

Pismo klubu:

Kraków, 30.09.2007

Jerzy Grycan Table Tennis

ul. Zarzecze 124 A

 

Z dniem 30.09.2007r. rozwiązuję z panem Umowę Cywilno-Prawną O Świadczenie Usług Trenerskich z dnia 23-05-2007 r. z zachowaniem 1-miesięcznego okresu wypowiedzenia (zgodnie z paragrafem 7 punkt 2 niniejszej umowy) z powodu reorganizacji systemu szkolenia w naszym klubie.

Okres wypowiedzenia upłynie w dniu 31.10.2007r. Do tego czasu proszę również o opuszczenie...

                                                                                      Leszek Kucharski           Aleksander Nosal

                                                                                      Członek zarządu              Prezes klubu

 

Moja odpowiedź:

Kraków, 2007.10.03

Jerzy Grycan Table Tennis

Zarzecze 124 A

30-134 Kraków

Zarząd Klubu Sportowego Bronowianka Kraków

Zarzecze 124 A, 30-134 Kraków

 

Piszę w związku z Waszym pismem z dnia 30.09.2007 dotyczącym jednostronnego rozwiązania „Umowy Cywilno-Prawnej O Świadczenie Usług Trenerskich” z dnia 23-05-2007, między moją jednoosobową firmą ‘Jerzy Grycan Table Tennis’, a Waszym Klubem, z powodu „reorganizacji systemu szkolenia w naszym klubie”.

Wyrażam oburzenie tym w jaki sposób władze klubu oszukały mnie, swojego kontrahenta, ale przede wszystkim wszystkie kontraktowe zawodniczki, które jeszcze w maju 2007 postanowiły, że nie podpiszą dalszej umowy z klubem i wszystkie odejdą jeśli klub nie podpisze umowy ze mną, co było wcześniej już ustalone. Przecież wtedy zdecydowaliśmy, że nie będziemy dalej pracować! To klub zwrócił się do mnie o dalszą współpracę! To władzę klubu poprosiły mnie wcześniej o poprowadzenie drużyny o medal w rozgrywkach ekstraklasy! W końcu to władze klubu zaprosiły mnie tu z Australii i wspólnie umówiliśmy się że swoje usługi będę świadczył jako jednoosobowy podmiot gospodarczy! To przecież klub zdobył prawie setkę medali w okresie kilku lat, gdy pracowałem dla Was, w tym kilka lat w ‘wiejskiej izbie’, i gdy decydowały się środki centralne na budowę nowego centrum sportu.

Pragnę zwrócić uwagę, że prezes Nosal wielokrotnie na zebraniach sekcji, zarządu klubu i innych narad, jako powód opóźnień finansowych uzasadniał ‘trudną sytuacją finansową klubu’. Plotki te zostały przecież całkowicie rozwiane na Walnym Zebraniu klubu Bronowianka przez byłego prezesa pana Kazimierza Skrzypka i zostało to prawie jednomyślnie przyjęte przez Walne Zebranie. Nowy zarząd został wybrany po tym jak sytuacja finansowa klubu została jasno określona jako dobra i stabilna.

Wyrażam oburzenie, że pan Leszek Kucharski, będąc reprezentantem tego kraju z ramienia PZTS (jako trener Kadry Kobiet), po wybraniu go na członka zarządu zwykłego podrzędnego klubu, pierwszą decyzję, którą podpisuje jest rozwiązanie umowy z osobą ‘konkurencyjną, aby samemu utorować sobie (ponownie!!! drugi raz w taki sam sposób w tym klubie!!) miejsce pracy. Przecież pan Kucharski wie, że trenerzy nie zmieniają pracy we wrześniu, gdy zaczyna się sezon... Trudno mi takie postępowanie pogodzić z jakimkolwiek systemem wartości kultury Zachodniej!! Z tak funkcjonującym zarządem, klubem i sportem nie chcę mieć nic wspólnego!!

Proszę o rozliczenie się ze wszystkich zaległości finansowych.

Proszę również o wypłacenie mi umówionej (i wielokrotnie podanej publicznie) nagrody za zdobycie przez drużynę Bronowianki III miejsca w Ekstraklasie 2006/7, której do tej pory nie otrzymałem.

Informuję, że do końca ważności naszej umowy, na prośbę zawodników, jestem gotowy pełnić funkcję ‘trenera koordynatora sekcji tenisa stołowego’ w Waszym klubie, chyba że w między czasie na zgodny wniosek obu stron zdecydujemy inaczej.

Z głębokim zrozumieniem, że Szanowni Państwo działacie tak jak potraficie najlepiej, z głębokim przekonaniem, że macie też swoje nieuświadomione pozytywne intencje, ale też z wyrazami najszczerszego niesmaku dla takich form działalności społecznej, życzę Wam wszystkiego najlepszego

Jerzy Grycan +48 696 557 718

jerzy@integralnytenisstolowy.com

źródło: www.integralnytenisstolowy.com

(mp)

 

10 września 2007 roku - godz. 12:07

 

Widziane z oddali       

Czytając ostatnie doniesienia o nowych decyzjach PZTS nasuwają się właściwie smutne wnioski.

Osłabia się pozycję Michała Dziubańskiego kosztem jego kolegi z reprezentacji Tomka Krzeszewskiego. Tyle się mówiło o w sumie niezłej koncepcji objęcia pod swoją opiekę przez Tomka reprezentacji młodzieżowej. Nagle się pojawia nazwisko Kołatki jako tego bardziej właściwego, a Tomkowi Krzeszewskiemu proponuje się ... aż do grudnia tego roku enigmatyczne stanowisko koordynatora trenera kadry juniorów. To już będzie 3 koordynator, bo pierwszym już jest trener reprezentacji męskiej, a drugim ma być trener reprezentacji kobiet. Żonglerka godna mistrza piłki nożnej. Tyle, że tu się drybluje nie piłką, ale ludźmi...

Już widzę zarzewie konfliktów, bo jak może wyglądać koordynacja treningu na odległość? Jak na dłoni widać wielokrotne, w różnych konstelacjach dublowanie się kompetencji poszczególnych trenerów.

Dla mnie sprawa jest jasna - w Gdańsku ma być jak największy chaos. Zresztą tego można się było spodziewać po kadłubowej i wybiórczej analizie sezonu dokonanej przez Wojciecha Waldowskiego. Totalna krytyka pracy gdańskiej kadry trenerskiej zawarta w podsumowaniu sezonu przez pana prezesa jest tylko pewnie wstępem do następnych decyzji personalnych.

Tak na marginesie panie prezesie nie wiem, co jest gorsze: wyjazdy za granicę jednych trenerów reprezentacji, dorabianie prywatnymi lekcjami przez innych, czy prowadzenie prywatnych biznesów przez następnych? No tak, ale są równi i równiejsi.

Co do innych decyzji powiem jedno - swobodna, radosna, wybiórcza interpretacja przepisów może tylko przerażać. Jednych przepisy obowiązują, innych już nie. Pewnie wszystko zależy od tego kto znajduje się po drugiej stronie aparatu telefonicznego? Dlaczego się na to godzimy? Za rok nowe wybory. Czy nie warto tego wszystkiego zmienić?

Zbyszek STEFAŃSKI

źródło: niezależny portal o zawodowym tenisie stołowym http://www.time-out.pl/

(mp)

 

10 września 2007 roku - godz. 12:01

 

Gdański ośrodek - przemyślenia       

Latem tego roku już tradycyjnie prowadziłem obóz międzynarodowy wraz z kolegami - trenerami z Polski. Jestem pod wrażeniem warunków i możliwości, które ośrodek PZTS proponuje. Jednocześnie jest godne ubolewania, że w Europie mało kto o tym wie.

Zżynam się straszliwie, kiedy czytam w niemieckich mediach o wspaniałych warunkach, które proponuje niemiecki ośrodek w Duesseldorfie. Nie byłem tam, ale oglądałem zdjęcia i rozmawiałem z osobami, które tam były. Zapewniam - Gdańsk nie jest gorszy. Jeśli do tego dodać przepiękne położenie między Trójmieskim Parkiem Krajobrazowym, a morzem Bałtyckim to Duesseldorf się chowa. Nie mówiąc już o turystycznych walorach Gdańska, Sopotu, Gdyni i przepięknych Kaszub. Gdyby do tego dodać znaną w Europie i na świecie świetną polską szkołę tenisa stołowego i bardzo dobrych trenerów to możemy stać się liderem w Europie. Świetne warunki treningowe, sale seminaryjne, odnowa biologiczna, doskonałe jedzenie... Cóż więcej trzeba?

Dlatego się pytam dlaczego np. nikt nie wpadł na pomysł organizowania międzynarodowych seminariów szkoleniowych, obozów, treningów w międzynarodowych grupach?

Dlaczego to Gdańsk - zamiast np. Duesseldorfu, albo Grenzau nie miałby się stać kuźnią europejskiej szkoły pinpongowej? Może zamiast liczyć ilość sprzedanych okładzin i dyskutować nad powołaniem do Portugalii tego, czy innego zawodnika warto się zastanowić, czy czasami nie ucieka nam dziejowa szansa? Gdy widzę ogrom wiedzy Jurka Grycana to tak naprawdę mogłoby się to stać! Ale do tego trzeba być wizjonerem, a nie rzemieślnikiem, czy handlowcem.

Żyjemy w dobie internetu, szybkiego przepływu informacji i swoistej urlopowej wędrówki ludów.

Dlatego pytam się znowu: dlaczego gdański ośrodek nie doczekał jeszcze swojej strony internetowej?!

Dlaczego tak mało klubów, związków, osób w Europie wie, że coś takiego w ogóle istnieje? Gdzie profesjonalna promocja ośrodka?

Przecież to może być przysłowiowa kura znosząca złote jajka. Jestem mimo tego pełen podziwu dla ogromu pracy, który wykonuje szef ośrodka Sylwester Małecki. Pracuje po kilkanaście godzin dziennie i dba o powierzone mu mienie jak o swoje własne. I od lat ratuje finanse centrali.

Ale można i trzeba jeszcze lepiej zadbać o reklamę tej swoistej tenisowej perły Bałtyku.

Może to jednak komuś w niesmak, aby pomorski ośrodek działał prężniej? Jak zwykle brudna polityka powiązana z dealerskimi układami decyduje o wszystkim. Czy nie czas to zmienić?

Zbyszek STEFAŃSKI

źródło: niezależny portal o zawodowym tenisie stołowym http://www.time-out.pl/

(mp)

 

7 września 2007 roku - godz. 13:05

 

Po Zarządzie PZTS: Sylwetka Jerzego Wieczorka   

W dniu 6 września Zarząd PZTS jednogłośnie zatwierdził na stanowisko wiceprezesa ds. organizacyjnych Pana Jerzego Wieczorka. Prezes LKS Odra Głoska, który zadeklarował, że będzie pełnił tą funkcję społecznie, zastąpił na tym stanowisku Marka Wnuka, który wygrał niedawno konkurs na dyrektora OSiR w Elblągu. Jerzy Wieczorek jest działaczem tenisa stołowego od kilkudziesięciu lat. W ostatnich latach kierowany przez niego zespół 5-krotnie zdobywał tytuł mistrza Polski...

Swoją przygodę z tenisem stołowym Wieczorek rozpoczynał na początku lat 70-tych. Był zawodnikiem, ale jak sam podkreśla większych sukcesów nie odnosił. „Bardziej sprawdzałem się jako działacz. To dlatego w 71 roku założyłem klub. Treningi początkowo odbywały się w małej wiejskiej świetlicy w Księginicach, a dopiero potem przenieśliśmy się do Głoski. Tam też powstał obiekt sportowy z zapleczem hotelowym na 30 miejsc.” – opowiada Jerzy Wieczorek, który urodził się w Brzegu Dolnym, a obecnie mieszka w oddalonych o 3 kilometry Księginicach.

W 1982r. Jerzy Wieczorek objął stanowisko wójta gminy Miękinia, które sprawował nieprzerwanie przez ponad 24 lata. Wcześniej pracował jako nauczyciel akademicki w Instytucie Filologii Germańskiej Uniwersytetu Wrocławskiego (z zawodu jest germanistą). Jako wiceprezes PZTS chce kontynuować politykę Marka Wnuka, ale obiecuje też zmiany. „Chciałbym rozbudować Ośrodek w Gdańsku o bazę noclegową tak, aby przynosił Związkowi większe dochody. Oprócz tego zbliża się Euro 2012 i trzeba ten potencjał wykorzystać. Środków będę szukał nie tylko w urzędzie miasta czy marszałkowskim, ale też dotacji unijnych. Oprócz tego przewiduję zmiany w strukturze biura PZTS tak, aby móc lepiej wykorzystać potencjał pracowników. Razem z Prezesem Jerzym Dachowskim chcemy też lobbować w strukturach europejskich i światowych, m.in. aby móc otrzymać organizację ME w 2011r oraz żeby Pro Tour w Warszawie stał się imprezą coroczną.” – obiecuje Jerzy Wieczorek i dodaje „tenis stołowy jest moją pasją od trzydziestu kilku lat. Najważniejsze jest to co jest dobre dla tenisa, zawodników, a my jako osoby funkcyjne pełnimy w stosunku do nich służebną rolę.”

