|
2007 działalność PZTS archiwum 2005 archiwum 2006 archiwum 2007 archiwum 2008/2009 |
|
||||
|
30
grudnia 2007 roku – godz. 18:42 |
|
||||
|
"Chińczyk
zamiast w Grudziądzu jest w Chinach, a działacze i trener bezradnie
rozkładają ręce." Czas świetności grudziądzkiego tenisa minął-skwitował
Wieczorek po wygranym meczu w Grudziądzu. Przedostatnie
miejsce w ligowej tabeli jest paradoksalnie najmniejszym problemem tenisistów
stołowych Unii Olimpii Grudziądz. Lista błędów działaczy jest długa. - Czas świetności grudziądzkiego
tenisa minął - skwitował po przegranym meczu grudziądzan z Odrą Głoską
Księginice, Jerzy Wieczorek, prezes Odry i wiceprezes Polskiego Związku
Tenisa Stołowego. Zaraz potem dodał,
że błędem
grudziądzkich działaczy i trenerów było opieranie się przez lata tylko na
zawodnikach szkolonych centralnie przez Polski Związek Tenisa Stołowego,
pojawiających się w Grudziądzu tylko na meczach. - Tak nie można -
kontynuuje prezes Wieczorek. - My też doznaliśmy osłabień przed sezonem, ale
dzięki temu, że przez lata szkoliliśmy na miejscu swoich zawodników teraz ma
kto zastąpić, tych którzy odeszli. Efekt? Odra jest
piąta w tabeli i o ekstraligowy byt może być spokojna. Własnymi zawodnikami
osłabienia niweluje też pierwszoligowy Elektryk Toruń. Grudziądz przez lata
postępował odwrotnie i w tabeli jest przedostatni. O widmie spadku i utraty
jedynego zespołu w mieście, który w rywalizacji drużynowej występuje w
najwyższej klasie rozgrywkowej mówi się głośno. Nie ma wychowanków. Czasy, w których co
sezon wymieniano zawodników i przez grudziądzki klub przewijali się
reprezentanci Polski tacy jak Marcin Kusiński, Artur Daniel, Tomasz
Lewandowski, czy ostatnio bracia Chmielowie zaowocowały serią medali
drużynowych mistrzostw Polski. Wszystko byłoby w porządku, gdyby w tym czasie
szkolono swoich zawodników. Jednak przez te lata Olimpia nie doczekała się
żadnego wychowanka, który dziś byłby gotowy do gry na średnim, nie mówiąc o
najwyższym krajowym poziomie. Pojęcie szkolenia młodzieży istnieje tylko na
papierze. Gdzie jest Chińczyk? Tykająca bomba
musiała wybuchnąć i wybuchała w trwającym sezonie, a dokładnie w momencie, w
którym działacze spóźnili się ze zgłoszeniem do rozgrywek Chińczyka Huang
Tao. Związek, choć nie musiał, zezwolił na jego grę od zbliżającej się rundy
rewanżowej. Ale nic z tego. Chińczyk zamiast w Grudziądzu jest w Chinach, a
działacze i trener bezradnie rozkładają ręce. - Na dzień
dzisiejszy sceptycznie oceniam szansę na jego grę w naszym klubie - przyznaje
Witold Kraśniewski, wiceprezes ASTS Olimpia Grudziądz. Nawet jeśli
założymy, że transfer może nie wypalić nawet najlepszym działaczom, to i tak
włodarze grudziądzkiego klubu nie pozostają bez winy. W takim wypadku
pozostałym zawodnikom powinni zapewnić najlepsze z możliwych warunki, a jest
odwrotnie. - Nie oczekuję
cudów, ale nawet nie mam z kim trenować - mówi zrezygnowany Grzegorz
Pietryka, który pod nieobecność Chińczyka jest trzecim zawodnikiem Olimpii i
swoje duże możliwości pokazał pokonując Piotra Chmiela. - Więcej trenowałem
grając w piątej lidze. Byłem z tym u trenera, ale przez całą rundę nic się
nie zmieniło. Nie wiem co będzie dalej, ale nie wykluczam odejścia z klubu. Kto jest winny? Partnera dla
zawodnika grającego w ekstraklasie nie ma, bo będący w kadrze Polski Szymon
Malicki i Mateusz Gołębiowski trenują w Gdańsku, a na treningach w Grudziądzu
zobaczyć możemy głównie niezaawansowanych w grze znajomych trenera
grudziądzan Józefa Lewandowskiego. Sam trener tymczasem
wielokrotnie w wywiadach nie szczędził zawodnikom krytyki za postawę w
meczach. Po ostatniej porażce stwierdził, że nie ma składu i utrzymać się w
lidze będzie trudno, a on jest tylko szkoleniowcem i z pytaniami o kształt
drużyny odsyłał nas do prezesów. - Byłem na
wszystkich meczach. Kilka przegraliśmy tylko przez złe ustawienie zespołu -
mówi pragnący zachować anonimowość kibic. - Organizacyjnie ten klub jest na
poziomie czwartej ligi. Jednak nawet tam trener normalnie rozmawia z
zawodnikami, wspólnie ustala taktykę, a u nas tego nie ma, nigdy nie było.
Chyba czas na zamiany, ale nie zawodników. Tomasz
Miks źródło: www.nowosci.com.pl/ Komentarz Jeżeli Wiceprezes
ds. Organizacyjnych Polskiego Związku Tenisa Stołowego wytyka działaczom
klubowym, że ich błędem było ”opieranie się przez lata tylko na zawodnikach szkolonych
centralnie przez Polski Związek Tenisa Stołowego” to muszę
przyznać, iż albo ja na starość trwale utraciłem zdolność rozumienia
otaczającego mnie świata, albo Wiceprezes … Marek Przybyłowicz |
|
||||
|
27
grudnia 2007 roku – godz. 20:48 |
|
||||
|
Zgodnie z decyzją Zarządu z dnia
20.12.2007 mecz KU AZS AE Wrocław - KU AZS AJD Częstochowa został zweryfikowany
jako walkower na korzyść drużyny z Wrocławia. W drużynie gości wystąpiła
nieuprawniona do gry zawodniczka Shuo Wei, która dzień wcześniej rozegrała
mecz w II lidze. W związku z powyższym zmianie
uległa tabela oraz rankingi indywidualne. Aktualna tabela oraz rankingi po I
rundzie dostępne są na stronie www.pzts.pl/liga Z
poważaniem, Krzysztof BLUJ |
|
||||
|
23
grudnia 2007 roku – godz. 20:16 |
|
||||
|
Polskie tenisistki stołowe
zdobyły brązowy medal mistrzostw świata juniorek, ale najtrudniejsze lata
właśnie przed nimi - uważa trener kadry seniorek i juniorek, Leszek
Kucharski. Na niedawnych MŚJ w
Palo Alto Natalia Partyka, Natalia Bąk, Katarzyna Grzybowska oraz rezerwowa
Anna Żak sięgnęły po brąz w turnieju drużynowym. W ćwierćfinale zawodów w USA
pokonały faworyzowane Niemki 3:0, a w półfinale przegrały z Rumunkami 2:3. - Niemców zgubiła
zbytnia pewność siebie. Po losowaniu byli bardzo zadowoleni, że trafili
właśnie na Polskę. A po meczu ich trenerka wyraźnie ucichła i wyglądała na
mocno zawiedzioną - powiedział Kucharski. - Trochę szczęścia
zabrakło nam w spotkaniu z Rumunkami, w którym prowadziliśmy 2:1. Mógł być
nawet finał MŚJ - dodał szkoleniowiec. Dotychczas Polki raczej
nie odnosiły sukcesów w tenisie stołowym. - Z pewnością w juniorach to
najlepszy wynik, a można powiedzieć, że i w ogóle w żeńskim pingpongu w
Polsce. To dobry prognostyk na przyszłość - stwierdził. Partyka, Bąk i
Grzybowska mają ledwie po 18 lat. W "dorosłej" reprezentacji na
razie nie będą pierwszoplanowymi postaciami. Numerem jeden jest Li Qian,
która niedawno otrzymała polski paszport. Pewne miejsce ma też inna
zawodniczka urodzona w Chinach, Xu Jie. - "Ksenia"
nie ma już takie przewagi nad rodzimymi tenisistkami, jak wcześniej. Różnica
zaciera się na korzyść młodszych Polek. Natomiast bezapelacyjnie liderką jest
teraz Li Qian. Jej oficjalny debiut nastąpi w drużynowych mistrzostwach
świata na przełomie lutego i marca - powiedział Kucharski. Jednocześnie wyraził
obawy o sportową przyszłość "brązowych" juniorek. - Przed nimi
najtrudniejsze lata. Prowadziłem już juniorów, którzy dwukrotnie zdobyli
mistrzostwo Europy w swojej kategorii wiekowej, a w seniorach grają bez
rewelacji. Bartosz Such był wówczas na 50-60. miejscu na liście światowej, a
obecnie jest poza setką. - Dziewczęta mają
potencjał, ale muszą pamiętać, że brąz w MŚJ to pestka w porównaniu z takim
samym wynikiem w seniorkach. Trzeba włożyć znacznie więcej pracy, aby
brylować na międzynarodowych arenach - dodał. Za kilka miesięcy Li
Qian - jako pierwsza Polka - zagra w olimpijskim turnieju pingponga. - Jest
zawodniczką defensywną, a z takimi nie wszyscy potrafią grać. Może zajść w
igrzyskach daleko, ale też szybko odpaść, jeśli wylosuje rywalkę nawet
słabszą, lecz potrafiącą bardzo dobrze rywalizować z defensorkami -
prognozuje Kucharski. Trener polskiej
reprezentacji zwrócił też uwagę na istotny problem, jakim jest chińska
konkurencja w tenisie stołowym. - Z Chinami nie mamy żadnych szans. Podczas
tegorocznych międzynarodowych mistrzostw Niemiec w gronie 32 rozstawionych
zawodniczek były tylko cztery spoza Azji, w tym dwie dzięki "dzikim
kartom" - przyznał. Na początku lutego
odbędzie się prestiżowa impreza Europa TOP 12. Znamienna jest lista
najlepszych zawodniczek ze Starego Kontynentu, które zagrają we Frankfurcie
nad Menem: Li Qian (Polska), Liu Jia (Austria), Li Jiao (Holandia), Wu Jiaduo
(Niemcy), Ni Xia Lian (Luksemburg). (PAP); foto: Ireneusz KANABRODZKI |
|
||||
|
21
grudnia 2007 roku – godz. 20:35 |
|
||||
|
PIERWSZA TAKA SPORTOWA AKCJA
Minister Sportu Mirosław
Drzewiecki w towarzystwie Waldemara Czapskiego z synem Niekwestionowanym
Mistrzem Świata w niesieniu pomocy jest niejaki - Jerzy O. Potrafi On w jeden dzień
pobić tyle rekordów - że ho ho. Porywa i wkręca w
swoją niewiarygodnie wszechstronną orkiestrę - wiele środowisk . Tym razem chciałbym
poruszyć temat sportu . Mamy w kraju tysiące
różnych klubów i dziesiątki dyscyplin . Wszystkich powinna
połączyć zbiórka na szczytny cel. Bardzo łatwo można
zrobić fuzję imprezy sportowej z wolontariatem. Podczas zawodów
zawsze jest masa ludzi. W trakcie XVI lat
trwania W.O.Ś.P. nikt nie zorganizował większej akcji sportowej - typu - 1000
meczy piłki nożnej dla Jurka Owsiaka lub 50 turniejów szachowych. Odbywają się różne
piękne zawody- np. rzut młotkiem do telewizora lub podobne.
100 TURNIEJÓW TENISA
STOŁOWEGO DLA JERZEGO - to fakt. JEST JUŻ 100
ZGŁOSZEŃ. Ogłaszam PIERWSZĄ
SPORTOWĄ AKCJĘ W.O.Ś.P. za otwartą . Nasza orkiestra
potrafi zagrać nawet na stołach. Bardzo bym chciał
sprawić, żeby innym dyscyplinom sportowym zrobiło się głupio, że jeszcze na
to nie wpadły i poprosić, aby bez kozery zaczynały papugować. Poprosiłem Ministra
Sportu - Mirosława Drzewieckiego o ustosunkowanie się do pomysłu i poparcie. OCZYWIŚCIE POPIERA. Mam nadzieję że
będzie to początek WIELKIEJ SPORTOWEJ ORKIESTRY. Przyglądamy się od dzisiaj
badawczo czy Minister dotrzyma słowa. Zobaczymy za rok. Jedno jest pewne -
potwierdzi to w studio TV. Dla mnie osobiście
jest to AKCJA ŻYCIA i nie usnę dzisiaj długo. Warto raz do roku odbić TAKĄ
piłeczkę. POZDRAWIAM
WSZYSTKICH Waldemar Czapski |
|
||||
|
21 grudnia
2007 - godz. 20:09 |
|
||||
|
W dniu 20 grudnia
2007r. na warszawskim Torwarze odbyło się świąteczno - noworoczne posiedzenie
Zarządu PZTS. Posiedzenie zbiegło się z uroczystością rozdania nagród przez
ministra Sportu za 2007 rok (tenis stołowy może poszczycić się 9 medalami na
imprezach typu ME i MŚ). Pomimo uroczystej oprawy członkowie Zarządu
przegłosowali kilka ważnych uchwał. Poniżej przedstawiamy krótkie resume z
obrad. Zarząd rozpoczął się
dyskusją o stanie finansów referowaną przez Skarbnika PZTS Kazimierza
Skrzypka i Główną Księgową Wandę Kołodyńską. W zeszłym roku zostały
zrealizowane wszystkie zadania z kalendarza sportowego, przygotowywany jest
budżet na kolejny rok, a co najważniejsze utrzymana jest płynność finansowa
Związku. Zatwierdzony został
skład na Drużynowe Mistrzostwa Świata seniorów wraz z osobami towarzyszącymi.
I tak w drużynie seniorek znalazły się Li Qian, Xu Jie, Natalia Partyka,
Monika Pietkiewicz i Katarzyna Grzybowska, a w drużynie seniorów Wang Zeng
Yi, Daniel Górak, Bartosz Such, Jakub Kosowski i Paweł Chmiel. Trener Stefan
Dryszel wytłumaczył nieobecność Lucjana Błaszczyka, który w tym czasie będzie
się przygotowywał do niezwykle istotnych kwalifikacji olimpijskich w Nantes. Opiekę
nad naszą reprezentacją w Guangzhou sprawować będą: - trenerzy Leszek
Kucharski, Zbigniew Nęcek, Stefan Dryszel i Tomasz Krzeszewski, - masażysta
Piotr Kołaciński oraz delegaci na Kongres ITTF – Wojciech Waldowski i Tadeusz
Czyczel. Zatwierdzono Kalendarz
Rozgrywek od stycznia do czerwca 2008r. oraz zatwierdzono składy kadr
narodowych na I półrocze 2008r. (dokumenty wkrótce pojawią się na stronie
internetowej PZTS). Podjęto uchwałę o
całkowitym zakazie klejenia przez juniorów od 1 stycznia 2008r. na wszystkich
imprezach krajowych rozgrywanych pod auspicjami PZTS. Dalsze wytyczne w tej
sprawie przygotuje Wydział Gier i Dyscypliny. Postanowiono, że członkowie
kadr narodowych otrzymają kleje bio, które same się rozkładają i są
rozpuszczane przez wodę i które mają zastąpić dotychczasowe preparaty, które
nie są już certyfikowane przez ITTF. Zweryfikowano mecz 7
kolejki ekstraklasy kobiet KU AZS AE Wrocław – KU AZS AJD Częstochowa
przyznając walkower drużynie z Wrocławia. W drużynie z Częstochowy wystąpiła nieuprawniona
do gry zawodniczka Shuo Wei, która dzień wcześniej wystąpiła w meczu II ligi.
Zarząd powołał Prof.
Waldemara Moskę z AWF Gdańsk na Przewodniczącego Komisji Kształcenia i Oceny
Kadr Trenerskich. Zatwierdzono podział
kadr wojewódzkich z puli miejsc MS i PZTS (dokument ukaże się na stronie
internetowej PZTS) Obrady skończyły się
ok. godz. 15.00. Później członkowie Zarządu, Komisji Rewizyjnej i zaproszeni
goście zjedli wspólnie wigilijny obiad oraz podzielili się opłatkiem życząc
sobie Wesołych Świąt i udanego dla tenisa stołowego olimpijskiego Roku 2008. Krzysztof
BLUJ źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego (mp) |
|
||||
|
19 grudnia 2007 roku –
godz. 19:49 |
|
||||
|
KLUB SPORTOWY AKADEMIA
TENISA STOŁOWEGO STOWARZYSZENIE 02-760 WARSZAWA, ul.
BATUMI 5/38 e-mail: ks.ats@op.pl
ZARZĄD
POLSKIEGO ZWIĄZKU TENISA STOŁOWEGO 00-449
Warszawa, ul. Łazienkowska 6A. Torwar tel.
(48-22) 621-22-17, 625-38-19, fax (48-22) 629-85-46| e-mail: pzts@pzts.pl
W swoim komentarzu
odnoszę się do zmian w statucie PZTS, zmian które istotnie wpłyną na
funkcjonowanie polskiego tenisa stołowego, Po analizie porównawczej obydwu statutów,
po przejrzeniu trzech podstawowych dla sportu ustaw: - o sporcie
kwalifikowanym - ustawa o kulturze
fizycznej - ustawa o
stowarzyszeniach - zaczęły się
nasuwać wątpliwości i oczekiwanie na ich wyjaśnienia ze strony PZTS. Pierwsze pytanie,
dlaczego tych zmian mimo ich pozornego kosmetycznego wyglądu nie
skonsultowano z środowiskiem (czytaj kluby), czyżby uznano, Że nie warto
męczyć działaczy ze środowisk klubowych. Muszę przyznać, Że to Zgromadzenie
Delegatów było tajemnicze, minimum informacji na zewnątrz o sprawach jakie
miały być poruszane na tym Zgromadzeniu, a przecież w dobie komputeryzacji,
internetu, dojście z tą informacją do szerokiego kręgu osób zainteresowanych
nie przedstawiało żadnego technicznego problemu, tym bardziej, ze istnieje
obowiązek zamieszczania informacji związkowych w tzw. BIP. Ta sprawa wymaga
wyjaśnienia, i jednocześnie podważa zaufanie do obecnych delegatów
reprezentujących nas w PZTS, dlaczego zataili tą wiedzę, dlaczego nie
konsultowali się szeroko ze środowiskiem? Wracając do zmian
statutowych, to tak naprawdę wymagały one kosmetycznych zmian tam gdzie jest
mowa o Polskiej Konfederacji Sportu, o profesjonalnym sporcie, gdyż te
pojęcia uległy wymazaniu z obowiązujących aktów prawnych. Jednakże jakimś
cudem dokonano tak istotnej zmiany jakim jest wykreślenie z rejestru członków
PZTS klubów sportowych i sportowych spółek akcyjnych, a pozostawiono
Wojewódzkie Związki Tenisa Stołowego. Zmian istotna,
niosąca za sobą poważne konsekwencje prawne, organizacyjne, a trzeba
wspomnieć, że ustawa o sporcie kwalifikowanym dopuszcza członkostwo klubów w
stowarzyszeniach centralnych. Zmiana ta stworzyła od nowa WZTS, który stał
się mocnym ogniwem pośredniczącym, wyposażonym w potężne narzędzie prawne i
organizacyjne. Czy o to chodziło delegatom? Jak to wpłynie na funkcjonowanie
PZTS? Co powinien teraz
uczynić PZTS, po pierwsze musi powiadomić i to w formie pisemnej wszystkich
członków PZTS o zmianach w statucie oraz, że w wyniku tych zmian wymieniony w
piśmie klub sportowy został pozbawiony członkostwa zwyczajnego w PZTS.
Ponadto PZTS powinien powiadomić jak w nowej formie prawnej można te
członkostwo uzyskać, jeżeli takie członkostwo jest możliwe do uzyskania. I inna ważna
kwestia, to PZTS nie może w swoich sugestiach nakazać klubom sportowym
przynależności do określonego WZTS, gdyż na szczeblu niższym niż krajowym,
istnieje wolność zrzeszania się, co prowadzi do pluralizmu na szczeblu
pośrednim. Co to oznacza, tylko to, że PZTS być może będzie musiał się
pogodzić z istnieniem dwu lub więcej Wojewódzkich Związków Tenisa Stołowego,
ale to problem przyszłości. Ograniczenie
członkostwa zwyczajnego do Wojewódzkich Związków Tenisa Stołowego może z
punktu organizacyjnego ma jakiś sens, jednakże zapis ten w powiązaniu z
innymi uwarunkowaniami pozbawił kluby sportowe bezpośredniego wpływania na
władze krajowe, gdyż od tej chwili to WZTS będzie określał jak to będzie
wyglądało. Czego kluby zostały pozbawione: - prawa do
zgłaszania postulatów i wniosków wobec władz Związku, - prawa do korzystania
z uprawnień członkowskich wynikających ze statutowej działalności Związku, - prawa do wyrażania
opinii o działalności Związku wynikającej z troski o dobro Związku i jego
członków, - prawa do
uzyskiwania od organów Związku informacji o działalności i zamierzeniach
Związku, - prawa do pomocy
szkoleniowej i organizacyjnej ze strony Związku. Nowy statut określił
w sposób sztywny zasady określania liczby delegatów wybieranych na WZD przez
WZTS, to dobra i pozytywna zmiana, ale może się okazać, Że w przypadku
mnogości WZTS może się okazać problemem, a w szczególności gdy WZTS przyjmie
według swoich kryteriów sposób wyliczania punktacji wynikającej ze
współzawodnictwa sportowego, inną problematyczną kwestią być może będzie
określanie liczby delegatów wynikający z liczby zespołów ekstraklasy
występujących w danym WZTS, ten warunek może blokować zmiany organizacyjne w
polskiej lidze, i zostanie postawione pytanie -reformować statut, czy
blokować rozwój organizacyjny ligi. Trafiają się takie
kurioza jak w § 14, gdzie członkostwo zwyczajne ustaje w przypadku
(pamiętajmy sprawa dotyczy WZTS): - rozwiązania się
stowarzyszenia, sekcji tenisa stołowego lub związku stowarzyszeń kultury
fizycznej. - członek zwyczajny
Związku może być zawieszony w prawach członkowskich przez Zarząd Związku w
przypadkach naruszenia postanowień niniejszego statutu na czas nie dłuższy
niż 1 rok. - zawieszenie
członka zwyczajnego w prawach członkowskich polega na okresowym pozbawieniu
sekcji tenisa stołowego uprawnień statutowych, a w szczególności do udziału w
systemie zawodów sportowych organizowanych przez Związek. Ciekawą sprawą jest
porównanie § 26 i 27. Paragraf 26 określa uprawnienia Prezydium Zarządu PZTS,
jednakże ust 3 tego paragrafu ogranicza decyzyjność tego gremium do obowiązkowego
potwierdzania podjętych uchwał przez najbliższe posiedzenie Zarządu PZTS. I
tu mamy sytuację dosyć dziwną gdyż § 27 daje moc bliską absolutu Prezesowi
Zarządu, który nie musi uzyskiwać akceptacji dla swoich decyzji żadnego
organu Związku, wystarczy, Że we właściwym momencie nie obraduje Zarząd
związku, a Prezydium nie może się zebrać (proszę zauważyć, Że statut wyklucza
telekonferencje, audio konferencje i inne posiedzenia organizowane na
odległość za pośrednictwem urządzeń technicznych). Statut PZTS wymienia
w sposób szczegółowy organy działające w ramach PZTS i są to Zarząd Związku i
Komisja Rewizyjna. W ramach działu Zarządu wymienia elementy organizacyjne
takie jak: Prezydium, Prezes, Wiceprezesi, Skarbnik i komisje statutowe, i
jako ciała doradcze (§ 30): - Radę Związku, - Rada Trenerów, - Kolegium Sędziów, - Kolegium Ligi Ponadto statut w §
37 ust. 2 wymienia Komisję Dyscyplinarną, jak tą która jako jedyna w
pierwszej instancji ma prawo podejmować decyzje dyscyplinarne w związku.