Po Zarządzie PZTS: Zawieszenie kar za Puchar Polski   

Decyzją Zarządu PZTS kary za półfinał Pucharu Polski dla klubów, które nie stawiły się w wyznaczonym terminie na mecz i nie poinformowały o tym biura Związku zostały zawieszone. Zarząd postanowił też utrzymać w mocy wszelkie kary ligowe (indywidualne i drużynowe).

W przypadku gdy ukarane kluby w przyszłym sezonie ponownie nie przyjadą na mecze Pucharu Polski kary zostaną przywrócone.

Zarząd zapoznał się też z propozycjami zmian regulaminowych klubu ATS Warszawa i postanowił skierować je do rozpatrzenia przez Wydział Gier i Dyscypliny na kolejny sezon.

Po Zarządzie PZTS: Treści ważniejszych uchwał

Czwartkowe posiedzenie Zarządu PZTS poświęcone było głównie sprawom sportowym. Omawiano m.in. stan i realizację planu przygotowań do Igrzysk olimpijskich Pekin 2008. Nie zabrakło też bieżących spraw WGiD oraz kwestii regulaminowych. Poniżej przedstawiamy treści wybranych uchwał.

- Uchwała o powołaniu do końca roku Tomasza Krzeszewskiego na stanowisko trenera – koordynatora kadry narodowej juniorów. Postanowiono też, że trenerem OSSM Gdańsk oraz kadry kadetów pozostanie Michał Dziubański, a na trenera kadry młodzieżowej mianowano Piotra Kołacińskiego

- Uchwała o dopuszczeniu do rozgrywek ekstraklasy od II rundy zawodników Alana Wosia, Bogusława Koszyka (LUKS PEŁCZ Górki Notecki) i Huang Tao (OLIMPIA Grudziądz).

- Uchwała o rozszerzeniu punktu Regulaminu Zmiany Barw Klubowych od sezonu 2008/2009 o dopuszczenie do gry od II rundy tych zawodników, którzy przesłali swoje oświadczenia po terminie zmiany barw klubowych, ale przed rozpoczęciem sezonu rozgrywkowego.

- Uchwała o korekcie punktu Regulaminu Rozgrywek PZTS na temat skrócenia meczów play off w ekstraklasie kobiet do dwóch wygranych meczów

- Uchwała o powołaniu na stanowisko wiceprezesa PZTS ds organizacyjnych Pana Jerzego Wieczorka

Zatwierdzeni zostali też organizatorzy imprez sportowych w sezonie 2007/2008 (dokument znajduje się na stronie w prawej kolumnie).  

Krzysztof BLUJ

źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego

(mp)

 

7 września 2007 roku - godz. 00:01

 

Warszawa, 5 wrzesień 2007

POLSKI  ZWIĄZEK  TENISA  STOŁOWEGO

00-449 Warszawa, ul. Łazienkowska 6A. Torwar

tel. (48-22) 621-22-17, 625-38-19, fax (48-22) 629-85-46

e-mail: pzts@pzts.pl

Po dodatkowych konsultacjach postanowiliśmy zaproponować zmodyfikowaną wersję „REGULAMINU zmian przynależności klubowych, wypożyczeń, zwolnień okresowych i potwierdzeń zgłoszeń zawodników Polskiego Związku Tenisa Stołowego”.

Uważamy, że przedłożone wcześniej propozycje powinny znaleźć się właśnie w tym regulaminie a nie w Regulaminie rozgrywek ligowych. Treść zaproponowanych modyfikacji pokrywa się ze zgłoszonymi propozycjami w piśmie z dnia 4 września 2007. Proponowane modyfikacje zostały umieszczone w dokumencie oznaczonym jak wyżej i oznaczone kolorem czerwonym i pogrubioną czcionką. Nie wycofujemy swojej poprawki ze wspomnianego pisma dotyczących definicji walkowera, oraz warunków gry.

Podtrzymujemy swoje uzasadnienie do zaproponowanych poprawek. Proponujemy by te poprawki obowiązywały już 10 września 2007, zaś w przypadku poprawki z §1 ust. 1 od 1 lipca 2008.

Mamy nadzieję, że Zarząd PZTS zaakceptuje zaproponowane modyfikacje i uchwali „REGULAMIN zmian przynależności klubowych, wypożyczeń, zwolnień okresowych i potwierdzeń zgłoszeń zawodników Polskiego Związku Tenisa Stołowego” w zaproponowanej przez nas wersji.

Z poważaniem

Krzysztof Piwowarski

 

31 sierpnia 2007 roku - godz. 10:01

 

Analiza Wojciecha Waldowskiego - polemika Zbyszka Stefańskiego       

Czytając wywody pana Waldowskiego widać dokładnie jak niechętnie odnosi się do ekipy z Gdańska. W PZTS wszystko ok, nasza liga coraz silniejsza. Tylko ten Gdańsk. Fakt –  to ostatni nie zdobyty bastion, który ością w gardle stoi.

Nic nie pisze prezes Waldowski o chęci oddzielenia biznesu od funkcji społecznych, o kłopotach krakowskiego ośrodka, o bałaganie z kadrą młodzieżową i wielu innych sprawach. Krytykuje natomiast wyjazdy trenerów za chlebem za granicę, akceptując jednocześnie prowadzenie sklepu i organizowanie prywatnych obozów przez Leszka Kucharskiego.

Nie zapominajmy też, że ten ostatni przez wiele lat, będąc już trenerem kadry, grał za pieniądze w różnych klubach. Pomija się też fakt, że Michał Dziubański, czy Piotrek Szarfranek grając za granicą jednocześnie wyrabiają  normę godzin  spędzonych na sali, o której Stefan Dryszel mógłby pomarzyć. Paradoksalne jest to, że zarabiają o wiele mniej. A z tego, co wiem podobny „sposób” pracy ma mieć trener reprezentacji kobiet. Trzeba się więc zdecydować  na jedno rozwiązanie. I traktować wszystkich tą samą miarą.

Pan prezes nie zauważa także, że czterokrotna medalistka ostatnich ME juniorów, Natalia Partyka, trenuje pod okiem trenera kadry juniorów Michała Dziubańskiego. I chwali sobie tę współpracę, co można przeczytać w ostatnim wywiadzie na naszej stronie.

Nic też nie słychać o tym, że absolutnie ignorowana jest Rada Trenerów i jej postulaty. Wiadomo też, że do tej pory nie została uchwalona żadna uchwała z ostatniego zjazdu PZTS!

Nauczmy się panie prezesie akceptować suwerenne decyzje trenera kadry, a nie krytykujmy go publicznie. 

Co do wyskoków w czasie zgrupowania kadry przed ME – są one, zdaniem prezesa, w dużej mierze wynikiem zaniedbań trenerów reprezentacji. A gdzie rola działaczy, trenerów klubowych, czy rodziców. Najlepiej wszystko zwalić na niewygodnych.

Nie rozumiem też pisania o zbyt stanowczej reakcji po zajściu w Gdańsku. Trener Dziubański nie chciał odsunąć Chodorskiego od udziału w ME. Jednak zarząd i pan Łaszczyński zdecydowali inaczej. Swoją drogą w tamtych dniach to pasowało, bo pan Łaszczyński zaczął trochę za dużo mówić.

Zarzut braku rozmów trenerów klubowych ze szkoleniowcami klubowymi jest niesprawiedliwy, mijający się z prawdą i koniukturalny.

A może by tak uaktywnić bardziej trenera męskiej reprezentacji panie prezesie?

Co do braku informacji o powoływaniu zawodników do ośrodka to chyba jest to głównie sprawa szefa wyszkolenia. A tego, który tę funkcję dobrze pełnił –  Andrzeja Kawy – już nie ma.

Reasumując: swój pierwszy felieton zatytułowałem Gdański kompleks. Widać ten Gdański kompleks u pana Waldowskiego na każdym kroku. Życzę przy okazji następnych analiz poświęcenia więcej czasu rzeczywistym problemom tenisa stołowego. I wyboru pomiędzy prowadzeniem prywatnego biznesu, a społeczną działalnością w tenisie stołowym.

Zbyszek STEFAŃSKI

źródło: niezależny portal o zawodowym tenisie stołowym http://www.time-out.pl/

(mp)

 

30 sierpnia 2007 roku - godz. 22:50

 

Sportowe podsumowanie sezonu 2006/2007   

Jeszcze nie zdążyliśmy ochłonąć po sukcesach młodzieży na ME w Bratysławie a już szybkim krokiem zbliża się następny sezon. Będzie on na pewno pod każdym względem bardzo ciekawy, a zakończą go Igrzyska Olimpijskie. Czy weźmiemy w nich udział?

Wróćmy jeszcze do minionego sezonu. W pierwszej jego połowie bez wątpienia największą imprezą "na naszym terenie" były Międzynarodowe Mistrzostwa Polski, w kalendarzu zapisane po angielsku "Polish Open". Działacze PZTS mieli obawy, czy pod względem sportowym będą udane. Co dwa lata, impreza ta wzmacniała budżet PZTS, dlatego będziemy ją organizować co roku. Mamy doświadczoną ekipę, złożoną z pracowników etatowych PZTS i działaczy społecznych, i możemy pokusić się o organizacją ME seniorów w 2011 roku. A jak było pod względem sportowym na "Polish Open 2006"? Myślę, że możemy być zadowoleni - zwycięstwem w grze pojedynczej kobiet zakończyła swoje boje Li Qian, w grze podwójnej po złoty medal sięgnęła para deblowa Lucjan Blaszczyk/Wang Zeng Yi. To były na pewno bardzo miłe akcenty sportowe, których w minionych latach brakowało.

Druga część sezonu nie zwolniła tempa, najpierw Mistrzostwa Europy seniorów w Belgradzie, i niezapomniany występ "biało-czerwonych" w meczu półfinałowym z Niemcami, przegrany ale bardzo nieznacznie, na osłodę brązowy medal. I w zasadzie bez odpoczynku wyjazd na Mistrzostwa Świata Indywidualne w Zagrzebiu, tam jednak było bardzo trudno o sukces, fatalne losowanie i w zasadzie trzeba było się cieszyć z wygrania setów z najlepszymi na świecie. Ale o skali trudności, jeżeli chodzi o możliwość zdobywania medali, niech świadczy fakt, że Europa nie zdobyła ani jednego. Jak zwykle gdy seniorzy kończą sezon i zaczynają dorabiać różnymi turniejami pokazowymi, młodzież sposobi się do najważniejszych zawodów - Mistrzostw Europy. Ale po drodze jak co roku "Polish Yout Open" we Władysławowie. Tym razem finansowo na piątkę, sportowo - z uczuciem niedosytu. Tak naprawdę nie wiem, czy srebrny medal w singlu Piotra Chodorskiego i drużyny juniorów to był sukces, czy porażka? Dlaczego? Bo ponoć "apetyt rośnie w miarę jedzenia". Złoto w singlu kadetek Magdaleny Szczerkowskiej - to bardzo miły akcent na zakończenie sportowych zmagań w Cetniewie. Wszyscy liczyliśmy na to, że trenerzy na obozach przygotują naszą młodzież do "występów", ale mieliśmy na myśli "sportowych" a tym czasem młodzież zostawiona bez należytej kontroli, na zbyt długi okres czasu, z nudów zaczęła zbyt szybko "świętować"

Moim zdaniem reakcja, nieobecnej przy zajściu kadry trenerskiej, była nieprzemyślana, zbyt nerwowa i szkodliwa dla rozwoju sportowego ukaranych. Szkoda, że wcześniejsze "wyczyny" naszych reprezentantów nie kończyły się tak stanowczą reakcją.

Dlatego z Mistrzostw Europy nasi chłopcy, choć walczyli dzielnie, przywieźli tylko jeden brązowy medal w grze mieszanej kadetów (Floras Robert). Za to dziewczyny, chociaż bez "złotka" to jednak z imponującą ilością medali srebrnych i brązowych. Nasza młodzież w minionym sezonie zaznaczyła swoją obecność również na Mistrzostwach Świata Juniorów, co prawda bez medali, ale nasze sympatyczne juniorki otarły się o strefę medalową przegrywając bój o medal 2:3 z drużyną z Węgier i zajmując ostatecznie 7 miejsce.

Reasumując sezon pod względem sportowym udany, biorąc pod uwagę nakłady finansowe a uzyskane efekty, to jesteśmy w Europie, w ścisłej czołówce. Patrząc na budżety finansowe i ogólny potencjał Niemiec, Francji, Włoch czy nawet w ostatnim czasie Rosji trzeba powiedzieć, że o medale będzie coraz trudniej. Trzeba na pewno poprawić współpracę naszych Ośrodków Centralnych z klubami sportowymi. Dotychczas trenerzy pracujący z młodzieżą w naszych Ośrodkach, bardzo rzadko rozmawiali z trenerami klubowymi, czasami wcale. Brali kogo chcieli i nie pytali o zgodę tych, którzy przez parę lat trudzili się wiele, by wychować swojego zawodnika na mistrza. Przykład "prosto z brzegu" - na ostatnim posiedzeniu Zarządu, jego członek czyta listę zawodników wytypowanych do Ośrodka Centralnego w Gdański i nagle blednie na twarzy, bo widzi nazwisko swojego podopiecznego. Nikt nie zadzwonił, nie porozmawiał, a wytypował. Zasadne jest pytanie, czy zawodnik, który robi systematyczne postępy, ma bardzo dobrą opiekę w swoim macierzystym klubie, powinien przechodzić "na siłę" do Ośrodka Centralnego?