Można zadać pytanie, czy Wydział Gier i Dyscypliny jest w myśl § 37, ust. 2
statutu Komisją Dyscyplinarną, czy też pełni inne zadanie, czytając wprost
statut Komisja Dyscyplinarna ma ograniczony zakres swych kompetencji tylko do
spraw związanych z karą i nagrodą, nie ma zaś uprawnień co do organizowania
rozgrywek drużynowych i indywidualnych. Wygląda to na to, Że
obecny WGiD posiada uprawnienia do których nie ma uprawnień statutowych,
ponadto istnieje duże prawdopodobieństwo, Że istniej konflikt interesów
poprzez rozstrzyganie odwołań w sprawach na które miało się wpływ, czyli
rozstrzygania we własnej sprawie. § 37 mówi, że:
Związek ma prawo nakładania kar na: 1) członków związku, 2) zawodników, 3) trenerów i
instruktorów, 4) działaczy, 5) sędziów. Zgodnie z § 11 kluby
sportowe przestały być członkami zwyczajnymi, to czy można nałożyć karę na
klub sportowy?, jeżeli tak to w jaki sposób? Sposób uchwalania
zmian w statucie być może poprawny, nowe zapisy statutowe poprawne prawnie,
tylko czy spójne z całością, czy Ministerstwo Sportu badając ten statut przed
jego rejestracja nie zauważyło, Że naruszono prawa dotychczasowych członków,
a sąd rejestrowy Że naruszono interes prawny dotychczasowych członków. Być
może należy ten statut zaskarżyć właśnie za naruszenie interesu prawnego
klubów. Zmiana dokonana w §
11 powinna spowodować w trybie pilnym przeprowadzenie rejestracji klubów w
WZTS wraz z wyborami do władz WZTS, gdyż obecnie po zmianie statutu PZTS
sytuacja prawna WZTS uległa istotnym zmianą. K/o PZTS Komisja Rewizyjna
PZTS a/a Z
poważaniem Krzysztof
Piwowarski Członek
Zarządu KS ATS Przeczytaj niezwykle szczegółowe
porównanie: pomiędzy STATUTEM POLSKIEGO
ZWIĄZKU TENISA STOŁOWEGO - tekst jednolity zawierający zmiany wprowadzone
przez Walne Sprawozdawczo – Statutowe Zgromadzenie Delegatów Polskiego
Związku Tenisa Stołowego odbyte w Warszawie w dniu 11.02.2007r. a STATUTEM POLSKIEGO
ZWIĄZKU TENISA STOŁOWEGO - tekst jednolity zawierający zmiany wprowadzone
przez Walne Sprawozdawczo – Wyborcze Zgromadzenie Delegatów Polskiego Związku
Tenisa Stołowego odbyte w Warszawie w dniu 06.11.2004r. (mp) |
|
||||
|
12 grudnia 2007 roku –
godz. 21:53 |
|
||||
|
W ostatnich dniach
na stronach internetowych PZTS ukazał się nowy statut PZTS uchwalony przez
Walne Sprawozdawczo-Statutowego Zgromadzenia Delegatów Polskiego Związku Tenisa Stołowego odbytego
w Warszawie w dniu 11.02.2007 roku i
może nie było by to nic szczególnego, przecież takie są czasy, że trzeba bez
przerwy dopasowywać się do zmian zewnętrznych. Potrzebowałem sprawdzić pewien
zapis w tym statucie, a nie chciało mi się grzebać w komputerze i szukać ten
stary, to zerknąłem w ten nowy zamieszczony na stronie PZTS i włos stanął mi
dęba, gdyż ten nowy statut pozbawił kluby wpływu na funkcjonowanie PZTS,
można by rzec ubezwłasnowolnił je. Jak to się stało, że
obowiązujący do tej pory zapis, mówiący kto może być członkiem zwyczajnym
klubu został tak bardzo zmieniony, przypominam, że stary zapis brzmiał: "§ 11. 1.
Członkiem zwyczajnym mogą być Kluby Sportowe, Wojewódzkie Związki Tenisa
Stołowego oraz Sportowe Spółki Akcyjne prowadzące działalność w zakresie
tenisa stołowego."; inaczej mówiąc każdy klub sportowy który zgłosił
akces do PZTS powinien być do niego przyjęty. Obecny zapis, mówi,
że: "§ 11. 1. Członkami zwyczajnymi Związku są Wojewódzkie Związki
Tenisa Stołowego zrzeszające kluby sportowe." Gdzie są kluby
sportowe, gdzie są spółki akcyjne, gdzie osoby fizyczne prowadzące prywatne
kluby sportowe, gdzie się one podziały, dlaczego znikły, komu przeszkadzał
ten stary zapis. Co tak na prawdę
oznacza ta zmiana, a tylko tyle, i aż tyle, że kluby sportowe już nie mogą
być bezpośrednio członkami PZTS, ale tylko pośrednio przez WZTS, że mogą
występować do PZTS tylko za pośrednictwem WZTS bo nie będąc członkiem PZTS są
pozbawieni tego prawa. Nic o PZTS, jeżeli nie przez WZTS. Dlaczego to
zrobiono, co było przyczyną tak poważnych zmian i jak do nich doszło, ale to
jest jeszcze mały pryszcz, bo proszę odpowiedź co jest z klubami, które już
były członkami PZTS przed zmianą statutu, czyżby pozbawiono ich tego prawa, w
jaki sposób, czy było jakieś referendum w tej sprawie, ja o takim nie
słyszałem, a upominam się od dwóch lat o wszystkie ważne dokumenty regulujące
działalność PZTS. Pozbawiono mnie praw
członka zwyczajnego w sposób dziwny, bez konsultacji, bez dyskusji, nie uzasadniając
tej zmiany w żaden sposób. I nie dziwię się teraz arogancji niektórych
organów PZTS, które "olewają" wszystkie wystąpienia, wszystkie
krytyczne uwagi, bo przecież zgodnie ze statutem to ja już jestem nikim,
śmiać się, czy płakać, powrót "ludowej demokracji", czy
"demokracji arogantów" sam już nie wiem. Wiem tylko tyle, że
być może trzeba będzie zaskarżyć ten statut do sądu, gdyż pozbawił praw
nabytych kluby sportowe, które były członkami PZTS, a poza tym jest w nim
tyle sprzeczności (czyżby tego nikt nie widział), że dziwię, że został on
zarejestrowany (a może jeszcze nie jest?!). I na sam koniec,
taka zgadywanka, § 37 mówi, że: Związek ma prawo nakładania kar na: 1) Członków Związku, 2) zawodników, 3) trenerów i
instruktorów, 4) działaczy, 5) sędziów. Zacytowałem § 37
nowego statutu (identyczne brzmienie jak w starym) o nakładaniu kar, a teraz
proszę odpowiedź, czy można nałożyć karę na klub sportowy?, jeżeli tak to w
jaki sposób, klub w myśl nowego § 11 nie jest członkiem związku, czyżby teraz
będą karać WZTS. Z poważaniem
Krzysztof Piwowarski Członek zarządu klubu, klubu który
został pozbawiony prawa członkowskich zanim z nich skorzystał, ciekawe co
robili delegaci MOZTS na Walne Sprawozdawczo-Statutowe Zgromadzenie Delegatów
Polskiego Związku Tenisa Stołowego odbytego w Warszawie w dniu 11.02.2007r. |
|
||||
|
6
grudnia 2007 roku – godz. 14:26 |
|
||||
|
Centralne
ośrodki szkolenia w tenisie stołowym to polski skarb i sukces. W Austrii
młodzież trenuje zupełnie inaczej - mówi selekcjoner austriackiej
reprezentacji kadetów, Jarosław Kołodziejczyk. "Jest
duża różnica w prowadzeniu najlepszych kadetów w Polsce i Austrii - w naszej
ojczyźnie udało się i istnieją centralne ośrodki szkolenia, co jest polskim
skarbem i sukcesem. Z kolei tutaj jeżdżę w poszczególne regiony Austrii"
- powiedział Kołodziejczyk. Od
dwóch lat Kołodziejczyk pracuje z austriackimi kadetami, a jeszcze dłużej
odpowiada za grupę najzdolniejszych zawodników w tej kategorii wiekowej w
Europejskiej Unii Tenisa Stołowego (ETTU). Na Starym Kontynencie uważany jest
za jednego najlepszych trenerów młodzieży. "W
Austrii organizacja szkolenia kadetów jest z pewnością daleka od ideału czy
standardów wiodących krajów w ping-pongu. Nie mam pełnego wpływu na codzienne
treningi grających, bo każdy z nich ćwiczy tylko we własnym klubie - twierdzi
Kołodziejczyk. - W
Austrii silny akcent położony jest na edukację dzieci, szkoła ma
pierwszeństwo. Dlatego zdarza się, że mimo powołania do reprezentacji, ktoś
nie jedzie na zawody międzynarodowe, bo nie uzyskał zwolnienia ze szkoły.
Takie są realia" - dodał szkoleniowiec, którego praca wiąże się z
ciągłymi wyjazdami do klubów. "W
poprzednim sezonie miałem łatwiej, ponieważ 75 procent kadrowiczów pochodziło
z Wiednia. Teraz najlepszy jest z Salzburga, inny z Linzu. Trzeba z nimi się
spotykać, z ich szkoleniowcami w drużynach, ustalać plany treningowe" -
mówi z coraz wyraźniejszym niemieckim akcentem. Mimo
tak niedoskonałego systemu szkolenia, Austriacy mogą pochwalić się mistrzem
świata z 2005 roku Wernerem Schlagerem. Polacy odnoszą mnóstwo sukcesów w
Europie, ale w kadetach i juniorach. "To sprawa leżąca mi najbardziej na
sercu. Problem polega na tym, że w Polsce i krajach środkowo-wschodniej
części kontynentu szkolenie jest dobrze zabezpieczone do końca wieku juniora.
Potem często zawodnik wpada w taką swoistą dziurę, gdyż nie jest jeszcze na
tyle dobrym seniorem, żeby przebijać się w tej rywalizacji. Dlatego dobrym
rozwiązaniem było wprowadzeni turniejów do lat 21 w cyklach ITTF Pro Tour.
Plany są takie, żeby organizować mistrzostwa Europy i świata młodzieżowców"
- przyznał. Radosław GIELO
(PAP) |
|
||||
|
30 listopada 2007 roku
– godz. 21:28 |
|
||||
|
Na wniosek pana
Prezesa Zygmunta Sutkowskiego, Przemysław Żak został członkiem zarządu DOZTS z
funkcją sekretarza. Ten sam wnioskodawca, na dzisiejszym zebraniu zarządu
złożył wniosek o odwołanie go z tej funkcji oraz wykluczenia z zarządu. W dniu dzisiejszym
28.11.2007r. o godz.16 zebrał się zarząd DOZTS. W 1 pkt zebrania pan prezes
Sutkowski poddał pod głosowanie wniosek o wykluczenie z zarządu Przemysława
Żaka oraz pozbawienie go funkcji sekretarza DOZTS. Powodem tej
decyzji jak twierdzą prezesi, są
ostatnie wydarzenia i publikacja na nie zależnym portalu materiałów
Przemysława Żaka, odsłaniającego kulisy zmiany organizacji II OTK Seniorów
który miał się odbyć w najbliższą sobotę i niedzielę w Legnicy, działając w
ten sposób na szkodę dolnośląskiego
tenisa stołowego. Jak wszyscy wiemy turniej został przeniesiony do
Brzegu-Dolnego. W głosowaniu tajnym
wzięło udział 11 członków 2 było nieobecnych, stosunkiem głosów 7 do 4
Przemysław Żak przestał pełnić funkcję sekretarza i został wykluczony z
zarządu. Następnie Przemysław
Żak został poproszony o opuszczenie obrad. Nowym sekretarzem został Kamil Skrzypczak
który kieruje biurem DOZTS. PS. Nie powiedziałem
jeszcze ostatniego słowa w tej kwestii, pozbyli się mnie jako tego "niewygodnego". Problemy, układy i zależności, które
miałem nadzieję wyeliminować, będą dalej funkcjonować. Szkoda tylko,
że działacze nie mają odwagi ponosić odpowiedzialności za swoje czyny i słowa
- nie przyznając się do nich. Powiedział Przemek
Żak, którego poprosiłem o opinię z wydarzeń które miały miejsce na zarządzie.
ks komentarz dodany przez
hetman, w dniu - 28-11-2007 23:12 i o to właśnie
chodzi, co będą wywlekać brudy na zewnątrz, ciekawe jak to będzie wyglądać po
wyborach, czy dalej zostanie ta sama spółdzielnia, czy tez zawiąże się nowa,
ciekawe, oj ciekawe! a tak bez żartów, źle to świadczy o obecnych władzach
DOZTS, na miejscu pana żaka wystąpiłbym o zawieszenie obecnego zarządu i
wprowadzenie komisarza do władz okręgowych, powód zawsze się znajdzie, np.
tolerowanie pijaństwa młodych zawodników w klubach i na obozach sportowych (patrz
udupiona sprawa chodorskiego, zgłosić do prokuratury) i po sprawie. źródło: strona
Sławomira KARWATKI (mp) |
|
||||
|
26 listopada 2007 roku
– godz. 13:55 |
|
||||
|
Czy Przemysław Żak - w środę 28.11.2007 na
nadzwyczajnym zebraniu zarządu DOZTS-utrzyma stanowisko sekretarza? P. i M. Żakowie odpowiadają na zarzuty p. Chrabąszcza i
ujawniają nowe fakty Witamy ponownie. Czujemy się w
obowiązku odnieść do repliki Wiceprezesa ds. organizacyjnych DOZTS Władysława
Chrabąszcza gdyż, jak zapewne zauważyliście, przy tak obszernej objętości –
to znamienne dla naszych Prezesów - konkretów jest niewiele. Przede wszystkim
Panie Władysławie czemuż tak skromnie? Przecież nie jest Pan tylko szeregowym
członkiem Zarządu DOZTS, ale jego Wiceprezesem ds. organizacyjnych, zatem
obowiązków jakby więcej. Ale po kolei : Po pierwsze – już
samo podejście do niezależnych stron internetowych ukazuje Pańskie oblicze.
Uważa się Pan za wyrocznię i jakiekolwiek próby niezależnego działania
torpeduje Pan jednocześnie się przy tym ośmieszając. Po drugie – jeśli
przeszkadza Panu to, że wrocławscy członkowie Zarządu wyruszają w teren do Legnicy
i przy pomocy Władz Miasta usiłują pomóc w odbudowaniu pozycji tenisa
stołowego w tym mieście - to trudno. Zamiast wykorzystać okazję, że Prezydent
jest życzliwie nastawiony i oferuje wszelką niezbędną nam pomoc łącznie z
darmowym udostępnieniem hali, usiłuje Pan za wszelką cenę zdyskredytować
nasze starania. Jeżeli zaś chodzi o środowisko legnickich działaczy, prosimy
o wskazanie tych, którzy byli zdziwieni „wciskaniem im imprezy”. Przy okazji
po raz kolejny dziękujemy koledze Edwardowi Muraszko, który właśnie ich
reprezentuje we władzach DOZTS, za pomoc i zaangażowanie. Po trzecie – operuje
Pan datami: sierpień a następnie 31 października. Czyżby pomiędzy nimi nic
się nie wydarzyło? Jeśli wszystkie oficjalne pisma i odpowiedzi z Urzędu Miejskiego
w Legnicy czy z OSiR dla Pana nic nie znaczą to jak to nazwać jak nie BUTA
właśnie? Bo kimże jest Prezydent ponad 100–tysięcznego miasta przy
Władysławie Chrabąszczu? Po czwarte –
wszelkie dane niezbędne do przeprowadzenia imprezy znajdzie Pan, gdyby Pan
nie wiedział, w karcie zgłoszenia imprezy do PZTS, a wszystkie podnoszone
przez Pana kwestie są jasno opisane przeze mnie w poprzednim piśmie. Poza tym
czy nie wstyd Panu i Prezesowi Sutkowskiemu - po prawie 38 latach jego rządów
w DOZTS - przyznać, że nie mamy nawet własnych stołów do rozegrania OTK-u?
Stąd umowa na stoły Tibhar z Łodzi, którą niżej ujawniamy, za zgodą
właściciela firmy Modest. Zatem nie naiwność lecz realna i pisemna umowa były
podstawą naszego działania. Naiwnością naszą byłoby liczenie na pańską pomoc
przy organizacji zawodów. Po piąte – o
przewidywanych zyskach świadczy preliminarz, który zrobiliśmy na tym właśnie
posiedzeniu Zarządu 31.10.2007 po otrzymaniu informacji od Przewodniczącego
Wydziału Sędziowskiego. Skoro w Brzegu Dolnym i Nowej Rudzie turnieje były
deficytowe, gdyż nawet na nagrody dla zawodników z funduszy zabrakło (patrz
komentarz Marcina Kusińskiego vel kusy na http://www.pingpong.com.pl/ to,
gdyby nawet zysków nie było, cóż mieliśmy do stracenia? Sugerowanie potencjalnych
korzyści majątkowych, tylko przez wzgląd na naszą wieloletnią znajomość, nie
zostanie skierowane do prokuratury. Widać ocenia Pan wszystkich według
siebie. Przypominamy, że uaktywnił się Pan dopiero po przyznaniu rekordowej
dotacji - 7000 zł - z Urzędu Marszałkowskiego. Konkurencja mogłaby ukazać
pańskie „zaangażowanie” tylko przy sporządzaniu statystyk oraz „poświęcenie”
podczas przytłaczającej większości dolnośląskich turniejów, na których był
Pan delegatem. Może będzie Pan
łaskaw ujawnić ile to było imprez w poprzednich sezonach? Czyżby w naszym
województwie był Pan jedynym kompetentnym do tej funkcji? czy górę wzięły
względy materialne? Do organizowanej przez nas „deficytowej” imprezy z okazji
60-lecia DOZTS odniesiemy się poniżej. Po szóste – być może
nie grzeszy Pan pamięcią lub świadomie Pan kłamie, gdyż w stenogramie z
posiedzenia Prezydium Zarządu nie ma daty 2.11.2007r. lecz 6.11.2007r. (po
sugestii Wiceprezesa ds. sportowych Jana Skrzypczaka) kiedy to miały zostać
dostarczone brakujące dokumenty. Polecamy lekturę. Po siódme – poziom
organizacyjny w Brzegu Dolnym i w Nowej Rudzie niech skomentują sami
zawodnicy, którzy są głównymi aktorami tych imprez, a nie ich organizatorzy. Po ósme – nie buta a
szacunek Przewodniczącego Krajowej Komisji Rewizyjnej wobec prawa nakazały
nam poinformować Prezesa Śląskiego OZTS o odwołaniu OTK w Legnicy. Jak widać
jest to zachowanie Panu obce, co pokazał Pan samowolnie umieszczając
komunikat organizacyjny imprezy na stronie PZTS. Poza tym to właśnie w interesie
DOZTS było, aby - po tej dramatycznej decyzji - II OTK nie odbył się w Brzegu
Dolnym, gdyż w tym układzie III OTK raczej na pewno zostanie stamtąd
przeniesiony. W związku z tym, że
ma on miejsce bezpośrednio przed Mistrzostwami Polski, jest zawsze najlepiej
obsadzony, z zawodnikami grającymi za granicą włącznie. Po dziewiąte –
Prezes Sutkowski i Pan jako Wiceprezes ds. organizacyjnych nie zrobiliście
nic, aby utrzymać I OTK na Dolnym Śląsku, który zwyczajowo odbywał się w
Nowej Rudzie. Nikt nie kwestionuje pańskich zasług przy organizacji wielu
imprez, lecz dotyczy to tylko Brzegu
Dolnego. Panu zaś nie gwarantuje, jako organizatorowi, wyłączności na całym
Dolnym Śląsku. Po dziesiąte –
„Uderz w stół, a nożyce się odezwą”. To powiedzenie znakomicie obrazuje kto
faktycznie sprawuje władzę w DOZTS. Pismo nasze ujawniało działanie Prezesa
Sutkowskiego, gdyż to on podjął tę niefortunną decyzję - jak widać nie bez
pańskiego udziału. Ale do tego zdążyliśmy się już przyzwyczaić, gdyż w
każdej, najdrobniejszej nawet sprawie, konsultuje się on z Wyrocznią. Zasadne
jest zatem pytanie zadane przez jednego z internautów: Kto jest Prezesem
DOZTS? Przemysław
i Marian Żakowie źródło: strona
Sławomira KARWATKI (mp) |
|
||||
|
24 listopada 2007 roku
– godz. 19:56 |
|
||||
|
Leszek Kucharski nie wierzy w Magdalenę Szczerkowską Trener kadry
polskich tenisistów stołowych Leszek Kucharki pominął w składzie ekipy jadącej
do USA na mistrzostwa świata juniorów 15-letnią Magdalenę Szczerkowską (GLKS
Nadarzyn). Zamiast niej do Palo Alto poleci Anna Żak, z którą Szczerkowska
przegrała po raz ostatni osiem lat temu, czyli gdy miała 7 lat! Szczerkowska jest
aktualną mistrzynią Polski kadetek, tegoroczną medalistką mistrzostw Europy i
świata, bezapelacyjnie jednym z największych europejskich talentów tenisa
stołowego. I pierwszy sezon juniorką, chociaż do końca roku, według przepisów
Międzynarodowej Federacji Tenisa Stołowego, może grać jako kadetka. Mimo że w
Polsce jest najlepsza, została pominięta przez trenera kadry Leszka
Kucharskiego w składzie, który pojedzie na mistrzostwa świata juniorów w
tenisie stołowym. Impreza odbędzie się od 10 do 16 grudnia w Palo Alto nieopodal
San Francisco. Trener Kucharski do
USA zabierze Natalię Bąk (GLKS Nadarzyn), Natalię Partykę, Katarzynę
Grzybowską (obie SKTS Sochaczew) i – co jest największym zaskoczeniem – Annę
Żak (AZS AE Wrocław). Kucharski ma prawo podjąć taką a nie inną decyzję, bo
to on bierze odpowiedzialność za wyniki. Ale trudno nie dziwić się wyborem
Żak a nie Szczerkowskiej, skoro nadarzynianka ostatni raz przegrała z nią w
wieku...siedmiu lat! – Nie neguje tego,
że Szczerkowska jest lepsza od Żak. Ale wyjazd na MŚJ może być dla
Szczerkowskiej wycieczką – powiedział w rozmowie z "Naszym Miastem"
Leszek Kucharski. – Nie rozumiem skąd to całe zamieszanie. Mówimy w końcu o
zawodniczce czwartej, a nie pierwszej, drugiej czy trzeciej. Ona ma jeszcze
trzy lata, by zagrać w takiej imprezie. Dajmy jej na to czas. Trener kadry
argumentował niepowołanie Szczerkowskiej również tym, że miała kontuzje.
Zupełnie przeciwne zdanie na ten temat ma prezes GLKS Nadarzyn, klubu, w
którym gra na co dzień ta zawodniczka. – Leszek nie ma powodów
do takiej decyzji. Kłopoty Magdy z barkiem to już przeszłość. Ale nawet jak
kontuzja jej dokuczała, to zagrała na dwóch ME kadetek (zdobyła trzy medale)
i wygrała w Cetniewie (międzynarodowe mistrzostwa Polski kadetów, na których
pokonała m.in. aktualną mistrzynię świata 4:0 w setach) oraz zdobyła osiem
medali w mistrzostwach Polski, w tym siedem złotych. Ostanie dwa miesiące
Magda trenuje normalnie z dużą intensywnością i bez najmniejszego bólu –
podkreśla prezes Dariusz Zwoliński. Jeszcze inne zdanie
ma Marek Rzemek z Polskiego Związku Tenisa Stołowego, który w związku jest
odpowiedzialny za wyszkolenie. – Z tego, co ja wiem
o tej sprawie, zgadzam się ze składem, który powołał trener Leszek Kucharski.