Ostatnio nasze środowisko bulwersuje sprawa Patryka Chojnowskiego, który nie mogąc doczekać się na profesjonalną opiekę (wyjazdy kadry trenerskiej na dorabianie za granicę) przeniósł się do Ostródy. Riposta ze strony trenera kadry juniorów była natychmiastowa - niepowołanie do reprezentacji Polski na wyjazd do Portugalii.

Jeżeli zawodnik zdobywa Mistrzostwo Polski w grze indywidualnej i gromi wszystkich w OTK a nie może porozumieć się ze swoim trenerem kadry, to w takiej atmosferze o sukces sportowy będzie coraz trudniej. Takie talenty nie przychodzą do naszej dyscypliny zbyt często. Pomyślne wieści nadchodzą z naszych rozgrywek ligowych, ekstraklasa będzie bardzo ciekawa, zarówno kobiet jak i mężczyzn. Obserwujemy powrót zawodników z zagranicznych wojaży. To na pewno ułatwi pracę trenerów Kadry Narodowej.

I tym optymistycznym akcentem chciałbym dzisiejsze podsumowanie zakończyć, życząc w nowym sezonie wszystkim zawodnikom - "połamania rakiet", trenerom - radości z sukcesów swoich podopiecznych i działaczom dużo zdrowia w poszukiwaniu środków finansowych.

Ze sportowym pozdrowieniem

Waldowski Wojciech

foto: Ireneusz KANABRODZKI

źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego

(mp)

 

30 sierpnia 2007 roku - godz. 01:39

 

Egzaminy sędziowskie - Listy sędziów 

Decyzją Kolegium Sędziów PZTS egzamin dla sędziów m.in. reprezentujących województwo mazowieckie odbędzie się w dniu 1 września 2007 roku w Bydgoszczy, w sali EMDEK-ku, ul. Leszczyńskiego 42.

Informacje: Andrzej GRZĄDZIEL tel. kom. 0-600124534.

Lista sędziów reprezentujących województwo mazowieckie na egzamin w Bydgoszczy:

Grzegorz BOR, Jan RADOŃSKI, Marek SNOPIŃSKI, Sławomir ZAŁĘSKI, Robert KOSIŃSKI, Krzysztof PIETRZYKOWSKI, Maciej PIETRZYKOWSKI.

Jednocześnie decyzją Kolegium Sędziów PZTS następujący sędziowie z województwa mazowieckiego zostali zwolnieni z egzaminu:

Katarzyna BIELAK, Krystian KILAR, Józef MYRCIK, Jan RESPONDOWSKI, Andrzej WIATRAK.

źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego

Komentarz:

A swoją drogą zupełnie zdumiewający jest fakt, że chociaż od ostatniego Walnego Zgromadzenia MOZTS minęło już ponad 2 lata - to Kolegium Sędziów MOZTS wybrane w składzie: Przewodniczący - Krystian KILAR oraz Członkowie - Grzegorz BOR i Jan RADOŃSKI nie odbyło ani jednego posiedzenia.

W jaki więc sposób zapadają decyzje dotyczące środowiska sędziów naszego województwa ?

Kto reprezentuje interesy naszych sędziów na arenie ogólnopolskiej ?

Marek Przybyłowicz

 

24 sierpnia 2007 roku - godz. 23:31

 

Zakaz klejenia sposobem na zarobek?

Międzynarodowa Federacja Tenisa Stołowego (ITTF) opublikowała dyrektywę na temat zakazu klejenia substancjami lotnymi, która ma wejść w życie od 1 stycznia 2008 roku dla kategorii młodzieżowych i od 1 września 2008 roku dla kategorii seniorskich.

Zastanawiałem się w jaki sposób będzie sprawdzany stan naszych rakietek. Otóż, skonsultowałem tą sprawę z kilkoma dystrybutorami sprzętu do tenisa stołowego oraz z Polskim Związkiem Tenisa Stołowego. Efekt tego jest taki, iż firmy już w tym sezonie wprowadzą specjalne kleje wodne i okładziny przystosowane do tych klejów, natomiast PZTS cały czas myśli nad tym, jak to sprawdzać (niedozwolone kleje), jak rozwiązać pewne sporne sytuacje. A ich jest sporo. Dajmy przykład Piotra Chodorskiego, który od 1 stycznia nie będzie mógł używać ekologicznego kleju w rywalizacji juniorskiej, natomiast w seniorach, na OTK i w lidze będzie mógł śmiało kleić niedozwolonymi dla niego substancjami.

Z informacji jakie uzyskałem od Marka Rzemka z PZTS wyniki, iż PZTS cały czas się zastanawia jak tego typu sytuacje rozwiązać. Wkrótce ma być oficjalny komunikat w tej sprawie. Według Rzemka do 15 sierpnia PZTS będzie patrzył bardzo pobłażliwie na osoby, które nie stosują się do przepisu mówiącym o zakazie klejenia substancjami lotnymi. Będzie to pewnego rodzaju okres ochronny dla zawodników i do tego czasu nie posypią się żadne kary, przynajmniej ze strony PZTS.

Na razie urządzenia sprawdzające zawartość ulotnych środków organicznych, według nieoficjalnych informacji, mają być rozprowadzane po 400 EUR za sztukę. Jednak z tego co dowiedzieliśmy się ze źródeł nieoficjalnych, głównymi dystrybutorami skrzynek wykrywających "zły klej" mają być związki narodowe, co wiąże się z tym, że cena pójdzie znacznie w górę. Oznacza to, że w przypadku powierzenia dystrybucji związkom, będą one mogło sprzedawać te urządzenia po nieatrakcyjnych cenach, wliczając do podstawowej ceny prowizję dla siebie.

Czyżby związki chciały na zmianie przepisów zarobić? Z pewnością tak. A kto by nie chciał? Wiem natomiast, że z tym monopolem na dystrybucje "skrzynek" walczy Międzynarodowa Federacja Tenisa Stołowego, która chce, aby każdy mógł ją swobodnie kupić i to nie tylko od rodzimego związku! Na razie jest konflikt na linii związku a ITTF. Zobaczymy co z tego wyniknie.

Ale to nie koniec. Z pewnością spore pieniądze na zmianach ITTF-u zarobią dystrybutorzy sprzętu do tenisa stołowego. 100 ml kleju wodnego ma kosztować tyle co 1 l kleju ekologicznego. Więc to samo mówi za siebie.

Słyszałem również o sposobie na ominięcie wykrycia przez skrzynki zakazanych substancji lotnych. Otóż, amatorzy-specjaliści wymyślili specjalny żel, którym smarują sobie brzegi deski, dzięki czemu rzekomo żadne urządzenie nie wykryje tego czy klej jest wody czy ekologiczny. Sposób ciekawy. Zobaczymy co innego wymyślą Polacy. Macie jakieś propozycje?

Paweł GĄSIORSKI

źródło: Polski Magazyn Tenisa Stołowego

(mp)

 

17 sierpnia 2007 roku - godz. 20:15

III Ogólnopolski Turniej Klasyfikacyjny Weteranów w Warszawie?

Według propozycji Przewodniczącego Wydziału Gier i Dyscypliny PZTS Sylwestra MAŁECKIEGO III Ogólnopolski Turniej Klasyfikacyjny Weteranów ma odbyć się w hali ATS Warszawa w dniach 19-20 kwietnia 2008 roku.

Uwaga: Ostateczny przydział imprez sportowych zostanie opublikowany po zatwierdzeniu ich przez Zarząd PZTS.

Przy tej okazji chciałbym przedstawić prośbę, jaką w dniu 12 czerwca 2007 roku skierowałem do Zarządu Polskiego Związku Tenisa Stołowego:

 

Warszawa, dnia 12 czerwca 2007 roku

Zarząd

Polskiego Związku Tenisa Stołowego

ul. Łazienkowska 6A

00-449 Warszawa

P R O Ś B A

Jako aktywnie interesujący się problemami tenisa stołowego w Polsce, a także wieloletni uczestnik zawodów dla seniorów starszych - weteranów organizowanych przez Polski Związek Tenisa Stołowego, zwracam się do Zarządu Polskiego Związku Tenisa Stołowego z ofertą kompleksowego prowadzenia wszelkich spraw związanych z tą kategorią wiekową, a także spraw związanych z przygotowaniem, organizacją i prawidłowym przeprowadzeniem:

- Ogólnopolskich Turniejów Klasyfikacyjnych Weteranów;

- Mistrzostw Polski Weteranów.

Do współpracy w realizacji powyższych celów zaprosiłem doświadczonych działaczy, którzy w ostatnich latach wykazali się wysokim profesjonalizmem w organizacji imprez ogólnopolskich dla naszej kategorii wiekowej.

Zwraca się również z prośbą o rozważenie możliwości powstania Komisji ds. Weteranów.

Ze sportowym pozdrowieniem

Z wyrazami szacunku

Marek Przybyłowicz

 

W odpowiedzi w dniu 12 lipca 2007 roku otrzymałem e-mail od Wiceprezesa PZTS Marka WNUKA:

Pan Marek Przybyłowicz

W odpowiedzi na Pana pismo z dnia 12.06.2007 r. w sprawie oferty kompleksowego prowadzenia rozgrywek dla weteranów uprzejmie informuję, że decyzją Zarządu PZTS sprawa została przekazana do WGiD PZTS w celu jej rozpatrzenia.

Z poważaniem,

Marek Wnuk

Komentarz

Chociaż od złożenia mojego pisma w dniu 12 czerwca 2007 roku minęło już 66 dni, w sprawie nie zapadła jeszcze żadna wiążąca decyzja.

Mam świadomość, iż w polskim tenisie stołowym chętnych do poważnego zajęcia się rozgrywkami weteranów jest całkiem spora grupa.

Myślę, iż w obliczu konkurencji ze strony tak świetnych działaczy jak np. Władysław CHRABĄSZCZ, naprawdę nie mam żadnych szans… 

Marek PRZYBYŁOWICZ

17 sierpnia 2007 roku - godz. 20:11

 

Zmiany kadrowe w biurze PZTS   

Polski Związek Tenisa Stołowego informuje, że z dniem 15 sierpnia, po 9 latach pracy, Pan Marek Wnuk przestał pełnić funkcję Dyrektora Biura oraz Wiceprezesa PZTS. Rezygnacja z zajmowanych funkcji podyktowana była wygraniem konkursu na Dyrektora w jednej z instytucji kultury fizycznej i sportu w rodzinnym Elblągu. Pracę w Związku zakończyła również Główna Księgowa Pani Barbara Piotrowska. Na tym stanowisku zastąpi ją dotychczasowa specjalistka ds. finansowych Pani Wanda Kołodyńska.

Marek Wnuk dbał o każdy szczegół, aby Pro Toury w Warszawie i Cetniewie były sprawnie przeprowadzone. To w dużej mierze dzięki niemu ITTF za każdym razem wystawiało Polakom wysoką notę za organizację.

Pan Marek Wnuk całkowicie ze Związku jednak nie odchodzi. Pozostaje członkiem Zarządu PZTS kadencji 2004-2008. Na ostatnim posiedzeniu Zarządu podziękowania w ciepłych słowach za owocną pracę na rzecz rozwoju tenisa stołowego złożył mu Prezes Jerzy Dachowski, który teraz będzie kierował biurem Związku.

Krzysztof BLUJ

źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego

(mp)

 

13 sierpnia 2007 roku - godz. 23:08

 

Warszawa, 31.07.2007

Kolegium Sędziów PZTS

Prezesi

Wojewódzkich Związków Tenisa Stołowego

Przewodniczący

Kolegium Sędziów WZTS

dot.: licencji sędziowskich na sezon 2007/2008

Kolegium Sędziów PZTS informuje, że ustaliło system rekrutacji na sędziów  licencjonowanych na najbliższy sezon rozgrywek.

I tak :

1. Do dnia 21 sierpnia br. poszczególne Okręgowe Związki proszone są o przesłanie do PZTS zgłoszeń imiennych sędziów, którzy wyrażają chęć prowadzenia zawodów ekstraklasy i I ligi (zarówno tych, którzy takie uprawnienia posiadają, posiadali w sezonach poprzednich i wyrażają chęć uzyskania ich w tym sezonie).

Kandydatami zgłaszanymi mogą być czynni sędziowie państwowi, związkowi i okręgowi z co najmniej dwuletnim stażem.

Brak pisemnego zgłoszenia może spowodować pominięcie w postępowaniu rekrutacyjnym.

2. Niektórzy sędziowie, prowadzący zawody ekstraklasy w sezonie 2005/06 i 2006/07 oraz którzy sędziowali spotkania na zawodach międzynarodowych organizowanych przez PZTS, po uzyskaniu pozytywnej opinii Kolegium Sędziów PZTS mogą zostać zwolnieni z egzaminu testowego.

1. Egzamin zostanie przeprowadzony w dniu 1 września br. jednocześnie w dwóch lub trzech miastach ( miejsce zostanie ustalone po otrzymaniu wszystkich zgłoszeń kandydatów).

Z poważaniem,

/-/ Piotr Pielaciński

Przewodniczący Kolegium Sędziów PZTS

źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego

(mp)

 

8 sierpnia 2007 roku - godz. 09:13

 

Droga do normalności       

Sezon 2006/2007 już za nami. Był to dla mnie sezon, w którym musiałem stawić czoła nowemu wyzwaniu. Po trzech latach gry w polskiej ekstraklasie zdecydowałem się na wyjazd za granicę. Motorem napędowym do podjęcia tej decyzji była przede wszystkim chęć przeżycia czegoś nowego, chciałem rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu. Jechałem w nieznane, nie podpisałem nawet żadnego kontraktu z moim nowym niemieckim klubem.