Nie należy się śpieszyć. Magdalena Szczerkowska ma jeszcze czas. Nie możemy
też patrzeć przez pryzmat jednej imprezy. Nikt nie neguje tego, że
Szczerkowska jest utalentowaną zawodniczką, ale podczas ME kadetek i po ME
miała kontuzje. Pingpongistka musiała przechodzić specjalistyczne badania
lekarskie i rehabilitację. A było to, o ile pamiętam, we wrześniu. Mamy
listopad i nagle ta zawodniczka jest zdolna do gry. W świetle kontuzji start
w mistrzostwach świata kadetek według nas jest dla tej zawodniczki
wystarczający. Na turniej juniorski ma jeszcze czas. Taka impreza niczego nie
wnosi, wręcz może zaszkodzić, bo będzie musiała grać ze starszymi
zawodniczkami – tłumaczy Rzemek. Z tłumaczeniem szefa
wyszkolenia nie zgadza się Zwoliński. – MŚ juniorek to
impreza dla najlepszych, zawody, które mogą stać się kołem zamachowym do
międzynarodowej kariery, u progu jakiej dziś stoi Magda. Decyzja trenera
Kucharskiego pozbawia najlepszą w Polsce juniorkę i jedną z najzdolniejszych
w Europie równych szans w walce z jej europejskimi koleżankami. Do USA polecą
m.in. rywalki i rówieśniczki Magdy Rumunka Cristina Hirici, Słowaczka Barbora
Balazova, Niemka Sabie Winter. Rodzime federacje tych zawodniczek już dziś
planują ich przyszłe sukcesy, a nasze najzdolniejsze pingpongistki młodego
pokolenia zagrają w ogólnopolskich zawodach seniorek – dodaje Zwoliński. A co na to sama
zawodniczka? Szczerkowska zachowuje spokój. – Taka była decyzja
trenera i jest mi z tego powodu przykro, ale nie będę tego rozpamiętywać.
Będę robić swoje i czekać spokojnie na rozwój wydarzeń. W końcu trener miał
prawo mnie nie zabrać. Mam nadzieję, że udowodnię mu to, że się mylił. Tylko
nie wiem, czy będę miała okazję, gdyż trener nie zabiera mnie na
międzynarodowe turnieje – stwierdziła smutno Magdalena Szczerkowska. Artykuł pochodzi z
tygodnika Polska "Nasze Miasto", który można kupić na Mazowszu. Autorem
tekstu jest Paweł GĄSIORSKI foto: Ireneusz KANABRODZKI |
|
||||
|
21 listopada 2007 roku
– godz. 23:53 |
|
||||
|
Chora ambicja czy
umyślne działanie na szkodę
dolnośląskiego tenisa stołowego
Na stronach
internetowych, które specjalizują się także w wyszukiwaniu afer i niesnasek w
środowisku tenisa stołowego, zostało opublikowane pismo, sygnowane przez syna
i ojca, Przemysława i Mariana Żaków. Sam idea
wypuszczenia tego pisma nie ma zdrowych podstaw i jest przejawem szkodliwego
działania na rzecz dolnośląskiego tenisa stołowego. Na prośbę
Przemysława Żaka w sierpniu, po długim wahaniu, Zygmunt Sutkowski podpisał
(czego dzisiaj żałuje) wystąpienie do PZTS o przyznanie organizacji II OTK
seniorów dla DOZTS Wrocław, ze wskazaniem lokalizacji na Legnicę. Przemysław Żak i
sekundujący mu ojciec Marian, podjęli się organizacji tego turnieju w
Legnicy, szermując hasłem popularyzacji tenisa stołowego w Legnicy. Trzeba
wiedzieć, że obaj panowie Żakowie mieszkają we Wrocławiu. Nie nawiązali oni
żadnego kontaktu ze środowiskiem tenisa stołowego z Legnicy, które na miejscu
mogło by im pomóc w organizacji tego turnieju. W dniu 31.
października 2007, czyli na miesiąc przed rozpoczęciem turnieju, Prezydium Zarządu
DOZTS poprosiło Przemysława Żaka o przedstawienie informacji o przebiegu
przygotowania organizacji II OTK seniorów. Trzeba wiedzieć, że zwyczajowo
miesiąc przed rozpoczęciem turnieju na stronie internetowej PZTS jest
podwieszany, przygotowany przez organizatorów, komunikat organizacyjny,
określający lokalizację turnieju, zakwaterowania i warunki przeprowadzenia
turnieju. Oprócz hoteli nie było innych danych, które są niezbędne do
zamieszczenia w komunikacie organizacyjnym. Na tym spotkaniu
oprócz potwierdzenia zabezpieczenia zakwaterowania w prywatnych hotelach,
panowie Żakowie nie przedstawili żadnego wiarygodnego dokumentu,
gwarantującego sprawne przeprowadzenie imprezy. Nie przedstawiono rzetelnie
zrobionego preliminarza, ani też gwarancji zabezpieczenia warunków
przeprowadzenia II OTK seniorów (brak podstawowego sprzętu, brak sali
treningowej, brak właściwego oświetlenia hali, brak internetu w hali, itp.). Wyjaśnienia panów
Żaków były tylko werbalne i w swoich wypowiedziach ciągle powoływali się na
Prezydenta Legnicy, który ma im zapewnić warunki do organizacji tej imprezy. Ponieważ nie było
tych gwarancji na piśmie, na wyraźne życzenie Prezydium DOZTS Przemysław Żak
zadeklarował się dostarczyć w piątek 2 listopada takie pismo. Bardzo dziwne
pismo Przemysław Żak dostarczył do DOZTS w poniedziałek 5 listopada. Było to
pismo na papierze firmowym Prezydenta Legnicy, ale bez żadnego podpisu i
warunkujące przyznanie ewentualnej dotacji do imprezy od decyzji prawnika. Wszystkie nasze
dalsze zapytania o gwarancje były tylko potwierdzane słownie przez
Przemysława Żaka. Wobec braku
jakiejkolwiek gwarancji prawidłowego przeprowadzenia II OTK seniorów,
Prezydium Zarządu DOZTS podjęło w dniu 5 listopada (trzy i pół tygodnia przed
rozpoczęciem turnieju) decyzję o przeniesienia imprezy, o którą występował
DOZTS, a nie Panowie Przemysław i Marian Żakowie, z Legnicy do Brzegu
Dolnego. W tym całym zamieszaniu mieliśmy szczęście, że hotel i hala w Brzegu
Dolnym była tym czasie jeszcze wolna. Po raz pierwszy w
wieloletniej praktyce organizatora imprez w Brzegu Dolnym (30 centralnych i
kilkanaście międzynarodowych) oraz współorganizatora wielu imprez
międzynarodowych i centralnych w Polsce, nigdy nie spotkałem się z tak
nieprofesjonalnym podejściem do organizacji poważnej imprezy. Brak pełnej
wizji przeprowadzenia imprezy, brak znajomości wymogów organizacyjnych i
regulaminowych, nienawiązanie kontaktu z osobami z lokalnego środowiska
sportowego, ignorowanie opinii ludzi znających temat, zadufanie we własne
umiejętności i nieomylność, opieranie zasad organizacji na przesłankach nie
potwierdzonych realnymi gwarancjami. Same gwarancje
Prezydenta, które ostatecznie - do dnia przeniesienia imprezy - nie zostały
potwierdzone, a na których panowie Żakowie budowali swoją wizję organizacji
II OTK seniorów, nie wystarczą do organizacji poważnej imprezy. Do tego są
potrzebni ludzie, którzy wiedzą jak to zrobić. Mówienie, że nowy
sprzęt (13 stołów, 9 numeratorów, 13 siatek, 9 stolików sędziowskich oraz 120
płotków) warty około 40 tysięcy złotych, bez wiarygodnej umowy z poważnym
kontrahentem, zostanie dostarczony z Niemiec przez firmę Modest, jest
naiwnością, w którą nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzy. Czyżby
zaplanowali przerzucenie całego tego sprzętu na trzy dni przed turniejem z
Brzegu Dolnego do Legnicy ? Również mówienie, że
impreza w Legnicy przyniesie zysk około 5 tysięcy złotych nie jest wiarygodne
w ustach Przemysława Żaka, który już raz zorganizował jedną imprezę tenisa
stołowego, na której DOZTS miał sporo zarobić, a dopłacił do niej 2 tysiące
złotych. Dziwne jest też
tłumaczenie panów Żaków, że chcą promować tenis stołowy, jak samo środowisko
sportowe w Legnicy było zdziwione, że ludzie z Wrocławia „wciskają” im
imprezę, do której organizacji nie mają praktycznie żadnych warunków. Zastanawiające jest
więc stanowisko Żaków, którzy formalnie nie byli organizatorami II OTK i nie
oni odpowiadali za jego właściwą organizację; PZTS zlecił to DOZTS-owi. Nie
panowie Przemysław i Marian Żakowie odpowiadają za właściwy poziom organizacyjny
turnieju lub jego plajtę, lecz panowie Sutkowski i Chrabąszcz. W swojej pysze pan
Marian Żak (jakoby on był decydentem w tej sprawie, sic !) zadzwonił na Śląsk
z propozycją, aby Zawiercie wzięło ten turniej do siebie, gdyż on nie chce,
aby był zorganizowany w Brzegu Dolnym. Co za buta ! Co więc pchało Żaków
do organizacji tego turnieju w Legnicy ? Wątpliwa promocja, może korzyści
materialne, czy też umyślne działanie na szkodę Dolnośląskiego Związku Tenisa
Stołowego ? Zaciekłość z jaką
walczą (wydzwaniali niemal do wszystkich decydentów Polsce oraz „spłodzili”
rzekomą skargę) w przegranej sprawie, nie mając nigdzie poparcia (Prezydium
PZTS zaakceptowało II OTK w Brzegu Dolnym), świadczy o tym, że nie jest to
czysta chęć promocji tenisa stołowego w Legnicy. A więc co …. ? Czy teraz z panami
Przemysławem i Marianem Żakami, z ich urażoną ambicją i stwierdzoną ich
działalnością na szkodę DOZTS, będą chcieli współpracować inni działacze z
Dolnośląskiego Związku Tenisa Stołowego ? Władysław
Chrabąszcz Członek
Zarządu DOZTS źródło: Dolnośląski Okręgowy Związek Tenisa Stołowego
Komentarze
do przedstawionego dzisiaj o godz. 11:09 wystąpienia Pana Przemysława ŻAKA: 21.11.2007 to smutne co przemek
piszesz bo turnieje w brzegu dolnym to juz przeszłość ciemna hala śliska
jasna podłoga hotel o standardzie z lat 80-tych knajpa tez pamiętająca
komunę. szkoda że znowu będziemy się tam męczyć cały weekend. brak nagród to
juz standard przeniesiony z nowej rudy. pewnie znowu będą te zajebiste
pucharki i uścisk prezesa sutkowskiego. aż chciałoby się pojechać do pani
basi do rzeszowa. pani basiu prosimy o jeszcze bo mimo że daleko to rzeszowa
zawsze miło będzie przyjeżdżać.!!! a na dolny śląsk nie koniecznie IP:
91.94.163.198 autor: kusy 21.11.2007 sprostowanie -
decyzja o zmianie OTK nie była konsultowana ze wszystkimi członkami DOZTS
Wrocław IP:
212.244.79.117 autor: członek
zarządu 21.11.2007 Nareszcie przyszedł
czas i możliwość na prezentowanie takich negatywnych zachowań. Powinno się
zwracać baczną uwagę na poczynania tych panów "działaczy" o
niecnych zamiarach, i wszystkie ich przekręty i działanie na szkodę nas
wszystkich z założenia piętnować, a już na pewno prezentować na forum. Niech wiedzą że
patrzy im się na ręce. Z tego wynika że Brzeg ma 3 OTK-i, i to 2 tydzień po
tygodniu. Konkursy to śmiech na sali, zawracanie głowy i mydlenie oczu, ale
nie dajmy się. Leśne dziadki muszą
odejść. I niech nikt nie
pieprzy o ich zasługach, chwyty które teraz stosują powinny ich
dyskwalifikować raz na zawsze. IP:
83.29.150.133 autor: lk 21.11.2007 Ludzie, pamiętajcie,
że tych PSEUDOdziałaczy sami wybieracie! W czerwcu są wybory, mam nadzieję, że
podejmiecie właściwą decyzję w celu uleczenia tenisa stołowego w Polsce. IP:
77.253.246.168 autor: PawelG 21.11.2007 Słabo czytacie!
prezes Wieczorek potrzebuje kasy bo tonie w długach i niezapłaconych
rachunkach i kontraktach zawodników. Dlatego przekręcili ten otk. A czyim
przydupasem jest w zarządzie ? to domyślcie się sami. otk na tibharach. po
moim trupie IP:
217.172.239.145 autor: ww 21.11.2007 P.Prezesie Sutkowski
,bardzo dobrze ze Otk Seniorow nie odbedzie sie w Legnicy bo P.Zakom nikt nie
ufa i by była kleska .To sa ludzie bardzo niesłowni. IP:
77.113.88.33 autor: znawca źródło komentarzy: Polski
Magazyn Tenisa Stołowego (mp) |
|
||||
|
21 listopada 2007 roku
– godz. 11:09 |
|
||||
|
Witam Wszystkich Nazywam się Przemysław Żak. Od niedawna jestem członkiem Zarządu DOZTS we
Wrocławiu i pełnię funkcję sekretarza. W związku z jednoosobowym
podjęciem decyzji przez Prezesa DOZTS o wycofaniu się z organizacji II OTK
Seniorów w Legnicy i przeniesieniu go do Brzegu Dolnego pragnę wyjaśnić
kulisy tej decyzji. Wraz z przyjęciem mnie do Zarządu
zobowiązałem się do popularyzowania i propagowania tenisa stołowego w
miejscach, gdzie jest on słabo rozpowszechniony lub wręcz nie istnieje, oraz
do pozyskiwania na ten cel funduszy od sponsorów, urzędów, itp.W ślad za tą
deklaracją zaproponowałem zorganizowanie II OTK Seniorów w Legnicy, gdyż
tenis stołowy w tym mieście lata świetności ma już dawno za sobą. Po
rozeznaniu możliwości organizacyjnych miasta i uzyskaniu deklaracji
zainteresowania ze strony władz oraz samego prezydenta Pana Tadeusza
Krzakowskiego (zał.1), złożyłem w DOZTS propozycję ubiegania się o tę imprezę.
Została ona zaaprobowana przez Zarząd w dniu 19.06.2007, który przesłał do
PZTS kartę zgłoszenia imprezy (zał. 2) oraz powierzył mi i mojemu ojcu
Marianowi Żakowi funkcje organizatorów. Na początku września otrzymaliśmy z
PZTS informację o przyznaniu nam turnieju. W konkursie kandydatura Legnicy
zwyciężyła z Zawierciem głównie ze względu na to, że jest to nowe miejsce na
pingpongowej mapie Polski. Ma to istotne znaczenie w związku z dalszym
rozwojem wypadków. Na początek chronologiczne zestawienie faktów: 03.07.2007 – wstępna rozmowa z
Prezydentem Legnicy i Dyrektor hotelu „Arkadia” 09.07.2007 – potwierdzenie
rezerwacji z hotelu „Arkadia” (zał.3) 12.07.2007 – spotkanie z Panią
Dorotą Purgal - Wiceprezydent Legnicy (oprócz nas uczestniczył w nim również
Prezes DOZTS), na którym omówiliśmy wszystkie szczegóły wraz z
dofinansowaniem imprezy przez UM w Legnicy oraz zapoznaliśmy się z halą OSiR
(wskazaliśmy potrzeby związane z organizacją II OTK – m. in. wzmocnienie
oświetlenia hali) 18.09.2007 – ustalenie sposobu
doświetlenia hali z dyrektorem OSiR 20.09.2007 – właściwa rezerwacja
miejsc hotelowych dla uczestników turnieju (zał 4 01.10.2007 – pismo do PZTS w
sprawie wypożyczenia stołów 01.10.2007 – pismo do dyrektora
OSiR w sprawie doświetlenia hali 07.10.2007 – telefoniczne
ustalenie z firmą Modest zabezpieczenia turnieju 13 stołami Tibhar w
przypadku braku odpowiedzi z PZTS 10.10.2007 – pozytywna odpowiedź
na pismo w sprawie światła (zał.5) 30.10.2007 – spotkanie z
wicedyrektorem Wydziału Oświaty i Sportu p. Zbigniewem Rutką oraz dyrektorem
OSiR p. Andrzejem Gąską 31.10.2007 – posiedzenie Prezydium
DOZTS (zał.6). Dyskusja m. in. o preliminarzu turnieju (zał.7). Prezes DOZTS
podpisał wreszcie prośbę do Prezydenta Legnicy o dofinansowanie turnieju
(zał.8) 02.11.2007 – spotkanie z Władzami
Legnicy i przekazanie w/w pisma 05.11.2007 – zgoda Prezydenta na
patronat honorowy i wsparcie finansowe (zał.9) 06.11.2007 – zgoda dyr. OSiR na
bezpłatne wynajęcie hali na czas II OTK (zał.10) 06.11.2007 – umowa wstępna na kompletne
wyposażenie hali z firmą Modest (ze względu na tajemnicę handlową nie możemy
jej ujawnić) 06.11.2007 – wycofanie się Prezesa
DOZTS z organizacji II OTK w Legnicy (zał.11) Tak, w wielkim skrócie, wyglądały
przygotowania do II OTK Seniorów w Legnicy. Po otrzymaniu rekordowej dotacji z
Urzędu Marszałkowskiego w kwocie 7000 zł na turniej, (dotychczas było to
około 2000 zł) nagle zaczęło się niezrozumiałe dla nas stwarzanie problemów
natury formalnej przez Prezesa DOZTS: a to nie ma jakiejś odpowiedzi z Urzędu
Miejskiego lub podpisu, a to słabe światło na hali, a to brak sali
rozgrzewkowej czy internetu. I to
wszystko na miesiąc przed turniejem, gdy rozmowy o nim prowadzone były od
czerwca. Przypominamy, że Prezes w połowie lipca był z nami na wizytacji w Legnicy
i wówczas nie widział żadnych przeszkód. Ale szczytem był rzekomy brak
stołów, na których miał być rozegrany turniej – takie było oficjalne
uzasadnienie decyzji w piśmie przesłanym do Prezydenta Legnicy. Czy to nie
jest śmieszne, że Prezes Związku Tenisa Stołowego wykazuje, zresztą
niezgodnie z prawdą, iż nie posiada sprzętu do przeprowadzenia imprezy? W
jakim świetle stawia nas to jako partnera do rozmów z kimkolwiek? Zbiegło się
to również w czasie z uaktywnieniem przedstawiciela Brzegu Dolnego w zabiegach
o przejęcie turnieju, co jest niezrozumiałe zwłaszcza, że wcześniej został mu
przyznany III OTK. Jest oczywiście niemożliwe by jeden ośrodek dostał
organizację aż dwóch z trzech tego rodzaju turniejów w sezonie, a Wydział
Gier i Dyscypliny PZTS nigdy nie wyraziłby na to zgody. Na marginesie dodamy, w
odniesieniu do podnoszonych przez Prezesa kwestii, iż nowe (zapakowane
fabrycznie) stoły marki Tibhar wraz z całym osprzętem zobowiązała się
bezpłatnie przywieźć i wypożyczyć firma Modest z Łodzi, która zgodziła się
sprzedać po turnieju kilka z nich na preferencyjnych warunkach. W tym celu
zamieszczone zostało ogłoszenie na niezależnej pingpongowej stronie
internetowej, wskutek którego, gdyby zawody się odbyły, nabywców znalazłoby 5
sztuk. Być może był to jeden z powodów rezygnacji Prezesa z imprezy gdyż, jak
powszechnie wiadomo sklep, w którym pracuje Prezes nie sprzedaje sprzętu
firmy Tibhar. Jeśli chodzi o pozostałe „zarzuty”
to oświadczamy, że odpowiedzi na nasze pisma nie budziły merytorycznie zastrzeżeń
i wpływały w iście ekspresowym tempie (również w sprawie doświetlenia hali).
Salę treningową zorganizowanoby w bocznym pomieszczeniu gdzie, po rozwinięciu
antypoślizgowej wykładziny, bez trudu zmieściłyby się 4 stoły. Koszty umowy z
TP S.A. na podłączenie internetu w hali podczas turnieju dyrektor OSiR w
Legnicy zobowiązał się pokryć ze środków własnych. Brak podpisu na piśmie z
05.11. wynikał z tego, że Prezydent w tak krótim czasie (1 dzień roboczy) nie
był w stanie oficjalnie odpowiedzieć na naszą prośbę, gdyż zmuszony był
zasięgnąć porady swojego prawnika odnośnie formy udzielanej nam dotacji. Samo
jej przyznanie i wysokość była już uzgodniona, o czym Prezes doskonale
wiedział uczestnicząc w spotkaniu 12.07., stąd odpowiedź w formie projektu. Właściwą,
tj. podpisaną przez Prezydenta, dyrektor jego gabinetu zamierzała przysłać
nazajutrz jednak, z powodu decyzji Prezesa, nie zdążyła. Chcemy nadmienić, że zarówno
Prezydent jak i wszyscy legniccy urzędnicy od samego początku służyli nam niezbędną pomocą przy organizacji
turnieju, a wszystkie sprawy załatwiali z należytą starannością -
nieraz z dnia na dzień. Za to serdecznie
Im dziękujemy i mamy nadzieję,
że jedna nieprzemyślana decyzja Prezesa DOZTS nie przekreśli naszych starań o
stworzenie dobrej atmosfery do reaktywacji tenisa stołowego w Legnicy. Przez kilka ostatnich lat zarówno
Prezes Zygmunt Sutkowski jak i Wiceprezes ds. organizacyjnych Władysław
Chrabąszcz zgodnie twierdzili, że organizacja seniorskich OTK jest deficytowa
i niełatwo znaleźć chętnych do ich przeprowadzenia. Wiceprezes zasugerował
nawet, że musimy mieć jakieś niejasne kontakty z hotelarzami z Legnicy skoro
tak nam na tej imprezie zależy. Jest to oczywiście nieprawda, ale być może W.
Chrabąszcz mierzy wszystkich według siebie. Prezesi wykazywali, że podczas
turniejów w Brzegu Dolnym i Nowej Rudzie DOZTS dokłada ze środków własnych
niemałe kwoty. Tymczasem ostrożny preliminarz turnieju w Legnicy przewidywał
zysk około 5000 zł a, czego obawiali się nasi Prezesi, nawet bez dotacji z
Urzędu Miejskiego byłoby to 1000 zł. W pierwszym przypadku nic nie stałoby na
przeszkodzie w zakupie z tych środków sprzętu dla klubów powiatu legnickiego
– głównie jednakowych stołów, aby w przyszłości można tam było cyklicznie
rozgrywać podobne turnieje. Ale widocznie nie to leży na sercu naszym
włodarzom. Na zebraniu Prezydium DOZTS w dniu
31.10.2007. obaj Prezesi podnieśli kilka, opisanych na wstępie kwestii, mając
na celu zniechęcenie reszty członków do dalszego popierania decyzji Zarządu o
organizacji tego turnieju - W. Chrabąszcz stwierdził również, że gdybyśmy
zdecydowali się przenieść zawody do Brzegu Dolnego to „dziś jest ostatni
dzień kiedy możemy to zrobić, bo z nowym miesiącem nie ma na to szans i
wystarczy jeden telefon do kol. Malika”.
Gdy to się nie udało, został nam wyznaczony czas do 06.11.2007 na
uzupełnienie dokumentacji. Na środę 07.11. umówiliśmy się z Panami Prezesami
na wyjazd do Legnicy celem oceny przygotowań do turnieju, czego świadkami
byli członkowie Prezydium uczestniczący w zebraniu. Dziś Panowie Prezesi
twierdzą, że o takim wyjeździe nie było mowy. Jak wynika z załączonych przez
nas pism zadanie wykonalismy zgodnie z planem, ale Prezes nie czekając do końca wyznaczonego
terminu ogłosił światu swą wolę
we wtorek 06.11.2007 o godzinie 11 rano. Zrobił to
samodzielnie – nie była to w żadnym razie decyzja Prezydium, jak napisał w
piśmie do Prezydenta Legnicy. Dodamy jeszcze, że według Przewodniczącego
Komisji Rewizyjnej przy DOZTS Wiesława Wasylkowskiego, ani Prezydium, ani tym
bardziej sam Prezes nie są władni do uchylenia uchwały Zarządu (na naszą
sugestię zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Zarządu w tej kwestii Prezes nie
zareagował, by kilka dni później zwołać Prezydium w sprawie drobnego
incydentu podczas meczu III ligi). 08.11. na oficjalnej stronie PZTS
pojawił się Komunikat Organizacyjny II OTK Seniorów z podaniem lokalizacji
Brzegu Dolnego. Z tego co udało nam się nieoficjalnie ustalić, nie
konsultowano tego ani z Prezesem PZTS, ani z Przewodniczącym Wydziału Gier i
Dyscypliny, o Zarządzie PZTS nie wspominając. Czyżby kolejna samowola naszych
Prezesów, którzy mają za nic uchwały i konkursy organizowane przez PZTS? A
swoją drogą ciekawe co na to Koledzy ze Śląskiego OZTS, którzy z kandydaturą
Zawiercia również starali się o ten turniej? W związku z takim postępowaniem naszych
„działaczy” Marian Żak czuł się w obowiązku wobec prawa oraz - jako
Przewodniczący Krajowej Komisji Rewizyjnej PZTS - wobec Prezesa Śląskiego
OZTS, poinformować go o naszej rezygnacji z turnieju w Legnicy. Jak widać
decyzja naszego Prezesa przygotowywana była od dawna, bo jak wytłumaczyć
nagłą gotowość Brzegu Dolnego? Ciekawi jesteśmy jakie względy za tym
przemawiały? Jeśli jednak turniej odbędzie się w Brzegu Dolnym to mamy
nadzieję, że zysk będzie porównywalny z prognozowanym w Legnicy. Może zostać
przekazany na zakup sprzętu do ośrodków, w których go brakuje lub stworzenie
nowych szkółek w innych miejscowościach, gdyż propagowanie tenisa stołowego
to sztandarowe hasło głoszone przez naszego Prezesa. W wyniku rezygnacji z turnieju w
Legnicy - nie boimy się tego powiedzieć - na szkodę DOZTS i dolnośląskiego
tenisa stołowego, stratę ponieśliśmy wszyscy. I nie chodzi tu tylko o
finansowe aspekty, ale zwłaszcza o postrzeganie Związku na zewnątrz jako
partnera do rozmów przez potencjalnych organizatorów i sponsorów
pingpongowych imprez w przyszłości. Jeśli to, Panowie Prezesi, nie mieści Wam
się w głowach, to może nadszedł już czas na zmianę warty? Może czas odświeżyć
kadry promując ludzi, którzy nadążają za tempem dzisiejszego świata, umieją
się w nim poruszać i mają nowe pomysły na odbudowanie potęgi dolnośląskiego
tenisa stołowego? Pozdrawiamy całą pinpongową Brać Sekretarz DOZTS - Przemek ŻĄK Przewodniczący KKR PZTS - Marian
ŻAK źródło: strona
Sławomira KARWATKI (mp) |
|
||||
|
29
października 2007 roku – godz. 23:57 |
|
||||
|
W projekcie ustawy
budżetowej Ministerstwo Sportu i Turystyki na rok 2008 zaplanowało środki w
wysokości 14 284 000zł. W przypadku klubów sportowych dofinansowanie może być
przyznane do wysokości 80% planowanych kosztów. Przy rozpatrywaniu
wniosku w szczególności brane jest pod uwagę: - możliwość
systematycznego i powszechnego udziału w zajęciach, - okres trwania
zajęć i ich częstotliwość, - udział w zajęciach
dzieci i młodzieży ze środowisk i trenerów najuboższych, - aspekt
profilaktyki uzależnień w tym problemów alkoholowych - dostępność zajęć
dla uczniów (którzy dotychczas nie uczestniczyli), - oszczędność
kalkulacji kosztów realizacji zadania Termin składania
wniosków – do 15 listopada 2007. Więcej informacji
można znaleźć na stronie http://www.msport.gov.pl/ (dział sport powszechny). Zachęcamy również
do wzięcia udziału w projekcie „Karol” – całorocznego konkursu Ministerstwa
Sportu i Turystyki upowszechniającego kulturę fizyczną i sport w środowisku
wiejskim i małych miast. Więcej informacji na ten temat udziela też
wiceprezes PZTS ds. organizacyjnych – Pan Jerzy Wieczorek – tel. 601580527 Krzysztof
BLUJ źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego (mp) |
|
||||
|
27 października
2007 roku – godz. 17:56 |
|
||||
|
Zgodnie z Uchwałą Zarządu z dnia
25 października kluby i trenerzy będą mogli ubiegać się o przyznanie licencji
na sezon 2007/2008 (druki oraz uchwały wkrótce będą dostępne na stronie
PZTS). Warunkiem ubiegania się o licencję klubową będzie spełnienie kilku
warunków, m.in. posiadanie zarejestrowanego statutu klubu sportowego lub
umowy spółki, posiadanie minimum 1 licencji zawodniczej na dany sezon oraz
zobowiązanie do przestrzeganie Regulaminów PZTS. Z kolei jednym z warunków do
przyznania licencji trenerskiej będzie posiadanie klasy trenerskiej bądź
instruktorskiej. Licencje klubowe podobnie jak
trenerskie będą wydawane na jeden sezon rozgrywkowy. Koszt wydania licencji
klubowej to 100zł., a trenerskiej 30zł. Na czwartkowym posiedzeniu Zarządu
postanowiono również, że kluby, które mają nieuregulowane opłaty regulaminowe
za poprzednie sezony i nie uczynią tego do 15 grudnia 2007r. będą skreślone z
tabel ligowych (zarówno na szczeblu centralnym jak i wojewódzkim). Lista
klubów zalegających z opłatami dostępna jest tutaj. Krzysztof
BLUJ źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego (mp) |
|
||||
|
26 października 2007
roku – godz. 21:19 |
|
||||
|
AKADEMIA
TENISA STOŁOWEGO STOWARZYSZENIE Warszawa,
15 października 2007 POLSKI ZWIĄZEK
TENISA STOŁOWEGO 00-449
Warszawa, ul. Łazienkowska 6A. Torwar tel.
(48-22) 621-22-17, 625-38-19, fax (48-22) 629-85-46| e-mail:
pzts@pzts.pl Ostatnie wydarzenia
związane z I OTK w sezonie 2007/2008, a dotyczące uzupełnienia składu
uprawnionych do gry w tym turnieju klasyfikacyjnym, pozwalają postawić tezę,
że działania jakie podjęto w tej sprawie były niezgodne z obowiązującym w
PZTS: „REGULAMINEM ROZGRYWEK POLSKIEGO ZWIĄZKU TENISA STOŁOWEGO na sezon
2007/2008”. Niezmienność prawa,
stabilność zasad – to podstawy gwarantujące prawidłowe szkolenie zawodnika
oraz gwarantujące zawodnikowi jasne kryteria osiągnięcia sukcesu sportowego. Zmienianie
tych zasad w trakcie sezonu, jest działaniem szkodliwym i budzącym duże
wątpliwości nie tylko społeczne, ale także i prawne. Takie funkcjonowanie
związku naraża go na słuszną krytykę oraz co już nie dziwi stawia jasno
sprawę niekompetencji działaczy, a także stawia trudne pytania, czy w tych
sprawach nie zachodzą i inne okoliczności. W dniach 13 – 14
październik 2008 w Rzeszowie odbył się I OTK Seniorów, kwalifikując
zawodników i zawodniczki do tego turnieju klasyfikacyjnego, dokonano dziwnych
interpretacji tak prawnych jak i sportowych. W komunikacie
dotyczącym zawodniczek seniorek, o następującej treści: W I OTK seniorek nie
wystartują cztery zawodniczki, które będą reprezentować Polskę w imprezach
międzynarodowych . Zgodnie z Regulaminem Rozgrywek PZTS zawodniczki te
otrzymają średnią ilość punktów i limit do II OTK seniorek. Są to zawodniczki: - Antonina Szymańska
(średnia punktów 273) – udział w turnieju ETTU, - Joanna Narkiewicz
(średnia punktów 273) – udział w turnieju ETTU , - Magdalena Szczerkowska
(średnia punktów 213) – udział w Cadet Challenge, - Natalia Partyka
(średnia punktów 285) – udział w mistrzostwach Europy niepełnosprawnych. W następstwie tego w
I OTK wystąpią zawodniczki z pozycji 19.-22. w rankingu sezonu 2006/2007.
Jeśli zawodniczki te wygrały I WTK w swoich województwach, prawo startu w I
OTK zamiast nich mają zawodniczki z drugich miejsc w tych WTK. Tym samym
ilość zawodniczek, które kwalifikują się z I OTK do II OTK, zostanie
zmniejszona do 14. W przypadku, gdy
zawodniczki na pozycjach 13-16 będą miały równa ilość punktów, o wyższym
miejscu decyduje wyższa pozycja w rankingu za ubiegły sezon (punkt 2.2.2.7
Regulaminu rozgrywek PZTS). Chciałbym zwrócić
uwagę, że turniej ETTU jest turniejem klubowym, i startujące w nim zawodniczki
nie reprezentują barw narodowych, ale barwy klubowe, i sugerowanie nam, że
zawodniczki Antonina Szymańska i Joanna Narkiewicz reprezentują oficjalnie w
klubowym Pucharze Europy Polskę jest grubym nadużyciem i mówieniem nieprawdy.
W tym przypadku jedynie uzasadnione jest zastosowanie pkt. 2.2.2.9
Regulaminu, który mówi, że: Zawodnik, który ma limit bezpośredni do OTK, a
nie wystartuje w nim z uzasadnionego powodu otrzyma – na wniosek
macierzystego okręgu – minimalna ilość punktów jaka przysługuje za ostatni
przedział miejsc. Inaczej mówiąc, nie
zachodzi tu przypadek zastosowanie pkt. 2.2.2.8 tegoż regulaminu. Chciałbym też
dowiedzieć się, czy w we właściwym terminie wpłynęło pismo z macierzystego
okręgu tych zawodniczek z odpowiednim wnioskiem, mam nadzieję że tak było, i
nie jest to sprawa załatwiana przez sam klub sportowy. W innej sytuacji
znajduje się zawodniczka Magdalena Szczerkowska, która faktycznie
reprezentowała Polskę na turnieju Cadet Challenge i być może wszystko było by
w porządku, gdyby nie fakt, że Magdalena Szczerkowska jest reprezentantem
kraju, członkiem kadry narodowej w tenisie stołowym, tylko, że w kategorii
wiekowej JUNIOR i to całe uzasadnienie dotyczące tej zawodniczki ma podstawy
tylko w tedy, gdy dotyczy to jej kategorii wiekowej. Chciałbym przypomnieć,
że turniej w Rzeszowie dotyczył SENIORÓW a Magda Szczerkowska nie jest
członkiem kadry narodowej seniorów i jej start w tej kategorii wiekowej nie
jest obowiązkowy i niezbędny, choć nabyła uprawnienia do startu w nim. Wątpliwości budzi
przyznanie limitu do II OTK Natalii Partyce, która w tym samym czasie
startowała w Mistrzostwach Europy Niepełnosprawnych, gdyż federacja sportowa
niepełnosprawnych nie jest stowarzyszona w PZTS (w ETTU chyba też nie).
Faktycznie zawodniczka Natalia Partyka w tym czasie reprezentowała nie PZTS,
a inną organizację sportową, czy ma w tym przypadku prawo do skorzystania z
pkt. 2.2.2.8 lub 2.2.2.9 tegoż regulaminu, bo niby to samo, a jednak nie to
samo. Zastosowanie
uprzywilejowanych zapisów wobec tych zawodniczek, jest nadużyciem i budzi
wątpliwości co do znajomości i umiejętności interpretacyjnych obowiązującego
regulaminu. Osobnym tematem jest
zastosowanie formuły zastępstwa, której nie ma w regulaminie na sezon
2007/2008, proszę o wskazanie konkretnego zapisu regulaminowego, który
dopuszczałby do takiej interpretacji. Jedyny zapis który mówi kto ma prawo do
startu w I OTK jest zamieszczony w pkt. 2.2.2.1 i tam nie ma nic na temat
zastępstw, rezerwy, itp., o których mówi się w komunikacie. W związku z powyższym
budzi wątpliwości prawne start tych dodatkowych zawodniczek i zawodników w I
OTK, którzy nie uzyskali tego uprawnienia zgodnie z regulaminem. Dopuszczenie
ich było niezgodne z prawem PZTS, co więcej zastosowano to bez upoważnienia
Zarządu PZTS, co już rodzi dodatkowe wątpliwości prawne. Zgodnie z
obowiązującym regulaminem prawo do gry maja tylko zawodnicy, którzy je
uzyskali zgodnie z obowiązującymi unormowaniami i tylko ci zawodnicy mieli
prawo wystartować nikt więcej. Regulamin nie nakazuje uzupełnienia listy
startowej do określonej liczby zawodników, jedynie określa maksymalną liczbę
zawodników mających prawo gry. Start w OTK nie jest przymusem i obowiązkiem,
jest przywilejem dla tych, którzy nabyli do niego uprawnienie zgodnie z
przepisami i mogą z niego skorzystać lub nie, i jest to ich prywatna sprawa. Skandalem już jest
sprawa zmniejszenia limitu zawodniczek mających prawo startu na II OTK,
chciałbym zwrócić uwagę, że Regulamin tego nie uwzględnia, a zapis jest jasny
i jednoznaczny, i mówi, w pkt. 2.2.2.5,
że : W II i III OTK
system rozgrywek pozostaje bez zmian, z tym że 18 imiennych limitów dla
zawodników ustala się z poprzedniego turnieju. Co oznacza, że
pozostałe 18 miejsc wyłania się z eliminacji wojewódzkich, gdyż od II OTK nie
ma limitu 2 miejsc z listy PZTS, gdyż limit ten dotyczy tylko I OTK. W związku z
powyższym ograniczanie limitu na II OTK do 14 zawodniczek jest niezgodne z
prawem związkowym i jego zastosowanie godzi w dobre imię związku. Przeglądając
ostatnie dokonanie interpretacyjne członków władz PZTS budzi poważne
wątpliwości, co do umiejętności interpretacyjnych tych zapisów, mamy
wątpliwości co do umiejętności przewidywania skutków swoich decyzji. Już stosunki
panujące polskim tenisie stołowym oceniane są przez zewnętrzne gremia jako
mało czytelne, nie transparentne, gdzie można załatwić coś pod tak zwanym
stołem. I ta decyzja, która została podjęta przez „????” budzi poważne
zastrzeżenia co czystości intencyjnych podejmujących je decydentów. Być może
jest to nadwrażliwość, jednakże te decyzje budzą wątpliwość merytoryczną,
prawną, co może sugerować, że za tymi decyzjami stoją różne uzasadnienia nie
konieczne sportowe. Chciałbym
przypomnieć, że w tym roku, w maju, zwróciłem się do PZTS o dostarczenie
kopii następujących aktów wewnętrznych PZTS jak: Regulamin Zarządu
PZTS, Regulaminy,
uprawnienia, kompetencje, pozostałych statutowych organów i agend PZTS, jak
też i członków zarządu sprawujących statutowe funkcje w związku. Dokumenty te są
niezbędne do prawidłowej oceny funkcjonowania PZTS i jego organów oraz
członków władz centralnych oraz do komunikowania się w określonych sprawach z
uprawnionymi i właściwymi organami. Mam nadzieję na
szybką i merytoryczną odpowiedź na powyższe pismo, gdyż od tej odpowiedzi zależy
nasza polityka szkoleniowa i osobiste ukierunkowanie się zawodników co do ich
kariery sportowej. W przypadku
wątpliwości, czy mamy prawo do zadawania takich pytań, czy też żądania
określonych dokumentów, odpowiadamy jako członek zwyczajny PZTS mamy pełne
prawo do wiedzy o funkcjonowaniu określonych organów i agend związku, a także
jako uczestnik rozgrywek klubowych i indywidualnych nadzorowanych przez PZTS
mamy pełne prawo poznać stosowaną przez związek interpretacje tychże
przepisów. K/o PZTS Komisja Rewizyjna PZTS a/a Z
poważaniem Krzysztof
Piwowarski Członek
Zarządu KS ATS Sekretarz
Klubu Odpowiedź
PZTS: Wydział Gier i
Dyscypliny PZTS dziękuje za nadesłane uwagi dotyczące Regulaminu Rozgrywek.
Jednakowoż informujemy, że Pana uwagi mogą być wykorzystane przy nanoszeniu
poprawek do Regulaminu w sezonie 2008/2009. Z poważaniem, Sylwester Małecki 2.
pismo ATS KLUB
SPORTOWY AKADEMIA
TENISA STOŁOWEGO STOWARZYSZENIE Warszawa,
15 października 2007 POLSKI ZWIĄZEK
TENISA STOŁOWEGO 00-449 Warszawa,
ul. Łazienkowska 6A. Torwar tel.
(48-22) 621-22-17, 625-38-19, fax (48-22) 629-85-46| e-mail:
pzts@pzts.pl Dziękuje za
odpowiedź, ale z treści pisma Pana Sylwestra Małeckiego wynika, że nie
zrozumieliśmy się co do meritum sprawy. Oczywiście cieszę
się, że zostały zauważone błędy i zostaną one skorygowane w regulaminie na
sezon 2008/2009, jednakże problem dotyczy I OTK SENIORÓW w sezonie 2007/2008,
który odbył się w Rzeszowie w dniach 13 – 14 października 2007 i startu w nim
nieuprawnionych zawodniczek, decyzji podjętych przez WGiD, które wykraczają
poza delegację prawną, którą może posiadać WGiD w tej sprawie, jak też wpływu
tych decyzji na II OTK i być może i III OTK, jak też być może i na
Mistrzostwa Polski Seniorów. Mam nadzieje, że nie popełniono tych wykroczeń w
przypadku niższych kategorii wiekowych. W swoim piśmie z
dnia 15 października 2007 wskazaliśmy, gdzie według nas popełniono błędy w
zakresie interpretacji regulaminu, i jednocześnie zadaliśmy pytanie w jaki
sposób PZTS ma zamiar wybrnąć z tej sytuacji i naprawić swój błąd, bo
istotnie popełniono „horrendalny błąd”. Informujemy, że
według naszych prawników istnieje prawna możliwość zakwestionowania wyników I
OTK Seniorów, jak też II OTK Seniorów, co może skutkować nie rozegraniem
Indywidualnych Mistrzostw Polski w sezonie 2007/2008. W związku z
powyższym proszę jeszcze raz bardzo rozważnie przeanalizować powstała
sytuację, i oczekuję na pilną odpowiedź o stanowisku PZTS w tej sprawie. Jak
też oczekujemy, że w tej sprawie w trybie pilnym zajmie stanowisko Komisji
Rewizyjnej PZTS. K/o PZTS Komisja Rewizyjna PZTS a/a Z
poważaniem Krzysztof
Piwowarski Członek
Zarządu KS ATS Sekretarz Klubu |
|
||||
|
8 października 2007
roku - Szanghaj godz. 22:48 - Warszawa godz. 16:48 |
|
||||
|
27 września odbyło
się Walne Zebranie klubu KS Bronowianka z którym miałem umowę o świadczeniu
dla nich usług trenerskich na sezon 2007/8 podpisaną w maju 2007. Wybrane
zostały nowe władze. Prezesem został pan Aleksander Nosal. Wybrano nowy
zarząd. Pierwszą decyzją którą podjął prezes Nosal oraz nowy członek zarządu
Leszek Kucharski było rozwiązanie naszej umowy handlowej. Taka decyzja jest
zgodna z prawem, ale według mnie łamie zasady uczciwej gry. Od listopada 2007
przestanę więc pełnić funkcje trenera koordynatora dla tej sekcji. Nowym
trenerem koordynatorem klubu został Leszek Kucharski. W związku z tym dalsze
prowadzenie szkoły tenisa stołowego dla dzieci, oraz innych szkoleń w Centrum
Sportu Bronowianka jest niemożliwe. W związku z tym jestem zmuszony zmienić
miejsce i być może formy swojej działalności. Pismo klubu: Kraków,
30.09.2007 Jerzy
Grycan Table Tennis ul.
Zarzecze Z dniem 30.09.2007r.
rozwiązuję z panem Umowę Cywilno-Prawną O Świadczenie Usług Trenerskich z
dnia 23-05-2007 r. z zachowaniem 1-miesięcznego okresu wypowiedzenia (zgodnie
z paragrafem 7 punkt 2 niniejszej umowy) z powodu reorganizacji systemu
szkolenia w naszym klubie. Okres wypowiedzenia
upłynie w dniu 31.10.2007r. Do tego czasu proszę również o opuszczenie...