Cieszyłem się jednak na samą myśl o tym, że będę miał możliwość trenowania w obecnie największym centrum tenisa stołowego w Europie (Dusseldorf). Już po pierwszych tygodniach pobytu za granicą wiedziałem, że decyzja o wyjeździe była jak najbardziej słuszna. Może zabrzmi to dziwnie, ale to co najbardziej spodobało mi się w Niemczech to atmosfera normalności, jaką tworzą otaczający mnie tutaj ludzie. Normalności, której tak bardzo brakowało mi w Polsce…

Na to, że atmosfera w polskim ping pongu jest nienajlepsza, składa się wiele czynników. Przykładowo to jak działa większość polskich klubów. Głównym celem władz sekcji tenisa stołowego jest przede wszystkim znalezienie skutecznego sposobu na to, aby ominąć luki prawne i na działalności sportowej się wzbogacić. Dla jasności pragnę tylko dodać, że nie widzę nic złego w tym że np. trener czy prezes dostaje wysokie wynagrodzenie. To co mnie martwi to fakt, że wysokiej pensji nie dostają inteligentni i wykształceni ludzie, którzy znają się na tenisie stołowym i mogliby pomóc w rozwoju tej dyscypliny w Polsce. Ważniejsze od odpowiednich kwalifikacji jest to, czy uda się nam wejść w odpowiedni układ. Nie mam tu na myśli wielkiego układu, o którym ciągle mówią obecnie najsłynniejsi bliźniacy IV Rzeczypospolitej. Po prostu widząc, co się u nas dzieje, nie sposób nie zauważyć, że właśnie na układach i lewych rachunkach opiera się działalność naszych działaczy i prezesów. Jest to smutne, podobnie jak to, że żądza pieniądza odsunęła na drugi plan sportową rywalizację.

Klubowe władze, okradając własną kasę okradają zawodników, nie wypłacając im należnego wynagrodzenia. Dotyczy to również tych, którzy grali w polskiej ekstraklasie. W moim przypadku nie było inaczej. Z czterech różnych klubów, od których otrzymywałem stypendium tylko jeden wywiązał się w całości ze swoich zobowiązań. W Niemczech do takich sytuacji dochodzi naprawdę rzadko. Nie bez znaczenia jest to, że często prezesami klubów są tam pasjonaci tenisa stołowego, którzy mają własną firmę i nie muszą martwić się o stan swojego konta. Zarabiają wystarczająco dużo, więc nawet nie myślą o okradaniu klubowej kasy. Poza tym mentalność ludzi na zachodzie nie pozwala na tego typu postępowanie. W naszym kraju niestety rzadko można powiedzieć o kimś, że posiada jakiekolwiek zasady moralne. W Polsce główną zasadą w walce o pieniądze czy fotel prezesa jest…brak zasad.

Wielokrotnie rozmawiając na tematy dotyczące funkcjonowania niemieckich klubów słyszałem, że Niemcy są po prostu bogatszym państwem od Polski i tu tkwi cała tajemnica. Trochę jest w tym prawdy, ale sekcjom tenisa stołowego naszych zachodnich sąsiadów też nie jest łatwo pozyskiwać sponsorów. W następnym sezonie w 2 bundeslidze nie wystartują dwie drużyny z powodu problemów finansowych. Z jednej strony szkoda, że dochodzi do takich sytuacji. Z drugiej trzeba jednak docenić postępowanie prezesów tych klubów. W kwietniu nie mieli dopiętego budżetu na następny sezon, który podobnie jak u nas zaczyna się we wrześniu. Stwierdzili więc, że nie będą ryzykować i wycofali się z rozgrywek. Takie postępowanie jest jak najbardziej godne pochwały. Unika się wtedy sytuacji, w której podpisuje się z zawodnikami kontrakty, a potem okazuje się, że nie ma im z czego zapłacić. Poza tym było jeszcze dużo czasu do zamknięcia okienka transferowego więc byli reprezentanci tych klubów mieli dużo czasu na znalezienie nowego pracodawcy.

Jest jeszcze kilka spraw, które nie tylko moim zdaniem należałoby zmienić w celu poprawy funkcjonowania klubów oraz systemu szkolenia. Nie chciałbym jednak skupiać się tylko na wymienianiu negatywnych punktów, bo w ostatnim czasie byliśmy świadkami wielu przyjemnych wydarzeń, które dają nadzieję na lepsze jutro. To co cieszy, to na pewno sukcesy sportowe osiągane przez naszych reprezentantów. Seniorzy sprawili nam miłą niespodziankę zdobywając brązowy medal mistrzostw Europy, ucinając tym samym falę krytyki płynącą z ust „wielkich znawców tenisa stołowego”, którzy na forach internetowych pisali jak to ten Such się zmarnował za granicą albo jak ten Błaszczyk znowu zawodzi. Cieszą również wyniki osiągane w kategoriach młodzieżowych. Widać wyraźnie, że Polska jest jedną z potęg w europejskim ping pongu. Wyraźnie poprawia się również sytuacja w polskich klubach. Takie kluby jak Ostrzeszów, Grodzisk Mazowiecki czy Nadarzyn wprowadzają do ligi nową jakość, doprowadzając tym samym do upadku tych sekcji, o których pisałem wyżej.

Polska szkoła tenisa stołowego odnosi sukcesy. Mamy wielu młodych, utalentowanych zawodników którzy mają predyspozycje aby grać na najwyższym europejskim poziomie. Trzeba pokierować ich karierami tak, aby nie powtarzać błędów przeszłości i nie mówić o kolejnych zmarnowanych talentach. Aby tak się jednak stało należy zacząć działać wspólnie i wspólnie dążyć do tego, aby było u nas jak na zachodzie. Jak na zachodzie, znaczy normalnie…

Maciej PIETKIEWICZ

źródło: niezależny portal o zawodowym tenisie stołowym www.time-out.pl

(mp)

 

8 sierpnia 2007 roku - godz. 09:05

 

Po obozie kadry w Klagenfurcie   

W niedzielę zawodnicy kadry olimpijskiej (L.Błaszczyk, D.Górak, B.Such, Wang Zeng Yi, J.Kosowski) zakończyli tygodniowe zgrupowanie w austriackim Klagenfurcie. Polacy uczestniczyli we wspólnych treningach z reprezentacjami narodowymi Niemiec i Austrii. Na miejscu byli też Chorwat Zoran Primorac i Słoweniec Bojan Tokic. „Wszyscy dobrze znieśli trudy obydwu zgrupowań (pierwsze odbyło się w Zakopanem – dopis red.). Jakość treningu była dużo większa niż gdybyśmy sami zorganizowali treningi” – powiedział trener Stefan Dryszel.

Daniel Górak sezon ligowy rozpocznie 15 września, ale tydzień wcześniej ze swoim zespołem z Hennebont zagra w pierwszej kolejce Champions League.

W trakcie obozu doszło do pokazowego meczu Austria – Niemcy, w którym lepsi okazali się Austriacy (3:2). „Była to próba systemu olimpijskiego, a za razem popularyzacja tenisa stołowego (mecz był pokazywany przez austriacką telewizję). Wynik był sprawą drugorzędną. Zagrał w nim Timo Boll, który miał problemy z kręgosłupem. Trenując z Danielem Górakiem widać było, że Niemiec nie czuje się najlepiej” – powiedział Stefan Dryszel.

Teraz naszych reprezentantów czeka, krótki odpoczynek. Najbardziej napięty terminarz ma Lucjan Błaszczyk. 16 sierpnia startuje Bundesliga (w I kolejce zagra też Jakub Kosowski), a pod koniec sierpnia „Lucek” wraz z Danielem Górakiem udaje się na azjatyckie Pro Toury do Chin i na Tajwan. Z kolei Bartosz Such i Wang Zeng Yi będą przygotowywali się do nowego sezonu ligowego ze swoimi klubami z Ostrzeszowa i Grodziska Mazowieckiego.

Zmiany w rozgrywkach żeńskich w sezonie 2007/2008 i 2008/2009   

Zgodnie z uchwałą Walnego Zgromadzenia Delegatów od sezonu 2008/2009 w ekstraklasie kobiet i w pierwszych ligach występować będzie po 10 zespołów kobiecych (obecnie występuje po 8 zespołów w każdej grupie). W związku z tym niezbędne były zmiany zasad awansów i spadków, które będą obowiązywać już w nadchodzącym sezonie ligowym, który rozpocznie się 15 września.

Poniżej przedstawiamy wyciąg z zapisów w Regulaminie PZTS na sezon 2007/2008

Awans do ekstraklasy

Pkt. 2.4.3.7.1 W sezonie 2007/2008 do ekstraklasy kobiet bezpośrednio awansują zwycięzcy obu grup I ligi, a drużyny z drugich miejsc będą walczyć w dodatkowym barażu z drużynami, które zajmą miejsca 7 i 8 w ekstraklasie. Najlepsze dwie drużyny z dodatkowych baraży awansują do ekstraklasy.

2.4.3.8 Mecze o utrzymanie się w I lidze kobiet

W związku z rozszerzeniem - w sezonie 2008/2009 - I ligi kobiet do 10 drużyn w bieżącym sezonie obowiązywać będą poniższe zasady spadku i awansu do I ligi.

2.4.3.8.1 Po zakończeniu II rundy drużyny, które zajmą miejsca 7 i 8 będą walczyć w dodatkowych barażach o utrzymanie się w I lidze z drużynami, które przegrały w barażach o pierwsza ligę.

2.4.3.8.2 System rozgrywania dodatkowych baraży - turniejowy z udziałem 8 drużyn (załącznik nr 15). Drużyny, które zajmą miejsca 1-4 i 5-6 wywalczą miejsca w I lidze sezonu 2008/2009.

2.4.3.8.3 Drużyny z miejsc siódmych w I lidze będą losowane na pozycje 1-2, drużyny z ósmych miejsc będą ustawione na pozycjach 3-4 do przeciwnych połówek niż drużyna z tej samej grupy. Przegrani z baraży o I ligę są losowani na pozycje 5-8.

2.4.3.8.4  W dodatkowych barażach nie stosuje się rankingu, a mecze toczą się do sześciu wygranych spotkań.

Oprócz tego od przyszłego sezonu drużyny walczące w play offach będą grały do 3 zwycięskich meczów, a nie jak do tej pory dwóch. Dotyczy to ekstraklasy mężczyzn i kobiet.

Krzysztof BLUJ

źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego

(mp)

 

8 sierpnia 2007 roku - godz. 09:02

 

Poprawione tłumaczenie Handbooka ITTFu autorstwa Władysława Chrabąszcza   

Polski Związek Tenisa Stołowego przedstawia najnowsze tłumaczenie oficjalnych przepisów tenisa stołowego rok rocznie publikowanych przez międzynarodową federację tenisa stołowego (ITTF). Autorem tłumaczenia jest członek Zarządu PZTS Władysław Chrabąszcz.

Zmiany zaznaczone są kolorem żółtym. W najnowszych regulaminach nie ma jeszcze ostatnich poprawek jakie przegłosowano na kongresie ITTFu podczas MŚ w Zagrzebiu, m.in. rozporządzeń dotyczących klejenia, zmian dotyczących osób niepełnosprawnych czy nowej formule przeprowadzania kontroli antydopingowych. Z pewnością zmiany te znajdą się w kolejnym polskojęzycznym opracowaniu.

tłumaczenie Handbook’a ITTF 2006/2007

Krzysztof BLUJ

źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego

(mp)

 

4 sierpnia 2007 roku - godz. 13:43

 

Sport Kwalifikowany » Obowiązek dostępu do informacji publicznej

MINISTERSTWO SPORTU

DEPARTAMENT SPORTU

KWALIFIKOWANEGO I MŁODZIEŻOWEGO

Warszawa, 2007-03-15

DSKM - 975/2007

Polskie Związki Sportowe

wg rozdzielnika

 

Departament Sportu Kwalifikowanego i Młodzieżowego informuje, że zgodnie z przepisami ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej ( Dz. U. Nr 112, poz. 1198 z późn. zm.) podmioty reprezentujące inne osoby lub jednostki organizacyjne, które wykonują zadania publiczne lub dysponują majątkiem publicznym, oraz osoby prawne, w których Skarb Państwa, jednostki samorządu terytorialnego lub samorządu gospodarczego albo zawodowego mają pozycję dominującą w rozumieniu przepisów o ochronie konkurencji i konsumentów są obowiązane do udostępnienia informacji publicznej.

Zgodnie z wyrokiem NSA z dnia 12.09.2003 r. (II SAB 91/03) stowarzyszenia, które realizują cele i zadania o charakterze publicznym , maja obowiązek udzielania informacji publicznych. Zgodnie z art. 4 ustawy z 2001 r. o dostępie do informacji publicznej, podmiotami zobowiązanymi do udzielania informacji publicznej są m.in. jednostki organizacyjne wykonujące zadania publiczne lub dysponujące majątkiem publicznym . Jeżeli więc ze statutu stowarzyszenia wynika, iż realizuje ono takie cele i zadania, to ma obowiązek udzielania informacji o swojej działalności. Natomiast od osoby, która się o taką informację zwraca, nie można żądać wykazania interesu prawnego lub faktycznego. Biorąc pod uwagę art. 7 ust. 4 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o sporcie kwalifikowanym obowiązek ten dotyczy również polskich związków sportowych. Ww. podmioty tworzą własne strony Biuletynu Informacji Publicznej, na których udostępniają informacje podlegające udostępnieniu w tej drodze.