Leszek
Kucharski Aleksander Nosal
Członek zarządu
Prezes klubu Moja odpowiedź: Kraków,
2007.10.03 Jerzy Grycan Table
Tennis Zarzecze 30-134 Kraków Zarząd
Klubu Sportowego Bronowianka Kraków Zarzecze
Piszę w związku z
Waszym pismem z dnia 30.09.2007 dotyczącym jednostronnego rozwiązania „Umowy Cywilno-Prawnej
O Świadczenie Usług Trenerskich” z dnia 23-05-2007, między moją jednoosobową
firmą ‘Jerzy Grycan Table Tennis’, a Waszym Klubem, z powodu „reorganizacji
systemu szkolenia w naszym klubie”. Wyrażam oburzenie
tym w jaki sposób władze klubu oszukały mnie, swojego kontrahenta, ale przede
wszystkim wszystkie kontraktowe zawodniczki, które jeszcze w maju 2007
postanowiły, że nie podpiszą dalszej umowy z klubem i wszystkie odejdą jeśli
klub nie podpisze umowy ze mną, co było wcześniej już ustalone. Przecież
wtedy zdecydowaliśmy, że nie będziemy dalej pracować! To klub zwrócił się do
mnie o dalszą współpracę! To władzę klubu poprosiły mnie wcześniej o
poprowadzenie drużyny o medal w rozgrywkach ekstraklasy! W końcu to władze
klubu zaprosiły mnie tu z Australii i wspólnie umówiliśmy się że swoje usługi
będę świadczył jako jednoosobowy podmiot gospodarczy! To przecież klub zdobył
prawie setkę medali w okresie kilku lat, gdy pracowałem dla Was, w tym kilka
lat w ‘wiejskiej izbie’, i gdy decydowały się środki centralne na budowę
nowego centrum sportu. Pragnę zwrócić
uwagę, że prezes Nosal wielokrotnie na zebraniach sekcji, zarządu klubu i
innych narad, jako powód opóźnień finansowych uzasadniał ‘trudną sytuacją
finansową klubu’. Plotki te zostały przecież całkowicie rozwiane na Walnym
Zebraniu klubu Bronowianka przez byłego prezesa pana Kazimierza Skrzypka i
zostało to prawie jednomyślnie przyjęte przez Walne Zebranie. Nowy zarząd
został wybrany po tym jak sytuacja finansowa klubu została jasno określona jako
dobra i stabilna. Wyrażam oburzenie,
że pan Leszek Kucharski, będąc reprezentantem tego kraju z ramienia PZTS
(jako trener Kadry Kobiet), po wybraniu go na członka zarządu zwykłego
podrzędnego klubu, pierwszą decyzję, którą podpisuje jest rozwiązanie umowy z
osobą ‘konkurencyjną, aby samemu utorować sobie (ponownie!!! drugi raz w taki
sam sposób w tym klubie!!) miejsce pracy. Przecież pan Kucharski wie, że
trenerzy nie zmieniają pracy we wrześniu, gdy zaczyna się sezon... Trudno mi
takie postępowanie pogodzić z jakimkolwiek systemem wartości kultury
Zachodniej!! Z tak funkcjonującym zarządem, klubem i sportem nie chcę mieć
nic wspólnego!! Proszę o rozliczenie
się ze wszystkich zaległości finansowych. Proszę również o
wypłacenie mi umówionej (i wielokrotnie podanej publicznie) nagrody za
zdobycie przez drużynę Bronowianki III miejsca w Ekstraklasie 2006/7, której
do tej pory nie otrzymałem. Informuję, że do
końca ważności naszej umowy, na prośbę zawodników, jestem gotowy pełnić
funkcję ‘trenera koordynatora sekcji tenisa stołowego’ w Waszym klubie, chyba
że w między czasie na zgodny wniosek obu stron zdecydujemy inaczej. Z głębokim
zrozumieniem, że Szanowni Państwo działacie tak jak potraficie najlepiej, z
głębokim przekonaniem, że macie też swoje nieuświadomione pozytywne intencje,
ale też z wyrazami najszczerszego niesmaku dla takich form działalności
społecznej, życzę Wam wszystkiego najlepszego Jerzy
Grycan +48 696 557 718 jerzy@integralnytenisstolowy.com źródło: www.integralnytenisstolowy.com (mp) |
|
||||
|
10
września 2007 roku - godz. 12:07 |
|
||||
|
Czytając ostatnie
doniesienia o nowych decyzjach PZTS nasuwają się właściwie smutne wnioski. Osłabia się pozycję
Michała Dziubańskiego kosztem jego kolegi z reprezentacji Tomka
Krzeszewskiego. Tyle się mówiło o w sumie niezłej koncepcji objęcia pod swoją
opiekę przez Tomka reprezentacji młodzieżowej. Nagle się pojawia nazwisko
Kołatki jako tego bardziej właściwego, a Tomkowi Krzeszewskiemu proponuje się
... aż do grudnia tego roku enigmatyczne stanowisko koordynatora trenera
kadry juniorów. To już będzie 3 koordynator, bo pierwszym już jest trener
reprezentacji męskiej, a drugim ma być trener reprezentacji kobiet. Żonglerka
godna mistrza piłki nożnej. Tyle, że tu się drybluje nie piłką, ale ludźmi... Już widzę zarzewie
konfliktów, bo jak może wyglądać koordynacja treningu na odległość? Jak na
dłoni widać wielokrotne, w różnych konstelacjach dublowanie się kompetencji
poszczególnych trenerów. Dla mnie sprawa jest
jasna - w Gdańsku ma być jak największy chaos. Zresztą tego można się było
spodziewać po kadłubowej i wybiórczej analizie sezonu dokonanej przez
Wojciecha Waldowskiego. Totalna krytyka pracy gdańskiej kadry trenerskiej
zawarta w podsumowaniu sezonu przez pana prezesa jest tylko pewnie wstępem do
następnych decyzji personalnych. Tak na marginesie
panie prezesie nie wiem, co jest gorsze: wyjazdy za granicę jednych trenerów
reprezentacji, dorabianie prywatnymi lekcjami przez innych, czy prowadzenie
prywatnych biznesów przez następnych? No tak, ale są równi i równiejsi. Co do innych decyzji
powiem jedno - swobodna, radosna, wybiórcza interpretacja przepisów może
tylko przerażać. Jednych przepisy obowiązują, innych już nie. Pewnie wszystko
zależy od tego kto znajduje się po drugiej stronie aparatu telefonicznego?
Dlaczego się na to godzimy? Za rok nowe wybory. Czy nie warto tego
wszystkiego zmienić? Zbyszek
STEFAŃSKI źródło: niezależny
portal o zawodowym tenisie stołowym http://www.time-out.pl/ (mp) |
|
||||
|
10
września 2007 roku - godz. 12:01 |
|
||||
|
Latem tego roku już tradycyjnie
prowadziłem obóz międzynarodowy wraz z kolegami - trenerami z Polski. Jestem
pod wrażeniem warunków i możliwości, które ośrodek PZTS proponuje.
Jednocześnie jest godne ubolewania, że w Europie mało kto o tym wie. Zżynam się straszliwie,
kiedy czytam w niemieckich mediach o wspaniałych warunkach, które proponuje
niemiecki ośrodek w Duesseldorfie. Nie byłem tam, ale oglądałem zdjęcia i
rozmawiałem z osobami, które tam były. Zapewniam - Gdańsk nie jest gorszy.
Jeśli do tego dodać przepiękne położenie między Trójmieskim Parkiem
Krajobrazowym, a morzem Bałtyckim to Duesseldorf się chowa. Nie mówiąc już o
turystycznych walorach Gdańska, Sopotu, Gdyni i przepięknych Kaszub. Gdyby do
tego dodać znaną w Europie i na świecie świetną polską szkołę tenisa
stołowego i bardzo dobrych trenerów to możemy stać się liderem w Europie.
Świetne warunki treningowe, sale seminaryjne, odnowa biologiczna, doskonałe
jedzenie... Cóż więcej trzeba? Dlatego się pytam
dlaczego np. nikt nie wpadł na pomysł organizowania międzynarodowych
seminariów szkoleniowych, obozów, treningów w międzynarodowych grupach? Dlaczego to Gdańsk -
zamiast np. Duesseldorfu, albo Grenzau nie miałby się stać kuźnią
europejskiej szkoły pinpongowej? Może zamiast liczyć ilość sprzedanych
okładzin i dyskutować nad powołaniem do Portugalii tego, czy innego zawodnika
warto się zastanowić, czy czasami nie ucieka nam dziejowa szansa? Gdy widzę
ogrom wiedzy Jurka Grycana to tak naprawdę mogłoby się to stać! Ale do tego
trzeba być wizjonerem, a nie rzemieślnikiem, czy handlowcem. Żyjemy w dobie
internetu, szybkiego przepływu informacji i swoistej urlopowej wędrówki
ludów. Dlatego pytam się
znowu: dlaczego gdański ośrodek nie doczekał jeszcze swojej strony
internetowej?! Dlaczego tak mało
klubów, związków, osób w Europie wie, że coś takiego w ogóle istnieje? Gdzie
profesjonalna promocja ośrodka? Przecież to może być
przysłowiowa kura znosząca złote jajka. Jestem mimo tego pełen podziwu dla
ogromu pracy, który wykonuje szef ośrodka Sylwester Małecki. Pracuje po
kilkanaście godzin dziennie i dba o powierzone mu mienie jak o swoje własne.
I od lat ratuje finanse centrali. Ale można i trzeba
jeszcze lepiej zadbać o reklamę tej swoistej tenisowej perły Bałtyku. Może to jednak komuś
w niesmak, aby pomorski ośrodek działał prężniej? Jak zwykle brudna polityka
powiązana z dealerskimi układami decyduje o wszystkim. Czy nie czas to
zmienić? Zbyszek
STEFAŃSKI źródło: niezależny
portal o zawodowym tenisie stołowym http://www.time-out.pl/ (mp) |
|
||||
|
7 września 2007 roku -
godz. 13:05 |
|
||||
|
W dniu 6 września Zarząd
PZTS jednogłośnie zatwierdził na stanowisko wiceprezesa ds. organizacyjnych
Pana Jerzego Wieczorka. Prezes LKS Odra Głoska, który zadeklarował, że będzie
pełnił tą funkcję społecznie, zastąpił na tym stanowisku Marka Wnuka, który
wygrał niedawno konkurs na dyrektora OSiR w Elblągu. Jerzy Wieczorek jest
działaczem tenisa stołowego od kilkudziesięciu lat. W ostatnich latach
kierowany przez niego zespół 5-krotnie zdobywał tytuł mistrza Polski... Swoją przygodę z tenisem
stołowym Wieczorek rozpoczynał na początku lat 70-tych. Był zawodnikiem, ale
jak sam podkreśla większych sukcesów nie odnosił. „Bardziej sprawdzałem się
jako działacz. To dlatego w 71 roku założyłem klub. Treningi początkowo
odbywały się w małej wiejskiej świetlicy w Księginicach, a dopiero potem
przenieśliśmy się do Głoski. Tam też powstał obiekt sportowy z zapleczem
hotelowym na 30 miejsc.” – opowiada Jerzy Wieczorek, który urodził się w
Brzegu Dolnym, a obecnie mieszka w oddalonych o
Po Zarządzie PZTS: Zawieszenie kar za Puchar Polski Decyzją Zarządu PZTS
kary za półfinał Pucharu Polski dla klubów, które nie stawiły się w
wyznaczonym terminie na mecz i nie poinformowały o tym biura Związku zostały
zawieszone. Zarząd postanowił też utrzymać w mocy wszelkie kary ligowe
(indywidualne i drużynowe). W przypadku gdy
ukarane kluby w przyszłym sezonie ponownie nie przyjadą na mecze Pucharu
Polski kary zostaną przywrócone. Zarząd zapoznał się
też z propozycjami zmian regulaminowych klubu ATS Warszawa i postanowił
skierować je do rozpatrzenia przez Wydział Gier i Dyscypliny na kolejny
sezon. Po Zarządzie PZTS: Treści ważniejszych uchwał Czwartkowe
posiedzenie Zarządu PZTS poświęcone było głównie sprawom sportowym. Omawiano
m.in. stan i realizację planu przygotowań do Igrzysk olimpijskich Pekin 2008.
Nie zabrakło też bieżących spraw WGiD oraz kwestii regulaminowych. Poniżej
przedstawiamy treści wybranych uchwał. - Uchwała o
powołaniu do końca roku Tomasza Krzeszewskiego na stanowisko trenera –
koordynatora kadry narodowej juniorów. Postanowiono też, że trenerem OSSM
Gdańsk oraz kadry kadetów pozostanie Michał Dziubański, a na trenera kadry
młodzieżowej mianowano Piotra Kołacińskiego - Uchwała o
dopuszczeniu do rozgrywek ekstraklasy od II rundy zawodników Alana Wosia,
Bogusława Koszyka (LUKS PEŁCZ Górki Notecki) i Huang Tao (OLIMPIA Grudziądz).
- Uchwała o
rozszerzeniu punktu Regulaminu Zmiany Barw Klubowych od sezonu 2008/2009 o
dopuszczenie do gry od II rundy tych zawodników, którzy przesłali swoje
oświadczenia po terminie zmiany barw klubowych, ale przed rozpoczęciem sezonu
rozgrywkowego. - Uchwała o korekcie
punktu Regulaminu Rozgrywek PZTS na temat skrócenia meczów play off w
ekstraklasie kobiet do dwóch wygranych meczów - Uchwała o
powołaniu na stanowisko wiceprezesa PZTS ds organizacyjnych Pana Jerzego
Wieczorka Zatwierdzeni zostali
też organizatorzy imprez sportowych w sezonie 2007/2008 (dokument
znajduje się na stronie w prawej kolumnie). Krzysztof
BLUJ źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego (mp) |
|
||||
|
7 września 2007 roku -
godz. 00:01 |
|
||||
|
POLSKI ZWIĄZEK
TENISA STOŁOWEGO 00-449 Warszawa, ul.
Łazienkowska 6A. Torwar tel. (48-22)
621-22-17, 625-38-19, fax (48-22) 629-85-46 e-mail: pzts@pzts.pl Po dodatkowych
konsultacjach postanowiliśmy zaproponować zmodyfikowaną wersję „REGULAMINU
zmian przynależności klubowych, wypożyczeń, zwolnień okresowych i potwierdzeń
zgłoszeń zawodników Polskiego Związku Tenisa Stołowego”. Uważamy, że
przedłożone wcześniej propozycje powinny znaleźć się właśnie w tym
regulaminie a nie w Regulaminie rozgrywek ligowych. Treść zaproponowanych
modyfikacji pokrywa się ze zgłoszonymi propozycjami w piśmie z dnia 4
września 2007. Proponowane modyfikacje zostały umieszczone w dokumencie
oznaczonym jak wyżej i oznaczone kolorem czerwonym i pogrubioną czcionką. Nie
wycofujemy swojej poprawki ze wspomnianego pisma dotyczących definicji
walkowera, oraz warunków gry. Podtrzymujemy swoje
uzasadnienie do zaproponowanych poprawek. Proponujemy by te poprawki
obowiązywały już 10 września 2007, zaś w przypadku poprawki z §1 ust. 1 od 1
lipca 2008. Mamy nadzieję, że
Zarząd PZTS zaakceptuje zaproponowane modyfikacje i uchwali „REGULAMIN zmian
przynależności klubowych, wypożyczeń, zwolnień okresowych i potwierdzeń
zgłoszeń zawodników Polskiego Związku Tenisa Stołowego” w zaproponowanej
przez nas wersji. Z
poważaniem Krzysztof Piwowarski |
|
||||
|
31
sierpnia 2007 roku - godz. 10:01 |
|
||||
|
Czytając wywody pana
Waldowskiego widać dokładnie jak niechętnie odnosi się do ekipy z Gdańska. W
PZTS wszystko ok, nasza liga coraz silniejsza. Tylko ten Gdańsk. Fakt – to ostatni nie zdobyty bastion, który ością
w gardle stoi. Nic nie pisze prezes
Waldowski o chęci oddzielenia biznesu od funkcji społecznych, o kłopotach
krakowskiego ośrodka, o bałaganie z kadrą młodzieżową i wielu innych
sprawach. Krytykuje natomiast wyjazdy trenerów za chlebem za granicę,
akceptując jednocześnie prowadzenie sklepu i organizowanie prywatnych obozów
przez Leszka Kucharskiego. Nie zapominajmy też,
że ten ostatni przez wiele lat, będąc już trenerem kadry, grał za pieniądze w
różnych klubach. Pomija się też fakt, że Michał Dziubański, czy Piotrek
Szarfranek grając za granicą jednocześnie wyrabiają normę godzin spędzonych na sali, o której Stefan Dryszel
mógłby pomarzyć. Paradoksalne jest to, że zarabiają o wiele mniej. A z tego,
co wiem podobny „sposób” pracy ma mieć trener reprezentacji kobiet. Trzeba
się więc zdecydować na jedno
rozwiązanie. I traktować wszystkich tą samą miarą. Pan prezes nie
zauważa także, że czterokrotna medalistka ostatnich ME juniorów, Natalia
Partyka, trenuje pod okiem trenera kadry juniorów Michała Dziubańskiego. I
chwali sobie tę współpracę, co można przeczytać w ostatnim wywiadzie na
naszej stronie. Nic też nie słychać
o tym, że absolutnie ignorowana jest Rada Trenerów i jej postulaty. Wiadomo
też, że do tej pory nie została uchwalona żadna uchwała z ostatniego zjazdu
PZTS! Nauczmy się panie
prezesie akceptować suwerenne decyzje trenera kadry, a nie krytykujmy go
publicznie. Co do wyskoków w
czasie zgrupowania kadry przed ME – są one, zdaniem prezesa, w dużej mierze
wynikiem zaniedbań trenerów reprezentacji. A gdzie rola działaczy, trenerów
klubowych, czy rodziców. Najlepiej wszystko zwalić na niewygodnych. Nie rozumiem też
pisania o zbyt stanowczej reakcji po zajściu w Gdańsku. Trener Dziubański nie
chciał odsunąć Chodorskiego od udziału w ME. Jednak zarząd i pan Łaszczyński
zdecydowali inaczej. Swoją drogą w tamtych dniach to pasowało, bo pan
Łaszczyński zaczął trochę za dużo mówić. Zarzut braku rozmów
trenerów klubowych ze szkoleniowcami klubowymi jest niesprawiedliwy, mijający
się z prawdą i koniukturalny. A może by tak
uaktywnić bardziej trenera męskiej reprezentacji panie prezesie? Co do braku
informacji o powoływaniu zawodników do ośrodka to chyba jest to głównie
sprawa szefa wyszkolenia. A tego, który tę funkcję dobrze pełnił – Andrzeja Kawy – już nie ma. Reasumując: swój
pierwszy felieton zatytułowałem Gdański kompleks. Widać ten Gdański kompleks
u pana Waldowskiego na każdym kroku. Życzę przy okazji następnych analiz
poświęcenia więcej czasu rzeczywistym problemom tenisa stołowego. I wyboru
pomiędzy prowadzeniem prywatnego biznesu, a społeczną działalnością w tenisie
stołowym. Zbyszek
STEFAŃSKI źródło: niezależny
portal o zawodowym tenisie stołowym http://www.time-out.pl/ (mp) |
|
||||
|
30
sierpnia 2007 roku - godz. 22:50 |
|
||||
|
Jeszcze nie zdążyliśmy
ochłonąć po sukcesach młodzieży na ME w Bratysławie a już szybkim krokiem
zbliża się następny sezon. Będzie on na pewno pod każdym względem bardzo
ciekawy, a zakończą go Igrzyska Olimpijskie. Czy weźmiemy w nich udział? Wróćmy jeszcze do minionego
sezonu. W pierwszej jego połowie bez wątpienia największą imprezą "na
naszym terenie" były Międzynarodowe Mistrzostwa Polski, w kalendarzu
zapisane po angielsku "Polish Open". Działacze PZTS mieli obawy,
czy pod względem sportowym będą udane. Co dwa lata, impreza ta wzmacniała
budżet PZTS, dlatego będziemy ją organizować co roku. Mamy doświadczoną
ekipę, złożoną z pracowników etatowych PZTS i działaczy społecznych, i możemy
pokusić się o organizacją ME seniorów w 2011 roku. A jak było pod względem
sportowym na "Polish Open 2006"? Myślę, że możemy być zadowoleni -
zwycięstwem w grze pojedynczej kobiet zakończyła swoje boje Li Qian, w grze
podwójnej po złoty medal sięgnęła para deblowa Lucjan Blaszczyk/Wang Zeng Yi.
To były na pewno bardzo miłe akcenty sportowe, których w minionych latach
brakowało. Druga część sezonu
nie zwolniła tempa, najpierw Mistrzostwa Europy seniorów w Belgradzie, i
niezapomniany występ "biało-czerwonych" w meczu półfinałowym z
Niemcami, przegrany ale bardzo nieznacznie, na osłodę brązowy medal. I w
zasadzie bez odpoczynku wyjazd na Mistrzostwa Świata Indywidualne w
Zagrzebiu, tam jednak było bardzo trudno o sukces, fatalne losowanie i w
zasadzie trzeba było się cieszyć z wygrania setów z najlepszymi na świecie.
Ale o skali trudności, jeżeli chodzi o możliwość zdobywania medali, niech
świadczy fakt, że Europa nie zdobyła ani jednego. Jak zwykle gdy seniorzy
kończą sezon i zaczynają dorabiać różnymi turniejami pokazowymi, młodzież
sposobi się do najważniejszych zawodów - Mistrzostw Europy. Ale po drodze jak
co roku "Polish Yout Open" we Władysławowie. Tym razem finansowo na
piątkę, sportowo - z uczuciem niedosytu. Tak naprawdę nie wiem, czy srebrny
medal w singlu Piotra Chodorskiego i drużyny juniorów to był sukces, czy
porażka? Dlaczego? Bo ponoć "apetyt rośnie w miarę jedzenia". Złoto
w singlu kadetek Magdaleny Szczerkowskiej - to bardzo miły akcent na
zakończenie sportowych zmagań w Cetniewie. Wszyscy liczyliśmy na to, że
trenerzy na obozach przygotują naszą młodzież do "występów", ale
mieliśmy na myśli "sportowych" a tym czasem młodzież zostawiona bez
należytej kontroli, na zbyt długi okres czasu, z nudów zaczęła zbyt szybko
"świętować" Moim zdaniem
reakcja, nieobecnej przy zajściu kadry trenerskiej, była nieprzemyślana, zbyt
nerwowa i szkodliwa dla rozwoju sportowego ukaranych. Szkoda, że wcześniejsze
"wyczyny" naszych reprezentantów nie kończyły się tak stanowczą
reakcją. Dlatego z Mistrzostw
Europy nasi chłopcy, choć walczyli dzielnie, przywieźli tylko jeden brązowy
medal w grze mieszanej kadetów (Floras Robert). Za to dziewczyny, chociaż bez
"złotka" to jednak z imponującą ilością medali srebrnych i
brązowych. Nasza młodzież w minionym sezonie zaznaczyła swoją obecność
również na Mistrzostwach Świata Juniorów, co prawda bez medali, ale nasze
sympatyczne juniorki otarły się o strefę medalową przegrywając bój o medal
2:3 z drużyną z Węgier i zajmując ostatecznie 7 miejsce. Reasumując sezon pod
względem sportowym udany, biorąc pod uwagę nakłady finansowe a uzyskane
efekty, to jesteśmy w Europie, w ścisłej czołówce. Patrząc na budżety
finansowe i ogólny potencjał Niemiec, Francji, Włoch czy nawet w ostatnim
czasie Rosji trzeba powiedzieć, że o medale będzie coraz trudniej. Trzeba na
pewno poprawić współpracę naszych Ośrodków Centralnych z klubami sportowymi.
Dotychczas trenerzy pracujący z młodzieżą w naszych Ośrodkach, bardzo rzadko
rozmawiali z trenerami klubowymi, czasami wcale. Brali kogo chcieli i nie
pytali o zgodę tych, którzy przez parę lat trudzili się wiele, by wychować swojego
zawodnika na mistrza. Przykład "prosto z brzegu" - na ostatnim
posiedzeniu Zarządu, jego członek czyta listę zawodników wytypowanych do
Ośrodka Centralnego w Gdański i nagle blednie na twarzy, bo widzi nazwisko
swojego podopiecznego. Nikt nie zadzwonił, nie porozmawiał, a wytypował.
Zasadne jest pytanie, czy zawodnik, który robi systematyczne postępy, ma
bardzo dobrą opiekę w swoim macierzystym klubie, powinien przechodzić
"na siłę" do Ośrodka Centralnego? Ostatnio nasze
środowisko bulwersuje sprawa Patryka Chojnowskiego, który nie mogąc doczekać
się na profesjonalną opiekę (wyjazdy kadry trenerskiej na dorabianie za
granicę) przeniósł się do Ostródy. Riposta ze strony trenera kadry juniorów
była natychmiastowa - niepowołanie do reprezentacji Polski na wyjazd do
Portugalii. Jeżeli zawodnik
zdobywa Mistrzostwo Polski w grze indywidualnej i gromi wszystkich w OTK a
nie może porozumieć się ze swoim trenerem kadry, to w takiej atmosferze o
sukces sportowy będzie coraz trudniej. Takie talenty nie przychodzą do naszej
dyscypliny zbyt często. Pomyślne wieści nadchodzą z naszych rozgrywek
ligowych, ekstraklasa będzie bardzo ciekawa, zarówno kobiet jak i mężczyzn.