W związku z powyższym Ministerstwo Sportu informuje podmioty spełniające warunki określone w art. 4 ustawy o dostępie do informacji publicznej, o konieczności dostosowania swojej działalności do wymogów ustawy, pod rygorem odpowiedzialności określonej w niniejszej ustawie, tj. karze grzywny, karze ograniczenia wolności albo karze pozbawienia wolności do roku.

źródło: Ministerstwo Sportu i Turystyki Rzeczypospolitej Polskiej

Komentarze z forum:

Dlaczego do tej pory nie ma informacji w ramach zakładki "Biuletynu Informacji Publicznej" na stronie PZTS?

Wypełnienie poniższej dyspozycji Ministerstwa spowodowałoby dostęp do: Uchwał Zarządu PZTS, sprawozdań finansowych i decyzji podejmowanych w PZTS oraz publikowanie wszelkich kryteriów stosowanych w PZTS.

Podziękowania dla nieznanych forumowiczów.

(mp)

 

13 lipca 2007 roku - godz. 21:01

 

Informacja Wydziału Gier i Dyscypliny PZTS   

Wydział Gier i Dyscypliny Polskiego Związku Tenisa Stołowego informuje, że po rozpatrzeniu odwołania  klubu ITR Iława od decyzji Wydziału Gier i Dyscypliny PZTS, Zarząd PZTS postanowił uznać zasadność odwołania, gdyż zdaniem zarządu sprawa nie dotyczyła zespołu uczestniczącego w rozgrywkach I ligi.

Przewodniczący Wydziału Gier i Dyscypliny PZTS

Sylwester MAŁECKI

 

13 lipca 2007 roku - godz. 20:53

 

Zmiany regulaminowe na sezon 2007/2008 

Zarząd PZTS zatwierdził nowy Regulamin Rozgrywek PZTS na sezon 2007/2008. Na czerwono zaznaczone są zmiany.

Zawodnicy zmieniający barwy klubowe zobowiązani są do korzystania z nowego druku „Oświadczenia zmiany barwy klubowych”.

Regulamin Rozgrywek PZTS

Oświadczenie zmiany barw klubowych

źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego

(mp)

 

13 lipca 2007 roku - godz. 20:27

 

Licytacja na rzecz Tomasza Krzeszewskiego   

Niemiecki Związek Tenisa Stołowego ogłosił na swojej stronie internetowej licytację na rzecz Tomasza Krzeszewskiego, któremu w styczniu 2006 odnowiła się kontuzja pleców uniemożliwiająca dalsze kontynuowanie kariery. Licytacja przeznaczona jest dla klubów, które chciałyby zorganizować u siebie mecz pokazowy z udziałem Timo Bolla. Dochód z licytacji w całości zasili konto Tomasza Krzeszewskiego.

Krzeszewski, wieloletni gracz niemieckiej Bundesligi, z kontuzją pleców zmagał się już od dłuższego czasu. Po kilkumiesięcznej przerwie wrócił na krótko do gry, by podczas rozgrzewki na Pro Tourze w Chorwacji w styczniu 2006 roku ponownie doznać poważnego urazu. Polak przeszedł skomplikowaną operację w Toruniu pod kierunkiem profesora Harata, która postawiła go na nogi. O powrocie do wyczynowego sportu nie mogło być jednak mowy.

Tomasz Krzeszewski, zmuszony do rezygnacji z gry w niemieckiej lidze, przeniósł się do Polski. W Niemczech jednak o nim nie zapomniano i tamtejsza federacja za sprawą Prezydenta honorowego DTTB Hansa Wilhelma Gäba postanowiła w ten niecodzienny sposób uhonorować Polaka.

Licytacja potrwa od 9 do 23 lipca do godz. 12.00.  

Krzysztof BLUJ

źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego

(mp)

 

13 lipca 2007 roku - godz. 20:25

 

Składy kadr narodowych   

Zarząd PZTS zatwierdził składy kadr narodowych – seniorek, seniorów i młodzieżowców od lipca do końca grudnia 2007r. W 13 osobowej kadrze seniorów znaleźli się debiutanci Patryk Chojnowski i Piotr Chodorski, z kolei w kadrze seniorek (również 13 osób) miejsce znalazło się dla Natalii Bąk.

Bartosz Szarmach ciężką pracą przez cały sezon wywalczył sobie miejsce w kadrze młodzieżowej mężczyzn.

Wśród seniorów po dwóch kadrowiczów mają zespoły MKS TRASKO Ostrzeszów (Bartosz Such i Marcin Kusiński) i BARUCH DOJLIDY WSFiZ Białystok (Piotr i Paweł Chmiel), a wśród seniorek prym wiodą kluby z Sochaczewa (Natalia Partyka, Katarzyna Grzybowska), Wrocławia (Daria Łuczakowska i Marta Gołota), Nadarzyna (Xu Jie i Natalia Bąk) i Kazimierzy Wielkiej (Joanna Narkiewicz i Antonina Szymańska).

Składy wszystkich kadr dostępne są na stronie http://www.pzts.pl/kadra

Krzysztof BLUJ

źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego

(mp)

 

7 lipca 2007 roku - godz. 09:30

 

Czy będą wyjaśnienia? 

Dolnośląski Okręgowy Związek Tenisa Stołowego we Wrocławiu

05-07-2007r.

Szanowny Pan Jerzy Dachowski

Prezes Zarządu

Polskiego Związku Tenisa Stołowego

Warszawa

Zarząd DOZTS we Wrocławiu, zwraca się z uprzejmą prośbą o wyjaśnienie braku powołania na MEJiK-Bratysława 2007r. Piotra Chodorskiego i Jakuba Dorocińskiego.

Do dnia dnia dzisiejszego tj. 06.07.2007 do godz. 12:00, nie otrzymaliśmy uzasadnienia oraz oficjalnych powodów usunięcia ze zgrupowania kadry w Gdańsku przed MEJiK w Bratysławie w/w zawodników LKS Głoska.

W szczególności interesuję nas kto podjął taką decyzję? a w przypadku gdy zadecydowało tak Prezydium zarządu PZTS?- to żądamy, aby w tej sprawie wypowiedzieli się członkowie zarządu PZTS, przewodniczący komisji dyscyplinarnej oraz przewodniczący rady trenerów.

Ze sportowym pozdrowieniem

Prezes Zarządu DOZTS we Wrocławiu

Zygmunt Sutkowski

 

---

Jak mnie poinformował pan Prezes Sutkowski: Jestem zaskoczony tą decyzją jako wieloletni działacz i wielokrotny kierownik ekip wyjeżdżających na Mistrzostwa Europy, zawsze umiałem się porozumieć z młodzieżą. Przeprowadzałem rozmowy prewencyjne i ostrzegałem przed sankcjami, jakie mogą być w wypadku nie stosownego zachowania.

Winą za to zdarzenie obarczam opiekunów z Gdańska, iż nie dopilnowali swoich obowiązków, ich rolą jest również sprawować nadzór nad młodzieżą, która to jest pod ich opieką w czasie zgrupowania lub zawodów-twierdzi prezes Sutkowski.

Sprawa jest na tyle ważna i owiana w kontrowersje, że będę dążył do jak najszybszego jej wyjaśnienia. Żal mi trenera Błażeja Sucha i Prezesa Jerzego Wieczorka, za wkład i poświęcenie jakim się oddali. Czekam na wyjaśnienia.

Karwatka Sławomir

---

 

Pan Jerzy Dachowski

Prezes Zarządu PZTS

Warszawa ul. Łazienkowska 6A

W imieniu Zarządu LKS ODRA Głoska oraz własnym, jako członka Zarządu PZTS Warszawa, składam niniejszym odwołanie i protest od decyzji Prezydium PZTS w sprawie skreślenia ze składu reprezentacji Polski na Mistrzostwa Europy Juniorów i Kadetów w Bratysławie, zawodników naszego klubu Piotra Chodorskiego i Jakuba Dorocińskiego.

Uzasadnienie:

1. Decyzję o skreśleniu zawodników ze składu reprezentacji podjęło Prezydium, a nie Zarząd PZTS. Uważam, że w tak istotnej sprawie winna być zasięgnięta opinia wszystkich członków Zarządu, oraz przewodniczącego Rady Trenerów. W telefonicznej rozmowie odbytej w dniu 03.07.2007. o godzinie 13.59.02. z Panem Prezesem takie rozwiązanie sugerowałem.

2. W moim przekonaniu zaistniał brak dokładnego wyjaśnienia okoliczności zaistniałej sytuacji podczas zgrupowania kadry narodowej w dniu 30.06.2007, oraz negatywne w skutkach niedopilnowanie naszych wychowanków przez kadrę szkoleniowo-wychowawczą COS PZTS Gdańsk.

Niezrozumiały jest dla mnie fakt powołania w skład reprezentacji zawodnika Rafała Łaszczyńskiego, pomimo negatywnej opinii wyrażonej przez trenera kadry narodowej Michała Dziubańskiego, potwierdzonej w głosowaniu członków Zarządu na posiedzeniu w dniu 29.06.2007.

4. Biorąc pod uwagę młody wiek i nienaganną postawę w dotychczasowym reprezentowaniu kraju, nałożona przez Prezydium kara jest niewspółmierna do popełnionego przewinienia. Właściwsze byłoby zastosowanie kary dyscyplinarnej w zawieszeniu, jak również zwrócenie się do klubu o obciążenie kosztami pobytu w Gdańsku i zastosowanie kary finansowej w otrzymywanym stypendium przez zawodników.

Uwzględniając powyższą argumentację wnoszę o niezwłoczne zasięgnięcie pisemnej opinii, drogą elektroniczną, w terminie do 07.07.2007. wszystkich członków Zarządu, oraz Przewodniczącego Rady Trenerów w powyższej sprawie. Jednocześnie proszę o niezwłoczne poinformowanie mnie o wyniku przeprowadzonego głosowania pisemnego i o wyniku rozpatrzenia protestu.

Jerzy Józef Jan Wieczorek

źródło: http://www.karwatka.pl/

(mp)

 

4 lipca 2007 roku - godz. 11:49

 

Kontrowersje wokół składu

Co jest powodem że Piotr Chodorski i Jakub Dorociński, czołowi zawodnicy z Dolnego Sląska nie znaleźli się w kadrze do Bratysławy?.

Czy opublikowane listy o odwołanie prezesów PZTS, członka komisji rewizyjnej na "wielką niesprawiedliwość" z braku powołania do kadry na MEJiK Bratysława 2007r. syna Rafała-na łamach portali internetowych miały wpływ na zmianę decyzji zarządu PZTS ?

Faktem jest że syn p. Łaszczyńskiego znalazł się w ekipie!!!

Czy jest to może zręczna manipulacja PZTS - aby "ARGUMENTY" pana Łaszczyńskiego nie wyszły poza ramy działalności związku? Lub inne przyczyny które miały zastosowanie w zmianie składu. O czym związek powinien publicznie uzasadnić ,co wpłynęło na zmianę jego decyzji.

Czyżby metody pracy PZTS się nie zmieniły? i historia lubi się powtarzać?

Czekamy na wyjaśnienia.

Karwatka Sławomir

źródło: http://www.karwatka.pl/

 

z forum:

Wpis nr: 6885 z 04.07.2007

Imię: Teletubisie i przyjaciele,

Komentarz: Zarząd się odbył i co? I okazuje się, że można tym związkiem mając odpowiedni argument w ręku zrobić co się chcę. Dlaczego szantaż wyszedł, jakie mocne dowody posiadał OJCIEC, o to jest pytanie? Na to pytanie powinien odpowiedź minister Lipiec?

Jest jeszcze inna sprawa, która teraz wypływa, to zachowanie naszych młodych gwiazd t/s, jeżeli prawdą jest, że u tych młodych gwiazdorów gorzała leje się strumieniami, a trenerzy nie reagują, kierownictwo klubu nie reaguje, to sprawa nadaje się pierwsze strony gazet, a czas tych panów i zawodników dobiegł końca, mimo bez wątpienia ich dużego talentu.

Panie Marku prosimy o więcej informacji, bo to zaczyna być groźne.

 

1 lipca 2007 roku - godz. 23:37

 

Podsumowanie współzawodnictwa sportowego w sezonie 2006/2007   

Podczas sobotniej Rady Polskiego Związku Tenisa Stołowego wręczono medale i okolicznościowe plakiety dla najlepszych województw, klubów i zawodników w sezonie 2006/2007. I tak, w klasyfikacji województw zwyciężyło mazowieckie (drużynowo i indywidualnie), w klasyfikacji klubowej KU AZS Wrocław (wyniki drużynowe) i PKS Rafaello Kazimierza Wielka (indywidualnie i łącznie) , w punktacji województw za współzawodnictwo dzieci i młodzieży – mazowieckie, w punktacji klubów za współzawodnictwo dzieci i młodzieży – GLKS Nadarzyn, w największej liczbie wydanych licencji wg województw – śląskie (1435), w największej liczbie wydanych licencji wg klubów – JKTS Jastrzębie, a wg największego progresu w wydanych licencjach – opolskie.

W klasyfikacjach indywidualnych wygrywali Lucjan Błaszczyk i Xu Jie (kat. senior), Patryk Chojnowski i Natalia Partyka (kat. junior), Robert Floras i Magdalena Szczerkowska (kat. kadet) oraz Mateusz Dzikowski i Katarzyna Nowocin (kat. młodzik).

W Radzie Związku uczestniczyli prezesi PZTS, prezesi Okręgów, prezesi zwycięskich klubów oraz zaproszeni goście. Po wręczeniu nagród odbyła się dyskusja podsumowująca miniony sezon. Sprawy sportowe omówił wiceprezes PZTS Wojciech Waldowski, kalendarz na nowy sezon – Kierownik Wyszkolenia Marek Rzemek, zmiany regulaminowe - Przewodniczący WGiD Sylwester Małecki. Na zakończenie dyskusję podsumował Prezes PZTS Jerzy Dachowski.

Szczegółowe wyniki wszystkich klasyfikacji ukażą się na stronie internetowej PZTS w poniedziałek.

Krzysztof BLUJ

źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego

(mp)

 

29 czerwca 2007 roku - godz. 23:56

 

Po Zarządzie PZTS: Resume z obrad   

Ponad 10 godzin obradował w piątek Zarząd PZTS. W tym czasie podjęto szereg uchwał – zatwierdzono bilans Związku za 2006 rok, zatwierdzono skład reprezentacji Polski na mistrzostwa Europy juniorów i kadetów do Bratysławy (dodatkowo przyjęto założenia startowe), zatwierdzono składy kadr narodowych seniorów i młodzieżowców na drugie półrocze 2007 r., zatwierdzono kalendarz sportowy Związku na pierwszą połowę sezonu 2007/2008, zatwierdzono zmiany w Regulaminie Rozgrywek PZTS, a także przyjęto sprawozdania trenerów reprezentacji z mistrzostw świata w Zagrzebiu. Szczegóły poszczególnych uchwał będą publikowane od poniedziałku na stronie internetowej PZTS.

Od samego początku dyskusja była ożywiona. Na szczęście rzetelnie przygotowane materiały przez poszczególne wydziały nadawały właściwe tempo sprawom. Pion szkolenia (Wojciech Waldowski, Marek Rzemek, Stefan Dryszel, Leszek Kucharski, Michał Dziubański) przedstawił 3 sprawozdania – pierwsze z MŚ w Zagrzebiu, drugie - założenia startu w MEJiK w Bratysławie i trzecie - skład kadr narodowych na drugie półrocze. Oprócz tego Kierownik Wyszkolenia Marek Rzemek bronił kalendarza, który po drobnych korektach został jednogłośnie zatwierdzony.

Pion finansowy (Barbara Piotrowska, Marek Wnuk, Kazimierz Skrzypek) przedstawił bilans za 2006 rok, który został zatwierdzony przy aprobacie większości członków Komisji Rewizyjnej. Obszerne materiały przygotował też Wydział Gier i Dyscypliny (Władysław Chrabąszcz, Sylwester Małecki), w których znalazły się zmiany do Regulaminu, opinie klubów w sprawie ekstraklasy mężczyzn oraz poszerzenia składu drużyn I ligi kobiet, a także podziału na grupy rozgrywkowe w pierwszych ligach.

Oprócz tego w sprawach różnych znalazł się projekt obowiązkowego ubezpieczenia zawodników od NNW. Przyjęto też kilka innych uchwał, głównie dotyczących spraw ligowych.

Krzysztof BLUJ

źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego

(mp)

 

28 czerwca 2007 roku - godz. 10:38; 17:03

 

Ważne tematy

Sobotnia Rada Polskiego Związku Tenisa Stołowego to ważne wydarzenie. Nie tylko dlatego, iż jest corocznym podsumowaniem działalności PZTS. Ważna jest również dlatego, iż w naszym Związku nie dzieje się najlepiej, a niedaleka przyszłość nie wróży nic dobrego…

Ku rozwadze uczestnikom sobotniej Rady przedstawiam kilka ważnych tematów, których podczas zebrania zabraknąć po prostu nie może…

Marek Przybyłowicz

SYSTEM SZKOLENIA

1. Brak koncepcji spójnego programu szkolenia uzdolnionej młodzieży.

2. Brak określenia zasad odpowiedzialności za system szkolenia:

- nie wiadomo, kto w  Polsce odpowiada za system szkolenia: Wiceprezes d/s Szkolenia Wojciech WALDOWSKI, Szef Szkolenia – Marek RZEMEK czy może trenerzy kadry narodowej Stefan DRYSZEL i Leszek KUCHARSKI?;

- brak indywidualnych programów wieloletnich dla najzdolniejszych zawodniczek i zawodników;

3. Ośrodki centralne:

- brak współpracy z trenerami klubowymi;

- brak jasno określonych kryteriów naboru zawodniczek i zawodników do ośrodków centralnych;

- brak systemu odpowiedzialności trenerów za wyniki osiągane przez podopiecznych;

- brak sposobu powiązania wysokości zarobków trenerów z wynikami sportowymi;

3. Brak systemu doskonalenia kadr trenerskich

- nie ma systemu wymiany doświadczeń pomiędzy trenerami szkolenia centralnego a trenerami klubowymi. Nie ma pomocy szkoleniowej PZTS dla ośrodków wojewódzkich i koordynacji szkolenia kadr wojewódzkich.

4. Naturalizowanie Chińczyków jako metoda na podniesienie poziomu polskiego tenisa stołowego

- Przykłady karier Xu Jie i Wanga wskazują, iż jest to droga jedynie do zamykania karier reprezentacyjnych polskiej młodzieży i jest ona szkodliwa dla rozwoju tenisa stołowego w dużym kraju europejskim jakim jest Polska. To Boll, Schlager i Samsonow, a nie Chińczycy - decydują o popularności tenisa stołowego w Europie.

ORGANIZACJA I FINANSE

1. Wykorzystywanie członkostwa w Zarządzie PZTS do załatwiania własnych klubowych interesów

- najwyższy czas by rozbudzić wśród członków najwyższych władz umiejętność dążenia do realizacji celów korzystnych dla całego środowiska tenisa stołowego w Polsce;

2. Sytuacja finansowa Polskiego Związku Tenisa Stołowego

- wysokie koszty administracyjne i brak sponsorów grożą bankructwem Związku. Przychody z opłat członkowskich (licencje, wpisowe) zamiast na wsparcie szkolenia są wydatkowane na niezwykle wysokie koszty utrzymania administracji (zakup luksusowego samochodu dla Zarządu);

3. Współpraca z Ministerstwem Sportu

- brak zaufania Ministra Sportu do ludzi kierujących PZTS;

- niska ocena działalności szkoleniowej i organizacyjnej skutkuje zmniejszaniem wysokości dotacji państwowej na działalność Związku.

Marek PRZYBYŁOWICZ

 

25 czerwca 2007 roku - godz. 00:58

 

Rośnie napięcie we władzach PZTS

Obserwujemy coraz bardziej napiętą sytuację w Polskim Związku Tenisa Stołowego. Ocena działalności obecnych władz Związku wywołuje gwałtowne napięcia pomiędzy Zarządem a Członkiem Komisji Rewizyjnej Panem Kazimierzem ŁASZCZYŃSKIM.

Poniżej przytaczam 2 listy Pana Kazimierza ŁASZCZYŃSKIEGO: do Prezesa PZTS Pana Jerzego DACHOWSKIEGO oraz Wiceprezesa ds. Organizacyjnych Pana Marka WNUKA, a także pismo trenera Pana Michała DZIUBAŃSKIEGO do Prezesa PZTS Pana Jerzego DACHOWSKIEGO w sprawie składu reprezentacji Polski na Mistrzostwa Europy Juniorów i Kadetów.

A wszystko w gorącej atmosferze zbliżającej się Rady Związku planowanej na 29 czerwca 2007 roku…

Marek Przybyłowicz

------

Kazimierz Łaszczyński                                                                            Ruda, dnia 24.06.2007 r.

członek Komisji Rewizyjnej PZTS

Pan Jerzy Dachowski

Prezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego

 

Biorąc pod uwagę sytuację związaną z działalnością PZTS zwracam się do Pana o złożenie rezygnacji z funkcji Prezesa Polskiego Związku Tenisa Stołowego..

Ewentualna Pana decyzja będzie wyrazem troski o dobro polskiego tenisa stołowego i umożliwi zapoczątkowanie niezbędnych zmian bez wszczęcia niepotrzebnego zamętu i wtajemniczania w sprawy związku osób z poza środowiska tenisa stołowego.

Brak szybkiej decyzji z Pana strony zmusi mnie do wszczęcia takich kroków, które według mnie wpłyną na dokonanie niezbędnych zmian funkcjonowania PZTS na drodze prawnej. Kroki te będą miały na celu naprawienie nieprawidłowości istniejących w działalności Związku. Zwracam uwagę, iż takie rozwiązanie spowoduje jednocześnie opublikowanie i przekazanie odpowiednim organom wszystkich spraw, które moim zdaniem wpływają na krytyczną ocenę dotychczasowej działalności władz PZTS.

Kazimierz Łaszczyński

 

------

Kazimierz Łaszczyński                                                                         Ruda, dnia 24.06.2007 r.

członek Komisji Rewizyjnej PZTS

Pan Marek Wnuk

Wiceprezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego

 

Biorąc pod uwagę sytuację związaną z działalnością PZTS zwracam się do Pana o złożenie rezygnacji z funkcji Wiceprezesa Polskiego Związku Tenisa Stołowego..

Ewentualna Pana decyzja będzie wyrazem troski o dobro polskiego tenisa stołowego i umożliwi zapoczątkowanie niezbędnych zmian bez wszczęcia niepotrzebnego zamętu i wtajemniczania w sprawy związku osób z poza środowiska tenisa stołowego.

Brak szybkiej decyzji z Pana strony zmusi mnie do wszczęcia takich kroków, które według mnie wpłyną na dokonanie niezbędnych zmian funkcjonowania PZTS na drodze prawnej. Kroki te będą miały na celu naprawienie nieprawidłowości istniejących w działalności Związku. Zwracam uwagę, iż takie rozwiązanie spowoduje jednocześnie opublikowanie i przekazanie odpowiednim organom wszystkich spraw, które moim zdaniem wpływają na krytyczną ocenę dotychczasowej działalności władz PZTS.

Kazimierz Łaszczyński

 

------

Michał Dziubański                                                                                       Gdańsk.16.06.2007

Trener Kadry Narodowej

Juniorów i Kadetów

DO PREZESA JERZEGO DACHOWSKIEGO

ORAZ ZARZĄDU PZTS

Zobligowany do odpowiedzi na pisemny wniosek Pana Kazimierza Łaszczyńskiego o zmianę składu Reprezentacji Polski na Mistrzostwa Europy Juniorów i Kadetów chciałbym wyrazić swoje stanowisko w tej sprawie.

Skład Reprezentacji Polski na MEJ Bratysława 2007 ustalony został zgodnie z regulaminem zatwierdzonym przez Zarząd PZTS, a mianowicie:

1. Mistrz Polski- Chojnowski Patryk

2. II najwyżej sklasyfikowany w rankingu PZTS - Gołębiowski Mateusz

3. Chodorski Piotr - decyzja trenera

4. Fertikowski Paweł - decyzja trenera

5. Puchalski Daniel - decyzja trenera

Osobiście uważam, że regulamin ten w wystarczający sposób wyklucza jakąkolwiek stronniczość w decyzjach trenerskich, ponieważ 40%, czyli prawie połowa składu (przy 4 zawodnikach 50%)otrzymuje automatyczne nominacje.

3 miejsca, o których decyduje trener, to moim zdaniem uczciwe rozwiązanie problemów z przeszłości oraz pozostawienie wystarczającego pola manewru, by ustalić optymalny skład w kontekście obecnych i przyszłych MEJ.

Przy ustalaniu składu kieruję się następującymi kryteriami:

1. Wyniki międzynarodowe

2. Wiek

3. Lista rankingowa PZTS

4. Wyniki ligowe

5. Progresja rozwojowa i wynikowa

6. Zaangażowanie treningowe

7. Funkcjonowanie w grupie oraz pozytywne oddziaływanie na atmosferę w reprezentacji

Biorąc pod uwagę wszystkie w/w kryteria zdecydowałem się powołać D. Puchalskiego.

Przy zbliżonym poziomie gry wszystkich zainteresowanych zawodników(R. Łaszczyński i P. Jędrzejewski) o nominacji Daniela Puchalskiego zadecydowały:

- dobra gra w Cetniewie (awans do drugiej rundy; wygrane z Węgrem Vajdą - nr 7 w Europie, Moriczem - medalistą ME -Kadetów 2006 oraz kilkoma innymi wyżej notowanymi zawodnikami)

- wiek naszego zawodnika

- progresja rozwoju i wyników tego zawodnika w ciągu dwóch ostatnich lat ( 2005 - 23 kadet; 2005 - 5 junior).

Dodatkowo za Danielem Puchalskim przemawia jego zdecydowanie wyższe miejsce w rankingu ETTU - 80 nad swoimi kolegami z reprezentacji: P. Jędrzejewski - 160; R. Łaszczyński - 190.

Złym szkoleniowo posunięciem byłoby powołanie zawodników, którzy są starsi, nie będą grali w drużynie oraz mają znikome szanse na osiągnięcie znaczących sukcesów w singlu, deblu lub mikście.