Obserwujemy powrót zawodników z zagranicznych wojaży. To na pewno ułatwi
pracę trenerów Kadry Narodowej. I tym optymistycznym
akcentem chciałbym dzisiejsze podsumowanie zakończyć, życząc w nowym sezonie
wszystkim zawodnikom - "połamania rakiet", trenerom - radości z
sukcesów swoich podopiecznych i działaczom dużo zdrowia w poszukiwaniu
środków finansowych. Ze
sportowym pozdrowieniem Waldowski
Wojciech foto: Ireneusz
KANABRODZKI źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego (mp) |
|
||||
|
30 sierpnia 2007 roku
- godz. 01:39 |
|
||||
|
Decyzją Kolegium
Sędziów PZTS egzamin dla sędziów m.in.
reprezentujących województwo mazowieckie odbędzie się w dniu 1 września
2007 roku w Bydgoszczy, w sali EMDEK-ku, ul. Leszczyńskiego 42. Informacje: Andrzej
GRZĄDZIEL tel. kom. 0-600124534. Lista sędziów reprezentujących województwo
mazowieckie na egzamin w Bydgoszczy: Grzegorz BOR, Jan RADOŃSKI,
Marek SNOPIŃSKI, Sławomir ZAŁĘSKI, Robert KOSIŃSKI, Krzysztof PIETRZYKOWSKI,
Maciej PIETRZYKOWSKI. Jednocześnie decyzją
Kolegium Sędziów PZTS następujący sędziowie z województwa mazowieckiego
zostali zwolnieni z egzaminu: Katarzyna BIELAK,
Krystian KILAR, Józef MYRCIK, Jan RESPONDOWSKI, Andrzej WIATRAK. źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego Komentarz: A swoją drogą
zupełnie zdumiewający jest fakt, że chociaż od ostatniego Walnego
Zgromadzenia MOZTS minęło już ponad 2 lata - to Kolegium Sędziów MOZTS
wybrane w składzie: Przewodniczący - Krystian KILAR oraz Członkowie -
Grzegorz BOR i Jan RADOŃSKI nie odbyło
ani jednego posiedzenia. W jaki
więc sposób zapadają decyzje dotyczące środowiska sędziów naszego województwa
? Kto
reprezentuje interesy naszych sędziów na arenie ogólnopolskiej ? Marek Przybyłowicz |
|
||||
|
|||||
|
|
|
||||
|
17 sierpnia 2007 roku
- godz. 20:15 |
|||||
|
Według propozycji
Przewodniczącego Wydziału Gier i Dyscypliny PZTS Sylwestra MAŁECKIEGO III Ogólnopolski Turniej Klasyfikacyjny
Weteranów ma odbyć się w hali ATS Warszawa w dniach 19-20 kwietnia 2008 roku. Uwaga: Ostateczny
przydział imprez sportowych zostanie opublikowany po zatwierdzeniu ich przez
Zarząd PZTS. Przy tej okazji chciałbym
przedstawić prośbę,
jaką w dniu 12 czerwca 2007 roku skierowałem do Zarządu Polskiego Związku
Tenisa Stołowego: Warszawa,
dnia 12 czerwca 2007 roku Zarząd Polskiego
Związku Tenisa Stołowego ul.
Łazienkowska 6A 00-449
Warszawa P R O Ś B A Jako aktywnie
interesujący się problemami tenisa stołowego w Polsce, a także wieloletni
uczestnik zawodów dla seniorów starszych - weteranów organizowanych przez
Polski Związek Tenisa Stołowego, zwracam się do Zarządu Polskiego Związku
Tenisa Stołowego z ofertą kompleksowego prowadzenia wszelkich spraw
związanych z tą kategorią wiekową, a także spraw związanych z przygotowaniem,
organizacją i prawidłowym przeprowadzeniem: - Ogólnopolskich
Turniejów Klasyfikacyjnych Weteranów; - Mistrzostw Polski
Weteranów. Do współpracy w
realizacji powyższych celów zaprosiłem doświadczonych działaczy, którzy w
ostatnich latach wykazali się wysokim profesjonalizmem w organizacji imprez
ogólnopolskich dla naszej kategorii wiekowej. Zwraca się również z
prośbą o rozważenie możliwości powstania Komisji ds. Weteranów. Ze
sportowym pozdrowieniem Z
wyrazami szacunku Marek
Przybyłowicz W odpowiedzi w dniu
12 lipca 2007 roku otrzymałem e-mail od Wiceprezesa PZTS Marka WNUKA: Pan
Marek Przybyłowicz W odpowiedzi na Pana
pismo z dnia 12.06.2007 r. w sprawie oferty kompleksowego prowadzenia
rozgrywek dla weteranów uprzejmie informuję, że decyzją Zarządu PZTS sprawa
została przekazana do WGiD PZTS w celu jej rozpatrzenia. Z
poważaniem, Marek
Wnuk Komentarz Chociaż od
złożenia mojego pisma w dniu 12 czerwca 2007 roku minęło już 66 dni, w
sprawie nie zapadła jeszcze żadna wiążąca decyzja. Mam
świadomość, iż w polskim tenisie stołowym chętnych do poważnego zajęcia się rozgrywkami
weteranów jest całkiem spora grupa. Myślę, iż
w obliczu konkurencji ze strony tak świetnych działaczy jak np. Władysław
CHRABĄSZCZ, naprawdę nie mam żadnych szans…
Marek PRZYBYŁOWICZ |
|||||
|
17
sierpnia 2007 roku - godz. 20:11 |
|
||||
|
Polski Związek
Tenisa Stołowego informuje, że z dniem 15 sierpnia, po 9 latach pracy, Pan
Marek Wnuk przestał pełnić funkcję Dyrektora Biura oraz Wiceprezesa PZTS.
Rezygnacja z zajmowanych funkcji podyktowana była wygraniem konkursu na
Dyrektora w jednej z instytucji kultury fizycznej i sportu w rodzinnym
Elblągu. Pracę w Związku zakończyła również Główna Księgowa Pani Barbara
Piotrowska. Na tym stanowisku zastąpi ją dotychczasowa specjalistka ds.
finansowych Pani Wanda Kołodyńska. Marek Wnuk dbał o
każdy szczegół, aby Pro Toury w Warszawie i Cetniewie były sprawnie
przeprowadzone. To w dużej mierze dzięki niemu ITTF za każdym razem
wystawiało Polakom wysoką notę za organizację. Pan Marek Wnuk
całkowicie ze Związku jednak nie odchodzi. Pozostaje członkiem Zarządu PZTS
kadencji 2004-2008. Na ostatnim posiedzeniu Zarządu podziękowania w ciepłych
słowach za owocną pracę na rzecz rozwoju tenisa stołowego złożył mu Prezes
Jerzy Dachowski, który teraz będzie kierował biurem Związku. Krzysztof
BLUJ źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego (mp) |
|
||||
|
13
sierpnia 2007 roku - godz. 23:08 |
|
||||
|
Kolegium
Sędziów PZTS Prezesi Wojewódzkich
Związków Tenisa Stołowego Przewodniczący Kolegium
Sędziów WZTS dot.: licencji sędziowskich na sezon 2007/2008 Kolegium Sędziów
PZTS informuje, że ustaliło system rekrutacji na sędziów licencjonowanych na najbliższy sezon
rozgrywek. I tak : 1. Do dnia 21
sierpnia br. poszczególne Okręgowe Związki proszone są o przesłanie do PZTS
zgłoszeń imiennych sędziów, którzy wyrażają chęć prowadzenia zawodów
ekstraklasy i I ligi (zarówno tych, którzy takie uprawnienia posiadają,
posiadali w sezonach poprzednich i wyrażają chęć uzyskania ich w tym
sezonie). Kandydatami
zgłaszanymi mogą być czynni sędziowie państwowi, związkowi i okręgowi z co
najmniej dwuletnim stażem. Brak pisemnego
zgłoszenia może spowodować pominięcie w postępowaniu rekrutacyjnym. 2. Niektórzy
sędziowie, prowadzący zawody ekstraklasy w sezonie 2005/06 i 2006/07 oraz
którzy sędziowali spotkania na zawodach międzynarodowych organizowanych przez
PZTS, po uzyskaniu pozytywnej opinii Kolegium Sędziów PZTS mogą zostać
zwolnieni z egzaminu testowego. 1. Egzamin zostanie
przeprowadzony w dniu 1 września br. jednocześnie w dwóch lub trzech miastach
( miejsce zostanie ustalone po otrzymaniu wszystkich zgłoszeń kandydatów). Z
poważaniem, /-/
Piotr Pielaciński Przewodniczący
Kolegium Sędziów PZTS źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego (mp) |
|
||||
|
8 sierpnia 2007 roku -
godz. 09:13 |
|
||||
|
Sezon 2006/2007 już
za nami. Był to dla mnie sezon, w którym musiałem stawić czoła nowemu
wyzwaniu. Po trzech latach gry w polskiej ekstraklasie zdecydowałem się na wyjazd
za granicę. Motorem napędowym do podjęcia tej decyzji była przede wszystkim
chęć przeżycia czegoś nowego, chciałem rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu.
Jechałem w nieznane, nie podpisałem nawet żadnego kontraktu z moim nowym
niemieckim klubem. Cieszyłem się jednak
na samą myśl o tym, że będę miał możliwość trenowania w obecnie największym
centrum tenisa stołowego w Europie (Dusseldorf). Już po pierwszych tygodniach
pobytu za granicą wiedziałem, że decyzja o wyjeździe była jak najbardziej
słuszna. Może zabrzmi to dziwnie, ale to co najbardziej spodobało mi się w
Niemczech to atmosfera normalności, jaką tworzą otaczający mnie tutaj ludzie.
Normalności, której tak bardzo brakowało mi w Polsce… Na to, że atmosfera
w polskim ping pongu jest nienajlepsza, składa się wiele czynników.
Przykładowo to jak działa większość polskich klubów. Głównym celem władz
sekcji tenisa stołowego jest przede wszystkim znalezienie skutecznego sposobu
na to, aby ominąć luki prawne i na działalności sportowej się wzbogacić. Dla
jasności pragnę tylko dodać, że nie widzę nic złego w tym że np. trener czy
prezes dostaje wysokie wynagrodzenie. To co mnie martwi to fakt, że wysokiej
pensji nie dostają inteligentni i wykształceni ludzie, którzy znają się na
tenisie stołowym i mogliby pomóc w rozwoju tej dyscypliny w Polsce.
Ważniejsze od odpowiednich kwalifikacji jest to, czy uda się nam wejść w
odpowiedni układ. Nie mam tu na myśli wielkiego układu, o którym ciągle mówią
obecnie najsłynniejsi bliźniacy IV Rzeczypospolitej. Po prostu widząc, co się
u nas dzieje, nie sposób nie zauważyć, że właśnie na układach i lewych
rachunkach opiera się działalność naszych działaczy i prezesów. Jest to
smutne, podobnie jak to, że żądza pieniądza odsunęła na drugi plan sportową
rywalizację. Klubowe władze,
okradając własną kasę okradają zawodników, nie wypłacając im należnego
wynagrodzenia. Dotyczy to również tych, którzy grali w polskiej ekstraklasie.
W moim przypadku nie było inaczej. Z czterech różnych klubów, od których
otrzymywałem stypendium tylko jeden wywiązał się w całości ze swoich
zobowiązań. W Niemczech do takich sytuacji dochodzi naprawdę rzadko. Nie bez
znaczenia jest to, że często prezesami klubów są tam pasjonaci tenisa
stołowego, którzy mają własną firmę i nie muszą martwić się o stan swojego
konta. Zarabiają wystarczająco dużo, więc nawet nie myślą o okradaniu
klubowej kasy. Poza tym mentalność ludzi na zachodzie nie pozwala na tego
typu postępowanie. W naszym kraju niestety rzadko można powiedzieć o kimś, że
posiada jakiekolwiek zasady moralne. W Polsce główną zasadą w walce o
pieniądze czy fotel prezesa jest…brak zasad. Wielokrotnie
rozmawiając na tematy dotyczące funkcjonowania niemieckich klubów słyszałem,
że Niemcy są po prostu bogatszym państwem od Polski i tu tkwi cała tajemnica.
Trochę jest w tym prawdy, ale sekcjom tenisa stołowego naszych zachodnich
sąsiadów też nie jest łatwo pozyskiwać sponsorów. W następnym sezonie w 2
bundeslidze nie wystartują dwie drużyny z powodu problemów finansowych. Z
jednej strony szkoda, że dochodzi do takich sytuacji. Z drugiej trzeba jednak
docenić postępowanie prezesów tych klubów. W kwietniu nie mieli dopiętego
budżetu na następny sezon, który podobnie jak u nas zaczyna się we wrześniu.
Stwierdzili więc, że nie będą ryzykować i wycofali się z rozgrywek. Takie
postępowanie jest jak najbardziej godne pochwały. Unika się wtedy sytuacji, w
której podpisuje się z zawodnikami kontrakty, a potem okazuje się, że nie ma
im z czego zapłacić. Poza tym było jeszcze dużo czasu do zamknięcia okienka
transferowego więc byli reprezentanci tych klubów mieli dużo czasu na
znalezienie nowego pracodawcy. Jest jeszcze kilka
spraw, które nie tylko moim zdaniem należałoby zmienić w celu poprawy
funkcjonowania klubów oraz systemu szkolenia. Nie chciałbym jednak skupiać się
tylko na wymienianiu negatywnych punktów, bo w ostatnim czasie byliśmy
świadkami wielu przyjemnych wydarzeń, które dają nadzieję na lepsze jutro. To
co cieszy, to na pewno sukcesy sportowe osiągane przez naszych
reprezentantów. Seniorzy sprawili nam miłą niespodziankę zdobywając brązowy
medal mistrzostw Europy, ucinając tym samym falę krytyki płynącą z ust
„wielkich znawców tenisa stołowego”, którzy na forach internetowych pisali
jak to ten Such się zmarnował za granicą albo jak ten Błaszczyk znowu zawodzi.
Cieszą również wyniki osiągane w kategoriach młodzieżowych. Widać wyraźnie,
że Polska jest jedną z potęg w europejskim ping pongu. Wyraźnie poprawia się
również sytuacja w polskich klubach. Takie kluby jak Ostrzeszów, Grodzisk
Mazowiecki czy Nadarzyn wprowadzają do ligi nową jakość, doprowadzając tym
samym do upadku tych sekcji, o których pisałem wyżej. Polska szkoła tenisa
stołowego odnosi sukcesy. Mamy wielu młodych, utalentowanych zawodników
którzy mają predyspozycje aby grać na najwyższym europejskim poziomie. Trzeba
pokierować ich karierami tak, aby nie powtarzać błędów przeszłości i nie
mówić o kolejnych zmarnowanych talentach. Aby tak się jednak stało należy
zacząć działać wspólnie i wspólnie dążyć do tego, aby było u nas jak na
zachodzie. Jak na zachodzie, znaczy normalnie… Maciej
PIETKIEWICZ źródło: niezależny
portal o zawodowym tenisie stołowym www.time-out.pl (mp) |
|
||||
|
8
sierpnia 2007 roku - godz. 09:05 |
|
||||
|
W niedzielę
zawodnicy kadry olimpijskiej (L.Błaszczyk, D.Górak, B.Such, Wang Zeng Yi,
J.Kosowski) zakończyli tygodniowe zgrupowanie w austriackim Klagenfurcie.
Polacy uczestniczyli we wspólnych treningach z reprezentacjami narodowymi
Niemiec i Austrii. Na miejscu byli też Chorwat Zoran Primorac i Słoweniec
Bojan Tokic. „Wszyscy dobrze znieśli trudy obydwu zgrupowań (pierwsze odbyło
się w Zakopanem – dopis red.). Jakość treningu była dużo większa niż gdybyśmy
sami zorganizowali treningi” – powiedział trener Stefan Dryszel. Daniel Górak sezon
ligowy rozpocznie 15 września, ale tydzień wcześniej ze swoim zespołem z
Hennebont zagra w pierwszej kolejce Champions League. W trakcie obozu
doszło do pokazowego meczu Austria – Niemcy, w którym lepsi okazali się
Austriacy (3:2). „Była to próba systemu olimpijskiego, a za razem
popularyzacja tenisa stołowego (mecz był pokazywany przez austriacką
telewizję). Wynik był sprawą drugorzędną. Zagrał w nim Timo Boll, który miał
problemy z kręgosłupem. Trenując z Danielem Górakiem widać było, że Niemiec
nie czuje się najlepiej” – powiedział Stefan Dryszel. Teraz naszych
reprezentantów czeka, krótki odpoczynek. Najbardziej napięty terminarz ma
Lucjan Błaszczyk. 16 sierpnia startuje Bundesliga (w I kolejce zagra też
Jakub Kosowski), a pod koniec sierpnia „Lucek” wraz z Danielem Górakiem udaje
się na azjatyckie Pro Toury do Chin i na Tajwan. Z kolei Bartosz Such i Wang
Zeng Yi będą przygotowywali się do nowego sezonu ligowego ze swoimi klubami z
Ostrzeszowa i Grodziska Mazowieckiego. Zmiany w rozgrywkach żeńskich w sezonie 2007/2008 i 2008/2009 Zgodnie z uchwałą
Walnego Zgromadzenia Delegatów od sezonu 2008/2009 w ekstraklasie kobiet i w
pierwszych ligach występować będzie po 10 zespołów kobiecych (obecnie
występuje po 8 zespołów w każdej grupie). W związku z tym niezbędne były
zmiany zasad awansów i spadków, które będą obowiązywać już w nadchodzącym
sezonie ligowym, który rozpocznie się 15 września. Poniżej
przedstawiamy wyciąg z zapisów w Regulaminie PZTS na sezon 2007/2008 Awans do ekstraklasy Pkt. 2.4.3.7.1 W
sezonie 2007/2008 do ekstraklasy kobiet bezpośrednio awansują zwycięzcy obu
grup I ligi, a drużyny z drugich miejsc będą walczyć w dodatkowym barażu z
drużynami, które zajmą miejsca 7 i 8 w ekstraklasie. Najlepsze dwie drużyny z
dodatkowych baraży awansują do ekstraklasy. 2.4.3.8 Mecze o
utrzymanie się w I lidze kobiet W związku z rozszerzeniem
- w sezonie 2008/2009 - I ligi kobiet do 10 drużyn w bieżącym sezonie
obowiązywać będą poniższe zasady spadku i awansu do I ligi. 2.4.3.8.1 Po
zakończeniu II rundy drużyny, które zajmą miejsca 7 i 8 będą walczyć w
dodatkowych barażach o utrzymanie się w I lidze z drużynami, które przegrały
w barażach o pierwsza ligę. 2.4.3.8.2 System
rozgrywania dodatkowych baraży - turniejowy z udziałem 8 drużyn (załącznik nr
15). Drużyny, które zajmą miejsca 1-4 i 5-6 wywalczą miejsca w I lidze sezonu
2008/2009. 2.4.3.8.3 Drużyny z
miejsc siódmych w I lidze będą losowane na pozycje 1-2, drużyny z ósmych
miejsc będą ustawione na pozycjach 3-4 do przeciwnych połówek niż drużyna z
tej samej grupy. Przegrani z baraży o I ligę są losowani na pozycje 5-8. 2.4.3.8.4 W dodatkowych barażach nie stosuje się
rankingu, a mecze toczą się do sześciu wygranych spotkań. Oprócz tego od
przyszłego sezonu drużyny walczące w play offach będą grały do 3 zwycięskich
meczów, a nie jak do tej pory dwóch. Dotyczy to ekstraklasy mężczyzn i
kobiet. Krzysztof
BLUJ źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego (mp) |
|
||||
|
8
sierpnia 2007 roku - godz. 09:02 |
|
||||
|
Polski Związek
Tenisa Stołowego przedstawia najnowsze tłumaczenie oficjalnych przepisów
tenisa stołowego rok rocznie publikowanych przez międzynarodową federację
tenisa stołowego (ITTF). Autorem tłumaczenia jest członek Zarządu PZTS
Władysław Chrabąszcz. Zmiany zaznaczone są
kolorem żółtym. W najnowszych regulaminach nie ma jeszcze ostatnich poprawek
jakie przegłosowano na kongresie ITTFu podczas MŚ w Zagrzebiu, m.in.
rozporządzeń dotyczących klejenia, zmian dotyczących osób niepełnosprawnych
czy nowej formule przeprowadzania kontroli antydopingowych. Z pewnością
zmiany te znajdą się w kolejnym polskojęzycznym opracowaniu. tłumaczenie
Handbook’a ITTF 2006/2007 Krzysztof
BLUJ źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego (mp) |
|
||||
|
4 sierpnia 2007 roku - godz. 13:43 |
|
||||
|
Sport Kwalifikowany » Obowiązek dostępu
do informacji publicznej DEPARTAMENT SPORTU KWALIFIKOWANEGO I MŁODZIEŻOWEGO Warszawa,
2007-03-15 DSKM - 975/2007 Polskie Związki Sportowe wg rozdzielnika Departament Sportu
Kwalifikowanego i Młodzieżowego informuje, że zgodnie z przepisami ustawy z dnia
6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej ( Dz. U. Nr 112, poz.
1198 z późn. zm.) podmioty reprezentujące inne osoby lub jednostki
organizacyjne, które wykonują zadania publiczne lub dysponują majątkiem
publicznym, oraz osoby prawne, w których Skarb Państwa, jednostki samorządu
terytorialnego lub samorządu gospodarczego albo zawodowego mają pozycję
dominującą w rozumieniu przepisów o ochronie konkurencji i konsumentów są
obowiązane do udostępnienia informacji publicznej. Zgodnie z wyrokiem
NSA z dnia 12.09.2003 r. (II SAB 91/03) stowarzyszenia, które realizują cele
i zadania o charakterze publicznym , maja obowiązek udzielania informacji
publicznych. Zgodnie z art. 4 ustawy z 2001 r. o dostępie do informacji
publicznej, podmiotami zobowiązanymi do udzielania informacji publicznej są
m.in. jednostki organizacyjne wykonujące zadania publiczne lub dysponujące
majątkiem publicznym . Jeżeli więc ze statutu stowarzyszenia wynika, iż
realizuje ono takie cele i zadania, to ma obowiązek udzielania informacji o
swojej działalności. Natomiast od osoby, która się o taką informację zwraca,
nie można żądać wykazania interesu prawnego lub faktycznego. Biorąc pod uwagę
art. 7 ust. 4 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o sporcie kwalifikowanym
obowiązek ten dotyczy również polskich związków sportowych. Ww. podmioty
tworzą własne strony Biuletynu Informacji Publicznej, na których udostępniają
informacje podlegające udostępnieniu w tej drodze. W związku z
powyższym Ministerstwo Sportu informuje podmioty spełniające warunki
określone w art. 4 ustawy o dostępie do informacji publicznej, o konieczności
dostosowania swojej działalności do wymogów ustawy, pod rygorem
odpowiedzialności określonej w niniejszej ustawie, tj. karze grzywny, karze
ograniczenia wolności albo karze pozbawienia wolności do roku. źródło: Ministerstwo Sportu i
Turystyki Rzeczypospolitej Polskiej Komentarze z forum: Dlaczego
do tej pory nie ma informacji w ramach zakładki "Biuletynu Informacji
Publicznej" na stronie PZTS? Wypełnienie
poniższej dyspozycji Ministerstwa spowodowałoby dostęp do: Uchwał Zarządu
PZTS, sprawozdań finansowych i decyzji podejmowanych w PZTS oraz publikowanie
wszelkich kryteriów stosowanych w PZTS. Podziękowania dla
nieznanych forumowiczów. (mp) |
|
||||
|
13 lipca
2007 roku - godz. 21:01 |
|
||||
|
Wydział Gier i
Dyscypliny Polskiego Związku Tenisa Stołowego informuje, że po rozpatrzeniu
odwołania klubu ITR Iława od decyzji
Wydziału Gier i Dyscypliny PZTS, Zarząd PZTS postanowił uznać zasadność
odwołania, gdyż zdaniem zarządu sprawa nie dotyczyła zespołu uczestniczącego
w rozgrywkach I ligi. Przewodniczący
Wydziału Gier i Dyscypliny PZTS Sylwester MAŁECKI |
|
||||
|
13 lipca
2007 roku - godz. 20:53 |
|
||||
|
Zarząd PZTS
zatwierdził nowy Regulamin Rozgrywek PZTS na sezon 2007/2008. Na czerwono
zaznaczone są zmiany. Zawodnicy zmieniający
barwy klubowe zobowiązani są do korzystania z nowego druku „Oświadczenia
zmiany barwy klubowych”. Oświadczenie
zmiany barw klubowych źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego (mp) |
|
||||
|
13 lipca
2007 roku - godz. 20:27 |
|
||||
|
Licytacja na rzecz Tomasza Krzeszewskiego Niemiecki Związek
Tenisa Stołowego ogłosił na swojej stronie internetowej licytację na rzecz Tomasza
Krzeszewskiego, któremu w styczniu 2006 odnowiła się kontuzja pleców
uniemożliwiająca dalsze kontynuowanie kariery. Licytacja przeznaczona jest
dla klubów, które chciałyby zorganizować u siebie mecz pokazowy z udziałem
Timo Bolla. Dochód z licytacji w całości zasili konto Tomasza Krzeszewskiego.