Zawodnik kończący wiek juniorski, który kandyduje na nr 5 do składu na MEJ powinien wykazywać zdecydowaną przewagę sportową nad młodszymi kandydatami lub być specjalistą z czołówki europejskiej np. w grze deblowej. (M. Chojnicki - nominacja 2006).

Wyciągając wnioski z doświadczeń własnych oraz innych reprezentacji stwierdzam, że na nr. 4 w drużynie kadeckiej i na nr 5.w drużynie juniorskiej powinni zawsze występować zawodnicy młodzi, pozostający na następne lata w tej samej kategorii wiekowej (wcześniejsze nominacje Sz. Malickiego, P. Chojnowskiego, N. Partyki czy P. Chodorskiego).

Wracając do wniosku pana Łaszczńskiego, uważam że złożenie takiego pisma powoduje bardzo dwuznaczną sytuację, którą niektórzy mogą odebrać jako próbę wykorzystywania zajmowanego stanowiska w celu uzyskania określonych korzyści, a w tym przypadku do wyjazdu syna na MEJ.

W moim przekonaniu krzywdzącym zachowaniem w stosunku do w/w zawodników jest stwierdzenie, że pan Łaszczyński nie występuje przeciwko nim, ale "decyzji trenera".

Chciałbym zauważyć, że w ostatnim zdaniu swojego wniosku zaprzecza wcześniejszemu stwierdzeniu pisząc: "mam prawo walczyć o wyjazd syna na Mistrzostwa Europy, co czynię i będę czynił".

Analizując szczegółowo wniosek pana Łaszczyńskiego stwierdzam, że znajduje się w nim dużo nieprawdziwych informacji. Obowiązkiem moim jest ich sprostowanie i przedstawienie faktów dotyczących okoliczności powołania składu na MEJ.

Przy powoływaniu składu reprezentacji kierowałem się w/w kryteriami oraz "regulaminem powołań"

Zawsze zabiegam, aby na imprezach rangi MEJ występowała maksymalna ilość zawodników, a mianowicie 5 juniorów i 4 kadetów.

Nikt nie może potwierdzić faktu zabiegania przeze mnie o zmniejszenie ekipy kadetów, ponieważ z nikim na ten temat nie rozmawiałem i nie zgłosiłem takiego wniosku (wniosek o ilościowy skład  reprezentacji 5 + 4 przekazałem prezesowi W. Waldowskiemu).

Podanie składu nastąpiło w wyznaczonym terminie, po ostatnim sprawdzianie całej ekipy, jakim były MM Polski w Cetniewie

Nieprawdą jest, że dobra gra zawodników (trenujących w OSSM Gdańsk) sprawia mi kłopot. Wręcz odwrotnie. Cieszę się bardzo z postępów każdego z nich, a w szczególności Mateusza Gołębiowskiego, który sam swoją ciężką pracą uzyskał nominację na MEJ, a w Cetniewie potwierdził swoją pozycję w reprezentacji wygrywając z czołowymi zawodnikami Europy.

Zawodnicy M. Gołębiowski i R. Łaszczyński nie zostali powołani do Kadry Narodowej na I półrocze 2007, gdyż zajmowali odległe miejsca na liście rankingowej PZTS (odpowiednio Mateusz - 8; Rafał 9-10).

Co do stronniczości mojej osoby w stosunku do R. Łaszczyńskiego, chciałbym tylko nadmienić, że to na moje wnioski w/w zawodnik przez dwa lata otrzymywał dofinansowanie

pobytu w OSSM Gdańsk w wysokości 50%. Dofinansowanie było udzielane na "duży kredyt", gdyż wyniki zawodnika nie dawały mocnych podstaw, by otrzymywać finansowe wsparcie. (2005 - 17 miejsce; 2006 - 13 miejsce na listach rankingowych PZTS) .

Wniosek pana Łaszczyńskiego traktuję jako wyraz osobistego "podziękowania" za umożliwienie jego synowi rozwoju sportowego w OSSM Gdańsk.

Ze sportowym pozdrowieniem

M. Dziubański

 

24 czerwca 2007 roku - godz. 09:57

 

OŚRODKI TAK, CZY NIE?       

Minie niedługo 20 lat od powstania pierwszego w Polsce i jednego z pierwszych Europie stacjonarnego ośrodka tenisa stołowego w Gdańsku.

To już prawie dwie dekady i warto pokusić się o ocenę i sens powstania OPO na wybrzeżu. Tym bardziej, że obok ocen pozytywnych słychać głosy krytyczne.

Na jednej barykadzie stoją bezkrytyczni entuzjaści skoszarowania najlepszych w jednym miejscu. Inni z kolei twierdzą, że ciągły drenaż najlepszych z klubów doprowadza te ostatnie do upadku. A klubowi szkoleniowcy ciągle ogałacani ze swoich ulubieńców nie widzą sensu dalszej pracy.

Gdański Ośrodek Przygotowań Olimpijskich powstał na fali sukcesów Grubby, Kucharskiego, Jakubowicza i spółki. Niewątpliwą zasługę w tym miał Adam Giersz – ówczesny trener kadry seniorów, a później szef ośrodka. Skoszarowano kilkunastu zawodników. Treningi odbywały się na sali uczelni AWF. Tej słynnej 2, gdzie toczyły się niezapomniane pojedynki Grubba-Kucharski. I gdzie swoje talenty wykuwali Błaszczyk, Krzeszewski, Dziubanski, Frąckowiak, Mojski, Szafranek, Januszyk i inni. I na której trenowały największe nazwiska pingpongowej Europy.   

Tak bezpardonowo zabranej przez zakład gimnastyki 10 lat później. I to przy całkowitej bierności klubu AZS AWF i szefostwa sekcji tenisa stołowego. Ale o tym może innym razem.

Do kadry szkoleniowej należeli wówczas Zbyszek Liszewski, Andrzej Kawa, Zbyszek Stefański. I właściwie ta trójka nadawała ton pracy na sali treningowej. Pan Adam Giersz uwikłany w sprawy polityki i biznesu pojawiał się od czasu do czasu na sali pozostawiając wspomnianej trójce swobodę pracy. Co niosło ze sobą pozytywy i negatywy. Faktem jednak jest, że z tej grupy wykluli się wielokrotni medaliści najbardziej prestiżowych zawodów.

Oczywiście, jak to u nas nie brakło personalnych konfliktów pomiędzy trenerami, działaczami. Szczególnie głośno było wtedy o sporze na lini Giersz - Grycan. I to różnicy fundamentalnej w podejściu do pracy, filozofii treningu itd. To „zaowocowało” niestety odejściem Jurka z Gdańska.

Szkoleniem kadry skoszarowanej w ośrodku zajęli się wymienieni szkoleniowcy. I tak z perspektywy czasu myślę, że przynajmniej nie zepsuliśmy tego, co z tak dużym trudem Jurek Grycan zbudował.

Praca ta trwała ok. 4 lat, kiedy to prezesem został pan Mirosław Kłys. Na skutek jego konfliktu z wieloma działaczami na czele z Adamem Gierszem ośrodek na gdańskim AWF został zamknięty. Zajęcia odbywały się przez jakiś czas na sali MRKS-u. Był pomysł kupna sali w Osowej - małej mieściny koło Gdańska. Zresztą odbywały się tam parę miesięcy zajęcia i zgrupowania kadry.

Po następnych wyborach nowym prezesem został Adam Giersz. A nowym wiceprezesem Wojciech Waldowski, który wszedł do zarządu jako przewodniczący Rady Trenerów. Pozbyto się szybko niesfornych i niewygodnych. Nie bacząc na ich prace i dokonania. Szczególnie w brutalny sposób potraktowano Zbyszka Liszewskiego. A pan Waldowski pozwalniał tych, ktorzy wynieśli go na „salony” tenisa stołowego. No cóż zaczął się czas budowania prywatnych biznesów.

Nowymi szefami ośrodka gdańskiego zostali Leszek Kucharski i Jarek Kołodziejczyk. Dopiero później dołączył Andrzej Kawa – bardzo dobry, już wtedy doświadczony trener - Michał Dziubański i Kołaciński.

Ci dwaj pierwsi byli bez absolutnie żadnego przygotowania praktycznego i doświadczenia. A zajęli się pracą z najbardziej utalentowaną młodzieżą naszego kraju. Przyznaję byłem krytykiem ówczesnych decyzji. Ale po latach przyznaję, że nie w we wszystkim miałem rację. Wyniki osiągnięte przez tą ekipę na ME juniorów i kadetów muszą budzić szacunek i uznanie. Choć wielu twierdzi, że najlepsi z tej grupy Górak i Such mieli mało wspólnego z pracą w ośrodku gdańskim. Potwierdza to tylko teorię, że najlepsi mogą trenować w paru miejscach w Polsce. 

Tylko co dalej? Tak naprawdę liczy się kto z tej całej plejady medalistów ME zaistniał w dorosłym tenisie stołowym. Pojedyncze sukcesy Bartka Sucha, Daniela Góraka, Jakuba  Kosowskiego przy całej mojej sympatii do nich nie można porównać do dokonań Lucka Błaszczyka, Tomka Krzeszewskiego, Piotra Szafranka, czy Michała Dziubańskiego.

Czyli może autokratyzm Leszka Kucharskiego i ugodowość Jarka Kołodziejczyka w połączeniu z ich ówczesnym, żadnym doświadczeniem trenerskim może nie były najlepszym rozwiązaniem? Mówiło się wtedy i mówi się do dziś o wielu niejasnych sprawach, dziwnych pomysłach na prowadzenie ośrodka, niejasnych kryteriach powołań do kadry. Ale ja chciałbym to zostawić.

Wracając do tematu – zabrakło chyba osoby, która by połączyła te dwie ekipy trenerskie. Wydaje mi się, że nie można wymieniać całej ekipy szkoleniowej. Musi być jakaś kontynuacja myśli i filozofii treningowej. Ubolewam, też, że nie udało się zbudować wtedy platformy porozumienia z Jurkiem Grycanem. Ale tak odmienne charaktery z tak różnymi biografiami, innymi doświadczeniami trenersko-zawodniczymi i filozofią życiową jaką mają Leszek i Jurek są faktycznie trudne do pogodzenia.

Krótki niestety epizod pracy śp. Andrzeja Grubby też na pewno nie pomógł w zmianach.

Pomysł trenowania wszystkich najlepszych w jednym miejscu w Polsce, w tym grających już za granicą nie był chyba szczęśliwy. To właśnie silne, międzynarodowe grupy skupione w paru ośrodkach i klubach są gwarantem dalszego rozwoju zawodnika. Zresztą - jak mi powiedział Jarek Kołodziejczyk - to właśnie niemożność stworzenia takiej grupy w Gdańsku spowodowała w głównej mierze jego wyjazd za granicę. I tutaj kolejna uwaga: jakże łatwo wybywamy się dobrych trenerów. Po 10 latach pracy w Polsce, swoje doświadczenia przekazuje Austriakom.

Od 2 lat pracuje nowa ekipa w Gdańsku. Jarek Kołodziejczyk odszedł na własną prośbę. Leszek Kucharski został trenerem kadry kobiet w ośrodku w Krakowie.

Michał Dziubański jest nowym szefem ośrodka, do pomocy ma Piotrka Szafranka, Grzegorza Nurzyńskiego i Piotra Kołacińskiego. Za nimi udane ME 2006, gdzie zdobyli kilka cennych medali. Dajmy im trochę czasu.

Nie podobają mi się ciągłe próby zmian na siłę. Cała czwórka to fachowcy z prawdziwego zdarzenia. I niech wreszcie związek pójdzie po rozum do głowy i przywróci do obowiązków Andrzeja Kawę. Niech trenerzy podpiszą wreszcie umowy o pracę, niech mają elementarne poczucie socjalnego bezpieczeństwa

Swoja drogą jestem ciekawy, czy inni zatrudnieni w PZTS ludzie muszą parę miesięcy czekać na pensję?

Na koniec chciałbym podsumować pytanie zadane w tytule:

1. Ośrodki do tej pory najlepsza metoda zwiększenia prawdopodobieństwa osiągnięcia wyniku.

2. Nie jest jednak to jedyna droga. Powołania do ośrodków trzeba indywidualizować. Biorąc pod uwagę wszystkie „za i przeciw” takiemu rozwiązaniu. Mam tu na myśli sytuację rodzinną, klub, osobę trenera klubowego, szkołę, cechy psychiczne wybrańca, jego akceptacje takiego rozwiązania.

3. Jeśli zawodnik z różnych względów nie trenuje w ośrodku to nadal powinno mu się pomagać, powoływać na zgrupowania, motywować do dalszej pracy, dobrze współpracować z jego trenerem klubowym. Często się zdarzało i zdarza, że osoby nie trenujące w ośrodku są odsuwane. Bardziej mi to przypomina urażoną dumę własną danego trenera, niż racjonalne myślenie

4. Lepsza współpraca z klubami dostarczającymi zawodników do ośrodków. Ja stałem po obydwu stronach barykady. I wiem, co to znaczy np. dla lokalnego środowiska tenisa stołowego strata najlepszego zawodnika. To często swoista wizytówka, magnes przyciągający następnych do tenisa. To przedmiot dumy i motywacji do dalszej pracy jego trenera klubowego. Chyba często nie zdaje się sprawy z odpowiedzialności jaka ciąży na tych, którzy wyciągają młodego człowieka z jego środowiska.

4. Jasne i czytelne kryteria przy powoływaniu do ośrodków, do kadry, na wyjazdy zagraniczne, ME. Różnie z tym bywało. Powinna decydować merytoryka i wizja trenera kadry.

Tutaj na marginesie sprawa niezadowolonego taty z komisji rewizyjnej PZTS. Jest nie na miejscu dla mnie taka forma próby wpłynięcia na wybór trenera. Tym bardziej, że jest wiadome, że członkowie komisji rewizyjnej kontrolują finanse PZTS. Zacznijmy wreszcie szanować trenera kadry i jego decyzje. A szczególnie powinni to pokazywać członkowie władz PZTS. A nadgorliwy tata wyrządza być może niedźwiedzią przysługę swojemu synowi.

5. Jasność i jawność pracy w ośrodkach. Trenerzy klubowi zawodników trenujących w  ośrodkach powinni dostawać pełną dokumentację przeprowadzanych zajęć. Powinno to być tematem spotkań, dyskusji, analiz z zainteresowanymi.

Zbyszek STEFAŃSKI

 

21 czerwca 2007 roku - godz. 23:49

 

Nasze kochane piekiełko       

Byłem kilka dni w Polsce, miałem okazję porozmawiać o problemach tenisa stołowego w naszym kraju. I od razu rzuciła mi się w oczy, czy jak kto woli w uszy, jedna rzecz. Mianowicie to jak w dalszym ciągu skłócone jest nasze środowisko.

Wyjechałem z kraju 9 lat temu i doskonale pamiętam problemy tamtego czasu. Tylko okazuje się, że to są ciągle te same problemy. Jeden drugiemu podkłada nogę, zawiść i karierowiczostwo jest na porządku dziennym. Przy tym brak szacunku dla sterników pingponga w naszym kraju. Z kolei tzw „władza” często na takie traktowanie zasługuje, podejmując dziwaczne, koniunkturalne decyzje. Nierzadko dzieje się to w atmosferze kompletnego chaosu.

Najgorszym grzechem jest oderwanie się naszych decydentów od „głosu ludu”, czyli od nas samych. I dzieje się to zwykle szybko po wybraniu danej osoby na delegata na zjazd.

W dzisiejszej ordynacji wyborczej wystarczy mieć z każdego okręgu 1-2 „swoich delegatów”, by przegłosować wszystkie wygodne dla siebie decyzje. Jak się zdobywa „swoich delegatów” wie każdy kto w środowisku trochę dłużej siedzi. Tak się dzieje od lat.

Przy doborze współpracowników rzadko decyduje merytoryka i kompetencje. Najbardziej przydatne jest to, że tamten, czy inny podniesie rękę. Często nawet wbrew własnym odczuciom.

Nie chciałbym tutaj uogólniać. Z pewnością jest wielu porządnych ludzi kochających naszą dyscyplinę sportu. Ale jakoś trudno im się przebić do góry, albo, co gorsza, gdy mówią zbyt dużo są neutralizowani kawałeczkiem tortu z wielkiego rynku sprzedaży sprzętu.

Jakże łatwo i tanio można się sprzedać! I argumenty typu ”bo wszyscy tak robią, muszę z czegoś żyć, czy i tak nic się nie zmieni” nie trafiają do mnie. Każdy z nas jest myślącym człowiekiem podejmującym takie, a nie inne decyzje. Można inaczej! Są inne sposoby postępowania i działania, które nie muszą zabijać poczucia godności. I niech pan X, czy Y, zamiast inkasować kolejną koszulkę w prezencie przetrze oczy i weźmie się do roboty. Albo najlepiej niech ustąpi i zrobi miejsce innym.

Dlaczego wywołuję wyświechtane przecież tematy znów do tablicy?

Ano właśnie dlatego, że mamy niepowtarzalną szansę zaistnienia na długie lata w europejskim, a może światowym tenisie stołowym.

Nie przypominam sobie od lat, żebyśmy szli tak szeroką ławą utalentowanych zawodników i zawodniczek w każdej praktycznie kategorii wiekowej. Owszem była generacja Lucka Błaszczyka, Tomka Krzeszewskiego, potem Bartka Sucha i Daniela Góraka. Ale była to grupa 3-5 zawodników zdobywających medale na ME kadetów i juniorów. Dziś jednak można jednym tchem wymienić szerszą grupę zawodników, którzy mogą „namieszać” w Europie. Ostatnie świetne występy na kolejnych juniorskich turniejach są tego potwierdzeniem.

Proszę też zauważyć, że dzieje się to na tle bezprecedensowego dołka w jakim znalazła się Europa w konfrontacji z Azjatami. Tym bardziej więc może być łatwiej w zdobywaniu medali przynajmniej w skali Europy.

Tylko nie powielajmy starych błędów. Stwórzmy takim zawodnikom jak Chodorski, Partyka, Szczerkowska, Floras i innym, po skończeniu wieku juniora godziwe warunki do trenowania. Musi zacząć funkcjonować profesjonalny pomocowy system kierowania karierą zawodników (przynajmniej tych z kadry narodowej) w jakże trudnej kategorii młodzieżowca.

Czy nie jest źle, że Natalka Partyka w przyszłym roku po zakończonych ME juniorów przychodząc na salę treningową nie będzie już miała w osobie Michała Dziubańskiego swojego trenera? Co stoi na przeszkodzie, żeby dalej współpracowali?

Usłyszymy pewnie argument, że sportu seniorskiego nie można finansować z pieniędzy budżetowych. Racja, ale skoro znalazły się środki na ogromną pensję prezesa Dachowskiego to czy nie można znaleźć dużo mniejszej sumy na rozwój jednej z najbardziej utalentowanych zawodniczek w historii kobiecego tenisa stołowego w Polsce? No i wreszcie co ze sponsorami?

Prezes Waldowski – sam rzutki biznesmen w rozwoju swojej własnej firmy ma pewnie szerokie kontakty w świecie pieniądza. Czas się wykazać! Nie piszę tego złośliwie, tylko po to, by uzmysłowić popełniane błędy. A także pokazać, że powielając je możemy zmarnować wysiłek wielu trenerów i zawodników. Przeżyliśmy to już parokrotnie. Co znaczą dziś w dorosłym tenisie medaliści z ME juniorów i kadetów sprzed 5-10 lat?

Dzisiejsza ekipa zarządu PZTS nie jest idealna. Wie o tym każdy. Liczę jednak na to, że pewni ludzie będąc świadomymi ciążącej na nich odpowiedzialności podejmą konkretne działania, by sprostać wyzwaniu. Jakie to powinny być działania? Służymy w miarę naszych możliwości radą i pomocą.

Zbyszek STEFAŃSKI

 

10 czerwca 2007 roku - godz. 22:09; 10 czerwca 2007 roku - godz. 18:00

 

Ruda, dnia 04.06.2007 r.

Kazimierz Łaszczyński

Ruda 21, 07-311 Wąsewo

Pan Jerzy Dachowski

Prezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego

Zwracam się z prośbą o wytypowanie przez Zarząd Polskiego Związku Tenisa Stołowego kandydatury piątego zawodnika w składzie kadry juniorów na Mistrzostwa Europy w 2007 r. i zatwierdzenie jej z pominięciem decyzyjności w tym względzie trenera kadry juniorów Pana Dziubańskiego. Prośbę motywuję tym, iż wystawienie w składzie zawodnika Daniela Puchalskiego budzi nie tylko u mnie przekonanie, że wybór ten w dużej części podyktowany jest względami prywatnymi. Zawodnik ten preferowany jest od dłuższego czasu przez tego trenera. Pominę omówienie sytuacji naboru do ośrodka i innych kwestii, a skupię się na faktach dotyczących otoczki powoływania zawodników do reprezentacji. Już przed Mistrzostwami Polski Juniorów sporo było głosów w środowisku tenisa, że na Mistrzostwa Europy jedzie Daniel Puchalski. Po mistrzostwach sytuacja się nieco skomplikowała, gdyż PZTS wstępnie zgłosił na ME 4 kadetów i 4 juniorów a zagwarantowanie sobie wyjazdu na ME z rankingu zagwarantował sobie Mateusz Gołębieski. Powodowało to iż brakło miejsca dla Puchalskiego. Trener Dziubański rozpoczął zabiegi aby na Mistrzostwa pojechało nie 4 a 3 kadetów i 5 juniorów /cel jasny/ z pominięciem kadeta Wassylkowskiego. Fakty te potwierdza Prezes Waldowski, członkowie Zarządu Panowie: Wieczorek i Małecki jak również wiele innych osób. Sytuacja ta spowodowała przeciąganie podania składów kadr jak najdłużej, co w efekcie przekroczyło nawet terminy obowiązujące w Europejskiej Federacji zgłaszania imiennych składów kadr. Dopiero w Cetniewie Prezesi PZTS zadecydowali, że wysłanych będzie 4 kadetów i 5 juniorów /maksymalna liczba zawodników/. Trener podał 3 czerwca skład kadr. Na moje pytanie, kto jest piątym zawodnikiem odpowiedział, że po analizie startów międzynarodowych, grze w lidze i wynikach na OTK juniorów zdecydował, że będzie to Daniel Puchalski. Rywalem na to miejsce byli Patryk Jędrzejowski i Rafał Łaszczyński ale tylko Rafał dla tego iż wymusił na siłę swoja dobrą grą tak jak to zrobił Mateusz Gołębiewski branie pod uwagę swoją osobę. Obaj zawodnicy nie są z składzie kadry juniorów zatwierdzanej na wniosek trenera Dziubańskiego, choć po sezonie są to zawodnicy nr. 2 i 3 na listach klasyfikacyjnych juniorów. Potwierdza to fakt, że trener nie brał tych zawodników pod uwagę do reprezentacji a ich dobra gra sprawia jemu jedyne kłopot. Wracając do uzasadnienia Pana Dziubańskiego w kwestii powołania Puchalskiego a nie Łaszczyńskiego jak może trener porównywać starty zagraniczne zawodników, kiedy nie grali oni w tym sezonie w żadnych zawodach międzynarodowych a jeśli biorąc pod uwagę grę w lidze to zgadzam się że obaj nie grali dobrze ale 6 zwycięstw w sezonie na drugim stole a 12 grając na pierwszym to jest chyba znacząca różnica na korzyść Łaszczyńkiego. To, że jedzie Puchalski zadecydował jego młodszy wiek i to, że trener na niego stawia i dlatego powinien zbierać doświadczenia na zawodach tej rangi. Trochę jest to dziwne, gdyż rok temu ten sam trener argumentował Jendrzejewskiemu, że niewystawna go do reprezentacji gdyż jest za młody /był tak jak Daniel pierwszy rok juniorem/. Co się zmieniło? Nazwisko. Jeśli chodzi o zbieranie doświadczeń to jeśli trener nie wysyła przez cały rok zawodnika na zawody w celu zbierania doświadczeń to czy Mistrzostwa Europy powinny być takim miejscem. Moim zdaniem jest to impreza, na którą powinni jechać najlepsi. Oceniając Rafała Łaszczyńskiego trener Dziubański stwierdził, że przez pół roku Rafał wyróżnia się na tle grupy z ośrodka z Gdańska, nawet można stwierdzić, że ciągnął ją, ale to za mało.

Nie chcę więcej opisywać faktów bezstronności decyzji trenera, bo godziłoby to w dobre imię PZTS a biorąc pod uwagę, że pismo te może być upublicznione to wywołało by to niepotrzebną dyskusję na inne tematy nie związane z tą sprawą.

Mam nadzieję, że nie będzie wielką ujmą dla trenera a żadną dla reprezentacji Polski, iż w przypadku jednej osoby Zarząd zadecyduje o jej nominowaniu.

Proszę przy podejmowaniu decyzji brać pod uwagę Daniela Puchalskiego, Rafała Łaszczyńskiego jak również Patryka Jędrzejowskiego.

Kazimierz Łaszczyński

Publikując odwołanie muszę dodać, iż osobiście cenie Daniela Puchalskiego i zgadzam się z opinią, że jest to zdolny zawodnik i życzę mu wielu sukcesów i jak największego rozwoju jego kariery sportowej. Mój protest nie jest przeciw zawodnikowi lecz decyzji trenera. Od dłuższego czasu staram zmienić pewne zwyczaje, przepisy i niepisane normy, które panują w PZTS, a to co obecnie czynię jest tylko próbą „nie dania zrobienia się w konia”.  Moje twarde stanowisko podyktowane jest również tym, iż sporo kosztuje mnie szkolenie Syna w Ośrodku w Gdańsku. W pierwszym roku koszt miesięczny pobytu wynosił około 1200,- zł ośrodek i 150,- zł szkoła, w drugim roku 600,- zł ośrodek i 150,- zł szkoła  a w  bieżącym roku  podobnie jak w roku ubiegłym 600 i 150 złotych.  

Zawsze uważałem, że na imprezę mistrzowską powinni jechać najlepsi a doświadczenie powinno zdobywać się na turniejach w ciągu roku. Zawsze kierowałem się zasadą, że wyższość zawodnik powinien pokazywać na stole, bo jest to jedyne miejsce na tworzenie rankingów i pozycji zawodnika. Obecnie Rafał jest wśród pięciu najlepszych juniorów w Polsce i z czystym sumieniem mam prawo walczyć o wyjazd syna na Mistrzostwa Europy, co czynię i będę czynił.

Kazimierz Łaszczyński

 

7 czerwca 2007 roku - godz. 18:34