Krzeszewski,
wieloletni gracz niemieckiej Bundesligi, z kontuzją pleców zmagał się już od
dłuższego czasu. Po kilkumiesięcznej przerwie wrócił na krótko do gry, by
podczas rozgrzewki na Pro Tourze w Chorwacji w styczniu 2006 roku ponownie
doznać poważnego urazu. Polak przeszedł skomplikowaną operację w Toruniu pod
kierunkiem profesora Harata, która postawiła go na nogi. O powrocie do
wyczynowego sportu nie mogło być jednak mowy. Tomasz Krzeszewski,
zmuszony do rezygnacji z gry w niemieckiej lidze, przeniósł się do Polski. W
Niemczech jednak o nim nie zapomniano i tamtejsza federacja za sprawą
Prezydenta honorowego DTTB Hansa Wilhelma Gäba postanowiła w ten niecodzienny
sposób uhonorować Polaka. Licytacja potrwa od 9 do 23 lipca
do godz. 12.00. |
|
||||
|
|||||
|
Składy
wszystkich kadr dostępne są na stronie http://www.pzts.pl/kadra |
|
||||
|
7 lipca 2007 roku -
godz. 09:30 |
|
||||
|
Dolnośląski Okręgowy
Związek Tenisa Stołowego we Wrocławiu 05-07-2007r. Szanowny
Pan Jerzy Dachowski Prezes
Zarządu Polskiego
Związku Tenisa Stołowego Warszawa Zarząd DOZTS we
Wrocławiu, zwraca się z uprzejmą prośbą o wyjaśnienie braku powołania na
MEJiK-Bratysława 2007r. Piotra Chodorskiego i Jakuba Dorocińskiego. Do dnia dnia
dzisiejszego tj. 06.07.2007 do godz. 12:00, nie otrzymaliśmy uzasadnienia
oraz oficjalnych powodów usunięcia ze zgrupowania kadry w Gdańsku przed MEJiK
w Bratysławie w/w zawodników LKS Głoska. W szczególności
interesuję nas kto podjął taką decyzję? a w przypadku gdy zadecydowało tak
Prezydium zarządu PZTS?- to żądamy, aby w tej sprawie wypowiedzieli się
członkowie zarządu PZTS, przewodniczący komisji dyscyplinarnej oraz
przewodniczący rady trenerów. Ze sportowym
pozdrowieniem Prezes Zarządu DOZTS
we Wrocławiu Zygmunt Sutkowski --- Jak mnie
poinformował pan Prezes Sutkowski: Jestem zaskoczony tą decyzją jako
wieloletni działacz i wielokrotny kierownik ekip wyjeżdżających na
Mistrzostwa Europy, zawsze umiałem się porozumieć z młodzieżą.
Przeprowadzałem rozmowy prewencyjne i ostrzegałem przed sankcjami, jakie mogą
być w wypadku nie stosownego zachowania. Winą za to zdarzenie
obarczam opiekunów z Gdańska, iż nie dopilnowali swoich obowiązków, ich rolą
jest również sprawować nadzór nad młodzieżą, która to jest pod ich opieką w
czasie zgrupowania lub zawodów-twierdzi prezes Sutkowski. Sprawa jest na tyle
ważna i owiana w kontrowersje, że będę dążył do jak najszybszego jej
wyjaśnienia. Żal mi trenera Błażeja Sucha i Prezesa Jerzego Wieczorka, za
wkład i poświęcenie jakim się oddali. Czekam na wyjaśnienia. Karwatka
Sławomir --- Pan Jerzy Dachowski Prezes Zarządu PZTS Warszawa ul.
Łazienkowska 6A W imieniu Zarządu
LKS ODRA Głoska oraz własnym, jako członka Zarządu PZTS Warszawa, składam niniejszym
odwołanie i protest od decyzji Prezydium PZTS w sprawie skreślenia ze składu
reprezentacji Polski na Mistrzostwa Europy Juniorów i Kadetów w Bratysławie,
zawodników naszego klubu Piotra Chodorskiego i Jakuba Dorocińskiego. Uzasadnienie: 1. Decyzję o
skreśleniu zawodników ze składu reprezentacji podjęło Prezydium, a nie Zarząd
PZTS. Uważam, że w tak istotnej sprawie winna być zasięgnięta opinia
wszystkich członków Zarządu, oraz przewodniczącego Rady Trenerów. W
telefonicznej rozmowie odbytej w dniu 03.07.2007. o godzinie 13.59.02. z
Panem Prezesem takie rozwiązanie sugerowałem. 2. W moim
przekonaniu zaistniał brak dokładnego wyjaśnienia okoliczności zaistniałej
sytuacji podczas zgrupowania kadry narodowej w dniu 30.06.2007, oraz
negatywne w skutkach niedopilnowanie naszych wychowanków przez kadrę
szkoleniowo-wychowawczą COS PZTS Gdańsk. Niezrozumiały jest
dla mnie fakt powołania w skład reprezentacji zawodnika Rafała
Łaszczyńskiego, pomimo negatywnej opinii wyrażonej przez trenera kadry
narodowej Michała Dziubańskiego, potwierdzonej w głosowaniu członków Zarządu
na posiedzeniu w dniu 29.06.2007. 4. Biorąc pod uwagę
młody wiek i nienaganną postawę w dotychczasowym reprezentowaniu kraju,
nałożona przez Prezydium kara jest niewspółmierna do popełnionego
przewinienia. Właściwsze byłoby zastosowanie kary dyscyplinarnej w
zawieszeniu, jak również zwrócenie się do klubu o obciążenie kosztami pobytu
w Gdańsku i zastosowanie kary finansowej w otrzymywanym stypendium przez
zawodników. Uwzględniając
powyższą argumentację wnoszę o niezwłoczne zasięgnięcie pisemnej opinii,
drogą elektroniczną, w terminie do 07.07.2007. wszystkich członków Zarządu,
oraz Przewodniczącego Rady Trenerów w powyższej sprawie. Jednocześnie proszę
o niezwłoczne poinformowanie mnie o wyniku przeprowadzonego głosowania
pisemnego i o wyniku rozpatrzenia protestu. Jerzy
Józef Jan Wieczorek źródło: http://www.karwatka.pl/ (mp) |
|
||||
|
4 lipca 2007 roku -
godz. 11:49 |
|
||||
|
Co jest powodem że
Piotr Chodorski i Jakub Dorociński, czołowi zawodnicy z Dolnego Sląska nie
znaleźli się w kadrze do Bratysławy?. Czy opublikowane
listy o odwołanie prezesów PZTS, członka komisji rewizyjnej na "wielką
niesprawiedliwość" z braku powołania do kadry na MEJiK Bratysława 2007r.
syna Rafała-na łamach portali internetowych miały wpływ na zmianę decyzji
zarządu PZTS ? Faktem jest że syn
p. Łaszczyńskiego znalazł się w ekipie!!! Czy jest to może
zręczna manipulacja PZTS - aby "ARGUMENTY" pana Łaszczyńskiego nie
wyszły poza ramy działalności związku? Lub inne przyczyny które miały
zastosowanie w zmianie składu. O czym związek powinien publicznie uzasadnić
,co wpłynęło na zmianę jego decyzji. Czyżby metody pracy
PZTS się nie zmieniły? i historia lubi się powtarzać? Czekamy na
wyjaśnienia. Karwatka Sławomir źródło: http://www.karwatka.pl/ z forum: Wpis nr: 6885 z
04.07.2007 Imię: Teletubisie i
przyjaciele, Komentarz: Zarząd się
odbył i co? I okazuje się, że można tym związkiem mając odpowiedni argument w
ręku zrobić co się chcę. Dlaczego szantaż wyszedł, jakie mocne dowody
posiadał OJCIEC, o to jest pytanie? Na to pytanie powinien odpowiedź minister
Lipiec? Jest jeszcze inna sprawa,
która teraz wypływa, to zachowanie naszych młodych gwiazd t/s, jeżeli prawdą
jest, że u tych młodych gwiazdorów gorzała leje się strumieniami, a trenerzy
nie reagują, kierownictwo klubu nie reaguje, to sprawa nadaje się pierwsze
strony gazet, a czas tych panów i zawodników dobiegł końca, mimo bez
wątpienia ich dużego talentu. Panie Marku prosimy o więcej
informacji, bo to zaczyna być groźne. |
|
||||
|
1 lipca
2007 roku - godz. 23:37 |
|
||||
|
Podczas sobotniej
Rady Polskiego Związku Tenisa Stołowego wręczono medale i okolicznościowe
plakiety dla najlepszych województw, klubów i zawodników w sezonie 2006/2007.
I tak, w klasyfikacji województw zwyciężyło mazowieckie (drużynowo i
indywidualnie), w klasyfikacji klubowej KU AZS Wrocław (wyniki drużynowe) i
PKS Rafaello Kazimierza Wielka (indywidualnie i łącznie) , w punktacji
województw za współzawodnictwo dzieci i młodzieży – mazowieckie, w punktacji
klubów za współzawodnictwo dzieci i młodzieży – GLKS Nadarzyn, w największej
liczbie wydanych licencji wg województw – śląskie (1435), w największej
liczbie wydanych licencji wg klubów – JKTS Jastrzębie, a wg największego
progresu w wydanych licencjach – opolskie. W klasyfikacjach
indywidualnych wygrywali Lucjan Błaszczyk i Xu Jie (kat. senior), Patryk
Chojnowski i Natalia Partyka (kat. junior), Robert Floras i Magdalena
Szczerkowska (kat. kadet) oraz Mateusz Dzikowski i Katarzyna Nowocin (kat.
młodzik). W Radzie Związku
uczestniczyli prezesi PZTS, prezesi Okręgów, prezesi zwycięskich klubów oraz
zaproszeni goście. Po wręczeniu nagród odbyła się dyskusja podsumowująca
miniony sezon. Sprawy sportowe omówił wiceprezes PZTS Wojciech Waldowski,
kalendarz na nowy sezon – Kierownik Wyszkolenia Marek Rzemek, zmiany
regulaminowe - Przewodniczący WGiD Sylwester Małecki. Na zakończenie dyskusję
podsumował Prezes PZTS Jerzy Dachowski. Szczegółowe wyniki
wszystkich klasyfikacji ukażą się na stronie internetowej PZTS w
poniedziałek. Krzysztof
BLUJ źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego (mp) |
|
||||
|
29
czerwca 2007 roku - godz. 23:56 |
|
||||
|
Ponad 10 godzin obradował
w piątek Zarząd PZTS. W tym czasie podjęto szereg uchwał – zatwierdzono
bilans Związku za 2006 rok, zatwierdzono skład reprezentacji Polski na
mistrzostwa Europy juniorów i kadetów do Bratysławy (dodatkowo przyjęto
założenia startowe), zatwierdzono składy kadr narodowych seniorów i
młodzieżowców na drugie półrocze 2007 r., zatwierdzono kalendarz sportowy
Związku na pierwszą połowę sezonu 2007/2008, zatwierdzono zmiany w
Regulaminie Rozgrywek PZTS, a także przyjęto sprawozdania trenerów reprezentacji
z mistrzostw świata w Zagrzebiu. Szczegóły poszczególnych uchwał będą
publikowane od poniedziałku na stronie internetowej PZTS. Od samego początku
dyskusja była ożywiona. Na szczęście rzetelnie przygotowane materiały przez
poszczególne wydziały nadawały właściwe tempo sprawom. Pion szkolenia
(Wojciech Waldowski, Marek Rzemek, Stefan Dryszel, Leszek Kucharski, Michał
Dziubański) przedstawił 3 sprawozdania – pierwsze z MŚ w Zagrzebiu, drugie -
założenia startu w MEJiK w Bratysławie i trzecie - skład kadr narodowych na
drugie półrocze. Oprócz tego Kierownik Wyszkolenia Marek Rzemek bronił
kalendarza, który po drobnych korektach został jednogłośnie zatwierdzony. Pion finansowy
(Barbara Piotrowska, Marek Wnuk, Kazimierz Skrzypek) przedstawił bilans za
2006 rok, który został zatwierdzony przy aprobacie większości członków
Komisji Rewizyjnej. Obszerne materiały przygotował też Wydział Gier i
Dyscypliny (Władysław Chrabąszcz, Sylwester Małecki), w których znalazły się
zmiany do Regulaminu, opinie klubów w sprawie ekstraklasy mężczyzn oraz
poszerzenia składu drużyn I ligi kobiet, a także podziału na grupy
rozgrywkowe w pierwszych ligach. Oprócz tego w
sprawach różnych znalazł się projekt obowiązkowego ubezpieczenia zawodników
od NNW. Przyjęto też kilka innych uchwał, głównie dotyczących spraw ligowych.
Krzysztof
BLUJ źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego (mp) |
|
||||
|
28 czerwca 2007 roku -
godz. 10:38; 17:03 |
|
||||
|
Sobotnia Rada
Polskiego Związku Tenisa Stołowego to ważne wydarzenie. Nie tylko dlatego, iż
jest corocznym podsumowaniem działalności PZTS. Ważna jest również dlatego,
iż w naszym Związku nie dzieje się najlepiej, a niedaleka przyszłość nie
wróży nic dobrego… Ku rozwadze uczestnikom sobotniej Rady
przedstawiam kilka ważnych tematów, których podczas zebrania zabraknąć po
prostu nie może… Marek Przybyłowicz SYSTEM SZKOLENIA 1. Brak koncepcji spójnego
programu szkolenia uzdolnionej młodzieży. 2. Brak określenia zasad
odpowiedzialności za system szkolenia: - nie wiadomo, kto
w Polsce odpowiada za system
szkolenia: Wiceprezes d/s Szkolenia Wojciech WALDOWSKI, Szef Szkolenia –
Marek RZEMEK czy może trenerzy kadry narodowej Stefan DRYSZEL i Leszek
KUCHARSKI?; - brak indywidualnych
programów wieloletnich dla najzdolniejszych zawodniczek i zawodników; 3. Ośrodki centralne: - brak współpracy z
trenerami klubowymi; - brak jasno
określonych kryteriów naboru zawodniczek i zawodników do ośrodków
centralnych; - brak systemu odpowiedzialności
trenerów za wyniki osiągane przez podopiecznych; - brak sposobu
powiązania wysokości zarobków trenerów z wynikami sportowymi; 3. Brak systemu doskonalenia kadr
trenerskich - nie ma systemu
wymiany doświadczeń pomiędzy trenerami szkolenia centralnego a trenerami
klubowymi. Nie ma pomocy szkoleniowej PZTS dla ośrodków wojewódzkich i
koordynacji szkolenia kadr wojewódzkich. 4. Naturalizowanie Chińczyków jako
metoda na podniesienie poziomu polskiego tenisa stołowego - Przykłady karier
Xu Jie i Wanga wskazują, iż jest to droga jedynie do zamykania karier
reprezentacyjnych polskiej młodzieży i jest ona szkodliwa dla rozwoju tenisa
stołowego w dużym kraju europejskim jakim jest Polska. To Boll, Schlager i
Samsonow, a nie Chińczycy - decydują o popularności tenisa stołowego w
Europie. ORGANIZACJA I FINANSE 1. Wykorzystywanie członkostwa w
Zarządzie PZTS do załatwiania własnych klubowych interesów - najwyższy czas by
rozbudzić wśród członków najwyższych władz umiejętność dążenia do realizacji
celów korzystnych dla całego środowiska tenisa stołowego w Polsce; 2. Sytuacja finansowa Polskiego
Związku Tenisa Stołowego - wysokie koszty
administracyjne i brak sponsorów grożą bankructwem Związku. Przychody z opłat
członkowskich (licencje, wpisowe) zamiast na wsparcie szkolenia są
wydatkowane na niezwykle wysokie koszty utrzymania administracji (zakup
luksusowego samochodu dla Zarządu); 3. Współpraca z Ministerstwem
Sportu - brak zaufania
Ministra Sportu do ludzi kierujących PZTS; - niska ocena działalności
szkoleniowej i organizacyjnej skutkuje zmniejszaniem wysokości dotacji
państwowej na działalność Związku. Marek PRZYBYŁOWICZ |
|
||||
|
25 czerwca 2007 roku -
godz. 00:58 |
|
||||
|
Obserwujemy
coraz bardziej napiętą sytuację w Polskim Związku Tenisa Stołowego. Ocena
działalności obecnych władz Związku wywołuje gwałtowne napięcia pomiędzy
Zarządem a Członkiem Komisji Rewizyjnej Panem Kazimierzem ŁASZCZYŃSKIM. Poniżej
przytaczam 2 listy Pana Kazimierza ŁASZCZYŃSKIEGO: do Prezesa PZTS Pana
Jerzego DACHOWSKIEGO oraz Wiceprezesa ds. Organizacyjnych Pana Marka WNUKA, a
także pismo trenera Pana Michała DZIUBAŃSKIEGO do Prezesa PZTS Pana Jerzego
DACHOWSKIEGO w sprawie składu reprezentacji Polski na Mistrzostwa Europy
Juniorów i Kadetów. A wszystko
w gorącej atmosferze zbliżającej się Rady Związku planowanej na 29 czerwca
2007 roku… Marek Przybyłowicz ------ Kazimierz
Łaszczyński
Ruda, dnia 24.06.2007 r. członek Komisji
Rewizyjnej PZTS Pan Jerzy Dachowski Prezes Polskiego Związku Tenisa
Stołowego Biorąc pod uwagę
sytuację związaną z działalnością PZTS zwracam się do Pana o złożenie
rezygnacji z funkcji Prezesa Polskiego Związku Tenisa Stołowego.. Ewentualna Pana
decyzja będzie wyrazem troski o dobro polskiego tenisa stołowego i umożliwi
zapoczątkowanie niezbędnych zmian bez wszczęcia niepotrzebnego zamętu i
wtajemniczania w sprawy związku osób z poza środowiska tenisa stołowego. Brak szybkiej
decyzji z Pana strony zmusi mnie do wszczęcia takich kroków, które według
mnie wpłyną na dokonanie niezbędnych zmian funkcjonowania PZTS na drodze
prawnej. Kroki te będą miały na celu naprawienie nieprawidłowości
istniejących w działalności Związku. Zwracam uwagę, iż takie rozwiązanie
spowoduje jednocześnie opublikowanie i przekazanie odpowiednim organom
wszystkich spraw, które moim zdaniem wpływają na krytyczną ocenę
dotychczasowej działalności władz PZTS. Kazimierz
Łaszczyński ------ Kazimierz
Łaszczyński
Ruda, dnia 24.06.2007 r. członek Komisji
Rewizyjnej PZTS Pan Marek Wnuk Wiceprezes Polskiego Związku
Tenisa Stołowego Biorąc pod uwagę
sytuację związaną z działalnością PZTS zwracam się do Pana o złożenie
rezygnacji z funkcji Wiceprezesa Polskiego Związku Tenisa Stołowego.. Ewentualna Pana
decyzja będzie wyrazem troski o dobro polskiego tenisa stołowego i umożliwi
zapoczątkowanie niezbędnych zmian bez wszczęcia niepotrzebnego zamętu i
wtajemniczania w sprawy związku osób z poza środowiska tenisa stołowego. Brak szybkiej
decyzji z Pana strony zmusi mnie do wszczęcia takich kroków, które według
mnie wpłyną na dokonanie niezbędnych zmian funkcjonowania PZTS na drodze
prawnej. Kroki te będą miały na celu naprawienie nieprawidłowości
istniejących w działalności Związku. Zwracam uwagę, iż takie rozwiązanie
spowoduje jednocześnie opublikowanie i przekazanie odpowiednim organom
wszystkich spraw, które moim zdaniem wpływają na krytyczną ocenę
dotychczasowej działalności władz PZTS. Kazimierz
Łaszczyński ------ Michał
Dziubański
Gdańsk.16.06.2007 Trener Kadry
Narodowej Juniorów i Kadetów DO PREZESA JERZEGO DACHOWSKIEGO ORAZ ZARZĄDU PZTS Zobligowany do
odpowiedzi na pisemny wniosek Pana Kazimierza Łaszczyńskiego o zmianę składu
Reprezentacji Polski na Mistrzostwa Europy Juniorów i Kadetów chciałbym
wyrazić swoje stanowisko w tej sprawie. Skład Reprezentacji
Polski na MEJ Bratysława 2007 ustalony został zgodnie z regulaminem
zatwierdzonym przez Zarząd PZTS, a mianowicie: 1. Mistrz Polski-
Chojnowski Patryk 2. II najwyżej
sklasyfikowany w rankingu PZTS - Gołębiowski Mateusz 3. Chodorski Piotr -
decyzja trenera 4. Fertikowski Paweł
- decyzja trenera 5. Puchalski Daniel
- decyzja trenera Osobiście uważam, że
regulamin ten w wystarczający sposób wyklucza jakąkolwiek stronniczość w
decyzjach trenerskich, ponieważ 40%, czyli prawie połowa składu (przy 4
zawodnikach 50%)otrzymuje automatyczne nominacje. 3 miejsca, o których
decyduje trener, to moim zdaniem uczciwe rozwiązanie problemów z przeszłości
oraz pozostawienie wystarczającego pola manewru, by ustalić optymalny skład w
kontekście obecnych i przyszłych MEJ. Przy ustalaniu
składu kieruję się następującymi kryteriami: 1. Wyniki
międzynarodowe 2. Wiek 3. Lista rankingowa
PZTS 4. Wyniki ligowe 5. Progresja
rozwojowa i wynikowa 6. Zaangażowanie
treningowe 7. Funkcjonowanie w grupie
oraz pozytywne oddziaływanie na atmosferę w reprezentacji Biorąc pod uwagę
wszystkie w/w kryteria zdecydowałem się powołać D. Puchalskiego. Przy zbliżonym
poziomie gry wszystkich zainteresowanych zawodników(R. Łaszczyński i P.
Jędrzejewski) o nominacji Daniela Puchalskiego zadecydowały: - dobra gra w
Cetniewie (awans do drugiej rundy; wygrane z Węgrem Vajdą - nr 7 w Europie,
Moriczem - medalistą ME -Kadetów 2006 oraz kilkoma innymi wyżej notowanymi
zawodnikami) - wiek naszego
zawodnika - progresja rozwoju
i wyników tego zawodnika w ciągu dwóch ostatnich lat ( 2005 - 23 kadet; 2005
- 5 junior). Dodatkowo za
Danielem Puchalskim przemawia jego zdecydowanie wyższe miejsce w rankingu
ETTU - 80 nad swoimi kolegami z reprezentacji: P. Jędrzejewski - 160; R.
Łaszczyński - 190. Złym szkoleniowo
posunięciem byłoby powołanie zawodników, którzy są starsi, nie będą grali w
drużynie oraz mają znikome szanse na osiągnięcie znaczących sukcesów w
singlu, deblu lub mikście. Zawodnik kończący
wiek juniorski, który kandyduje na nr 5 do składu na MEJ powinien wykazywać
zdecydowaną przewagę sportową nad młodszymi kandydatami lub być specjalistą z
czołówki europejskiej np. w grze deblowej. (M. Chojnicki - nominacja 2006). Wyciągając wnioski z
doświadczeń własnych oraz innych reprezentacji stwierdzam, że na nr. 4 w
drużynie kadeckiej i na nr 5.w drużynie juniorskiej powinni zawsze występować
zawodnicy młodzi, pozostający na następne lata w tej samej kategorii wiekowej
(wcześniejsze nominacje Sz. Malickiego, P. Chojnowskiego, N. Partyki czy P.
Chodorskiego). Wracając do wniosku
pana Łaszczńskiego, uważam że złożenie takiego pisma powoduje bardzo
dwuznaczną sytuację, którą niektórzy mogą odebrać jako próbę wykorzystywania
zajmowanego stanowiska w celu uzyskania określonych korzyści, a w tym
przypadku do wyjazdu syna na MEJ. W moim przekonaniu
krzywdzącym zachowaniem w stosunku do w/w zawodników jest stwierdzenie, że
pan Łaszczyński nie występuje przeciwko nim, ale "decyzji trenera". Chciałbym zauważyć,
że w ostatnim zdaniu swojego wniosku zaprzecza wcześniejszemu stwierdzeniu
pisząc: "mam prawo walczyć o wyjazd syna na Mistrzostwa Europy, co
czynię i będę czynił". Analizując
szczegółowo wniosek pana Łaszczyńskiego stwierdzam, że znajduje się w nim
dużo nieprawdziwych informacji. Obowiązkiem moim jest ich sprostowanie i
przedstawienie faktów dotyczących okoliczności powołania składu na MEJ. Przy powoływaniu
składu reprezentacji kierowałem się w/w kryteriami oraz "regulaminem
powołań" Zawsze zabiegam, aby
na imprezach rangi MEJ występowała maksymalna ilość zawodników, a mianowicie
5 juniorów i 4 kadetów. Nikt nie może
potwierdzić faktu zabiegania przeze mnie o zmniejszenie ekipy kadetów,
ponieważ z nikim na ten temat nie rozmawiałem i nie zgłosiłem takiego wniosku
(wniosek o ilościowy skład
reprezentacji 5 + 4 przekazałem prezesowi W. Waldowskiemu). Podanie składu
nastąpiło w wyznaczonym terminie, po ostatnim sprawdzianie całej ekipy, jakim
były MM Polski w Cetniewie Nieprawdą jest, że
dobra gra zawodników (trenujących w OSSM Gdańsk) sprawia mi kłopot. Wręcz
odwrotnie. Cieszę się bardzo z postępów każdego z nich, a w szczególności
Mateusza Gołębiowskiego, który sam swoją ciężką pracą uzyskał nominację na
MEJ, a w Cetniewie potwierdził swoją pozycję w reprezentacji wygrywając z
czołowymi zawodnikami Europy. Zawodnicy M.
Gołębiowski i R. Łaszczyński nie zostali powołani do Kadry Narodowej na I
półrocze 2007, gdyż zajmowali odległe miejsca na liście rankingowej PZTS
(odpowiednio Mateusz - 8; Rafał 9-10). Co do stronniczości
mojej osoby w stosunku do R. Łaszczyńskiego, chciałbym tylko nadmienić, że to
na moje wnioski w/w zawodnik przez dwa lata otrzymywał dofinansowanie pobytu w OSSM Gdańsk
w wysokości 50%. Dofinansowanie było udzielane na "duży kredyt",
gdyż wyniki zawodnika nie dawały mocnych podstaw, by otrzymywać finansowe
wsparcie. (2005 - 17 miejsce; 2006 - 13 miejsce na listach rankingowych PZTS)
. Wniosek pana
Łaszczyńskiego traktuję jako wyraz osobistego "podziękowania" za
umożliwienie jego synowi rozwoju sportowego w OSSM Gdańsk. Ze
sportowym pozdrowieniem M. Dziubański |
|
||||
|
24 czerwca 2007 roku -
godz. 09:57 |
|
||||
|
Minie niedługo 20
lat od powstania pierwszego w Polsce i jednego z pierwszych Europie
stacjonarnego ośrodka tenisa stołowego w Gdańsku. To już prawie dwie
dekady i warto pokusić się o ocenę i sens powstania OPO na wybrzeżu. Tym
bardziej, że obok ocen pozytywnych słychać głosy krytyczne. Na jednej barykadzie
stoją bezkrytyczni entuzjaści skoszarowania najlepszych w jednym miejscu.
Inni z kolei twierdzą, że ciągły drenaż najlepszych z klubów doprowadza te
ostatnie do upadku. A klubowi szkoleniowcy ciągle ogałacani ze swoich
ulubieńców nie widzą sensu dalszej pracy. Gdański Ośrodek
Przygotowań Olimpijskich powstał na fali sukcesów Grubby, Kucharskiego,
Jakubowicza i spółki. Niewątpliwą zasługę w tym miał Adam Giersz – ówczesny
trener kadry seniorów, a później szef ośrodka. Skoszarowano kilkunastu
zawodników. Treningi odbywały się na sali uczelni AWF. Tej słynnej 2, gdzie
toczyły się niezapomniane pojedynki Grubba-Kucharski. I gdzie swoje talenty
wykuwali Błaszczyk, Krzeszewski, Dziubanski, Frąckowiak, Mojski, Szafranek,
Januszyk i inni. I na której trenowały największe nazwiska pingpongowej
Europy. Tak bezpardonowo
zabranej przez zakład gimnastyki 10 lat później. I to przy całkowitej
bierności klubu AZS AWF i szefostwa sekcji tenisa stołowego. Ale o tym może
innym razem. Do kadry
szkoleniowej należeli wówczas Zbyszek Liszewski, Andrzej Kawa, Zbyszek Stefański.
I właściwie ta trójka nadawała ton pracy na sali treningowej. Pan Adam Giersz
uwikłany w sprawy polityki i biznesu pojawiał się od czasu do czasu na sali
pozostawiając wspomnianej trójce swobodę pracy. Co niosło ze sobą pozytywy i
negatywy. Faktem jednak jest, że z tej grupy wykluli się wielokrotni
medaliści najbardziej prestiżowych zawodów. Oczywiście, jak to u
nas nie brakło personalnych konfliktów pomiędzy trenerami, działaczami.
Szczególnie głośno było wtedy o sporze na lini Giersz - Grycan. I to różnicy
fundamentalnej w podejściu do pracy, filozofii treningu itd. To „zaowocowało”
niestety odejściem Jurka z Gdańska. Szkoleniem kadry
skoszarowanej w ośrodku zajęli się wymienieni szkoleniowcy. I tak z
perspektywy czasu myślę, że przynajmniej nie zepsuliśmy tego, co z tak dużym
trudem Jurek Grycan zbudował. Praca ta trwała ok.
4 lat, kiedy to prezesem został pan Mirosław Kłys. Na skutek jego konfliktu z
wieloma działaczami na czele z Adamem Gierszem ośrodek na gdańskim AWF został
zamknięty. Zajęcia odbywały się przez jakiś czas na sali MRKS-u. Był pomysł
kupna sali w Osowej - małej mieściny koło Gdańska. Zresztą odbywały się tam
parę miesięcy zajęcia i zgrupowania kadry. Po następnych
wyborach nowym prezesem został Adam Giersz. A nowym wiceprezesem Wojciech
Waldowski, który wszedł do zarządu jako przewodniczący Rady Trenerów. Pozbyto
się szybko niesfornych i niewygodnych. Nie bacząc na ich prace i dokonania.
Szczególnie w brutalny sposób potraktowano Zbyszka Liszewskiego. A pan
Waldowski pozwalniał tych, ktorzy wynieśli go na „salony” tenisa stołowego.
No cóż zaczął się czas budowania prywatnych biznesów. Nowymi szefami
ośrodka gdańskiego zostali Leszek Kucharski i Jarek Kołodziejczyk. Dopiero
później dołączył Andrzej Kawa – bardzo dobry, już wtedy doświadczony trener -
Michał Dziubański i Kołaciński. Ci dwaj pierwsi byli
bez absolutnie żadnego przygotowania praktycznego i doświadczenia. A zajęli
się pracą z najbardziej utalentowaną młodzieżą naszego kraju. Przyznaję byłem
krytykiem ówczesnych decyzji. Ale po latach przyznaję, że nie w we wszystkim
miałem rację. Wyniki osiągnięte przez tą ekipę na ME juniorów i kadetów muszą
budzić szacunek i uznanie. Choć wielu twierdzi, że najlepsi z tej grupy Górak
i Such mieli mało wspólnego z pracą w ośrodku gdańskim. Potwierdza to tylko
teorię, że najlepsi mogą trenować w paru miejscach w Polsce. Tylko co dalej? Tak
naprawdę liczy się kto z tej całej plejady medalistów ME zaistniał w dorosłym
tenisie stołowym. Pojedyncze sukcesy Bartka Sucha, Daniela Góraka, Jakuba Kosowskiego przy całej mojej sympatii do
nich nie można porównać do dokonań Lucka Błaszczyka, Tomka Krzeszewskiego,
Piotra Szafranka, czy Michała Dziubańskiego. Czyli może
autokratyzm Leszka Kucharskiego i ugodowość Jarka Kołodziejczyka w połączeniu
z ich ówczesnym, żadnym doświadczeniem trenerskim może nie były najlepszym
rozwiązaniem? Mówiło się wtedy i mówi się do dziś o wielu niejasnych
sprawach, dziwnych pomysłach na prowadzenie ośrodka, niejasnych kryteriach
powołań do kadry. Ale ja chciałbym to zostawić. Wracając do tematu –
zabrakło chyba osoby, która by połączyła te dwie ekipy trenerskie. Wydaje mi
się, że nie można wymieniać całej ekipy szkoleniowej. Musi być jakaś
kontynuacja myśli i filozofii treningowej. Ubolewam, też, że nie udało się
zbudować wtedy platformy porozumienia z Jurkiem Grycanem. Ale tak odmienne
charaktery z tak różnymi biografiami, innymi doświadczeniami
trenersko-zawodniczymi i filozofią życiową jaką mają Leszek i Jurek są
faktycznie trudne do pogodzenia. Krótki niestety
epizod pracy śp. Andrzeja Grubby też na pewno nie pomógł w zmianach. Pomysł trenowania
wszystkich najlepszych w jednym miejscu w Polsce, w tym grających już za
granicą nie był chyba szczęśliwy. To właśnie silne, międzynarodowe grupy
skupione w paru ośrodkach i klubach są gwarantem dalszego rozwoju zawodnika.
Zresztą - jak mi powiedział Jarek Kołodziejczyk - to właśnie niemożność
stworzenia takiej grupy w Gdańsku spowodowała w głównej mierze jego wyjazd za
granicę. I tutaj kolejna uwaga: jakże łatwo wybywamy się dobrych trenerów. Po
10 latach pracy w Polsce, swoje doświadczenia przekazuje Austriakom. Od 2 lat pracuje
nowa ekipa w Gdańsku. Jarek Kołodziejczyk odszedł na własną prośbę. Leszek
Kucharski został trenerem kadry kobiet w ośrodku w Krakowie. Michał Dziubański
jest nowym szefem ośrodka, do pomocy ma Piotrka Szafranka, Grzegorza
Nurzyńskiego i Piotra Kołacińskiego. Za nimi udane ME 2006, gdzie zdobyli
kilka cennych medali. Dajmy im trochę czasu. Nie podobają mi się
ciągłe próby zmian na siłę. Cała czwórka to fachowcy z prawdziwego zdarzenia.
I niech wreszcie związek pójdzie po rozum do głowy i przywróci do obowiązków
Andrzeja Kawę. Niech trenerzy podpiszą wreszcie umowy o pracę, niech mają
elementarne poczucie socjalnego bezpieczeństwa Swoja drogą jestem
ciekawy, czy inni zatrudnieni w PZTS ludzie muszą parę miesięcy czekać na
pensję? Na koniec chciałbym
podsumować pytanie zadane w tytule: 1. Ośrodki do tej
pory najlepsza metoda zwiększenia prawdopodobieństwa osiągnięcia wyniku. 2. Nie jest jednak
to jedyna droga. Powołania do ośrodków trzeba indywidualizować. Biorąc pod
uwagę wszystkie „za i przeciw” takiemu rozwiązaniu. Mam tu na myśli sytuację
rodzinną, klub, osobę trenera klubowego, szkołę, cechy psychiczne wybrańca,
jego akceptacje takiego rozwiązania. 3. Jeśli zawodnik z
różnych względów nie trenuje w ośrodku to nadal powinno mu się pomagać,
powoływać na zgrupowania, motywować do dalszej pracy, dobrze współpracować z
jego trenerem klubowym. Często się zdarzało i zdarza, że osoby nie trenujące
w ośrodku są odsuwane. Bardziej mi to przypomina urażoną dumę własną danego
trenera, niż racjonalne myślenie 4. Lepsza współpraca
z klubami dostarczającymi zawodników do ośrodków. Ja stałem po obydwu
stronach barykady. I wiem, co to znaczy np. dla lokalnego środowiska tenisa
stołowego strata najlepszego zawodnika. To często swoista wizytówka, magnes
przyciągający następnych do tenisa. To przedmiot dumy i motywacji do dalszej
pracy jego trenera klubowego. Chyba często nie zdaje się sprawy z odpowiedzialności
jaka ciąży na tych, którzy wyciągają młodego człowieka z jego środowiska. 4. Jasne i czytelne
kryteria przy powoływaniu do ośrodków, do kadry, na wyjazdy zagraniczne, ME.
Różnie z tym bywało. Powinna decydować merytoryka i wizja trenera kadry. Tutaj na marginesie
sprawa niezadowolonego taty z komisji rewizyjnej PZTS. Jest nie na miejscu
dla mnie taka forma próby wpłynięcia na wybór trenera. Tym bardziej, że jest
wiadome, że członkowie komisji rewizyjnej kontrolują finanse PZTS. Zacznijmy
wreszcie szanować trenera kadry i jego decyzje. A szczególnie powinni to
pokazywać członkowie władz PZTS. A nadgorliwy tata wyrządza być może
niedźwiedzią przysługę swojemu synowi. 5. Jasność i jawność
pracy w ośrodkach. Trenerzy klubowi zawodników trenujących w ośrodkach powinni dostawać pełną
dokumentację przeprowadzanych zajęć. Powinno to być tematem spotkań,
dyskusji, analiz z zainteresowanymi. Zbyszek STEFAŃSKI |
|
||||
|
21 czerwca 2007 roku -
godz. 23:49 |
|
||||
|
Byłem kilka dni w
Polsce, miałem okazję porozmawiać o problemach tenisa stołowego w naszym
kraju. I od razu rzuciła mi się w oczy, czy jak kto woli w uszy, jedna rzecz.
Mianowicie to jak w dalszym ciągu skłócone jest nasze środowisko. Wyjechałem z kraju 9
lat temu i doskonale pamiętam problemy tamtego czasu. Tylko okazuje się, że
to są ciągle te same problemy. Jeden drugiemu podkłada nogę, zawiść i
karierowiczostwo jest na porządku dziennym. Przy tym brak szacunku dla
sterników pingponga w naszym kraju. Z kolei tzw „władza” często na takie
traktowanie zasługuje, podejmując dziwaczne, koniunkturalne decyzje.
Nierzadko dzieje się to w atmosferze kompletnego chaosu. Najgorszym grzechem
jest oderwanie się naszych decydentów od „głosu ludu”, czyli od nas samych. I
dzieje się to zwykle szybko po wybraniu danej osoby na delegata na zjazd. W dzisiejszej
ordynacji wyborczej wystarczy mieć z każdego okręgu 1-2 „swoich delegatów”,
by przegłosować wszystkie wygodne dla siebie decyzje. Jak się zdobywa „swoich
delegatów” wie każdy kto w środowisku trochę dłużej siedzi. Tak się dzieje od
lat. Przy doborze
współpracowników rzadko decyduje merytoryka i kompetencje. Najbardziej
przydatne jest to, że tamten, czy inny podniesie rękę. Często nawet wbrew
własnym odczuciom. Nie chciałbym tutaj
uogólniać. Z pewnością jest wielu porządnych ludzi kochających naszą
dyscyplinę sportu. Ale jakoś trudno im się przebić do góry, albo, co gorsza,
gdy mówią zbyt dużo są neutralizowani kawałeczkiem tortu z wielkiego rynku
sprzedaży sprzętu. Jakże łatwo i tanio
można się sprzedać! I argumenty typu ”bo wszyscy tak robią, muszę z czegoś
żyć, czy i tak nic się nie zmieni” nie trafiają do mnie. Każdy z nas jest
myślącym człowiekiem podejmującym takie, a nie inne decyzje. Można inaczej!
Są inne sposoby postępowania i działania, które nie muszą zabijać poczucia
godności. I niech pan X, czy Y, zamiast inkasować kolejną koszulkę w
prezencie przetrze oczy i weźmie się do roboty. Albo najlepiej niech ustąpi i
zrobi miejsce innym. Dlaczego wywołuję wyświechtane
przecież tematy znów do tablicy? Ano właśnie dlatego,
że mamy niepowtarzalną szansę zaistnienia na długie lata w europejskim, a
może światowym tenisie stołowym. Nie przypominam
sobie od lat, żebyśmy szli tak szeroką ławą utalentowanych zawodników i
zawodniczek w każdej praktycznie kategorii wiekowej. Owszem była generacja
Lucka Błaszczyka, Tomka Krzeszewskiego, potem Bartka Sucha i Daniela Góraka.
Ale była to grupa 3-5 zawodników zdobywających medale na ME kadetów i
juniorów. Dziś jednak można jednym tchem wymienić szerszą grupę zawodników,
którzy mogą „namieszać” w Europie. Ostatnie świetne występy na kolejnych
juniorskich turniejach są tego potwierdzeniem. Proszę też zauważyć,
że dzieje się to na tle bezprecedensowego dołka w jakim znalazła się Europa w
konfrontacji z Azjatami. Tym bardziej więc może być łatwiej w zdobywaniu
medali przynajmniej w skali Europy. Tylko nie powielajmy
starych błędów. Stwórzmy takim zawodnikom jak Chodorski, Partyka,
Szczerkowska, Floras i innym, po skończeniu wieku juniora godziwe warunki do
trenowania. Musi zacząć funkcjonować profesjonalny pomocowy system kierowania
karierą zawodników (przynajmniej tych z kadry narodowej) w jakże trudnej
kategorii młodzieżowca. Czy nie jest źle, że
Natalka Partyka w przyszłym roku po zakończonych ME juniorów przychodząc na
salę treningową nie będzie już miała w osobie Michała Dziubańskiego swojego
trenera? Co stoi na przeszkodzie, żeby dalej współpracowali? Usłyszymy pewnie
argument, że sportu seniorskiego nie można finansować z pieniędzy
budżetowych. Racja, ale skoro znalazły się środki na ogromną pensję prezesa
Dachowskiego to czy nie można znaleźć dużo mniejszej sumy na rozwój jednej z
najbardziej utalentowanych zawodniczek w historii kobiecego tenisa stołowego
w Polsce? No i wreszcie co ze sponsorami? Prezes Waldowski –
sam rzutki biznesmen w rozwoju swojej własnej firmy ma pewnie szerokie
kontakty w świecie pieniądza. Czas się wykazać! Nie piszę tego złośliwie,
tylko po to, by uzmysłowić popełniane błędy. A także pokazać, że powielając
je możemy zmarnować wysiłek wielu trenerów i zawodników. Przeżyliśmy to już
parokrotnie. Co znaczą dziś w dorosłym tenisie medaliści z ME juniorów i
kadetów sprzed 5-10 lat? Dzisiejsza ekipa
zarządu PZTS nie jest idealna. Wie o tym każdy. Liczę jednak na to, że pewni
ludzie będąc świadomymi ciążącej na nich odpowiedzialności podejmą konkretne
działania, by sprostać wyzwaniu. Jakie to powinny być działania? Służymy w
miarę naszych możliwości radą i pomocą. Zbyszek STEFAŃSKI |
|
||||
|
10 czerwca 2007 roku -
godz. 22:09; 10 czerwca 2007 roku - godz. 18:00 |
|
||||
|
Kazimierz
Łaszczyński Ruda 21, 07-311
Wąsewo Pan
Jerzy Dachowski Prezes
Polskiego Związku Tenisa Stołowego Zwracam się z prośbą
o wytypowanie przez Zarząd Polskiego Związku Tenisa Stołowego kandydatury
piątego zawodnika w składzie kadry juniorów na Mistrzostwa Europy w 2007 r. i
zatwierdzenie jej z pominięciem decyzyjności w tym względzie trenera kadry
juniorów Pana Dziubańskiego. Prośbę motywuję tym, iż wystawienie w składzie
zawodnika Daniela Puchalskiego budzi nie tylko u mnie przekonanie, że wybór
ten w dużej części podyktowany jest względami prywatnymi. Zawodnik ten
preferowany jest od dłuższego czasu przez tego trenera. Pominę omówienie
sytuacji naboru do ośrodka i innych kwestii, a skupię się na faktach
dotyczących otoczki powoływania zawodników do reprezentacji. Już przed
Mistrzostwami Polski Juniorów sporo było głosów w środowisku tenisa, że na
Mistrzostwa Europy jedzie Daniel Puchalski. Po mistrzostwach sytuacja się
nieco skomplikowała, gdyż PZTS wstępnie zgłosił na ME 4 kadetów i 4 juniorów
a zagwarantowanie sobie wyjazdu na ME z rankingu zagwarantował sobie Mateusz
Gołębieski. Powodowało to iż brakło miejsca dla Puchalskiego. Trener
Dziubański rozpoczął zabiegi aby na Mistrzostwa pojechało nie Nie chcę więcej
opisywać faktów bezstronności decyzji trenera, bo godziłoby to w dobre imię
PZTS a biorąc pod uwagę, że pismo te może być upublicznione to wywołało by to
niepotrzebną dyskusję na inne tematy nie związane z tą sprawą. Mam nadzieję, że nie
będzie wielką ujmą dla trenera a żadną dla reprezentacji Polski, iż w
przypadku jednej osoby Zarząd zadecyduje o jej nominowaniu. Proszę przy
podejmowaniu decyzji brać pod uwagę Daniela Puchalskiego, Rafała
Łaszczyńskiego jak również Patryka Jędrzejowskiego. Kazimierz
Łaszczyński … Publikując odwołanie
muszę dodać, iż osobiście cenie Daniela Puchalskiego i zgadzam się z opinią,
że jest to zdolny zawodnik i życzę mu wielu sukcesów i jak największego
rozwoju jego kariery sportowej. Mój protest nie jest przeciw zawodnikowi lecz
decyzji trenera. Od dłuższego czasu staram zmienić pewne zwyczaje, przepisy i
niepisane normy, które panują w PZTS, a to co obecnie czynię jest tylko próbą
„nie dania zrobienia się w konia”.
Moje twarde stanowisko podyktowane jest również tym, iż sporo kosztuje
mnie szkolenie Syna w Ośrodku w Gdańsku. W pierwszym roku koszt miesięczny
pobytu wynosił około 1200,- zł ośrodek i 150,- zł szkoła, w drugim roku 600,-
zł ośrodek i 150,- zł szkoła a w bieżącym roku podobnie jak w roku ubiegłym 600 i 150
złotych. Zawsze uważałem, że
na imprezę mistrzowską powinni jechać najlepsi a doświadczenie powinno
zdobywać się na turniejach w ciągu roku. Zawsze kierowałem się zasadą, że
wyższość zawodnik powinien pokazywać na stole, bo jest to jedyne miejsce na
tworzenie rankingów i pozycji zawodnika. Obecnie Rafał jest wśród pięciu
najlepszych juniorów w Polsce i z czystym sumieniem mam prawo walczyć o
wyjazd syna na Mistrzostwa Europy, co czynię i będę czynił. Kazimierz Łaszczyński |
|
||||
|
7
czerwca 2007 roku - godz. 18:34 |
|
||||